topic

Dziadek vs Gęś

Azazel • 2019-02-03, 20:34
Oglądając to czułem taki dysonans poznawczo emocjonalny. Bo z jednej strony wypadałoby dziadkowi pomóc...

Ale z drugiej...

Weź przestań się śmiać i idź pomóż...

Ja się przy tym popłakałem...


~Velture

2019-02-03, 20:44
Tak mi się przypomniało jak za dzieciaka jeździliśmy z kumplami i ojcem kolegi na mazury do jego wujka.
Mieli tam kilka kaczek, gęsi, kur i krowe. Krowa składała codziennie kilka jajek. Smaczne i eko.
Potem wujek nam pokazywał swojego gąsiora a ciotka kurki.
Pewnego dnia przyszła do nich sąsiadka aby nam dać pasztet z królika.
Jak zjedliśmy te schabowe to kumpel zabrał nas do ziemianki gdzie trzymali jego upośledzoną siostrę roksanę co miała ten niepokorny stan.

radek225

2019-02-03, 20:49
Jestem prawie pewien, że sąsiadka właśnie wezwała na mnie bagiety.

Mieszkam sam w zabitej dechami dziurze niedaleko granicy Podlaskiego i Warmińsko-Mazurskiego. Mam jedną sąsiadkę. JEDNĄ. I tak się składa, że jest absolutnie pie**olnięta. Powiedziałbym, że żyje sama, ale tak nie jest. Ma dosłownie hordę 20-30 dzikich kotów, które rezydują sobie na naszych posesjach.
Tak właściwie to nie przeszkadza mi to aż tak bardzo. Daję sobie radę z tymi obrzydliwymi kotami. Jedynym moim zarzutem jest to, że śpią i szczają po moim samochodzie bo nie mam garażu, ale że mieszkamy na dość wiejskim terenie to mam to gdzieś(choć muszę powiedzieć, że uwielbiam patrzeć jak bielik zabija i zjada jej koty).

Problem w tym, że ta suka upiera się przy dokarmianiu gęsi. I to nie są 2-3 gęsi. To całe pie**olone stado. Karmi je tak, że całkowicie dały sobie spokój z migracją. Po prostu żyją sobie na NASZYCH posesjach. Gęsi to ohydne zwierzęta. Srają dosłownie wszędzie. Ale nie to jest najgorsze...

Gęsi i dzikie koty oczywiście ze sobą nie współgrają. Za każdym razem gdy te pie**olone Gęsi zbliżają się na 15 metrów do naszych domów rozpętuje się piekło. To jak druga wojna światowa w wersji gęsio-kociej. Te pojeby walczą jak gdyby były przeklęte do chodzenia po Ziemi jako udręczone dusze dopóki cała wroga armia nie zostanie rozgromiona. Nie ma znaczenia czy to dzień czy noc. Zawsze któraś jebnięta Gęś/kot szykuje się do napie**alania. Hałas jaki przy tym wytwarzają jest niewiarygodny. Problematyczne bo pracuję na nockach.

Właśnie ostatniej nocy miałem nockę. Wróciłem do domu o 5 nad ranem. Podchodzę w ciemności otworzyć drzwi i słyszę nagle "HSSSSSSSSSSSSS" - pie**olona Gęś spała sobie pod krzesłem ogrodowym na moim trawniku. Ruszyła na mnie i próbowała dziabnąć w łydkę więc rąbnąłem ją w głowę moim pudełkiem na lunch - uciekła werandą wydając przy tym te zj***ne okrzyki(to zdarza mi się co najmniej dwa razy w tygodniu. Mają obsesję na punkcie mojej werandy, tak jakby to było centrum ich sk***iałego gęsiego imperium).

Tak czy inaczej dostałem się do środka, wziąłem prysznic i poszedłem spać. Kilka godzin później - około 8 rano - słyszę, że zaczęła się walka. Słyszeliście kiedyś gęś walczącą z kotem? To jedna z najgłośniejszych, nieznośnych rzeczy jakie możecie sobie wyobrazić. Kot robił to swoje niskie, gardłowe "OWWWWWWWWWWWWWWWLLLLLL", a gęś wystawiała jęzor i nieustannie gęgała w odpowiedzi.

W końcu miałem dosyć. Wybiegłem na zewnątrz i rzuciłem w gęś butem tak mocno jak tylko mogłem. Przewróciła się i zaczęła na mnie syczeć wystawiając przy tym swój zj***ny gęsi język. Następnie wstała i odeszła kulejąc. Jestem na 90% pewien, że coś jej przetrąciłem w środku.

Złożyło się tak, że akurat widziała to ta k***a - moja sąsiadka. Przez większość dni jedyne co robi to stoi w oknie i napawa się wojną niczym jakiś kapryśny, mściwy bóg. Widziała jak rzuciłem butem i zaczęła pie**olić:
O TY Sk***YSYNU, WZYWAM BAGIETY. ZDECHNIESZ W PIERDLU W SZTUMIE!
Tak jak zazwyczaj pokazałem jej środkowy palec i powiedziałem żeby sp***alała. Ale tu cały myk - jeśli bagiety przyjadą to zobaczą, że Gęś jest rzeczywiście rozj***na. Wciąż kuleje jak debil wokół mojego domu. Gęsi nie są przypadkiem chronione prawnie czy coś w ten deseń?

Z innej beczki - wierzcie lub nie, ale horda kotów mojej sąsiadki była co najmniej 3 razy większa. Te, które się zostały to uciekinierzy z ostatniego lata.

Wdałem się z tą k***ą w sprzeczkę bo jej koty ciągle spały na moim samochodzie, szczając przy tym po oponach. Miała totalnie wyj***ne, że to moja posesja i mój wóz. Tak jakby jej koty miały jakieś prawo do chodzenia gdzie chcą i robienia co chcą.
Wziąłem więc miotłę i przegoniłem koty z mojego samochodu. Strasznie się o to wk***iła i wezwała policję.

Bagietmajster przyjechał żeby zbadać sprawę znęcania się nad zwierzętami i natychmiast zauważył, że wokół szlaja się około 60-70 kotów. Zadzwonili po hycla i zaczęli zgarniać koty z jej podwórka. Sąsiadka łkała na zewnątrz krzycząc przy tym "MOJE DZIECI!"
Śmiałem się do rozpuku. Nawiązałem z nią kontakt wzrokowy i pokazałem faka. To była jedna z najśmieszniejszych rzeczy jaką widziałem. Byłem podekscytowany jakbym wygrał właśnie w totka.

Koty, które obecnie pozostały, to te które uciekły do lasu niczym murzyni.

Tak w ogóle to cała ta wojna gęsi z kotami nabiera na mocy latem, gdy mają młode. Żaden z tych kotów nie jest wysterylizowany więc mnożą się niczym Zergi. Podejrzewam, że zajmie im jeszcze sezon czy dwa żeby znów liczyły blisko setkę.
Gęsi to zabójcy z zimną krwią. Sam widziałem jak atakują młode kocięta i dziobiąc młócą je na śmierć. Czasem koty bronią swoje młode, czasem zabierają ze sobą niedobitków i salwują się ucieczką.

Koty robią to samo młodym Gęsiom(co doprowadza Gęsi do szału), ale nie młócą ich. Zamiast tego niosą je dając jasno do zrozumienia, że mają zamiar je zjeść wewnątrz szopy tej kociej wariatki. Jej szopa to praktycznie ołtarz śmierci. Non stop widzę, że koty niosą tam gryzonie i inne ścierwo. Podejrzewam, że ta k***a tam właśnie je karmi i dlatego czują się tam bezpiecznie jedząc.

Koty zazwyczaj przegrywają walki. Duże gęsi chronią mniejsze, podczas gdy koty próbują dobrać się do słabszych osobników. Jak w jakimś programie z Czubówną - nawet zdziczałe koty skupiają się na chorych/rannych/osłabionych gęsiach.

Gęsi są praktycznie jak Orki. To pie**olone barbarzyńskie zwierzęta, gdzie społeczeństwo skupia się wokół najsilniejszych. Nawet między sobą się napie**alają. Widziałem w tym stadzie Samca_Alfa, który zabijał inne gęsi.

Jako, że to wschodnia Polska to wokół mamy sporo dzikiej przyrody. Dużo lasów. Czasem w okolice przylatują bieliki.
Mój pierwszy kontakt(i nie ostatni) z orłem był jakoś 2-3 miesiące po tym jak się tu przeprowadziłem. Wychodziłem rano do pracy i niosąc mój lunch zauważyłem tego przej***nego orła na środku mojego trawnika. Najzwyczajniej w świecie jadł zdechłego kota niczym naleśnika na śniadanie. Bielik zerknął na mnie przez może pół sekundy. Po prostu się na siebie patrzyliśmy, a potem po prostu wrócił do jedzenia. Ominąłem go szerokim łukiem żeby mu nie przeszkadzać.

Widzieliście kiedyś bielika w swoim życiu? Są kurewsko duże. Co kilka tygodni widzę tego sk***ysyna. Rozbebesza sobie kota i wpie**ala je nie dając przy tym j***nia. Po wszystkim odlatuje.

Shotterr

2019-02-03, 20:50
Up. Ta pasta już tu była.
2x Up. Po takim poście powinno się mieć przymusowe badania psychiatryczne.

juniorazNH

2019-02-03, 21:00
k***a piwo!!!Poplakalem sie.Mortal Kombatant part 1

panta_rhei

2019-02-03, 21:10
Nie rozumiem jednego. Po co przeprowadzać się na Podlasie?

mateusos

2019-02-03, 21:15
Jak moja Ex. Za szyje na glebe i od tylu.

banerr

2019-02-03, 21:34
A gdzie fatality i finish him? Stanowczo za wcześnie urwany film.

jur

2019-02-03, 22:16
ktoś przeczytał te wypociny powyżej ??

polakwrocek

2019-02-03, 22:39
jur napisał/a:

ktoś przeczytał te wypociny powyżej ??



Ja nie czytam jak coś ma więcej niż 2 linijki.
Wystarczy mi ponad 200 stron opracowania na obronę... jutro... za 12 h -.- ....

Obathis

2019-02-03, 22:42
@Radek225 wrzuć jakis film z wojny kocio-drobiowej albo tego bielika. Pokaz tez swoje obsrane podwórko i sąsiadkę jak Cię od kurew jedzie :lol:
Świetnie się czytało, teraz chcemy zobaczyć ile z tego prawdy :-P

bleblebator1

2019-02-03, 22:54
radek225 napisał/a:


O TY Sk***YSYNU, WZYWAM BAGIETY. ZDECHNIESZ W PIERDLU W SZTUMIE!..........Po wszystkim odlatuje.


I jak tam jest w tym sztumie?


juniorazNH

2019-02-03, 23:20
polakwrocek:nie latwiej kastet?

michuwsm

2019-02-04, 00:01
.......... napisał/a:

Tak mi się przypomniało jak za dzieciaka jeździliśmy z kumplami i ojcem kolegi na mazury do jego wujka.
Mieli tam kilka kaczek, gęsi, kur i krowe. Krowa składała codziennie kilka jajek. Smaczne i eko.
Potem wujek nam pokazywał swojego gąsiora a ciotka kurki.
Pewnego dnia przyszła do nich sąsiadka aby nam dać pasztet z królika.
Jak zjedliśmy te schabowe to kumpel zabrał nas do ziemianki gdzie trzymali jego upośledzoną siostrę roksanę co miała ten niepokorny stan.



Kura jajka poczekaj bo chyba jestem dalej naj***ny