topic

Napiwki - kilka słów prawdy

wulfgarval • 2016-04-08, 17:48
Zdaje się, że już znacie GradeAUnderA, jewtuber co prawda, ale przynajmniej mówi w prost co go wk***ia. Tym razem mówi o czymś co jeszcze nie tak mocno jest zakorzenione w naszym kraju, o napiwkach. Zaraz będzie wycie, że biedak czy coś. Nie, posłuchaj go jeśli lubisz szastać kasą.
Wymagany inglisz na poziomie kartofla.


TB303

2016-04-08, 18:30
Napiwki mówisz? :amused:

Kuriki

2016-04-08, 23:45
Dobrze gada. Ja nawet wymyśliłem zajebisty sposób jak nie dawać napiwków i nie być "tym kolesiem" któremu do talerza się pluje. Sam przyrządzam jedzenie i żrę w k***a domu. dobranoc :emo:

Svenlee

2016-04-09, 00:47
Tu wersja amerykańska "bo im się należy". U nas w Polsce dostaje sie jak klient będzie zadowolony z usługi.

SpirytusSalicylowy

2016-04-09, 11:55
Wiem że komentarz z dupy, ale nie żeńce się. Mój brat rok po tej fatalnej decyzji chciał se palnąć w łeb z myśliwskiej. Pozdro

paffko

2016-04-09, 12:02
Napiwki to bzdura jakich mało. Czemu np. kasjerzy albo listonosze nie żebrzą o napiwki? W sumie też by mogli, bo robota jak każda inna. Mi też nikt napiwków nie daję za to, że jestem miły dla debili korzystających z SD.

evu1

2016-04-09, 12:12
Jezu, k***a...

Jak ja słyszę angolski akcent, na dodatek mówiony "na odwal się" i szybko jak ch*j, że ciężko zrozumieć, to mi się RZYGAĆ chce.

Ale to tylko ja :D

Z tego co zrozumiałem, jakiś angolek jeździ po amerykańcach, że u nich napiwek jest zakorzeniony w ich kulturę a u nich nie. Jak dobrze wszyscy, co się tym interesują, wiemy, to angole nie lubię jankesów i na odwrót. Chociaż... Jankesi może mają to w dupie ;)

Sram na jego podejście, poglądy itd. Jak biorę żarcie na zamówienie do domu, to daję napiwek, jeśli jest za darmo dowóz. Jeśli jestem w restauracji i jest miła kelnerka - daję napiwek. Jako, że jestem dżentelmenem 8-) , to zostawiam laseczkom napiwki za ładny uśmiech. ch*j tam - nawet jak jest kelner, a widać, że nie ma we mnie wyj***ne, tylko się stara też k***a coś dostanie. A ponieważ u nas jest mało ludzi, którzy napiwki zostawiają, taki typ/typiara zapamiętują i jak się przychodzi kolejny raz, to są nad wyraz mili itd. Nawet jeśli jest to po to, żeby się tylko sprzedać, to o to w tym k***a chodzi. Płacisz - możesz wymagać ciut więcej, niż oni mają obowiązek z siebie dać w tego typu pracy.

A koniec końców - dasz napiwek, to masz trochę więcej pewności, że kolejnym razem nikt nie napluje Ci do żarcia :D

Pozdrawiam!

paffko napisał/a:

Napiwki to bzdura jakich mało. Czemu np. kasjerzy albo listonosze nie żebrzą o napiwki? W sumie też by mogli, bo robota jak każda inna. Mi też nikt napiwków nie daję za to, że jestem miły dla debili korzystających z SD.



Nie chodzi o żebranie. Są profesje, które opierają się na "dostawaniu napiwków". Miałem znajomego kelnera, który miał podstawy 800 zł. Drugie tyle wyciągał z napiwków. Jest to też taka swojego rodzaju motywacja dla tych ludzi, żeby się bardziej starali w pracy. Jeśli mi gościu dowiezie pizze i jest k***a ciepła a nikt nie kazał mi płacić za dowóz - daję napiwek, bo jestem przyzwoitym gościem. Ale czy uważam, że POWINNO się dawać napiwki? Nie, mam to w dupie! Każdy kto chce daje, kto nie - ich sprawa.

Myślę, że mamy na świecie poważniejsze problemy, niż zasadność dawania napiwków.

evu1

2016-04-09, 12:19
kierownikmasarni napisał/a:

hindus nioe angol



Ale akcent ma tak samo zj***ny. Irytujący gościu.

SpeedyG

2016-04-09, 12:24
Kelnerzy i kelnerki w dobrych lokalach potrafią zarobić sporo kasy w sezonie. W restauracjach na starówce w Gdańsku lub na Monciaku w Sopocie ładna kelnerka potrafi z samych napiwków zarobić dziennie około 1000 zł. Oczywiście tylko gdy jest sezon, ale kto nie chciałby przygarnąć 20 000 bez podatku w miesiąc?
Mam kolegę, który dorabia jako barman i pierdzieli, że jak zamawiamy coś do 30 zł w restauracji to powinno się dać 5 zł napiwku, a jak przekroczymy 30 zł to 10 %. Oczywiście jak odpowiem mu dlaczego to kelner ma dostawać napiwek, a nie kucharz, który na to bardziej zasługuje to słyszę odpowiedź : Kucharze więcej zarabiają i kończy się temat o dawaniu napiwków.
Nawet gdyby kelner dostał 5 zł napiwku na godzinę, to i tak ma bardzo dobrze. Kurcze dostawać 15 zł na godzinę na rękę zamiast 10 zł od razu lepiej wygląda.

Murekkk

2016-04-09, 12:30
Nie ma to jak zaglądać ludziom do portfeli i mówić na co mają kasę wydawać :)

Crystecki

2016-04-09, 13:03
Chcecie znać kilka słów prawdy o napiwkach w Polsce? W tym kraju żydowstwo nie zna granic a kelner/barman zarabia 1280 netto (o ile mu się uda podpisać jakąkolwiek umowę) . Tak, pie**olone 1280. To jest najwyższa stawka jaką ci pewnie zaproponują. Cała odpowiedzialność zrzuca się na dobrą wole klienta. A do tego są jeszcze miejsca gdzie upie**ala się podatek z napiwków. Takie k***a prawo. A teraz policzcie. Ty rzucisz złotówkę z której ja będę zadowolony a Ty przez to nie zbankrutujesz. 10 takich złotówek dziennie i już zamiast 8zł/h zarabiam 9zł/h. Dlatego żal mi dupe ściska jak słyszę takie pie**olenie że nie dam napiwku bo barman ma pryszcza na czole, bo za zimno tu jest itp. Ok to jest wasza kasa i to wy decydujecie co z nią zrobić ale życzliwość nie boli i warto jest czasem pomyśleć o kimś innym. Amen.

Nimr0d

2016-04-09, 13:08
Polacy i napiwki tiaaaa... w krajach gdzie "chamstwo" jest modne i popularne jedyny dodatek na jaki może liczyć kurier to zwymyślanie za małe spóźnienie, kelner albo dostawca pizzy dostaną skargę do szefa za byle pierdołe,"gazowy" na stacji paliw klęczący aby odkręcić kurek lpg dostanie prezent w postaci zapachu przepoconych sandałów dziadka stojącego przy jego głowie, barman dostanie krzywe spojrzenie bo za dużo piany zrobił w piwie.

Nie oszukujmy się, Polacy to naród egoistów, chamów i dusigroszów, mam wielu znajomych kierowców to gdy nie mają wydać klientowi np złotówki czy 2 to ludzie będą cały dom przeczesywać, chodzić do sąsiadów albo wsiadać w auto i jechac do sklepu żeby tylko kase rozmienić i nie odpuścić tego złocisza. Rok jeździłem po europie dostarczając maszyny z pewnej firmy, w Czechach i na Słowacji gdzie zarobki są podobne dostawałem regularnie po 10 euro czy 200 koron co było zaskoczeniem bo nie myślałem ze obcokrajowcowi, kierowcy z dużej firmy mogą dawać napiwki. Co do samej mentalności, chociaż język jest barierą to w każdym państwie po których jeździłem czyli czechy, słowacja, węgry, niemcy, austria, francja, włochy, hiszpania ludzie byli niesamowicie życzliwi, próbowali ze mną pogadać, co tam jak tam w Polsce, kawka, herbata, ciasteczka, jakieś żarełko na drogę i tak u co drugiego klienta a w Polsce u każdego odbiorcy słyszałem tylko tyle:
" dobry, tutaj pan zrzuć, ile to będzie?, policz pan dokładnie, do widzenia"

Wiem że część cebuli się oburzy ale ci którzy w pracy mają kontakt z klientem przyznają mi racje, oczywiście są Polacy porządni ale to wymierający gatunek, jak to Józef Piłsudski kiedyś powiedział: "naród wspaniały tylko ludzie k***y" i jest to najprawdziwsze co można powiedzieć o tym kraju. Sam myślę że jest to pozostałością po czasach zaborów, okupacji niemieckiej i komunie, krew niemieckich świń i kacapów pomieszała się z Polską tworząc właśnie ówczesną "cebule" która tak hańbi ten wspaniały naród.

Wracając do napiwków, żeby je dawać trzeba osiągnąć pewien poziom kultury i życzliwości, gdy daje kurierowi jakieś drobne albo każe barmance nie wydawać to aż czuje radość gdy widzę że zabiegana, zmęczona osoba na chwile się rozchmurza i szczerze dziękuje. Dla osoby która dziennie zarabia 60 - 70 zł a są takie, nawet dyszka z napiwków to dużo.

Z resztą komu ja to piszę, większość z was pewnie do lokalów nie wychodzi a paczki odbiera tata więc i napiwków nie macie okazji dawać :D

A i na koniec rada dla tych którzy wyznają zasadę: "skoro ja nie dostaje to czemu innym mam dawać", skoro Kurt Cobain strzelił sobie w łeb to czemu ty tego nie zrobisz ? 8-)

szlovak

2016-04-09, 13:16
wiadomo że to poj***ne, po prostu trzeba to liczyć jako swego rodzaju podatek, który musisz doliczyć, czyli nie myślisz że coś tam kosztuje 10$ tylko 10 +napiwek, proste. To tak jakby się sprzeczać że nie uznaję podatków. Podatków nie płacą tylko bogaci i też trzeba się z tym pogodzić

Mieron3

2016-04-09, 13:16
Woze pizze w mirscie, w ktorym mieszja okolo 40 tys mieszkancow. Mamy w miare stalych klientow. Sa tacy ktorzy za pizze maja zaplacic 20 zl, a dadza 2, 5, czy nawet 10 zl napiwku a sa tacy ktorzy czekaja za 10 gr reszty, mimo, ze widza jak szukam jak poj***ny tych drobnych.