Tag: służba

Pomogli...

89
Daj piwo
Essent @ 2018-03-21, 19:42 [skopiuj link]
Brawo dla nich.

Nie wiem skąd tyle policji ale najważniejsze, że pomogli.16-miesięczna kluska zakrztusiła się czymś bliżej nie określonym.
Ważne, że to nie murzynka :amused:
zwierzak30 @ 2018-03-21, 20:34  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (40 piw)
@UP
Z tobą tak postąpili i jaki jest tego efekt?

Przegląd broni

558
Daj piwo
Angel @ 2017-11-20, 12:28 [skopiuj link]
ruchy niczym roboty ;-)

nowynick @ 2017-11-20, 14:35  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (22 piw)
ładne ale na wojnie totalnie nieprzydatne....

El costructor de la cárcel llamado Charlie Bronson

148
Daj piwo
TT4 @ 2017-08-03, 06:44 [skopiuj link]
Więzień skonstruował jakąś "broń" i trzeba było użyć cięższych środków niż zwykle do pacyfikacji.
Meksyk. Niezły Meksyk.

Maxi96 @ 2017-08-03, 08:30  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (48 piw)
Mogliby jeszcze 3 granaty tam wj***ć dla pewności :krejzi:

Kiedy nudno na służbie

731
Daj piwo
LegendarnyZiom @ 2016-09-18, 11:30 [skopiuj link]
Zawsze można sobie porobić żarty z grubego kolegi. :lol:

samo się nie umyje

243
Daj piwo
TT4 @ 2016-07-14, 16:28 [skopiuj link]
Czy aby na pewno?
tihomax @ 2016-07-14, 17:09  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (58 piw)
Tak właśnie wygląda wynajmowanie prywatnych firm do takich rzeczy. Było by to miasta to by po prostu kolesi dostawał miesięczną wypłatę i wiadomo że by nie jechał. A jak płaca od wylanej wody to k***a jedzie choćby k***a po sam dach naj***ło.

Zachowanie burmistrza na zebraniu OSP Przedbórz

223
Daj piwo
NikeR @ 2016-01-28, 19:18 [skopiuj link]
OSP Przedbórz ma na pieńku z burmistrzem już od stycznia 2015r. kiedy to burmistrz postanowił odebrać pomieszczenia należące do gminy z racji tego, że w sali OSP odbywały się spotkania kandydatów na burmistrzów.

sars80 @ 2016-01-28, 19:37  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (93 piw)
to nie perypetie, jutro ci się chata będzie palić i nie dojadą bo miałeś w dupie perypetie. Wielki k***a Pan z miasta Sosnowiec

Służby specjalne

194
Daj piwo
majkelo9 @ 2015-04-15, 23:00 [skopiuj link]
Musi iść na akcję z buta. :lol:

Polska służba zdrowia

169
Daj piwo
Colossus @ 2015-03-01, 19:51 [skopiuj link]
Witajcie.

Pozwólcie, że podzielę się z wami historią, która spotkała mojego ojca. Niestety historia nie będzie zawierała żadnych zdjęć, ale w sumie to nie ma za bardzo czego fotografować, więc do rzeczy.

Kilka tygodni temu ojciec wyczuł u siebie przepuklinę, wiedział czym to się objawia ponieważ kiedyś już miał przepuklinę, więc potrafił to określić. Poszedł do przychodni po skierowanie do szpitala, w celu przeprowadzenia zabiegu. Ojciec dostał skierowanie po czym udał się do szpitala i umówił na zabieg. Musiał czekać miesiąc ponieważ nie miał szczepionki przeciw żółtaczce typu B, więc musiał je przyjąć.

Po kilku dniach objawy się nasiliły, ojca zaczęło bardzo boleć, pojechaliśmy na izbę przyjęć. Tam zrobili mu badania i puścili do domu bo niby wszystko w porządku.

Po kolejnych kilku dniach ojciec już zwijał się z bólu, nie mógł niczego jeść, cokolwiek zjadł, natychmiast zwymiotował. Pojechaliśmy do chirurga i ten wydał pilne skierowanie na izbę przyjęć. Ojca przyjęli, wykonali zabieg i wszystko miało być w porządku.

Niestety, okazało się, że to nie tylko przepuklina, ojciec miał niedrożne jelita, cokolwiek zjadł od razu wymiotował bo wszystko się cofało. W jelito wdała się martwica, więc lekarze usunęli ten martwy kawałek oraz założyli ojcu stomię

Po tym zabiegu niby miało być już w porządku, oczywiście przez pewien czas ojciec miał jeść dożylnie i tylko czekaliśmy, aż w końcu te jelita zaczną pracować. Niestety w woreczkach do stomii nic się nie pojawiało przez tydzień. Po kilkunastu dniach ojca ponownie otworzyli, popatrzyli i zamknęli bo nie wiedzieli co robić. Ot tak, jedno machnięcie skalpelem w tą czy w tą, bez różnicy dla nich.

Podczas tego zabiegu zrobili ojcu jakieś zdjęcia i wysłali to do profesora ze szpitala w innym mieście.

Po zapoznaniu się z ojca przypadkiem zdecydowali się przyjąć go do innego miasta, gdzie mieli specjalistyczny oddział zajmujący się takimi przypadkami.

W nowym szpitalu też do końca nie wiedzieli co mu jest, dawali antybiotyki, przeczyścili jelita, zlecili badania i czekali na wyniki.

Gdy przyszły wyniki, okazało się, że ojciec miał jakiegoś guza, podobno nic groźnego więc wycięli ok 50 cm jelita grubego oraz przenieśli stomię w inną część jelita, ponieważ podobno w pierwszym szpitalu nie zrobili tego za dobrze.

No i praktycznie historia się kończy, ojca wypisali do domu po 34 dniach leżenia w szpitalu, przez ok 30 dni niczego nie jadł, schudł 13 kg, no ale najważniejsze, że już jest w porządku i może normalnie jeść.

Najgorszy był oczywiście ten pierwszy szpital, nie był to specjalistyczny szpital zajmujący się tymi sprawami, ale lekarze trzymali ojca chyba z nudów, a mojej mamie mówili, ze to beznadziejny przypadek i żeby nie robiła sobie zbyt dużych nadziei. Dla naszej rodziny to miesiąc z życia wyjęty. Na koniec, kiedy ojciec wychodził z tego drugiego szpitala, lekarz który go operował powiedział, żeby się cieszył, że żyje.

I to tyle, pewnie i tak niewielu to przeczyta bo się trochę rozwlekłem :-P no ale tak pięknie wygląda leczenie w naszym kraju. Nie wiedzą co Ci jest, więc zamiast spytać kogoś mądrzejszego będą Cię trzymać i czekać aż umrzesz.
raflas @ 2015-03-01, 21:25  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (93 piw)
To się podłączę pod wątek i opowiem historię z moim ojcem. Kilka lat temu coś się ze staruszkiem zaczęło dziać niedobrego - schudł 10kg w ciągu tygodnia. Po wielkich bojach z lekarzem rodzinnym, dostał skierowanie na badania m.in. na prześwietlenie płuc. Potem po wielkich bojach u lekarza specjalisty z podejrzeniem raka płuc skierowano go na szczegółowe badania. Minęły ze 3 tygodnie i stwierdzono mega 6-cm guza w płucach z naciekiem na oskrzela bez możliwości wykoniania operacji. Ogólnie siara jak ch... no i pan lekarz stwierdził, że zasadniczo sytuacja jest słaba, że można się już pożegnać itp. itd. i że można cośtam spróbować robić ale pozostawił nas samych sobie. Żadnych informacji co w ogóle możnaby tu zadziałać.

Mimo tego nie poddałem się i dobijałem się we wszelkie możliwe miejsca gdzie cokolwiek można zrobić. Byłem nawet z płytką z nagraniem tomografu u ordynatora onkologii w większym mieście, a ten nawet nie za bardzo umiał odpalić nagranie i się temu przyjrzeć to stwierdził, że guz nieoperacyjny i ta sama historia jak z lekarzem w moim mieście.

Koniec końców trafiłęm do Giganta w Białymstoku na oddział płucny i skonsultowałem sprawę bezpośrednio z chirurgami. Panowie mimo sędziwego wieku konkretnie obejrzeli tomograf klatka po klatce, powiedzieli, że jest ch*jnia ale że da się to zoperować. Powiedzieli, żebym natychmiast przywiózł ojca i oni spróbują go naprawić.

Potrzebowałęm skierowanie ze szpitala w moim mieście więc zajechałem do pana lekarza, który zdiagnozował raka i powiedziałem o co chodzi, że jednak da się zoperować. Chyba jego honor został zszargany bo pan lekarz wyjechał mi z takim tekstem: PHI, SKORO CHCE IM SIĘ W TO BAWIĆ TO MASZ TE SKIEROWANIE. Nosz k***a..... straciłęm cały szacunek do typa, który swoją drogą był moim dalszym znajomy.

Nie będę dalej zanudzał. W Białymstoku chłopaki po serii badań wyp***zielili skażone płuco i staruszek już trzy lata buja na tym świecie zdrowy - no może nie do końca zdrowy bo przez brak płuca szybko się męczy ale kurfa ŻYJE! Do tego nie ma żadnych przerzutów.

Chciałbym z całego serca podziękować dr. Cybuskiemu z oddziału płucnego w Białystoku, który naprawił starszego, a całej tej reszcie patałachów z polskiej służby zdrowia życzyć wielkiego murzyńskiego kutacha w odbycie!
   Popularne tagi
chandre  robor  angle  komorka  językowe  balotelli  lobby  fifth gear  wiekie oczy  essential killing  nie ma nic do jedzenia  kosz . wsad . koszykówka  duże pały  ciężka praca kobiet  nejm  woohoo  shibari  prędkościowa  niewidzialna partnerka
[ KWEJK ] [ JEB Z DZIDY ] [ WĄCHAM KSIĄŻKI ]