topic

latarnik

2019-03-15, 21:56
W sumie całkiem nie głupi patent. Byle papieru nie zabrakło bo kto pójdzie po liście???

Szfajceneger

2019-03-15, 22:02
Jeśli kogoś ciekawi, to mogę opisać jak sp***oliłem się z ambony, a raczej z amboną na glebę, przy okazji prawie tracąc głowę.

klucha121

2019-03-15, 22:45
Idealny punkt na posiedzenie.

siwybis

2019-03-16, 08:26
Ważne że piękny widok, kto stawiał kloca w latrynie idąc na Rysy od strony słowackiej wie o czym mówię.

black_fucker

2019-03-16, 08:37
Najskuteczniejsza w zimie, zamrozony klocek lecac z latryny zabija dzika

FanatiCS

2019-03-16, 10:55
siwybis napisał/a:

Ważne że piękny widok, kto stawiał kloca w latrynie idąc na Rysy od strony słowackiej wie o czym mówię.



Tylko cieniaki wchodzą na Rysy od strony Słowackiej.

Sławihuj

2019-03-16, 12:14
@szfajceneger

Mnie ciekawi, także proszę o historyjkę.

Szfajceneger

2019-03-16, 13:24
Oto historyjka.
Kumpel miał odebrać od żony (w separacji) swój dobytek, wziął mnie ze sobą na wypadek gdyby trzeba było się napie**alać z jej braćmi. Akcja przebiegła dość sprawnie ale kumpel i tak był zestresowany i musiał się napić. W drodze powrotnej stanęliśmy w lesie i poszliśmy na starą miejscówkę gdzie za młodu piło się piwko i paliło trawkę, właśnie tam stała ambona - dosyć wysoka 6-7m. Gdy miałem kilkanaście lat była nowa, lecz teraz wyglądała bardzo ch*jowo. Mówię do kumpla czy wchodzi ze mną, on na to że chyba mnie poj***ło, więc wchodzę sam. Wszedłem z trudem bo brakowało kilku stopni. I teraz zaczyna się zabawa - postanowiłem sprawdzić w jakim stanie jest konstrukcja i rozbujać ją trochę. Przy pierwszym lekkim bujnięciu poczułem że ambona się "kładzie", wydarłem ryja do kumpla "sp***alaj! leci!". Obok rosło spore drzewo, ale było już za późno żebym na nie skoczył, więc skoncentrowałem się tylko na tym żeby wylądować na nogach. Udało mi się obrócić w locie i wylądować na ugiętych nogach. Wygrzebałem się z tej budy, kumpel niedowierza w to co się odj***ło. Plery napie**alają tak że nie mogę stanąć na nogach, z nosa krew jak z kranu zapie**ala, ale jakoś czuję się lekko i wesoło (jak to po wypadku). Nos okazuje się być jak kotlet mielony - bo lądując byłem ustawiony równolegle do podłogi o którą zaryłem od spodu nosem. I tu ciekawostka bo brakło ok. 1cm. żebym załapał o tę podłogę brodą, a wtedy łeb wyrwany z korzeniami (nie dosłownie ale rdzeń bankowo by zarwało). Kumpel już otrzeźwiał ;) i zapie**alamy do szpitala. W szpitalu też wesoło - sobota wieczór. Pół nocy tam mnie trzymali, z badania na badanie, promieniowania przyjęłem na 10 lat do przodu. Zabawne było to że lekarze i personel zwracali się do mnie "proszę księdza" bo w karcie napisano "upadek z ambony" ha ha, jedna pielęgniarka mówi "ojciec w cywilu?" na początku nie skumałem. Ogólnie lekarze byli w szoku że jest tak dobrze ze mną gdy wyjaśniłem że to nie ambona kościelna. Obrażenia to złamany kręg L5, nos - mielonka i wch*j stłuczeń. To czego mnie to nauczyło to to że zaczęłem zapinać pasy w aucie po kilkunastu latach. Ból jest najlepszym nauczycielem.

chudini12345

35 minut temu
A zna ktoś ten typ dziewcząt jak ,,Amboniary"? Wymyśliłem ten termin przy tym poście gdy przypomniałem sobie r*chane na nich dzierlatki :D