Układ gdański

freaky • 2019-03-04, 00:11
186
Wygląda na to, że fotel prezydenta Gdańska po Adamowiczu, przejmie jego wieloletnia zastępczyni.

Aż nóż się sam w kieszeni otwiera!


Powyższy tekst ma charakter wyłącznie satyryczny i jego celem nie jest szerzenie mowy nienawiści, ani podżeganie do popełnienia przestępstwa :krejzi:
TB303 • 2019-03-04, 06:32  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (66 piw)
Ostrovsky napisał/a:

Dno moralne autora wpisu


Ty jesteś dnem intelektualnym, jeśli żarty mieszasz z moralnością. Co w takim razie robisz na stronie dotyczącej czarnego humoru? Nie jest on, według twojego rozumowania, niemoralny?

Prawda życiowa

SuchyHarry • 2019-02-26, 08:24
62
Nie każdy żyd jest urodzonym humanistą, ale każdy żyd jest urodzonym matematykiem.

:roll:

Antysemici

saves • 2019-02-19, 17:25
265
Kiedyś antysemitami byli ci, którzy nie lubili Żydów.
Dzisiaj antysemitami są ci, których nie lubią Żydzi.
freaky • 2019-02-19, 17:41  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (44 piw)

Nazizm z mlekiem matki

czaku20 • 2019-02-18, 20:23
173
Cytując :
"- Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki - powiedział Israel Kac, pełniący obowiązki ministra spraw zagranicznych Izraela."

Kurde, nie wiedziałem, że mleko może być gazowane.

spoiler
freaky • 2019-02-18, 20:32  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (42 piw)
To ja przytoczę komentarz mojego pradziadka, który mimochodem słucha radia i jest bieżąco - "W pasiastych piżamach tak nie pyskowali" ;)

Skandal!!!

poligon6 • 2019-02-18, 14:50
260
-Skandal, Panie Gutman! Skandal!!!
-A mów Pan zaraz, Panie rosenbau cóż to za skandal?
-Polacy nie chcą płacić za II Wojne światową!
-Ale to nie oni zgotowali nam to piekło na ziemi.
-Ale czy ja mówię ze oni, ja tylko mówię że nie chcą płacić.

Pustynia

SuchyHarry • 2019-02-13, 20:45
112
Trzech gości podróżowało przez pustynię na wielbłądach, ale nieco przeholowali i wielbłądy im padły. Szli piechotą szukając ratunku, aż przyszła noc. Natrafili na namiot a w środku na trzy piękne kobiety. A że byli cholernie wyposzczeni, wyr*chali wszystkie trzy. Pech chciał, że były one żonami arabskiego szacha, który akurat wrócił na nocleg i strasznie się wk***ił, gdy zobaczył co się dzieje. Pojmał więc nieproszonych gości mówiąc: "za pohańbienie moich żon każdy z was straci ch*ja". Zadaje pytanie pierwszemu:
-Co robisz zawodowo?
-Jestem strażakiem... - odpowiada nieśmiało facet
-No to spalimy ci fiuta... A ty kim jesteś? - pyta drugiego.
-Jestem pracownikiem strzelnicy... - wymamrotał.
-No to odstrzelimy ci sprzęt! A ty? - zadał pytanie ostatniemu.
-Ja sprzedaję lizaki...



:wisielec:

Taka sytuacja

SuchyHarry • 2019-02-11, 18:02
131
Przy barze siedzi strasznie zdołowany facet, który zamawia kolejkę za kolejką, w przerwach między wychylaniem kielonów chowając głowę w dłoniach. W końcu barman do niego:
-Co się stało?
-Przyłapałem żonę na zdradzie z moim najlepszym przyjacielem...
-k***a, masz ci los... Co jej powiedziałeś?
-Kazałem jej się spakować i wypie**alać...
-A co z twoim przyjacielem?
-Spojrzałem mu prosto w twarz i powiedziałem... "Niedobry pies!"

Ozdoba

SuchyHarry • 2019-02-11, 18:05
166
Co Kasia zakłada na uszy, żeby podobać się facetom??





Kolana.


:lodowka:

Sucharek

weltmajster • 2019-02-11, 14:45
97
Czego na pewno nie brakuje mieszkańcom Czarnobyla?



Rąk do pracy.


Tak wiem,ch*jowe. Ale przynajmniej własne.

Niesamowite żelki

moonelq • 2019-02-06, 23:09
196
"Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiadomo co w nim znajdziesz"



Byłem sobie ostatnio w Tesco i zdałem sobie sprawę z tego, że chyba z dziesięć lat nie jadłem żelków. Stoi facet, lat 44 i ogląda żelki jak mały knyp. No i upatrzyłem sobie - Haribo sugar free. No spoko, bez cukru to może mi dziąseł nie wypali bo słodyczy to nie jadłem w chu.... długo. Kupiłem sobie taką paczkę 2kg i szczęśliwy podbijam do kasy. Za mną jakiś starszy pan. Stuka mnie w ramię i mówi:
-Tylko pan ich nie jedz za dużo, bo jak wnuczce kupiłem to dwa dni z kibla nie wychodziła.

Wbijam do domu(oczywiście nie mówię dzień dobry bo mieszkam sam, żadna nie odważy się spojrzeć na moje piękne, kuliste ciało), jem sobie obiadek, i coraz bardziej myślę o żelkach. Szybko wpieprzyłem mielone(sprzed 4 dni, ale tbw) i otwieram paczkę. Te misie, matko, jakie piękne! Żebyście wy to widzieli. To nie jakieś tam zwykłe żelki p*zdryki ze sklepu, tylko dosłownie każdy miś patrzy na ciebie i się uśmiecha. Pragnie, żebyś go wchłonął. No i zacząłem je wchłaniać. W międzyczasie zadzwonił dzwonek do drzwi - jak się okazało, brat wpadł z ww. bratankiem. No i tak siedzimy sobie, my z bratem po kawce, młody prawilnie spija soczek z wysokiej szklanki jak browara. Oj***liśmy może ze trzy czwarte tej paczki(tak z półtora kilo), kiedy usłyszałem bulgotanie. Ale to nie takie bulgotanie jak bączek w wannie, tylko takie jak to wyśpiewują mnisi z Tybetu czy innego zap*zdowa. Młody czerwony, spuścił łeb, zdążyłby nawet szklankę po tym soku umyć zanim to bulgotanie ustało.
-Tata, kupa.
-No słyszę
No i jak brat wstawał, to tylko spojrzał na mnie oczami jak 5 złotych i jak nie pie**olnął bączura, to myślałem że mu spodnie rozerwie. Brzmiał dosłownie jak stary Wartburg, i to przez dobre 10 sekund.
-Coś ty nam k***a dał?
-No zwykłe że... - i nagle jakbym dostał pięścią w brzuch. Tak mnie skręciło, że się zj***łem z krzesła. No i zj***łem.

Co potem się działo to była fekaliopokalipsa. Młody oczywiście nie doszedł do kibla, zasrał próg w kuchni i kawałek przedpokoju. Brat w ostatniej chwili podłożył sobie garnek, fajny taki nowy, pięciolitrowy, i w trzy sekundy się z niego wylało. k***a nie dość, że garnek zasrany, to jeszcze brat się patrzy na mnie jakbym nie wiem co mu zrobił. A ja sram na podłogę i krzyczę z bólu, bo mnie skręca jakby mnie zombie gryzły. Brat wtóruje, młody wyje sopranem. No istny performance, oprócz wrażeń wizualnych mamy jeszcze śpiew i breakdance w konwulsjach.

Po pięciu minutach pierwsza fala ustąpiła. Co za debil wymyślił żelki-misie, które w jelitach zmieniają się w niedźwiedzie polarne? Brat patrzy na mnie, ja na brata, młody patrzy tępym wzrokiem przed siebie. Nawet on czegoś takiego z siebie nie wyrzucił, a oprócz wcześniej wspomnianego szluga ma na swoim koncie więcej podobnych wyczynów. Już zacząłem iść po wiadro, i to był dobry odruch. Druga fala przyszła tak niespodziewanie, że ledwo zdążyłem kucnąć nad wiadrem. Młody popuszcza jakieś mokre bąki, a ja kurczowo trzymam się drzwi od łazienki podczas gdy furia szatana niszczy wiadro. Brat siedzi wyczerpany na krześle i mówi:
-O, dobra. Ten będzie suchy.
Po jego twarzy wywnioskowałem, że nie bardzo. Zaraz zaczął się zwijać i spadł z tego krzesła, prosto we wcześniej pozostawione przez niego gówno. Ta fala trwała jakieś dwadzieścia minut, i czułem że jak przyjdzie jeszcze jedna to wysram materię pozakosmiczną, bo gówna to tam już nie będzie. W międzyczasie słyszę stukanie w rury. Jakby ta stara raszpla z piętra niżej wiedziała przez co przechodziliśmy, to już by co najwyżej w wieko trumny mogła pukać.

Do czwartej fali byliśmy już przygotowani niemal strategicznie - młody zajął kibel bo najwygodniej, a my z bratem siedzimy oparci dłońmi o brzeg wanny. I czekamy. Nagle jak lecącego Apache wroga słyszę takie łopotanie. I zaczyna się desant, który trwa kolejne czterdzieści minut. To już był rekord. Nie wiedziałem, że mam w sobie tyle czegokolwiek - myślałem w pewnej chwili, że jelitom już się popie**oliło do reszty i zaczęły się wywijać na lewą stronę. Nagle walenie do drzwi.
-sp***alać!
-Panie Gównalski, otwierać! Policja!
-Sram!
-Gówno mnie to obchodzi! Otwierać!
-Pięć minut!
Jelita pozwoliły mi wstać po dwunastu. Otworzyłem drzwi, i nie zdążyłem nawet przyjrzeć się policjantowi, bo pie**olnął na glebę jak kawka XD raszpla szepnęła tylko "o boże" i zaczęła zbiegać po schodach. Dała radę zejść po dwóch zanim zgasły jej światła. Zamknąłem drzwi(przy okazji wychlapując trochę niedźwiedziego łupu na klatkę schodową), i zdążyłem dojść do drzwi od łazienki, kiedy się znowu zaczęło. Czułem, jak gorąca magma opuszcza mój wulkan i tworzy nowe połacie lądu na podłodze mojego przedpokoju. Było tam wszystko - rzeki, małe pagórki i dolinki, nawet coś na kształt naszej komendy policji. Zrezygnowany brat z tępym wzrokiem osunął się dupą do wanny i tak już siedział w środku, stopniowo robiąc coraz głębszą błotną kąpiel. Mówię wam, wyglądało gorzej niż te kible w "Trainspotting."

Koniec końców, spędziliśmy jakieś sześć godzin walcząc z tymi niedźwiedziami. Młody miał mniej w sobie więc po czterech godzinach tylko siedział w rogu kibla i cichutko płakał. Mieszkanie było wynajęte, więc trochę przyps, bo posprzątać trzeba. Po czterech dniach było w miarę ok(poza smrodem), a worki wyj***łem do lokalnej oczyszczalni ścieków bo po godzinie spuszczania w kiblu zapchałem i zrobił się mały wylew. Myślałem, żeby zacząć to gówno ściągać z podłogi jak wodę z akwarium (wiecie, gumowa rurka, zasysanie i lecimy), ale w ostatniej chwili brat mi wyrwał węża z ręki i pie**olnął nim w głowę. Jak znosiłem worki po klatce schodowej to wylewałem trochę pod wycieraczkę tej starej psiochy, niech ma to zdarzenie w pamięci do końca swojego życia XD

Epilog: zgubiłem tego dnia 12 kilo. DWANAŚCIE. Niech mi żadna Ewa Koniakowska czy inna Mela B nie pie**oli, że jej dieta jest skuteczniejsza. Po tym, jak tydzień nie było mnie w pracy wyj***li mnie z firmy ochroniarskiej. Zatrudniłem się w restauracji. I jak przychodzą jakieś gnojki które są za głośno to daję im miseczkę żelków "dla szanownych klientów." Przecież się gówniarze (hehe) nie przyznają rodzicom, że wpieprzały słodycze. A ja mam ubaw, widząc ich skręcone małe ryje XD brat dalej się do mnie nie odzywa, ale myślę że mu niedługo przejdzie.

Znalezione w necie
X