topic

Sztejer *(Trylogia?) - Robert Foryś

Unfriendly • 2014-02-04, 11:34


Cytat:

Dobrych ludzi już nie ma - są tylko kanalie, źli i trochę mniej źli. Czyli ofiary.

Mówiono o nim, że nadszedł do miasta od północy, prowadząc siwą klacz, uzbrojony w dwa miecze skrzyżowane na plecach. Sęk w tym, że w ludzkim gadaniu, rzadko jest prawda, częściej zaś pół prawda i gówno prawda. Z tą klaczą to akurat - to trzecie... Z mieczami zresztą też. Obrzyn poręczniejszy.

Nazywam się Vincent Sztejer i zabijam dla srebra.

Roboty nie brakuje. Zagładę przetrwały właściwie tylko trzy gatunki: karaluchy, szczury i sukinsyny. Mutanci w chórkach u Najświętszej Panienki też raczej nie śpiewają.
Za odpowiednią sumkę pakuję się w ten syf i przerabiam cele na nawóz.

Że śmierdzi? Ty co? Nietutejszy? Tak teraz pachnie cywilizacja...




Trzy dotychczas napisane przez Roberta Forysia części przygód Vincenta Sztejera*(Pisze czwartą) dobitnie ukazują jakimi kanaliami stają się ludzie jeżeli dać im tylko wolną rękę do działania pieniądze za motywacje i uczucie bezkarności, tytułowy bohater prowadzi nas za to przez ten cały bajzel nazwany światem, co rusz wplątuje się w komiczne i groteskowe sytuacje z których zawsze jakimś cudem udaje mu się wywinąć, czasami weźmie robotę na utopca to na jakąś inną maszkarę, wychędoży kilka kurew, zamorduje znienawidzonego brata, adepta ojca Tadeusza z Torunium... I tak to płynie życie Vincenta.

Jeżeli lubiliście wiedźmina to Vincent Sztejer jest takim wiedźminem Geraltem, tylko że bardziej sk***ysynem niż wiedźminem który żyje na polskich ziemiach zniszczonych wojną atomową po której ludzkość dopiero się podnosi, nie zmienia to tego że jest on sk***ysynem którego od początku da się lubić a nawet idzie się z nim utożsamić.

Polecam wszystkim sadolom ! :ok:

ProVVe

2019-08-01, 03:45
Przeczytałem nie wiem ile razy... Genialne, ale szkoda, że o kontynuacji nic nie ma... Bo jest duże pole do popisu

Ps. Nie spodziewałem się, że ktoś to tu kiedyś wrzuci. Pamiętam jak kupiłem 1 część... Jak dziecko w grudniu się czułem...