Tag: opowiadania

Sadolowe opowiadania

0
Daj piwo
whiget @ 2015-09-25, 13:03 [skopiuj link]
W celu zachęcenia wrzucam fragment:

"Jeść, pomyślała istota i póki była Putinem miała na myśli wyłącznie Ukrainę, ale po paru sekundach zmieniła się w proroka Mahometa i była żądna r*chania dziewic i krwi niewiernych nawet bardziej niż mleczka z cycuszków swojej martwej rodzicielki. Jednak już po opuszczeniu mieszkania istota znów stała się Buddą, więc na szybko wpie**oliła dwa kebaby średnio-ostre i zaczęła medytować pod drzewem, gdzie w karkołomnej pozie kontemplacji oddawał się już jakiś wykręcony podłym napitkiem menel."

Całość opowiadania znajdziecie tutaj: klik

Strona zawiera sporo bardziej pokręconych opowiadań godnych Sadola. Do tego stopnia, że nie raz miałem poważne wątpliwości co do stanu psychicznego autorów. :mrgreen:
Co więcej zdecydowana większość, jeśli nie wszystkie, są rodzimych autorów.

Enjoy

Fantazja seksualna: Wygrana na loterii.

104
Daj piwo
MyFuhrer @ 2015-06-30, 02:45 [skopiuj link] IGNORUJ TEMATY Z DZIAŁU "INNE CZARNOŚCI"  
Osobiście przeczytałem, bezczelnie zaj***łem. Mi się podoba, więc może i wam też będzie (Pierwszy temat. Proszę o wyrozumiałość).

Zastanawialiście się kiedyś jaką fantazje seksualną spełnilibyście po wygranej kilku milionów na loterii.. ostatnio naszła mnie taka myśl, a to opowiadanie jest jej owocem.

Mam 20 parę lat, studiuję i jak większość obywateli tego kraju nie łudzę się, że po studiach znajdę dobrze płatną pracę w zawodzie. Będzie dobrze jak będę w stanie utrzymać rodzinę bez sezonowych wyjazdów za granicę. Jestem realistą a mimo to od czasu do czasu (przeważnie w urodziny) puszczam los na loterii. Od tak, po prostu raz na rok można. Robię tak od lat, chyba odkąd skończyłem podstawówkę. I wiecie co dwa miesiące temu trafiłem szóstkę. Pula 8 000 000, jedyny zwycięzca. Czyli po odliczeniu podatku nieco ponad 7 000 000 zł. Przyznam się szczerze gdy dostałem kasę na konto 2 dni siedziałem w pokoju i myślałem co z tym dalej zrobić. Dwa dni wiedziałem o tym tylko ja, nigdy, ale to nigdy nie czułem takiego podniecenia.. ale i niewiedzy co dalej. Żyjąc z dnia na dzień nagle musiałem zacząć planować. I to nie tydzień czy dwa do przodu ale kilkanaście lat, a nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, że pokoleń. Zostawiłem sobie około pół miliona na „bieżące” wydatki, a resztę polokowałem na jakiś lokatach i funduszach. Z kasy na bieżące wydatki w ciągu miesiąca spełniłem wszystkie materialne potrzeby mojej rodziny na najbliższą dekadę. Wysłałem rodziców na wakacje. I sam też wyjechałem na dwu tygodniowego tripa po Europie, bez konkretnego planu po prostu jeździłem, latałem lub pływałem gdzie mnie naszła ochota, jadłem gdzie chciałem, spałem gdzie i z kim chciałem nie martwiąc się ile wydaję. Ale o szczegółach tej wyprawy i nawiązanych znajomościach opowiem może kiedy indziej. Siedząc w niewielkiej knajpce gdzieś w Andaluzji (wybaczcie w tej chwili nawet nie pamiętam nazwy tej mieściny) popijając jakieś delikatne lokalne wino zacząłem planować w szczegółach realizację swojej seksualnej fantazji.

Dwa dni potem ze szczegółowym planem działania byłem już w Polsce.

Punkt pierwszy: pokój

Wynająłem dom wolno stojący na obrzeżach Warszawy. Nieduży jednopiętrowy około 100 metrów + działka przy lesie. Nic w nim specjalnie nie zmieniałem bo i po co inwestować w wynajmowany dom. Jedyne pomieszczenie które przerobiłem to pokój na pierwszym piętrze. Poza zmianą umeblowania został zamontowany podwieszany sufit oraz wybite przejście w ścianie do sąsiedniego pokoju (wielkości jak na drzwi), Wnęka ta jednak została zakamuflowana ogromnym weneckim lustrem, także z sąsiedniego pokoju można było dokładnie obserwować co dzieję się po drugiej stronie lustra. Podobne rozwiązanie zastosowano w podwieszanym suficie. Co do mebli nie było ich aż tak dużo: szafka nocna z lampką, szafa, biurko, fotel, łóżko, sprzęt grający i.. rura do tańca zamontowana centralnie naprzeciwko wnęki z lustrem weneckim, mniej więcej w połowie pokoju. Do rury kazałem dorobić dwa „uszka” na wysokości 10 i 30 centymetrów od podłogi. Po przeróbkach i odmalowaniu pokój wyglądał dość luksusowo ale nie kiczowato. Po prostu pokój zabaw dla dużych chłopców. W pokoju znalazło się 6 ukrytych kamer + jedna za weneckim lustrem w pokoju obok oraz dwie w łazience.

Punkt drugi: poszukiwania

Zacząłem poszukiwać Kobiety, wymagania wiadomo seksowny wygląd – nie mam określonego typu: nieważna długość ani kolor włosów, budowa raczej drobna, kolor skóry, typ urody nieważny. W takim razie jaki był klucz poszukiwań?.. Wiek. Nie szukałem młodej laski, studentki która wyrwała się dopiero co z pod skrzydeł rodziców i daje dupy na lewo i prawo, korzystając co weekend z wolności. Szukałem kobiety koło 30stki, może lekko po. Nie prostytutki, nigdy nie kręciło mnie płacenie za sex, zwłaszcza, że mój układ nie był jednostronny bo nie tylko ja miałem czerpać z niego przyjemność. Potrzebowałem po prostu kobiety dojrzałej, pracującej na jakimś monotonnym stanowisku, najlepiej w jakiejś korporacji lub urzędzie, generalnie znudzonej życiem. Kobiety, która przy drobnym zaintrygowaniu sama z ciekawości wejdzie w mój układ.

Trwało to około 10 dni, setki godzin przy komputerze, dziesiątki maili, rozmów na czatach, portalach randkowych czy społecznościowych. W końcu znalazłem. Bożena 33 lata rozwódka z 9 letnim synem, pracownica urzędu, rude proste włosy mniej więcej do karku, nienaganna figura, wiadomo nie top modelki ale proporcjonalna, super kształtna pupa, biust nie duży ale jędrny i jasnobrązowe oczy. Znalazłem ją na czacie w godzinach jej pracy, kilka rozmów (już na gg), takich ogólnych o życiu, tym co było, co jest. Odnalazłem ją na portalu społecznościowym, to nie było trudne, chyba zapomniała jak szczegółowe dane podała na gg. Na zdjęciach naprawdę wyglądała pociągająco, zwłaszcza w prześwitującej lekko, letniej zielonej sukience, opinającej się lekko na jej biuście i pośladkach. Musiałem jednak przekonać się na własne oczy. W tym celu udałem się do urzędu w którym pracowała. Znając imię i nazwisko szybko znalazłem pokój. Pchnąłem drzwi..

Bożena: dzień dobry Pan w jakiej sprawie? Zapytała nie odrywając wzroku od monitora

JA: ja, ja

B: spojrzała na mnie słysząc moje jąkanie

JA: ja szukam pokoju w którym mógłbym zmienić adres meldunkowy (skłamałem na szybko)

B: a ma Pan już wypełniony wniosek (mówiąc to uśmiechnęła się lekko widząc moje zagubienie, ale i pewność z jaką na nią patrzę)

JA: nie mam

B: wstała i przeszła wzdłuż pokoju wyciągając coś z szuflady drugiego biurka

(zdjęcia nie kłamały, nawet w tym oficjalnym urzędniczym stroju wyglądała seksownie, czarna spódnica za kolano, biała koszula i spięte wysoko włosy)

- proszę, oto wniosek, proszę go wypełnić i złożyć ale już nie do mnie tylko do koleżanki z pokoju obok.

+ dziękuje (uśmiechnąłem się, patrząc jej w oczy i wyszedłem)

Następne dwa dni minęły na intensywnym pisaniu z Bożeną, byłem pewny, że to idealna kandydatka. Otworzyła się przede mną. Gadaliśmy dosłownie o wszystkim również o seksie. Od rozwodu z mężem czyli od 3 i pół roku tylko dwa razy uprawiała sex, ale bez większej przyjemności, faceci na których trafiała byli raczej nastawieni na zaspokojenie własnych potrzeb, a i z mężem przez ostatnie dwa lata ich związku nie było jej za dobrze w łóżku.

Postanowiłem dłużej nie zwlekać i zapytałem

JA: Miała byś ochotę przeżyć coś czego nigdy w życiu nie przeżyłaś?

B: co masz na myśli?

JA: Przygodę twojego życia

B: wiesz dobrze że nie mam czasu na żadne wyjazdy, jak nie praca to synek, albo dom.

JA: nie mówię o przygodzie podróżniczej

B: a o jakiej?

JA: przygodzie seksualnej

(dłuższe milczenie)

B: nie wiem czy powinnam, znamy się tylko z sieci

JA: Obiecuję ci tylko że przeżyjesz coś niesamowitego, gwarantuję, że nigdy wcześniej nie doznałaś takiej rozkoszy.

Obiecuję ci, że pierwszy raz w życiu będziesz, aż tak w centrum zainteresowania mężczyzny.

B: konkretnie co miałabym zrobić?

JA: zagrać w moją grę

B: miałabym być twoim pionkiem??

JA: o nie, nie, miałabyś być jej główną treścią

(cisza)

B: a zasady?

JA: Po pierwsze zero przemocy

Po drugie tylko ty i ja

Po trzecie: całkowita tajemnica

Po czwarte twoja uległość i zaufanie, w zamian za rozkosz, spełnienie, i bycie w 100% centrum mojej uwagi.

B: kiedy?

JA: choćby w najbliższy weekend

(cisza)

B: zgoda

JA: w takim razie zaczynamy, podaj mi swój numer telefonu, od tej pory kontaktujemy się tylko przez smsy

Sms JA: Rozgrywka zaczyna się pojutrze, do zobaczenia.



Punkt trzeci: realizacja

Sobota rano:

Sms JA: wybierz miejsce z którego o 17.20 zabierze cię taksówka

SMS B: sklep żabka przy al. Niepodległości

Sms JA: ubierz się jakbyś szła do pracy



Godzina 18. 30 widzę światła taksówki przy swoim domu.. przyjechała

Bożena podeszła do furtki zzzz domofon otworzył furtkę

Sms JA: drzwi są otwarte wejdź i zdejmij płaszcz.

Wchodzi dość niepewnie wiesza płaszcz na wieszaku przy drzwiach widzę ją przez obiektyw kamery.

Dom oświetlają palące się świece

Sms JA: podążaj za ogniem

Bożena posłusznie przechodzi przez hol i wchodzi po schodach na których stoją świece

Drzwi do pokoju zabaw są uchylone, wchodzi w pokoju palą się dwie świece na biurku.

Drzwi się zatrzaskują, zauważa, że z tej strony nie mają klamki.

Widać jej niepewność, ale nie panikuje.

Światło w pokoju się rozjaśnia, rozgląda się nieufnie.

Przemawiam do niej przez mikrofon, lekko zmodyfikowanym głosem.

JA: witaj

B: (zdezorientowana) cześć, gdzie jesteś?

Ja: wszystko w swoim czasie

Możemy zacząć rozgrywkę?

B: tak

JA: podejdź do pułki na przeciwko łóżka i weź kopertę

Otwórz ją i przeczytaj na głos.

Bożena: „witaj piękna twoim pierwszym zadaniem w naszej grze będzie wykonać striptiz, zatańcz naprzeciw lustra, ale nie zdejmuj bielizny”

Z głośników zaczęła lecieć zmysłowa muzyka.

Bożena staję pomiędzy lustrem a rurą, jest spięta, zdezorientowana.

Ma na sobie tą samą czarną spódnice co wtedy w urzędzie, pończochy z jakimś lekkim wzorkiem, czarne szpilki, bluzka na guziki z kołnierzykiem tym razem w kolorze ecru, i blado żółty żakiecik dopasowany do sylwetki, włosy upięte.. wzięła sobie do serca kiedy mówiłem ubierz się jak do pracy.

Stoi teraz maksimum 2 metry ode mnie, dzieli nas tylko weneckie lustro, za którym siedzę w fotelu a przede mną na statywie nagrywa wszystko czujne oko kamery. Na zdjęciach wydawała się wyższa, w szpilkach ma z 170cm

Zaczyna tańczyć, dość sztywne ruchy, właściwie to zaczęła się kołysać a nie tańczyć. Kołyszę się jakby zupełnie nie słyszała muzyki i dość szybko rozpina bluzkę. Jest już przy 3 guziku.

Zatrzymuję muzykę

Ja: STOP!

Zapnij się

Bożena lekko przestraszona, zapina się

B: coś nie tak?

Ja: zaczniesz to zadanie jeszcze raz, ale pomyśl, że robisz to tylko i wyłącznie dla siebie, tańczysz dla siebie, rozbierasz się dla siebie, wraz z urzędniczymi ciuchami zrzucasz z siebie monotonie dnia codziennego, wychodzisz z roli skrupulatnej urzędniczki. Stajesz się namiętną kobietą, którą tak naprawdę jesteś. Zaraz włączę muzykę, a ty zamknij oczy i zamanifestuj swój seksapil.

Bożena przytaknęła głową i zamknęła oczy

Włączyłem muzykę

Zaczęła się kołysać, ale już w rytm i w tempo muzyki, ręce które zawędrowały pod szyję przy rozpinaniu bluzki, powoli przez wszystkie krągłości powędrowały na uda. Bożenka zaczęła zmysłowo wić się do muzyki błądząc dłońmi po materiale służbowej spódnicy. Powoli rozpięła guziki żakietu, odwracając się tanecznym krokiem tyłem do lustra zrzuciła go na ziemię za siebie. Schyliła się nie zginając kolan i przeciągnęła żakiet pod nogami rzucając go gdzieś dalej. Jej cudowny kształtny tyłek wypięty był teraz wprost w moją stronę, opięty w tej cholernej urzędowej spódnicy, pod która widać było zarys stringów. Obiema dłońmi objęła nogi na wysokości łydek i powoli przeciągnęła dłonie na pośladki, zatrzymując je tam i tak jakby lekko wbijając paznokcie. Chyba dopiero teraz otworzyła oczy i spostrzegła, że tuż przed sobą ma rurę. Chwyciła ją i przeszła w koło niej parę razy, w końcu oplotła ją prawą nogą i chciała się zakręcić, ale obcas od lewej szpilki zahaczył o kajdanki które leżały na podłodze przypięte do rury i moja tancerka się potknęła. Jednak nie wychodziła z roli, szybko pozbyła się szpilek i kontynuowała show. Prawa noga znów oplotła rurę, po paru obrotach Bożena stanęła tyłem do rury, którą niemal wcisnęła pomiędzy pośladki. Przeciągnęła tyłeczkiem po rurze w górę i w dół i w końcu zdecydowała się ściągnąć spódnice. Odwróciła się tyłem i zerkając przez ramię w lustro rozpięła powoli zamek i zsunęła ją powoli z pośladków aż do momentu w którym spódnica mogła swobodnie z nich opaść. Moim oczom ukazały się cholernie zgrabne nogi w czarnych pończoszkach, oraz mniej więcej połowa cudownych pośladków bo niestety resztę zakrywała koszula, która wydawała się zdecydowanie krótsza gdy była wpuszczona w spódnice. Bożenka znowu objęła rurę dłonią przeszła się wokół niej i stojąc bokiem do lustra zrobiła bardzo głęboki przysiad, także koszula podjechała w górę ukazując profil jej pupy w całej okazałości. Powtórzyła tę czynność trzykrotnie. Po czym stanęła do mnie przodem opierając się o rurę, byłem pewien że zaraz odskoczy gdy poczuje zimny metal na pośladkach, ale najwidoczniej już na tyle go sobą rozgrzała, że nie był już taki zimny. Guziczek po guziczku, uśmiechając się filuternie do swego odbicia w lustrze rozpinała koszulę. Gdy guziki się skończyły stanęła bokiem do lustra i zdjęła ją z siebie. Szybko przerzuciła ją pomiędzy nogami i łapiąc ją za plecami przesuwała jej gładkim materiałem po swoim kroczu. Chyba sprawiło jej to nie małą przyjemność bo powtórzyła to parę razy. Następnie wiła się chwilę wokół rury – szło jej to już niemal jak profesjonalistce. W końcu oparła jedną nogę o łóżko i zmysłowym ruchem, zaczęła powoli ściągać pończochę, najpierw z prawej, potem z lewej nogi. Wróciła do rury, już miała się wokół niej opleść, gdy wyłączyłem muzykę.

To jakby wyrwało ją z transu. Stanęła jak słup soli .

JA: Wystarczy.

Wyciągnij teraz kopertę z dolnej szuflady biurka.

Posłusznie wyciągnęła i zaczęła głośno czytać.

B: „Gratuluję uporałaś się z pierwszym zadaniem. Teraz sprawdzimy na ile mi ufasz. Podejdziesz do rury i uklękniesz przy niej tak aby być bokiem do lustra, a plecami do rury, gdy to zrobisz zepniesz sobie ręce kajdankami które są przypięte do rury”.

Moja urzędniczka nerwowo przełknęła ślinę, gdy skończyła czytać wiadomość. Położyła kartkę na biurku widać było że o czymś myśli. W końcu zapytała

Bożena: ale zero przemocy?

JA: tak, takie są zasady.

Po tych zapewnieniach uklękła w wyznaczonym miejscu wygięła ręce do tyłu i spięła je w nadgarstkach.

Wszedłem do pokoju ubrany w szlafrok i maskę karnawałową, podszedłem do niej powoli, kucnąłem przy niej i położyłem rękę na jej policzku, lekko zadrżała, pogładziłem kciukiem jej gładką skórę jej policzka i delikatnie pocałowałem w usta, wstałem i usiadłem za jej plecami, przesunąłem palcem po linii jej kręgosłupa, miała gęsią skórkę. Obiema dłońmi zacząłem masować jej kark i szyję, podziałało spięte mięśnie zaczęły rozluźniać się w moich dłoniach, przesunąłem dłonie na dekolt i po raz pierwszy przez koronkę stanika dotknąłem jej piersi. Trzeba przyznać, że miała piękny koronkowy komplet bordowej bielizny. Rozpiąłem biustonosz i zsunąłem z jej piersi. Piękne nabrzmiałe cycuszki ciepłe z podniecenia, zwieńczone sutkami które jakby czekały aby dostać się pomiędzy moje palce. Bożena jęknęła. Spokojny męski dotyk strasznie ją nakręcał. Masowałem jej piersi powoli ciesząc swoje dłonie ich jędrnością i gładkością. Lewą rękę zostawiłem na piersiach ale prawa zjeżdżała już coraz niżej, po brzuszku który był gorący, do jeszcze cieplejszego miejsca. Moje usta w tym czasie wędrowały po łopatce karku i szyi urzędniczki, lekko podrażniając jej delikatną skórę zarostem. W końcu dotarłem palcami do materiału majtek, ona jakby tylko na to czekała rozchyliła nogi, abym tylko zjechał niżej. Ciepło przebijające się z pod cienkiego materiału majteczek było nie do opisania. Podrażniłem się jeszcze chwilę z sobą i z nią masując jej muszelkę przez materiał stringów, który chyba dawno nie był tak mokry. W końcu całując jej ucho wsunąłem rękę w jej majteczki. Idealnie wydepilowana niedopieszczona od lat c*pka to kinestetyczny raj dla męskich dłoni. Chwile trwało moje droczenie zanim lekko przygryzając jej uch wsunąłem palec w jej szparkę. Przez skute z tyłu ręce i klęczącą pozycję Bożena miała bardzo ograniczone ruchy. Ale uwierzcie gdyby mogła jej c*pka nabiłaby się na moją rękę chyba po nadgarstek. Ja jednak byłem nieugięty, i wciąż pieściłem ją od środka tylko jednym palcem, to drapiąc, to wsuwając i wysuwając. W końcu poczułem serie skurczy na mojej dłoni i chwilowe zesztywnienie całego ciała kochanki. Czuć, że dawno nie była pieszczona bo naprawdę nie wiele jej trzeba. Nie muszę chyba mówić, że ja również już od dawna byłem konkretnie podniecony. Bożenka oddychała przez chwilę szybko i łapczywie. Gdy doszła do siebie. Zabrałem z niej swoje ręce. I zawiązałem jej oczy opaską którą miałem w kieszeni szlafroka. Znów się pobudziła. Wstałem i zdjąłem szlafrok. Miałem na sobie tylko bokserki. Widać było że Bożenka czujnie nasłuch*je co robię. Zdjąłem swoją maskę. I wyjąłem z biurka kamerę.

JA: Boisz się

B: nie

Ja: teraz będzie kolejne zadanie w naszej grze

Stanąłem przy niej tak że satynowy materiał bokserek dotykał jej policzka a sztywny penis lekko oparł się o jej twarz. Uśmiechnęła się

Ja: domyślasz się swojego zadania?

B: tak, rozkujesz mi ręce?

Ja: nie, musisz sobie poradzić bez rąk.

Bożenka chwyciła zębami za materiał moich bokserek i zsunęła je w dół. Przez chwile miała problemy żeby nacelować penisem do swoich ust, więc lekko jej w tym pomogłem. Drugą ręką cały czas kręcąc jej poczynania kamerą. Zaczęła go wsuwać i wysuwać z buzi mniej więcej do połowy długości, ciepło jej ust i języka było nieprawdopodobne. Wkładała go i wyjmowała jak oszalała, położyłem więc dłoń z boku jej głowy i pogłaskałem kciukiem po skroni, jakbym pytał po co ten pośpiech, chyba zrozumiała intencje dotyku bo nagle zwolniła, i przeplatała powolne obciąganie, namiętnym ssaniem. Wtedy rozpuściłem jej włosy i lekko za nie złapałem. Ale nie po to aby wjechać jej głębiej w usta, nic z tych rzeczy. Po prostu wplotłem palce w jej włosy kiedy ona rytmicznie wsuwała mojego przyjaciela w swoje namiętne usta. Nagle przestała, wyjęła go z ust i zapytała.

B: mógłbyś go przytrzymać?

Spełniłem jej prośbę i po chwili poczułem co państwowa urzędniczka jest w stanie zdziałać czubkiem swojego języka. Najpierw krążyła nim dookoła mojej główki, jednak szczególnie zależało jej na wędzidełku. W takich chwilach chciałbym osobiście podziękować producentom lizaków chupa chups, odwaliliście kawał dobrej roboty wprowadzając go na rynek. Potem jej języczek przesuwał się po moim prąciu. Tak jakby moja kochanka delektowała się moim ku*asem jak najwykwintniejszym deserem. Obejmowała go ciepłymi wargami i lizała na przemian, a czasem robiła te obie czynności równocześnie. W końcu zaczęła łaskotać czubek główki swoim sprawnym języczkiem. To już było za dużo. Chwilę potem obficie wytrysnąłem na jej twarz, usta, i w buzie. Oblizała sobie usta i niemal natychmiast wzięła mojego członka z powrotem do buzi, chyba żeby nie uronić ani kropelki. Kiedy ona jeszcze ssała. Ja powiedziałem.

JA: gratuluję zaliczyłaś kolejne zadanie.

Teraz mój ruch

Cdn…

Opowiadanie podzielone na 2 części. Jeżeli komuś się spodobało to oczywiście wrzucę kolejną część. ;-)

[ Komentarz dodany ]
Ciąg dalszy
http://www.sadistic.pl/fantazja-seksualna-wygrana-na-loterii-vt367456,30.htm#4069914
BongMan @ 2015-06-30, 06:19  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (44 piw)
Prawiczek i jego fantazje :facepalm:

6Venom9 napisał/a:
podejdź do pułki

W dodatku analfabeta :facepalm:

Kwiecień

378
Daj piwo
Będziecie sobie siedzieć w kwietniowy wieczór w swoich ciepłych domach i oglądać TV lub surfować po Internecie. W pewnym momencie zobaczycie coś jakby błysk, jakby ktoś robił zdjęcie na podwórku a zaraz potem nastąpi potężny przytłumiony wybuch.

Podbiegniesz do okna razem ze swoimi rodzicami i zobaczycie na horyzoncie czarny dym. Pomyślisz - to gaz. Ktoś z sąsiadów stojących też przy oknach krzyknie, że to gaz albo w fabryce jakiś wybuch. Na około wszyscy będą krzyczeć w podnieceniu - ja pie**ole oraz k***a ale jebło. Pomyślisz sobie nawet, że to fajnie że coś wybuchło bo możesz być tego świadkiem, no coś się wreszcie dzieje. Przyjdzie sąsiad z zapytaniem czy widzieliście i słyszeliście, bo podobno samolot się rozbił. Jednak za chwilę stanie się coś, czego nikt z Was się nie spodziewał - otóż znowu błysk i eksplozja ale znacznie głośniejsza bo bliżej. Zatrzęsą się meble, w kuchni spadnie szklanka i nagle zrozumiesz, że to nie mógłby być gaz po raz drugi. To niemożliwe. Jeśli więc nie gaz to co?

Najprawdopodobniej atak terrorystyczny, ale dlaczego akurat w Polsce? Przecież my nie jesteśmy jakimś supermocarstwem żeby atakowali nas Talibowie jak Amerykę, przecież to bez sensu! Ledwo skończysz to myśleć rozlegnie się przeraźliwe wycie syren jak w godzinie "W" podczas rocznicy Powstania Warszawskiego. Nagle Matka krzyknie z przerażeniem trzymając dłonie na policzkach: "Rany Boskie, to wojna!" Ojciec oburzony odpowie, że co za głupoty plecie, jaka wojna. Pomyślisz sobie to samo co Twój Ojciec, bo przecież nikt w telewizji nie informował, że mogłaby być jakaś wojna z kimkolwiek. Kto miałby nas atakować i po co? Przecież to bez sensu! Jesteśmy w UE, w NATO a ponadto nikt niczego nie mówił o prawdopodobieństwie jakiegokolwiek konfliktu zbrojnego - żaden TVN, żadna TVP ani Polsat o tym nie informowali. Przecież na litość Boską powiedzieliby chyba ludziom, żeby Ci mogli się przygotować! Prawda?

Na ulicach słychać karetki pogotowia, straż i policję kursującą tam i z powrotem. "Ale się dzieje, ale się dzieje"- pomyślisz patrząc na to wszystko, będzie o czym opowiadać z kumplami, yee ale fajnie! Ojciec podbiega do telewizora, włącza TVN ale brak sygnału. Rozwaliło przekaźnik? Ojciec dalej przeskakuje po kanałach ale wszędzie brak sygnału. W końcu na TVP jest obraz. Mruga wielki napis: Za chwilę nadamy oświadczenie Prezydenta Polski. W tym momencie uświadomisz sobie, że stało się coś bardzo poważnego, że to już z pewnością nie jest gaz. Wobec tego atak terrorystyczny no bo co innego?

I jest, pojawia się obraz. Za stołem siedzi Komorowski, za nim biało-czerwona flaga, niebieska flaga UE i flaga NATO. Widać, że całe studio przygotowane w pośpiechu. Matka zaczyna szlochać i mówić przez łzy: "Rany Boskie, mówiłam, że wojna, Rany Boskie, co to będzie..." Wszyscy ją uciszacie i słuchacie Komorowskiego który zaczyna mówić:

spoiler

Powrót do przyszłości w moim wydaniu cz. II

135
Daj piwo
WritersNotDead @ 2015-01-19, 22:36 [skopiuj link] IGNORUJ TEMATY Z DZIAŁU "INNE CZARNOŚCI"  
Dystrykt 1, w którym czekało na mnie El Dorado lekkoduchów i żądnych nocnych wrażeń imprezowiczów, był oddalony od mojego mieszkania o jakąś godzinę piechotą, czekał mnie więc nie lada spacer. Dystrykty od 2 w górę miały kształt pierścieni, jeden za drugim kolejno okalających „jedynkę”. W tym, w którym mieszkałem tj. dystrykcie trzecim, nie było w zasadzie niczego poza niekończącymi się połaciami blokowisk, podzielonych na osiedla numerowane od 1 do Bógwieilu. Osiedla te nie różniły się… zresztą kogo to obchodzi.

„Stan upojenia alkoholowego” dotychczas znałem tylko z opowiadań. Najpierw z opowiadań świętej pamięci dziadka, później z opowiadań ojca. Ten pierwszy zmarł, gdy byłem nastolatkiem. Drugi natomiast, odsiadywał wyrok dożywotniego więzienia w zakładzie karnym o zaostrzonym rygorze, za głoszenie poglądów antyeuropejskich oraz propagowanie i popieranie wielodzietnych małżeństw heteroseksualnych. Pomimo przedstawicieli rządu, którzy niejednokrotnie przekonywali mnie o zdradzie mojego ojca, sam osobiście nigdy nie uważałem go za, jak zwykli mówić o ludziach jego pokroju- „zatruwającego społeczeństwo wykolejeńca”. Z powodu nieuchronnych prześladowań zmuszony byłem porzucić nazwisko oraz ukrywać swoją przeszłość do końca życia. Głupio się przyznać, ale i mi dziewczyny wydawały się znacznie bardziej pociągające aniżeli faceci. I nie chodzi o te, z którymi do czynienia miałem na co dzień ; mnie podobały się te z długimi włosami, uwydatniającymi się piersiami oraz delikatnymi, zazwyczaj nieco wyższymi od męskich głosami. Niestety wspomniane przeze mnie „okazy” można było spotkać tylko i wyłącznie na terenie dystryktu 11, potocznie zwanego „slumsami”. Oznaczało to mniej więcej tyle, że jakikolwiek kontakt z nimi był zakazany pod groźbą kary śmierci. W normalnych okolicznościach bałbym się nawet o tym myśleć, alkohol jednak w jakiś magiczny sposób dodawał mi odwagi. Oprócz tego czułem się żywszy niż zawsze. No i ten trudny do opisania, lekki szum w głowie, o dziwo całkiem przyjemny. Nie owijając- czułem się świetnie. Już wtedy wiedziałem, że mój dziewiczy rejs po alkoholowym oceanie nie zakończy się na dwóch piwach.

Byłem kilka kroków od sklepu z alkoholami, z którego usług korzystałem wcześniej. Billboard po drugiej stronie skrzyżowania reklamował nowo otwartą klinikę eutanazyjną. Pełno się ich ostatnio porobiło i każda oferowała w zasadzie to samo- eutanazję w zamian za dobrowolne zrzeczenie się swojej dożywotniej emerytury. Zabieg wykonywali oczywiście po osiągnięciu wieku emerytalnego 80 lat. Do własnej emerytury miałem nieco ponad 50 lat, nie wspominając o 20 letnim kontrakcie, który w zamian za finansowanie studiów podpisałem z jedną z kilku wiodących korporacji, korporacją Gaystle. Z zadumy nad moim pożałowania godnym losem wyrwał mnie ruch przed sklepem. Ze środka wyszła trójka głośno śmiejących się ludzi, na oko w moim wieku. Dwóch chłopaków i dziewczyna, o dziwo z długimi, ciemnymi włosami. Jeden z nich, ten, który wychodził jako ostatni popatrzył w moją stronę. W jego oczach widziałem pewność siebie, pogardę i nienaturalnie rozszerzone źrenice. Pewność siebie- coś, czego tak bardzo mi brakowało, pomyślałem. Ich ekstrawagancki ubiór świadczył o bogatym i sytuowanym pochodzeniu, nie mówiąc o samochodzie, do którego wsiadali. Na oko był warty tyle, ile będę w stanie zarobić w ciągu czterech, może trzech żyć. Marki nie znałem, dałbym jednak głowę, że logo przypominało śmigło na biało-niebieskim tle, natomiast nazwa składała się z maksymalnie trzech liter. Szanse na to, że jeszcze kiedyś ich spotkam były bliskie zeru, coś jednak mówiło mi , że tego z wyższością patrzącego na mnie typa nie widziałem po raz ostatni. Westchnąłem, obróciłem się w stronę wejścia do sklepu i poddałem się kontroli. Jedyne o czym wtedy myślałem, to wypicie kolejnego piwa. Postanowiłem pójść na całość i skorzystać ze sklepowej półki „piwa mocne” tj. te, które miały od 3%-5%. Niech się dzieje co chce…
WritersNotDead @ 2015-01-20, 06:49  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (43 piw)
discostillsucks napisał/a:
typowy syndrom nie zaradnego polaczka, obawiającego się o przyszłość hipoteki, kariery i wpie**ol za rurki. manifestacje zwykłego zidiocenia.


Rozumiem, że podsumowałeś wszystkie swoje komentarze. Zrobiłeś to bardzo trafnie, gratuluje samokrytyki.

Powrót do przyszłości w moim wydaniu

308
Daj piwo
WritersNotDead @ 2015-01-16, 17:18 [skopiuj link] IGNORUJ TEMATY Z DZIAŁU "INNE CZARNOŚCI"  
Był piątek, jakoś środek lipca 2035 roku. Miałem 24 lata i jako świeżo upieczony magister seksuologii miałem za sobą pół roku pracy w zawodzie. Tej pamiętnej soboty postanowiłem, że czekający mnie wieczór spędzę tak, jak nigdy wcześniej- pójdę na imprezę. Stać mnie. Nie po to od początku etatu oszczędzam, żeby teraz nie pozwolić sobie na taką ekstrawagancję, myślałem sobie. W normalnych okolicznościach, na drugi dzień oczywiście szedłbym do pracy jednak na jutro przypadał najważniejszy i jednocześnie jedyny wolny od pracy w ciągu roku dzień- Dzień Niepodległości UE. Jako uprzywilejowany człowiek z wyższym wykształceniem kończyłem pracę godzinę wcześniej niż reszta niewyedukowanej gawiedzi, dlatego punkt 20 opuszczałem już biuro. Mijając bufet pracowniczy zaburczało mi w brzuchu. Przez ostatni miesiąc tryb hiperoszczędzania wiałem ustawione na „ON” dlatego zamiast jeść co drugi dzień tak, jak robili to wszyscy, posiłek spożywałem co dzień trzeci. Dzięki korporacyjnym zarobkom i tak mogłem robić to częściej niż raz na tydzień.

O pozwolenie na jednorazowy zakup alkoholu zatroszczyłem się już wcześniej. Zamiast kupować nielegalne, przemycane ze wschodu piwo i ryzykować wieloletnim więzieniem, po krótkiej bo 30 minutowej kontroli dokumentów i rewizji w pełni legalnie wkroczyłem do sklepu monopolowego i za równowartość miesięcznych zarobków stałem się przeszczęśliwym posiadaczem dwóch owocowych piw o mocy 2,5%, za które zapłaciłem oczywiście dowodem osobistym wydanym przez Centralny Bank UE (nie chciałbym mieć problemów). Byłem tak szczęśliwy, że trasę do mieszkania pokonałem biegiem. Mieszkałem wtedy w dystrykcie 3, w całości przeznaczonym dla pracowników korporacji. Na swoje osiedle o oryginalnej nazwie Gehause 7 wkraczałem w akompaniamencie zachodu słońca. Pamiętam ten szczegół, dlatego że słońce zachodziło dokładnie nad blokiem, w którym mieszkałem, a różowa poświata jaką rzucało doskonale komponowała się z fasadą bloku, pomalowanego w kolory tęczy. Wiatru nie było wcale, dlatego flagi wiszące na masztach, przedstawiające 40 gwiazdek na ciemnoniebieskim tle leniwie zwisały ze swoich masztów. Piękny widok.

Bałem się stanu, w jakim będę po piwach, jednak na przekór całemu światu poradziłem sobie z nimi bardzo szybko bo w niecałe 2 godziny. Wbrew wszelkim mitom smakowały całkiem dobrze i umiliły mi oglądanie nowego, pokrzepiającego programu w Telewizji Europa pt. Wszyscy jesteśmy przeciętniakami . Byłem zwarty i gotowy, by wyruszyć na przygodę swojego życia. Każdy obywatel landu Polska pracujący w korporacji , miał prawo do jednej wizyty w dystrykcie nr 1 rocznie. Większość wykorzystywała go do tego, by na własne oczy podziwiać styl życia Panów firm, w których pracowali, ze mnie jednak przebiegła bestia- wykorzystam go do wyjścia na imprezę, myślałem sobie. Szaleństwo do późna wiązało się oczywiście z porannym odczuwaniem braku snu, czego nie robi się jednak dla takich wrażeń! W razie czego mam zapas nowego europejskiego hitu- bez kofeinowej kawy, nie powinienem mieć więc problemu w jutrzejszym, obowiązkowym udziale w całodziennej paradzie równości i homoseksualności na ul. Aleje Europejskie. Kocham życie w nowoczesnej Europie!
_I_ @ 2015-01-16, 18:28  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (34 piw)
Yyy, wiecej?

Ewędlina

134
Daj piwo
Hasiara @ 2014-04-22, 12:56 [skopiuj link]
Opowiadanie, którym postanowiłam się podzielić na sam początek mojej sadisticowej działalności. Enjoy!

„Rozumiałbym, gdyby to zdarzyło się dawno temu, w czasach, kiedy zdjęcia głównie robione były tosterem, ale nosz k***a, mamy rok 2014! Kupując byle jaki smartfon, mamy w nim co najmniej pięć megapikseli! A w dodatku laska, o której będzie mowa szczyciła się posiadaniem iPhone ’a 5s z ośmioma megapikselami. I to chyba właśnie główny problem! Za dobry aparat, za dobre programy, za dobry retusz!
No ale nieważne, zawiodłem się co niemiara, dlatego posłuchajcie mojej historii.

Rozmawiałem z nią przez blisko dwa tygodnie, bajerowałem, gaworzyłem, podrywałem, byłem nawet dla niej miły. Nocami, gdy kładłem się do łóżka, oglądałem jej zdjęcia, których miała setki. Marzyłem o niej. Zdarzało się nawet, że miałem przez nią nocne polucje… No dobra, polucji nie miałem, ale w jej zdjęciach dosłownie się zakochałem! A już najbardziej ją pokochałem, kiedy dowiedziałem się, że tak jak ja uwielbia alkohol i piłkę nożną.
Odliczałem dni, godziny i minuty do naszego spotkania, a mieliśmy się zobaczyć tam, gdzie oboje lubimy chodzić – w „Pijalni Wódki i Piwa”.

Tego dnia umówiłem się też z przyjaciółmi na delikatną popijawę. Tak na wszelki wypadek, gdyby randka nie wypaliła. Ubrałem najlepszą koszulę, elegancki pulower i płaszcz. Wypachniłem się dziadkowym „Brutalem” i wyruszyłem w miasto.
Czułem podwójne podniecenie, raz, że mogłem wkrótce poznać na żywo miłość mojego życia, a dwa – alkohol.

Do centrum podwiózł mnie kumpel, wyszedłem z jego samochodu jak z prezydenckiej limuzyny i postanowiłem zadać szyku, dziś Mariacka w Katowicach miała być moim teatrem, a ja jego największym aktorem. To miał być mój dzień!

Pierwsze piwko strzeliłem w „Ambasadzie”, szybka fajeczka i pora iść dalej. Wzrokiem cały czas szukałem mojej księżniczki, wiedziałem, że może nadejść z każdej strony, a nie chciałem, żeby przyłapała mnie na obrażaniu stojących w pobliżu przyjaciół. Zależało mi, żeby zobaczyła, że wbrew panującej opinii, człek ze mnie kulturalny i z etykietą obyty.

Powoli zaczynałem się pocić, trzy wypite piwa, kilka fajeczek i mój organizm zaczynał wariować. Myślicie, że zjadał mnie stres? A gdzie! Zawsze się pocę przy piciu alkoholu, wk***iało mnie tylko to, że powoli zanikał zapach dziadkowego „Brutala”.
Zamawiałem właśnie czwarte piwo, kiedy w oddali zobaczyłem laskę, która przypominała ludzką kulę. Patrzyła się na mnie swoimi ślipiami jak jaki potwór. Przez chwilę przeszło mi przez myśl, że to może być moja luba, podobny makijaż, iPhone 5s w dłoni. Właściwie wszystko się zgadzało oprócz tuszy, laska ze zdjęć była zgrabna, a ta wyglądała trochę jak bałwanek Buli.
Wziąłem piwo i wyszedłem szybko na zewnątrz. Akurat zeszła się też reszta znajomych, a ja musiałem się przewietrzyć.
Coraz więcej znaków na niebie wskazywało, że laska z baru to ta, z którą tyle przegadałem na Facebooku. Stałem jak wryty, moje myśli krążył wokół powrotu do domu. Widziałem po minach znajomych, że oni też już wiedzą.
Czułem się tak, jakbym czekał na wyrok, ale on niestety już zapadł, poczwara z baru zbliżała się w moim kierunku, nie było szans, żeby uciec i udawać, że ja to nie ja. Razem z nią szła nasza wspólna znajoma Alicja, która miała nas sobie przedstawić.
Wziąłem głęboki oddech, przybrałem uśmiech numer cztery i zaczęła się rozmowa:

- Cześć chłopaki, to jest moja przyjaciółka Ewelina. – Powiedziała Ala.
- Wreszcie! – Odparłem w taki sposób, jakby poznanie Eweliny, było dla mnie czymś najprzyjemniejszym na świecie.
Kiedy Ewelina witała się z resztą, ja patrzyłem z obrzydzeniem na jej grube nogi. W tych siatkowych rajstopach wyglądały jak wielkie kawałki baleronu. Chyba to zauważyła, bo jej całkowicie wytapetowana twarz przybrała mimikę, jakby chciała coś powiedzieć:
- Dlaczego nie odezwałeś się do mnie, kiedy staliśmy przy razem barze. – Zapytała.
- Eee, wiesz nie byłem pewny, czy ty to ty, a nie chciałem popełnić żadnego faux pas.
- A może po prostu uważasz, że jestem brzydka?
…”

I w tym miejscu dochodzimy do sedna historii. Dziewczyna niezaprzeczalnie była brzydka, w dodatku to wiedziała, a mimo to bezczelnie oszukiwała.
Ciekaw jestem ile czasu zajęło jej retuszowanie tych zdjęć? A może na Instagramie jest filtr, który usuwa tłuszcz, a Ewędlina użyła go kilkukrotnie? Tego nie wiem.
Wiem jednak, że takie oszustwa powinny być karane i mam nadzieję, że Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego wkrótce się tą sprawą zainteresuje.
Rozumiem makijaż, lekki retusz, ale jak można usunąć ze zdjęcia blisko pięćdziesiąt kilogramów nadwagi?!”


(Opowiadanie pochodzi z Poradnika dobrego chłopaka)

Dziadek Stefan

34
Daj piwo
frankenstein @ 2014-03-07, 17:15 [skopiuj link]
ktoś mi dzisiaj powiedział że sadol już nie jest taki czarny ... więc macie. Oczywiście nie moje :P .Trochę długie ale czarne.

Dziadek Stefan

To był kolejny piękny dzień, który przywitałem wspaniałym śniadaniem i niczego się nie spodziewając poszedłem do szkoły. W połowie drogi niespodziewanie spotkałem swojego dziadka, który mieszkał za miastem zajmując się hodowlą afrykańskiej odmiany owcy.
- cześć dziadku! Co tutaj robisz o tej porze?
- Postanowiłem cię zabrać do siebie na wieś na jeden dzień - tak mało czasu razem spędzamy!

Nie ukrywając zaskoczenia i radości wynikającej z wagarów wszedłem do jego samochodu, który tak jak właściciel ledwo stał. Gdy dojechaliśmy na miejsce dziadek oprowadził mnie po swojej nowej oborze, która bardzo mi imponowała - zawsze chciałem mieć taką oborę. Z obory przeszliśmy do skromnej chatki dziadka, która tak jak on przeszła smrodem obory. Wcale mi to nie przeszkadzało, nawet musze się przyznać - podniecał mnie ten zapach, a że nie waliłem sobie konia już od 3 dni, poczułem jak Pan Trąbalski chce mi wyskoczyć z gaci. Powiedziałem dziadkowi Stefanowi, że musze na chwile wyjść do toalety.

Ku mojemu zaskoczeniu, okazało się, że dziadek zniszczył klozet, który dał mu w podarku mój ojciec, (czyli jego syn), by w jego miejsce wykopać ogromny dół. Teraz już wiedziałem, że odór w domu nie był spowodowany oborą. Stałem tak, więc nad ogromną przepaścią wypełnioną po brzegi gównem. Trzeba dodać, że dziadek chorował na jakąś szczególną chorobę przewodu pokarmowego, której głównym objawem było niekontrolowane i bardzo częste wypróżnianie. O tym, że choroba daje mu się ostro we znaki mogą świadczyć także sporadycznie umieszczone kloce na korytarzu - dziadek widocznie nie dobiegł do kibla - pomyślałem na ich widok. Widok takiej ogromnej sterty gówna podsunął mi pewien pomysł - próbowałem walić konia różnymi metodami, np. wykorzystując do tego celu masło lub olej silnikowy, ale nigdy tego nie robiłem gównem. Tak, więc włożyłem rękę najgłębiej jak tylko mogłem do dziadkowego "super klozetu" i wyciągnąwszy najgłębiej usytuowane gówno, (czyli najstarsze) oblepiłem se nim członka, który od razu stał się przynajmniej dwa razy większy i zacząłem ostro walić. Gdy już dochodziłem i miałem się spuścić na moją kanapkę (szkolne drugie śniadanie) nagle poczułem na sobie czyjś wzrok - to był dziadek Stefan, który przypatrując się moim nagim pośladkom również sobie walił. Nigdy bym nie przypuszczał, że 75-cio letni staruszek może mieć taką pałę.
- Nie przeszkadzaj sobie - powiedział dziadek kontynuując masowanie sowich narządów
- Wcale nie zamierzam - odparłem puszczając mu zalotnie oczko

Na to chyba właśnie czekał Stefko (tak później kazał mi do siebie zwracać), od razu rzucił się na mnie i zaczął robić mi loda. To było piękne!!!!!!! Nigdy jeszcze nie było mi jeszcze tak dobrze! Szybko spuściłem się mu do ust, a on zachłysnąwszy się ssał pragnąc jeszcze i jeszcze........
- Teraz zrobimy to po mojemu! - krzyknął

Zrzucił mnie do swojej prowizorycznej toalety i szamba zarazem. W szaleńczym pośpiechu zrzuciliśmy z siebie ubrania. Dziadziuś teraz nacierał mnie zimnymi klocami nucąc sobie pod nosem: "widziałam orła cień..." Tak! Tego mi było trzeba! Od razu dostałem ogromnego wytrysku i strzeliłem dziadkowi prosto w lewe oko. Na to dziadek zareagował bardzo spontanicznie i agresywnie zarazem. Dał mi po mordzie krzycząc cos w rodzaju: "a wiem tak się teraz bawicie?? Naziści!! Ja wam pokaże, co Polak potrafi! Jeszcze Polska nie zginęła......
- Dziadku! Co robisz??
- Zamknij się szwabski pomiocie!
- Dziadku - wojna się już dawno skończyła!!!!!!!!

Moje upomnienia nic nie dały. Dziadek teraz rzucił mnie na brzuch i zaczął na prawdę ostrą jazdę. Popychał mnie w moje kakaowe oczko ile sił, aż czułem jego członka w płucach! Złapał mnie za włosy i zaczął przyduszać w stosie gówna, a się go najadłem na tyle by go ponownie zwrócić. Rzygałem jak opętany, chyba przez 15 minut. Gdy skończyłem, dziadek uderzył mnie w brzuch, podniósł mnie a sam się położył na moim miejscu mówiąc:
- I żebyście nie mówili, że Polacy nie maja serca. Jesteśmy katolickim narodem!

Tymi oto słowami dał mi do zrozumienia, że mam go pie**olić. Złapałem, więc go za włosy na dupie i delikatnie je tarmosiłem, aż poczułem wypływającą mi z dupy spermę dziadka, to był potrzebny mi w tej chwili impuls. Nigdy tak nie byłem podniecony! Wepchałem swojego fiuta aż do końca, w czasie, gdy go posuwałem, dziadek pił moje wymiociny, po czym sam zaczął rzygać, pił, więc swoje......

Gdy spuściłem się dziadkowi prosto w odbyt, ten odwróciwszy się w moją stronę rzekł:
- Już starczy Piotrusiu, musze cię odwieść do domu, bo rodzice się pewnie o ciebie będą martwić, a poza tym
Sam nie dojdziesz - wypowiedziawszy te słowa puścił mi oczko i uszczypnął w pośladek.

Gorefikacje - Zbiór opowiadań

6
Daj piwo
setech @ 2013-04-12, 23:40 [skopiuj link]
Gorefikacje - zbiór opowiadań

Cytat:
Druga noga była nadpalona w wielu miejscach, kolano zaś niemalże wyrwano. Brakowało penisa. Obcięto go tuż przy korpusie, a ranę po nim wyjątkowo starannie wypalono i opatrzono. Sterczała z niej niewielka rurka, przez którą na podłogę sączył się mocz. Jądra ponakłuwano licznymi szpilkami. W odbyt włożono ogromny lejek, który wbił się w jelito grube i pozwalał wydostawać się fekaliom rozbryzgującym się pod krzesłem. Najbardziej intrygująca zdawała się jednak pachwina, bowiem tuż pod pępkiem, zaraz nad włosami łonowymi coś pulsowało, niczym mały, zwyrodniały płód.


Cytat:
Strzępy porwanej skóry zwisały w różnych miejscach, w innych dla odmiany podpięte były do reszty zszywkami, pinezkami a przy jednym z sutków agrafką. W kilku miejscach na torsie i w okolicach pępka ziała czarno-czerwona otchłań ropiejących ran, z których wydarto ochłapy mięsa, pozostawiając tam zgniłe ciało, z którego zdążyły się już wylęgnąć larwy much.


Cytat:
Ech, jak zaczęła się miotać, gdy płyn zaczął wyżerać jej wnętrzności, a z drugiej strony metalowa rura wyciągała z niej krew, kał i fragmenty tkanek. Na pewno by ci się to spodobało. Pluła krwią i ropą, żrąca piana wylewała się jej z ust, wypalając straszliwe rany na twarzy, dekolcie i porwanych piersiach. A jej facet zesrał się wtedy pod siebie i omal nie udławił się własnymi rzygami.


To cytaty z jednego z opowiadań ze zbioru pod tytułem "Gorefikacje". Natknąłem się na te opowiadania szukając jakiś ciekawych darmowych ebooków. Pomyślałem więc, że będzie w sam raz na mały sadisticowy kącik literacki. Zbiór jest darmowy. Oto opis ze strony:

"Czy sądziliście, że polski horror nie może być naprawdę mocny? Ta książka sprawi, że zmienicie zdanie – zszokuje was, zniesmaczy, a przede wszystkim wciągnie w mroczną rzeczywistość, z której nie ma już ucieczki. Szesnaście ociekających krwią opowiadań, czternastu autorów i brak jakichkolwiek barier. Te opowiadania nie tylko nie pozwalają zasnąć – one miażdżą duszę, rozpuszczają mózg i wywlekają na wierzch wnętrzności. Należy mieć nadzieję, że nie dosłownie…"

Jak na razie przeczytałem dwie pierwsze opowiastki ale następne zapewne też przeczytam. Jeśli ktoś by zobrazował to co jest w tej książce z pewnością trafiłoby na harda :mrgreen:

Ebook dostępny tutaj: http://wydaje.pl/e/gorefikacje

Opowiadania - Gabriel Garcia Marquez

0
Daj piwo
marna @ 2012-11-13, 18:17 [skopiuj link]

Jest to najpełniejszy do tej pory zbiór opowiadań Gabriela Garcíi Márqueza sprzed Dwunastu opowiadań tułaczych. Obejmuje zarówno tomy: W tym mieście nie ma złodziei i Niewiarygodna i smutna historia niewinnej Erendiry i jej niegodziwej babki, jak i tom Dialog lustra poszerzony o trzy opowiadania: Tubal-Kain wykuwa gwiazdę, Nataniel składa wizytę i Mężczyzna przychodzi w deszczu. W opowiadaniach Gabriela Garcíi Márqueza można znaleźć zaczątki jego słynnych powieści, pierwowzory przyszłych bohaterów, fragmenty opowiadań stanowiące inne wersje wątków Złej godziny, Stu lat samotności czy Jesieni patriarchy. Ale to właśnie w opowiadanich García Márquez najpełniej ukazuje magię Karaibów i cudowny świat własnej, niczym nieskrępowanej wyobraźni.

Mnie osobiście urzekły opowiadania, w których narratorami są trupy będące w różnych stadiach rozkładu. Działają na wyobraźnię, lecz mimo wszystko czyta je się dość lekko i przyjemnie ;)
Sam autor jest moim ulubionym noblistą jak do tej pory.
Polecam gorąco lekturę, zwłaszcza w towarzystwie dobrej herbaty na długie jesienne wieczory.
   Popularne tagi
szydło
[ KWEJK ] [ JEB Z DZIDY ] [ WĄCHAM KSIĄŻKI ]