topic

Wystawa "Narzędzia tortur z czasów Inkwizycji"

chybeck • 2013-02-26, 19:48
Moi drodzy, dzisiaj miałem szczęście odwiedzić wystawę na temat narzędzi tortur z czasów Inkwizycji. Okazałbym się nieczułym wałem, gdybym się nie podzielił tym z wami. Z góry przepraszam za jakość zdjęć, ale zarówno oświetlenie jak i sprzęt, którym dysponowałem nie pozwoliły na nic lepszego. Mam jednak nadzieję, że się spodoba.

Gruszka, znana większości z was, gdyż sam pamiętam 1-2 tematy na temat tortur, w których były zawarte jej opisy i zdjęcia. W skrócie był to mechanizm, który wkładany był w różne otwory ciała (usta, odbyt, pochwa) by później za sprawą jego rozwarcia powodować ból, a często rozrywanie wnętrzności. Na zdjęciu gruszka z kolcami na końcu, czyli ta mniej miłosierna.


Pasy cnoty, raczej nie stosowane jako narzędzie tortur jednak też jest to wynalazek, który służył inkwizytorom. Przecież jak się jechało palić i torturować przez długie dnie nie można było pozwolić na to by się partnerka puszczała jak latawiec na wietrze. Zazwyczaj nakładany był na parę dni, gdyż otarcia i brak odpowiedniej higieny mógły prowadzić do nieodwracalnych zmian tam gdzie mężczyzna chciał by zawsze było ciepło i przytulnie. Co ciekawe istniały też pasy cnoty dla mężczyzn (chłopców). Co jeszcze ciekawsze były przygotowane na to by nie karcić porannego drąga.

Garota. Większości kojarzy się z Agentem 47. Jednak inkwizytorzy nie lubili sami przykładać siły do zabaw z torturowanymi, dużo lepiej przecież użyć do tego śruby. Więzień siedział sobie przykuty do siedziska, na szyi miał metalową pętlę do której był przyciskany przez klin, który wysuwał się w wyniku kręcenia korby. Niestety jakość tego zdjęcia nie powala i dość marnie widać główną jego część, czyli klin z korbką.

Tron został tak nazwany dość przekornie. Więzień trzymany był za nogi, które zapinano w widoczne otwory. Najprawdopodobniej łańcuch dodatkowo przytrzymywał więźnia w okolicach ud by nogi były podkulone i by głowa wystawała lekko poza widoczny podest (oczywiście łapska też skuwano). Była to według inkwizytorów łagodna tortura dlatego często dołączano do niej przypalanie gorącym żelazem czy torturę wodną. Jak widać "uśmiechnięta" budowa tronu był dość ponurym żartem twórcy tego ustrojstwa.

Jeżeli się spodoba to wrzucę resztę zdjęć z opisem. Jeżeli jednak nie podobają się moje opisy to wrzucę same zdjęcia. Nie będę się produkował wtedy bez sensu.

koziolekk444

2013-02-26, 20:08
Wiecej, wiecej, wiecej! Dawaj wiecej :D

rockface123

2013-02-26, 20:14
co tak mało, dawaj wszystko :D

chybeck

2013-02-26, 20:15
Ciąg dalszy sagi, jak to kościół ciukał czarownice.

Kolejne siedzisko przeznaczone było głównie dla czarownic, a właściwie dla wszystkich podejrzanych o to. Nie ma co tutaj dużo opisywać, sadzało się biedaka i czekało się aż się przyzna, wtedy leciał na stos. Gdy się nie przyznawał, siedział tam do skutku. Jest to wersja krzesła light. Siedzisko jest drewniane, a często bywało metalowe i to w dodatku mocno rozgrzane.


Madejowe łoże. Serce mi się kraja, że nie jebnęli tam żadnej lampy, żeby lepiej zobaczyć to cudo. Biedaka, który trafił do celi z tym łożem kładziono, przykuwano i przeciągano po nieruchomych wałkach z kolcami (często drewnianymi, żeby mu przypadkiem krzywdy nie zrobić). Więzień im był bardziej rozciągnięty tym bardziej kolce wbijały się w ciało. Unieruchomiony tak delikwent dodatkowo był przypalany, podtapiany lub podduszany. Standardzik.


Tylko kat mógł wracając z pracy na pytanie żony: "Jak było w pracy" odpowiedzieć: "Kotku, przerżnąłem dzisiaj 12 czarownic, zmęczony jestem" i dostać ciepłe kapcie, a nie wałkiem po głowie. Przerżnięcie więźnia było wykonywane zwykłą piłą dwuosobową. Jednak większość specjalistów uważa była to najgorsza śmierć jaką inkwizycja mogła dostarczyć więźniom, przebijała nawet palenie na stosie.


Za chwilę dalszy ciąg pod tytułem "Publiczne upokorzenia".

zlomiarz666

2013-02-26, 20:22
Jesli mozna wiedziec? Gdzie to muzeum? Slyszalem ze jakies muzeum tortur jest w Zielonej Górze... A te eksponaciki gdzie mozna zobaczyc na zywo?

Pozdrawiam

chybeck

2013-02-26, 20:42
Publiczne upokorzenia.

Jak ukarać grajka, który swoimi przyśpiewkami wk***iał ludzi, ale jednak żal było go zabić bo miał ładny głos? Nic prostszego, dać mu Flet Awanturnika i wystawić publice. W te "mini dyby" wkładano szyję grajka oraz wszystkie jego paluchy i mocno ściskano. Nie łamano kości, jednak dostarczało to wystarczającego bólu, żeby następnym razem wychwalać wszystkich dookoła w pieśniach.


Zastanawialiście skąd pomysł by skrzaty miały dzwoneczki na bucikach? Być może właśnie znaleźliśmy rozwiązanie. Metalowe buty zakładano na nogi i ściskano do zamierzonego bólu i puszczano delikwenta na ulice miasta. Dzwoneczki mówiły wszystkim, że właśnie odbywa się kara, a kat nie musiał nic robić, bo każdy krok sprawiał ból karanemu.


Czym byłoby średniowiecze bez porządnej chłosty. Zazwyczaj chłostanego przykuwano do wysokiego pala, by się dobrze rozciągnął i zaczynała się zabawa, oczywiście publiczna. Długość jej w zależności od wytrzymałości winowajcy i jego winy (równanie to chyba było: w-ch*j-batów*2 dzielone na omdlenie). Na zdjęciach parę rzeczy, które po wzięciu do ręki dawały poczucie uczestniczenia w filmie "Pasja" Mela Gibsona.


Zawsze jednak znajdzie się wina, która nie wymaga bólu. Nikt nie upie**oli łba za jakąś pierdółkę, nawet inkwizytorzy. Tutaj znajdują zastosowanie Maski Wstydu. Zazwyczaj dziwaczne, nakładano je i wystawiano delikwenta na widok publiczny. Niby niewiele, ale zawsze ktoś Cię mógł bezkarnie rzucić pomidorem czy kapustą. Na zdjęciu obrazka chyba parówy trzymają w gębach.


Za chwilę część ostatnia. Najlepsze zachowałem na koniec.

@zlomiarz666. Niestety nie jest to muzeum. Wystawa jest jeszcze do 28 lutego w Warszawie w "Traffic club"

chybeck

2013-02-26, 21:00
Le grand final.

Miejsce trzecie. Krzesło Inkwizytora. Służyło do przesłuchiwania, a często jako koniec żywota. Miejsca gdzie przesłuchiwany siedział i gdzie przyciskano jego nogi i ręce były pełne drewnianych kolców (nie aż tak ostrych, ale bolesnych), gdyby chciał jednak oderwać którąś część ciała od tych kolców czekały już na niego ostre gwoździe, które raniły głównie nogi i nadgarstki. Właściwie ikona inkwizycji.


Miejsce drugie. Zgniatacz kolan. Cóż za cudo o którego istnieniu nie wiedziałem dotychczas. Najlepszą recenzją będzie cytat z karty przy eksponacie. "Narzędzie to było używane do szarpania stawów, zarówno łokciowych i kolanowych. Kolce, szczególnie przy dłuższym stosowaniu nieodwracalnie rozłupywały stawy."


Miejsce pierwsze. Pewnie część się nie zgodzi ze mną, jednak Buty Melezyjskie wręcz skradły me serce, jeśli można tak powiedzieć o narzędziu tortury. Większość osób, które to przeżyły pewnie srała szyszkami gdy ktoś przy nich wspomniał o tym narzędziu. Bucik ten łamał po kolei obie kości, strzałkową i piszczelową. Zazwyczaj tortura kończyła się kalectwem. Oto zdjęcie i dokładny opis (niestety było w gablocie, dlatego te refleksy.


Dziękuję za uwagę. Nie traktujcie tego jako jakiś dokument.

aros1994

2013-02-26, 21:02
Temat wykonany profesjonalnie :)

hudziel

2013-02-26, 21:19
Dawaj fotki z pokazanym działaniem na żywym osobniku. Podobno Tusk się zgłosił no ochotnika ...

Ajgi

2013-02-26, 21:21
To jest sadol jakiego dawno tu nie widzieliśmy BRAWO!!! Wreszcie coś co jest naprawdę godne aby znaleźć się na tej stronie :) Naprawde BRAWO i krata browarków!!!

rusofil

2013-02-26, 21:23
Wreszcie sensowny temat na Sadolu, a nie jakieś kwejki, srejki i motoryzacja. I wreszcie ktoś, kto umie pisać po polsku. Piwo, wielkie piwo dla ciebie!