topic

Nimr0d

2017-10-03, 08:46
Dobre, ale bardziej prawdziwe było by dla studentów prawa, to oni bez rodziny nic nie osiągną ;)

biala20

2017-10-03, 11:21
Dla przyszłych lekarzy też!

Al...........go

2017-10-03, 16:39
Nimr0d napisał/a:

Dobre, ale bardziej prawdziwe było by dla studentów prawa, to oni bez rodziny nic nie osiągną ;)



Oho, ktoś ma ból dupy bo nie dostał się na prawo bo za głupi jest.

Arachmit

2017-10-03, 17:23
AleDlaczego napisał/a:



Oho, ktoś ma ból dupy bo nie dostał się na prawo bo za głupi jest.


Dostać się na prawo nie jest aż tak ciężko... ucz się to zdasz, ale problem jest by robotę sobie załatwić dobrą. Tutaj to się rodzina przydaje ;p.

Al...........go

2017-10-03, 17:27
Arachmit,

Znam kilku prawników, którzy osiągnęli sukces na rynku bo się sprawdzili. Ustawić można sobie dzieciaka w sądzie bądź prokuraturze, a i to nie jest pewne. Żeby osiągnąć sukces jako adwokat czy radca trzeba być zwyczajnie dobrym.

pi...........ja

2017-10-03, 18:38
AleDlaczego napisał/a:

Znam kilku prawników, którzy osiągnęli sukces na rynku bo się sprawdzili.

Dobrze posuwali, czy dawali się posuwać komu trzeba?

Al...........go

2017-10-03, 18:45
pietras_ja,

Kolejny niedowartościowany, sfrustrowany i bez perspektyw? Ile w tych ludziach zawiści. :krejzi:

Timitum

2017-10-03, 19:40
Skoro mowa o studentach prawa... "Bezrobocie strukturalne" to hasło na dziś.

krasnal_hałabała

2017-10-03, 20:14
Prawa, informatyki czy glazurnicy albo tokarze, jeden ch*j, wszystko bydło.

A bezrobotni z nich najgorsi bo patola, wszystko to patola, cały rodzaj ludzki do utylizacji.

józekdeluxe

2017-10-03, 20:21
Przed chwilą w telewizji mówili, że w jakiejś gminie został jeden lekarz na 6000 pacjentów. Wójt obiecał, że jak zgłosi się jakiś, to postawią mu dom, który będzie mógł wykupić za 25 tysięcy zł. Jak widać, studia na coś się jeszcze przydają.

Insaner

2017-10-03, 20:42
Wy się śmiejecie, a na jednej z politechnik zdarzały się sytuacje w których matki studentów przychodziły opieprzać wykładowców, że ich 20 letni kochany syneczek dostał 2 z kolokwium, a przecież się uczył... :-D

Nimr0d

2017-10-03, 21:04
AleDlaczego napisał/a:



Oho, ktoś ma ból dupy bo nie dostał się na prawo bo za głupi jest.



Twoja składnia sugeruje że to ty jesteś głupi. Co do mnie jest wręcz odwrotnie, w rodzinie mam kogoś na bardzo wysokim stanowisku w policji i ojciec mi dziesiątki razy powtarzał żebym poszedł do szkółki albo studia w tym kierunku i reszta będzie załatwiona. Zawsze stanowczo odmawiałem mówiąc że do polskiej policji tylko albo idiota albo człowiek bez honoru może iść, bo kto normalny dla wcześniejszej emerytury i kilku innych zalet zgodzi się na gnębienie ludzi, wieloletnie wazeliniarstwo i często bycie poniżanym przez wyższych stopniem? Zwykła legalnie działająca mafia, mająca na celu robienie hajsu.

W ogóle przypomniał mi się kurs z prowadzenia firmy, była ekipa około 15 osób, wszyscy tacy swojscy, wygadani, szybko nawiązaliśmy ze sobą kontakt, ubiór też każdy miał normalny. Była i "Ona", laska w szpilach, krótka czarna spódniczka, koszula (styl sexi sekretarka). Przechodząc gęba uniesiona i ani spojrzy na resztę, ni cześć, ni sp***alaj, zachowanie typowej pudelki z wyższych sfer wśród pospólstwa. Na jaką firmę brała dotację? Na kancelarię adwokacką :samoboj: Co na tych studiach robią z mózgami ? Stereotypy znikąd się nie biorą.

montv2

2017-10-03, 21:44
Insaner napisał/a:

Wy się śmiejecie, a na jednej z politechnik zdarzały się sytuacje w których matki studentów przychodziły opieprzać wykładowców, że ich 20 letni kochany syneczek dostał 2 z kolokwium, a przecież się uczył... :-D



Normalnie bym pomyślał, że jaja sobie robisz. Ale dzisiaj to mnie chyba mało co zdziwi.

waloos

2017-10-03, 21:58
@montv2 niedawno byłem odwiedzić swoją promotorkę na polibudzie. Chwilę gadaliśmy o edukacji, bo moja mama jest nauczycielką w podstawówce. Narzekałem jej, że rodzice teraz wychowują głupków bo się chodzą o oceny prosić itp itd, rozważanie zakończyłem pytaniem do samego siebie: ciekawe czy w LO też tak robią. Na co moja promotorka z pełnym zaangażowaniem: ostatnio do mnie przyszły dwie mamy, tylko że mocno się zdziwiły kiedy kazałam im opuścić gabinet.

Więc tak, to już się dzieje na studiach. Rośnie pokolenie niedojebów i maminsynków. Swoją drogą to koleżanka (K) z LO pracuje w aptece i opowiadała mi zabawną i przerażającą historię:

Przychodzi babka (B) i mówi: - poproszę coś na apetyt dla dziecka
K - a ile lat ma dziecko
B - 20.
Koleżanka wiele już sytuacji doświadczyła, więc nie wydało się to jakoś mega dziwne, w końcu mogło być niepełnosprawne itp. Zapytała więc:
K - a co dolega?
B - uczy się do egzaminu i nic nie je.

Tego się nie spodziewała i przyznała, że ją mocno zaskoczyło. Mnie k***a też :D