topic

Ty Kutasie

mateusos • 2016-09-03, 21:05
Co Mi tu k***a z autem wyskakujesz, jak na rowerku jade!!!

:lol:

deliriumpermanent

2016-09-04, 02:28
Temat rzeka. Wypowiem się, jako, że byłem w sądzie świadkiem w sprawie zajścia identycznego, jak na filmie.
Otóż: Kodeks drogowy - Prawo o ruchu drogowym mówi tak:
Cytat:

Zabrania się otwierania drzwi pojazdu, pozostawiania otwartych drzwi lub wysiadania bez upewnienia się, że nie spowoduje to zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienia


Z drugiej jednak strony ten sam kodeks nakazuje:
Cytat:

Kierujący pojazdem jest obowiązany:
przy omijaniu zachować bezpieczny odstęp od omijanego pojazdu, uczestnika ruchu lub przeszkody, a w razie potrzeby zmniejszyć prędkość (...)



W praktyce wygląda to tak, że mimo, że teoretycznie jest "dwóch sprawców", to jedynym poszkodowanym jest ten, który nie zauważył otwieranych drzwi i w nie uderzył. Trochę dziwne, ale takie wyroki wydawane są w polskich sądach, a z tego, co wiem, to również w większości krajów europejskich i w USA.

Czy to słuszne i rozsądne?
Według zdrowego rozsądku nie do końca.
Inaczej wygląda to z punktu widzenia kierowcy, który po zatrzymaniu się - po prostu wysiada z samochodu - z jego punktu widzenia to oczywisty debilizm innego uczestnika ruchu (w praktyce to najczęściej rowerzysta / skuterzysta). Oczywiście powinien spojrzeć w lusterko, z tym, że nadjeżdżający z tyłu rower/skuter może zmienić pas na prawy i pojawić się przed parkującym samochodem w ciągu ułamka sekundy - w czasie od momentu spojrzenia w lusterko do momentu otwarcia drzwi.

Kierowcy jednośladów nauczyli się w korkach jeździć "na styk", na parę centymetrów zapasu i często nie biorą pod uwagę takich sytuacji, jak otwarcie drzwi samochodu, który zatrzymał się przed nimi. Powyżej opisane prawo upoważnia ich do jeżdżenia bez zachowania zasad bezpieczeństwa i logiki, ponieważ, mimo, że także łamią przepisy, to oni są poszkodowani i są im wypłacane odszkodowania.

Nikogo nie chcę tłumaczyć - ale dla porównania. Te słowa zwracam do każdego kierowcy na sadolu. Kiedy jedziemy obok zaparkowanych samochodów, to nie jedziemy 5 centymetrów od nich, na "muśnięcie lusterkami", tylko zachowujemy przynajmniej metrowy odstęp. Bo tak każe nam zdrowy rozsądek i odrobina przewidywania.

Niestety, sądy w takich sytuacjach są nieubłagane...

mrkubus2543

2016-09-04, 04:40
Up

widze sadolowy adwokat , co by bin ladena wybronił

maksymilian45

2016-09-04, 04:56
up
bin laden to wymysł amerykanów i widać łykasz to czym cie telewizja karmi

GoldRoger777

2016-09-04, 06:49
deliriumpermanent, W większości się zgadzam, jednak zauważ, że rowerzysta poruszał się absolutnie prawidłowo po specjalnie wyznaczonym dla tego typu pojazdów pasie. Odstęp także jest odpowiedni, nie jedzie "na styk". Prędkość raczej prawidłowa. Nie zmieniał na prawy a czasu na reakcję nie miał zupełnie. Wina jest ewidentnie kierowcy, który jest ZOBOWIĄZANY spojrzeć w lusterko przed otworzeniem drzwi gdy te znajdują się od strony jezdni a ten tego nie zrobił.

petru23

2016-09-04, 09:09
ale wymienił całą świętoą trójcę

"Oh my God, Jezus, Fuck" :amused:

emka1990

2016-09-04, 10:44
j***ć rowerzystów. Niech mi ktoś na podstawie Poznania wytłumaczy jak tam jeźdizć. A Św. Marcin z Ratajczaka to już w ogóle debilizm. Centrum miasta, zmniejszenie ilości pasów dla aut z dwóch do jednego, bo powstała jakaś czerwona maź na długości całej ulicy. Rowerzysci tamtedy nie jeżdżą, bo nie wiedzą jak się zachować, podobnie jak kierowcy aut. A pewnie jakieś 1934849 tys zł z miejskiej kasy poszło...

Pod linkiem piękne zdjęcia obrazujące gówno zamiast mózgu rajców w Poznaniu:
http://poznan.naszemiasto.pl/artykul/balagan-na-poznanskich-ulicach-zobaczcie-najwieksze-absurdy,3835123,artgal,t,id,tm.html

Wiewór

2016-09-04, 11:05
Zgodnie z prawem wina wysiadającego. Inny wyrok sąd może wydał tylko jeśli wysiadającym, który uderzył rowerzystę był poseł rządzącej partii.
Maksi bin ladena wymyślili amerykanie? a nie żydzi i masoni? ja słyszałem też, że reptilanie i sataniści

666trololo666

2016-09-04, 12:19
Niedawno w mojej okolicy koleś uderzony drzwiami przez wysiadającego pasażera upadł na szosę, a po jego głowie przejechał inny samochód. :dead:

Mors_Nigra

2016-09-04, 12:48
@Abraxus ale kumasz, że to jest FAKT, że BL był ich agentem? Jak chcesz im wierzyć, że wyrwał się spod ich władzy itd, to twoja sprawa, ale fakty, że był agentem USA jest niepodważalny.

feel_x

2016-09-04, 13:08
Kolo rowerem jedzie po pasie wyznaczonym dla rowerów, wiec nie ma jak zachowac odległości od pojazdow ktore omija bo musiałby wyjechać za obszar swojej ścieżki. Wina debila w aucie, zreszta jego tekst na koncu " whats wRong" i karnacja daje nam znac z kim ma się do czynienia :ciasteczkowy:

s1ssoko

2016-09-04, 16:56
@deliriumpermanent

Kilka lat temu miałem do czynienia z podobną sprawą - kobieta otworzyła drzwi od samochodu bez patrzenia w lusterka - wina nieumyślna. Rowerzysta połamany - stwierdzone naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający dłużej niż siedem dni (art 157 § 1 kk). Żeby nie zanudzać sąd przychylił się do kwalifikacji czynu dokonanej przez prokuratora, iż nie można dokonać subsumpcji pod kodeks drogowy, gdyż warunkiem do tego jest, by sprawca czynu (otwierający drzwi) był w ruchu, a nie jak w przypadku na filmiku oraz przytoczonej przeze mnie sprawie miał wyłączony silnik. Dlatego sprawca został skazany za tzw. nieumyślne spowodowanie średniego uszczerbku na zdrowiu trwającego dłużej niż 7 dni (157 § 3 kk w związku z 157 § 3 kk). Pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu.

deliriumpermanent

2016-09-04, 18:50
GoldRoger777 napisał/a:

deliriumpermanent, W większości się zgadzam, jednak zauważ, że (...)



Ja również zgadzam się z Twoimi argumentami, chodzi mi jedynie o to, że podobnie, jak kierowcy samochodów, również i rowerzyści powinni korzystać z tak zwanego "marginesu bezpieczeństwa".
Nie chodzi mi o to, żeby udowadniać winę jednym i wmawiać drugim.
Po prostu fajnie byłoby, jakby wszyscy myśleli.
Fakt jest taki, że otwarcie drzwi, kiedy chcemy wysiąść jest czynnością, przy której rzadko obserwujemy w trybie ciągłym to, co się dzieje za nami. Oczywiście, nie zwalnia to od odpowiedzialności i uwagi. Chodziło mi mniej więcej o to, że tak jak kierowcy samochodów - podczas omijania zachowują odległość co najmniej jednego metra - tak samo mogliby robić rowerzyści.
Nie o to chodzi, żeby jechać cały czas na krawędzi ryzyka liczyć na to, że ktoś inny nie popełni błędu, warto taki błąd przewidzieć i wkalkulować.
Pozdrawiam.