topic

Lekcja chemii

Ve...........ek • 2018-06-02, 21:48
Praktyka lepsza od teorii :amused:


SirMajkel

2018-06-02, 22:02
chciał przykozaczyć a wyszło jak wyszło i nie podupczy.

Dzisiaj

2018-06-02, 22:06
Prosze mnie uswiadomic czy nadal tak jest ale w polskich szkolach lekcje chemii wygladaly znacznie biedniej. Jeden "eksperyment" na rok jak dobrze poszlo a reszta to pie**olenie o szopenie i czytanie co w ksiazce.


Argeusz

2018-06-02, 22:30
Przez 3 lata chemii w gimbazjum miałem 1 eksperyment polegający na wrzuceniu zmielonej kredy do zlewki z wodą. Zawiesina! Wspaniałe przeżycie, zapamiętam do końca mych dni.

Hrabia Drapula

2018-06-02, 23:21
ja też miałem tylko raz doświadczenie na chemii, babeczka kazała przygotować dowolne z osobą z ławki, a że siedziałem z koleżanką ładną ale głupią (podobno reguła) to pomyślałem że NaOH, woda i kilka monet, tak to były czasy jak monety były z alu, pomieszamy, zakorkujemy, założymy balonik będzie BUM :D i było, tylko szykując balonik zatkałem kolbę korkiem, w chwili jak ją wziąłem do ręki odwróciła się do tyłu koleżanka co była z przodu, korek wystrzelił nadrywając jej ucho, i dostała na jakiś czas gratis piegi od poparzenia chemicznego, to był początek i zarazem koniec, ale i tak ktoś doniósł że zrobiłem bombę co kibel rozdupczyła i musiałem opowiadać co z czym i jak się tam łączyło i czemu była eksplozja

Mr.ANALigator

2018-06-02, 23:35
a ja mialem
laser i odswiezacz powietrza !

doopa

2018-06-03, 00:04
ee tam, karbidu dosypał i zadowolony

piotrj3

2018-06-03, 09:06
U mnie na chemii były doświadczenie z wyjątkiem tych troszkę bardziej niebezpiecznych. Ale tak są w polskich szkołach, jeśli nie ma to dyrektor przepija budżet albo beznadziejny nauczyciel od chemii (co często się zdarza).

Ogólnie słabi nauczyciele od matmy/chemii/fizyki są tak często w szkołach że to woła o pomstę do nieba. Z fizyki zwłaszcza. Widać na sadisticu jak chodzi o coś co wymaga zrozumienia zjawiska że większość nie rozumie o co chodzi.

SaveTheTrees

2018-06-03, 09:56
U mnie było całkiem fajnie - z klasą przerabiane doświadczenia z zadań i nie tylko (czasem kilkustopniowe syntezy), otrzymywanie i spalanie wodoru, estryfikacja, reguła przekory i sporo innych.
Do tego dla zainteresowanych duże możliwości - większe syntezy organiczne, doświadczenia jakie tylko sobie wymyśliliśmy (pod warunkiem, że nie ryzykujemy wybuchem/pożarem/poważniejszym zatruciem i są odczynniki. A jak nie było, to zrzutka).

No ale myśmy w liceum dostali panią doktor nauk chemicznych, a nie jakąś babę po pedagogice.

Rinko

2018-06-03, 10:12
W podstawówce jedynym eksperymentem było pocieranie laski nauczycielce... ebonitowej. :anegdotka:

forest1600

2018-06-03, 12:14
Jak ja się cieszę, że w moja nauczycielka chemii wolała praktykę od teorii

Ve...........ek

2018-06-03, 12:59
Rinko napisał/a:

W podstawówce jedynym eksperymentem było pocieranie laski nauczycielce... ebonitowej. :anegdotka:


Hermetyczny suchar... dam piwko ;)

BialyNigger

2018-06-03, 13:45
Argeusz napisał/a:

Przez 3 lata chemii w gimbazjum miałem 1 eksperyment polegający na wrzuceniu zmielonej kredy do zlewki z wodą. Zawiesina! Wspaniałe przeżycie, zapamiętam do końca mych dni.



Nie ma hajsu na odczynniki, nie ma hajsu na preparaty, nie ma hajsu na urządzenia do pokazów, ale wiesz co? ch*j z tym.. Ważne że jest hajs na zrobienie wielkiego burdelu i reformowanie edukacji i usuwanie gimnazjów. Maść na bóldupienie Januszy, że kiedyś to było w szkołach i jazda :lodowka: