Październik 2018
PNWTŚRCZPTSOND
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    
Listopad 2018
PNWTŚRCZPTSOND
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  
Grudzień 2018
PNWTŚRCZPTSOND
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      


Wypadek przy pracy

Crazy_Edek • 2018-11-20, 14:18
257
Trochę za ciężkie było

180
Komuś nie spodobał się dźwięk policyjnych syren i zaczął strzelać - trafił 6 osób, w tym 2 policjantów - ale wszyscy przeżyli

aaaaaaaaaaaaaa • 2018-11-20, 16:03  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (34 piw)
Psy powinni zrobić wjazd na dzielnię i odj***ć z 20 da silvów. d
Dla przykładu...

Viagra

Sunday • 2018-11-20, 12:05
171


Olbrzymia moc drzemie w tych pigułkach :amused:

Najlepszy kolega na świecie

Crazy_Edek • 2018-11-20, 21:09
168
O siema ziomek, nara ziomek

Syn_Milionera • 2018-11-21, 07:50  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (47 piw)
Marnotrawienie cudzej energii dla własnej prymitywnej uciesze. Typowe dla plebsu. Dlatego my eliciarze tego świata unikamy przebywania w waszym środowisku i tworzymy własne społeczności, a was wykorzystujemy jedynie jako siłę roboczą.

Gdy zachce ci się srać w dziczy

krasnal_hałabała • 2018-11-20, 17:44
155
A tutaj wychodzi takie coś:



Potomstwo Krabiego Boga i Legendy Tego Portalu.
Tylko proszę, nie wspominajcie o Nim.







Widać skąd zaj***ne.
mygyry • 2018-11-20, 18:05  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (38 piw)
Jakiś fan toy story
121
Miałem kiedyś szurniętego sąsiada, mieszkał 4 posesje ode mnie. Ogólnie niezły aparat, cały rok czy za oknem -30 czy +30 poruszał się w swojej niezniszczalnej zbroi złożonej z gumofilcy i skórzanej kurtki a wierzchowcem jego był niebieski rower ze stadniny romet. :jezdziec: Miałem kiedyś to nieszczęście, że jadąc z ojcem do Warszawy zabraliśmy go do Otwocka jak czekał w zimę na przystanku autobusowym, całą drogę (12 km) siedziałem z głową w oknie aby nie udusić się od tego swądu niemytych jaj. Rodzina dość mocno podzielona pomiędzy sobą, często jakieś kłótnie i niesnadzki ale bez większej patoli. Taki stan rzeczy trwał, aż dzieci zachciały dzielić się majątkiem żyjących rodziców, co spotęgowało antagonizmy. Pewnego dnia nadszedł sądny dzień dosłownie i w przenośni. :samoboj:

Cytata z fakt:
Spalony dom, nieżywi syn i niepełnosprawna żona - oto, do czego jest zdolny oszalały z chciwości człowiek! Kamieniarz, Stanisław M. (77 l.) z Celestynowa pod Otwockiem, zgotował masakrę swojej rodzinie. Zastrzelił syna Wiesława M. (+56 l.) i przykutą do inwalidzkiego wózka żonę Stanisławę (+76 l.). Ranił też szwagra i panią sędzię, która w jego domu miała zdecydować o podziale rodzinnego majątku. Na koniec podpalił budynek i próbował popełnić samobójstwo.

Jak bardzo Stanisław M. musiał być wściekły na podział majątku, że dokonał tak krwawej jatki we własnym domu i to wśród swojej rodziny? Ten były kamieniarz wszystko dokładnie zaplanował. Zeznania świadków wskazują na to, że przygotował się do tego, by spalić dom i wszystkich, którzy się w nim znajdą.

Dochodziła godz. 11.35. W domu przy ul. Radzińskiej w Celestynowie spotkali się Stanisław M., jego żona Stanisława, jej brat i syn Wiesław M. (†56 l.). Wkrótce przyjechali także Agnieszka W. sędzia z sądu w Otwocku, jej asystentka, protokolantka Małgorzata W. i Henryk Kostrowicki (77 l.), adwokat Stanisławy M.

Prawnicy przyjechali na wyjazdowe posiedzenie sądu. – To było rutynowe posiedzenie o podział majątku pomiędzy byłymi małżonkami – mówi sędzia Marcin Łochowski z sądu Warszawa-Praga, któremu podlega sąd Otwocki.

Małżonkowie byli od dawna rozwiedzeni. Pani Stanisława, niepełnosprawna kobieta poruszająca się na wózku inwalidzkim, chciała przepisać majątek na syna i dwie córki, ale były mąż nie chciał się na to zgodzić.

W pewnym momencie uparł się, by przesłuchać także szwagra, który czekał przed domem. Wepchnął go do środka i wtedy wyciągnął pistolet. Wpadł w szał i zaczął strzelać. Wymierzył w stronę swojej żony. W obronie schorowanej matki rzucił się syn Wiesław (†56 l.). Zasłonił ciałem kobietę – to jego trafiła jedna z kul.

Pocisk przeszył brzuch mężczyzny. Pan Wiesław padł martwy na podłogę.

A jego ojciec już wpadł w morderczy amok. Znów wziął na muszkę swoją żonę i strzelił. Tym razem celnie. Kobieta oddała ostatni krzyk i skonała na wózku.

Furiat odwrócił się na pięcie i wycelował w twarz adwokata. Ten błagał o ocalenie. Szaleniec wygonił mecenasa do drugiego pokoju. Tu na podłodze leżał stos gałęzi i szmat, gotowych do podpalenia. Adwokat zrozumiał, że ma jedyną szansę powstrzymać dalszą egzekucję. Rzucił się się na rozszalałego Stanisława M. Pomógł mu szwagier furiata. Dramatyczna relacja mecenasa, który rozbroił furiata

Znów padły strzały. Szwagier został postrzelony w klatkę piersiową, a drugi z pocisków ranił w rękę panią sędzię, która wraz z protokolantką i asystentką rzuciła się do ucieczki przez okno. Odłamki zbitej szyby poraniły protokolantkę.

Adwokat zdołał wyrwać Stanisławowi M. pistolet, ale szaleniec miał już w dłoni drugi pistolet TT. Ten także mu odebrał i uciekł na dwór. Biegł w stronę taksówkarza, który odwiózł go na policję.

Szaleniec został w kuchni sam. Złapał kanister z benzyną, wylał ją i podpalił. Dom stanął w ogniu. Stanisław M. na koniec podciął sobie żyły. Sąsiedzi słysząc strzały wezwali straż pożarną i policję.

Policjanci weszli do płonącego domu i wynieśli stamtąd Stanisława M. Krwawił, był zamroczony dymem. Helikopter pogotowia zabrał go do szpitala, wrócił po postrzelonego szwagra, a potem jeszcze przyleciał po ranną sędzię.

Akcję ratowniczą utrudniał trwający cały czas pożar. Policjantom udało się też wynieść ciało zastrzelonego Wiesław M. Jeszcze przez kilka godzin po masakrze leżało przykryte czarnym workiem przed domem.

Tylko cudem świadkiem całej tragedii nie została Agnieszka (9 l.), wnuczka Wiesława W., która uczyła się w tym czasie w szkole. Po strzelaninie została objęta opieką psychologa.

Jak mówią sąsiedzi, Stanisław M. nie był nigdy świętym człowiekiem. Ponoć miał wytaczane sprawy za znęcanie się nad żoną. – W domu były kłótnie o podział majątku - mówi Grażyna M., córka rozszalałego staruszka. – Nie mam pojęcia skąd ojciec miał broń, może ją ostatnio kupił? Nie podejrzewałam, że może dojść do takiej tragedii - mówi zbolała kobieta.

Mężczyzna był też podobno karany za kłusownictwo. - Z tego co wiem, lubił broń. A z żoną się kłócił. Kiedyś byłem świadkiem kłótni, nie mogłem na to patrzeć i wyszedłem od nich z domu. Słyszałem, że często dochodziło tam do szarpaniny - opowiada sąsiad Jan Komrza.

Strażacy przez kilka godzin po tragedii dogaszali dom. Dopiero gdy można było bezpiecznie wejść do ugaszonego budynku, w zgliszczach znaleźli zwęglone zwłoki staruszki na wózku. – Policja znalazła zwęglone zwłoki kobiety i dwie sztuki broni krótkiej – potwierdza Marcin Szyndler, rzecznik stołecznej policji.




Całość artykułu pod linkiem
https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/strzelanina-w-celestynowie-dwie-osoby-nie-zyja-nowe-fakty/mnjmsm7#slajd-6

Tu jakieś viodeo
https://www.tvn24.pl/wideo/z-anteny/komisja-sledcza-w-sprawie-knf-sondaz-dla-faktow-tvn-i-tvn24,1791576.html?playlist_id=27953

Ogólnie dziennikarze to k***y, ale nie chce mi się prostować ich ch*jowych wypocin.
Wełzew • 2018-11-20, 23:14  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (22 piw)
Przeczytałem i współczuje panu Stanisławowi M. ,że tak chcieli go wyh*jać bliscy... ale za pomysł piwko.

Polskie Drogi #129

Polskie_Drogi • 2018-11-20, 10:45
120
Część sytuacji szablonowa, część nie…
Uważajcie na siebie i innych.

Atrakcje na raftingu

Nei • 2018-11-20, 14:03
114


No to chrup :amused:
101
Panu w stopę wbiła się wykałaczka nie wiadomo w jakich okolicznościach, ale albo na nią stanął albo mu ją ktoś wbił bo innej rady nie ma, na pewno się z nią nie urodził. Wykałaczka wbita w stopę zaczęła powodować, że stopa się psuła i trzeba było ją wyciągnąć, żeby nie zepsuła się bardziej. Wykonywane są tutaj zabiegowe czynności mające na celu wyjęcie jej by nie była wbita. Wyjmujący Pan siedzi w kolorowych adidasach.