topic

Kibice vs Policja - Mydlniki 2008

SuchyHarry • 2019-03-28, 20:56
Niedawno natrafiłem na artykuł dotyczący policyjnej akcji w Mydlnikach w 2008 roku wobec kibiców Gieksy Katowice. Dość potężny art,:
Cytat:


„Dla nich powinno się stworzyć obóz, coś jak KL Auschwitz”. „Powiedz, że jesteś k***ą”. „Nie bądźmy tacy humanitarni, to zwierzęta”.

Stacja Kraków Mydlniki. Na pozór podrzędny dworzec jak wiele innych. Ale nie dla kibiców GKS Katowice, którzy w nocy z 22 na 23 marca 2008 roku przeżyli w tym miejscu koszmar mrożący krew w żyłach. Dziś mija jedenasta rocznica tych wydarzeń, co oznacza, że już równiutkie jedenaście lat wielu uczestników tamtych zdarzeń pozostaje absolutnie bezkarnych. Zarówno po stronie kibiców, jak i – co szczególnie bulwersujące – po stronie policji.


***

CZĘŚĆ PIERWSZA. TARNÓW

22 marca 2008, GKS Katowice jedzie na wyjazd do Stali Stalowa Wola. Godzina meczu wybitnie nie sprzyja wyjazdom: samo południe. Mimo to z Katowic rusza pociągiem specjalnym około siedmiuset kibiców. Docierają na miejsce z godzinnym opóźnieniem – awaria, połamany pantograf – i w konsekwencji na obiekt wejdą około 65 minuty.

W trakcie powrotu ze stadionu dochodzi do pierwszych napięć pomiędzy kibicami a eskortującą ich policją. Policja używa gazu pieprzowego. Spięcia mają też miejsce na dworcu, gdzie – według akt policyjnych – dokonuje się ostrzał policji kamieniami z torowiska. Konkretna przyczyna konfliktu jest nieznana.

O 18:30 pociąg zatrzymuje się na przystanku w Dębicy. Według policji część kibiców weszła do znajdujących się na terenie dworca PKP sklepów. Jeden z nich miał zostać okradziony, chodziło o produkty spożywcze. Czy tak było w istocie – możliwe, natomiast w akcie oskarżenia nie ma oficjalnego zarzutu pod tym kątem.

Postój w Tarnowie wywołany jest koniecznością zmiany maszynisty. Część kibiców chce wykorzystać przerwę udając się na teren dworca PKP oraz jego okolic. Policjanci są rozstawieni w miejscach początkowo niewidocznych: w przejściu podziemnym, obok budynku dworca przy restauracji, między budynkiem dworca PKP a budynkiem Poczty Polskiej. Policjantów – zgodnie z aktami sądowymi – jest łącznie sześćdziesięciu dwóch. Znów dochodzi do starcia między kibicami i policją. W ruch idą kamienie z jednej strony, pałki policyjne i gaz z drugiej.



Walki trwały do momentu, w którym ogłoszono, że pociąg specjalny do Katowic odjeżdża. Chwilę po ruszeniu, pociąg znów się zatrzymał.

Nikt z GieKS-iarskich rozmówców nie udaje, że w Tarnowie nic się nie stało, choć część argumentuje, że policja sprowokowała zajścia. Według innej wersji, kibice nie chcieli iść na dworzec, tylko wykorzystali postój w Tarnowie w celu przesiadki do innej części pociągu, czego nie dało się zrobić w trakcie podróży, bo PKP wynajął kibicom stare „żółtki”, w których przemieszczanie się po pociągu jest niemożliwe. Jeden z kibiców miał zostać brutalnie poturbowany w trakcie przesiadania się, co zostało zarzewiem zamieszek. Nie da się jednak wykluczyć również najbardziej niekorzystnej dla kibiców wersji – chcieli wyjść na „promocję” do kolejnego sklepu, a gdy okazało się, że na dworcu roi się od policji, po prostu zaatakowali funkcjonariuszy.

– Kibice zatrzymali pociąg na stacji w Tarnowie za pomocą hamulca awaryjnego, zaraz potem, grupa stu osób wtargnęła na peron i zaatakowała policjantów, rzucała w nich ławkami, w wyniku czego, poszkodowani zostali nasi policjanci – w sumie 21 – jeden ma złamaną rękę, inny nogę – komentował wówczas w rozmowie z portalem „Nasze Miasto” Andrzej Sus, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie.

CZĘŚĆ DRUGA. MYDLNIKI

Według raportu PKP, pociąg specjalny miał zatrzymać się w Krakowie Mydlnikach o 19:57 na trzy minuty. Dojechał o 22 i zatrzymał się jednak na około sześć godzin.

Tyle czasu trwała akcja policji, której celem był odwet. Pasażerowie pociągu specjalnego wspominają, że pociąg jechał do Krakowa bardzo wolno; jak się później okazało, w tym czasie policja organizowała siły, by całą mocą uderzyć w Mydlnikach. Zjechać mieli funkcjonariusze z Tarnowa, Katowic, Krakowa i Kielc. Dworzec został otoczony szczelnie, policja jest wszędzie.

Protokół przesłuchania jednego z kibiców:

„W drodze powrotnej nie wysiadałem z pociągu w Dębicy i Tarnowie. W Tarnowie była awantura, ale ja w niej nie uczestniczyłem. Jak się tam uspokoiło pociąg ruszył dalej w stronę Katowic. Jechał strasznie wolno i zatrzymał się dopiero w Krakowie Mydlnikach. Spałem i obudziłem się w momencie jak pociąg stanął na wyżej wymienionej stacji. Zobaczyłem przez okno bardzo dużo policji, było ich na pewno powyżej stu, może dwustu. Stali w pełnym rynsztunku – z tarczami, pałkami, w hełmach, kominiarkach, kamizelkach. Widać było jakieś reflektory, były też psy policyjne. Jak zatrzymaliśmy się, to do przedziału wpadło co najmniej pięciu policjantów z jednej strony przedziału i z drugiej strony następnych pięciu. Oni byli w kominiarkach i z tarczami. Te osoby, które stały w przejściu zostały przez tych wbiegających policjantów zbite pałkami, powalone tarczami i wepchnięte do przedziałów. Nikt się nikogo o nic nie pytał. Kiedy stłoczyli wszystkich w środku, policjanci kazali położyć się nam, na ziemi. Okładali przy tym ludzi bez powodu pałkami. Potem policjanci zamknęli okna i drzwi i wpuścili do środka gaz. Widziałem jak jeden z policjantów wszedł do środka i zaczął wpuszczać gaz. Miał przy sobie butlę z gazem i był w kominiarce. (…).

Leżeliśmy w tym gazie na ziemi. Każda prośba o możliwość otwarcia okna kończyła się tym, że taka osoba była uderzana pałką. Spotkało to i mnie. Kiedy poprosiłem o to, zostałem uderzony w plecy raz kolbą i usłyszałem „nie ruszaj się k***o”. Policjanci mówili do nas „leżeć k***y, teraz wyzdychacie”. (...)

Przyszła kolej na nasz przedział, policjanci powiedzieli „wypie**alać z przedziału”. Kiedy opuszczaliśmy wagon, byliśmy popychani i bici pałkami. W tej sytuacji zostałem uderzony w uda i plecy dwa razy pałką. Siedliśmy na ziemi pod wagonem. Wszystko otoczone było policją i były reflektory, które świeciły prosto w oczy”.

inne zeznania, które najlepiej oddadzą sytuację.

„Do mojego przedziału wpadło dwóch policjantów. Jeden z nich bił pałką każdego, widziałem chłopaka, któremu po uderzeniu polał się wodospad krwi z okolic nosa. Po godzinie zostałem wywleczony na ciemny peron. Obok mnie stracił przytomność starszy kibic, oczy mu się wywróciły, brzuch dramatycznie drgał. Wyglądało to na zawał. Nad nim stało trzech policjantów, którzy mówili „dajcie tu jakąś karetkę, bo nam odpłynie ten pajac”.

„Panowie z policji nie wysilając się za bardzo chodzili po leżących kibicach. Jeden kibic był dość mały i jak ten ubrany blisko dwumetrowy policjant na nim stanął, to zaczął krzyczeć z bólu. Policjant mówi tylko do swoich kompanów: „Słyszycie coś? Chyba ktoś próbuje śpiewać, ale mu to nie wychodzi”.(...)

„Po wylegitymowaniu brali nas w najciemniejsze miejsce na peronie po to żeby nas katować i traktować jak zwierzęta. Skradziono moją smycz z Centrum i szalik GKS Katowice”.(...)

„Policjanci deptali i biegali po leżących na podłodze w pociągu osobach. Jeden z policjantów powiedział do leżącego – „Powiedz, że jesteś k***ą!”. Gdy ten nie chciał tego przyznać, policjant tak długo skakał mu w buciorach po kręgosłupie, aż ten zgodził się z określeniem policjanta, „że jest k***ą”.(...)

„Policja wpada do przedziału, na samym początku padają słowa „Jak ruszycie choćby palcem to was tutaj rozjebiemy”. Każą położyć się na ziemi na której na dobrą sprawę nie ma miejsca w związku z czym paru chłopaków w tym ja ma problemy z oddychaniem ze względu na ścisk. Policjantów oczywiście sprawa nie interesuje. Cały czas jesteśmy zmuszeni do słuchania obelg pod adres naszym, naszych rodzin i naszego Klubu. Mówią miedzy sobą tak żebyśmy słyszeli, ze jesteśmy gówno, sk***ysyny, ze takich jak my trzeba eliminować”.

„Gdy przyszła moja kolej nie potrafiłem się połapać jak mam stawać bo mi tego nie powiedziano, a jak stanąłem źle to mnie popychano i mówiono: k***a stój tu! Przodem k***a! masz brudne uszy? Może ci pomożemy je przemyć pałką? Po kamerze i zdjęciach znów siadałem na kamieniach… wtedy widziałem jak chłopak przede mną usiadł na kamieniach przy betonie tak że kurtka po prawej leżała na betonie na co jeden policjant podleciał i kopnął go w żebra mówiąc: k***y siedzą na kamieniach (czy coś w tym rodzaju). Po powrocie do wagonu wyczuwalna była nowa porcja gazu, wszyscy kaszleli, i dusili się… Policjanci zabronili nam otwierać okien (bo zamknęli je pod nasza nieobecność) oraz odkręcili grzejniki na max.”(...)

„Pobity pałkami, skopany i podeptany przez policjantów na zewnątrz, kiedy skuty leżał na nasypie i oczekiwał na czynności, a następnie zabranie przez więźniarkę. Słyszał, że inne osoby zatrzymane wokół także są bite, słychać było uderzenia pałek i jęki. Po wrzuceniu do więźniarki wymieniony został pobity, a do środka został wpuszczony gaz.

„W tym czasie ze względu na prawie całkowitą ciszę w przedziale, można podsłuchać rozmowy stojących policjantów przejściu między przedziałami o innych podobnych akcjach. (...) „Dla nich powinno się stworzyć obóz, coś jak KL Auschwitz. Przydałby się taki dr Mengele (…) Drugi mu przyklasnął: „Wagon, komora, wagon, komora, wagon, komora. Wagon do komory””.

„Jakaś laska na końcu pociągu nie chciała się położyć i ponoć też dostała pałą. To dobrze, jedzie z tymi sk***ysynami to niech też poczuje co znaczy krakowska prewencja”.(...)

„W pewnym momencie wszedł policjant odpowiedzialny za wyłapywanie ludzi, krzyknął „mordy w górę”, wszyscy podnieśliśmy głowy, był to jeden z bardziej nerwowych momentów mojego życia, wiedziałem, że ten człowiek może mi zniszczyć życie, tak dla frajdy, mówiąc „ten”, szczęśliwie tak się jednak nie stało, z mojego przedziału nie zabrano nikogo. Po jakimś czasie policja kazała nam wychodzić z przedziału. W związku z tym, że pomagali kopniakami wychodzić, nie zdążyłem zabrać ze sobą dokumentów. Po tym jak wyrzucono nas z pociągu i leżeliśmy każdy na sobie na zimnej, spryskanej gazem ziemi kazano nam się czołgać i położyć każdy obok siebie w lekkich odstępach. Zapytałem policjanta czy mogę się wrócić po dokument, usłyszałem jedynie „leżeć k***a”. Po kilku minutach leżenia usłyszałem, że jeden z policjantów wykrzykuje moje nazwisko. Wszedłem do przedziału i zobaczyłem, że policjanci przegrzebują nasze rzeczy, znaleźli też mój portfel z wszystkimi dokumentami. Gdy po niego sięgałem jeden z policjantów uderzył mnie pięścią w głowę. Zabrałem portfel, co było trafną decyzją, bo w ten sposób nie zginęły mi pieniądze i poszedłem leżeć dalej”.(...)

„Kilku z policjantów posiadało strzelby broni gładkolufowej, którą z najbliższych odległości kierowali prosto w głowę kilu osób, które akurat nawinęły się na ich linię wzroku. Kilka osób, które próbowało załagodzić sytuację natychmiast zaliczyło uderzenia w głowę bądź w twarz, jedne z nich policyjną pałką inne bezpośrednio pięścią. Jest mi o tyle przykro takich zdarzeń gdyż zabrałem na ten mecz swojego młodszego brata, który był pod moją opieką i niestety bardzo zraził się do takich wyjazdów właśnie ze względu na zachowanie policji”.

To nie zeznania dwóch, trzech czy ośmiu kibiców. To rzeczy potwierdzone przez kilkadziesiąt osób, kilka kobiet, kierownika pociągu, który przypadkowo znalazł się między fanatykami.

CZĘŚĆ TRZECIA. PODWÓJNE STANDARDY

Kibice zgłosili zbiorowy proces wobec postępowania policji w Mydlnikach. Sprawa, mimo udokumentowanych obdukcji, zeznań lekarzy oraz całych tomów zeznań poszkodowanych, z których ustępy czytaliście, została błyskawicznie umorzona.(...)

Przejrzeliśmy sądowe akta. Według prezentowanej w raportach policyjnych wersji, po wjeździe pociągu na dworzec w Krakowie Mydlnikach funkcjonariusze zostali obrzuceni kamieniami i butelkami. Kibice blokowali drzwi do przedziałów i nie reagowali na wezwanie do zaniechania działań niezgodnych z prawem. Spowodowało to podjęcie decyzji o użyciu przez policję środków przymusu bezpośredniego. Po opanowaniu sytuacji, taktyka prowadzonych przez policję działań polegała na cyklicznym wyprowadzaniu grup kibiców z poszczególnych przedziałów, gdzie dokonywano kontroli osobistej, a następnie legitymowano oraz fotografowano osoby do celów identyfikacyjnych.

Oto wyciąg z decyzji o umorzeniu:

Z zeznań kibiców podróżujących pociągiem specjalnym i ich rodzin wynika, że na dworcu PKP w Krakowie Mydlnikach, interweniujący funkcjonariusze dokonując identyfikacji i zatrzymań sprawców ewentualnych przestępstw do jakich doszło w Tarnowie, dopuścili się szeregu nieprawidłowości. (…) Przesłuchani w charakterze świadków kibice i ich ich rodziny wskazują przede wszystkim na przypadkowe, „losowe” zatrzymania niektórych osób wytypowanych jako sprawcy zajść w Tarnowie, bezpodstawne użycie środków przymusu bezpośredniego wobec osób podróżujących pociągiem specjalnym, bezpodstawne przeszukania i zatrzymania w/w, nieuzasadnioną brutalność, pobicia, groźby, poniżanie, wulgarność, znęcanie się nad pasażerami pociągu. Niektórzy z przesłuchanych wskazują, że dochodziło także do kradzieży przedmiotów należących do kibiców podróżujących wspomnianym pociągiem przez interweniujących funkcjonariuszy policji”.

Te zarzuty zostają wsparte grubymi tomami zeznań pasażerów, ale nie tylko, bo to także choć by obdukcje.

„Potwierdzeniem wspomnianych wersji prezentowanych przez kibiców świadczących o nieuzasadnionej brutalności policji w czasie akcji w Krakowie Mydlnikach mają być obrażenia ciała stwierdzone u pokrzywdzonych w drodze obdukcji lekarskich wykonanych czy to prywatnie, czy też w toku przedmiotu śledztwa przez Zakład Medycyny Sądowej Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, obrażenia ciała stwierdzone podczas oględzin ciała dokonanych przy osadzeniu w zakładach karnych, czy też potwierdzone zeznaniami innych osób, w tym zwłaszcza członków rodziny (…). „Przedstawiona przez kibiców podróżujących pociągiem specjalnym wersja wydarzeń nie znajduje potwierdzenia w zeznaniach bezpośrednio niezainteresowanych wynikiem śledztwa, 4 zeznaniach pracowników PKP z obsługi pociągu specjalnego Dębica – Katowice, oraz w zeznaniach siedmiu osób – załóg karetek Pogotowia Ratunkowego obsługującego zdarzenia„.

Konduktor nie słyszał wulgaryzmów, nie widział żadnych obrażeń ciała, a żaden kibic nie skarżył się w drodze powrotnej na naganne zachowanie ze strony policjantów. Maszynista nie widział by kibice byli znieważani czy bici. Załogi Pogotowia Ratunkowego nie widziały, by policja używała siły fizycznej. Zapamiętali tylko osobę hospitalizowaną z atakiem padaczki oraz chorą na cukrzycę, która nie miała przy sobie insuliny. Zaskakujące, skoro wyzwiska, krzyki i jęki nagrały się na nielicznych filmach nagranych w Mydlnikach.

Tymczasem w umorzeniu czytamy:

„Nadto wspomniana wersja pozostaje w sprzeczności z zabezpieczoną dokumentacją policyjną z interwencji oraz zeznaniami przesłuchanych w charakterze świadków funkcjonariuszy Policji biorących udział w akcji w Krakowie Mydlnikach. Z dokumentacji tej i protokołów przesłuchań wynika, że przedsięwzięcie przez policję działania zostały przeprowadzone prawidłowo, zaś użyte w trakcie akcji środki przymusu bezpośredniego były adekwatne”.

Tu natomiast relacja kierownika pociągu na trasie Katowice – Rzeszów, ciut inna od kolegów:

– Zagazowali przedział służbowy. Znalazłem się sto metrów od ubikacji, nie było odwrotu. Jakiś Sajgon, nic nie widziałem. Wywlekli mnie na betonowy peron. Kazali się przedstawić z dowodem osobistym. Ja miałem wszystko u maszynisty. Przez radio słyszałem, jak rozmawiają „macie kierownika z Katowic, jest wśród kibiców”, chciałem wstać i oznajmić, że to ja. Nim zdążyłem dostałem parę razy pałą przez plecy, żebym leżał, bo nie było komendy wstawać. Dopiero przy okazaniu tożsamości, gdzie miałem pokazać dowód, otrzymałem możliwość powiedzenia, że jestem kierownikiem. Wpuścili mnie do pociągu. Reszta dalej była maltretowana. Pamiętam jak oni chcieli się wyżyć za ten Tarnów, takie słowa policji. Inny się chełpił „patrzcie, aż pałę złamałem”. Widziałem na własne oczy, jak robili „ścieżkę zdrowia”: ktoś biegł i dostawał pałą od wszystkich. Jak się przypatrywałem to kazali mi, żebym się nie przypatrywał. Mnie nawet pytali, czy chcę coś do picia, ale nic od nich nie chciałem. Człowiek czuł się w szoku. Pociąg dojeżdżał, każdego wywlekano jak nie powiem gdzie. Przyjechałem do domu. Ktoś mi jeszcze poradził, żebym się nie kąpał po gazowaniu. Ale przychodzę, a tu zastawiony stół wielkanocny dla całej rodziny. Co tu robić? Jak ode mnie gaz czuć wszędzie? Ktoś mi doradził, żebym chociaż poszedł się przebiec, na gołą klatę, żeby wywietrzyć chociaż. Ale niewiele pomogło, nie zapomnę tego momentu, jak skóra zaczęła mnie piec pod prysznicem. Czułem się jakbym się palił.

Jak zdeprecjonować obdukcje, wykonywane w niektórych przypadkach nawet przez podmioty Uniwersytetu Jagiellońskiego, a jasno stwierdzające ślady typowe po użyciu pałek policyjnych?




Dalej w materiale jest jeszcze o zatrzymaniach i tak dalej i tak dalej...
Jak ktoś chce przeczytać całość, link tutaj:
http://weszlo.com/2019/03/23/jedenascie-bezkarnosci-akcja-mydlniki/

Osobny komentarz:
Debile rozpoczęli zadymę, a jak psiarnia im wpie**oliła, to płacz "jaka to policja zła".

Podsumowując:

Wiewór

2019-03-28, 21:10
Wzruszyłem się. Kiedyś policja traktowała kiboli tak jak na to zasługiwali.
Powinni policji wmurować na stacji tablicę pamiątkową.

"W tym miejscu w roku 2008, kibolskie podludzie dostali od policji taki wpie**ol, że na świńskich ryjach i pustych łbach mieli fioletowe ślady po pałkach.
W podziękowaniu Policji, naród.
Kraków 2019"

artuooo1

2019-03-28, 21:22
Jakoś mi nie żal tych "biednych i niewinnych kibiców". Dostali to na co sobie zasłużyli oni albo ich znajomi. Chciałbym być jednym z tamtych policjantów.
Dno i patologia. Nikim wiecej oni nie są.

fiattt

2019-03-28, 21:28
aż mi prawie żal tych kibiców. Jechali spokojnie, cichutko, nikogo nie zaczepaiali, nawet głowy w trakcie przejazdu mieli opuszczone, zamyślone....

Żartowałem! j***ne kibolskie bydło! Strach w miasto iść się poszwędać bo zaczepki szukają w trzydziestu na jednego.. Oprócz gazu, powinni użyć jeszcze prądu.

SirMajkel

2019-03-28, 21:36
jak dla mnie policja z kibolami może robić co chce, mogą ich nawet zutylizować. Przysługa dla społeczeństwa.

Pogrom

2019-03-28, 21:37
Pałą wojujesz, od pały giniesz. A nie się prujesz.

hellbwoi

2019-03-28, 22:34
gdzieś już to słyszałem...


Caramon

2019-03-28, 23:07
Byłbym po stronie policji, ale doczytałem do momentu "krakowska prewencja" i w tym momencie wszystko mi się wyjaśniło. Dalej nie muszę czytać. Nie ma chyba w całej Polsce takich bezkarnych hardkorowców jak "lajkoniki"...

Dmger

2019-03-29, 04:52
Kibiców to ja szanuję, ale kiboli zaj***ć i do piachu.

mygyry

2019-03-29, 08:06
Nigdy nie pojmę tego, że fizycznie dorośli ludzie ( bo umysłowo ni ch*ja) dostają takiego odpału, że są gotowi stracić zdrowie i życie w imię kolorów jakiegoś gównianego klubiku pospolitych kopaczy dmuchanej piłki, podczas, gdy nikogo to totalnie k***a nie obchodzi, dla nich to jest jak religia, są fanatykami, których się powinno utylizować.

poligon6

2019-03-29, 08:15
Ale że co? mam współczuc ludzkim odpadom? Na niewiniatka nie trafiło, powwinni im jak za komuny ścieżkę zdrowia zrobic.

Caramon

2019-03-29, 08:56
@poligon6 Żeby ci się poukładało w głowie, czasem zrób sobie gradację od seryjnego mordercy, przez płatnego zabójcę, zwykłego mordercę, mordercę w afekcie, gwałciciela, malwersanta itd... aż po babcię, która kradnie batonik za 5 zł i zadaj sobie pytanie, czy jeśli danemu z nich coś zrobisz, to nie będzie to nieproporcjonalne względem gorszych uczynków. Takie proste "znaj proporcje, mocium panie".

Esccax

2019-03-29, 09:57
Ojej, jadą sobie spokojnie pociągiem a tu nagle muka. No biedactwa, pewnie im odmawianie różańca przerwali.