topic

Mały sadol

~phrontch • 2018-07-06, 07:19
Kolejny, który po ukończeniu pełnoletności będzie miał 15 lat zawodowego doświadczenia


aaaaaaaaaaaaaa

2018-07-06, 07:39
Szkolenie od małego. Ciekawe czy od razu głowę upie**olił czy zaczął od nóg.

Wiewór

2018-07-06, 07:48
On ją idzie wydupczyć a nie gotować. :amused:

longlong7

2018-07-06, 07:53
Takie jest prawdziwe życie od zalania dziejów, hodowanie własnego jedzenia i władanie nad tym.

To my żyjemy zamknięci w klatkach hodowani przez koncerny odizolowani od rzeczywistości, widzimy taki widok i jesteśmy oburzeni, przecież mięso rośnie na drzewach

nowynick

2018-07-06, 08:47
:roll:

ja tam oburzony nie jestem, bardziej u mnie nostalgię nie wk*** wywołało

Pantilion

2018-07-06, 08:53
Kiedyś to była normalna sprawa na wiosce. Dzieci od małego uczą się chodzić przy obejściu. Sam zostałem tak wychowany. Kiedy byłem gówniarzem trzymaliśmy kury, kaczki, króliki itd. Tata od małego pokazywał nam co i jak robić. Nigdy nie chciał mi jednak pokazać jak zabija króliki, bo nie chciał żeby dziecko widziało coś takiego. Kiedy skończyłem 14 lat zapytał czy jestem gotowy się tego nauczyć i to zobaczyć. Odpowiedziałem, że tak no i nauczyłem się jak uśmiercać i skórować króliki. Dziś może ta umiejętność mi się nie przydaje, bo nie mam kur, królików itd. ale potrafię to zrobić tak jak potrafię patroszyć ryby, wymienić dętkę w rowerze, gotować oraz wykonywać różne prace budowlane, mechanizacyjne itd. Wszystkiego nauczyli mnie rodzice i dziś jestem im za to bardzo wdzięczny. Dlaczego o tym pie**olę?? Już wyjaśniam :) Jak widzę jakie niemoty do nas teraz do pracy przychodzą to ogarnia mnie smutek... Coraz więcej ludzi nie nadaje się do niczego i nic nie potrafi zrobić. Najgorsze jednak jest to, że tym młodym ludziom się nie chce i nie chcą się uczyć robić czegokolwiek. Przepraszam jeśli dla kogoś to zwykłe pie**olenie, ale mi jest najzwyczajniej żal tych ludzi i tego co się teraz dzieje :(

nowynick

2018-07-06, 10:43
:roll:

weź mi nawet nie mów, wczoraj matoł z mojej roboty opowiadał, że wymieniał sobie włącznik światła na nowy i coś mu korki nowy wywala i strzela(i że były trzy kable podłączone do starego, czyli typowo jak na dwa przyciski). Pytam ja jegomościa czy sprawdził, w którym była faza to zrobił oczy jak 5 zł i powiedział, że co to za różnica? :D Ręce opadają jak plastikowi się ludzie porobili

D3Ton

2018-07-06, 13:18
longlong7 napisał/a:

Takie jest prawdziwe życie od zalania dziejów



Od czego k***a????
Nie wymiawasz "R" nawet w piśmie?????

aaaaaaaaaaaaaa

2018-07-06, 15:00
nowynick napisał/a:

:roll:

weź mi nawet nie mów, wczoraj matoł z mojej roboty opowiadał, że wymieniał sobie włącznik światła na nowy i coś mu korki nowy wywala i strzela(i że były trzy kable podłączone do starego, czyli typowo jak na dwa przyciski). Pytam ja jegomościa czy sprawdził, w którym była faza to zrobił oczy jak 5 zł i powiedział, że co to za różnica? :D Ręce opadają jak plastikowi się ludzie porobili



A jaka różnica??? Nieważne który będzie fazowy, nieważne jak podłączysz, nie ma prawa wywalać. Przecież działanie takiego włącznika dwustopniowego to możliwość zwarcia zasilania z wyjściem nr1 na żyrandol i zwarcia zasilania z wyjściem nr2 na żyrandol.
Jeśli zewrzesz na krótko te 3 kable to po prostu zapalą się wszystkie żarówki (oprócz spalonych). Więc to nie ma prawa wywalać.

Zresztą... do przełącznika nawet nie musi być doprowadzona faza... bo jakiś "magik" fazę poprowadził (bezpośrednio) do żyrandola, a rozłączanie w przełączniku następuje poprzez rozłączenie "zera".

Essent

2018-07-06, 19:10
@up Ale namieszałeś, a chciałem się nauczyć jak podłączyć żyrandol :kawa:

Street2

2018-07-06, 19:25
Pantilion napisał/a:

Kiedyś to była normalna sprawa na wiosce. Dzieci od małego uczą się chodzić przy obejściu. Sam zostałem tak wychowany. Kiedy byłem gówniarzem trzymaliśmy kury, kaczki, króliki itd. Tata od małego pokazywał nam co i jak robić. Nigdy nie chciał mi jednak pokazać jak zabija króliki, bo nie chciał żeby dziecko widziało coś takiego. Kiedy skończyłem 14 lat zapytał czy jestem gotowy się tego nauczyć i to zobaczyć. Odpowiedziałem, że tak no i nauczyłem się jak uśmiercać i skórować króliki. Dziś może ta umiejętność mi się nie przydaje, bo nie mam kur, królików itd. ale potrafię to zrobić tak jak potrafię patroszyć ryby, wymienić dętkę w rowerze, gotować oraz wykonywać różne prace budowlane, mechanizacyjne itd. Wszystkiego nauczyli mnie rodzice i dziś jestem im za to bardzo wdzięczny. Dlaczego o tym pie**olę?? Już wyjaśniam :) Jak widzę jakie niemoty do nas teraz do pracy przychodzą to ogarnia mnie smutek... Coraz więcej ludzi nie nadaje się do niczego i nic nie potrafi zrobić. Najgorsze jednak jest to, że tym młodym ludziom się nie chce i nie chcą się uczyć robić czegokolwiek. Przepraszam jeśli dla kogoś to zwykłe pie**olenie, ale mi jest najzwyczajniej żal tych ludzi i tego co się teraz dzieje :(



Aż się zalogowałem aby dać Ci browara :pijaki:

ps. ale z królikami to zj***łeś

aaaaaaaaaaaaaa

2018-07-06, 19:37
Essent napisał/a:

a chciałem się nauczyć jak podłączyć żyrandol :kawa:



To nie była instrukcja podłączenia żyrandola ;)
Po prostu nie da się wywalić korków na włączniku światła.
I h*j ma do tego gdzie jest faza. (i po czym)
A każdy myślący człowiek żyrandol podłączy bez problemu, a wymiana przełącznika to wystarczy nie być debilem :mrgreen:

radek225

2018-07-06, 19:44
Pantilion napisał/a:

Kiedyś to była normalna sprawa na wiosce. Dzieci od małego uczą się chodzić przy obejściu. Sam zostałem tak wychowany. Kiedy byłem gówniarzem trzymaliśmy kury, kaczki, króliki itd. Tata od małego pokazywał nam co i jak robić. Nigdy nie chciał mi jednak pokazać jak zabija króliki, bo nie chciał żeby dziecko widziało coś takiego. Kiedy skończyłem 14 lat zapytał czy jestem gotowy się tego nauczyć i to zobaczyć. Odpowiedziałem, że tak no i nauczyłem się jak uśmiercać i skórować króliki. Dziś może ta umiejętność mi się nie przydaje, bo nie mam kur, królików itd. ale potrafię to zrobić tak jak potrafię patroszyć ryby, wymienić dętkę w rowerze, gotować oraz wykonywać różne prace budowlane, mechanizacyjne itd. Wszystkiego nauczyli mnie rodzice i dziś jestem im za to bardzo wdzięczny. Dlaczego o tym pie**olę?? Już wyjaśniam :) Jak widzę jakie niemoty do nas teraz do pracy przychodzą to ogarnia mnie smutek... Coraz więcej ludzi nie nadaje się do niczego i nic nie potrafi zrobić. Najgorsze jednak jest to, że tym młodym ludziom się nie chce i nie chcą się uczyć robić czegokolwiek. Przepraszam jeśli dla kogoś to zwykłe pie**olenie, ale mi jest najzwyczajniej żal tych ludzi i tego co się teraz dzieje :(





Chu, kur, ja pie**olę! Cieciu jeden, sam k***a wszystko robisz!? Taki z Ciebie kozak!? Hahaha, kurła, Janusz! Nie da zarobić, bo kurła sam wszystko w domu robi! A ja do podtarcia dupy dzwonie po fachowca. Wywiercenie dziury w ścianie? Fachowiec! Jak mi się komp zawiesi, to dzwonię po certyfikowanego informatyka, który przyjeżdża wcisnąć reset!!! W XXI wieku się już nic nie robi chu, kur! Żartuję.... Nawiązuję do tematu, który poruszyłem tutaj kiedyś, że też co mogę, robię samemu. Naskoczyło na mnie 3/4 sadoli, że oni do wszystkiego wzywają ekipy, bo im szkoda czasu, by ze wszystkim szczypać się samemu. To ten temat:

https://www.sadistic.pl/prezne-umysly-budowlanki-vt454347,15.htm#4991133

Jeden ćwok napisał nawet, że ma znajomych, którzy w domu skrzynki narzędziowej nie mają :) . To już moja matka wie, co to wkrętak, czy klucz francuski, i do cieknącego kranu nie wzywa nie wiadomo kogo. Niestety rośnie nam pokolenie p*zd w rurkach z kiteczkami na bani i ajfonikiem w łapach. Niemoty życiowe, które nie wezmą szpadla, worka z betonem, bo sobie pazurki wymanikiurowane pobrudzą. Robi się to co na zachodzie, choć paradoksalnie wszelkie OBI, Bricomany, Castoramy, Mrówki, czy wyspecjalizowane sklepy dla majsterkowiczów przyszły do nas z tego "zgniłego zachodu", gdzie ludzie do wpięcia wtyczki w gniazdko dzwonią po elektryka. Kiedyś nie było DOSŁOWNIE nic, i człowiek kombinował z tego co ma, by coś mieć. Do tego samochody były prostsze w konstrukcji, więc Malucha, Poloneza, Kredens itp. naprawiało się samemu. Jak robiło się remont, to dzwoniło się po rodzinę, znajomych, i się remontowało dom/mieszkanie. Teraz ludzie są zapracowani, zarabiamy więcej, więc do większości rzeczy dzwoni się po kogoś kto przyjedzie, zrobi za nas, i zgarnie hajs. I ja to rozumiem, ale do czego to doszło, by nie mieć ELEMENTARNEJ wiedzy technicznej? Podchodzę kiedyś w markecie do gościa na dziale elektrycznym i pytam się "gdzie dostane cynę i kalafonię?". Typ do mnie "A ja nie wiem, co to jest". Nie mówię, by w małym palcu mieć elektrykę, mechanikę, mechatronikę, budowlankę, znać nazwę i zastosowanie wszystkich narzędzi używanych w mechanice domowej, samochodowej i budowlance, ale k***a bez przesady.

edek.bajzel

2018-07-06, 20:42
radek225
radziu, nie podniecaj się tak bo ci serduszko stanie i mimo że wysilasz się pisząc tak długi komentarz, przegrywasz
z Pantilionem,
tak w ogóle to piszesz nie na temat który on poruszył

radek225

2018-07-06, 20:50
edek.bajzel napisał/a:

radek225
radziu, nie podniecaj się tak bo ci serduszko stanie i mimo że wysilasz się pisząc tak długi komentarz, przegrywasz
z Pantilionem,
tak w ogóle to piszesz nie na temat który on poruszył



Pisze na dokładnie ten sam temat, co mój przedmówca. Czytałeś w ogóle, co napisałem i ja i on?