topic

Bomba Atomowa vs. Zakon Jezuitów

In...........eo • 2012-12-12, 12:34
Jak było to ch*j,zmieńcie wyszukiwarke, ja znalazłem tylko wzmianke w komentarzu.


Nagasaki 9 sierpnia 1945 r


Przeżyli wybuch bomby atomowej, która zniszczyła wszystko dookoła. W jaki sposób można wytłumaczyć to niezwykłe wydarzenie?

Jest 6 sierpnia 1945 r. Amerykański bombowiec B-29 krąży po błękitnym niebie nad japońskim miastem Hiroszima. Niczego niespodziewa jący się mieszkańcy ledwie spoglądają z ziemi na samolot, nieświadomi tego, że ma on śmiercionośny ładunek, z którego siły rażenia tak naprawdę nikt jeszcze nie zdawał sobie sprawy. Ładunek, którego moc miała być właśnie na nich wypróbowana. Zrzucona bomba w mgnieniu oka zmiotła miasto z powierzchni ziemi. Domy rozpadły się, a ludzie zwyczaj nie wyparowali. Ogromna kula ognia wzniosła się ku niebu, a potworna fala rozgrzanego gazu rozniosła zgliszcza w promieniu kilkunastu kilometrów.



6 sierpnia 1945 roku o godzinie 8:10 zegar na ścianie nowicjatu oo. jezuitów zatrzymał się - na Hiroszimę, odległą o zaledwie 6 km od wspólnoty jezuitów, zrzucono bombę atomową. O. Arrupe, wraz ze współbraćmi, wyruszył na spotkanie dziełu zniszczenia.

O. Arrupe został mianowany przełożonym jezuitów w Japonii i mistrzem nowicjatu w 1942 majac 35 lat . Nowicjat znajdował się na przedmieściach Hiroszimy. 6 sierpnia 1945 na miasto spadła bomba atomowa. Jako jeden z pierwszych lekarzy dotarł z pomocą do centrum. Wkrótce przeniesiono ojca Pedro do Nagatsuki, tuż pod Hiroszimą, gdzie powierzono mu funkcję magistra nowicjatu, a wkrótce również rektora kolegium. Na brak pracy nie mógł narzekać. W poniedziałek 6 sierpnia 1945 roku, gdy ogłoszono alarm przeciwlotniczy nikt nie spodziewał się nadchodzącej tragedii. Ponieważ nikogo nie dziwiły przelatujące nad miastem dywizjony samolotów, nikt się nie przejął jednym amerykańskim bombowcem B-29. Ludność kontynuowała swe odzienne zajęcia. Do czasu. Kilka minut od ogłoszenia alarmu niebo zajaśniało ognistym błyskiem.




Pośród mieszkańców Hiroszimy był jezuita ojciec Hubert Schiffer. Rankiem 6 sierpnia 1945 r. po odprawionej Mszy św. właśnie zabierał się do śniadania., coś nagle błysnęło. Początkowo duchowny pomyślał, że eksplodował tankowiec w porcie. Hiroszima była głównym portem, w którym japońskie łodzie pod wodne uzupełniały paliwo. Potem, jak powiedział ojciec Schiffer: - Nagle potężna eksplozja wstrząsnęła powietrzem. Niewidzialna siła uniosła mnie w górę, wstrząsała mną, rzucała, wirowała ni czym liściem podczas jesiennej zawieruchy. Gdy ojciec znalazł się na ziemi i otworzył oczy, zdał sobie sprawę, że wokół jego domu nie ma nic. Wszystko zostało zniszczone. Tymczasem on miał zale dwie niewielkie zadrapania z tyłu szyi.



Nieliczna wspólnota, licząca ośmiu jezuitów, do której należał ojciec Schiffer, mieszkała w domu blisko kościoła parafialnego, oddalonego jedynie o osiem budynków od centrum wybuchu. W tym czasie, kiedy Hiroszima była pustoszona przez bombę atomową, wszyscy jezuici zdołali uciec nietknięci, podczas gdy każda inna osoba znajdująca się w odległości do półtora kilometra od centrum wybuchu natychmiast umierała. Dom, w którym mieszkali katoliccy duchowni, stał na swoim miejscu, pod czas gdy wszystkie inne budynki roz padły się niczym domki z kart. W czasie, kiedy to się zdarzyło, ojciec Schiffer miał 30 lat. Ten jezuita nie tylko przeżył, ale cieszył się również dobrym zdrowiem przez następne 33 lata.






W jaki sposób kapłan i pozostali misjonarze mogli przeżyć wybuch atomowy, który spowodował śmierć wszystkich innych w promieniu dziesię ciu kilometrów od epicentrum wybuchu, a katoliccy duchowni byli oddaleni od niego zaledwie o jeden kilometr? Jest to absolutnie niewytłumaczalne z naukowego punktu widzenia. Interesującym faktem może się okazać to, że ta grupa była szczególnie od dana przesłaniu fatimskiemu. Jezuici "żyli" nim. Codziennie odmawiali różaniec i czynili pokutę.

Co ciekawe, historia powtórzyła się kilka dni później 9 sierpnia w Nagasaki, drugim japońskim mieście dotkniętym wybuchem bomby atomowej. Zarówno w Hiroszimie, jak i Nagasaki jedynymi, którzy ocaleli, byli duchowni katoliccy. Jeszcze więcej budynków zostało zniszczonych, w obu przypadkach domy misjonarzy zostały tylko lekko draśnięte.





Wszyscy inni znajdujący się w odległości trzy razy większej od miejsca wybuchu, aniżeli ci duchowni, zginęli natychmiast. Według uczonych, jezuici - nawet jeśli udało im się jakimś cudem przeżyć - po winni byli zginąć w ciągu kilku minut w następstwie promieniowania. Tymczasem tak się nie stało...

Po kapitulacji Japończyków amerykańscy lekarze powiedzieli ojcu Schifferowi, że jego ciało wkrótce zacznie się rozkładać w następstwie promieniowania. Ku wielkiemu zdziwieniu medyków ciało ojca Huberta nie tylko nie zaczęło się psuć, ale przez 33 lata nie wykazywało najmniej szych oznak napromieniowania ani żadnych innych skutków ubocznych spowodowanych wybuchem bomby jądrowej.

Naukowcy przebadali grupę jezuitów 200 razy w ciągu następnych 30 lat i nie stwierdzili u nich nigdy żadnych skutków ubocznych. Czy mógł to być szczęśliwy traf? Czy konstruktorzy bomby mogli ją tak zbudować, aby nie zabijała amerykańskich obywateli? Nie ma takiej możliwości, by bomba atomowa skonstruowana z uranu 235 pozostawiła nietknięty nie wielki obszar, podczas gdy wszystko dookoła znikało z powierzchni ziemi. Jezuici doskonale zdawali sobie sprawę z tego, kto był "sprawcą" tego cudu. Mówili: - Jesteśmy przekonani, że przeżyliśmy, ponieważ żyliśmy przesłaniem fatimskim. Żyliśmy i codziennie głośno odmawialiśmy różaniec w naszym domu.

Ojciec Schiffer był przekonany, że ocalał dzięki opiece Matki Bożej, która uchroniła go od wszystkich negatywnych konsekwencji wybuchu bomby atomowej. Świeccy naukowcy nie dają wiary tym tłumaczeniom. Są przekonani, że musi istnieć jakieś inne "prawdziwe" wyjaśnienie tej zagadki. Tymczasem minęło ponad 60 lat od zdarzenia i do tej pory nie są w stanie wytłumaczyć tego zjawiska. Z naukowego punktu widzenia to, co się przytrafiło tym jezuitom w Hiroszimie, wciąż przekracza wszelkie prawa logiki.




Dr Stephen Rinehart z Departamentu Obrony USA, ceniony na całym świecie ekspert w dziedzinie wybuchów jądrowych, tak to sko mentował: Błyskawiczna kalkulacja pokazuje, że w odległości jednego kilometra od wybuchu dominuje temperatura od dwóch i pół do trzech tysięcy stopni Celsjusza, a fala ciepła uderza z prędkością dźwięku napierając z ciśnieniem większym niż 600 psi (1 psi to około 69 hektopaskali - przyp. red.).

Jeśli jezuici znajdujący się w obrębie jed nego kilometra od epicentrum wybuchu byli poza plazmą bomby atomowej, ich siedziba powinna być ponad wszelką wątpliwość zniszczona. Konstrukcje żel betowe, jak i z cegły - z których zwykle zbudowane są centra handlowe - ule gają zniszczeniu w wyniku nacisku 3 psi. Takie ciśnienie powoduje uszkodzenie słuchu i wypadanie okien. Przy 10 psi uszkodzeniu ulegają płuca oraz serce. Z kolei ciśnienie rzędu 20 psi rozsadza kończyny. Głowa eksploduje przy ciś nieniu 40 psi i takiego naporu ciśnienia nikt nie jest w stanie przeżyć, gdyż czaszka zostaje zwyczajnie rozsadzona. Wszystkie bawełniane ubrania zapa lają się w temperaturze około 200 stopni Celsjusza, a płuca wyparowują w ciągu minuty od wciągnięcia tak gorącego po wietrza. W takich warunkach nie jest możliwe, aby ktokolwiek przeżył. Nikt nie powinien zostać przy życiu w odle głości jednego kilometra. Ani w odległo ści dziesięć razy większej - dziesięć do piętnastu kilometrów od epicentrum wybuchu. Widziałem, jak rozpadały się ceglane ściany szkoły podstawowej. Sądzę, że zaledwie kilka osób, które nie uległy całkowitemu spaleniu, przeżyło. Ale umarły one w ciągu następnych piętnastu lat z powodu raka. Rekonesans zdjęć panoramicznego widoku z epicen trum wybuchu, gdzie znajdował się kie dyś szpital Shima Hospital, w pobliżu domu jezuitów, ujawnił, że pozostały dwa budynki nietknięte. Sądzę nawet, że w budynkach widoczne były okna. Jednym z nich był kościół oddalony kilkaset metrów od pierwszego budynku, którego ściany wciąż stały, jedynie zniknął dach. Departament Obrony nigdy oficjalnie nie skomentował tego wydarzenia i przy puszczam, że to było sklasyfikowane, ale nigdy nie poruszane w literaturze przedmiotu. Sądzę, że jest możliwe, iż jezuici zostali poproszeni o to, aby nigdy nie wy­powiadali się na ten temat.

To, co się stało w Hiroszimie i Nagasaki, przytrafiło się także w dawnych czasach wiernym sługom Boga: Szadra kowi. Meszakowi i Abed-Nedze, o czym mówi księga Daniela (3. 19-24): Na to wpadł Nabuchodonozor w gniew, a wyraz jego twarzy zmienił się w stosunku do Szadraka, Meszaka i Abed-Nega. Wydał rozkaz, by rozpalono piec siedem razy bardziej, niż było trzeba. Mężom zaś najsilniejszym spośród swego wojska polecił związać Szadraka, Meszaka i Abed-Nega i wrzucić ich do rozpalonego pieca. Związano więc tych mężów w ich płaszczach, obuwiu, tiarach i ubraniach i wrzucono do rozpalonego pieca. Ponieważ rozkaz króla był stanowczy, a piec nadmier nie rozpalony, płomień ognia zabił tych mężów, którzy wrzucili Szadraka, Me­szaka i Abed-Nega. Trzej zaś mężowie, Szadrak, Meszak, Abed-Nega, wpadli związani do środka rozpalonego pieca. I chodzili wśród płomieni wychwalając Boga i błogosławiąc Pana.


Zamieściłem artykuł tak z okazji iż zbliża się 21 grudnia, i jak by co warto pamiętać, że budynki kościołów, jak można by wnioskowiać mają wzmanianie stropy i mogą posłużyć jako bunkier przeciw atomowy. :amused:


No i skoro jesteśmy przy temacie Nagasaki to wstawiam zdjęcie Riny Nagasaki:


nygas232

2012-12-12, 23:16
Przewijam, przewijam i końcówka mnie zatrzymuje :D

spr

2012-12-12, 23:18
Strita ma ale itak ładna..

tored

2012-12-12, 23:28
JezusToŻyd napisał/a:

@up:
Nie bajeczka, ale moc różańca w tym, jak i w innym wypadku wynosi 0.

Mnisi byli ponad 800 metrów od wybuchu, natomiast są ludzie niewierzący i buddyści, którzy byli bliżej i też przeżyli. Po prostu klasztor miał solidne mury.

Bankier będący 300 metrów od wybuchu również przeżył, a najprawdopodobniej najbliżej od wybuchu z żywych był pracownik stacji benzynowej będący wtedy w piwnicy - 170 metrów od wybuchu.

No ale to wszystko zasługa klepania katolickich mantr przez mnichów...



Ja pie**ole... Jeżeli tylko w którymkolwiek fragmencie artykułu pojawi się wzmianka o tym, że ktoś był Katolikiem, to od razu zjawiają się człowieczki, które robią wszystko, żeby udowodnić swoją "prawdę" o tym, że Boga nie ma i cokolwiek by się nie działo to jest jedyna i najprawdziwsza prawda.
Twoje klepanie gówno da, podobnie jak klepanie typowych katoli - każdy ma swój rozum i wybierze to co dla niego najlepsze
Zacznijmy od początku - Bankier siedzący w piwnicy to zupełnie inna bajka, niż osoby znajdujące się na powierzchni - jeżeli piwnica była skonstruowana w odpowiedni sposób i znajdowała się dosyć głęboko nie doszło do niej ani promieniowanie cieplne, ani fala uderzeniowa, a skutki promieniowania przenikliwego zostały zneutralizowane przez grubą warstwę ziemii i betonu - co do skażenia pył promieniotwórczy również nie dociera do osoby znajdującej się pod powierzchnią (bo nie miał jak na niego spaść?), a odnośnie późniejszego promieniowania się nie wypowiem, bo nie mam o tym bladego pojęcia.

Co do klasztoru i pozostałych przypadków - sami naukowcy potwierdzili, że nie wiedzą czemu tak się stało, a Twoje tłumaczenie o murach zostało obalone w samym artykule (polecam przeczytać jeszcze raz całość, bez patrzenia na to, czy byli katolikami, czy nie). Może był to zwykły zbieg szczęśliwych okoliczności, o których nie wiemy (nie mam pojęcia co się mogło stać, ale "coś" mogło), a może było to rzeczywiste działanie kogoś albo czegoś, kto/co jest nad nami.

Btw wklej/wyślij mi info odnośnie przypadków które podałeś, bo żadnych wzmianek o podobnych cudach nie znalazłem.

Fett

2012-12-13, 01:18
Jezuici to równi goście.

darthbercik

2012-12-13, 03:19
Łokcie takie krzywe, po pewnie mieszała nimi jak chochlą :D

Wujo_K

2012-12-13, 08:31
Po prostu Bóg to kawał sukinsyna. Już od czasów Mojżesza.

rockface123

2012-12-13, 10:10
tomiknn napisał/a:

@up
Ciężki dzień w gimnazjum? Wyżyj się gdzieś indziej.


Jakbyś k***a nie zauważył codziennie jestem rano a po południu rzadko się pokazuje pie**olcu ;)
Kawagawa napisał/a:



Powiedz mi szmato jakim prawem każdego duchownego nazywasz pedofilem i dzieciojebcą?

Co jest z Tobą człowieku, Tata Cie walił w kakałko jak miałeś 4 latka czy co?



nie mów mi szmata, nie jestem twoją mamą.

bóg był pedofilem i j***ł dzieci, teraz jego podwładni czynią to samo, amen :evil:

moomin

2012-12-13, 11:00
Każdy widzi co chce w tym... niestety kościół katolicki potrzebuje cudów, bo ktoś kto uwierzy w cud uwierzy i w boga jedno i drugie równie abstrakcyjne.
Co do historii Jezuitów. Opowiastka piękna ale z chęcią usłyszałbym o niej bez religijnej narracji i razem z faktami które pominięto aby utworzyć cud różańcem wymodlony.

Ktoś wyżej napisał, że jest moda na ateizm... nie, nie ma mody ludzie po prostu mądrzeją. wszystkich to nie dotknie ale laicyzacja zawsze wyjdzie nam na plus.

lapps

2012-12-13, 11:32
moomin napisał/a:


Ktoś wyżej napisał, że jest moda na ateizm... nie, nie ma mody ludzie po prostu mądrzeją. wszystkich to nie dotknie ale laicyzacja zawsze wyjdzie nam na plus.



madrzeja??? :D dzieciaki z podstawowek uciekaja przed odpowiedzialnosciami w narkotyki/alkochol/seks. nieraz gimnazjalisci/licealisci maja dzieciaki mimo, ze nawet soba nie umieja sie zajac. prawie wszystkie "cywilizowane" kraje sa zadluzone na wiele miliardow przez co musimy placic 2 razy wieksze podatki na splacanie odsetek, ale nikt nie protestuje, bo to przeciez normalne. czlowiek predzej uwierzy jakimus oszustowi w garniaku, ktorego nigdy na oczy nie widzial niz sasiadowi. wiekszosci uwaza, ze wsadzenie kogos do wiezienia "dla jego dobra" jest w porzadku i jeszcze sa gotowi za to placic:D to sa oznaki madrosci?? :D czlowiekowi wystarczy pochlebiac to chyba kazda glupote kupi

powiem ci cos
glupi czlowiek wierzy w brodatego typa na tronie w chmurach i latajace aniolki i morze lawy jesli nie bedzie posluszny. troche mniej glupi czlowiek wie, ze nic takiego nie istnieje*, a madry czlowiek wie czym jest religia

*znaczy pewnie gdzies w alternatywnej rzeczywistosci/czasoprzestrzeni czy gdzies istnieje jako, ze ktos to sobie wyobrazil ale to niewazne;P

obrus

2012-12-13, 12:45
ciekawy post jednak kiedys w technikum na lekcji religi zadalem pyatnie ksiedzu co z cudami w innych religiach odpowiedzial mi ze nie maja zadnych danych na ten temat...swoja droga tak naprawde g..wno wiemy na temat spraw duchowych...swoja droga wiem ze jest to trudne ale zyjmy tak by po smierci ktos kogo nazywamy Bogiem byl z nas dumny

dth

2012-12-13, 14:25
Artykuł już kiedyś gdzieś czytałem, podejrzewam, ze copy-paste stąd są te wszystkie "najmniej szych" itp.

Swoją drogą, jakim trzeba być ch*jem, żeby pisać o nietkniętym kościele i pokazywać zdjęcia kościoła z którego została zaledwie jedna ściana, do tego częściowo rozj***na, a wszystko w kościele zasypane stertą gruzu. No k***a, faktycznie nietknięty. Nawet gdyby cała reszta była prawdą, to w tym momencie wiarygodność autora spada do zera. Równie dobrze mógłby mi opowiadać o tym, że amerykanie rozmawiali z kosmitami na księżycu pokazując jako dowód zdjęcie odcisku buta astronauty. Bez jaj. Albo coś jest nietknięte czyli zero uszkodzeń, albo jest słabiej rozj***ne. To zdecydowana różnica, bo słabiej rozj***ne nadal jest rozj***ne. Jeśli kościoły nie były rozj***ne, to pewnie odprawiali tam msze.

To poszukiwanie cudów na siłę zawsze mnie rozpie**alało. Umarł JPII to nagle wszędzie zaczęły się pojawiać osoby, które on niby cudownie wyleczył. Jak ktoś jest cudotwórcą to robi to cały czas, więc czemu za jego życia nie było głośno o jego cudach? Czemu nie chodził i nie wskrzeszał zmarłych? Podejrzewam, że podobnie było z Jezusem. Umarł, to apostołowie stwierdzili że smuteczek, więc wymyślili bajeczkę jakie to on cuda odprawiał, bo ogólnie to go lubili więc nie chcieli żeby skończył jako pośmiewisko. Dosyć analogiczna sytuacja.

8765tj

2012-12-13, 18:02
tak mi się skojarzyło :-P

Philosophy

2012-12-13, 18:39
Albo Boga nie ma albo nie jest dobry i tyle. Bo co z tego, że na tysiące ludzkich tragedii, zdarzy się jeden tak zwany cud.

Mr Dan

2012-12-13, 20:28
Nie ma piwa, bo nie chce mi się scrolować do góry nawet za Rinę :<

Ork.Fajny

2012-12-14, 08:24
rockface123 napisał/a:

Jakbyś k***a nie zauważył codziennie jestem rano a po południu rzadko się pokazuje pie**olcu ;)


Nie nasza wina żeś przygłup i wieczorowe gimnazjum musisz kończyć bo w zwykłym ci nie poszło...