18+
Ta strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich.
Zapamiętaj mój wybór i zastosuj na pozostałych stronach
📌 Wojna na Ukrainie (tylko materiały z opisem) - ostatnia aktualizacja: Dzisiaj 0:06
📌 Konflikt izrealsko-arabski (tylko materiały z opisem) - ostatnia aktualizacja: 2024-07-22, 10:28
🔥 Brytyjski policjant - teraz popularne

#powstanie

W chinach już nie wytrzymali

~Velture2022-12-01, 14:36
Ludzie się wkurwili już w chinach i mają dość tego jak się ich zamyka.

Dodatkowo firma z owocem w logo która tam ma swoje fabryki zablokowała w chińskim appstore rózne aplikacje których ludzie używali do komunikowania się między sobą.
KrystekKrystek • 2022-12-01, 14:54   Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (45 piw)
Zastrzelą parędziesiąt osób i reszta wróci na miejsce w podskokach. W Europie zachodniej (francja, belgia) strzelali do ludzi to w Chinach się na bank nie będą pierdolić.

ale motonarządy to już motomielonka o czym zaświadcza motobut...
Im bardziej się im dokręca śrubę, tym bardziej im odbija szajba

I choć jesteśmy największą zakałą i zawalidrogą Europy, jakoś nam się udaje to skromne klepisko utrzymać przy sobie. A przecież nie mamy żadnych atutów, argumentów, siły ani racjonalnych podstaw, by sądzić, że tak będzie nadal.

No to tera wam powiem, dlaczego głośne i dumne celebrowanie Powstania nam się opłaci. Nie – dlaczego powinniśmy je czcić, nie – dlaczego jest to słuszne i chwalebne, ale właśnie – dlaczego nam to się opłaci. Tak po inżyniersku.
Bo jakoś nam wyszło, że przez tysiąc lat zostaliśmy Polakami w Polsce, pośrodku Wielkiej Niziny Europejskiej. W samym przeciągu. Ni w chuj, ni w dupę to nam wyszło, ale innej Polski nie mamy. Dokładnie między Wschodem i Zachodem tkwimy jak noga wciśnięta pomiędzy drzwi a framugę.

Niewygodnie nam z tym jak cholera, z obu stron ciśnie, sąsiadom też nie pasujemy, bo muchy lecą, i ani im wejść, ani wyjść, ani się położyć, ale trwamy tak, bo naprawdę nie mamy dokąd stąd się wynieść. Za dużo nas, żeby się rozproszyć w diasporach, jak kiedyś Żydzi, za bardzo się różnimy od innych, by się roztopić w tłumie i zniknąć.
Nie możemy być drugimi Czechami, bo nikt nas nigdy nie potraktował i nie będzie traktował jak Czechów. Na miękką opresję kulturową w stylu Habsburgów raczej nie możemy liczyć.

I choć jesteśmy największą zakałą i zawalidrogą Europy, jakoś nam się udaje to skromne klepisko utrzymać przy sobie. A przecież nie mamy żadnych atutów, argumentów, siły ani racjonalnych podstaw, by sądzić, że tak będzie nadal. O tym, że zbudujemy taką samodzielną potęgę militarna, by być bezpiecznym zarówno od tych z lewa jak z tych z prawa, możemy zapomnieć. Śmiech na sali.

Wiemy też, że stworzenie twardego sojuszu z jednym, przeciwko drugiemu też nas w efekcie unicestwi.
W istocie więc nie mamy broni ani żadnych szans. Dlaczego więc wciąż tu jesteśmy? Co mogło powstrzymać Rusków w 1956 i 1980? Przecież nie nasze czołgi. Co mogło skłonić Stalina, żeby osobistymi poprawkami złagodził treść peerelowskiej konstytucji napisanej przez naszych nadgorliwych renegatów? Dlaczego pozwolili nam być najweselszym barakiem w obozie i nie dokręcili tak śruby, jak w okolicznych barakach?

Jaki występuje związek między zaciekłym zwalczaniem mitu Powstania przez Michnikoidów a ich stałym szukaniem obrony przed Polakami zagranicą? Jaki to jaskrawy kolor ostrzegawczy nosimy na plecach, że działa jak ostrzeżenie? Ależ oczywiście, że Powstanie Warszawskie. Naszą, kurwa, popieprzoną niepoczytalność. Nasz mit totalnej nieobliczalności. Nasze, kurwa, szaleństwo.

Patrząc na mapy sztabowe to gołym okiem widać, ze militarnie strategiczne cele można tu zdobyć najpóźniej w tydzień. To jest bułka z masłem.Tylko co potem? Co zrobić z tymi pojebanymi Polakami? Tu się nie da jak w Danii czy innej Francji rozwiesić obwieszczeń po placach z nowymi rozporządzeniami i wszyscy rozejdą się do chałup. Nawet jak się rozejdą, to będą knuć, wichrzyć, kombinować, coś majstrować po piwnicach, spotykać się po mieszkaniach i oczeretach. I terror ich nie powstrzyma. Wręcz przeciwnie. Im bardziej się im dokręca śrubę, tym bardziej im odbija szajba.

A w ostateczności, to są w stanie rozjebać wszystko. Naprawdę wszystko i jeszcze więcej. Słyszeliście o Powstaniu Warszawskim? Oni tam, kurwa nie mieli broni, a przez dwa miesiące doborowe jednostki bały się do nich zbliżyć na odległość strzału. Niemcy rozjebali im całe miasto w pizdu, do fundamentów, a oni nie dali sobie luzu. Trzeba było z dużym nakładem sił i środków ich wszystkich pozabijać. Dasz wiarę? Dwa miesiące trzeba było ich bombardować, ostrzeliwać, rozjeżdżać czołgami, palić miotaczami płomieni, żeby opanować sytuację. Na samym zapleczu frontu! To nieobliczalne świry są, ci Polacy.

Jak tam w tej Polsce usiedzieć? Ani tam spokoju, ani wygody. Jak spać stale z pistoletem pod poduszką? Jak chodzić po ulicach? Jak się urządzić na dłuższą metę, gdy te pojeby to zniszczą, nie kombinując zanadto, czy to im się opłaca? Sami zginą, a nam spokojnie żyć tam nie dadzą. Przecież nie da się przez dziesięciolecia siedzieć w czołgu, jak w jakimś Afganistanie? Bo te pojeby będą ginąć setkami a nie odpuszczą.
Taką to informacją o nas dla świata, porozwieszaną na wszystkich naszych granicach jest Powstanie Warszawskie. To taka tabliczka na furtce z napisem: „Uwaga, możliwość występowania wkurwionych Polaków w znacznych ilościach”.

My w zasadzie nie musimy już nic robić. Powstańcy zapłacili już cenę tej polisy z nawiązką. Fakt, drogo wyszło jak cholera. Ale tylko tak droga polisa może działać.

Niestety, wszyscy o niej zapomną, gdy i my przestaniemy pamiętać. Z pewnością przestanie działać, gdy my zaczniemy Powstania się wstydzić. Wtedy już na pewno ta cała krew pójdzie na marne. Pewnie, że nie zrobili tego specjalnie. Nie chcieli przecież umierać. Nikt nie chce. Ale skoro tak już wyszło, to może nie marnujmy tego ich poświęcenia, ich walki, przez pozbawianie jej sensu?

Celebrując nadal głośno i z dumą Powstanie dajemy znać, że to nie było wszystko dawno i nieprawda. Że cos z tego nadal w nas żyje. Że rozumiemy, co zrobili i że nam też jeszcze całkiem rura nie zmiękła.

Autor tekstu: Piotr Bożejewicz
Pan_Cernik • 2021-07-31, 19:52   Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (84 piw)
Halman napisał/a:

godność narodową rodacy zamienili na 500 zł z własnych podatków...



No.... Do jakiej nędzy przez 8 lat doprowadził Polaków ten jebany rudy volksdojcz i spółka że polecieli na jakieś śmieszne pinćsetplus.

Powstanie Warszawskie

Websterthe12021-07-30, 16:29
Zbliża się kolejna rocznica Powstania Warszawskiego. Jak co roku Polacy będą sę spierać i zadawać słynne pytania: "Czy było warto? Kto ponosi winę za klęskę powstania warszawskiego?





Często doszukujemy się przyczyn własnych klęsk w czynnikach zewnętrznych. Ma to miejsce w przypadku kampanii wrześniowej, gdzie nie umiemy pogodzić się z tym, że żadna siła nie była w stanie uratować Polski we wrześniu 1939 r. i nadal żywy jest mit o zdradzie aliantów. Nie inaczej jest w przypadku nieszczęsnych wydarzeń 1944 roku. Jak głosi słynne powiedzenie: Sukces ma wielu ojców, Porażka zawsze jest sierotą!



Zacząć należy od tego, że już w podstawowym założeniu insurekcji kryła się niespójność i przyczyna przyszłej klęski. Militarnie miała ona być wymierzona w Niemcy, a politycznie w ZSRR. Jeśli przeciw ZSRR, to dlaczego ten miałby przyjść z pomocą? A jednak, już od pierwszych prac nad planem powszechnego powstania zakładano, że jakaś regularna armia okaże mu wsparcie. Warszawa pierwotnie została z nich wyłączona, jako miejsce zbyt cenne i zaludnione, ale nie przesądzono tego w zupełności. Fiasko akcji Burza, odezwa komunistów z Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego i sowieckie represje wobec ujawniających się akowców dały naszym przywódcom do myślenia. Zaczęto gorączkowo zmieniać wcześniejsze ustalenia, dostosowując je do nowej sytuacji. Teraz zamierzano zająć Warszawę zanim wkroczy do niej Armia Czerwona i oczekiwać jej w roli gospodarza. Postrzegano to jako ostatnią szansę na udowodnienie światu, że Polacy chcą żyć w niezależnym państwie. Czy byli w stanie tego dokonać, kiedy Niemców jeszcze nie rozbito i nie zamierzali oddawać Warszawy (to pierwszy warunek pomyślnej realizacji tego przedsięwzięcia)? Oczywiście, że nie, a moment rozpoczęcia powstania został fatalnie wybrany, zdradzał słabość polskiego wywiadu (który co prawda miał wcześniej spore osiągnięcia, np. dotyczące niemieckich rakiet V-1 i V-2), a zwłaszcza rozeznania w sytuacji na froncie i nieznajomość decyzji podejmowanych na szczytach światowej polityki.



Radziecka operacja „Bagration”, swoim rozmachem i szybkością zaskoczyła wszystkich. Jednak Wehrmacht na jej skutek nie został całkiem pobity i w rejon Wisły zaczął ściągać posiłki. W końcówce lipca świeże oddziały niemieckie ostentacyjnie maszerowały po głównych ulicach, dając do zrozumienia, że mają zamiar kontynuować walkę. Ofensywa, która rozpoczęła się 22 czerwca na Białorusi powoli wytracała swój impet. Najpierw Stalin wbrew celom wojskowym skierował część sił na Lublin, aby tam zainstalować marionetkowe, komunistyczne władze. Następnie rosyjskie czołówki pancerne zostały odparte w ramach starcia pod Wołominem w dniach 25 lipca – 5 sierpnia 1944, najprawdopodobniej była to największa bitwa pancerna jaka miała miejsce na ziemiach Polski, ale w naszej świadomości ona praktycznie nie występuje. Odgłosy tych walk najpewniej dały złudne wrażenie, że Sowieci lada moment wkroczą do miasta i jest to odpowiedni czas na rozpoczęcie działań. Tak więc w kluczowych, pierwszych dniach powstania Rosjanie nawet jeśli by chcieli, a wiemy że nie chcieli, to fizycznie nie byli w stanie ani skutecznie wesprzeć powstańców, ani przepędzić Niemców z okolic miasta. Potem, kiedy ich sytuacja uległa poprawie z premedytacją izolowali walczącą Warszawę skupiając się na innych odcinkach, ale między bajki należy włożyć fakt, że to ze względu na polski zryw front został zatrzymany na Wiśle. W zasadzie wcale się nie zatrzymał, ofensywa toczyła się dalej, choć z mizernym skutkiem. Armia Czerwona np. broniła i rozszerzała przyczółki na lewym brzegu, walki były krwawe i intensywne, to właśnie w tym okresie miała miejsce słynna bitwa pod Studziankami (9-16 sierpnia) z udziałem polskiej 1 Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte.



Kolejną iluzją była chęć zaskoczenia przeciwnika, a był to następny czynnik konieczny dla odniesienie zwycięstwa. Utrzymanie w dyskrecji tak dużego przedsięwzięcia było niemożliwe, Niemcy byli dobrze przygotowani i od dawna infiltrowali polskie podziemie. Nie trzeba wiele wyjaśniać w kwestii nędznego stanu posiadanego uzbrojenia i amunicji, tak w ilości jak i jakości. Należy jedynie dodać, że nie prawdziwe są opowieści o wcześniejszym, masowym wysyłaniu broni do wschodnich okręgów AK na rzecz akcji Burza. Niski był również poziom wyszkolenia i wiedzy na temat poszczególnych rodzajów broni, pojazdów wojskowych itd., nie tylko wśród szeregowych, ale i oficerów. Konsekwencją takiego stanu rzeczy był chociażby wypadek z pojazdem do przewożenia ładunków wybuchowych, który powstańcy uznali za zdobyty czołg, kosztował on śmierć setek ludzi. Ogromnie doskwierały braki w środkach łączności, tak niezbędnych dla koordynacji działań. Oczywiście w warunkach okupacyjnych odpowiednie przygotowanie było niemożliwe. Nie usprawiedliwia to jednak dowództwa AK, które jak na profesjonalnych wojskowych przystało powinno przewidywać skutki tych słabości, a te okazały się tragiczne. Wszystkie strategiczne punkty: mosty, koszary, lotniska, cytadela czy magazyny z uzbrojeniem były świetnie zabezpieczone, żadnych z tych miejsc nie udało się zdobyć. Szturmy na te obiekty przyniosły olbrzymie straty, po czym dalszych prób ich zajęcia zaniechano. W poszczególnych oddziałach utracono od 25 do ponad 50% zabitych i rannych. Powstańcy zdolni byli do zajęcia pojedynczych, odizolowanych punktów oporu nieprzyjaciela, jak np. budynek PAST-y, a i to możliwe było tylko jako rezultat długotrwałego oblężenia i niezwykłego wysiłku z ich strony. Nasze oddziały nadawały się świetnie do obrony znanych żołnierzom budynków i ulic, a także do wykonywania kontrataków powstrzymujących nieprzyjaciela. Przebieg walk wykazał natomiast dobitnie, że nie były one w stanie prowadzić żadnych poważniejszych działań zaczepnych.



Dalsze losy bitwy zależały w dużej mierze od postawy ludności cywilnej. W tym punkcie akurat sprawdziły się założenia dowództwa. Warszawę ogarnęła euforia. Jednak, kiedy pierwsze emocje opadły zmniejszył się także poziom entuzjazmu, a w wielu miejscach ludność zaczęła dystansować się od powstańców. Barykady tak chętnie wznoszone na początku, teraz często były budowane pod przymusem. Tam gdzie powstańcy trzymali się mocno mieszkańcy dalej ich wspierali, w innych miejscach wzrastał defetyzm i zobojętnienie. Jeden z oficerów przy Komendzie Głównej ocenił dalszą sytuację jako: „fatalną, beznadziejną i zapaskudzoną coraz bardziej przez oficerów zawodowych, półgłówków wiecznie urzędowo optymistycznie nastrojonych, a bezradnych w tym labiryncie, w jaki się zapuścili, sugerując Komendantowi Borowi i D.R. [Delegatowi Rządu] rozpoczęcie powstania w dniu 1 sierpnia. Dziś, 16 sierpnia, powstanie trwa o 13–14 dni za długo, jest właściwie już klęską, bo skoro dziś skamlemy pomocy u Sowietów – to dowodzi, że nie potrafimy zrobić nic sami”.



Często zwraca się uwagę, że jednym ze źródeł niepowodzeń była cyniczna postawa zachodnich sojuszników, którzy nie udzielili skutecznej pomocy i nie o wszystkim informowali Polaków (np. postanowienia z Teheranu). Zgadza się, lecz może to stanowić co najwyżej czynnik łagodzący. Chęć zrzucenia odpowiedzialności na postawę Anglii i USA jest kusząca, ale należy pamiętać, że przywódcy tych państw nie dali jednoznacznie gwarancji swojego wsparcia na wypadek wybuchu powstania. Zachęcali oni do wcześniejszego uzgodnienia akcji z Sowietami, którzy jako jedyni mogli skutecznie przyjść miastu z odsieczą. Po wojnie Stanisław Mikołajczyk miał pretensję do Churchilla, że ten wielokrotnie go zwodził, na co Anglik miał rzekomo odpowiedzieć: „Ja byłem wówczas premierem brytyjskim i doradzałem Panu to, co dyktowały interesy Wielkiej Brytanii. Pan zaś był premierem polskim i rzeczą Pana było odrzucić moje rady, jeśli nie godziły się z interesami Polski”. Z punktu widzenia sztuki wojennej, nierealne do zrealizowania były prośby o zrzucenie 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej i udzielenie wsparcia powietrznego. Zrzuty zaopatrzenia z oddalonych o ponad 1300 km baz, zwłaszcza kiedy Rosjanie nie zamierzali wydać zgody na korzystanie z własnych lotnisk, nie mogły niczego zmienić. Wizja rzezi ludności i presja mocarstw zachodnich nie była w stanie skłonić Stalina do przyjścia powstaniu z pomocą. W ten sposób inicjatorzy walki w Warszawie skazali je na straszliwą klęskę.

W związku z powyższym ciężko dopatrywać się głównej winy gdzieś indziej niż w oderwanych od rzeczywistości koncepcjach kierownictwa Polskiego Państwa Podziemnego. W trakcie walk dowództwo AK całkowicie utraciło zdolność racjonalnego planowania i mimo widocznej już porażki wydawało rozkazy, aby podobne operacje jak w stolicy przeprowadzić w pozostałych, niezniszczonych jeszcze miastach w Generalnym Gubernatorstwie – Kielcach, Częstochowie, Radomiu, Piotrkowie, Tarnowie czy Krakowie. Na szczęście rozwój wydarzeń uniemożliwił realizację tych szaleńczych pomysłów.



W całej tej krytyce nie należy zapominać o postawie polskich żołnierzy i mieszkańców Warszawy, których heroizm i poświęcenie stały się powodem do dumy i inspiracją dla kolejnych generacji. To, że przez 63 dni stawiali opór armii wspieranej artylerią, czołgami i lotnictwem budzi podziw. Przede wszystkim wydarzenia te powinny nieść naukę do czego prowadzi myślenie życzeniowe oraz chybione kalkulacje. Wydaje się, że ta lekcja została odrobiona. W okresie PRL-u, kiedy zaistniały warunki do podjęcia walki z systemem komunistycznym, np. w 1956 r., nie sięgnięto po broń. Następne pokolenia w latach 70-tych i 80-tych działały podobnie, a Solidarność była przykładem samo-ograniczającej się rewolucji.

I to jest rosja...

Halman2021-03-11, 19:32

wyjebał się ale stanął...

polskie Pantery

lolcat2020-02-26, 22:09
krótki, angielskojęzyczny film opowiadający o losach trzech Panter przejętych przez
powstańców

już nie tylko obozy nasze

nowynick2019-02-15, 8:44
jeśli ten kurwiszon przebywa w Polsce czemu jeszcze nie została aresztowana? Może jeden nagłośniony na cały świat proces dzinnikarki NBC z solidnym wyrokiem bez zawiasów by wylał kubeł zimnej wody na tych co zakłamują historię?



Dla upośledzonych: ta blond małpa mówi, że żydzi w powstaniu walczyli przeciw polskiemu nazizmowi

Cuda cuda ogłaszają

phrontch2018-10-29, 20:25
Brazylia to kraina cudów. Jeden z nich uwieczniono na poniższym filmiku.

garota • 2018-10-29, 20:59   Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (21 piw)
Jak się przewracał to uderzył głową o ziemię i zapomniał że jest niepełnosprawny. Ot cała zagwozdka.
Dziś 1 sierpnia. Rocznicowe obchody. Być może ktoś z Was spotka żywego Powstańca. Dlaczego nie wykorzystać tej okazji (być może ostatniej) do zabawienia się w to, co robi np. Pyta.pl?


Spieszmy się trollować Powstańców - tak szybko odchodzą
nowynick • 2018-08-01, 14:37   Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (70 piw)


Jak co roku to samo pierdolenie czy Powstanie to dobre czy złe. Jasne, że mogliśmy to rozegrać lepiej. Z perspektywy czasu to powinniśmy Ruskich przepuścić do Niemiec i w chwili kiedy przeszli by za Odrę wyrżnąć ruskie zaplecze i odciąć ich za wszelką cenę od dostaw amunicji i ropy. Było by się napierdalanie bydła z podludźmi do ostatniego kamienia. Wyrżnięcie obu armii do nogi. Na atak na Polskę żadnej z sił już nie było by stać. Tylko to wiem ja teraz. Liczebności żadnej z armii, finałowego wyniku wojny etc. wtedy nikt nie znał. Tu miało znaczenie psychologiczne i wizerunkowe, że nie ZSRR nas wyzwoliło tylko my sami jak zrobiła to Jugosławia, która mimo zaproszenia do układu warszawskiego jakoś się wykręciła. Poza tym czym co mieli w głowach powstańcy chyba najpiękniej podkreślił Linda.

Żebyście gnoje pamiętali

TT42017-08-02, 5:47
Oni mieli nadzieję i wolę a Wy co macie?



...relatywnie spokojne czasy? Niby tak. Bez notatek, z głowy...