topic

Zima stulecia w Polsce

luki_wch • 2013-02-21, 10:27
Przedostatni dzień 1978 r. był w Warszawie wyjątkowo ciepły. Jeszcze wieczorem termometry wskazywały +7° C. Zanosiło się na to, że Sylwester i Nowy Rok będą bezmroźne i bezśnieżne.

30 grudnia 1978 roku po południu temperatura zaczęła gwałtownie spadać do dwudziestu kilku stopni poniżej zera. Równocześnie zaczął wiać wiatr, którego siła rosła z godziny na godzinę. Wieczorem pojawił się też śnieg, który sypał bez przerwy przez około 30 godzin.


Mieszkańcy stolicy musieli być więc mocno zdziwieni, kiedy rankiem następnego dnia zauważyli, że za oknami sypie śnieg, a termometry pokazują minus 8° C. Potem było gorzej. Ochładzało się coraz bardziej, wiał silny wiatr od wschodu, intensywnie sypał drobny, pylisty śnieg. Temperatura szybko spadła do minus 25° C.


Wiele osób miało kłopoty już z dotarciem na zabawy sylwestrowe, zaś Ci, którzy dłużej zabalowali, mieli jeszcze większe kłopoty z powrotem do domów. W potężniejących zaspach śnieżnych utkwiły samochody, autobusy i pociągi. Wiele miejscowości zostało całkowicie odciętych od świata.


W elektrociepłowniach szybko zabrakło węgla. Było to z jednej strony efektem wydanego wcześniej rozporządzenia o likwidacji nadmiernych rezerw w elektrowniach, a z drugiej problemami z jego transportem po kompletnie zasypanych torach kolejowych i następnie z rozmrażaniem potrzebnym, by węgiel wysypać z wagonów i podać na taśmociągi wiodące do pieców. Nastąpiły olbrzymie problemy z dostawami prądu i ciepłej wody.


Stan ten utrzymywał się przez wiele dni. Codziennie ok. godz. 12 można było usłyszeć w radiu komunikat Państwowej Dyspozycji Mocy o dwudziestym stopniu zasilania – co oznaczało wyłączenia prądu dla ludności. W nieocieplanych wówczas blokach z wielkiej płyty na warszawskim Ursynowie temperatura spadła do 7° C. W innych warszawskich dzielnicach było niewiele cieplej.


Skutki potężnych śnieżyc i niskich temperatur okazały się dla znajdującej się już i tak w stanie kryzysu gospodarki katastrofalne. Zima odbiła się na wszystkim. Szwankowała komunikacja miejska, poważnie spadła produkcja przemysłowa, w i tak pustych sklepach zaczęło brakować podstawowych artykułów spożywczych. Rok 1979 był w powojennej historii Polski pierwszym, w którym oficjalnie(!) odnotowano spadek dochodu narodowego – według danych GUS dochód narodowy w 1979 r. był o 2,3 procent niższy niż w roku poprzednim.


Powszechnie uważa się, że wywołany (czy może raczej tylko pogłębiony) przez „zimę stulecia” kryzys gospodarczy spowodował - w połączeniu z wyjątkową indolencją władzy - wzrost niezadowolenia społecznego, którego ostatecznym efektem były masowe strajki w lipcu i sierpniu 1980 r. i wywołany nimi upadek rządzącej od końca 1970 r. ekipy Edwarda Gierka.

Przykładem indolencji rządzących Polską było np. zwołane już na 3 stycznia 1979 r. posiedzenie Biura Politycznego KC PZPR, na którym jako remedium na nagły atak zimy zalecono m.in…zwiększenie produkcji kaloryferów.


Inna konsekwencja „zimy stulecia” dała się zaobserwować jesienią 1979 r. Był nią ... wyraźnie zwiększony przyrost naturalny.



Polska Kronika Filmowa:


źródło: JM

AdmirałFloty

2013-02-21, 13:50
k***a mać... kiedyś było inaczej. Teraz by zrobili komisje sejmową żeby wykazać że to wina Tuska. Nikt wtedy nie lamentował że ciężko i w ogóle ch*jowo a jakoś żyli... Postęp i zaawansowanie techniczne dużo mniejsze a poradzili sobie z tym w kilka dni. Wspólną pracą to ogarnęli.

be...........en

2013-02-21, 19:02
Przestań pociskać androny. Ludzie żyli tak jak żyją teraz, bo przecież się wszyscy nie powieszą, ale te wyidealizowane brednie o powsznej radości i szczęśliwym życiu w komunistycznej ojczyźnie, to sobie można w dupę wsadzić. Propaganda czerwonych świń.

Pamięć ludzka ma tę cechę, że wypiera przykre doświadczenia i zostawia lepsze. Trzeba być uczciwym człowiekiem, pamiętać wszystko i nie robić się samemu w ch*ja. Zapamiętanych w ten sposób sk***ieli można potem rozliczyć, a nie urządzać im jakieś grube kreski i znowu nadstawiać dupę.

JohnDeliver

2013-02-22, 16:26
Ciekawe jak teraz byśmy sobie dali rade ?

bloodwar

2013-02-24, 09:18
Ludzie wtedy mieli inną mentalność, nie było samochodów, PKS jeździły jak chciały, o taksówkach niedewizowy obywatlem mógł tylko pomarzyć, więc wszędzie chodziło się z buta. I nie było "eee, warunki są ciężkie, może sobie odpuszczę" - jak nie kupiłeś sobie chleba i jedzenia na zapas to niestety, trzeba było drałować przez zaspy do GSu a jak nie dotarłeś do roboty na 6tą to cię po prostu wywalali. Pamiętam jak mi Ojciec opowiadał jak poznał Mamę - poszedł w zimę, w ostatki 15 kilo (słownie: piętnaście!!! Chciałoby Wam się teraz tyle iść żeby pójść na imprezę skoro młodzi do klubu a rogiem jadą tylko i wyłącznie samochodem "bo za daleko żeby z buta"?) na imprezę do remizy do Dużego Miasta, bo tylko tam najbliżej było organizowane, potem odprowadził ją (dalej pieszo! Po śniegu, przez zaspy!) i wrocił do domu, potem na każdą "randkę" musiał drałowac 8 kilo z buta i wracać bo mieszkała w wiosce do której nie docierał PKS a i randka nie wyglądała tak jak dzisiaj - paczka gumek w kieszeń i dmuchanko do białego rana, nie!!! Musiał przyjść na godzinę, posiedzieć z rodzicami przy kolacji, potem mogli pójść do niej do pokoju (ale drzwi musiały być uchylone!) i przed 22 musiał wyjść, nie było nocowanka i dmuchanka - to dopiero po ślubie! Chciałoby Wam się dzisiaj iść 16 kilo w obie strony żeby tylko posiedzieć i porozmawiać z dziewczyną? A potem poszedł do woja na 2 lata (właśnie w Zimę Stulecia) i Matka na niego czekała! Wyobrażacie sobie dzisiaj dziewczynę, która będzie czekała na chłopaka 2 lata w wierności i cnocie? Inna mentalnośc, inni ludzie, gdyby wtedy wybuchła wojna oni by jakoś przezyli, gdyby dzisiaj wybuchła wojna - pedałki w rurkach zamiast iść walczyć by się popłakali i siedzieli w domach pisząc posty sprzeciwu na pejsbuku ("Stop wojnie! Jak będziemy mieli 100 tysięcy "Lubię to!" to może się skończy!")