18+
Ta strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich.
Zapamiętaj mój wybór i zastosuj na pozostałych stronach
📌 Wojna na Ukrainie (tylko materiały z opisem) - ostatnia aktualizacja: 52 minuty temu
📌 Konflikt izrealsko-arabski (tylko materiały z opisem) - ostatnia aktualizacja: 2024-07-22, 10:28
🔥 Brytyjski policjant - teraz popularne

#czarnyhumor



Maszyna sama nauczyła się, że aby przetrwać i zwyciężyć, trzeba unieszkodliwić konkurenta. Na razie tylko w grze.

To scenariusz jak z filmu science fiction. Samouczący się system sztucznej inteligencji Google'a uznał, że w trudnej sytuacji, gdy zachodzi ryzyko przegranej, najlepszym rozwiązaniem jest wyeliminowanie oponenta.

System Deep Mind – ten sam, który wygrał z ludźmi w go – potrafi sam opracowywać strategie wygrywające. Ludzie podsuwają mu tylko zasady gry, a algorytm sztucznej inteligencji (AI) samodzielnie obmyśla plan. Tak właśnie było w przypadku prostej gry komputerowej polegającej na zbieraniu „jabłek" na ekranie. Zmierzyło się ze sobą dwóch graczy – obaj byli sterowani przez Deep Mind. Pracownicy Google'a pozwolili im przeprowadzić 40 mln rozgrywek.

Okazało się, że gdy ilość zasobów („jabłek") jest wystarczająca, algorytmy zajmują się po prostu ich zbieraniem, nie zwracając uwagi na konkurenta. Sytuacja zmieniła się jednak, gdy zasoby zaczęły być trudniej dostępne i trzeba było o nie konkurować.

Jeden z graczy uznał, że najlepszą strategią będzie unieszkodliwienie konkurenta. Gra ma wbudowaną funkcję strzelania z lasera, który na kilka chwil paraliżuje dwukrotnie trafionego przeciwnika. Strzelający ma wówczas czas na zbieranie punktów. Komputer sam się nauczył, jak używać lasera, aby zapewnić sobie przewagę. Po pewnym czasie algorytmy po prostu zaczęły do siebie strzelać, nie przejmując się jabłkami.

Inżynierowie podkreślają, że bez agresywnego zachowania obaj gracze (wcielenia Deep Mind) zebraliby podobną liczbę „jabłek" i mecz zakończyłby się remisem. I tak to właśnie działało, gdy grały ze sobą algorytmy prostsze, o niższej inteligencji. Gdy jednak programom udostępniono większe zasoby komputera, nauczyły się agresywnego zachowania. Im inteligentniejszy stawał się system, tym szybciej uznawał, że najlepsze będzie naciśnięcie spustu.

Naukowcy postanowili „nauczyć" Deep Mind, że ostre konkurowanie o zasoby nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem, że niekiedy przydaje się współpraca. Stworzyli drugą grę, w której maszyny wcielały się w role dwóch wilków i ich ofiary. Nie współpracując ze sobą, konkurencyjne algorytmy-wilki mogły nie upolować ofiary – i przegrać. Kooperacja wprawdzie nie wyłaniała zwycięzcy, ale też zmniejszała ryzyko porażki.

– Ten model pokazuje, że niektóre aspekty ludzkiego zachowania są produktem działania środowiska i uczenia się – mówił magazynowi „Wired" jeden z programistów Joel Z Leibo.

Co to oznacza dla nas? Przed nieodpowiedzialnym rozwojem systemów sztucznej inteligencji ostrzegał m.in. Stephen Hawking. Słynny naukowiec w październiku ubiegłego roku przypominał, że „spędzamy wiele czasu, studiując historię, która – mówiąc szczerze – jest głównie historią głupoty, zamiast zastanawiać się nad przyszłością inteligencji". Sparaliżowany, poruszający się na wózku Hawking obawia się, że myślące maszyny posłużą do stworzenia jeszcze groźniejszej broni i do jeszcze większego wykorzystywania jednych ludzi przez drugich.

Jego zdaniem pojawienie się pełnej sztucznej inteligencji będzie oznaczało koniec rasy ludzkiej.

– Nie możemy przewidzieć, co można będzie osiągnąć, gdy nasze mózgi wzmocnimy systemami AI – przyznał jednak Hawking. Podobnie uważa miliarder Elon Musk, współzałożyciel OpenAI – konsorcjum, które chce odpowiedzialnych badań nad myślącymi maszynami.

– Trudno nawet sobie wyobrazić, w jak wielkim stopniu sztuczna inteligencja może się przyczynić do dobrobytu społeczeństwa – mówił Musk. – Ale równie trudno przewidzieć rozmiar zniszczeń, jeśli ktoś chciałby ją zbudować lub użyć jej w sposób niewłaściwy.

Systemy eksperckie i uczące się programy komputerowe stają się coraz istotniejszą częścią naszego życia. Mają zastosowanie na giełdzie, w bankach, zakładach przemysłowych, stawiają diagnozy, dobierają leczenie, kierują samochodami, podpowiadają nam przy zakupach. Świadomość, że w pewnych warunkach systemy AI mogą opracować nową agresywną strategię, by osiągnąć cel, jest zaskakująca. Nie chodzi wcale o scenariusz z „Terminatora".

– Wyobraźmy sobie, że jeden system sztucznej inteligencji steruje sygnalizatorem świetlnym na skrzyżowaniu i chce spowolnić ruch, a drugi system AI kieruje samochodem, który chce cię jak najszybciej dowieźć na miejsce – podpowiada Leibo. – Może lepiej sprawdzić ich zachowanie na modelu?

—na podst. „Wired"
Źródło: rp.pl/Nowe-technologie/302149906-Sztuczna-inteligencja-robi-sie-agresy...

Cytując kalsyka


Zaczyna się!
zippy.gfycat.com/GregariousCheerfulBlackfootedferret.webm

Andreas Lubitz

Jembanany2015-03-28, 17:33
Wygląda na to, że wlatując w zbocze góry Andreas Lubitz popełnił samobójstwo zabierając ze sobą 149 innych osób. Co za egoistyczny dupek. Nie mógł przynajmniej wlecieć w meczet?
RealG • 2015-03-28, 18:02   Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (266 piw)
Niezależnie ile osób znajdowałoby się w meczecie zginęłoby i tak 149 ludzi.

Krzysiek i karma

-KaI-2014-03-06, 18:55
Jak byłem mały to był koniec lat '80 i była bieda. W wakacje rodzice wysyłali mnie do babci na wieś bo na nic innego ich nie było stać a zresztą Rzeczpospolita Ludowa nie miała zbyt szerokiej oferty turystyczno-rekreacyjnej dla młodzieży więc nie było raczej alternatyw.

U babci pomagałem przy gospodarstwie. Szczególnie przy łuskaniu fasoli bo babcie bolały palce a ja miałem paluszki małe i zwinne, w sam raz do łuskania. Łuskał ze mną jeszcze taki Krzysiek, starszy o kilka lat syn patologicznych sąsiadów, którym babcia opiekowała się gdy jego familia była w ciągu alkoholowym lub zakładzie karnym.
Krzysiek był trochę pojebany (patrząc z perspektyw czasu dochodzę do wniosku, że należała mu się jakaś renta) ale min. nauczył mnie walić konia, robić wędki z leszczyny i proce.

Przechodząc do rzeczy- po kilku godzinach łuskania fasoli babcia zawsze dawała nam "zapłatę" na miarę swoich skromnych możliwości. Był nią chleb polany mlekiem i posypany cukrem. Pewnego razu kończyliśmy już z Krzyśkiem łuskać i babcia zawołała go do domu żeby dać mu "słodycze" dla nas dwóch. Krzysiek wrócił do stodoły z dwoma talerzami pełnymi kanapek z tym, że swój od razu zabrał i gdzieś poszedł.

Wygłodniały wbiłem zęby w łakoć by ku swojej rozpaczy odkryć, że cukru na kromkach praktycznie nie ma, za to jest dużo piasku. Krzysiek idąc z domu zsypał cukier z moich kromek na swoje i dla niepoznaki dosypał w zamian piachu z podwórka. Byłem tak rozgoryczony, że płacząc zjadłem wszystkie pajdy chleba z piaskiem bo nie mogłem pogodzić się z tym, że nie zjem tego dnia przysmaku. Usilnie starałem sobie wyobrazić, że piasek jest cukrem ale nie udało się oszukać ani kubków smakowych ani układu pokarmowego więc potem rzygałem.

Kilka lat później sprawiedliwości stało się zadość bo Krzysiek zasnął pijany w polu podczas żniw i traktor przejechał mu po głowie.
The_Pablo • 2014-03-06, 18:59   Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (150 piw)
no już Cię kurwa lubię za tą historyjkę ;-D zajebista
Haker Bonzo nie odpuszcza i teraz nas hejterów niszczy totalnie!!



Dobry agent nie powiem xD
N................o • 2013-12-11, 10:24   Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (168 piw)
'Fuck me!'