Styczeń 2018
PNWTŚRCZPTSOND
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    
Luty 2018
PNWTŚRCZPTSOND
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728    
Marzec 2018
PNWTŚRCZPTSOND
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 


Rudy w akcji

Crazy_Edek • 2018-02-01, 13:18
231
Jak pomyślał, tak i zrobił.

Miś polarny

GlassEdi • 2018-02-01, 19:26
176
O dziwo go nie zaj***ł.
matsson • 2018-02-01, 20:40  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (60 piw)
Niedźwiedź biały i pies też biały więc nie ma agresji.

Koleś myśli że dziś zaliczy ...

T3RMINATOR • 2018-02-01, 19:08
174
... a to chyba on będzie zaliczany
:idzwch*j:


mygyry • 2018-02-01, 19:16  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (41 piw)
It's a trap :amused:

Orki płyną

GlassEdi • 2018-02-01, 19:28
157
Dzieciaczki były blisko śmierci.
józekdeluxe • 2018-02-01, 20:52  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (21 piw)
Atakują ludzi czy nie, ja tam na ich miejscu już bym uwolnił orkę

Sesja zdjęciowa

Ve...........ek • 2018-02-01, 09:17
152
Legenda głosi, że jak się przyjrzeć to na filmie widać miśka :shock:

Wiewór • 2018-02-01, 09:21  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (23 piw)
Nie rozszarpał jej. Nie widać cycków ani buły. Możecie dać od razu do ignorowanych.

Odloty himalaistów

pi...........ja • 2018-02-01, 12:38 IGNORUJ TEMATY Z DZIAŁU "INNE CZARNOŚCI"  
150
Juderia ujawnia, co tak kręci himalaistów w tym sporcie a zwłaszcza tych chodzących bez tlenu. Niepowtarzalne odloty na chorobie wysokościowej :-)


Uratowana na Nanga Parbat himalaistka Elisabeth Revol przyznała w rozmowie z dziennikarzami, że walcząc o życie o doznała halucynacji i zdawało jej się, że ktoś przyniósł jej ciepłą herbatę, w zamian za co miała... oddać swoje buty. Takie majaki to jeden z typowych objawów śmiertelnie groźnej dla himalaistów choroby wysokościowej. Wspinacze w najwyższych górach świata bardzo często doświadczają dziwacznych wizji, w których widzą i słyszą niezwykłe istoty.

Choroba wysokościowa to zespół objawów wywołanych przez niedotlenienie organizmu podczas przebywania na dużych wysokościach. U bardziej wrażliwych osób pierwsze symptomy mogą wystąpić już na wysokości 2,5 - 3 tys. m n.p.m. Groźnie robi się na ok. 5 tys. metrów, a powyżej 7,9 tys. m n.p.m. zaczyna się tzw. strefa śmierci, w której człowiek właściwie nigdy nie powinien się znaleźć. Powietrze jest tu już bardzo rozrzedzone, a ciśnienie atmosferyczne ma wartość 1/3 ciśnienia występującego na poziomie morza. Sytuację dodatkowo pogarsza morderczy mróz (może sięgać - 40 stopni Celsjusza) oraz huraganowy wiatr o prędkości dochodzącej do 150 km/h. Przebywanie w takich warunkach jest dla człowieka zabójcze i himalaiści muszą ograniczyć swój pobyt w strefie śmierci do absolutnego minimum. Zdobycie szczytu to dopiero połowa sukcesu i w planie wyprawy trzeba jeszcze uwzględnić czas przeznaczony na zejście do położonych niżej obozów. Zdecydowana większość wypadków zdarza się właśnie podczas schodzenia.

Niedotlenienie wysokościowe wcale jednak nie musi skończyć się śmiercią. Większość himalaistów wraca przecież ze swoich wypraw bezpiecznie do domu i ponownie wyrusza w góry jeszcze wiele razy. Zdobywcy najwyższych szczytów Ziemi na ogół doświadczają stosunkowo łagodnych objawów choroby wysokościowej, którym zwykle towarzyszą jednak dziwne stany psychiczne. Zaczyna się od spadku koncentracji i zmniejszenia refleksu, później pojawiają się trudności z oceną sytuacji, aż wreszcie dochodzi do regularnych halucynacji. Bardzo często himalaistom (wspinającym się samotnie!) wydaje się, że towarzyszy im ktoś jeszcze. Zaczynają tę osobę widzieć, a nawet z nią rozmawiać. Objawy te niekiedy nazywane bywają "syndromem anioła stróża".

W roku 1990 podczas wyprawy na Dhaulagiri (8167 m n.p.m.) Krzysztof Wielicki w pewnym momencie zatrzymał się i zrobił dwie herbaty. Jedną dla siebie, a drugą dla urojonego towarzysza. Podobną przygodę miał też Marcin Miotk (jako pierwszy Polak zdobył Mount Everest bez tlenu), który podczas jednej z wypraw wiele razy zatrzymywał się, aby poczekać na "tego drugiego". Sam Reinhold Messner wspominał natomiast, iż pewnego razu doświadczał czyjejś obecności tak wyraźnie, że słyszał nawet kroki i skrzypienie śniegu pod butami nieistniejącego partnera. Omamy słuchowe też zresztą nie są w himalaizmie niczym niezwykłym. Jerzy Kukuczka podczas jednej z wypraw łączył się przez radio z bazą i rozmawiał z innymi członkami wyprawy. Problem w tym, że - jak się później okazało - przez cały ten czas radio było niesprawne. W trakcie zdobywania Annapurny (8091 m n.p.m.) w 1981 roku dwóch polskich wspinaczy wyraźnie słyszało z kolei, jak łącząca ich lina... śpiewała jeden z hitów Donny Summer :-D . Zbliżone objawy miał też Wojciech Kurtyka, który podczas zejścia ze szczytu Gaszerbruma IV (7925 m n.p.m.) doskonale słyszał piosenkę Barbary Streisand.

Wynikające z niedotlenienia halucynacje mogą się czasem wydawać całkiem zabawne. Tak było podczas wejścia Ryszarda Pawłowskiego i Bogdana Stefko na Nanga Parbat (8125 m n.p.m.) w 1993 roku. W trakcie schodzenia Pawłowski zobaczył nagle namiot angielskiej wyprawy, której członkowie (na wysokości ok. 8 tys. metrów!) mieli rzekomo wypoczywać w hamakach. W tym samym czasie Stefko podziwiał pod wierzchołkiem... budkę z coca colą :-) . Znane są również przypadki himalaistów, którzy w radosnym uniesieniu zbierali na lodowcu kwiatki. Pół biedy, jeśli wspinacz kontroluje swoje zachowanie i zdaje sobie sprawę, że widziane przez niego dziwactwa są tylko złudzeniem i produktem niedotlenionego mózgu. Gorzej, gdy himalaista zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością i omamy zaczynają brać górę nad racjonalnym zachowaniem.

W takiej sytuacji łatwo zgubić drogę do bazy, zejść wprost w przepaść lub wpaść do lodowej szczeliny. Konsekwencje tego typu błędów są z góry przesądzone. Zdarzały się przypadki, gdy himalaiści doznawali stanów euforii, podczas których zdzierali z siebie ubranie i porzucali cały sprzęt wspinaczkowy. Na wysokości 8 tysięcy metrów to bardzo zły pomysł. W roku 1983 podczas zejścia z Dhaulagiri Tadeusz Łaukajtys zdjął nagle kurtkę i rękawiczki, po czym ruszył do walki z radzieckim wojskiem. Podobno był przekonany, że znajduje się na wojnie w Afganistanie :-D . Wspinacz odmroził ręce i tylko dzięki pomocy partnerów z zespołu był w stanie bezpiecznie dotrzeć do bazy.

Podobne przypadki można mnożyć, a literatura górska pełna jest opowieści o halucynacjach, jakich doświadczali uczestnicy wypraw himalajskich. Jeśli omamy i inne objawy choroby wysokościowej zostaną zlekceważone, wówczas skutki prawie zawsze są tragiczne. W najwyższych górach świata miejsca na błędy jest bardzo niewiele. Gdy efekty niedotlenienia stają się niebezpieczne, wówczas jedynym ratunkiem dla himalaisty jest podanie mu tlenu z butli i jak najszybsze opuszczenie "strefy śmierci". Życie może ocalić wyłącznie zejście w niżej położone rejony, w których organizm ludzki może funkcjonować w miarę normalnie.


Czytaj więcej na http://nt.interia.pl/raporty/raport-medycyna-przyszlosci/medycyna/news-wizje-aniolow-i-spiewajace-liny-tak-zabija-wysokosc,nId,2516748#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
100Burned • 2018-02-01, 12:41  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (41 piw)
Jeszcze gorsza jest choroba niskościowa.

Ofiary choroby niskościowej chodzą cali czarni i ciągle pie**olą że mają mało, mało, za mało i ciągle mało.

Dżentelmen

TT4 • 2018-02-01, 04:40
147
...zawsze bije z otwartej. No chyba, że w korpus :krejzi:



Niebrzydka w zasadzie..łbym jej moje 11 cm czystej wściekłości pomimo tego, że wygląda na pełnoletnią :trollencjusz:
tarcer123 • 2018-02-01, 05:16  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (25 piw)
Twardziele. Nie ma to jak wklepac bezbronnej lasce.