wcielenie zła

danielkillbill • 2013-02-10, 20:00
Myra Hindley: wcielenie zła
25 sty, 09:39
Małgorzata Kaprys
6 października 1965 roku. Dochodziła prawie północ, kiedy Myra Hindley poprosiła szwagra, aby odprowadził ją do domu. David Smith chętnie zgodził się i liczył, że zamieni jeszcze kilka słów z chłopakiem Myry, który niezwykle mu imponował. Kiedy dotarli na miejsce, Ian Brady ucieszył się z wizyty, ale swojego gościa zostawił w kuchni i poszedł do salonu, z którego po chwili dobiegł rozdzierający krzyk. Mężczyzna pobiegł sprawdzić co się dzieje i nie dowierzał w to, co widzi. Na podłodze leżał młody człowiek cały we krwi, a Ian uderzał w niego tępą stroną siekiery. Mrożące krew w żyłach wydarzenia październikowej nocy były końcem zbrodniczej działalności Myry i Iana.


Myra Hindley, fot. AFP
Edward Evans, który zginął w salonie domu Myry Hindley i Iana Bradego, był 17-letnim chłopcem, który przyjął zaproszenie na drinka od dopiero co poznanego w bufecie na Dworcu Głównym w Manchesterze, Iana. Mężczyźni wsiedli do samochodu, który prowadziła Myra i postanowili "cieszyć się" dobrze zaczętym wieczorem. Kiedy dojechali na miejsce, kobieta powiedziała, że musi coś załatwić i udała się do szwagra – Davida Smitha. Miała go przyprowadzić do mieszkania. Był to przemyślany plan. Ian chciał wciągnąć Davida w ich zbrodniczy proceder. Myślał, że mężczyzna, który tak wyraźnie był nim zafascynowany, chętnie na to przystanie. Na szczęście się mylił. Gdyby miał rację, z rąk bezwzględnych oprawców mogłoby zginąć jeszcze nie jedno dziecko w Wielkiej Brytanii.

Po nitce do kłębka

Edward Evans otrzymał kilkanaście cisów siekierą w głowę. Kiedy przestał się ruszać, Ian zmusił Davida, aby pomógł usunąć z mieszkania ślady zbrodni. Powiedział, że to jego obowiązek, ponieważ jest zamieszany w morderstwo. Przerażony mężczyzna wykonywał polecenie. Ciało chłopca wsadzono do plastikowej torby i wyniesiono do innego pomieszczenia, a następnie zajęto się czyszczeniem zbrukanego krwią salonu. Myra zachowywała się tak, jakby to były zwykłe, ot sobotnie, porządki. Mimo że podczas samego aktu zbrodni nie było jej w salonie, doskonale musiała zdawać sobie sprawę z tego, co się tam dzieje. W tym czasie kiedy nastoletni Edward konał, ona spokojnie siedziała w kuchni.

Kiedy nad ranem David wrócił do domu, opowiedział o wszystkim siostrze Myry. Oboje postanowili poinformować policję. Byli zszokowani, bali się, ale wiedzieli, że dobrze robią. Pod dom morderców udało się dwudziestu funkcjonariuszy. Zatrzymano morderczy duet i znaleziono zwłoki Edwarda Evansa. Zeznania Smitha zainspirowały policję do wnikliwego przeszukania mieszkania. Mężczyzna powiedział, że Brady zwierzał mu się z zamordowania jeszcze innych dzieci. Ponoć swoje ofiary zakopywali z Myrą na wrzosowiskach Saddleworh. Faktycznie - para często tam jeździła.

Makabryczne odkrycia

Podczas szczegółowej rewizji domu w którym mieszkała Myra Hindley i Ian Brady, policja znalazła album z ich wspólnymi zdjęciami, wykonanymi podczas spacerów na wrzosowiskach. Śledczych zaintrygował także kwit z przechowalni bagażu na dworcu w Manchesterze. Okazało się, że w skrytce była walizka, a w niej m.in. zdjęcia i nagrania dokumentujące krzyk, tortury, gwałt i ostatnie chwile 10-letniej Lesley Ann Downey.

Dziewczynka mieszkała w jednej z dzielnic Manchesteru. 26 grudnia 1964 roku wybrała się z braćmi i koleżankami na świąteczny kiermasz. Tylko na chwilę oddaliła się od grupy, a wtedy została uprowadzona. Zwyrodnialcy przewieźli ją do domu i zmusili, aby pozowania do zdjęć pornograficznych (widać na nich, że dziecko miało związane za plecami ręce i zakneblowane usta). Na nagraniu słychać, jak bardzo dziewczynka bała się i błagała o pomoc Myrę. Ta jednak była nieugięta, kazała jej zamknąć się i groziła, że ją uderzy.

21 października 1965 roku Myra i Ian usłyszeli zarzut zamordowania Edwarda Evansa i Lesley Ann Downey. Podczas przesłuchań oboje nie przyznawali się do winy i próbowali obciążyć Davida. Na szczęście nikt tym bestiom nie uwierzył. Okazało się jednak, że mordercza para ma na swoim sumieniu jeszcze inne zabójstwa.


fot. Getty Images/FPM - poszukiwanie zwłok zamordowanych dzieci
Ich pierwszą ofiarą była 16-letnia Pauline Reade, która w lipcu 1963 roku wybierała się na tańce do Klubu Pracowników Kolei. Po drodze zaczepiła ją jadąca samochodem Myra i zapytała czy nie pomogłaby jej szukać rękawiczki, którą zgubiła na wrzosowiskach. Dziewczyna zgodziła się, prawdopodobnie dlatego, że znała Myrę z widzenia. Skusiła ją też perspektywa otrzymania w podzięce kilku płyt gramofonowych. Pauline wskoczyła do auta i pojechały w stronę wrzosowisk Saddleworth. Ian jechał za nimi na motocyklu. Nie wiadomo co dokładnie się stało i jak wyglądały ostatnie chwile dziewczynki. Na pewno została zgwałcona i poderżnięto jej gardło, a zwłoki zakopano na wrzosowiskach.

Następną ofiarą morderczego duetu był 12-letni John Kilbride. Chłopczyk mieszkał w Ashton-under- Lyne (koło Manchesteru) i zniknął w listopadzie 1963 roku. Tego dnia był z kolegą w kinie, a potem poszedł z nim na miejscowy rynek, aby pomagając kupcom przy zamykaniu straganów, zarobić parę groszy. Ostatni raz był widziany przed stoiskiem z dywanami. Myra i Ian zwabili go do samochodu i wywieźli na wrzosowiska. Tam został zgwałcony i uduszony przy pomocy sznurka. Zwłoki ukryto w płytkim grobie.

Trzecią ofiarą był 12-letni Keith Bennet. Zwyrodnialcy uprowadzili go w czerwcu 1964 roku, kiedy szedł do babci. Podobnie jak John został zgwałcony, uduszony i pogrzebany na wrzosowiskach. Jego ciała nigdy nie znaleziono.

Potem nastapiło morderstwo Lesley i Edwarda.

Zła czy zmanipulowana?

Co skłoniło Myrę Hindley do popełnienia tych okropnych zbrodni. Czy nakłonił ją do tego jej chłopak, czy spotkanie z nim uwolniło drzemiące w niej zło? Nic nie zapowiadało, że ta niepozorna dziewczyna z przeciętnego domu dopuści się w przyszłości tak okrutnych morderstw. Uważana była za inteligentną dziewczynkę. Przejawiała zdolności literackie, uprawiała lekkoatletykę i pływanie. O ironio, była też wziętą opiekunką do dzieci. Lubiła dorabiać w ten sposób, a maluchy wprost za nią przepadały.

Iana Bradego poznała w pracy, w styczniu 1961 roku, miała wtedy 19 lat a on 23. Był to dość osobliwy człowiek, trzymający się na uboczu. Uwielbiał czytać, ale jego biblioteka wzbudzała kontrowersje. Jedno z czołowych miejsc zajmowała pozycja "Mein Kampf" Adolfa Hitlera… W młodości był niepokorny, często wpadał w tarapaty i był zamieszany w liczne włamania. Myra zainteresowała się tajemniczym, wyróżniającym się wśród innych Ianem (nosił się na czarno i gładko zaczesywał włosy do tyłu). Wydawało się jej, że właśnie kogoś takiego potrzebuje. Chłopak szybko wprowadził się do domu dziadków Myry.

Ich proces rozpoczął się w kwietniu 1966 roku. Oskarżyciel i obrońca uważali, że sprawa jest tak drastyczna, że nie zgodzili się, aby na ławie przysięgłych zasiadły kobiety. Mieli odpowiadać za zabójstwo Edwarda Evansa, Lesley Ann Downey i Johna Kilbride’a. Do aktu oskarżenia nie włączono sprawy pozostałej dwójki dzieci (wtedy jeszcze nie znaleziono ich zwłok). Oboje zostali skazani na dożywocie. Właściwie o włos uniknęli stryczka – dosłownie cztery tygodnie przed ich aresztowaniem wszedł w życie akt uchylający karę śmierci.

W więzieniu, po latach, Brady przyznał się do wszystkich pięciu morderstw. Powiedział, że żałuje tego co zrobił i nie będzie się ubiegał o warunkowe zwolnienie. Natomiast Hindley cały czas utrzymywała, że nie brała czynnego udziału w zabójstwach i starała się wyjść na wolność, ale nigdy tego nie dopięła. Społeczeństwo było oburzone, jak "ta zła kobieta" może ubiegać się o przedterminowe zwolnienie. Za kratkami pisała listy w których tłumaczyła powody swego postępowania. Usprawiedliwiała swoje zachowanie, twierdziła, że była w pułapce, w sytuacji bez wyjścia i musiała robić wszystko, czego chciał Ian Brady.

W więzieniu podobno przeszła przemianę. Stała się innym człowiekiem, katoliczką z licznymi zainteresowaniami. Praktycznie nikt nie wierzył w jej metamorfozę i zwalał to na karb jej wyrachowania – po prostu chciała wyjść na wolność. W ostatnich latach życia miała poważne problemy ze zdrowiem, cierpiała na dusznicę, osteoporozę, miała tętniaka mózgu i przeszła prawdopodobnie kilka niewielkich udarów. Więzienie opuściła dopiero po śmierci, 15 listopada 2002 roku. Za kratkami spędziła 33 lata.