18+
Ta strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich.
Zapamiętaj mój wybór i zastosuj na pozostałych stronach
📌 Wojna na Ukrainie (tylko materiały z opisem) - ostatnia aktualizacja: 27 minut temu
📌 Konflikt izrealsko-arabski (tylko materiały z opisem) - ostatnia aktualizacja: 2024-07-22, 10:28
🔥 Brytyjski policjant - teraz popularne
🔥 Tak zwany efekt kota - teraz popularne

#erasmus

Ostatnie pokolenie

RobDeMay2024-05-03, 7:18
Co łączy "Ostatnie pokolenie" i p0lkę na Erasmusie?
Kleją się do asfaltu
Mój syn powiedział mi, że zapisał się na Erasmusa. Poczytałem trochę o tym programie i dowiedziałem się rzeczy STRASZNYCH. O wszechobecnej rozwiązłości, wyuzdaniu, zboczeniach, ciążach i chorobach wenerycznych.
-
-
-
Odetchnąłem z ulgą, ponieważ mój syn jest rudy

Zagadka

szymy2015-03-07, 2:52
Co to jest: wchodzi Juan a wychodzi Antonio?

Polka na Erasmusie.

Taka prawda...

Policeman2015-02-19, 19:33
Jebać murzynów!

ukryta treść
Powiedziała polska studentka po przyjeździe na Erasmusa w Londynie
Brak słów

"Polska studentka, która przyjechała do Stambułu w ramach programu Erasmus na wymianę uczelnianą, została zgwałcona przez dwóch młodych mężczyzn. Obaj usłyszeli właśnie akt oskarżenia - pisze turecki anglojęzyczny dziennik "Hurriyet Daily News".

Dziennik przybliża historię polskiej studentki przedstawioną w innym tureckim dzienniku "Sabah".

Zgwałcona przez dwóch Turków

Według tej relacji Polka przybyła do największego miasta Turcji w sierpniu ubiegłym roku. Pierwszego wieczora zaczęła szukać pokoju do wynajęcia.

Poznała dwóch młodych mężczyzn - Engina O. i Mehmeka K. Od jednego z nich wynajęła pokój, pomogli jej tam się wprowadzić, a potem zaproponowali, by spędziła z nimi wieczór.

Nie wiadomo, czy studentka wiedziała, że zamierzają ją zabrać do domu Engina O. Zgodziła się jednak na wspólne wyjście i cała trójka znalazła się wkrótce u mężczyzny. Tam dwaj oskarżeni mieli wsypać jej do alkoholu narkotyki.

Według zeznań Polki, która później zgłosiła się na policję, po wypiciu alkoholu poczuła się słabo i zemdlała. Obudziła się naga. Okazało się, że została zgwałcona.

O sprawie media napisały dopiero teraz, gdy mężczyźni usłyszeli akt oskarżenia. Są oskarżeni o "zniewolenie i napaść seksualną". Grożą im długoletnie wyroki więzienia."

źródło: tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/polska-studentka-zgwalcona-w-stambule,...
misio1631 • 2015-01-27, 13:52   Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (136 piw)
a na moje oko to było tak poszła z arabami na imprezę nachlała się jak świnia dała im dupy a na drugi dzień stwierdziła że jednak nie chciała i poleciała na policje


Nie od dziś wiadomo, że Arabowie cieszą się popularnością wśród białych kobiet. Jestem Polakiem, więc o Polkach chciałbym napisać, ale nie tylko dlatego. Postaram się odpowiedzieć sobie na pytanie o to, czy stereotypy krążące na temat Polek mają odzwierciedlenie w rzeczywistości, czy są też tylko kwestią zazdrości, o to czy jest to zjawisko groźne a jeśli tak – to dla kogo.

Stereotyp o którym piszę, bez ogródek, dotyczy Polek, które romansu by Arabowi nie odmówiły. Temat jest rozległy, zacznę może od zwyczajnych, ulotnych romansów, przez faktyczne uczucia (i tragedie z tym związane) a skończę na temacie moim przewodnim – islamie. Jestem pewien tego, że nie jedna pani czytając pierwsze zdania tego felietonu groźnie zmrużyła brwi, lica naszły czerwienią a paznokcie wysunęły się niczym u kocicy gotowej do ataku (wiem z własnego doświadczenia – a na nim będę się też opierał przez większą część tekstu).

Podróżniczki

Z górę pragnę więc zaznaczyć, że nie uważam wszystkich (ba, nawet większości czy sporej części) Polek za puszczalskie. Absolutnie. Nie można jednak powiedzieć, że takie nie istnieją. Jak w każdym narodzie – lecz o proporcje tu chodzi. Nie trzeba szukać daleko, by znaleźć jedno ze źródeł krzywdzącego (a jakże!) stereotypu. Mam tu na myśli kluby studenckie, gdzie bawią się śniadzi książęta (i w ten zgrabny sposób będę ich określał, by nie uważać przy każdym epitecie na oskarżenia o rasizm) z wymiany Erasmus (znanej też ze złośliwie przekręconej nazwy „Orgazmus”) – byłem, wiem, widziałem. I sami się nie bawią. Ba! Odpędzić się nie mogą od polskich studentek. (Tak, wiem, niejedna osoba pomyślała teraz: „zwykły, zakompleksiony zazdrośnik z nogami z drewna!”. Wychodząc do Czytelnika z tak śmiałymi tezami spodziewam się osobistych wycieczek dlatego tu zaznaczę, że głośnych i zatłoczonych miejsc z tłumem obcych ludzi nie przepadam, za pijanymi, obcymi dziewczynami także, a każda moja dotychczasowa partnerka była ponadprzeciętnie atrakcyjna. To tyle, jeśli chodzi o moją obiektywność w tym zakresie) Mało tego, słyszałem też od różnych znajomych, co oni widzieli w różnych klubach i akademikach, a nie różni się to od tego, co ja wyżej opisałem. Oczywiście moje odczucia są subiektywne, tak samo odczucia moich znajomych (a nie tylko takimi się otaczam), mogą nie być rzetelne. Jednak powszechność tego zjawiska skłoniła mnie do pewnych pytań, odpowiedzi, wniosków.

Dlaczego tak jest? Może jednym z powodów jest zwyczajna chęć pokazania się. W utworze „Egzotyczna przygoda” grupy Pokój Z Widokiem Na Wojnę usłyszymy:

„Ona, przyjechała do Warszawy spod Opola,
miała blond włosy, a na imię Ola,
na swojej wsi uchodziła nawet za ładną,
ale w stolicy była przeciętną panną,
on to zwykła pała, kawał lamusa,
przyleciał z Hiszpanii na wymianę z Erasmusa,
zgrywał przystojniaka, Enrique Iglesiasa (…)
Ola była dumna z chłopaka zza granicy,
rozmawiała po angielsku, był taki egzotyczny,
chodziła z nim za rękę, powstawiała na Facebooka zdjęcia,
w objęciach Hiszpańskiego księcia.(…)”


Wiele razy (znowu subiektywna miara) słyszałem dziewczyny, kobiety zachwycające się mężczyznami o śniadej, czarnej skórze. Jestem pewien, że Ty, Droga Czytelniczko, Drogi Czytelniku, także. Bo przystojniejsi, na pewno pachnący, niepijący, kulturalni, mili, czarujący, dobrze traktujący kobiety podczas kolacji i nie tylko… Czy wynika to z beznadziejności polskich mężczyzn, chęci „spróbowania czegoś nowego”, czy dziecięcego podejścia do swojego i obcego, tzn. „mama robi niedobre obiady, mama Franka robi lepsze!”. Może z każdej możliwości po trochu? Odnośnie beznadziejności Polaków ekspertkami są Polki-muzułmanki (najczęściej domorosłe, ale o nich później).

Odnośnie „przygód” – no nie oszukujmy się, każdy zna takie dziewczyny lub kobiety, które nie musiałyby być długo proszone przez takiego egzotycznego obcokrajowca o seks. Czy niebiali mężczyźni są z definicji wybitnymi kochankami? Nie wiem, nie byłem, nie widziałem, nie znam się. Swoją drogą czytałem kiedyś o tym, że to kwestia obrzezania (już głównie w tej populacji niebiałej dotyczy to muzułmanów) decyduje o tym, że są lepsi w tych sprawach. Tym bardziej się nie znam. Wracając do „nietrwającego długo proszenia”, to może i skrajnie niepoprawne politycznie, ale nie uważam, bym kogoś obrażał nazywając to po imieniu. Nazwać to wszak można precyzyjniej, jak zrobił to Wojciech Cejrowski (i nie mam tu na myśli kobiety wyzwolonej) w słynnej rozmowie z (wówczas) Agnieszką (a obecnie Mają) Frykowską. I absolutnie nie rozszerzam tych wniosków na całą damską populację. Jest również duża ilość kobiet, które takimi „podróżniczkami” gardzą, jak i samych książąt nie darzą sympatią. A takimi staram się otaczać. Dziewczyny, które nie przepadają za książętami najczęściej mają ku temu powody w postaci osobistych przeżyć, np. nachalnego podrywu. Od nagadywania (na jeden temat), nachodzenia przez wysyłania mms-ów ze swoimi genitaliami (tak, to prawda). I, o ironio, tu widzę wspólny punkt który polaryzuje te dwie grupy: nawijanie na uszy makaronu. Jedne, widząc w tym chęć jedynie kopulacji, automatycznie książęta spławiają. Drugim to, co najmniej, nie przeszkadza. Moja znajoma pod koniec wakacji wybrała się w podróż do Amsterdamu autostopem. Dawno nie usłyszała tylu komplementów na swój temat od kierowców ciągników siodłowych pochodzenia około-tureckiego. Zwłaszcza, że ma blond włosy. Każdy z adoratorów wymieniał też zastępy swoich braci i kuzynów, którzy mają za żony Polki. Sądzili może, że tym wszystkim i jej zaimponują, lecz każdym słowem uzyskiwali odwrotny efekt… Zuch dziewczyna. Natomiast całe legiony poleciałyby na te słowa jak muchy na… lep.

Ktoś może zarzucić mi: „a co cię to, nienawistniku, obchodzi? Sobą się zajmij!”. Tu się nie zgodzę, obchodzi mnie to słusznie. Z dwóch powodów.

Powód pierwszy jest taki, że mnie to boli, gdy słyszę takie słowa za granicą, że Polki są łatwe. I, o ile jedne to po prostu „nazywa po imieniu”, drugie to najzwyczajniej w świecie okrutnie szkaluje. Swego czasu podjąłem tę tematykę na swoim fanpage, tematykę Polek i muzułmanów. Otrzymałem wtedy wiele wiadomości od Czytelników z różnych państw o tym właśnie, że boli ich widok (a zarazem opinia) Polek „zachłyśniętych innością” w ramionach niebiałych mężczyzn. Także przewiały się różne określenia, jakimi określa się tam Polki. Jednym z nich było „materac”, zwłaszcza wśród Polek na wymianie Erasmus. Nie jest tak, że uznaję za prawdę objawioną wszystko to, co przeczytam od kogokolwiek w Internecie. Jednak jak w każdej plotce jest ziarno prawdy, tak i w tym zjawisku jest co najmniej coś na rzeczy. Nie dlatego to piszę, że nienawidzę Polek! Właśnie stąd te zarzuty, że chciałbym by Polki – najpiękniejsze kobiety świata – miały jak opinię najlepszą .

Powód drugi jest taki, że nie dotyczy to tylko tych kobiet i ich ciał. Zmierzam tym do tematów poważniejszych. Nie ma co ukrywać, że większą część śniadych i czarnych mężczyzn stanowią muzułmanie. A czy muzułmanin może być zły?

„Absolutnie, rze nie! Muj Alibaba jest taki cudowny, czarujoncy, wogle nie pije, traktuje mnie jak ksienżniczkę! Mówił mi, że prawdziwy muzułmanin nigdy nie uderza kobiety a smaga jedynie gałązką bo tak pisze w Koranie, a terroryści nie rozumieją islamu! Skoro on tak mówi, to na pewno tak jest! No i prawdziwy romantyk, pokochoł moje wnętrze i nie przeszkadza mu moje 60 kg nadwagi, jak tym gburom Polakom…”

Niepoprawne romantyczki

Tu wraca, opisane wcześniej, nawijanie na uszy makaronu, lecz w tym przypadku wchodzą – z jednej strony – uczucia Polki, a z drugiej interes księcia. Miłość jest uczuciem ślepym. A może nie miłość, a ludzie? Raczej to właśnie to uczucie oślepia i nie można potępiać ludzi (prędzej ich zachowania), jeśli są zakochani. Któż z nas nie robił, będąc zakochanym, rzeczy, których naturalnie by nie zrobił/a? Ja na pewno tak.

Z drugiej jednak strony, czy można szukać w tym usprawiedliwienia dla ślepego wierzenia muzułmanom na temat ich religii i kultury w czasach, gdy dostępność informacji na ten temat jest tak duża? Jak przebiega takie uczucie? Najczęściej (podkreślam to słowo) wedle znanego scenariusza: zawijanie makaronu na uszy, ślub, morda w kubeł i do garów. Oczywiście są wyjątki. Ale jedno zdrowe jabłko w koszu zgniłych nie czyni z kosza koszem zdrowych jabłek. Istnienie wyjątków nie przekreśla reguły!

Pół biedy dla Narodu polskiego, jeśli taka parka nowożeńców pojedzie na miesiąc miodowy w rodzinne strony księcia, który przeradza się w miodowe… lata. Bynajmniej z powodu chęci panny młodej. Dlaczego to dobrze? Bo to tam narodzi się nowe pokolenie małych muzułmanów, nie w Polsce. Wszak muzułmanie, by zdominować Polskę islamem, nie muszą używać bomb – wystarczą rozchylone uda. Dlaczego źle? Bo często dla takiej kobiety to początek upokorzeń i przemocy ze strony księcia, który zmienił się w oprawcę i jego rodziny, która panny młodej nienawidzi z całego serca.

Oczywiście są też związki białych kobiet z niebiałymi mężczyznami niebędącymi muzułmanami (z którą to parą nie ma żadnych „problemów” po obu stronach), nie mniej nie na takich się w tym felietonie skupiam.

Siostry radykałów

Schodząc drabiną w dół chciałbym przejść do trzeciej kategorii w mojej skali Polek zafascynowanych książętami, z którymi osobiście miałem najwięcej do czynienia. Rozchodzi mi się tu o zażarte obrończynie religii Mahometa. To nie zwykłe, puszczalskie poszukiwaczki przygód. To też nie zwykłe samotne, zakochane kobiety szukające ciepła, wsparcia i zrozumienia. To kobiety, które nienawidzą polskich mężczyzn, polskiego społeczeństwa jako takiego i Kościoła katolickiego. A przynajmniej to parę wspólnych cech, które zaobserwowałem u kobiet, z którymi miałem do czynienia w rozmowie (niecałe 30) oraz te, które obserwowałem z boku.

Za co nienawidzą polskich mężczyzn?
Bo każdy to nierób, alkoholik, damski bokser i niedbający o higienę gbur. Czyżby to o czymś świadczyło? Może o tym, że wszystkie na takich osobników w swoim życiu trafiły? Nie chcę tu bawić się w psychoanalizę, poprzestanę na tej obserwacji.

Za co nienawidzą polskie społeczeństwo?
Bo głupie, rasistowskie, zaściankowe, tkwiące w stereotypowym myśleniu. Uważające, że muzułmanie to terroryści, niepotrafiące otworzyć się na nowoczesność, otwartość dla różnych kultur. A co najgorsze… katolickie.

Za co nienawidzą Kościół katolicki?
Tu już typowe argumenty, bez wyższego polotu. Gdybym rozszerzył ten wątek, zrobiłby się z niego temat na osobny felieton, więc na tym poprzestanę. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu (przynajmniej mi było), że urodzone w katolickich domach były zmuszane do uczestnictwa we mszach (ja też, ale chłodnym okiem z perspektywy czasu jestem za to wdzięczny) i lekcjach religii a to młodzieńcze, zagorzałe zbuntowanie pozostało im do teraz. W ich (akurat) wykonaniu odebrałem to jako wybitnie infantylne.

Skąd znają islam? Z Facebooka (ja, oprócz niego także z YouTube i książek ). Nie widzę jednak nic złego z czerpania wiedzy z wiarygodnych źródeł. To, które jest wiarygodne, każdemu pozostawię jego własnej ocenie. Jednak, czy wiarygodnym źródłem są sami muzułmanie? Gdy zapytać jakiegokolwiek o pokojowość islamu, każdy przytaknie z uśmiechem. No chyba, że w takiej Somalii. Pod meczetem. Z krzyżykiem na szyi. Tam pytającemu krzyżyk na szyi długo by nie ustał. Głowa też. Ale wracając do realiów polskich. Na zajęciach z logiki prawniczej, by zbadać prawdziwość zdania, sprawdzało się każdą ewentualność, czyli także to czy zdanie (nie w znaczeniu potocznym, tutaj można powiedzieć „twierdzenie”) nadal pozostanie prawdziwe, jeśli każdy z jego elementów zostanie zaprzeczony. Zakładając więc taką możliwość, że rzeczywiście islam to religia pogardy, nienawiści, dyskryminacji i mordu – czy wtedy muzułmanie mieszkający w Polsce i łapiący owieczki na Facebooku czy Skype wyznaliby prawdę? Nie wydaje mi się. W tym właśnie widzę powód, dla którego muzułmanie piszący o islamie pozytywy, nie są wiarygodnym źródłem informacji na temat islamu. Moim zdaniem dobrze to uargumentowałem.

Czy powinno wierzyć się Cyganowi na słowo, że Cyganie to bardzo pracowita i uczciwa nacja? Są pewnie gdzieś jakieś wyjątki, nie znam wszystkich Cyganów, ale… każdy wie jak jest. Nie bez powodu cieszą się popularnością słowa piosenki zespołu Bracia Figo Fagot: „Cygan to złodziej i tak już zostanie, Pan Jezus w Biblii ma to napisane…”. To oczywiście farsa, paszkwil, satyra może i przekraczająca pewne granice. Prokuratura jednak się tym nie zajęła.

Głodne więc pozytywnych informacji o islamie, przyjmują za prawdę wszystko to, co im książęta napiszą. A to, że Allah kocha kobiety, muzułmanie szanują chrześcijan za sprawą obecności Jezusa w Koranie (to nieprawda, lecz o tym napiszę innym razem), Prorok Mahomet to anioł nie człowiek, do rany przyłóż. No i finalnie, każdy muzułmanin jest kopią Mahometa, więc wszystko zamknięte w spójnej całości.

Co ciekawe (i logiczne), polskie katolickie społeczeństwo pełne jest obłudy. Księżulek (każdy) – mówi jedno, robi drugie. Tak samo Polacy – chodzące antytezy katolicyzmu – mordują dzieci i zamykają je w beczkach z kapustą. Tak! To kolejna ważna sprawa - uogólnianie. Wszak uogólniać to ja, a nie Ty!

Ksiądz – pedofil
Polak – bokser, alkoholik, nierób
Katoliczka – morderczyni dzieci

A muzułmanin – terrorysta? Ty zaściankowy, polski, katolicki zabobonie i kołtunie! Szerzysz negatywne stereotypy, to dlatego wolę Alibaba, nie Polaka!

Logiczne i spójne? To jednak nie jest do końca takie zabawne, jak się wydaje. Nie tylko moją obserwacją jest, że Polki – konwertytki na islam są jeszcze bardziej gorliwe, żarliwe, w końcu radykalne w wierze niż muzułmanki od urodzenia, a nawet muzułmanie. Znany jest przykład Pani Agnieszki Amatullah-Witkowskiej. Od urodzenia katoliczka, w tej wierze wychowała swoje dwoje dzieci. Nie znam losów jej związku z ojcem dzieci (zresztą nic mi do tego). Przeszła na islam za sprawą jej nowego życiowego partnera, muzułmanina. Pani Witkowska jest salafitką. Salafizm to skrajnie radykalny odłam islamu (choć osobiście wolę określenie „poprawny”, nie „radykalny”). W Niemczech są inwigilowani przez służby jako potencjalni terroryści. Wg mnie jednak jest nim każdy muzułmanin (potencjalnym terrorystą) – czy bracia Tsarnaev (zamachowcy z Bostonu, Czeczeni zresztą) wyglądali na terrorystów?

Polacy mogli bliżej poznać Panią Agnieszkę za sprawą magazynu Superwizjer TVN. Pomijając jawne manipulacyjne zabiegi autorów tego odcinka, przywołam kilka jej wypowiedzi. Na początku materiału rozdawała róże przechodniom z przywiązanymi karteczkami z przypowieściami o Proroku. Niektórzy brali, niektórzy nie. Gdy jedna kobieta odmówiła i poszła dalej, Pani Witkowska gotowa była, zdaje się, ruszyć w pogoń i zawołała coś w stylu „A co, lepiej tłumić gniew w sobie?!”. Symptomatyczne? Zostawię ocenę psychologom. Została później zaproszona do klasy w liceum, gdzie odpowiadała na pytania uczniów. Zapytana o wyznanie dzieci odpowiedziała, że są chrześcijanami i codziennie im mówi, że trafią do piekła. W zasadzie można to tłumaczyć pewną troską. Zapytana o to, co zrobiłaby na wieść o tym, że jej syn jest gejem, odpowiedziała coś w stylu „jeśli w Koranie jest napisane, że trzeba uciąć głowę, to wzięłabym to na klatę i tę głowę ucięła”. Troska to rzecz względna. Wymowne były miny licealistów. Reporter pokazał jej później nagrania, na którym imam mówił o słuszności bicia kobiet. Ze wszystkim się zgodziła. Zapytał ją także o to co ona na to, gdyby miała jechać metrem, w którym za chwilę wysadzi się zamachowiec. Odpowiedziała, że gdyby jej „brat” to zrobił, nie odebrałaby tego jako zamordowanie jej. Można było odnieść wrażenie (ja takie miałem), że na myśli miała to, że byłaby to walka z niewiernymi a zginąć w niej to zaszczyt.

Pytana o stosunki z mężem przyznała, że w Koranie (pod względem ważności) na pierwszym miejscu jest Allah, potem mężczyźni, a potem kobieta. Jest mężowi poddana, on się nią opiekuje, daje schronienie, poczucie bezpieczeństwa a ona zajmuje się domem. W tym miejscu jednak nie mam zastrzeżeń, odmiennego zdania byłyby pewnie feministki. Jeśli taka sytuacja, „układ sił” kobiecie odpowiada, należy to uszanować.

Cały odcinek do wglądu na stronie internetowej Superwizjera. No chyba, że wycofali się z publikacji. Miałem wrażenie, że nie taki zamysł na przedstawienie islamu mieli autorzy. Sama prowadząca w studio na koniec podsumowała odcinek tym, że w zasadzie bać się islamu to bać się nieznanego – i stąd strach wynika.

Znamienne jest także to, że konwertytki na islam (i nie-muzułmanki, a po prostu obrończynie islamu i muzułmanów) najczęściej o islamie guzik wiedzą, poza wiedzą podstawową, paroma wciśniętymi im bajkami i arabskim przywitaniem czy pozdrowieniem. Sama Pani Witkowska wcześniej w Dzień Dobry TVN powiedziała, że nie zna arabskiego a Koran czyta od 2 lat (i najwyraźniej do tamtego czasu nie skończyła. Nie wiem, do prawdy, jak się do tego ustosunkować). Czy zajmuje się nią ABW? Mam nadzieję, że tak.

Rozmowa z granatem

Zwykle staram się być obiektywny, toteż chciałem porozmawiać z tymi kobietami o islamie w ogóle, o islamie w ich życiu, o tym skąd tyle negatywnych stereotypów. „Wyłowiłem” je na fanpage „Islam po Polsku”. To chyba profil z największą liczbą zablokowanych użytkowników. Nie wierzysz? Przekonaj się sam/a i zadaj tam niewygodne pytanie.

W zasadzie każda rozmowa przebiegała prawie tak samo. Jakbym rozmawiał z jedną i tą samą osobą. Rozpiszę więc przebieg rozmów w punktach i opatrzę swoim komentarzem w razie potrzeby. Z zastrzeżeniem jednak dość istotnym – to tylko moje subiektywne odczucia na temat rozmów, w których brałem udział.

Pytały mnie o to, dlaczego chcę porozmawiać o islamie, „kto mnie przysłał”. Starałem się z nimi rozmawiać jak z rozbrojonym granatem, zapewniać o swoich pokojowych zamiarach. Także o tym, że jeśli jakieś pytanie wyda się zaczepne, to tyko będzie takie wrażenie. Po prostu będzie niewygodne.

Na żadne pytanie w żadnej rozmowie nie otrzymałem odpowiedzi wprost. Odpowiadały pytaniem na pytanie lub odwracały kota ogonem. Jednym z takich zabiegów było sprowadzanie tematu nieszanowania kobiet w islamie do typowego Polaka (alkoholika i tak dalej), typowego księdza (pedofila i tak dalej) i tak dalej. Kwestia wersetów w Koranie nawołujących do zabijania sprowadzana do mitycznych wersetów Starego Testamentu, gdzie rzekomo Bóg nawołuje do zabijania. Przykład? Nie znają, ale wiedzą, że są. Kwestia terrorystów sprowadzana do „wariatów” i wypraw krzyżowych (tutaj wtrącę tylko gwoli ścisłości, że wyprawy krzyżowe odbijały Ziemię Świętą z rąk muzułmanów. I jeśli ktoś zabija w imię Jezusa robi to, bo źle go rozumie, a jeśli ktoś zabija w imię Mahometa/Allaha – rozumie dobrze).
Kwestia tego, czy ja znam jakiegoś „prawdziwego” muzułmanina. Przy tej kwestii trochę dłużej się zatrzymam. Na tamten czas, zaznaczę, nie znałem. Jeśli jednak nie widziałem Statuy Wolności na własne oczy, czy to oznacza, że ona nie istnieje? Co innego dowodzić, że ona tam nie stoi, bo jej nie widziałem. Z drugiej strony, ilu musiałbym ich poznać, by móc wydać ocenę na podstawie znajomości „prawdziwego muzułmanina”? Jednego? Trzech? Stu? Idąc tym tokiem, musiałbym poznać całą ich populację – niestety przeszło półtora miliardową. I znowu wraca kwestia uogólniania. Jeśli znałbym dwóch “dobrych”, zapewne miałbym według tych kobiet pełne prawo do uogólnienia takiego, że wszyscy są “dobrzy”. Jeśli znałbym jednego „dobrego” i jednego „niedobrego”, ten pierwszy byłby miarodajny, drugi nie zasługiwałby na miano „prawdziwego”. Jeśli jednak znałbym dwóch “niedobrych”, nie miałbym absolutnie prawa do tego, by uznać wszystkich za takich. Poznałem po tym czasie dwóch muzułmanów, Jordańczyka i Kurda. Opinię miałem o nich nie najlepszą i z czasem zacząłem się ich obawiać (moim zdaniem słusznie), lecz to dłuższa historia. Ale właśnie dlatego nie będę wchodził w szczegóły, bo nie uważam, by moje subiektywne opinie na temat tych dwóch powinny wpływać na moje oceny religii i wyznawców mimo, że się one z grubsza pokrywają.

Islam znam na pewno tylko z mediów, które kłamią. I tu mógłbym się zgodzić, lecz nie do końca. Wg tych pań oczywiście media kłamią, by oczerniać muzułmanów i kreować wizerunek terrorysty. Ja uważam, że jest odwrotnie. Daremnie bowiem szukać w mediach głównego nurtu słów “muzułmanin”, “islam”, “zamach” czy “terror” chociażby w jednym akapicie. Media w tej sprawie nie tyle kłamią, co unikają prawdy.

Rozpoczynały się osobiste wycieczki w moją stronę. Że pewnie typowy Polak, i co gorsze, katolik.

Wulgaryzmy, najczęściej byłem blokowany.

Wiadomo, to tylko moje stronnicza relacja, zaznaczałem to jednak na początku, ocenę zostawię Czytelnikom. Wiele cech wspólnych, to że nie było możliwości spokojnej, rzeczowej rozmowy, spiskowanie na temat tego, skąd moje złe informacje na te tematy – moim zdaniem wygląda to na pełnoprawną sektę. Nie jestem jednak ekspertem. Możliwe też, że za cel “badania” obrałem sobie niereprezentatywne przedstawicielki. Swoją drogą, jeśli chcą poznać islam lub znając go tak się nim zachwycają, dlaczego nie wyprowadzą do państw muzułmańskich? Bo tam nie ma “prawdziwych muzułmanów”? Polsce byłoby lżej.

Jak widać, kwestia tych “międzynarodowych stosunków” – jakby nie spojrzeć – ma wyłącznie negatywne skutki (oprócz Podróżniczek). Poza wyjątkami. Ale to wyjątki i kropka.

Jaka moja rada? Doceńcie proszę, Drogie Panie, nas Polaków. Do prawdy, sam znam takich, którzy są pracowici, regularnie się kąpią, nie piją zbyt dużo alkoholu i nie biją kobiet. Doceńcie wiarę naszych przodków, katolicyzm. Jeśli wsłuchać się u źródła, a nie przez lewicowo-feministyczne i antykościelne pryzmaty, naprawdę można dojść do tego, że to dobra religia. Wiem, bo sam się przekonałem. Polubcie też samą Polskę taką, jaką jest pamiętając, że najczęściej to, co w Polsce i Polakach złe, wynika z sowieckiej okupacji ze wszystkim, co w komunizmie najgorszym (lecz to inny, rozległy temat).

Nie z szowinizmu a miłości doń napiszę, że Polska to piękny kraj ze wspaniałą historią i dorobkiem kulturalnym, a Polacy to wspaniały Naród. Niepotrzebni nam Alibabowie, niepotrzebny nam islam. A książki, telewizja czy bilety lotnicze – czekają na żądnych poznawania obcych kultur.

Jeszcze jedno – czy czasem słowo „stereotyp” nie powinno zostać zastąpione po prostu określeniem „wyciągnięty wniosek”?

P.S.

2 dni przed publikacją tego felietonu usłyszałem od koleżanki o jej koleżance z pracy. Nie należy ona do „podróżniczek”, ani do „sióstr”. Do niepoprawnych romantyczek, ale też nie do niedokształconej i zakompleksionej, jak to opisałem. To skromna, w miarę rozumna dziewczyna, bez wiary w siebie. Chodzi z Pakistańczykiem, łapie jego słodkie słówka i prawdy na temat islamu, on miły, szanuje ją,mówi że zamach na WTC zorganizowali żydzi… Tylko jest mały problem. Niedługo po tym, jak zaproponował jej ślub, wspomniał o tym, że niedługo kończy mu się wiza… W niej są wątpliwości, ale też trudno oprzeć się słowom osoby, która już jest jej tak bliska. Osobiście się postaram zrobić, co w mojej mocy, by naświetlić jej wystarczająco temat islamu i pozycji kobiety w jego świecie, by podejmując tę najważniejszą w życiu decyzję, miała pełne rozeznanie. Wszak decydować za nikogo nie można.

Czytajcie o islamie, zadawajcie pytania i szukajcie odpowiedzi! Bez rasizmu, ostrych słów i nienawiści – to nam jedynie szkodzi.

źródło: http://wmeritum.pl/o-polkach-sniadych-ksiazetach-moim-zdaniem/
blog autora
Matikens • 2013-11-04, 13:50   Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (153 piw)
Laski które wybierają ciapatego powinny mieć zakaz rodzenia dzieci bo świat ma już dostatecznie duży problem z brudasami i kolejnych nam nie potrzeba.

Erasmusy

nienonicniema2013-10-31, 21:43
Obrazek mówi sam za siebie, jak to nasze piękne dziewczyny się jarają każdym obiektem maści średnio-wiadomej.

Jak było to brzeszczot erasmusom w dupala.
606 • 2013-10-31, 23:41   Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (101 piw)
@up każdy normalny człowiek woli białe mięso. Facet też. Jak się któremuś czarna/brudna podoba to równie dobrze powinien się w kaban pierdolnąć. Ostatecznym wyjątkiem są azjatki, naprawdę ostatecznym. W ogóle kurwa nie wiem dlaczego, ale jakoś do żółtych czuję sympatię.
Pewnie dlatego, że nie są pierdolonymi nierobami, złodziejami i patologicznym ścierwem. No cóż.