topic

Wojna w buszu

Mniambla • 2021-02-08, 22:08
Prawdopodobnie Rodezja


dogip

2021-02-08, 22:16
Sk***ysyństwo w czystej postaci.

Kriski

2021-02-08, 22:27
dogip napisał/a:

Sk***ysyństwo w czystej postaci.



Dokładnie, mogli tych profesorów i inżynierów więcej wystrzelać.

Noside

2021-02-08, 22:38
Piosenka "Roland the Headless Thompson Gunner" mówi o wojnach w Nigerii i Kongo w okolicach 1966.
Sam film przedstawia sceny nagrane przez korespondentów wojennych tejże wojny zwanej Simba Rebellion (Rebelia Lwów).
Wojna toczona była przez Europejskich najemników - głównie Niemców, Belgów i Holendrów.
Na filmie można zobaczyć Siegfrida Muellera, oficera Wehrmachtu z okresów II WŚ.
Najemnikami byli również Polacy. Pośród nazwisk można znaleźć osoby takie jak Rafał Gan-Ganowicz, Józef Swara, Kazimierz Topór-Staszak i Stanisław Krasicki. Powiązania z AK są wielkim kontrastem dla Wehrmachtu. Żołnierze ci walczyli ramię w ramię przeciw bestialskim dzikusom.

Początek filmu to przejażdżka belgijskich spadochroniarzy po masakrze w Stanleyville.
Rebelianci jak popadnie mordowali wszystkich białych, szukając głównie Chrześcijan. Dostało się też konkurencyjnemu plemieniu za stawianie się.

Później pokazana jest lokalna jednostka wspierana przez Amerykanów i belgijskich spadochroniarzy.

Człowiek z zimną krwią zastrzelony w 2:45 to rebeliant, który zamknął w kościele i spalił żywcem 28 Chrześcijańskich dzieci.
Była to słuszna egzekucja na zbrodniarzu.

Dalej już tylko szczęśliwe obrazki z jeńcami i z uratowanymi przed brutalną śmiercią misjonarzami Chrześcijańskimi.

Prześladowania Chrześcijan w Afryce trwają po dziś dzień. Nie mają już tak zorganizowanego kształtu, lecz na przestrzeni dekad wiele razy, w różnych częściach kontynentu wybuchały rebelie, które bestialsko mordowały konkurencyjne plemiona i obecnych w okolicy Chrześcijan.

Na końcu jest chyba Jaś Fasola.

P.S. A całość była sponsorowana przez komunistów.

ra...........91

2021-02-08, 23:09
Zajebisty materiał, mimo że to Afryka mega zalatuje Wietnamem, szulg w gębę i Napie**alamy Panie kapitanie! :evil: 8-)
Trzeba mieć jaja ze stali żeby wjechać z kmem na pełnej p*zdzie, Szacun.

Tobiahus96

2021-02-09, 00:00
Noside napisał/a:

Piosenka "Roland the Headless Thompson Gunner" mówi o wojnach w Nigerii i Kongo w okolicach 1966.
Sam film przedstawia sceny nagrane przez korespondentów wojennych tejże wojny zwanej Simba Rebellion (Rebelia Lwów).
Wojna toczona była przez Europejskich najemników - głównie Niemców, Belgów i Holendrów.
Na filmie można zobaczyć Siegfrida Muellera, oficera Wehrmachtu z okresów II WŚ.
Najemnikami byli również Polacy. Pośród nazwisk można znaleźć osoby takie jak Rafał Gan-Ganowicz, Józef Swara, Kazimierz Topór-Staszak i Stanisław Krasicki. Powiązania z AK są wielkim kontrastem dla Wehrmachtu. Żołnierze ci walczyli ramię w ramię przeciw bestialskim dzikusom.
Początek filmu to przejażdżka belgijskich spadochroniarzy po masakrze w Stanleyville.
Rebelianci jak popadnie mordowali wszystkich białych, szukając głównie Chrześcijan. Dostało się też konkurencyjnemu plemieniu za stawianie się.
Później pokazana jest lokalna jednostka wspierana przez Amerykanów i belgijskich spadochroniarzy.
Człowiek z zimną krwią zastrzelony w 2:45 to rebeliant, który zamknął w kościele i spalił żywcem 28 Chrześcijańskich dzieci.
Była to słuszna egzekucja na zbrodniarzu.
Dalej już tylko szczęśliwe obrazki z jeńcami i z uratowanymi przed brutalną śmiercią misjonarzami Chrześcijańskimi.
Prześladowania Chrześcijan w Afryce trwają po dziś dzień. Nie mają już tak zorganizowanego kształtu, lecz na przestrzeni dekad wiele razy, w różnych częściach kontynentu wybuchały rebelie, które bestialsko mordowały konkurencyjne plemiona i obecnych w okolicy Chrześcijan.
Na końcu jest chyba Jaś Fasola.
P.S. A całość była sponsorowana przez komunistów.



I takie ciekostki to ja lubię

robsonx79

2021-02-09, 00:02
Było parę miesięcy temu, ale trzeba przyznać, że materiał razem z tym podkładem robi wrażenie.

ar...........up

2021-02-09, 00:13
czarnybombelek napisał/a:

Dobreeeee



Za bardzo uprościłeś. Wojny w Kongo i Nigerii były bardziej skomplikowane, a biali najemnicy walczyli zarówno po stronie rebeliantów, jak i przeciwko. Swojski przykład: pilot dywizjonu 303 Jan Zumbach. Walczył po stronie rebeliantów z Katangi i Biafry, doczytaj sobie w internecie. Dlatego bajki o solidarności AK-owców i Wehrmachtowców wsadź sobie w dupę, europejscy najemnicy walczyli dla pieniędzy, nie dla idei. Wierni byli temu, kto lepiej płacił. A że wojny w Afryce są brutalne to inny temat. Do tego, skąd ta obsesja na punkcie mordowania chrześcijan? A kto ich niby mordował w Kongo, gdzie prawie wszyscy to chrześcijanie? Konflikty w Afryce nie są czarno-białe, gdzie zły, czarny muzułmanin zawsze walczy z białym, prawym chrześcijaninem. Częściej to jeden czarny chrześcijanin zabija drugiego czarnego chrześcijanina bo religia jest mniej ważna niż konflikty plemienne.

Noside napisał/a:

Piosenka "Roland the Headless Thompson Gunner" mówi o wojnach w Nigerii i Kongo w okolicach 1966.
Sam film przedstawia sceny nagrane przez korespondentów wojennych tejże wojny zwanej Simba Rebellion (Rebelia Lwów).
Wojna toczona była przez Europejskich najemników - głównie Niemców, Belgów i Holendrów.
(...)



Za bardzo uprościłeś. Wojny w Kongo i Nigerii były bardziej skomplikowane, a biali najemnicy walczyli zarówno po stronie rebeliantów, jak i przeciwko. Swojski przykład: pilot dywizjonu 303 Jan Zumbach. Walczył po stronie rebeliantów z Katangi i Biafry, doczytaj sobie w internecie. Dlatego bajki o solidarności AK-owców i Wehrmachtowców wsadź sobie w dupę, europejscy najemnicy walczyli dla pieniędzy, nie dla idei. Wierni byli temu, kto lepiej płacił. A że wojny w Afryce są brutalne to inny temat. Do tego, skąd ta obsesja na punkcie mordowania chrześcijan? A kto ich niby mordował w Kongo, gdzie prawie wszyscy to chrześcijanie? Konflikty w Afryce nie są czarno-białe, gdzie zły, czarny muzułmanin zawsze walczy z białym, prawym chrześcijaninem. Częściej to jeden czarny chrześcijanin zabija drugiego czarnego chrześcijanina bo religia jest mniej ważna niż konflikty plemienne.

k***a, jak się edytuje te komentarze? Można tylko dodawać?

Moja odpowiedź była do Noside.

Kurde26

2021-02-09, 00:49
Noside napisał/a:

Piosenka "Roland the Headless Thompson Gunner" mówi o wojnach w Nigerii i Kongo w okolicach 1966.
Sam film przedstawia sceny nagrane przez korespondentów wojennych tejże wojny zwanej Simba Rebellion (Rebelia Lwów).
Wojna toczona była przez Europejskich najemników - głównie Niemców, Belgów i Holendrów.
Na filmie można zobaczyć Siegfrida Muellera, oficera Wehrmachtu z okresów II WŚ.
Najemnikami byli również Polacy. Pośród nazwisk można znaleźć osoby takie jak Rafał Gan-Ganowicz, Józef Swara, Kazimierz Topór-Staszak i Stanisław Krasicki. Powiązania z AK są wielkim kontrastem dla Wehrmachtu. Żołnierze ci walczyli ramię w ramię przeciw bestialskim dzikusom.
Początek filmu to przejażdżka belgijskich spadochroniarzy po masakrze w Stanleyville.
Rebelianci jak popadnie mordowali wszystkich białych, szukając głównie Chrześcijan. Dostało się też konkurencyjnemu plemieniu za stawianie się.
Później pokazana jest lokalna jednostka wspierana przez Amerykanów i belgijskich spadochroniarzy.
Człowiek z zimną krwią zastrzelony w 2:45 to rebeliant, który zamknął w kościele i spalił żywcem 28 Chrześcijańskich dzieci.
Była to słuszna egzekucja na zbrodniarzu.
Dalej już tylko szczęśliwe obrazki z jeńcami i z uratowanymi przed brutalną śmiercią misjonarzami Chrześcijańskimi.
Prześladowania Chrześcijan w Afryce trwają po dziś dzień. Nie mają już tak zorganizowanego kształtu, lecz na przestrzeni dekad wiele razy, w różnych częściach kontynentu wybuchały rebelie, które bestialsko mordowały konkurencyjne plemiona i obecnych w okolicy Chrześcijan.
Na końcu jest chyba Jaś Fasola.
P.S. A całość była sponsorowana przez komunistów.



Ganowocz obskoczył chyba wszystkie wojny w Afryce.

Ja_pikole

2021-02-09, 06:43
Po ch*j sie pchali wszedzie z tym chrześcijaństwem. Teraz muśliny wszedzie wciskają swoję bzdury, tylko czekać az w europie będą pogromy kozojebców. Jeszcze trochę.
Europa ma długoletnią historię wojen religijnych i pogromów.

Noside

2021-02-09, 08:57
Kurde26 napisał/a:

Ganowicz* obskoczył chyba wszystkie wojny w Afryce.



Zacznę od zarzucanego stwierdzenia, którego nie było w mojej wypowiedzi - działanie ręka w rękę nie oznacza zaraz solidarności, tym bardziej ideowej. Sam teatr wojenny w Afryce zweryfikował jednak, że od zawsze wrogiem byli Sowieci i agitatorzy wiadomego pochodzenia. To przeciw komunistom w jednym szeregu stawali dawni wrogowie z całego świata.
Gan-Ganowicz opowiada o swoich przygodach w filmie dokumentalnym Pistolet do wynajęcia czyli prywatna wojna Rafała Gan-Ganowicza i tam też wspomina o wielu narodowościach, które służyły w jego oddziale, między innymi o Włochach.
W części filmu wyjaśnia swoje prywatne motywy udziału w wojnach jako najemnik - zdrową nienawiść do komunistów.
Pomimo ciężkich warunków i słabych stawek, które jednak u rekrutów komunistycznych wyglądały lepiej decydował się brać udział w wojnach m.in. w Kongo i Jemenie tylko po to, żeby móc strzelać do tych zbrodniarzy ideologicznych.
Najemnicy brali się dosłownie zewsząd, ale akcje w Kongo, czy Jemenie bardzo szybko pokazały, że były to skrzętnie ukrywane operacje mogące śmiało być uważane za przedłużenie II WŚ, a sami najemni żołnierze obu stron mieli często przeciwstawne sympatie. Niezłą ciekawostką jest, że pośród najemników można było znaleźć znanego zbrodniarza widocznego na koszulkach, Che Guevarę. Ot, niepowiązany i nieumotywowany ideologicznie przypadkowy chwat na stanowisku. Propaganda robi swoje i nikt tego osobnika mordercą, ani najemnikiem nie nazywa. Za to naszych..
Wojska i służby wielkich krajów po dziś dzień uwikłane są w nakręcanie i sponsorowanie wojenek na całym świecie. Takie beznadziejne mocarstwa nie mogłyby istnieć bez takiego niecnego procederu.
Wspomniana wyżej Katanga była stroną wspieraną przez belgów, francuzów i amerykanów - toteż właściwie jedyną, w której widać było Polaków żyjących na uchodźstwie - między innymi właśnie Gan-Ganowicz mieszkający we Francji brał udział w walkach po tej stronie. Była to strona wysłana do gaszenia komunistycznej rebelii nakręcanej przez Związek Radziecki.
Był to początek tak zwanych Proxy Wars, czyli po naszemu Wojen Zastępczych.
Jakiś duży kraj wysyła do mniejszego kraju jakieś szumowiny, a mały kraj zaczyna jakąś wojenkę.
To samo dzieje się dziś z "separatystami", a póki co historia jeszcze zweryfikuje, czy tak samo próbuje się nas podbić za pomocą wpływów wielkich firm, bo nastroje na świecie wyglądają tak samo, ale jeszcze nikt nie strzela.
ONZ jak zwykle bezzębny od 1961 próbował wydawać rezolucje, czy też wydawał coś, co miało być rezolucjami.
Ogłoszenie końca wojny bez likwidacji Związku Radzieckiego oznaczało tylko tyle, że zachód się boi i będzie się teraz puszył, żeby wyjść z tego z twarzą, ale nic poza tym. Jedną z rezolucji ONZ był nakaz wycofania najemników z Jemenu w latach 60-tych. Ot, co tacy najemnicy im zrobią, przecież to zwykła opłacana zbieranina, a groźni i silni Sowieci dali słowo honoru, że wcale nie prowadzą tam wojny rękoma kolejnych tubylców. Brzmi znajomo?
Wszyscy mieli politykę w dupie, zwłaszcza komuniści. W 1963 zaczynają się okrzyki Simba! Mulele mai!. Afryka została skażona wirusem komunizmu. Pod dwoma przykazaniami "Kradnij, bo Ciebie okradają" i "Morduj białych, bo Ciebie zamordują" dzicz rusza do akcji. Wszystko wygląda podręcznikowo - nienawiść do konserwatyzmu, wykorzenianie wszystkich wartości - masowe mordy na inteligencji i duchowieństwie (Podoba się, czy nie - chrześcijańskim, które znowuż stanowiło podwaliny stabilizacji). W momencie wkroczenia najemników wszyscy, którzy nabrali się na propagandę uciekają do dżungli w ramiona komunistów w strachu przed konsekwencjami, które zawdzięczają słuchaniu się tych, których teraz nazwą wybawcami. Będą robić wszystko, byle nie ponieść odpowiedzialności. Brzmi nieco znajomo? Propaganda przedstawia wkraczające wojsko jako łowców skór i skalpów, bezlitosnych morderców. Misja ma jednak na celu stabilizację Państwa. Ludzi trzeba przywrócić cywilizacji, lecz strach jest wystarczającym motywatorem, żeby przerażonych tubylców naćpanych haszyszem i obietnicami szamanów sponsorowanych przez komintern rzucać falami w samobójcze szturmy rodem z okopów I WŚ.
Prowokatorzy stają się obrońcami w oczach niewinnych, zmanipulowanych głupców, którzy teraz giną setkami, gdy czerwony komisarz śmieje się zza ich pleców.

Ale zamiast czytać wypociny jakiegoś anonima na forum, polecam literaturę
Rafał Gan-Ganowicz - Kondotierzy
David Van Reybrouck - Kongo. Opowieść o zrujnowanym kraju
Ivan Smith - Mad Dog Killers: The Story of a Congo Mercenary
Tadeusz Pasierbiński - Śmierć w technikolorze (Z adnotacją, że pisana jest z perspektywy entuzjasty bloku wschodniego i trzeba brać tę książkę z przymrużeniem oka, jako pokaz propagandy sukcesu. W czerwonych okularach nie widać belki we własnym oku, lecz drzazgi w oku sąsiada są dość ciekawe.)
Podobno jest jeszcze sporo innych książek, ale tamtych nie czytałem i nie polecę.
Uważać proszę na wydawnictwa z bloku wschodniego, bo jebią propagandą. Wartość wiedzy znikoma, natomiast bardzo ciekawa względem poznania myślenia tamtych ludzi.

Clistwood

2021-02-09, 09:24
Tu lepsza wersja- w sensie lepiej brzmiąca.


Krak

2021-02-09, 09:33
Noside napisał/a:

Piosenka "Roland the Headless Thompson Gunner" mówi o wojnach w Nigerii i Kongo w okolicach 1966.
.


Ta laska oralnie lepiej to robi

janlew

2021-02-09, 10:26
Krak napisał/a:

Ta laska oralnie lepiej to robi


Oralnie to może pytonga opie**olić, a nie o żołnierskiej doli i niedoli prawić.

ar...........up

2021-02-09, 10:52
Noside napisał/a:

Zacznę od zarzucanego stwierdzenia, którego nie było w mojej wypowiedzi - działanie ręka w rękę nie oznacza zaraz solidarności, tym bardziej ideowej. Sam teatr wojenny w Afryce zweryfikował jednak, że od zawsze wrogiem byli Sowieci i agitatorzy wiadomego pochodzenia. To przeciw komunistom w jednym szeregu stawali dawni wrogowie z całego świata.
Gan-Ganowicz opowiada o swoich przygodach w filmie dokumentalnym i tam też wspomina o wielu narodowościach, które służyły w jego oddziale, między innymi o Włochach.
W części filmu wyjaśnia swoje prywatne motywy udziału w wojnach jako najemnik - zdrową nienawiść do komunistów. (....)



Różne były motywy najemników, nie zaprzeczam, że często polityczne. Zgoda, nie każdy walczy dla pieniędzy, dziś też takich ludzi nie brakuje w Donbasie czy Syrii. Ale sprowadzanie tych konfliktów do schematu "złe komuchy-dobrzy konserwatyści" to uproszczenie. Przemoc rodzi przemoc, nie tylko czarne komuchy mordowały cywilów w Afryce, robili to wszyscy, we wszystkich chyba post-kolonialnych konfliktach na tamtym kontynencie i robią do dzisiaj. Ty, zdaje się wolisz romantyczne bajki o prawych obrońcach cywilizacji przed prymitywnym bydłem? To naiwność, wszystkie takie wojny są brudne i przyciągają szumowiny. Zarówno z lewa, jak i prawa, o ile mają jakieś poglądy.
Czytając te książki weź pod uwagę, że wspomnienia najemników są często koloryzowane, autorzy podkreślają romantyzm swojego życia, przemilczając tą ciemniejszą stronę.

Co do stosunku miejscowych do białych chrześcijan, a właściwie katolickich misjonarzy w belgijskich koloniach, to długi i skomplikowany temat. Belgia używała misjonarzy instrumentalnie, krzewili wiarę żeby rozbić stare struktury plemienne i podporządkować ludność władzom kolonialnym. Czarni zdawali sobie z tego sprawę dlatego w Kongo, czy Rwandzie biali misjonarze zawsze byli celem rebeliantów. Taki symbol znienawidzonej władzy i starego porządku. I komuniści wcale nie musieli ich do tego zachęcać, zwykli ludzie nienawidzili ich tak jak np. Polacy z zaboru rosyjskiego nienawidzili prawosławnych popów i budowanych przez Rosjan reprezentacyjnych cerkwi (np. Sobór św. Aleksandra Newskiego w Warszawie, który rozebrano w latach 20-stych). Proponuję poczytać o Rwandzie lat 90-tych (Tutsi-Hutu), tam żadnych komuchów nie było, a białych misjonarzy szlachtowano z takim zapałem jak wcześniej. Świat nie jest taki czarno-biały, jakbyś chciał go widzieć.