18+
Ta strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich.
Zapamiętaj mój wybór i zastosuj na pozostałych stronach

Polska myśl techniczna

Mett • 2013-05-02, 17:32
38
Karabin przeciwpancerny wz. 35

Karabin przeciwpancerny wzór 35 (kb ppanc wz.35), znany także jako Ur (kb Ur) (używana jest również nazwa 7,9 mm rusznica przeciwpancerna UR) — polski karabin przeciwpancerny, skonstruowany w połowie lat trzydziestych i produkowany od 1938 roku w Fabryce Karabinów w Warszawie.


Dane podstawowe:

Państwo - Polska
Rodzaj - powtarzalny karabin przeciwpancerny
Historia:
Prototypy - lata 30. XX wieku
Produkcja seryjna - od 1938 do 1939
Wyprodukowano - ok. 3500 egz.

Dane techniczne:

Kaliber - 7,92 mm
Nabój - 7,92 x 107 mm DS
Wymiary:
Długość - 1760 mm
Długość lufy - 1200 mm
Masa:
broni - 9,5 kg (bez amunicji)
wyposażenia dodatkowego - 0,5 kg (załadowany magazynek)
- 0,5 kg (dwójnóg)
Inne:
Prędkość pocz. pocisku - do 1275 m/s
Szybkostrzelność praktyczna - 8 - 10 strz./min
Przebijalność pancerza - 33 mm (z odległości 100 m)
15 mm (z odległości 300 m)

Historia

Karabin przeciwpancerny wz. 35 został opracowany w Fabryce Karabinów w Warszawie przez zespół konstruktorów pod kierunkiem Józefa Maroszka.

W przeciwieństwie do wszystkich innych karabinów przeciwpancernych, polski karabin wz. 35 nie używał pocisków rdzeniowych, które przebijały pancerz dzięki twardemu rdzeniowi, ale pełnopłaszczowych pocisków ołowianych, zbliżonych do zwykłych pocisków karabinowych, o małym "karabinowym" kalibrze 7,92 mm. Pociski te były jednak wystrzeliwane z bardzo wysoką prędkością wylotową dzięki silnemu ładunkowi prochowemu i długiej lufie. Dzięki rdzeniowi ołowianemu, pocisk karabinu wz. 35 przy uderzeniu w pancerz pod płaskim kątem nie rykoszetował, lecz "przyklejał się" bokiem do pancerza, wybijając w pancerzu "korek" o średnicy ok. 20 mm.

Na początku II wojny światowej kb wz. 35 był w stanie przebić pancerz większości używanych czołgów. Z odległości 100 m przebijał pancerz grubości 33 mm a z 300 m pancerz grubości 15 mm, przy tym instrukcja podaje nawet przebicie do 40 mm z odległości 100 m (warto zauważyć, że była to lepsza przebijalność, niż np. brytyjskiego karabinu ppanc Boys o większym kalibrze 13,95 mm). Jego wadą był mały zasięg skuteczny wynoszący 300 m, typowy jednak dla karabinów przeciwpancernych tego kalibru.

Początkowo stosowano pocisk typu SC, zwiększano jedynie ładunek prochowy i wypróbowywano różne rodzaje prochów nitrocelulozowych. Badania prowadzono na stanowisku doświadczalnym, wykorzystując standardowe lufy mauserowskie. Po zastosowaniu prochu progresywnego i nowego pocisku typu DS, na stanowisku doświadczalnym osiągnięto prędkość początkową rzędu 1300 m/s. Pocisk typu DS miał wydłużoną część cylindryczną, zlikwidowano w nim stożek tylny, zmniejszono ostrołuk. Pocisk miał rdzeń ołowiany w płaszczu stalowym melchiorowanym i ważył 14,579 g.

W trakcie badań stwierdzono bardzo szybkie zużywanie lufy i problemy z zakleszczaniem się łuski wskutek działania wysokich ciśnień. Skłoniło to do podjęcia prac nad zupełnie nowym typem naboju. Bez zmian pozostał tylko pocisk, na nowo opracowano łuskę i ładunek prochowy. Nowa łuska miała długość 107,67 mm, wykonano ją ze stopu miedzi 67% i cynku 33%. Elaborowano ją 11,15 g prochu bezdymnego. Łączna masa naboju wynosiła 64,25 g, a długość całkowita równała się 131,2 mm. Pocisk typu DS wystrzeliwany z lufy karabinu wz. 35 osiągał prędkość początkową w granicach 1250-1275 m/s.

Służba

Jego wprowadzenie na uzbrojenie polskich oddziałów objęte było ścisłą tajemnicą wojskową. Karabin ten miał być rzekomo produkowany na eksport do Urugwaju. Stąd wzięła się potoczna nazwa tej broni: Ur (skrót od Urugwaj). Broń była dostarczana w drewnianych skrzyniach z napisem "Nie wolno otwierać - sprzęt mierniczy" (według innych źródeł: "Nie otwierać - sprzęt optyczny."). Skrzynie te składowano jako ściśle tajny zapas mobilizacyjny, ich otwarcie mogło nastąpić tylko na rozkaz Ministra Spraw Wojskowych. Dopiero 15 lipca 1939 wyszedł rozkaz zapoznania wybranych żołnierzy i oficerów z obsługą broni.

Z dokumentów wynika, że do sierpnia 1939 dostarczono polskim oddziałom ponad 3500 sztuk tej broni. Znane numery fabryczne (ok. liczby 7000) zdają się sugerować, że mogło ich być nawet więcej, ale tajność powiązana z tą bronią czyni to trudnym do ustalenia.

Przez wiele lat krążyły opinie, że utajnienie broni było przesadne i z tego powodu wiele oddziałów nie użyło karabinu w walce. Jednak dokładniejsze badania sugerują, że była powszechnie używana przez wiele polskich oddziałów. Co więcej, tajność została zachowana do wybuchu wojny i broń ta była całkowitym zaskoczeniem dla Niemców. Karabin okazał się skuteczną bronią, zdolny z odległości mniejszej niż 100 m przebić pancerz każdego czołgu niemieckiego z tego okresu, włącznie z najbardziej zaawansowanym czołgiem tego okresu niemieckim Panzer IV. Po kampanii wrześniowej duża liczba egzemplarzy tej broni została przejęta przez Niemców. Nie jest znana ich dokładna liczba, broń otrzymała teraz oznaczenie Panzer Buchse 35 (polnisch) (PzB 35(p)) i trafiła do niektórych oddziałów, np. posługiwali się nią spadochroniarze z grupy szturmowej, która zdobywała Eben Emael. Niektóre źródła twierdzą, że Niemcy wymienili oryginalne pociski z rdzeniem ołowianym, na pociski z twardym rdzeniem z PzB 39. Inne iż Niemcy nie podjęli produkcji amunicji, wykorzystywano przejęte zapasy. Ponieważ posiadana liczba egzemplarzy PzB 35(p) nie mogła zaspokoić potrzeb niemieckich, a ukończono prace nad własną bronią tego typu, kb wz. 35 do końca 1940 r. wycofano z linii. W 1940 ok. 800 sztuk tej broni zostało sprzedane do Włoch (używane jako fucile controcarro 35(P)), armia włoska użyła jej na wszystkich frontach, na których walczyła. Znalazła się ona także na wyposażeniu takich jednostek jak Afrika Korps (oddziały rozpoznawcze). Niektóre rozwiązania zamka kbppanc z. 1935 stały się także inspiracją dla konstruktora radzieckiego kbppanc PTRD.

Konstrukcja

Karabin przeciwpancerny wz. 35 był karabinem powtarzalnym z zamkiem ślizgowo-obrotowym, ryglowany symetrycznie przez dwa rygle umieszczone na przedniej części trzonu zamkowego. Dodatkowy rygiel znajdował się w pobliżu rączki zamkowej. Kurek posiadał pierścień, który umożliwiał napięcie iglicy bez potrzeby otwierania zamka. W komorze zamkowej zastosowano ruchomy wyrzutnik, współdziałający z urządzeniem spustowym, a służący równocześnie jako bezpiecznik chroniący przed strzałem przy niedomkniętym zamku. Lufa wymienna, posiadała hamulec wylotowy pochłaniający około 65% energii odrzutu. Żywotność lufy wynosiła 300 strzałów.

Karabin zasilany był z jednorzędowego magazynka pudełkowego o pojemności 4 naboi. Przyrządy celownicze stałe, składały się z szczerbinki i prostokątnej muszki.

Karabin posiadał drewniane łoże stanowiące całość z kolbą oraz dwójnóg


Amunicja 7.92 DS


Widziałem na sadisticu film z tym karabinem ale postanowiłem dodać o nim cos więcej

Yamato - japońskie kolosy

SoapGG • 2013-05-02, 17:03
23
YAMATO – Japońskie Kolosy


Yamato podczas budowy

Yamato – oficjalna nazwa klasy pancerników wybudowanych oraz używanych przez Cesarską Marynarkę Wojenną podczas II Wojny Światowej.
Dane Techniczne:
Wyporność – standardowa 65 000 ton, pełna – 72 000 ton.
Długość – 256 metrów
Zanurzenie – 10,4 metra
Maksymalna prędkość – 27 węzłów (50 km/h)
Opancerzenie – od 650 mm (wieże artyleryjskie) do 200 mm (pokład)
Uzbrojenie:
9 dział kal. 460 mm
6 dział kal. 155 mm
12 dział kal 127 mm
50 działek przeciwlotniczych kal. 25mm oraz 13 mm
Robi wrażenie, prawda?
Pierwszym okrętem z planowanych 5 stał się Yamato – zwodowany 8 sierpnia 1940 roku. Powód budowy tego typu okrętów był prosty – Japonia starała się rozwinąć swoją flotę tak, aby była w stanie bez problemów mierzyć się zarówno z Royal Navy, jak i Amerykańską Flotą Pacyfiku. Wiązało się to bardzo ściśle z japońskimi planami podboju Azji Południowo – Wschodniej w celu uniezależnienia się od importu stali, węgla i ropy naftowej.
Przed atakiem na Pearl Harbor udało się zwodować siostrzaną jednostkę – Musashi. Obydwa okręty weszły do służby dopiero po ataku – Yamato 16 grudnia 1941, a Musashi dopiero 5 kwietnia 1942 roku. W stoczni pozostał jeszcze trzeci kolos – Shinano. W tym czasie oba pancerniki pozostawały zacumowane w bazach na wyspach Turk i Kure, na wypadek rajdów floty amerykańskiej. 25 grudnia 1943 Yamato został trafiony przez torpedy wystrzelone z łodzi podwodnej USS Skate. Uszkodzenia okazały się na tyle poważne, że statek musiał zostać poddany naprawom i modernizacjom, co skutecznie wyłączyło go z walki na przynajmniej 5 miesięcy. Do października 1944 żaden z okrętów nie był jeszcze wykorzystany bojowo.

Yamato i Musashi zakotwiczone na Archipelagu Truk

W październiku właśnie amerykańscy marines wylądowali na Filipinach w zatoce Leyte. Japończycy uważali, że mogą powstrzymać natarcie i zadać poważne straty Flocie Pacyfiku (pomimo tego, że od bitwy o Midway stracili inicjatywę strategiczną). Obydwa pancerniki zostały włączone do zespołu admirała Kurity, którego celem było zniszczenie floty inwazyjnej. Jednakże bitwa od samego początku nie układała się po myśli Japończyków – okręty podwodne USS Dace i USS Darter odkryły zespół 22 października. Do tego, wystrzelone przez nie torpedy zatopiły krążowniki Atago (flagowy okręt admirała Kurity), Maya oraz ciężko uszkodziły krążownik Takao. Japończycy stracili w ten sposób najważniejszy atut – zaskoczenie. Zaledwie dwa dni później do ataku ruszyły samoloty z lotniskowców: USS Intrepid, USS Cabot, USS Lexington, USS Enterprise, USS Essex i USS Franklin. Piloci skoncentrowali ogień na Musashi, największym okręcie grupy. Po kilku godzinach superpancernik zaczął przechylać się na bok, po otrzymaniu ok. 20 trafień bombami i 8 trafień torpedami. W końcu, o godzinie 19:30 przewrócił się do góry stępką i zatonął. Yamato również otrzymał kilka trafień, jednakże nie były one poważne i mógł kontynuować rejs. Trzy dni później wziął już udział w bitwie niedaleko wyspy Samar. Tam japoński zespół natknął się na zgrupowanie amerykańskie nazwane Taffy. Składało się ono głównie z niewielkich lotniskowców eskortowych oraz niszczycieli. Nie miało ono żadnych szans, jednakże dzięki determinacji załóg amerykańskich okrętów i trafnym decyzjom admirała Cliftona Sprague'a straty nie były tak poważne – stracono jedynie lotniskowiec USS Gambler Bay i niszczyciele USS Johnston, USS Hoel oraz USS Samuel. B. Roberts. Obawiając się przybycia posiłków, Kurita zawrócił. Sam Yamato uczestniczył z zatopieniu Gambler Bay'a i Hoela, lecz torpedy wystrzelone z niszczyciela Heerman zmusiły go do opuszczenia szyku. W międzyczasie Cesarska Marynarka poniosła inne straty – w bitwie pod przylądkiem Engano strcono ostatnie lotniskowce. Ostatnią nadzieją miał być Shinano, który po bitwie o Midway został przebudowany na lotniskowiec. Jednak jego kariera była bardzo krótka – już 29 listopada 1944 roku został storpedowany i zatopiony przez okręt podwodny USS Archerfish. W ten sposób japońska marynarka wojenna została w praktyce wyłączona z akcji i rozbita.

Musashi ostrzeliwany podczas Bitwy w Zatoce Leyte

Nadszedł rok 1945. Amerykańskie wojska wylądowały 1 kwietnia na Okinawie, zbliżając się coraz bliżej do wysp macierzystych. Wtedy to w sztabie Marynarki Wojennej zapadła decyzja o wysłaniu Yamato w finalny bój. Plan był prosty – Yamato miał przejść niczym walec po flocie inwazyjnej, a następnie celowo wpaść na mieliznę i walczyć do zniszczenia jako bateria artyleryjska. Na nieszczęście Japończyków, Amerykanie przechwycili meldunki i plany operacji, co pozwoliło na odpowiednie przygotowanie obrony. Pancernik, wraz z okrętami eskorty, opuścił port 6 kwietnia, kierując się w stronę wyspy.
Już następnego dnia rano zespół został odkryty przez łodzie latające PBY Catalina. O godzinie 12:30 nad zespołem pojawiło się 280 bombowców i samolotów torpedowych, które zaatakowały z całą furią. Yamato do godziny 12:47 został trafiony 5 bombami i 3 torpedami, które spowodowały poważne uszkodzenia (zniszczyły 3 stanowiska przeciwlotnicze, 1 wieżę artyleryjską 155 mm., wieżę radarową oraz spowodowały przechył). Łącznie ataki ponowiono w dwóch kolejnych falach, z których ostatnia odleciała o godzinie 14:00. Do tego czasu pancernik został trafiony 8 bombami oraz 11 torpedami. Koniec pancernika nastąpił o godzinie 14:23 – wtedy, przy przechyle wynoszącym około 120 stopni, eksplodowała dziobowa komora amunicyjna. Grzyb dymu osiągnął wysokość 6 kilometrów. Po tym pancernik zatonął w ciągu kilku minut, stając się grobem dla 2055 członków załogi...

Eksplozja magazynu dziobowego

Krótki tekst o naszej obronności.

AHAHAHA_NO • 2013-05-02, 15:30
14
Cytat:


Wiarygodność obrony.

W okresie „Polski Ludowej” system militarny miał charakter ofensywny, był zdominowany przez struktury i środki ofensywne. Tak jak chciała Moskwa w siłach zbrojnych PRL dominowały przeznaczone do ataku wojska operacyjne. Po 1989 roku i zakończeniu żywota przez PRL Polska powinna była zbudować system służący obronie kraju – defensywny. Jednak mimo niekończących się reform i zmian w wojsku nie stworzono takiego systemu obronnego. Co więcej Polska tworzy ekspedycyjny, a więc ofensywny system wojskowy, tym razem na potrzeby NATO. Wymownym faktem forsowania modelu ofensywnego armii stała się likwidacja (przez kolejnych szefów MON w latach 2003-2009) zasadniczego środka obrony państwa – wojsk Obrony Terytorialnej. Przy tym pociesza się Polaków, że należą do NATO, co gwarantuje ich krajowi bezpieczeństwo. Nie wspomina się, że podstawą mocy NATO są zdolności obronne państw członkowskich, czyli w ostateczności najważniejszy jest narodowy potencjał militarny. Nie można być liczącym się członkiem NATO, wnosząc do niego narodową bezbronność.

Preludium klęski

Wojsko Polskie zwykle cieszyło się dużym zaufaniem społecznym. W pewnym okresie badania wykazywały wysoki prestiż społeczny oficera WP (czwarta pozycja – po lekarzu, nauczycielu i adwokacie). Ale jednocześnie Polacy wykazują małą wiarę w narodowe zdolności do obrony kraju. Co gorsza nie tylko przeciętny obywatel, ale także należący do elity państwa uważają, że skoro Polska nie jest mocarstwem, to w razie wojny jest skazana na przegraną. Ten brak wiary cech…e także kadrę zawodową sił zbrojnych RP. Może to być spadek po Układzie Warszawskim. Dla dowódcy Ludowego WP rezultat wojny był wynikiem stosunku sił: liczby żołnierzy „obozu postępu” do liczby żołnierzy „imperialistów”, czołgów do liczby czołgów, samolotów do liczby samolotów itp. Dziś, gdy nie ma “wsparcia” tysięcy sowieckich czołgów, samolotów i rakiet może wydawać się, że Wojsko Polskie samotnie w razie konfliktu zbrojnego nie ma szans i musi przegrać. Ponadto w świadomości społeczeństwa kształtowanej latami przez wrogą propagandę myśl o oporze zbrojnym kojarzy się z nieszczęściami i niechybną przegraną. Już same przygotowania do obrony, jak te przed 1939 rokiem, są postrzegane niczym preludium klęski. Słyszymy: cóż z tego, że II RP wydawała dużo na wojsko skoro nie potrafiło ono obronić kraju przed napaścią niemiecko-sowiecką!

Politycy odpowiadający za bezpieczeństwo państwa, zamiast poszukiwać rozwiązań gwarantujących powodzenie obrony, poprzestają na zapewnieniach, że "Polsce nic nie zagraża". W konsekwencji pojawia się u wielu wątpliwość co do sensu i celowości służby wojskowej oraz potrzeby utrzymywania armii. Skoro nic Polsce nie grozi, to po co wydawać pieniądze na wojsko?

Kreowanie przyszłości

Polski interes narodowy polega na zabezpieczeniu niepodległości i zachowaniu suwerenności państwowej, na umacnianiu i wzbogacaniu tożsamości narodowej oraz podnoszeniu standardu życia obywateli, na utrzymaniu stabilności politycznej w kraju i jego zewnętrznym otoczeniu. Cechą charakterystyczną stosunków międzynarodowych jest dążenie państw do ochrony i promocji własnych interesów. Rywalizacja między nimi, zmienne koniunktury polityczne, zatargi, konflikty i wojny są czymś oczywistym. Z tych też powodów siła militarna jest narzędziem skutecznej polityki zagranicznej i służy do kształtowania i kreowania przyszłości państwa na światowej scenie. Z historii Polski wiemy, że brak dbałości o wojsko w ostateczności doprowadził do upadku potężnej niegdyś Rzeczypospolitej, do utraty niepodległości, do narodowych klęsk i tragedii. I nadal obowiązuje reguła, że polityka zagraniczna nie poparta siłą staje się bezsilna. Można dodać, że siła i skuteczność polityki zagranicznej w zakresie bezpieczeństwa jest wypadkową umiejętnego użycia wszelkich środków, a w ostateczności także siły zbrojnej. Dlatego obrona militarna Polski nie może być improwizowanym zrywem garstki patriotów podejmowanym dopiero w obliczu agresji. Jest ona podstawą trwałości państwowości polskiej umożliwiającą sprawowanie pozostałych funkcji przez państwo w polityce zagranicznej i wewnętrznej.

Zwielokrotnić siłę

Sojusze wojskowe określa się jako środek do zwiększania własnego bezpieczeństwa. Celem jest zwielokrotnienie, dzięki sojusznikom, własnej siły obronnej i umocnienie wspólnego poczucia bezpieczeństwa państw tworzących sojusz. Jednak aby poważnie myśleć o wsparciu sojuszników należy posiadać własny potencjał będący cennym wkładem do wspólnej siły. Ponadto państwo powinno mieć taki system obrony, aby zaatakowane przez agresora było zdolne wytrwać do nadejścia pomocy sojuszników – w przypadku Polski na pomoc można liczyć po upływie 3 miesięcy.
Podstawą strategii obronnej państwa takiego jak Polska powinno być umiejętne wykorzystanie atutów jakie daje własne terytorium. Przewaga obrony tkwi w tym, iż obrońca może przygotować i wykorzystać do walki środki, których nie może użyć napastnik, tj. wojska terytorialne, walory obronne terytorium i odpowiednia infrastruktura obronna oraz pomoc ze strony własnej ludności, a w razie potrzeby działania nieregularne w masowej skali podejmowane przez wcześniej wyszkolonych i zorganizowanych wojskowo obywateli.

Głównym problemem obrony Polski było i jest poszukiwanie takiej strategii, która gwarantowałaby skuteczność oporu w obliczu przewagi wojsk napastniczych. Jak dotąd Polacy nie potrafili wykorzystywać środki właściwe dla obrony ujęte w struktury organizacyjne i funkcjonalne tworzące siłę obronną będącą przeciwieństwem ofensywnej siły agresora. Sprowadzanie możliwości obrony do walk manewrowych własnych wojsk operacyjnych jest widomym przejawem braku zrozumienia potrzeb w zakresie możliwości obrony kraju. Posługiwanie się obcymi schematami doktrynalnymi w budowaniu sił zbrojnych RP pomniejsza nasze szanse obronne. Mamy przecież kilkusetkilometrowe odcinki graniczne i setki ważnych obiektów oraz rejonów, które trzeba bronić i nie można będzie tego zadania wykonać dysponując manewrową małą „ekspedycyjną” armią zawodową. Należy wreszcie dostrzec podstawowy atut: własne terytorium i społeczeństwo przygotowane do stawienia oporu. W tworzeniu współczesnego systemu obrony chodzi o przygotowanie sił, takich, jakie miała dawna Rzeczpospolita, kiedy była potęgą militarną w Europie, i jakie współcześnie tworzą chociażby Finlandia lub Szwajcaria.

Odstraszyć potencjalnego agresora

Siłę obronną RP powinny stanowić wojska operacyjne, komponent uderzeniowy i mobilny sił zbrojnych – ograniczony co do liczby środków i żołnierzy, ale z wysokim stopniem profesjonalizmu i z nowoczesnym uzbrojeniem. Wojska te powinny być zdolne do działań w ramach akcji sojuszniczych NATO, a także do manewru na kierunki uderzenia agresora i wykonania przeciwuderzeń (kontruderzeń) na własnym terytorium. Jednak podstawę obrony kraju powinny tworzyć wojska Obrony Terytorialnej – masowy, oparty na przeszkolonych rezerwach, komponent sił zbrojnych, mobilizowany i wykorzystywany do obrony rejonów zamieszkania żołnierzy, uzbrojony w środki do zwalczania czołgów, samolotów i śmigłowców – nowoczesne przenośnie granatniki, rakiety przeciwpancerne i przeciwlotnicze. Wojska te muszą być zawczasu przygotowane m.in. do natychmiastowego – z momentem wtargnięcia agresora – podjęcia działań nieregularnych w masowej skali.

Ważnym elementem systemu obrony powinno być przygotowanie obronne całego społeczeństwa, instytucji i przedsiębiorstw do wsparcia wysiłku wojsk oraz dla ratowania ludzi, dobytku i środowiska przed skutkami wojny, katastrof technicznych i klęsk żywiołowych. W szczególności wymaga odtworzenia lekceważona dziś Obrona Cywilna. W tym zakresie występują ogromne zaniedbania

Rozważając postulat wykorzystania i przygotowania obronnego terytorium państwa jako pilne należy wymienić:

1. odtworzenie i rozbudowę sił obrony terytorialnej (w tym terytorialnych organów dowodzenia);

2. rozwiązanie problemu przeszkolenia rezerw i stworzenie planu mobilizacji na wypadek zagrożenia konfliktem zbrojnym. MON winien promować ochotnicze szkolenie wojskowe np. za pośrednictwem takich organizacji jak chociażby „Strzelec”, „Sokół”, czy „Legia Akademicka”.

3. podjęcie produkcji przez polski przemysł uzbrojenia i wyposażenia na potrzeby wojsk OT, zwłaszcza nowoczesnych przenośnych środków przeciwpancernych, przeciwlotniczych;

4. zdecydowanie o wielkości potrzebnej infrastruktury wojskowej – szczególnie koszar w miastach – i zagospodarowanie jej przez wojska OT;

5. stosowną politykę personalną w siłach zbrojnych i strukturach funkcjonujących w sferze obronnej, zwłaszcza przy obsadzie stanowisk dowódczych oraz kierowniczych.

W Polsce mamy znaczną liczbę ludności, możliwości produkcji nowych generacji taniej i skutecznej lekkiej broni oraz możliwość przygotowania wojsk do prowadzenia działań regularnych i nieregularnych w masowej skali. Polska ma tworzywo, z którego można zbudować siłę skutecznie odstraszającą potencjalnych agresorów.



Słów kilka o autorze:

Romuald Szeremietiew
- por. rez. Wojska Polskiego, dr hab. nauk wojskowych, prof. KUL, publicysta, bloger; - dyrektor Instytutu Prawa na Wydziale Zamiejscowym Prawa i Nauk o Gospodarce KUL w Stalowej Woli; - były wiceminister i minister obrony narodowej; - ekspert w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego; - działacz niepodległościowy, więzień polityczny w PRL; - tymczasowy przewodniczący Ruchu Społecznego „Polska w Potrzebie”.

Muhammad Ali

freebogdan • 2013-05-02, 14:01
3
Muhammad Ali, ur. 17 stycznia 1942 w Louisville, stanie Kentucky jako Cassius Marcellus Clay Jr. Zdobywca złotego medalu podczas Igrzysk Olimpijskich w Rzymie w 1960 r. Niekwestionowany Mistrz Świata wagi ciężkiej w latach 1964-1967, oraz 1974-1978. Jako pierwszy bokser w historii wagi ciężkiej zdobył 3-krotnie tytuł mistrza świata. Aż 19-krotnie udanie bronił tytułu. Powszechnie uznawany na najlepszego boksera wszech czasów. Symbol popkultury i przemian społecznych lat 60-tych i 70-tych w USA. Walczył z niezwykłą gracją, niesamowicie pewny siebie, stosował psychologię walki, starając się aby rywal czuł, że jest słabszy od niego.

Przydomek ringowy : ”The Greatest „
Warunki fizyczne: wzrost 191 cm, zasięg ramion 203 cm, waga od 86 do 107 kg
Bilans: 61 walk, wygranych 56 (37 KO), przegranych 5(2 KO), remisów 0
Trenerzy: Angelo Dundee


Młody Cassius, w przeciwieństwie do wielu innych bokserów, miał dość spokojne dzieciństwo. Jego ojciec zarabiał jako malarz różnego rodzajów szyldów. Zarabiał na tyle dobrze, że matka Cassiusa mogła poświęcić czas zajmowaniu się domem i dziećmi. Zainteresowanie Cassiusa Claya sportem, zaczęło się gdy w wieku 12 lat dostał rower wyścigowy. O tej pory każdą wolną chwilę spędzał na rowerze, ale pewnego dnia został mu skradziony. Cassius był wściekły, gdy poszedł zgłosić to na policję, służbę pełnił niejaki Joe Martina, który był trenerem boksu w miejscowym klubie bokserskim. Kierowany złością i chęcią sprania złodzieja jego roweru, zaczął trenować boks. Między 1955, a 1960 rokiem stanął aż 108 razy na amatorskim ringu, wygrywając stanowe turnieje. Jednak największy amatorski wyczyn to zdobycie złotego medalu na Igrzyskach w Rzymie. W finale walczył z polskim bokserem Zbigniewem Pietrzykowskim, przyznając później, że to był jego najtrudniejszy pojedynek podczas turnieju. Medal olimpijski jednak wyrzucił do rzeki Ohio, po tym jak nie został obsłużony w barze dla białych. Po tym czynie można poznać jak bardzo był przeciwny segregacji rasowej, co w późniejszym czasie, było powodem wielu jego problemów.


Droga do tytułu

Na zawodowstwo przeszedł zaraz po Olimpiadzie, i w październiku 1960 r. stoczył pierwszą wygraną walkę. Jego karierą zawodową zajęła się grupa biznesmenów z Louisville, którzy zatrudnili znakomitego trenera Angela Dundee(wcześniejszy trener Floyda Pattersona). W ciągu następnych dwóch lat Clay stoczył kolejnych 10 wygranych pojedynków, w większości przed czasem. Kolejnym rywalem miał być nie byle kto bo Archie Moore. Jednak Clay bez zwiększysz kłopotów zwyciężył wybitnego, lecz wiekowego już boksera, przed czasem w 4 rundzie starcia. W 1963 roku po dwóch wygranych Clay wyruszył za ocean do Anglii, aby zmierzyć się z tamtejszą dumą - Henry’m Cooperem. Walka odbywała się w Londynie, i o mały włos nie skończyła się porażką przyszłego „The Greatest”. Cooper, pod koniec czwartej rundy, potężnym lewym sierpowym posłał Claya na deski! Na szczęście chwile po tym był już gong na przerwę. To uratowało przyszłego mistrza, gdyż miał sporo czasu na dojście do siebie. W końcu wszystkiego to Clay znokautował Coopera w 5 rundzie pojedynku. Następna walka była już o mistrzostwo.


Zdobycie mistrzostwa

Do tego pojedynku staną w wieku 22 lat. W swoim słynnym piosenko-wierszyku zapowiedział swojemu przeciwnikowi, Sonny’emu Listonowi, że wystrzeli go w kosmos niczym satelitę. Sonny Liston nielubiany z powodu dość brudnej kartoteki, był faworytem w tej walce, podczas gdy Cassiusa Claya, uważano za mocnego głównie w słowach. Obaj pięściarze nie pałali do siebie sympatią. Podobno jeszcze przed pojedynkiem Clay spotkał się z Listonem w klubie, gdzie ten groził mu nienaładowaną bronią, a przyszły mistrz wystraszył się i uciekł. Również na ważeniu dochodziło do zgrzytów. W samej walce Sonny Liston, zaskoczony znakomitym boksowanie swego rywala, miał wyraźne problemy z trafieniem tańczącego Claya, sam musiał przyjmować szybkie serie ciosów. Pierwsza runda zakończyła się bijatyką po gongu. Po trzeciej odsłonie twarz mistrza nosiła już wyraźne ślady walki. W połowie walki Cassius Clay miał problemy ze wzrokiem. Spekulowano, że sekundanci na prośbę Listona(który przegrywał), posmarowali mu rękawice jakimś środkiem drażniącym oczy. Clay prawie przez dwie rundy był okładany przez Listona, jednak obronił się „tańcząc” po ringu. Gdy odzyskał wzrok, uzyskał znacząca przewagę nad Listonem, a ten po szóstej rundzie poddał. Oficjalnym powodem tej decyzji była kontuzja barku Listna, z którym faktycznie miał problemy jeszcze przed pojedynkiem. Słynna radość Cassiusa Claya, jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych sportowych momentów w historii. Clay biegał po ringu, krzycząc i powtarzając: I’m king of the world, I am the greatest. I shook up the world, I’m king of the world, I’m pretty, I’m pretty, I’m a bad man. I’m king of the world. I’m 22 years old and I ain’t got a mark on my face.


Zmiana nazwiska

Po walce przystąpił oficjalnie do „ Nation of Islam „ radykalnej sekty czarnoskórych Amerykanów, łączącej się z wiarą islamu. Sekta ta prowadzona była przez Malcolma X oraz Ellijah Muhammada. Cassius Clay zrezygnował ze swego nazwiska, początkowo dołączył do swojego przyjaciela Malcolma X, i nazwał się Cassius X. Po tym, jak Ellijah Muhammad przezwał go „Ali”, nazywał się Muhammad Ali.


Cios „widmo”

W rewanżu Liston ponownie przegrał z Alim, tym razem już w pierwszej minucie pierwszej rundy. Szybki cios, który powalił Listona, pozostał niezauważony, nie tylko przez Listona, ale również przez publiczność, która nabrała przez to podejrzenia manipulacji walki. Na telewizyjnych zdjęciach wyraźnie widać jednak uderzenie Alego, jak i samą siłę widoczną na reakcji pouderzeniowej Listona.Także sam fakt symulowania po takim ciosie wyklucza raczej taką możliwość.


The Greatest

W połowie lat 1960 Ali był na szczycie swojej kariery, spotykał się z gwiazdami takimi jak Elvis Presley czy The Beatles. Obronił też tytuł w walkach z między innym Floyd'em Pattersonem, oraz później na Stadionie Leśnym we Frankfurcie z niemieckim mistrzem Europy - Karlem Mildenbergerem. Później walczył przeciwko George'owi Chuvalo, Henry'emu Cooperowi, Brianowi Londonowi, Clevelandowi Williamsowi, Ernestowi Terrellowi i Zorze Folleyowi.

Ali był nadzwyczajnie szybki, prowokował swoich przeciwników poprzez opuszczanie rąk podczas walki. Normalna postawa boksera, również najbardziej bezpieczna, to z podniesionymi rękami, umieszczonymi koło brody. Ali wolał ryzykować, boksować bez krycia, tańcząc, robiąc to jednak w wielkim stylu. Faktycznie mało ciosów trafiało Alego w głowę. Sam bokser chwalił się po wielu walkach, że wygląda jak „dziewczynka”. Kombinacją nóg zwaną „Ali Shuffle”, zadziwiał nie tylko publiczność, ale i przeciwników. Tańcząc naokoło swoich przeciwników, rzadko dawał się zawieść do kąta ringu. Demonstracyjnie Ali często dawał przeciwnikom możliwość uderzania w dobrze wytrenowane części ciała, nie oddając na to żadnej reakcji.

Na ringu było niewielu zawodników, których Ali mógłby się bać, a było wielu dobrych bokserów. Pewność siebie Alego miała społeczne skutki, dodawała pewności czarnoskórym Amerykanom. Ali wielokrotnie powtarzał w telewizji „To biały człowiek przyniósł czarnoskóremu alkohol, narkotyki i pokazał, co to homoseksualizm ".


Odebranie pasa

W południowo-wschodniej Azji toczyła się wojna w Wietnamie. Przeciwnik Wietnamu - Stany Zjednoczone Ameryki potrzebowały do sukcesywnej walki większej ilości żołnierzy. Poprzez to wymagania do poborowych zmalały, powołany mógł być ten, który wcześniej został oceniony jako nieodpowiedni do odbywania służby wojskowej. Dlatego również Muhammad Ali został powołany, wcześniej jako „nieodpowiedni”, nagle stał się „odpowiedni”. Ali sprzeciwiał się powołaniu do armii, samemu powołując się na swoją islamską wiarę. Sprzeciwiał się również z pobudek dyskryminacji czarnych: Powtarzał: "Dlaczego miałbym zakładać mundur i lecieć 10,000 mil od domu, po to tylko aby zrzucać bomby i zabijać Żółtych ludzi w Wietnamie, podczas gdy tak zwane murzyny w Loisville są traktowane jak psy i odmawia im się podstawowych praw ludzkich? Nie, nie będę leciał 10,000 mil od domu po to aby pomóc zamordować i spalić kolejny biedny naród i przedłużyć dominację białej rasy panów nad ludźmi o ciemniejszym kolorze skóry".
W społeczeństwie był on pierwszą prominentną osobą, która sprzeciwiła się oficjalnie wojnie w Wietnamie. Po tym stał się już tylko celem ataków, również za swoje działania w „Nation of Islam” i za swoje nowe nazwisko Muhammad Ali, wielu dziennikarzy go nie zaakceptowało i nazywało Alego nadal jako Cassius Clay. Ali na swoją krytykę i proces sądowy odpowiadał: " Ja nie palę flag, i nie uciekam do Kanady. Zostaję tutaj. Macie zamiar wysłać mnie do więzienia? Dobrze. Śmiało. Byłem w więzieniu przez 400 lat. Mogę tam być 3 czy 4 lata więcej. Ale nie przejadę 10,000 mil...żeby pomóc w mordowaniu i zabijaniu biednych ludzi. Jeśli będę chciał umrzeć, umrę właśnie tutaj teraz, walcząc. Wy jesteście moimi wrogami. Nie Chińczyk, Wietnamczyk, czy Japończyk. Wy jesteście moimi oponentami, kiedy chce wolności, wy jesteście moimi przeciwnikami, kiedy chce sprawiedliwości, wy jesteście moją przeszkodą, kiedy chce równości. Chcecie żebym pojechał gdzieś walczyć za was?. Wy nie wspieracie mnie nawet tutaj w Ameryce...w walce o moje prawa i moje wierzenia, wy nie wspieracie mnie nawet tutaj w domu. "

W 1967 roku, w jednej z ostatnich swoich walk przed przymusową przerwą Ali, zmierzył się z Ernie Terrellem. Już na ważeniu doszło do przepuychanek, bo pretendent nazwał Alego Clay. Ali był wściekły, przez całą walkę obijał Terrella, nie dopuszczając do zakończenia pojedynku przed czasem. Ali co chwile krzyczał do Terrell: „What is my name?!”.

W 1967 roku Ali został skazany na karę więzienia w zawieszeniu za sprzeciwienie się służbie wojskowej. Skutkiem wyroku było odebranie paszportu , tytułu mistrza świata oraz licencji profesjonalnego boksera. Od 1967 do 1970 roku Ali był w niechcianej separacji z boksem, i nie mógł opuszczać USA. W ten sposób Ali stracił 3 lata swojej szczytowej formy, i aż żal walk, które mógłby odbyć w tym okresie. Rozłąka z boksem uniemożliwiła mu możliwości zarabiania pieniędzy, jednak podróżował jako wykładowca i mówca przedstawiając między innymi wiarę islamu. W kraju występował przemawiając przed czarnoskórymi lub na uniwersytetach. Brał udział w przedstawieniach telewizyjnych, w musicalu „Broadway” jako Buck White. Jako bokser mógł stoczyć jedynie „komputerową walkę” zainscenizowaną dla kamer, przeciwko byłemu mistrzowi świata z lat 1950., Rocky'emu Marciano. Opublikowany został wariant, w którym białoskóry bokser wygrywa w 13. rundzie poprzez K.O. Po wieloletnim procesie apelacyjnym Muhammad Ali został uniewinniony.


Powrót na ring

W roku 1970 gubernator stanu Georgia wydał zezwolenie na jego udział w walce. 26 października na ringu w Atlancie Muhammad Ali powrócił na ring wygrywając z Jerrym Quarrym w trzeciej rundzie przez K.O. Tego roku walczył jeszcze z Oscarem Bonaveną i pokonał go przez TKO w piętnastej rundzie. Jednak pod nieobecność Alego pojawił się nowy król wagi ciężkiej a był nim Joe Frazier. To właśnie z nim Ali musiał stoczyć walkę o odzyskanie tytułu Mistrza Świata.
Ali vs Frazier
Do pojedynku z Joe Frazierem doszło 8 marca 1971 r. Zapowiadano go jako walka stulecia. Spotkało się dwóch znakomitych bokserów, którzy nie mieli na kącie żadnej porażki. Napięcie przed walką rosło do niewyobrażalnego poziomu. Obaj bokserzy, a zwłaszcza Ali, nie stronili od negatywnych słów wobec siebie. Przez cała walkę Ali prowokował Joe do zadawania ciosów, po których dawał znać, że nie robią mu żadnej krzywdy. Jednak w ostatnie(15) rundzie, Frazier po słynnym lewym sierpowym(jeden z najsłynniejszych ciosów w historii boks) posłał Alego na deski. Ali dotrwał do końca walki lecz dla sędziów było jasne, że całe starcie na punkty wygrał Joe Frazier.


Ali vs Foreman

Po porażce Ali nie poddawał się i wygrał 10 następnych pojedynków. Jednak w kolejnej walce nie poradził sobie ze świetnym Kenny’m Nortonem przegrywając na punkty. Lecz w rewanżu już pokonał Nortona, tym razem wygrywając na punkty. Doszło również do rewanżowego pojedynku z Joe Frazierem, walka była równie zacięty co pierwszy pojedynek, ale tym razem to Ali, kierowany żądzą rewanż, zwyciężył na punkty.

W tym czasie na ringu panował niesamowicie silny George Foreman, który wręcz zdemolował pogromców Alego; Joe Fraziera i Kena Nortona. Ali dostał szanse odzyskania tytułu mistrza świata w walce z „Georgem Big Foremanem”. Pojedynek miał się odbyć w Kinshasa stolicy Zairu. Starcie to zostało nazwane „Rumble In the jungle”. Walka odbyła się 30 października 1974 r. na stadionie pod gołym niebem. To miał być koniec wielkiej kariery Alego, w tym pojedynku nie dawano mu szans, obawiano się, że Foreman zniszczy go, tak jak to zrobił z Joe Frazierem i wieloma innymi bokserami. Przez cały pojedynek Foreman okładał Alego ciosami w korpus, Ali umiejętnie unikał bardzo silnych ciosów w głowę uchylając się na linach, co stało się znakiem rozpoznawczym tej walki. Ali na przekór Foremanowi, trenerowi i wielu znawcom boksu, nie zamierzał unikać walki i ciosów Foremana. Rozegrał ten pojedynek na własny sposób. Szczelna garda również nie ułatwiała Foremanowi zadawanie celnych ciosów. Ali co jakiś czas „kąsał” ciosami prostymi, które dochodziły do głowy Foremana. Cały stadion w liczbie 60 tyś ludzi zaczeło dopingować Alego okrzykiem "Ali Boma Ye"(Ali - zabij go). Zbiegiem walki, prowokowany do zadawania obszernych i potężnych sierpów Foreman, opadał z sił. Zdawało się, że Alemu o to chodziło, wykorzystał zmęczenie George’a, i w ósmej rundzie odrywając się od lin zadał serie ciosów, po których Georga Foremana padł na deski. Po raz pierwszy w karierze Foreman był liczony i już nie był wstanie podnieść się na czas. W ten sposób Muhammad Ali odzyskał tytuł Mistrza Świata, który przed laty został mu niesłusznie odebrany.


Ponownie na szczycie

Po zdobyciu tytułu Mistrza Świata Ali ponownie był na szczycie swojej kariery bokserskiej. Dziesięciokrotnie bronił tytułu Mistrza Świata Wagi Ciężkiej. Doszło również do kolejnego pojedynku z Joe Frazierem. Odbył się on 1 października 1975r. na Filipinach. Pojedynek przeszedł do historii boksu jako „Thriller In Manila”. Walka była niesamowicie twarda i zacięta. Obaj bokserzy zadawali i przyjmowali mnóstwo ciosów. Pod koniec walki obaj z trudem stali na nogach. W 14 rundzie narożnik Joe Fraziera poddał go widząc jak skrajnie wyczerpany jest ich były mistrz. Ali powiedział po palce, że jeszcze nigdy nie był tak blisko śmierci.


Strata i odzyskanie tytułu

W lutym 1978 r. w obronie tytułu przyszło mu stanąć do walki z szybkim i ruchliwym Leonem Spinksem. Po piętnasto- rundowym pojedynku sędziowie zdecydowali o wygranej Leona Spinksa. Ali w ten sposób stracił pas , przegraną tłumaczył tym, że zlekceważył rywala. Dokładnie pół roku później doszło do rewanżu. Tym razem Ali był o wiele lepiej przygotowany do walki. Starcie trwało również piętnaście rund, ale tym razem sędziowie nie mieli wątpliwości , że pojedynek wygrał Muhammad Ali. The Greatest po raz trzeci zdobył pas Mistrza Świata wszech wag, przechodząc do historii boksu zawodowego jako jedyny bokser, któremu udało się to osiągnąć trzykrotnie. Po tej walce Ali postanowił zakończyć karierę bokserską.


Bolesny powrót

Rozłąka z boksem trwała dwa lata. Kuszony wielkimi pieniędzmi Ali powrócił na ring. Przyszło mu walczyć z ówczesnym mistrzem Larry’m Holmesem , który był niegdyś sparing-partnerem Alego. Przewaga Holmesa była bardzo duża, prosił wręcz o przerwanie walki bo nie chciał tłuc byłego, wielkiego mistrza i swego nauczyciela. Narożnik Alego poddał go w 10 rundzie. W grudniu 1981r. jeszcze raz staną do walki, jego rywalem był Trevor Berbick. Czterdziesto letni Ali był już wyraźnie wolny, można było już zauważyć początki jego choroby jak np. wolniejsze mówienie. Trevor Berbick wygrał tą walkę na punkty. Po tym pojedynku Muhammad Ali definitywnie zakończył karierę bokserską.


Po za ringiem

W 1984 roku lekarze rozpoznali u Alego chorobę Parkinsona. Ali był cztery razy żonaty i ma dwóch synów i dziewięć córek, w tym dwie z relacji pozamałżeńskich. Jedna z nich, Laila, poszła w jego ślady. Był przedmiotem wielu książek i publikacji. Wielokrotnie uznawany przez różne magazyny i czasopisma bokserem i sportowcem wszech czasów. Za swoją działalność społeczną otrzymał wiele nagród i odznaczeń m.in. Medal Wolności, najwyższe cywilne odznaczenie Stanów Zjednoczonych. W 1996 roku na Igrzyskach Olimpijskich w Atlancie zapalił Znicz Olimpijski, a mennica wydał mu również kopię medalu, który wyrzucił do rzeki. Walka z George Foremanem została uznana prze Channel 4, za 7 ze 100 największych sportowych wydarzeń w historii. Można mieć zastrzeżenia co do jego osobowości(liczne związki, był pyszałkowaty, zarozumiały i często arogancki) ale nie można zaprzeczyć temu, że to wybitny sportowiec. Ma swoją gwiazdę w Alei Gwiazd w Hollywood. W 2001 roku powstał biograficzny film pt.”Ali” z popisowa rola Willa Smitha(godny polecenia). Do annałów boksu przeszło powiedzonko Muhammada Alego, które idealnie pasowało do jego stylu walki: " Lata jak motyl, żądli jak osa”

Wykaz walk

Walki:



treść skopiowano z: legendyboksu.pl

Projekt Wenus

Arturyo • 2013-05-02, 12:30
15
Proponuje oryginalne rozwiązania w strukturach społeczeństw, budownictwie i komunikacji. Jego humanistyczne wizje społeczeństwa przyszłości kładą nacisk na stworzenie świata bez rządów poszczególnych państw, wojen i przemocy, harmonijnie współpracującego w realizacji korzystnych dla ogólnoświatowego społeczeństwa rozwiązań.



Jacque Fresco (ur. 13 marca 1916) - amerykański futurolog, architekt i projektant (swoją wiedzę zdobył samodzielnie po porzuceniu szkoły na rzecz własnych badań) mieszkający na Florydzie.

Być może kiedyś tak będzie :glasku:

Wspólna przyjaźń

dzarul • 2013-05-02, 12:06
32
A my wiecznie szukamy przyjaźni u dupków a za miedzą są starzy sprawdzeni...
znalezione na YouTubie.

Historia Jessego Jamesa

zi...........45 • 2013-05-02, 10:51
12
JESSE JAMES (1847 - 1882) FRANK JAMES (1843 - 1915)


Jesse James was a lad that killed many a man.
He robbed the Danville train.
He stole from the rich and he gave to the poor
He'd a hand, a heart, and a brain.
(The Ballad of Jesse James)


Jesse Woodson James urodził się 5 września 1847 w hrabstwie Clay w Missourii. Jego ojciec, jak wielu innych, wyruszył szukać szczęścia w Kalifornii podczas gorączki złota i nigdy nie wrócił. Jessego i jego starszego o cztery lata brata Franka wychowywała ich matka Zerelda. Ich domostwo było typowym dla południa. Żyli z roli, posiadali niewolników i naturalną koleją rzeczy, kiedy wybuchła wojny secesyjna, rodzina Jamesów poparła konfederatów. W 1862 roku bracia zaciągnęli się do armii i trafili do oddziału Williama Quantrilla. Ten impulsywny południowiec nie potrafił się dopasować do sztywnego, garnizonowego życia i założył oddział partyzancki, który powszechnie nazywano jeźdźcami Quantrilla. W najlepszym okresie oddział liczył 450 ludzi, w najgorszym, pod koniec wojny, tylko 33. Jeźdźcy zdobyli sobie ponurą sławę i byli dobrze znani po obu stronach frontu. Oprócz walki typowo partyzanckiej zajmowali się rabowaniem wozów pocztowych, mordowaniem zwolenników Lincolna oraz prześladowaniem społeczności, które nie były przychylne Konfederacji. Wiadomo również, że zabijali wziętych do niewoli żołnierzy Unii. 21 sierpnia 1863 roku oddział zaatakował miasto Lawrence, gdzie jeźdźcy Quantrilla zabili 150 mieszkańców i zniszczyli ponad 180 budynków. Ten incydent uważa się za jedno z najstraszniejszych, najdrastyczniejszych wydarzeń w czasie wojny secesyjnej. Sam William Quantrill zginął w zasadzce pod koniec wojny. Do jego oddziału należeli oprócz braci Jamesów m. in. Cole i James Younger.


Młody Jesse James

W wielkanocną niedzielę 9 kwietnia 1865 roku, generał Lee, główny dowódca wojsk Konfederacji, podpisał w Appomattox akt kapitulacji. Koniec wojny. Armia Południa złożyła broń. Ale członkowie bandy Quantrilla nie byli traktowani jak pokonani w walce żołnierze, lecz jak zwykli przestępcy. Kiedy Jesse wraz z kilkoma kompanami wjeżdżał do Lexington w Missouri, trzymając w ręku białą chorągiewkę, stacjonujący w miasteczku oddział kawalerii Unii otworzył bez uprzedzenia ogień. Jesse został trafiony trzema kulami: miał dwie rany piersi i postrzeloną nogę. Cudem udało mu się skryć w pobliskim zagajniku. Na jego oczach dokonała się bezlitosna masakra wszystkich jego kolegów. Rannego Jessego znalazł okoliczny farmer i udzielił mu pomocy. Po kilku dniach Jesse wrócił do domu.
Tymczasem Frank zebrał swoich niedawnych towarzyszy broni i 13 lutego 1866 roku dokonał napadu na bank w małym miasteczku Liberty w stanie Missouri. Łupem bandytów padło 62 000$, była jedna ofiara śmiertelna. Ten pierwszy w historii Stanów Zjednoczonych napad na bank, na tyle ekscytował Jessego, który zdążył już wyzdrowieć, że postanawił pójść w ślady starszego brata. Niewątpliwie duży wpływ demoralizujący miała trwająca kilka lat wojna i wydarzenia z 9 kwietnia.
Zamiarom Jessego i Franka Jamesów sprzyjało również ogólne położenie kraju. Południe okupuwało zwycięskie wojska Północy, nierzadko zachowując się butnie i bezwzględnie. Szczególną nienawiścią darzyli Jankesów mieszkańcy Missouri. Wydany w sierpniu 1863 roku rozkaz, nakazywał ludności, która zamieszkiwała cztery okręgi Missouri graniczące z Kansas, opuszczenie miejsc zamieszkania, jeśli nie byli w stanie udowodnić swojej lojalności wobec Unii. Represje te, które były odwetem za masakrę w Lawrance, odniosły skutek odwrotny, niż to było zamierzone: władze okupacyjne ściągnęły na siebie powszechne potępienie. Nienawiść do Jankesów utrzymywała się do końca wojny. Po kapitulacji spotęgowała ją jeszcze świadomość klęski politycznej i ruiny gospodarczej. Powracający z frontu żołnierze, chcąc pracować na swoich zniszczonych farmach, musieli zaciągać kredyty bankowe, które w tym czasie były oprocentowane niezwykle wysoko. Wzrastało ogólne rozgoryczenie.

Biorąc to wszystko pod uwagę, nietrudno zrozumieć dlaczego Jesse i Frank Jamesowie, podobnie jak większość Południa, szczerze nienawidzili wszystkiego, co kojarzyło się z Unią. Bracia zebrali to, co zostało z jeźdźców Quantrilla, włączając w to braci Younger’ów i kontynuowali bandycką działalność z czasów wojny secesyjnej. Obrabowanie banku czy napad na pociąg, budził wśród mieszkańców Południa uczucie satysfakcji. Oto znaleźli się ludzie, którzy nie bacząc na swoje bezpieczeństwo, a nawet życie, działają na szkodę znienawidzonej Unii. To utożsamianie bandyckich wyczynów z działalnością ideowo-polityczną, pozwoliło braciom James znaleźć szerokie oparcie w społeczeństwie. I bracia te nastroje wykorzystali.
W trakcie trwającej ponad piętnaście lat działalności, łupem bandy padło dwanaście banków, siedem pociągów, cztery wozy pocztowe, nie wspominając już o licznych, pomniejszych przestępstwach.



W kwietniu 1874 roku Jesse ożenił się ze swoją kuzynką Zee Mimms, wieńcząc w ten sposób dziewięcioletni okres narzeczeński. Dwa miesiące później Frank poślubił Annie Ralston, córkę farmera. Wydarzenia te jednak nie wpływają na bandycką działalność braci. Napady na banki, pociągi i dyliżanse, już nie tylko w Missouri, ale także w Teksasie, w Kansas, w Zachodniej Wirginii czy w Missisipi nie ustają. Czy wszystkie były dziełem braci Jamesów, trudno dziś orzec. Mieszkańcy Południa tak jednak myśleli.
W tym też okresie gang wszedł w ostry konflikt z agencją Pinkertona. Rozpoczęli Jamesowie zabijając dwóch detektywów agencji. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Pojemnik z zapaloną naftą wrzucony do domu Jamesów zabił dziewięcioletniego brata Jessego i Franka, Archiego, a ich matka straciła w wyniku zamachu rękę. Jeśli Jesse miał do tej pory jakiekolwiek skrupuły, to od tego wydarzenia poczuł się usprawiedliwiony i rozpoczął festiwal napadów i grabieży. Powszechnie występował jako mściciel swojego brata i amerykański odpowiednik Robin Hooda. I taką też opinią się cieszył. Południowcy lubili go i szanowali, chętnie też udzielali schronienia jemu i jego bandzie, co można też wytłumaczyć faktem, że na południu każdy jest z każdym spokrewniony. Banda zawsze miała się gdzie ukryć. Wielokrotnie, kiedy wydawało się, że już będą schwytani, nagle rozpływali się w powietrzu i nikt nie wiedział, gdzie się podziali. Był jeszcze jeden powód sympatii dla Jessego. Banda atakowała przede wszystkim Jankesów i wszystko, co było związane z rządem w Waszyngtonie. Co więcej, robili to nadzwyczaj skutecznie. Fakt, że grupa byłych żołnierzy Konfederacji gra na nosie znienawidzonej Północy, był powodem do uzasadnionej dumy całego umęczonego Południa. Jesse stał się bohaterem, powstawały nawet o nim wiersze. W tym samym czasie, kiedy mieszkańcy Missuori śpiewali pieśni o swoim Robin Hoodzie, co najmniej 11 osób zginęło z ręki gangu.


Jesse i Frank Jamesowie

Dobra passa odwróciła się od gangu w wrześniu 1876 roku. Gang wyruszył do Minnesoty. W skład grupy wchodzili bracia James, bracia Younger oraz Charlie Pitt, William Stiles oraz Clell Miller. Gang najpierw podzielił się na niewielkie grupy, które przeprowadziły zwiad. Zastanawiano się, w którym mieście dokonać napadu na bank. W grę wchodziły takie mieściny jak Minneapolis, St. James, Red Wing, czy Lake Crystal. Wybrali prawdopodobnie najgorzej jak mogli- Northfield. Plan wyglądał następująco: Frank James, Charlie Pitts i Bob Younger mieli wejść do banku i go obrabować, Cole Younger i Clell Miller pilnowali wejścia do budynku, Jesse James, Jim Younger i William Stiles pilnowali drogi ucieczki. Napad mógłby się powieść, tak jak powiodły się inne wyczyny gangu, gdyby nie kasjer, który odmówił otworzenia sejfu. Zginął zastrzelony przez Franka Jamesa. W odpowiedzi mieszkańcy miasta chwycili za broń. Rozpoczęła się regularna strzelanina, w wyniku której William Stiles i Clell Miller zostali zabici, a pozostała ósemka zraniona i zmuszona do ucieczki. Bandyci, nie znając Minnesoty i pozbawieni swojego przewodnika Stiles’a, którego ciało pozostało na ulicach Northfield, szybko się zgubili. W obawie przed pościgiem rozdzielili się. Bracia James pojechali w kierunku Południowej Dakoty, a bracia Younger oraz Charlie Pitts wyruszyli w stronę miasta Madelia, gdzie zostali rozpoznani. Wywiązała się kolejna strzelanina, w której zginął Pitts, a Cole Younger został postrzelony aż siedem razy, ale cudem przeżył. Bracia Younger zostali schwytani. Cała trójka: Bob, Cole i Jim została potem skazana na dożywocie. Jesse i Frank, chociaż obaj postrzeleni, zdołali uciec i uniknąć kary.

Youngerowie po schwytaniu w Minnesocie.
Od góry : Thomas Coleman - Cole, James - Jim i Robert - Bob

Po tej masakrze bracia musieli się ukrywać. Jesse osiadł w Nashville, gdzie występował jako Thomas Howard, ale najprawdopodobniej specjalnie nie ukrywał swojej prawdziwej tożsamości. Jesse nie nadawał się przykładnego obywatela i do mieszczańskiego życia. Tkwił w nim niespokojny duch, który nie pozwalał mu żyć w spokoju i zgodnie z prawem. Niespełna trzy lata po napadzie w Nothfield rozpoczął tworzenie nowego gangu, gdzie znalazł się pomiędzy innymi niejaki Robert Ford. Banda zajmowała się głównie rabowaniem pociągów. Podczas jednego z takich napadów w 1881 Jesse zabił konduktora i jednego z pasażerów. Gubernator stanu Missouri, gdzie doszło do napadu, wyznaczył za głowę Jessego Jamesa astronomiczną jak na tamte czasy nagrodę: 10 000 $. Ktoś musiał spróbować zdobyć te pieniądze, ktoś musiał spróbować zabić słynnego bandytę, tym kimś okazał się być wspomniany wyżej Robert Ford.


Robert Ford

Ford, that dirty little coward
I wonder how he does feel
For he ate Jesse's bread and he slept in Jesse's bed,
And he laid Jesse James in his grave.
( The ballad of Jesse James)


Dramat rozegrał się 3 kwietnia 1882 roku. Wtedy z przyjacielską wizytą do Jessego przyszli bracia Charlie i Bob Fordowie ( obaj byli członkami bandy). Niejasny jest przebieg całej wizyty, wiadomo za to na pewno, że w pewnym momencie James stanął na krześle i zaczął poprawiać wiszący na ścianie obrazek. Bob Ford strzelił mu wtedy w plecy i zabił na miejscu.
Ford został uznany za winnego zabójstwa i skazany na karę śmierci, ale dwie godziny po ogłoszeniu wyroku został przeproszony przez gubernatora, ułaskawiony i wypłacono mu należną nagrodę. Taki był koniec najsłynniejszego amerykańskiego bandyty - Jessego Jamesa. Przynajmniej według oficjalnej wersji wydarzeń, bo prawda może być trochę bardziej skomplikowana.

JESSE JAMESA ŻYCIE PO ŻYCIU

Zacząć trzeba od tego, że w pamiętniku Calamity Jane z dnia 30 listopada 1889 roku znaleziono dziwny zapis. Calamity pisze, że niedawno spotkała Jessego Jamesa, który ukrywa się pod nazwiskiem J. Frank Dalton. Bandyta miał stwierdzić, że przyzna się do swojej prawdziwej tożsamości, jeśli dożyje stu lat. I żeby było ciekawej, na początku dwudziestego wieku, od miasta do miasta jeździł, dając pokazy strzeleckie, niejaki pan Dalton, który twierdził, że naprawdę nazywa się Jesse James. To samo mówił staruszek, który zmarł w wieku 104 lat w miasteczku Granbury w Teksasie. Podobno zidentyfikowano go jako Jessego Jamesa po 33 charakterystycznych bliznach i śladach po kuli. Na pogrzeb mężczyzny znanego oficjalnie jako J. Frank Dalton przyjechał również Lee Hawk, wnuk słynnego bandyty, który oficjalnie przyznał, że pochowany staruszek to jego słynny dziadek. I żeby było jeszcze ciekawiej, trzeba powiedzieć, że matka Jessego, Zerelda nosiła panieńskie nazwisko Dalton.
Jeśli jednak naprawdę Jesse James zmarł na zapalenie płuc w wieku 104 lat w Granbery, to kogo zabił Ford i jak doszło do pomyłki przy identyfikacji zwłok? Jeśli oczywiście zaszła jakaś pomyłka?
Okazuje się, że wątpliwości pojawiły się już w latach osiemdziesiątych XIX w. Prawdziwy Jesse miał problemy z wzrokiem i początki katarakty. Człowiek, który został pochowany jako słynny bandyta, nie miał żadnych wad oczu. Prawdziwy James był rudy, pochowany był brunetem. Wątpliwości budzić mógł również brak niektórych blizn. A jednak pomimo tego ciało zidentyfikowano jako ciało Jessego Jamesa. Czy Ford zastrzelił nie tego człowieka, co trzeba? To chyba niemożliwe. Robert Ford przez kilka lat należał do bandy Jamesa i dobrze wiedział jak wygląda bandyta. W żaden sposób nie mógł się pomylić. Więc coś się tak naprawdę stało 3 kwietnia 1882 roku?





Pośmiertne zdjęcia Jesse Jamesa

Najbardziej prawdopodobna teoria mówi, że Jesse czuł się zagrożony i wiedział, że prędzej czy później, ktoś spróbuje zdobyć te 10 000 $ nagrody. Dlatego zorganizował spisek, w którym brali udział on, jego brat Frank i Robert Ford. Ta trójka miała się podzielić nagrodą za głowę Jessego. No właśnie, wszystko to bardzo piękne, ale kogo właściwie zabił Ford?



Jesse James jako Thomas Howard


Jak się okazuje, na pociągi napadała jeszcze jedna banda, której hersztem był niejaki Charles Bigelow, który, jakże sprytnie, od czasu do czasu podawał się za Jessego Jamesa. To właśnie on miał zostać zastrzelony przez Forda i pochowany jako słynny bandyta. Czy jednak nikt nie zorientował się w tej mistyfikacji? Przecież obaj mężczyźni sporo się do siebie różnili! Tą wątpliwość może rozwiać fakt, że ciało identyfikowali członkowie bandy Jamesa i oddziału Quantrilla. Każdy z nich miał coś na sumieniu i wszyscy wzajemnie się wspierali, kiedy tylko mogli albo kiedy konieczność tego wymagała. Identyfikując ciało jako ciało Jessego Jamesa, członkowie bandy dawali swojemu hersztowi wolność i bezpieczeństwo, którego bardzo potrzebował. Jeśli wszystko to jest prawdą, to słynny bandyta miał pozostać żywy i wolny, nagroda została podzielona równo pomiędzy wspomnianą wyżej trójkę i nikt nic nie stracił. Oprócz biednego Bigelowa, którego wybrano na kozła ofiarnego. Plotka głosi, że Jesse, po zgoleniu charakterystycznych wąsów miał wziąć udział w własnym pogrzebie i do tego z wielkim uczuciem odśpiewywał żałobne pieśni. Cóż… To by było do niego podobne.
A jak było naprawdę? Czy Ford zabił prawdziwego Jessego czy podstawionego Bigelowa? Można by ten problem rozstrzygnąć przeprowadzając testy DNA, ale na to się nie zanosi. Póki co mamy więc intrygującą zagadkę i mroczną tajemnicę, nad którą możemy się głowić do woli. A legenda Jessego Jamesa wzbogaciła się o kolejny rozdział: życie po życiu.

Autor tekstu: Mieczysław Chmielarz




Ważniejsze napady braci Jessego i Franka Jamesów

1866 (luty) - bank w Liberty (Missouri) - tylko Frank
1866 (październik) - bank w Lexington (Missouri)
1866 - bank w Richmond (Missouri)
1868 - bank w Russellville (Kentucky)
1869 (7 grudzień) - bank w Gallatin (Missouri)
1871 (czerwiec) - bank w Corydon (Iowa)
1872 - bank w Columbii (Kentucky)
1872 - bank w Ste. Genevieve (Missouri)
1872 - bileter na jarmarku w Kansas City (Kansas) - tylko Jesse
1873 (20 lipca) - pociąg w Council Bluffs (Iowa)
1873 - pociąg w Adair (Iowa)
1874 (31 stycznia) - pociąg w Gads Hill (Missouri)
1875 (grudzień) - pociąg w Munsey
1876 (8 lipca) - pociąg w Otterville (Missouri)
1876 (7 września) - bank w Northfield (Minnesota)
1879 (październik) - pociąg w Glendale (Missouri) - tylko Jesse
1881 (lipiec)- pociąg w Winston (Missouri)
1881 (wrzesień) - pociąg w Blue Cut (Missouri)
Jesse James i członek jego bandy



Listy gończe za braćmi Jamesami

DALSZE LOSY TYCH, KTÓRZY PRZEŻYLI

Frank James, nie chcąc podzielić losu brata, poddał się dobrowolnie. Chociaż kilkakrotnie stawał przed sądem, nigdy nie został skazany. Zamieszkał w rodzinnej farmie w Missouri, skąd często też jeździł na swoje ranczo we Fletcher w Oklahomie. Razem z Cole Youngerem, który został zwolniony warunkowo z więzienia w 1901 roku, prowadził przez pewien czas wędrowną rewię z Dzikiego Zachodu, w której wspólnie opowiadali o swoich przygodach i popisywali się swoją sztuką strzelecką. Zmarł w 1915 roku w wieku 72 lat.
Rok później, ma rodzinnej farmie w Lee's Summit w Missouri, zmarł Cole Younger. Był już wtedy skrajnym bigotem.
Najmłodszy z braci Youngerów Bob zmarł w więzieniu w Stillwater (Minnesota) na gruźlicę. Jim, tak jak i Cole, został zwolniony warunkowo, ale chory, pogrążony w depresji, nie umiejący żyć na wolności, popełnił samobójstwo.
Co do Roberta Forda, to hańba szła za nim krok w krok. Nie zdołał nawet odebrać nagrody w całości. Wyjechał do Kansas, gdzie przez pewien czas, za 100 dolarów za wieczór, pokazywał się w teatrze, jako ten, który zabił Jesse Jamesa. Zginął w bójce w 1892 roku.

Frank James w 1898 roku


źródłó

Manewry Red Flag 2012

Gremz • 2013-05-02, 05:07
11
Trochę mało na czasie, w zasadzie dla fanów awioniki nie trzeba tego przedstawiać, ale dla reszty:

Czym są "Manewry Red Flag"?

Manewry Red Flag- odbywające się od 1975 roku ćwiczenia amerykańskich sił powietrznych w Nevadzie lub Alasce, w których mogą uczestniczyć państwa sojusznicze Stanów Zjednoczonych. Ich podstawowym celem jest testowanie i zwiększenie umiejętności bojowych pilotów w warunkach bojowych, jak i również maksymalne wykorzystanie możliwości samolotów. W 2012 roku organizatorzy poinformowali, że pobito rekord ćwiczeń Red Flag. Rankiem z baz Eielson i Elmendorf wystartowało ponad 60 samolotów bojowych (sił niebieskich), których zadaniem było przełamanie obrony powietrznej przeciwnika i otwarcie drogi samolotom transportowym prowadzącym pozorowany zrzut żołnierzy sił specjalnych.

Podczas owych manewrów w Eielson Air Force Base na Alasce (pole manewrowe porównywalne do połowy Szwajcarii) bezpośrednio spotkały się amerykańskie F-22 z niemieckimi Eurofighterami Typhoonami.

Zasadniczą różnicą między tymi myśliwcami jest to, że amerykańskie myśliwce posiadają ciąg wektorowany, co przekłada się na zwiększoną manewrowość, którego Eurofighterom brak. Jednak nie należy przekreślać Eurofightery w bezpośrednim starciu. "Mieliśmy sałatkę z Raptorów na lunch.", podsumował jeden z niemieckich pilotów.

Ale co było przyczyną klęski amerykańskiego cudu techniki?

F-22 jest myśliwcem przewagi powietrznej z elementami walki radioelektronicznej. Więc dane wydarzenie nie powinno mieć miejsca, biorąc pod uwagę fakt, że Eurofighter jest myśliwcem wielozadaniowym. A na chłopski rozum- jeżeli coś jest do wszystkiego, to przede wszystkim jest do niczego. Nic bardziej mylnego. Otóż w momencie wykorzystania owego ciągu wektorowego, F-22 musi się ustawić w pozycji umożliwiającej zestrzelenie wrogiego samolotu. W tym czasie jest stosunkowo łatwym celem, co bezlitośnie wykorzystało niemieckie Luftwaffe. Uważa się, że dzięki implementacji High Off Boresight, którego F-22 nie posiada, Eurofightery były zdolne do zdobycia przewagi. Ponadto europejskie myśliwce wyposażone zostały w systemy IRST (Infra-Red Search and Track). Działające do 50 kilometrów będące w stanie wykryć samoloty w technologii stealth. "Szczególnie duże i ciepłe, jak F-22" (F-22 posiadają dwa silniki o mocy 155 kN, co, dla porównania, jest równe czterem A-10)

Gloria Victis?

Pomimo porażki piloci F-22 twierdzą, że pilotując samoloty w technologii stealth bardzo rzadko będą zmuszeni do bezpośredniej konfrontacji z wrogimi odrzutowcami. Amerykański myśliwiec jest bezkonkurencyjny w sytuacji namierzenia przeciwnika bez kontaktu wzrokowego (BVR- Beyond visual range), co, w teorii, stawia F-22 co najmniej półkę wyżej od Eurofighterów. Jeden z niemieckich dowódców określił możliwości amerykańskiego samolotu za "przytłaczające". Jednak statystyki zdają się przeczyć Amerykanom. Jak wynika z opracowanego w 2008 roku raportu (niestety, brak źródła), spośród 588 zestrzeleń z różnych konfliktów od 1950 roku, zaledwie 24 miały miejsce w sytuacji, gdy rakiety odpalono bez kontaktu wzrokowego z przeciwnikiem. Ale, bądźmy szczerzy, od którego roku wykorzystywano tę technologię? Przyszłe lata dopiero pokażą.

Rodzimy akcent

W manewrach Red Flag na Alasce nie zabrakło również naszych pilotów w F-16C/D. Sześć polskich myśliwców miało za zadanie zniszczyć cele naziemne w postaci schronów bojowych w eskorcie Eurofighterów, prowadzących "wymiatanie myśliwskie" i amerykańskich F-16, których celem było unieszkodliwienie obrony przeciwlotniczej. Ostatecznie siły Eurofighterów okazały się niewystarczające i nasze myśliwce przyłączyły się do zwalczania wrogich samolotów.

Polak potrafi

Warto nadmienić, że polskie odrzutowce zostały wyposażone w konforemne zbiorniki paliwa, które nie zwiększają oporów aerodynamicznych, w przeciwieństwie do zbiorników podwieszanych pod kadłubem/skrzydłami (ale też nie można ich odrzucić po opróżnieniu). Jak mówią polscy piloci, ich F-16 są obiektem zazdrości innych uczestników ćwiczeń - właśnie z powodu tych zbiorników. Pozwalają bowiem kontynuować zadania, kiedy innym samolotom kończy się paliwo. Dzięki temu polscy piloci mogą w jednym wylocie przećwiczyć więcej elementów taktycznych. Standardowy przebieg misji podczas ćwiczeń zakłada, że samoloty prawie wszystkich uczestników uzupełniają paliwo w locie przed misją. Nasi piloci przystępują od razu do wykonania zadania. Później, gdy pozostali uczestnicy muszą kierować się do lądowania, polskie F-16 uzupełniają paliwo i wykonują dodatkowe zadania - z reguły jest to poszukiwanie i niszczenie dodatkowych celów naziemnych. Jeśli z przyczyn obiektywnych tankowanie w powietrzu jest niemożliwe, polskie F-16 wracają na lotnisko z innymi samolotami, zużywając tylko paliwo zatankowane przed startem.

Dla wytrwałych:

Eurofighter Typhoon








F-22 Raptor







Część dla fanatyków (Nudne przeloty itp.)



Polski akcent



Polski Herkules podczas przelotu (Dla niecierpliwych, powiedzmy, od 2:30)



Dla równowagi- sowiecki myśliwiec i manewr Cobra



A tutaj Super Cobra



Tak więc jak już wcześniej pokazałem Polak potrafi, więc nie wieszać psów na polskim wojsku. A zwłaszcza na lotnictwie

Opracowano na podstawie:

http://www.businessinsider.com/f-22-wont-win-a-dogfight-thrust-vectoring-raptor-typhoon-eurofighter-2013-2
http://theaviationist.com/2012/07/13/fia12-typhoon-raptor/#.UYGiobX0lck
http://gadzetomania.pl/2012/08/05/salatka-z-raptorow-na-manewrach-red-flag-niemcy-pokazali-jak-zestrzelic-f-22
http://www.altair.com.pl/news/view?news_id=7955

Pole elektromagnetyczne serca.

Numernabis • 2013-05-01, 19:02
11
Wielu wierzy, że świadomość ma swe źródło jedynie w mózgu. Ostatnie badania naukowe sugerują, że w rzeczywistości świadomość wyłania się z mózgu i ciała (serce i „mózg” żołądka – przypis tłumacza) działających razem. Rosnące ciało dowodów sugeruje, że serce gra szczególnie ważną rolę w tym procesie.



O wiele więcej niż zwykła pompa jak niegdyś wierzono, serce jest teraz rozpoznawane przez naukowców jako wysoce złożony system ze swym własnym funkcjonalnym „mózgiem”.

Badania w nowej dyscyplinie neurokardiologii pokazują, że serce jest organem czuciowym i wyrafinowanym centrum dla otrzymywania i przetwarzania informacji. System nerwowy w sercu (lub “mózg serca”) umożliwia mu naukę, zapamiętywanie i podejmowania decyzji funkcjonalnych niezależnie od kory mózgowej. Co więcej liczne eksperymenty zademonstrowały, że sygnały które serce nieprzerwanie wysyła do mózgu wpływają na funkcję wyższych ośrodków mózgu biorących udział w percepcji (postrzeganiu), poznaniu i przetwarzaniu emocjonalnym.

W dodatku do rozległej sieci komunikacji neuralnej łączącej serce z mózgiem i ciałem serce komunikuje się, przekazuje informacje do mózgu i poprzez ciało poprzez interakcje pól elektromagnetycznych. Serce generuje najmocniejsze i najrozleglejsze pole elektromagnetyczne w całym ciele. W porównaniu do pola elektromagnetycznego wytwarzanego przez mózgu komponent elektryczny pola serca jest około 60 razy większy w swej amplitudzie i przenika każdą komórkę w ciele. Komponent magnetyczny jest w przybliżeniu 5000 razy silniejszy niż pole magnetyczne mózgu i może zostać wykryty dzięki wrażliwym magnetometrom w odległości kilku stóp od ciała (stopa to ok. 1/3 metra – przypis tłumacza).
Serce generuje nieustanne serie pulsów elektromagnetycznych w których interwały czasowe pomiędzy każdym bitem różnią się w dynamiczny i złożony sposób. Zawsze obecne pole rytmiczne serca ma potężny wpływ na procesy w całym ciele. Zademonstrowaliśmy na przykład, że rytmy mózgu synchronizują się naturalnie do rytmicznej aktywności serca jak również, że podczas trwałych uczuć miłości lub wdzięczności ciśnienie krwi i rytmy oddechowe, pośród innych oscylacyjnych, wchodzą w rytm serca.

Sugerujemy tu, że pole serca działa jako fala nośna dla informacji która dostarcza globalnego sygnału synchronizującego dla całego ciała. A dokładniej, sugerujemy, że pulsujące fale energii promieniując z serca oddziałują wzajemnie z organami i innymi strukturami. Fale kodują lub zapisują cechy i aktywności dynamiczne tych struktur we wzorce form falowych energii które są rozprowadzane po całym ciele. W ten sposób zakodowana informacja działa by poinformować (angielskie in-form, dosłownie nadaje kształt) aktywności wszystkich cielesnych funkcji — by koordynować i synchronizować procesy w ciele jako całości. Taka perspektywa wymaga energetycznej koncepcji informacji w której wzorce organizacji są owinięte w fale energii aktywności systemu rozprowadzane poprzez system jako całość.

Podstawowe badania w Instytucie HeartMath pokazują, że informacje przynależące do stanu emocjonalnego osoby są również komunikowane (przekazywane) na wskroś ciała poprzez pole elektromagnetyczne serca. Wzorce rytmiczne bicia serca zmieniają się znacząco gdy doświadczamy różnych emocji. Emocje negatywne takie jak gniew lub frustracja są powiązane z kapryśnymi, bezładnymi, niespójnymi wzorcami w rytmach serca. W kontraście emocje pozytywne takie jak miłość lub wdzięczność/wzajemność są powiązane z gładkimi, uporządkowanymi, spójnymi wzorcami w aktywności rytmicznej serca. Z kolei te zmiany we wzorcach bicia serca tworzą korespondujące zmiany w strukturze pól elektromagnetycznych promieniujących z serca które z kolei są mierzalne dzięki technice zwanej analizą spektralną.

Bardziej szczegółowo, zademonstrowaliśmy, że trwałe pozytywne emocje zdają się dawać początek oddzielnemu trybowi funkcjonowania który nazywamy koherencją (spójnością) psychofizjologiczną. Podczas tego trybu rytmy serca pokazują sinusoidalne wzorce falowe a pole elektromagnetyczne serca staje się odpowiednio bardziej zorganizowane.
Na poziomie fizjologicznym tryb ten charakteryzuje się zwiększoną wydajnością i harmonią w aktywności i wzajemnych oddziaływaniach systemów ciała. [1]

Psychologicznie tryb ten jest powiązany z zauważalną redukcją w wewnętrznym dialogu mentalnym (umysłowym), zredukowanym postrzeganiem stresu, zwiększoną równowagą emocjonalną i wzmocnioną jasnością umysłową, intuicyjną orientacją i zdolnościami poznawczymi.

W podsumowaniu, nasze badanie sugeruje, że spójność (koherencja) psychofizjologiczna jest ważna we wzmacnianiu świadomości—zarówno dla sensoryczej (zmysłowej) świadomości informacyjnej ciała wymaganej dla wykonywania i koordynowania funkcji fizjologicznych jak również dla optymalizacji stabilności emocjonalnej, funkcjonowania mentalnego i zamierzonego działania. Co więcej jak zobaczymy dalej istnieje eksperymentalny dowód, na to, że spójność psychofizjologiczna może zwiększyć naszą świadomość i wrażliwość na innych wokół nas. Instytut HeartMath stworzył praktyczne technologie i narzędzia których wszyscy ludzie mogą używać by zwiększyć koherencję.


Interakcje pola serca pomiędzy osobami

Większość ludzi myśli o komunikacji społecznej wyłącznie w znaczeniu jawnych sygnałów wyrażanych poprzez język, jakości głosu, gesty, wyrazy twarzy i ruchy ciała. Jednakże istnieje teraz dowód, że subtelny ale jednak wpływowy elektromagnetyczny lub “energetyczny” system komunikacyjny działa tuż pod naszym progiem świadomości. Wzajemne oddziaływania energetyczne przyczyniają się prawdopodobnie do „magnetycznego” przyciągania i odpychania które pojawia się pomiędzy osobami jak również wpływa na wymianę społeczną i związki. Co więcej wydaje się, że pole serca odgrywa ważną rolę w komunikowaniu informacji fizjologicznych, psychologicznych i społecznych pomiędzy osobami.

Eksperymenty przeprowadzone w Instytucie HeartMath znalazły niezwykły dowodów na to, że pole elektromagnetyczne serca może transmitować między ludźmi informacje. Byliśmy w stanie zmierzyć wymianę energii serca pomiędzy osobami oddalonymi od siebie do 5 stóp (1,70 metra) odległości. Odkryliśmy również, że fale mózgowe jednej osoby faktycznie mogą synchronizować się do serca innej osoby. Co więcej kiedy osoba generuje koherentny rytm serca wystąpienie synchronizacji pomiędzy falami mózgowi tej osoby i biciem serca drugiej jest dużo bardziej prawdopodobne. Odkrycia te mają intrygujące implikacje sugerujące, że osoby w psychofizjologicznie koherentnym stanie stają się dużo bardziej świadome informacji zakodowanych w polach serc tych wokół nich.
Rezultaty tych eksperymentów doprowadziły nas do wniosków, że układ nerwowy działa jak “antena” która jest dostrojona do, oraz odpowiada na pola elektromagnetyczne wytwarzane przez serca innych osób. Wierzymy, że ta zdolność do wymiany informacji energetycznych jest wrodzoną zdolnością która podwyższa świadomość i pośredniczy w ważnych aspektach prawdziwej empatii i wrażliwości na innych. Co więcej zaobserwowaliśmy, że ta zdolność do komunikacji energetycznej może zostać rozmyślnie wzmocniona tworząc znacznie głębszy poziom komunikacji niewerbalnej, zrozumienia i połączenia pomiędzy ludźmi. Jest również intrygujący dowód na to, że interakcje pola serca mogą pojawiać się pomiędzy ludźmi i zwierzętami.

W skrócie, komunikacja energetyczna poprzez pole serca ułatwia rozwój poszerzonej świadomości w relacji do naszego świata społecznego.

Pole serca i Intuicja

Są również nowe dane sugerujące, ze pole serca jest bezpośrednio związane z postrzeganiem intuicyjnym poprzez swe sprzężenie z energetycznym polem informacyjnym poza ograniczeniami czasu i przestrzeni. Używając rygorystycznego projektu eksperymentalnego znaleźliśmy wiążący dowód tego, że zarówno serce jak i mózg otrzymują i odpowiadają na informacje o przyszłych wydarzeniach zanim faktycznie się wydarzą. Nawet bardziej zaskakujące było nasze odkrycie, że serce zdaje się otrzymywać te „intuicyjne” informacje przed mózgiem. Sugeruje to, że pole serca może być połączone z o wiele subtelniejszym polem energetycznym które zawiera informacje o obiektach i wydarzeniach odległych w przestrzeni lub do przodu w czasie. Zwany przez Karla Pribrama i innych ”widmowym królestwem” jest to fundamentalny porządek energii potencjalnej która owija czas i przestrzeń i jak się uważa stanowi podstawę naszej świadomości “całości”. (Patrz http://www.heartmath.org dla dalszych szczegółów.)


Pola społeczne

W ten sam sposób w które serce generuje energię postulujemy, że kolektyw społeczny jest aktywatorem i regulatorem energii w systemach społecznych.

Ciało przełomowej pracy pokazuje jak pole wzajemnych relacji społeczno-emocjonalnych pomiędzy matką i jej niemowlęciem jest nieodzowne w rozwoju mózgu, wyłanianiu się świadomości i formowaniu zdrowego samo pojęcia. Interakcje te są zorganizowane wzdłuż dwóch wymiarów relacji — stymulacji emocji dziecka i regulowania dzielonej energii emocjonalnej. Razem kształtują one pole społeczno-emocjonalne poprzez które wymieniane są ogromne ilości informacji psychobiologicznych i psychospołecznych. Koherentna organizacja relacji matka-dziecko która tworzy to pole jest krytyczna. Ma to miejsce gdy interakcje są naładowane co najważniejsze pozytywnymi emocjami (miłość, radość, szczęście, ekscytacja, wdzięczność, etc.) i są uwzorcowione jako wysoce zsynchronizowane, wzajemne wymiany pomiędzy tymi dwiema osobami. Wzorce te są wdrukowane w mózg dziecka i stąd mają wpływ na jego funkcje psychospołeczne w ciągu życia. (Patrz Allan Schore, Affect Regulation and the Origin of the Self. – Dotyk Regulacji i Pochodzenie Siebie)
Co więcej w przekrojowym badaniu 46 grup społecznych jeden z nas (RTB)udokumentował jak informacje o globalnej organizacji grup y— zbiorowej świadomości grupy — zdają się być transmitowane do wszystkich jej członków poprzez pole energetyczne połączenia społeczno-emocjonalnego. Dane o relacjach pomiędzy każdą parą członków jak odkryto zapewniają trafny obraz struktury społecznej grupy jako całości. Koherentna organizacja struktury społecznej grupy jest powiązana z siecią pozytywnie naładowanych emocji (miłość, ekscytacja i optymizm) łączących wszystkich członków. Ta sieć pozytywnych emocji zdaje się stanowić pole powiązań energetycznych w których informacje o strukturze społecznej grupy są zakodowane i rozprowadzane poprzez grupę. Co niezwykłe dokładny obraz ogólnej struktury społecznej został uzyskany jedynie z informacji o związkach pomiędzy parami osób. Wierzymy, że jedynym sposobem w jaki jest to możliwe jest jeśli informacje o organizacji całej grupy są rozprowadzane do wszystkich członków grupy poprzez pole energetyczne. Taka zgodność w informacji pomiędzy częściami całości jest konsekwentna z założeniem organizacji holograficznej. [2]

Synteza i implikacje

Pewne cechy organizacyjne pola serca zidentyfikowane w licznych badaniach w HeartMath mogą być również dzielone z tymi z naszych hipotetycznych pól społecznych. Każde jest polem energii w którym formy falowe energii kodują cechy obiektów i wydarzeń jako ruchy energii w całym systemie. Tworzy to nielokalny porządek informacji energetycznych w którym każda lokacja w polu zawiera zawinięty obraz organizacji całego system w tejże chwili. Organizacja i przetwarzanie informacji w tych polach energii może zostać najlepiej zrozumiana w warunkach kwantowych zasad holograficznych. [3]
Kolejną powszechną cechą jest rola pozytywnych emocji takich jak miłość i wdzięczność w generowaniu koherencji zarówno w polu serca jak i w polach społecznych. Kiedy ruch energii jest rozmyślnie regulowany by uformować koherentny, harmonijny porządek integralność i przepływ informacji są zoptymalizowane. To z kolei wytwarza stabilne, efektywne funkcjonowanie system które wzmacnia zdrowie, dobre samopoczucie psychospołeczne i rozmyślne działanie osoby lub grupy społecznej.

Kohernecja serca i koherencja społeczna mogą również wzmacniać się wzajemnie. Gdy osoby wewnątrz grupy zwiększają koherencję psychofizjologiczną - strojenie psychospołeczne może się zwiększyć i w ten sposób zwiększyć koherencję relacji społecznych. Podobnie, tworzenie przez grupę koherentnego pola społecznego może pomóc wesprzeć generowanie i utrzymywanie koherencji psychofizjologicznej w jej indywidualnych członkach. Rozszerzona, pogłębiona świadomość i uświadomienie wynikają — z wewnętrznych procesów fizjologicznych, emocjonalnych i umysłowych ciała jak również z głębszych, utajonych porządków owiniętych w energię która nas otacza. Są to podstawy samoświadomości, wrażliwości społecznej, kreatywności, intuicji, duchowego wglądu i zrozumienia nas samych i tego, że wszyscy jesteśmy połączeni. To poprzez celowe generowanie koherencji w zarówno w polach serca jaki i tych społecznych może nastąpić ta krytyczna zmiana do następnego poziomu planetarnej świadomości – ta która wprowadzi nas w harmonię z ruchem całości.

Wybryki Natury na Ringu .

Ezoteryk • 2013-05-01, 16:10
111

Nicolino Locche (02 września 1939 - 7 września 2005), argentyński bokser z Tunuyán, Mendoza. Był pochodzenia włoskiego, od przodków pochodzących z Sardynii. Locche jest często wymieniany jako jeden z najlepszych bokserów wszech czasów w obronie.

Podobnie jak z Hamedem mamy,tu doczynienia z dostrzeżeniem jego talentu przez trenera boksu,który zobaczył jak świetnie sie biję i unika ciosów.Zadebiutował juz w wieku 9 lat.

Locche był znany jako "El Intocable" ("The Untouchable")Nietykalny - ze względu na jego mistrzowską defensywę-stał się mistrzem świata w lekkopółśredniej w Tokyo w, Japoni 12 grudnia 1968 r., po pokonaniu Paul Takeshi Fujiego przez techniczny nokaut-Fuji odmówił wyjście do 10-rundy z powodu frustracji ze zmęczenia i jego niezdolności do skontratakowania "Nietykalnego".

Locche stał się idolem w Argentynie i rutynowo wyprzedawano bilety w Luna Park w Buenos Aires za każdym razem .Jego styl boksu owiany był legendą. Miał niesamowity refleks pozwolał on mu stanąć przed jego przeciwnikami, z rękami dosłownie przy jajach, za jego plecami, a nawet spoczywającymi na kolanach,potrafił unikać,odchylać się przed ciosami jak nikt inny poza tym rozmawiał z publiką w czasie walki. Niestety wybitne umiejętności obronne Locche nie szły równie w parze z ofensywą w odpowiedzi, ponieważ nie był powszechnie uważany za mocnego punchera.

Liczne argentyńskie źródła cytują również fakt, że podejście Locche wobec tradycyjnego szkolenia i dyscypliny czasami kulało. Naprzykład, Locche był znany z palenia tytoniu.

Locche obronił tytuł sześć razy (Carlos Hernandez, Joao Henrique, Adolph Pruitt, Antonio Barrera Cervantes i Domingo Corpas), stracił w Panamie z Alfonso Frazierem 10 marca 1972 roku. Locche nie udało się odzyskać pasa mistrza świata w rewanżu z Cervantesem (aka, Kid Pambelé) i przeszedł na emeryturę w 1975 roku.

Był mistrzem w Mendozie, Argentyna i Ameryki Południowej, lekkiej i Jr półśredniej. Debiutował w wieku 9 lat, a jego rekord ,to 117-5-0 amatorów. Locche przeszedł na zawodowstwo w wieku 19 lat i zgromadził rekord 117-4-14 (14 KO). Nicolino został wprowadzony do Międzynarodowej Boxing Hall of Fame w 2003 roku. The Ring przyznało mu pas mocą wsteczną uznając go linearnym mistrzem juniorpółśredniej 1968/72.

Locche zmarł w Las Heras w 2005 roku.



W jednej z walk Nicolino miał kontuzję,ale z walki nie zrezygnował.To był błąd,bo przyjął przez,to trochę ciosów,które na pewno trochę się odłożyły.Podatny na rozcięcia.Noi świetna walka z nakoksowanym Cervantesem,który toczył świetnie boje z Benitezem znanym ze świetnymi walkami z fantastyczną czwórką(Hearns,Leonard,Hagler,Duran)

Niesamowity rekord.Palił papierosy między rundami...
(link z rekordem ) - http://boxrec.com/list_bouts.php?human_id=10279&cat=boxer

Dla zainteresowanych o nim zapraszam tutaj - (http://www.bokser.org/content/2011/09/11/185808/index.jsp)
ces • 2013-05-01, 18:24  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (107 piw)
BongMan, odpocznij..
X