topic

Puławy za mostem, z poślizgu na stłuczkę przez dużą prędkość

fantastico • 2016-10-27, 10:03
Śliska nawierzchnia, nadmierna prędkość, chwila nieuwagi ... to wszystko to prosta ścieżka do stworzenia niebezpiecznej sytuacji, w której cierpią na ogół postronni. W tym wypadku szczęśliwie jednakże ze stratami materialnymi.


sirapacz

2016-10-27, 10:58
O! Bardzo dobry materiał edukacyjny. Powinieneś też wkleić opis autora bo jest ważny:
"Film-przestroga. Ewidentnie moja wina: jechałem 84km/h w zabudowanym. Mogłem ich zabić. Gdyby tam był np. rowerzysta, to zabiłbym go na 100%. Czytaj dalej...

Tym, którzy twierdzą, że banalne jest kontrowanie, hamowanie, dodawanie/ujmowanie gazu i wciskanie sprzęgła w poślizgu... przyznam rację, ale tylko na parkingu pod Biedrą.

Może gdyby auto miało ESP, może gdyby miało lepsze opony i lepiej ustawioną zbieżność, może gdyby było sucho... Ale NA PEWNO nic by nie było, gdybym jechał wolniej.

Chyba nie ma nikogo, kto nie popełnia błędów. Przeważnie uchodzą bez konsekwencji. Ale jak widać, nie zawsze. Jeździjcie wolniej.

http://lpu24.pl/index.php?option=com_...

Avensis T22 - wgnieciony bok.
Ford C-Max - pasażerka ma problem z palcem u ręki + obrażenia od poduszek, auto ma wgnieciony róg + wystrzelone poduszki.
nagranie z Mio MiVue 538"

janlew

2016-10-27, 11:13
sirapacz napisał/a:

Tym, którzy twierdzą, że banalne jest kontrowanie, hamowanie, dodawanie/ujmowanie gazu i wciskanie sprzęgła w poślizgu... przyznam rację, ale tylko na parkingu pod Biedrą.


Nie jest banalne, ale jest do opanowania nawet na autostradzie.
Łapami trzeba wywijać naprawdę szybko, a i nogami, i wszystko mieć przetrenowane.
Dohamowywanie w zakręcie lewą nogą jest również zbawienną techniką i tutaj by pomogło. Każdemu polecam to przetrenować, ale w bardzo, bardzo odludnym miejscu. Nawet partking pod biedrą nie jest odpowiedni. Duża puste szutrowe obiekty są najodpowiedniejsze.
Technika ta po pierwsze i najważniejsze służy dociążeniu przodu i odzyskaniu przyczepności. Delikatnie hamulcem dociążamy przód, jednocześnie wciśnięty gaz, nie blokuje kół a "wyciąga" auto jak po sznurku. Ale trenować trzeba długo i ostrożnie. Bo gdy przyhamujesz za odrobinę za bardzo, zamiast przodu zacznie uciekać dupa. A jak depniesz naprawdę mocno obróci cię natychmiast, a na przyczepnym może i wywróci.
Plus jest taki że po opanowaniu, technika służy również do latania bokami przednionapędowym autem, o ile ma wystarczającą moc.

BKKWK

2016-10-27, 11:55
Wina Forda. Nie zachował odpowiedniego odstępu, nie wyhamował i wj***ł się nagrywającemu w dupę. :krejzi:

789dt

2016-10-27, 12:05
Wina gościa że wpadł w poślizg, stało się. A teraz z przeciwka jedzie sobie kierowca forda i widzi, że auto z przeciwka wpadło w poślizg, widać też że lewy pas jest wolny to kurde tak trudno było skręcić i ominąć. (Bał się podwójnej ciągłej ?) Nie wiem kto uczył kierowce forda jeździć mnie uczono, że kolizja to ostateczność.

zyleczka

2016-10-27, 13:10
@up
Skręcić trudno nie jest, ale przewidzieć jak zachowa się auto będące w poślizgu już trochę trudniej.

Rutherfrodo

2016-10-27, 15:08
@up wystarczy obejrzeć kilka godzin nagrać wypadków samochodowych na yt i można bawić się w eksperta odnośnie zachowania auta w trakcie poślizgu :P

pakicito

2016-10-27, 15:37
Cytat:

Wina gościa że wpadł w poślizg, stało się. A teraz z przeciwka jedzie sobie kierowca forda i widzi, że auto z przeciwka wpadło w poślizg, widać też że lewy pas jest wolny to kurde tak trudno było skręcić i ominąć. (Bał się podwójnej ciągłej ?) Nie wiem kto uczył kierowce forda jeździć mnie uczono, że kolizja to ostateczność.


przeprowadzałeś ekspertyzę na resorakach?

voidinfinity

2016-10-27, 16:08
janlew napisał/a:


Technika ta po pierwsze i najważniejsze służy dociążeniu przodu i odzyskaniu przyczepności. Delikatnie hamulcem dociążamy przód, jednocześnie wciśnięty gaz, nie blokuje kół a "wyciąga" auto jak po sznurku. Ale trenować trzeba długo i ostrożnie. Bo gdy przyhamujesz za odrobinę za bardzo, zamiast przodu zacznie uciekać dupa. A jak depniesz naprawdę mocno obróci cię natychmiast, a na przyczepnym może i wywróci.



Nie prościej zwyczajnie nie hamować i puścić gaz? :amused: Mnie w każdym razie wiele osób uczyło, że hamulec to najgorsze co możesz zrobić jak ci zaczyna dupa uciekać - a wiele osób to robi panikując. Hamulce przednie są mocniejsze od tylnych, więc jak hamujesz, to paradoksalnie dupa bardziej ucieka. Ten gaz niejako rozumiem ma kontrować, to zjawisko - zatem ta technika zadziała w samochodach z napędem na przód.

kokos_123

2016-10-27, 17:56
Jednym ze sposobów na awaryjne wyjście z tego, to zaciągnięcie ręcznego w odpowiednim momencie, ale trzeba to zrobić idealnie ( gdy wypadkową mamy prosto ), bo zaciągając będziemy mieli 1.5 tony niesterownego żelastwa pędzące w linii prostej ( jeśli nie trafimy sobie idealnie, to polecimy prosto w barierkę, lub w nadjeżdżające auto, więc trzeba treningu )

O ile jeśli zrobimy to za wcześnie to możemy dopuścić na chwilę, lecz jak się spóźnimy to już koniec.

Osobiście uważam że bez treningu przy 70-100 km/h, ten sposób jest totalnie bezużyteczny ( podobnie jak reszta technik wychodzenia z poślizgu )

789dt

2016-10-27, 18:17
zyleczka napisał/a:

@up
Skręcić trudno nie jest, ale przewidzieć jak zachowa się auto będące w poślizgu już trochę trudniej.


Jak ktoś się nie zna to faktycznie może być trudno, ale kierowca powinien wiedzieć co to poślizg nadsterowny, podsterowny. Najprościej to tak jak napisał "Rutherfrodo" (już godzina wystarczy).


pakicito napisał/a:

przeprowadzałeś ekspertyzę na resorakach?


Miałem kilka podobnych sytuacji na drodze, i we wszystkich unikałem kolizji z wariatami i kierowcami którzy tylko popełnili błąd.

A Ty jaką ekspertyzę przeprowadziłeś? Podziel się z Nami wynikami!

Dżizas_kurde

2016-10-27, 18:49
Zawsze się zastanawiam co mają ludzie w głowie jadący z taką prędkością na śliskiej nierównej asfaltowej drodze..... ja bym się zesrał ze strachu. Przecież to czuć "pod dupą i za plecami" że jest ślisko.

narmorxd

2016-10-27, 19:43
Oszczędzam Ciebie.

nie byłem zalogowany i cały komentarz niestety poszedł ....


w skrócie : ZERO UMIEJĘTNOŚCI, ZERO REAKCJI. BEZMYŚLNE PROWADZENIE AUTA>

Samochód to bardzo dobry środek lokomocji dla inteligentnych osób, proponuje rower.

Ps: zachęcam do odrobienia lekcji, youtube : "paweł jumper" Wyciągnij wnioski.
zapentliłem moment zerwania przyczepności puszczałem 1000 razy żeby zrozumieć fizykę tego co tam odj***łeś, nie wiem
może zabrakło kamery na kierownice i nogi a i twarz, następnym razem zamontuj tyle kamer, żebyśmy mogli zrozumieć.
W twoim przypadku stwierdzenie, że człowiek uczy się na błędach jest błędne. CZekamy na kolejny trzymający w napięciu filmik. Pozdrawiam.

lukaszdzi

2016-10-27, 20:02
Ja kiedyś wyfrunąłem na mokrym wyjeździe na autostradę bo chciałem rozpędzić się do w miarę sensownej prędkości i powiem szczerze, że gdyby nie nawyk że gaz do dechy i kierowanie a nie hamowanie od razu to też byłyby barierki, a przy okazji zrobiło się super gorąco :)

michu69

2016-10-27, 20:54
janlew napisał/a:


Nie jest banalne, ale jest do opanowania nawet na autostradzie.
Łapami trzeba wywijać naprawdę szybko, a i nogami, i wszystko mieć przetrenowane.
Dohamowywanie w zakręcie lewą nogą jest również zbawienną techniką i tutaj by pomogło. Każdemu polecam to przetrenować, ale w bardzo, bardzo odludnym miejscu. Nawet partking pod biedrą nie jest odpowiedni. Duża puste szutrowe obiekty są najodpowiedniejsze.
Technika ta po pierwsze i najważniejsze służy dociążeniu przodu i odzyskaniu przyczepności. Delikatnie hamulcem dociążamy przód, jednocześnie wciśnięty gaz, nie blokuje kół a "wyciąga" auto jak po sznurku. Ale trenować trzeba długo i ostrożnie. Bo gdy przyhamujesz za odrobinę za bardzo, zamiast przodu zacznie uciekać dupa. A jak depniesz naprawdę mocno obróci cię natychmiast, a na przyczepnym może i wywróci.
Plus jest taki że po opanowaniu, technika służy również do latania bokami przednionapędowym autem, o ile ma wystarczającą moc.



Fajnie że coś tam słyszałeś o dohamowaniu lewą nogą i obejrzałeś film na ten temat, ale widze że nic z tego nie rozumiesz. Przeczytaj jeszcze raz co sam napisałeś - że dohamowanie lewą nogą powoduje dociążenie przodu - do tego miejsca masz rację, ale nie robi się tego po to, żeby odzyskać przyczepność, tylko właśnie żeby stracić przyczepność tylnych kół i rzucić tyłem - robi się to w przypadku poślizgu podsterownego. Koleś właśnie stracił przyczepność na tylnej osi, więc co by mu dało dociążanie przodu?

W przypadku takim jak na filmie jedyne co można zrobić to bardzo szybka kontra i ewentualnie próbować wyciągnąć przód gazem, żeby go tył nie wyprzedził. Tam niżej jeszcze widziałem ktoś pisał, że ręcznym można się ratować (przy poślizgu nadsterownym...) - japie**ole, ludzie, idźcie sobie na jakiś kurs z instruktorem, który wam wszystko porządnie wytłumaczy, albo przesiądźcie się na komunikację publiczną lub rower. Bo nauka wychodzenia z poślizgu na zasadzie "widziałem na filmie..." , "kumpel mi mówił..." albo "jeździłem pod biedrą więc opanuje auto przy każdej prędkości..." - kończy się niejednokrotnie gorzej niż na tym filmie.


A tak żeby wyluzować, dziadek jak wysiadł z Forda to było tyle dymu, że wyglądało jakby jarał z babką jakiegoś grubego jointa w czasie jazdy :D

pozdro