18+
Ta strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich.
Zapamiętaj mój wybór i zastosuj na pozostałych stronach
Czerwiec 2015
PNWTŚRCZPTSOND
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930     
Lipiec 2015
PNWTŚRCZPTSOND
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  
Sierpień 2015
PNWTŚRCZPTSOND
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      


Klepanie po pianinie

PowerBoBass • 2015-07-27, 00:20
124
Przy poszukiwaniu nowych natchnień muzycznych, trafiłem na cover coveru grany przez pianistę z jakiegoś hotelu w Austrii. Fajnie popie**ala paluchami :-D



spoiler
Ptoon • 2015-07-27, 01:04  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (60 piw)
Nie żebym się przypie**alał, ale się przypie**alam. To jest fortepian.

Mistrz na rolkach

sfrmaster • 2015-07-27, 18:59
121
Tricki robił, pewnie przed dupami błyszczeć chciał:



Ciekawe, bo wśród pracowników służby zdrowia krąży przesąd, że jak z butów kto wyskoczy (że to śmierć z butów wyciąga niby :) ), to można od razu po zakład pogrzebowy dzwonić.
111
Cytat:

Jako młody motocyklista chciałbym się pochwalić, że jako 17-latek spełniłem marzenie i pojechałem motocyklem nad morze(1311km). Tym wyjazdem chciałbym zachęcić wszystkich młodych ludzi, do spełniania swoich marzeń, bo naprawdę warto.

Sobotnie popołudnie, kombinujemy z kumplem jakby tu pojechać nad Bałtyk, jak spełnić jedno z marzeń? Pozwolenie od rodziców jest, pieniądze są, nocleg jest, maszyny są, ale nie ma pogody. Sprawdzamy motocykle, lekki spontan, ale na spontanie wszystko wychodzi. Planujemy wyjechać o 7 rano w poniedziałek. Czekam w garażu na Kamila, który przyjeżdża w deszczu i już jest cały mokry. W tym momencie motywujący SMS od Radka: "Jeźdźcie, nie patrzcie na pogodę. Powodzenia!".

Zaopatrujemy się w zrywki jednorazowe, kurtki przeciwdeszczowe i startujemy kilka minut po 8. Pogoda nie rozpieszcza, leje jak z cebra. Pierwsze tankowanie, kawa, zmiana zrywek i pociskamy dalej. Kilometry mijają i mimo takiej pogody, pod kaskiem pojawiają się uśmiechy. Przecież spełniamy marzenia! Ale w głowie kłębią się pytania: a co jeśli… ale wyrzucamy je z głowy! Na wysokości Świebodzina przestaje padać! Krótki przystanek pod Jezusem Chytrusem, parę fotek i jedziemy dalej.

Po godzinie nimbostratus po raz kolejny daje o sobie znać wyrzucając swoją zawartość prosto na nas. Przejechaliśmy już 150km w deszczu, jedziemy dalej! Wjeżdżamy do Zachodnio-Pomorskiego, przestaje padać, a naszym oczom ukazują się fajne, kręte drogi otoczone mnóstwem jezior. Kurde, to chyba raj. 20km dobrego winklowania, ale po takich opadach odpuszczamy, ale już wiemy, że Szwajcarię Połczyńską na pewno odwiedzimy jeszcze raz przy dobrej pogodzie. Ostatnie wzniecenie nimbostratusa i już ostatecznie daje nam spokój. Docieramy do celu 15 minut po 15, robiąc równo 400km. Ciepła kąpiel, kawa i ekscytacja, "Ej, zrobiliśmy to!". Reszta dnia mija przyjemnie, wspominanie trasy, planowanie następnych dni. Zmęczeni drogą kładziemy się spać. Rano budzi nas dobra pogoda, kombinezony względnie wyschły, ponad 25C, kierunek Szwajcaria Połczyńska! Z 20km trasy wybieramy jeden lewy, szybki zakręt, który dość długo katujemy od czasu do czasu relaksując się widokami jezior. Slidery prawie przytarte, można wracać. Kolejnego dnia wybiera my się już na plażę, dojeżdżamy do ostatniego wejścia na plażę, aby zrobić sobie pamiątkową fotę. Tutaj pozytywnie zaskoczyła mnie relacja wielu ludzi, którzy podchodzili, zadawali różne pytania i życzyli nam powodzenia. Wielkie dzięki im za to!

Teraz moment na chillout, plaża, morze, motocykle i dziewczyny, czego chcieć więcej? Resztę dni spędzamy na objeżdżeniu ciekawych punktów w okolicy, m.in. Muzem Oręża Polskiego w Kołobrzegu czy Borne Sulinowo. Pogoda w końcu dopisuje naszej wyprawie i każdy kolejny kilometr sprawia nam coraz więcej radości. Nadchodzi dzień powrotu, pożegnanie i startujemy przy dobrej i słonecznej pogodzie. Warunki do jazdy idealne. Po 100km pierwszy przystanek, mały głód daje o sobie znać, szybka przekąska i śmigamy dalej. Po następnych 100km zatrzymujemy się na stacji paliw. Pogoda przed nami idealna, ale gdy się obróciłem zamarłem. Będzie lało.. Szybko tankujemy i ruszamy aby dojechać przed ulewą do Zielonej Góry. Kilometr za CPN przed nami nic nie widać, nimbostratus znowu sobie przypomniał ale tym razem jeszcze mocniej. Zawracamy na stację i czekamy aż chociaż w małym stopniu przestanie padać. Po ponad 30minutach udaje nam się wrócić na drogę, chociaż kolejne 100km do Zielonej Góry nieustannie padało. Dłuższy przystanek w Zielonej, jedzenie i szybkie suszenie gratów, a za oknem wchodzi słońce. To mi się podoba! Ruszamy w słoneczku i w mgnieniu oka pokonujemy ostatnie 100km. Mijając tabliczkę "Pieńsk" euforii nie było końca!

Dwóch 17-latków pojechało nad morze, robiąc lekko ponad 1300km. Zrobiliśmy to! W tym miejscu trzeba szczególnie podziękować naszym rodzicom za wsparcie i za pozwolenie na wyjazd. To dzięki Wam spełniliśmy marzenia. (…).

Pozdrawiam, Wiktor!



https://www.youtube.com/watch?v=lWczJlXQbVA

Link do artykułu
Recydywista • 2015-07-27, 23:43  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (26 piw)
no ale k***a o ch*j ten hejt?? jeden dupi fleki ze to 125 ze to skuter drugi ze w wieku 17 lat go nie bylo stac na motor... zawistne sk***ysyny ... Gratulowac chlopakowi trzeba udanej podrozy a nie zazdroscic jak ostatni negrus.

Polacy w NY

Ma...........95 • 2015-07-27, 22:25
82
Bezdomni polacy w USA co tu wiecej pisac dno...

PędzącyOsiołek • 2015-07-28, 00:32  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (35 piw)
Pani z cycem 2:44 , chyba też pomaga...
75
Byłem dość mocno zdziwiony gdy na Wirtualnej Polsce znalazł się artykuł z jednej strony ośmieszający bojowników islamu, z drugiej strony niebagatelizujący zagrożenia. Polecam artykulik by zapoznać się z ewolucją umysłową ludzi (i nie mam na myśli autora a ludzi odpowiedzialnych za dopuszczanie takich artykułów dla szerokich mas na WP) dla których islam to religia miłości...

Policja aresztowała Pakistańczyka i Tunezyjczyka planujących zamachy w Italii. Świetnie zintegrowani, mieszkali i pracowali we Włoszech od lat.


Prokuratura udostępniła wyjątki transkrypcji podsłuchiwanych od kwietnia rozmów obu niedoszłych zamachowców. Nie było problemu z tłumaczeniem, bo ich jedynym wspólnym językiem był włoski. Opublikowane we wszystkich liczących się mediach, wstrząsnęły Włochami.Pracujący w mediolańskiej firmie sprzątającej 35-letni Tunezyjczyk Lassaad Briki i 26-letni Pakistańczyk Muhammad Wakas, kierowca zaopatrujący restauracje w owoce i warzywa hurtowni w Manebrio pod Brescią, zostali aresztowani, bo zgubiły ich naiwność i głupota. Na ich ślad wpadli policjanci kontrolujący internet pod kątem zagrożenia terrorystycznego. W kwietniu br. w sieci pojawiły się zdjęcia Koloseum, dworca w Wenecji, katedry w Mediolanie i kilku stacji metra wykonane telefonem komórkowym z karteczkami na pierwszym planie, gdzie po arabsku, włosku i angielsku wypisano: „Państwo Islamskie w Rzymie", „Jesteśmy na waszych ulicach", „Już niedługo uderzymy - żołnierze Allaha", „Rzymianie! Macie trzy wyjścia: 1. Przyjąć islam. 2. Płacić dżizję (podatek, który muszą płacić „niewierni" w krajach islamskich - red.). 3. Albo zginąć od naszych wyciągniętych już noży" etc. Policja natychmiast namierzyła autorów, Brikiego i Wakasa. Zaczęła ich śledzić, podsłuchiwać rozmowy i kontrolować ich aktywność internetową.

Choć obaj aresztowani odmówili jakichkolwiek zeznań, włoscy śledczy są przekonani, że nikt ich w Italii nie zrekrutował - ani agenci Państwa Islamskiego, ani fanatyczni imamowie w domach modlitwy. Jak powiedział włoskim mediom prokurator Maurizio Romanelli, Briki i Wakas niemal na pewno zradykalizowali się i stali się żądnymi krwi fanatykami dżihadu przez internet. Z biegiem czasu męczeńska śmierć po uprzednim wymordowaniu jak największej liczby niewiernych stała się ich obsesją. Wakas poszukiwał w internecie najbardziej trującej ze znanych toksyn - jadu kiełbasianego. Briki poleciał pożegnać się z rodziną do Kairuanu, gdy pochodzący z tego samego miasta fanatyk urządził 27 czerwca rzeź na plaży w pobliskiej Susie. Sprawca stał się idolem Brikiego. Mówił o nim „mój mistrz"

Po powrocie do Mediolanu Briki rozpoczął rekrutację ochotników na prowadzenie świętej wojny. Jednemu z kandydatów powiedział: „Ja sam byłem z Włochami dwa, trzy razy na dyskotece. Musisz zmienić swój wygląd. Zgól brodę. Zacznij nosić kolczyki, złorzecz Państwu Islamskiemu, rozmawiaj o Michaelu Jacksonie, Madonnie, Nicole Kidman. Idź na dyskotekę z puszką piwa w ręku, ale nie pij! Musisz zdobyć ich zaufanie. Musisz się kamuflować".

Briki i Wakas snuli plany fantastyczne i skrajnie naiwne, ale krwawe. Planowali dostać się do amerykańskiej bazy lotniczej w samochodzie dostarczającym pieczywo. Chcieli zaatakować samoloty na ziemi koktajlami Mołotowa, a żołnierzy wystrzelać z kałasznikowa. Marzyła im się też broń przeciwlotnicza, którą mogliby zaatakować samoloty w powietrzu. Alternatywnie planowali wykonać zamach na pełen wiernych kościół, zastrzelić kilku karabinierów albo wziąć w jakimś ludnym miejscu zakładników i wybić ich do nogi. Chcieli też w nocy puścić z dymem firmy, w których pracowali. Mówi Briki: „Pomyśl! Trochę benzyny i zapalniczka, a jakie straty! Dla państwa, zakładu ubezpieczeń. Ile osób zostanie bez pracy!". W pewnym momencie planowali zaciągnąć kredyty na mieszkanie i oczywiście w związku z rychłą przeprowadzką do raju ich nie spłacić, by narazić w ten sposób włoski bank na straty.

Za sprawą tych planów włoskie media ochrzciły obu fanatyków mianem „idiotów dżihadu ", ale nikt nie lekceważy zagrożenia. Padają pełne obaw pytania: „Ilu jeszcze jest takich pośród 1,8 mln muzułmanów mieszkających w Italii? ". „A co będzie, jeśli trafi na nieco bardziej rozgarniętych?". W sondzie ulicznej w zamieszkanej przez muzułmanów dzielnicy Mediolanu pytani darzyli wielkim szacunkiem tych, którzy „zdecydowali się umrzeć za Allaha".

Piotr Kowalczuk

Zródło; WP
Noside • 2015-07-27, 06:29  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (24 piw)
Spakować wszystkich w kartony i zrzucić samolotem nad ich prawdziwym domem. Mieszkania socjalne godne ich ryjów będą mieli ze sobą. :ok: