topic

Polak Polakowi Polakiem

HAL9000/2 • 2018-10-06, 14:28

Czekamy na opinię wydymanych ekspertów

TB303

2018-10-06, 14:30
Za ZCDCP nie da się nie dać piwa :piwo:

Wełzew

2018-10-06, 14:48
powietrze rezonuje :D

hujoczita

2018-10-06, 15:02
A pokrowiec do ajfona x? Tego się nie trzyma w pokrowcu...

~TT4

2018-10-06, 15:31
On ur*chamia powietrze :)

krzysztof3011

2018-10-06, 19:15
TB303 napisał/a:

Za ZCDCP nie da się nie dać piwa :piwo:



Ja nie dałem, bo nie lubię.

lysout

2018-10-06, 19:18
krzysztof3011 napisał/a:



Ja nie dałem, bo nie lubię.



Pewnie wolisz Paranieromalnych, albo Łowców.B - oni tacy śmieszni.

bodzio667

2018-10-06, 20:13
Przeliczone! :D Stary, dobry humor.

LouDoova

2018-10-06, 20:33
Mikrofon do r*chania.

Modrzew88

2018-10-06, 20:53
Dawno temu, w latach osiemdziesiątych na Greenpoint'cie Polacy tylko czyhali na rodaka żeby go skroić z ostatniego dolara. Najbardziej popularne były przekręty z "wystawkami". W bocznej alejce stał Polak, a obok niego karton z tanim sprzętem AGD/RTV, zazwyczaj niedziałającym, znalezionym na śmietniku. Nowo przybyły Polak był wabiony przez takiego gościa niskimi cenami i standardową bajką: panie, słuchaj pan, Amerykanin wyj***ł mnie z roboty ze sklepu, ale zdążyłem dźwignąć mu jeszcze kilka rzeczy, oddam za pół ceny. Sprzedawca budził zaufanie bo można było się z nim łatwo porozumieć, a poza tym rodak rodaka przecież nie oszwabi. Dawno temu jak Polak w USA zobaczył mikser, mikrofalówkę, pager, mini telewizor czy robota kuchennego to robiło to na nim ogromne wrażenie. To tak jakby dzisiaj pokazać komuś sprzęt używany przez NASA. Wyposażenie kuchni w Polsce składało się wtedy z dużego i małego garnka, tłuczka, wałka i deski do krojenia. Nowy w USA Polak kupował te śmieci za gotówkę. Zanim zorientował się, że sprzęty są niesprawne sprzedawca był już dawno nieuchwytny. To był w miarę "bezpieczny" sposób w jaki można było zostać oskubanym. Wielu Polaków, którzy emigrowali do USA w latach osiemdziesiątych i wczesnych dziewięćdziesiątych było degeneratami, przestępcami, cwaniaczkami albo typowymi żulami. Amerykanie bali się zapuszczać na Greenpoint, ponieważ była tam ogromna przestępczość. Złodziej na złodzieju złodziejem poganiał. Dzisiaj Greenpoint staje się ekskluzywną i modną dzielnicą, gdzie osiedlają się głównie bogaci amerykanie. Są tam jeszcze nieliczne polskie sklepy, ale z uwagi na regularnie podnoszony czynsz polscy sprzedawcy przenoszą się w tańsze dzielnice. Niestety, lata działalności naszych rodaków spowodowały, że Polak na Brooklyn'ie i w całym Nowym Jorku jest synonimem złodzieja do dzisiaj.

htp

2018-10-06, 20:57
Modrzew88 napisał/a:

Dawno temu, w latach osiemdziesiątych na Greenpoint'cie Polacy tylko czyhali na rodaka żeby go skroić z ostatniego dolara. Najbardziej popularne były przekręty z "wystawkami". W bocznej alejce stał Polak, a obok niego karton z tanim sprzętem AGD/RTV, zazwyczaj niedziałającym, znalezionym na śmietniku. Nowo przybyły Polak był wabiony przez takiego gościa niskimi cenami i standardową bajką: panie, słuchaj pan, Amerykanin wyj***ł mnie z roboty ze sklepu, ale zdążyłem dźwignąć mu jeszcze kilka rzeczy, oddam za pół ceny. Sprzedawca budził zaufanie bo można było się z nim łatwo porozumieć, a poza tym rodak rodaka przecież nie oszwabi. Dawno temu jak Polak w USA zobaczył mikser, mikrofalówkę, pager, mini telewizor czy robota kuchennego to robiło to na nim ogromne wrażenie. To tak jakby dzisiaj pokazać komuś sprzęt używany przez NASA. Wyposażenie kuchni w Polsce składało się wtedy z dużego i małego garnka, tłuczka, wałka i deski do krojenia. Nowy w USA Polak kupował te śmieci za gotówkę. Zanim zorientował się, że sprzęty są niesprawne sprzedawca był już dawno nieuchwytny. To był w miarę "bezpieczny" sposób w jaki można było zostać oskubanym. Wielu Polaków, którzy emigrowali do USA w latach osiemdziesiątych i wczesnych dziewięćdziesiątych było degeneratami, przestępcami, cwaniaczkami albo typowymi żulami. Amerykanie bali się zapuszczać na Greenpoint, ponieważ była tam ogromna przestępczość. Złodziej na złodzieju złodziejem poganiał. Dzisiaj Greenpoint staje się ekskluzywną i modną dzielnicą, gdzie osiedlają się głównie bogaci amerykanie. Są tam jeszcze nieliczne polskie sklepy, ale z uwagi na regularnie podnoszony czynsz polscy sprzedawcy przenoszą się w tańsze dzielnice. Niestety, lata działalności naszych rodaków spowodowały, że Polak na Brooklyn'ie i w całym Nowym Jorku jest synonimem złodzieja do dzisiaj.


O przekrętach, jakie Polacy robili rodakom w Niemczech, Austrii można by książkę napisać. Nawet Jugosławianie (bez rozróżniania ich narodowości) wzajemnie się wspierali.
Nasi byli bez litości.

PieronJasnySzlag

2018-10-07, 02:14
Pisanie takich rzeczy o nas jest krzywdzące. Nie dlatego że takie sytuacje nie miały miejsca bo miały(i to jest przykre), ale chodzi mi o całokształt naszej narodowosci. Po IIws zostaliśmy sprzedani za ład światowy i do 89 byliśmy trzymani przez czerwona zaraze. To nas ogromnie zezwierzęciło i jeszcze wiele lat minie aż będziemy sobą.

stiankry

2018-10-07, 09:37
Jak Ci Polak nic nie zaszkodził, to Ci już pomógł :D