Tag: anna

Anka

86
Daj piwo
Anonymous @ 2016-08-31, 11:40 [skopiuj link]
Ostatnio koleżanka zapytała Ankę jak było podczas ostatniej wizyty u ginekologa. Anka na samą myśl usmiechnęła się pod wąsem.

Franz Tham i Anna Motak/Maria Łotak

50
Daj piwo
potencjalnymorderca @ 2015-07-28, 10:03 [skopiuj link] IGNORUJ TEMATY Z DZIAŁU "INNE CZARNOŚCI"  
Siemanko, po tagach nic nie znalazłem, więc lecimy.
Dzisiaj dowiedziałem się co nieco o pewnych osóbkach, które swoimi rozrywkami bezapelacyjnie zasługują na swój temat na sadolu. :hitler:
Z góry uprzedzam, że większość tekstu jest moja, ale trochę podj***ne z wiki, trochę z jakiś innych stron. Nie żywcem, no ale może być podobnie.

Franz Tham - morderca, kanibal, ch*j wie jak go tam więcej nazwać. Dlaczego?
Zatem nasz Franz zamieszkał Kraków w grudniu 1942 roku, a już w sierpniu 1943 roku zatrzymała go obecna wtedy niemiecka policja. Już wtedy miał na koncie 32 ofiary, co daje 4 morderstwa w miesiącu, więc jedno tygodniowo. :loldev: :topor:
Tutaj cytat, który lekko mnie rozbawił, no ale dobra. Niech będzie, że nie każdy z nich był takim sk***ysynem.
Cytat:
W to co zrobił z ofiarami, nie mogli uwierzyć nawet znający doskonale okrucieństwa wojny niemieccy policjanci.

No dobra, ale k***a mać co on w końcu robił? No więc Tham podobno ćwiartował swoje ofiary, a ich mięso... sprzedawał. Robił mieszanki dodając je również do wędlin choć to już prawdopodobnie legenda jak podają niektóre źródła. Jacyś specjaliści twierdzą, że to nigdy nie zostało potwierdzone i podobno bardziej podpisane Thamowi przez 'działającego' troszeczkę wcześniej Karla Denkego. Dużo o nim na sadolu nawet znajdziecie, a jakby ktoś nie wiedział to pokrótce - gość zabijał, przerabiał mięso i handlował na targu we Wrocławiu :-D .
Według różnych źródeł pewniakiem jednak ma się okazać to, że sam wpie**alał ludzkie wątroby, a chleb lubił sobie posmarować uwaga... smalcem z przetopionego ludzkiego tłuszczu.
Kim jednak jest tytułowa bohaterka? To dz**ka, która pomagała Franzowi. Podobno więcej osób mogło być zamieszanych w te zbrodnie, ale nie ma żadnych informacji, żeby ktoś jeszcze został kiedykolwiek osądzony.
Ten sadol do samego końca był popie**olcem. Wraz ze swoją wspólniczką zostali skazani na rozstrzelanie i tak też się stało jednak on najpierw zwrócił się z prośbą by go udusić bo bardzo chciałby zobaczyć jak to jest. :mrgreen:

Więcej nie piszę - zainteresowani mogą znaleźć mnóstwo materiału na ten temat w internecie, ja tutaj przedstawiłem tylko pewne wprowadzenie w konkretną ilość tekstu. Cała historia generalnie ma wiele mitów, błędów i wątków niewyjaśnionych. Tutaj chociażby kłania się tytuł gdzie naszą Anie w papierach przedstawiono jako Marie i nie Motak, a Łotak. Dochodzą też błędy w ilości ofiar, inne źródła podają, że było ich 38 czy też egzekucja, która raz odbyła się w sierpniu, a raz w lipcu - również różnie można znaleźć. Dodam jeszcze, że w mieszkaniu, w którym wszystko się odpie**alało dziś podobno działa jakaś kancelaria. ;-)


Zdaje sobie sprawę, że to nie pierwszy taki wariacik i wielu podobnych czy nawet lepszych na sadolu już się znalazło, ale wiedzy nigdy mało! :)
Na sam koniec - to mój pierwszy temacik, mam nadzieje, że się spodoba jak nie to standardowo :idzwch*j:

Anna i jej maskotki

371
Daj piwo
BongMan @ 2015-05-15, 13:16 [skopiuj link]
Anna była córką miliardera i nigdy jej niczego nie brakowało. Jednak jak to w życiu bywa, los nie dla wszystkich jest łaskawy - Anna była lekko upośledzona. Ojciec, by uszczęśliwić ukochaną córkę, robił dla niej wszystko. Między innymi zbudował jej pałac, w którym mieszkała. Anna od dziecka zbierała maskotki, pluszaki. Miała ich mnóstwo. Wszystkie cztery ściany w pokoju zajmowały półki, a na nich stały całe rzędy pluszaków. Anna każdemu z nich nadała imię, z każdym rozmawiała i każdy miał w jej wyobrażeniu własną osobowość. Pewnego dnia stała się rzecz równie dziwna, co straszna - wszystkie półki, w całym pokoju, jednocześnie wzięły i jebły, a wraz z nimi wszystkie misie. A jako że pokój był przerobioną salą balową o wymiarach 20m x 15m, wysokości 8m i na każdej ścianie było po 20 rzędów półek, można sobie wyobrazić co się działo. Pluszaki zasypały podłogę na wysokość półtora metra. Anna dosłownie oszalała. Zaczęła podnosić każdego pluszaka po kolei, przytulać, przepraszać i obiecywać, że nigdy się to nie powtórzy. Trwało to ponad tydzień zanim przeprosiła i uspokoiła każdego z nich. Następnie, nie tracąc czasu, rozpoczęła inspekcję półek w celu ustalenia, dlaczego się zawaliły. Mimo upośledzenia nie była wcale nie głupia i przyczyna wypadku szybko stała jasna:
- Co za debil wiesza półki na gwoździach?! - ryk niósł się po całym pałacu, od piwnicy aż po dach. Gdy tylko Anna jako-tako się uspokoiła, udała się do Lerła Merlę. Po krótkim czasie wracała już z wiertarką, wkrętarką, odpowiednimi hakami i zestawem kołków rozporowych. Po wejściu do pokoju i rozłożeniu sprzętu, olśniło ją. Jak zawiesi górne półki? Nie ma przecież drabiny. Udała się zatem jeszcze raz do LM. Niestety na miejscu okazało się, że nie mają odpowiednio długich drabin, co zmusiło ją do jazdy na drugi koniec miasta, do Castoramy. Tam, na szczęście, drabina była. Teraz Anna mogła rozpocząć pracę. Zaczęła od półek na górze - jedna ściana, druga, trzecia, czwarta. Potem niżej i znowu - jedna ściana, druga, trzecia, czwarta. Po dwóch tygodniach niezwykle monotonnej pracy wszystkie półki były gotowe. Prezentowały się dobrze, wyglądały na solidne i stabilne. Anna zaczęła ustawiać swoje pluszaki na półkach, z każdym chwilę rozmawiając:
- I jak, podoba ci się nowe miejsce?
Pluszaki oczywiście nie odpowiadały. Albo - inaczej - odpowiadały, ale tylko w głowie Anny. Gdy wszystkie zajęły swoje miejsca, Anna uśmiechnęła się. Jednak jej radość nie trwała długo, gdyż niemal natychmiast wszystkie półki zawaliły się z głośnym jebułubudu, a kołki powyrywały ze ścian fragmenty tynku. Anna patrzyła z niedowierzaniem. "Dlaczego?" - myślała. "A może moje misie są za ciężkie?" - po czym zaczęła się zastanawiać... Tak, muszą być za ciężkie na te kołki. Musiałaby wiedzieć ile ważą, wtedy mogłaby kupić odpowiednie kołki i zamontować półki tak, żeby się nie zawaliły. Zaczęła energicznie łapać pluszaki i wyrzucać przez okno. Wpadła w trans. Nim spostrzegła pokój był pusty, a na zewnątrz urosła góra maskotek sięgająca niemal pierwszego piętra. Anna wyskoczyła przez okno i wylądowała na swoich podopiecznych. Sturlała się na dół i zaczęła się zastanawiać jak tu je przetransportować. Przyczepa odpada, bo za mała. Ciężarówka z kolei za duża. Nagle wpadła na pomysł. Wyjęła telefon, zadzwoniła do ojca i nie minęła godzina, jak na podjeździe stała wywrotka z kluczykami w stacyjce. Anna zaczęła ładować pluszaki na wywrotkę. Najpierw rękami, potem szuflą do śniegu, by było szybciej. Gdy skończyła, wsiadła do kabiny, włączyła silnik i ruszyła. Cel: Wysypisko gruzu za miastem, tam mają takie duże wagi. Po dotarciu na miejsce wjechała na platformę wagową, wysiadła i mówi do pracownika:
spoiler
manos @ 2015-05-15, 14:18  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (98 piw)
Ty chory sk***ysynie ....

Nie można mówić, że Anna była Krzysztofem

205
Daj piwo
Ozux @ 2014-06-02, 20:09 [skopiuj link]
Drodzy Sadole, trzymajcie swoje klawiatury na wodzy. Dziś zapadł ciekawy wyrok.

Zwrócenie się do osoby transseksualnej w sposób przypominający jej poprzednią płeć narusza dobra osobiste – uznał dzisiaj Sąd Okręgowy w Warszawie.

Sprawa dotyczyła publicysty Tomasza P. Terlikowskiego oraz Anny Grodzkiej. Posłanka, która zmieniła płeć, pozwała dziennikarza o naruszenie jej dóbr osobistych poprzez „używanie słów określających ją rodzajem męskim".

Dzisiaj zapadł nieprawomocny wyrok, w którym Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że przypominanie Annie Grodzkiej o jej poprzedniej płci stanowi naruszenie dóbr osobistych.

- Zwracanie się w ten sposób do osoby transseksualnej, która odrzuca płeć męską, jest niedopuszczalne – stwierdził sąd.

W wyroku sąd zakazał Terlikowskiemu w przyszłości obrażać w podobny sposób posłanki. Odrzucił natomiast żądanie Grodzkiej o zapłatę 30 tys. zł na rzecz Fundacji Transfuzja.[/b]

Grodzka i jej emerytura

489
Daj piwo
NeverLie2Me @ 2014-02-09, 21:18 [skopiuj link]
Ostatnio mam taką rozkminę:

Grodzka pójdzie na emeryturę w wieku 60 lat, czy 65?

I, jeśli 60 lat, to jest k***a jakiś żart. Wszyscy faceci, powinni powiedzieć, że czują się samicami i rabotać 5 lat mniej.
MAHORA @ 2014-02-09, 21:31  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (34 piw)
Właśnie, k***a to ma być równouprawnienie - faceci nie dość że żyją krócej to jeszcze muszą dłużej pracować, dlaczego ci genderysci nie walczą z takimi stereotypami i z taką nierównością, pewnie dlatego że w większości to j***ne pedały, transwestyci i feministki ich mać!
   Popularne tagi
kierownik  lekarstwo  marynarka  rocznica  1/4 mili  bąbel  drinki  barierki  bagno  master  strike  larwy  dead  nastolatek  grylls  dream  raca  żydy  śmiertelny  jeść
[ KWEJK ] [ JEB Z DZIDY ] [ WĄCHAM KSIĄŻKI ]