topic

Szczecin z lotu kreta

Dziua • 2014-03-04, 21:51
Szczecin z lotu kreta

Czyli kilka słów o drugim obliczu stolicy pomorza zachodniego.


***

*Szacuje się, że w okresie II wojny światowej w Szczecinie było ok. 788 bunkrów publicznych oraz bunkry budowane prywatnie przez zamieszkujących tu Niemców.

*Po wojnie odkryto w tym mieście zaledwie ok. 160 bunkrów.

*Od ponad 68 lat co jakiś czas wśród mieszkańców Szczecina odżywa dyskusja na temat systemu podziemnych schronów i korytarzy, które miałyby tworzyć podziemne miasto.

*Prawdopodobnie w Szczecinie nie ma jednego systemu podziemi, ale istnieje kilka kilometrów oddzielnych tuneli i setki pojedynczych, podziemnych budowli.




To tyle tytułem wstępu. Mam nadzieję, że powyższe cztery informacje wystarczająco zaciekawiły Was do dalszego czytania tematu.

Żeby dokładniej zrozumieć na czym polega cały fenomen domniemanego "podziemnego miasta" pod Szczecinem, musimy cofnąć się do czasów dawnych, pozornie nie mających nic wspólnego z tymi konstrukcjami z okresu Drugiej Wojny Światowej, a mianowicie do lat...


1724-1740


... kiedy to wzniesiono tzw. "Twierdzę Szczecin" (niem. Festung Stettin), stanowiącą pruską twierdzę z rozległymi podziemiami fortów Wilhelm, Leopold i Prusy. Z faktem tym wiąże się istnienie wielu korytarzy, tuneli i połączeń, biegnących pod poziomem gruntu. Choć ciekawa i ważna, informacja ta nie ma aż tak dużego wpływu na powstanie rozległej sieci podziemi pod Szczecinem, jak wydarzenia z roku...


1941

... wtedy bowiem władze hitlerowskie, po alianckim nalocie dywanowym na Hanower w lutym 1941 roku, podjęły decyzję o budowie w dużych ośrodkach miejskich, a szczególnie w ośrodkach o strategicznym znaczeniu, systemu podziemnych schronów przy obiektach wojskowych, strategicznych zakładach przemysłowych, obiektach administracji publicznej mających zapewnić bezpieczeństwo pracujących tam ludzi przed atakami lotniczymi. Miały one służyć również jako podziemne szpitale, magazyny broni, amunicji, czy żywności oraz miejsca produkcji zbrojeniowej.



Przejdźmy jeszcze dalej, a mianowicie do schyłku Drugiej Wojny Światowej, czyli lat...


1944-1945


... w których hitlerowcy podjęli działania zmierzające do reaktywacji "Twierdzy Szczecin". Wtedy to w mieście stworzono sieć barykad, a w piwnicach budowano podziemne przejścia łączące sąsiednie budynki i schrony przeciwlotnicze. Oficjalnie miasto ponownie ogłoszono twierdzą 20 marca 1945 roku.

W tym momencie możemy się zatrzymać i omówić samą strukturę tych podziemnych systemów, o których mamy wystarczająco dużo informacji. O ile paryskie katakumby są dość jednolitą, zawiłą siecią tuneli, sprawa stolicy województwa zachodniopomorskiego wygląda nieco inaczej. Najbardziej podstawowe konstrukcje, ukryte często pod współczesnymi jezdniami, chodnikami czy sztucznymi nasypami/skarpami, to zwykłe schrony cywilne. Najbardziej rozpoznawalne znajdują się przy ulicy Szczanieckiej oraz przy ulicy Bogumińskiej. Możemy o nich przeczytać na www.forgotten.pl, a chcąc obejrzeć ich mroczne wnętrza na własne oczy, powinniśmy przygotować się na sporą ilość dość dużych pomieszczeń, do których jednak nie tak łatwo się dostać i często przechodzi się obok nich obojętnie.



Ciekawą kwestią jest znowu to, że największy cywilny schron w Polsce z okresu II wojny ciągnie się pod głównym dworcem kolejowym w Szczecinie. Znajduje się za pofortecznym, pruskim, murem oporowym i ciągnie się w głąb wyniosłości na której leży miasto. Najdłuższy korytarz ma około 100 metrów. Powierzchnia całkowita - 2500 m2, powierzchnia użytkowa 1900 m2. Wejścia do schronu znajdują się w tunelu pasażerskim (od strony dworca) i na placu Zawiszy Czarnego (od strony miasta).

Oprócz zwykłych schronów, bunkrów i piwnic, pod miastem ciągną się kilometry tuneli. Niektóre z nich są tak wielkie, że mogły po nich jeździć samochody. Znane są relacje mieszkańców Szczecina, którzy wskazują na istnienie podziemnych korytarzy wiodących z centrum miasta pod Odrą czy też w okolice Jeziora Szmaragdowego. Pojawiają się też wypowiedzi sugerujące istnienie nawet podziemnej magistrali kolejowej wiodącej aż do samego Berlina.

W Szczecinie istniał nawet specjalny Urząd ds. Robót Podziemnych mieszczący się tzw. Czerwonym Ratuszu, monumentalnym budynku, w którym obecnie mieści się m.in. Szczeciński Urząd Morski. Istnieje teoria, jakoby z tego ratusza ciągnął się tunel, biegnący pod dnem Odry.

***


Po "powrocie" Szczecina do Polski znaczna część ludności niemieckiej opuściła te tereny, a napływający tu Polacy nieustannie natrafiali na jakieś podziemne kryjówki i umocnienia.

Praktycznie na każdej ulicy i w każdym parku, w każdym zakładzie przemysłowym, pod budynkami administracji publicznej i kamienicami mieszkalnymi, a nawet przy niewielkich domkach jednorodzinnych odkrywano mniejsze lub większe podziemne kryjówki. Często znajdowały się one także z dala od wszelkich zabudowań.



W wielu podziemiach do 1948 r. kryły się oddziały Werwolfu, czyli nazistowskich niemieckich fanatyków prowadzących dywersyjną walkę podziemną na ziemiach utraconych przez Wehrmacht. Wykorzystywali oni fakt, że posiadali dokładną wiedzę o rozmieszczeniu poszczególnych podziemnych schronów i łączących je tajnych przejściach, aby ukrywać się w nich przez dłuższy czas lub tworzyć w nich magazyny broni, materiałów wybuchowych, żywności i zrabowanych przedmiotów. Wiedzy takiej nie miały polskie organy bezpieczeństwa tropiące ukrywających się bojowników Werwolfu.

Często zdarzało się, że gdy polskie wojsko lub milicja natrafiały na podziemne korytarze, a przypuszczano, że są one wykorzystywane przez nazistowskie bandy, nie penetrowano ich lecz wysadzano je w powietrze obawiając się wybuchu min i niewypałów oraz innych pułapek. Niektóre przejścia i podziemne schronienia burzono, ewentualnie zamurowywano, zasypywano lub zatapiano wodą gdyż były częściowo zniszczone w wyniku działań wojennych i chodzenie po nich groziło śmiercią lub kalectwem. W ten sposób z biegiem lat w Szczecinie bezpowrotnie zanikała możliwość spenetrowania i poznania systemu podziemnych, niemieckich kryjówek.

Po wojnie część podziemnych schronów i bunkrów była wykorzystywana jako tymczasowe miejsca do życia w zrujnowanym Szczecinie. Przez wiele lat mieszkali w nich dawni mieszkańcy miasta (Niemcy i Polacy), których domy uległy zniszczeniu w wyniku działań wojennych oraz napływająca tu z różnych stron ludność. Z czasem ludzie opuszczali podziemne schronienia i przeprowadzali się do odbudowywanych domów, a milicja, wojsko i obrona cywilna zamykały wejścia do schronów i bunkrów. Wiele podziemnych kryjówek odkryto i zniszczono podczas prac budowlanych związanych z odbudową i rozbudową Szczecina. Lokalna prasa wielokrotnie opisywała też przykłady zapadania się ulic i placów w Szczecinie co było efektem zapadania się podziemnych korytarzy.

***


Prawdopodobnie w Szczecinie nie ma jednego systemu podziemi, ale istnieje kilka kilometrów oddzielnych tuneli i setki pojedynczych, podziemnych budowli. Część z nich mogła łączyć się ze sobą tym bardziej, że znajdowały się one w pobliżu siebie. Wiele podziemi zgrupowanych jest wzdłuż połączenia drogowego Police - Szczecin i trasy kolejowej Police - Szczecin. Wzdłuż tych arterii komunikacyjnych znajdowało się dużo strategicznych obiektów jak np. Fabryka Benzyny Syntetycznej w Policach, papiernia w Skolwinie, huta w Stołczynie, produkująca m.in. amunicję Fabryka Chemiczna Union, cementownia, stocznie w których produkowano niemieckie okręty podwodne - potocznie zwane U-bootami, siedziba władz cywilnych na Wałach Chrobrego, Czerwony Ratusz, w którym mieścił się Urząd ds. Robót Podziemnych, Poczta Główna i Główny Dworzec Kolejowy. Wiele wskazuje też na to, że rozbudowany system podziemnych budowli znajduje się w okolicach stadionu klubu sportowego Pogoni Szczecin.

***


Zagadkowość Szczecińskich podziemi przyciąga wielu fascynatów historii i poszukiwaczy skarbów/przygód. Bardzo wiele z nich nadal jest zaminowanych. Słyszałem o człowieku, który przekonał się o tym na własnej ręce, której w tej chwili nie ma. To ciekawa, a jednocześnie niebezpieczna zagadka, która po dziś dzień nie została do końca zbadana.

***


Wykorzystane tu oraz inne zdjęcia można odnaleźć pod tym adresem.

Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych historią sadoli!

exneofita

2014-03-04, 22:10
Fajnie że pasjonuja Cie takie rzeczy,mnie jedynie ciekawią ,nie mam głowy żeby się w to zagłębiać.Ale myśle o zbudowaniu sobie takiej podziemnej kwatery ,pozdrawiam

Kotałkę

2014-03-04, 22:10
Za Szczecin piwko :)

eru3

2014-03-04, 22:16
Ciekawe czy ktoś kiedyś zorganizuje jakąś porządną akcję z doświadczoną grupą, żeby ogarnąć co tam dokładnie tkwi. Bo teorie o istnieniu kolei podziemnej można wsadzić między te o szewcu Dratewce i smoki. Ciekawe po prostu jak duże jest to podziemne miasto.

Dziua

2014-03-04, 22:23
Akurat mit o kolejce podziemnej mogą być nie tylko realne, ale i nie najbardziej "monumentalne" w podziemiach pod Szczecinem. Sam ostatnio zdziwiłem się, kiedy z grupą weszliśmy do 3-poziomowego, podziemnego magazynu z tak ogromnymi halami, że spokojnie zmieściłby się średniej wielkości kuter. Najciekawsze jest to, że to zupełnie "dostępny" obiekt (trzeba przejść przez teren prywatny, co specjalnie nie spotyka się z dezaprobatą ludzi, którzy pracują tam). To samo z Hydrierwerke Politz AG, z Quistorpem, z bunkrem pod Dworcem, z łącznikami na Gocławiu. Istnieje w Polsce sieć tuneli podziemnych, którymi faktycznie jeździły koleje podziemne (nie wiem czy przypadkiem nie chodzi o międzyrzecki wał umocnień), także nie poddawałbym istnienia tuneli kolei pod Szczecinem pod tak dużą wątpliwość.

Kopcio

2014-03-04, 22:40
Masz piwo zza urbana. Sam się do tego przymierzam, ale jakoś zawsze nie ma czasu, sadol sam się nie przejrzy.

tomek24ster

2014-03-04, 23:41
popraw nazwę ulicy Sczanieckiej i będzie git..

blondasek1993

2014-03-05, 00:07
Pewnie dopóki nie będzie porządnych wykrywaczy min, czy innych pułapek, nikt się tam nie zapędzi ;p Warte uwagi, a nóż naziści się tam jeszcze czają i budują prawdziwe potwory, jak mechy, czy inne. No i może w końcu zrobili bombę atomową :D

oceanman

2014-03-05, 00:08
Zgrabny artykuł, ale zapraszamy do Dokumentalnych.

Rafixo

2014-03-05, 00:13
Widzę że już się ktoś przyczepił do "Szczanieckiej" :D Chyba jeden z najczęściej popełnianych błędów przez mieszkańców Szczecina.

Piwko dla was. Kolejny dobry temat.

(Od siebie polecam wam zajrzeć na opuszczoną bazę wojskową w Wołczkowie. Duży teren, dużo do zwiedzania, fajnie się chodzi po tym terenie.)

Dziua

2014-03-05, 00:15
Rafixo, byliśmy w tych rejonach wielokrotnie :P

Rafixo

2014-03-05, 00:52
Dziua napisał/a:

Rafixo, byliśmy w tych rejonach wielokrotnie :P



Czyli widać że Szczecin i okolice macie już w małym palcu :D

Nie wiem od kiedy się zajmujecie tą tematyką więc spytam - mieliście okazje chodzić po tunelach w rejonach Zdroje - Szmaragdowe? Nie wiem dokładnie ile lat temu to było (ale strzelam że coś około 10, może więcej) wejścia do nich nie były niczym zabezpieczone i można było normalnie do nich wejść, teraz są już zablokowane wszystkie.

Tomek129

2014-03-06, 16:49
Dobra, to i ja coś powiem w temacie. Może na wstępie zacznę od tego że tematyką obiektów fortyfikacyjnych zajmuję się od 6 lat. Nie jeden schron zwiedziłem i nie jedną specjalistyczną książkę przeczytałem. Dziua nie zabrzmi to za dobrze, ale... Nie podniecaj się. Każde miasto ma swoje legendy i mity. Sam mieszkam w Gdyni, która jest na wskroś poprzecinana tunelami. Obecność takich obiektów samoistnie wywołuje powstawanie niesamowitych historii i legend. Ba, nawet przy rozmowie z ludźmi, którzy twierdzą że byli, że widzieli okazuje się że historie są albo wyssane z palca, albo zasłyszane od kogoś innego (najczęściej), a czasem nawet związane z artykułami z gazet. Jako że działam w Gdyńskim Klubie Eksploracji Podziemnej, często mam okazje wysłuchiwać ludzi którzy sami się do nas zgłaszają. Nie zmienia to faktu że na 15 osób 1 rzeczywiście wie co mówi. Widać to w szczególności jak wspominają o miejscach, w których byłem, lub których istnienie zostało kategorycznie wykluczone. W Gdyni praktycznie każdy słyszał o ogromnych sieciach tuneli, kompleksach schronowych czy podziemnej kolejce. I co ciekawe każda taka legenda ma w sobie ziarnko prawdy.
Tunele- Rzeczywiście jest ich od zaj***nia (Najdłuższy w porcie MW ma łączną długość wraz z odnogami 1400m. Podczas wojny była tam montownia torped, a teraz służy jako schron przeciwlotniczy o odporności A(!) Jest w świetnym stanie. A jako, że ludzie lubią "gadać" to połowa osób, które o obiekcie wiedzą, powiedzą Ci że na końcu tunelu jest zamurowana ogromna hala fabryczna wielkości boiska piłkarskiego). Do tego co drugi Gdynianin powie Ci, że pod całym miastem rozciągają się kilometry korytarzy, w których są tory kolejki wąskotorowej, a każdy z nich był wystarczająco szeroki by mogły w nich jeździć ciężarówki. No i znowu pojawia się ziarnko prawdy. istotnie w tunelach (nie wszystkich) są poprowadzone tory kolejki wąskotorowej. Jest to związane jednak z faktem, że większość z nich powstawała pod koniec wojny przy użyciu metod górniczych a nie odkrywkowych. Po tychże torach śmigały w jedną i drugą wagoniki z urobkiem. Front był pod nosem to i nikt nie zadawał sobie trudu z usuwaniem zbędnej już infrastruktury. Jedynym obiektem w którym tory były zamontowane docelowo jest już wyżej wspomniana montownia torped. Szynami jeździły wózki z częściami i gotowymi torpedami. Ciężarówki też w nich by nie pojeździły bo wszystkie są budowane w ten sam sposób. 2 metry wysokości i 2 szerokości (Przy podłodze. Wyżej coraz mniej ze względy na sklepienie łukowe)
Kompleksy schronów- Istotnie były i są nadal, ale nie mają wp*zdyliard metrów kwadratowych powierzchni i raczej nigdy nie są połączone. Najczęściej są to obiekty na 80-300 osób. Oczywiście jest i parę perełek. Jako że jest to miasto portowe powstały tu niemieckie schrony naziemne typu T750. jak sama nazwa wskazuje mieściły 750 osób. Miały 3 kondygnacje (wszystkie naziemne).
Ajajaj rozpisałem się :P Mam nadzieję, że nie zanudziłem. Podsumowując, nie polecam zapalać się z myślą o odkryciu podziemnego miasta bo zawsze kończy się to co najwyżej rozgoryczeniem i zawodem (U mnie było to samo. Znalazło się jakiś nieznany dotąd obiekt i od razu w gazetach pojawiły się nagłówki "Podziemne miasto Gdynia"). Tak czy siak życzę powodzenia bo kto wie. Może i nie ma szans na znalezienie podziemnej Atlantydy, ale gwarantuję, że podziemia nie raz potrafią zaskoczyć ;)
To jeszcze kilka ciekawostek co do Gdyni :)
-256 czynnych schronów dających schronienie dla... 13% ludności
- Co najmniej 2 razy tyle "dzikich" schronów, które zostały wykreślone ze spisu obiektów obronnych OC, lub nigdy na nim nie były.
-Najgłębszy zbadany tunel idzie 56 metrów pod ziemią (wchodzi w skarpę- na płaskim terenie średnio 10-15 metrów)
-Największy schron mieści się pod dawnym podobozem Stutthofu. Po wojnie powstały tam gdyńskie zakłady napraw samochodów. Schron ma 3560 metrów kwadratowych i... jest niedostępny (k***a! :( )
-Istnieją 2 powojenne baterie nadbrzeżne. Jedna z nich (11BAS) w dalszym ciągu ma działa na swoich miejscach
-Jest kilkanaście (przynajmniej tyle póki co widziałem) schronów przeciwatomowych. większość znajduje się na terenie stoczni i oczywiście na terenach wojskowych. Jeden z nich bliźniaczy do udostępnionego obiektu w Krapiewie, którego właściciela powinno się powiesić za doprowadzenie schronu przeciwatomowego do wybebeszonej ruiny.

Pozdrawiam ;)

prawiebezglowy

2014-03-11, 22:23
Byłem lata temu w tym schronie którego wejście jest na peronie, udaliśmy się tam z klasą na wycieczkę(zawsze to lepsze niż 15 raz do galaxy) i stwierdzam że jest to w k***e ogromny obiekt, to jak obejść Szczecin tylko że pod ziemią, ponad to strzeliliśmy sobie nawet grupowe zdjęcie z manekinem którego spotkaliśmy po około godzinie wędrówki korytarzami(swoją drogą wcale mi go nie żal że siedział tam sam pół wieku - miał lekko niemieckie rysy twarzy). Bardzo polecam wycieczkę w tamto miejsce, można się dowiedzieć od groma ciekawych rzeczy i historii związanych ofc z II wojną i siecią tych podziemnych korytarzy.

Mihcio

2014-03-21, 10:37
prawiebezglowy napisał/a:

Byłem lata temu w tym schronie którego wejście jest na peronie, udaliśmy się tam z klasą na wycieczkę(zawsze to lepsze niż 15 raz do galaxy) i stwierdzam że jest to w k***e ogromny obiekt, to jak obejść Szczecin tylko że pod ziemią, ponad to strzeliliśmy sobie nawet grupowe zdjęcie z manekinem którego spotkaliśmy po około godzinie wędrówki korytarzami(swoją drogą wcale mi go nie żal że siedział tam sam pół wieku - miał lekko niemieckie rysy twarzy). Bardzo polecam wycieczkę w tamto miejsce, można się dowiedzieć od groma ciekawych rzeczy i historii związanych ofc z II wojną i siecią tych podziemnych korytarzy.



A smoki widzieliście?