33
Witam.
Do wrzucenia tego materiału na Sadistic, skłoniła mnie "wymiana zdań" z jednym "patriotą-góralem". Poziomu wymiany postów z jego strony, nie będę komentował.
Jak widać, "rozmowy" z trollami, czasami mogą przynieść pozytywny skutek :)

Uwaga, tekst zapożyczyłem ze strony- www.histmag.pl

Goralenvolk: podhalańscy wasale III Rzeszy

500-złotowy banknot, tzw. „góral”, jest jednym z symboli życia codziennego w czasie okupacji. Hitlerowcy bez wątpienia fascynowali się góralami i to na tyle, że próbowali przekonać ich, że bliżej im do Niemców niż Polaków.

Dzieje Podhala w drugiej wojnie światowej pełne są elementów heroicznych – działalności kurierów tatrzańskich, grup konspiracyjnych czy też całych oddziałów partyzanckich. Codziennie też polska ludność okolic Zakopanego i Nowego Targu musiała radzić sobie z trudem życia pod okupacją. Jednak obok jasnych, były też i ciemne karty tej historii: próby germanizacji i organizowania struktur kolaboracyjnych tak zwanego Goralenvolku.

Skiparadies

Niemcy zajęli Podhale już 1 i 2 września 1939 roku. Istniał pomysł, by tereny te przekazać Słowacji, podobnie jak niedaleką Orawę i Spisz, ostatecznie jednak pozostały one pod kontrolą hitlerowską. W lutym 1940 roku gubernator dystryktu krakowskiego wydał rozporządzenie, na mocy którego rejon Zakopanego stał się obszarem zamkniętym. Decyzja ta miała na celu przerwanie tras kurierskich wiodących z Polski przez Słowację na Węgry, a także otwierała drogę do stworzenia z tego regionu całkowicie niemieckiego kurortu zimowego.[/code]

Zmiana warty na posterunku granicznym w Tatrach, grudzień 1940 r. (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-3943)

Niemcy zajęli sanatoria, domy wypoczynkowe, najlepsze mieszkania i wille, a przestrzeń publiczną poddano germanizacji. Nowy Targ przemianowano na Neumarkt/Dunajec, w Zakopanem zaś zmieniono nazwy ulic: Krupówki przemianowano na Hauptstrasse, obok pojawiła się Giewontstrasse, Tatrastrasse, Krakauerstrasse, Sprungschanzenstrasse. Nową nazwę (Sonnenbergalpe) otrzymała Gubałówka.

Grupa niemieckich rekonwalescentów w Zakopanem. Jeden z mężczyzn przymierza góralski strój ludowy, 1939-1945 r. (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-9322)


Żołnierze niemieccy z nartami, luty 1941 r. (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-11796)


Tatry były przez Niemców nazywane Skiparadies – rajem narciarzy. W Zakopanem i Nowym Targu powstały niemieckie związki sportowe, na trasach zjazdowych organizowano zawody. Bronisław Czech, wybitny narciarz, otrzymał propozycję trenowania niemieckich sportowców zimowych. Nie przyjął jej, w efekcie czego trafił do Auschwitz, gdzie zginął w czerwcu 1944 roku Niektóre partie gór były dla Polaków zamknięte. Okupanci nie tylko pilnowali przejść na Słowację, ale także organizowali wycieczki turystów i alpinistów na szczyty.

Żołnierze niemieccy rozmawiają z góralskim rzeźbiarzem w Zakopanem, październik 1940 r. (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-4243)


Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowanie Ratunkowe przemianowano na Tatra Bergwacht, w skład którego weszło wielu przedwojennych ratowników. Na jego czele stanął wybitny alpinista Zbigniew Korosadowicz. Ochotnicy po cichu pomagali Polakom (w tym kurierom), ale oficjalnie współpracowali z władzami okupacyjnymi.
[/b]
Lotnicy niemieccy na nartach podczas wypoczynku w Zakopanem, grudzień 1942 r. (fot. Sawallich, obecnie w zbiorach Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-4244)

Już w pierwszych miesiącach wojny Zakopane odwiedziło wielu hitlerowskich dygnitarzy. W listopadzie 1939 roku na Podhale przyjechał po raz pierwszy Generalny Gubernator Hans Frank, który w latach późniejszych często wizytował nowy niemiecki kurort. Miesiąc później pod Tatrami gościł przywódca młodzieży Baldur von Schirach, a w styczniu 1940 roku przybył tu Reichsführer-SS Heinrich Himmler. W miasteczku odbyła się też konferencja metodyczna zorganizowana wspólnie przez NKWD i Gestapo w marcu 1940 roku.

Miejsce polskich turystów zajęli pod Tatrami niemieccy rekonwalescenci ranni w kolejnych kampaniach Wehrmachtu. Swoje sanatoria otrzymała kolej i poczta, chętnie zjeżdżali tu także pracownicy okupacyjnej biurokracji oraz aparatu represji wraz z rodzinami. Z czasem Zakopane stało się jednym wielkim niemieckim szpitalem. Chętnie wysyłano tu także dzieci i młodzież, szczególnie od 1943 roku, gdy alianckie bombardowania Rzeszy stały się codziennością miast na zachodzie kraju. Na Podhale ewakuowano w związku z tym około dwudziestu tysięcy młodych ludzi. Rabkę, uzdrowisko na północ od Nowego Targu, planowano przekształcić w miasteczko młodzieżowe i nazwać „Hitlerjugend Stadt”. Miało ono pomieścić około ośmiu tysięcy niemieckiej młodzieży. Obecność tak dużej liczby ludności napływowej, pozostającej pod mocnym wpływem ideologii nazistowskiej, ciążyła oczywiście mieszkańcom tych ziem.W takich właśnie warunkach, na zamkniętym terytorium w górskiej kotlinie, gdzieś na obrzeżach wielkoniemieckiego kurortu, rodził się Goralenvolk.

Krzyżyk niespodziany czy hakenkreuz?

Do udowodnienia pokrewieństwa górali z Niemcami zaprzęgnięto naukowców, przede wszystkim historyków, antropologów i etnografów. Instytucją kierującą tymi pracami był Instytut Niemieckich Prac na Wschodzie, który podobne badania przeprowadzał na Sądecczyźnie, w rejonie Rzeszowa i Łańcuta oraz na wsiach łemkowskich. Ich celem było wyłowienie elementów germańskich spośród ludności Generalnego Gubernatorstwa.
Jedną z inspiracji do badań nad związkiem Podhalan z Germanami była książka polskiego naukowca. W 1928 roku prof. Włodzimierz Antoniewicz opublikował pracę pt. Metalowe spinki góralskie, w której przedstawił ich podobieństwo do spinek używanych przez barbarzyńskich Gotów. Według jego teorii, przedstawiciele tego plemienia, spychani około 375 roku przez Hunów, mieli zawędrować między innymi w rejon Beskidów oraz Kotliny Nowotarskiej i tam się osiedlić. W IX wieku ludność ta miała zostać wchłonięta przez Słowian.

Druga fala wpływów germańskich na Podhalu miała pojawić się w późnym średniowieczu (w szczególności po najazdach tatarskich) wraz z kolonizacją niemiecką tych terenów. Naukowcy prowadzili wykopaliska na terenie zamku w Szaflarach, badali także historię lokacji tutejszych wsi – nazwy niektórych z nich (Harklowa, Grywałd, Krauszów, Szlembark, Szaflary, Waksmund) wskazywały na niemieckie pochodzenie. Dowodów poszukiwano także w sztuce ludowej, budownictwie, obrzędowości czy ornamentyce – góralski „krzyżyk niespodziany” to nic innego, jak jedna z wersji swastyki.

Młodzież z obozu szkoleniowego dla przywódców Hitlerjugend w drodze na święto wiosny w Zakopanem, 1940-1944 r. (fot. zakład fotograficzny Otto Rosnera, obecnie w zbiorach Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-5370)

Druga fala wpływów germańskich na Podhalu miała pojawić się w późnym średniowieczu (w szczególności po najazdach tatarskich) wraz z kolonizacją niemiecką tych terenów. Naukowcy prowadzili wykopaliska na terenie zamku w Szaflarach, badali także historię lokacji tutejszych wsi – nazwy niektórych z nich (Harklowa, Grywałd, Krauszów, Szlembark, Szaflary, Waksmund) wskazywały na niemieckie pochodzenie. Dowodów poszukiwano także w sztuce ludowej, budownictwie, obrzędowości czy ornamentyce – góralski „krzyżyk niespodziany” to nic innego, jak jedna z wersji swastyki.


Niemieccy antropolodzy prowadzili na Podhalu badania terenowe, w czasie których dokonywali badań medycznych i pomiarów antropometrycznych zamieszkującej te tereny ludności. W 1942 roku gruntownie przebadano wszystkich mieszkańców Szaflar oraz dorosłych z Witowa. W pierwszej z tych miejscowości wykonano ponad dwa tysiące sześćset zdjęć, z których większość ilustrowała badania rasowe – każdej osobie robiono między innymi fotografie en face, z obydwu profili oraz z zadartą głową. Wśród ludności góralskiej przeważał typ dynarski (wysoki wzrost, ciemnobrunatna cera, ciemne lub jasne włosy), chociaż odnotowano także przedstawicieli rasy nordyckiej.
Występ taneczny górali dla żołnierzy niemieckich, październik 1940 r. (fot. zakład fotograficzny Otto Rosnera, obecnie w zbiorach Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-6092)

Ciupaga dla Generalnego Gubernatora

Wydarzeniem, które zapoczątkowało próbę stworzenia Goralenvolku, była pielgrzymka górali na Jasną Górę zorganizowana w październiku 1939 roku. Zainicjował ją Witalis Wieder, kapitan rezerwy Wojska Polskiego, komendant Hufca Przysposobienia Wojskowego w Zakopanem i... rezydent wywiadu niemieckiego. Mieszkańcy Podhala przekonali się na własne oczy, że sanktuarium nie zostało zniszczone, co więcej, okupanci nie przeszkadzali w modlitwie przed obrazem Czarnej Madonny.
Jednym z uczestników pielgrzymki był Wacław Krzeptowski, przedstawiciel możnego rodu góralskiego, działacz przedwojennego Związku Górali, prezes nowotarskiego oddziału Stronnictwa Ludowego. Przed wrześniem aktywnie działał na niwie publicznej – znał się zarówno z Wincentym Witosem, jak i przedstawicielami władzy (między innymi witał w Zakopanem prezydenta Mościckiego), protestował także przeciw budowie kolejki linowej na Kasprowy Wierch. Wiederowi udało się skaptować wpływowego górala do współpracy z okupantem. W jaki sposób? Bez wątpienia był on człowiekiem ambitnym, pysznym, rwącym się do zaszczytów. Wystawny tryb życia wpędził Krzeptowskiego w kłopoty finansowe – 3 września 1939 roku jego majątek miał zostać wystawiony na licytację. Niemcy wstrzymali egzekucje długów, o czym były działacz ludowy dobrze wiedział. Jego obrońcy wskazują jeszcze jeden motyw – troska o przetrwanie góralszczyzny skłaniać miała go do pragmatycznej współpracy z okupantem.
Drugą wpływową osobą skaptowaną przez Niemców był doktor Henryk Szatkowski – doktor prawa, kierownik wydziału uzdrowiskowego w Zakopanem, propagator turystyki, wielki miłośnik narciarstwa i góralszczyzny (ożenił się z prostą dziewczyną). Z racji swoich licznych wyjazdów (był między innymi kapitanem sportowym Polskiego Związku Narciarskiego) znał dobrze wiele języków, w tym niemiecki. Przed wojną był wyraźnie zafascynowany kulturą i charakterem zachodnich sąsiadów. Co skłoniło go do współpracy? Wielu badaczy uważa, że przed wrześniem został zwerbowany przez niemiecki wywiad. Nie bez znaczenia mogła też być jego wspomniana germanofilia oraz miłość do Podhala, która pchnąć go miała do układów z okupantem.

7 listopada 1939 roku delegacja górali uczestniczyła w ceremonii „intronizacji” Generalnego Gubernatora Hansa Franka na Zamku Królewskim na Wawelu. Wacław Krzeptowski wraz z grupą swoich ziomków ubranych w stroje ludowe złożył swoisty „hołd” hitlerowskiemu wielkorządcy, wręczając mu jednocześnie w prezencie złotą ciupagę. 12 listopada Frank odwiedził Zakopane. Krzeptowski witał go uroczyście pod świerkową bramą zbudowaną z okazji Mistrzostwa Świata w narciarstwie klasycznym, które rozegrano lutym tego samego roku. Rolę tłumacza pełnił Szatkowski, jednak to zamożny góral zwrócił się do Generalnego Gubernatora słowami: „Meine Liebe Kameraden, dwadzieścia lat jęczeliśmy pod polskim panowaniem, a teraz wracamy pod skrzydła wielkiego narodu niemieckiego”.


Przewodniczący Komitetu Góralskiego Wacław Krzeptowski (z lewej) wita gubernatora Hansa Franka po przybyciu do Zakopanego, listopad 1939 r. (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-3062)

29 listopada z inicjatywy Krzeptowskiego i innego czołowego działacza Związku Górali Józefa Cukra zwołano zebranie tej głównej organizacji występującej w imieniu Podhalan. Zwolennikom kolaboracji udało się przejąć kontrolę nad Związkiem (od tej pory zwanym Goralenverein). W czasie posiedzenia podjęto też decyzję o przesłaniu do Franka pisma autorstwa Szatkowskiego, w którym górale przekazywali swoje prośby do władz okupacyjnych. W dokumencie tym zapewniano jednocześnie o chęci ścisłej współpracy oraz o góralskiej odrębności od narodu polskiego. Po niecałych dwóch miesiącach od zakończenia podboju Polski na Podhalu działalność rozpoczęła struktura kolaboracyjna.

Dzień urodzin Hitlera, Hans Frank przyjmuje na Wawelu delegację górali z Wacławem Krzeptowskim (pierwszy z lewej), 20 kwietnia 1940 r. (fot. zakład fotograficzny Otto Rosnera, obecnie w zbiorach Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-3511)

Góralskość na co dzień
W czerwcu 1940 roku w powiecie nowotarskim przeprowadzono spis ludności. W rubryce „narodowość”, obok polskiej, niemieckiej, żydowskiej czy ukraińskiej, pojawiła się również opcja „góralska”. Ludzie Krzeptowskiego starali się w różny sposób wpływać na wyniki spisu, między innymi rozsiewali plotki, że osoby deklarujące się jako Polacy zostaną wywiezione do Generalnego Gubernatorstwa. Większość mieszkańców Podhala wybrała opcję polską, czasem w postaci „polski góral” bądź też „góral-Polak”. Aby wynik spisu był korzystniejszy dla działaczy Goralenvolku, dokonali oni fałszerstwa – wpisy typu „polski góral” przyporządkowywali do kategorii „narodowość góralska”.
Pod koniec 1941 roku Niemcy podjęli decyzję o utworzeniu Komitetu Góralskiego (Goralisches Komitee), stworzyli jego regulamin i zakreślili obszary jego działalności. Miał on pełnić funkcję namiastki samorządu góralskiego odpowiedzialnego za kontakty z okupantem, sprawy socjalne, pracę, kulturę i edukację oraz zaopatrzenie. W lutym 1942 roku stworzono struktury tej instytucji, na czele której stanął Krzeptowski, a jego zastępcą został Józef Cukier. Komitet posiadał swoich przedstawicieli w terenie.

Gubernator Hans Frank w otoczeniu niemieckich oficerów i górali w strojach ludowych w Zakopanem, listopad 1939 r. (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-3071)

Okazją do zaprezentowania rzekomych wpływów Goralisches Komitee była akcja wymiany dowodów osobistych na nowe karty rozpoznawcze latem 1942 roku. W jej ramach wprowadzono niebieskie kennkarty góralskie z dużą literą „G” na pierwszej stronie. Działacze Goralenvolku prowadzili szeroko zakrojoną akcję propagandową zachęcającą ludność do przyjmowania tego rodzaju kart. Obiecywano pomoc i opiekę, między innymi zwolnienie z obowiązku dostarczania Niemcom kontyngentów rolnych. Dokonywano też licznych manipulacji w czasie wydawania dokumentów (na przykład nie przywożono do wsi polskich kenkart), a opornym grożono represjami z wysiedleniem do Generalnego Gubernatorstwa bądź też wywiezieniem na roboty do Rzeszy włącznie.

Szacuje się, że kenkarty z literą „G” przyjęło od kilkunastu do około trzydziestu procent mieszkańców Podhala. W wielu wsiach odsetek ten był bardzo niski, wyższy był natomiast w większych ośrodkach, takich jak Nowy Targ, Zakopane, Szczawnica czy Rabka. Kenkarty góralskie przyjmowano z różnych powodów, między innymi ze strachu przed represjami czy z chęci uzyskania lepszego dostępu do zaopatrzenia i pomocy materialnej. Zdarzały się również zupełnie odmienne motywacje – karty z literą „G” przyjęli niektórzy działacze konspiracyjni bądź też ludzie, którzy ukrywali u siebie Żydów.

Działacze Goralenvolku starali się prowadzić aktywną działalność kulturalno-oświatową. Przejęli między innymi kontrolę nad przedwojenną szkołą przemysłu drzewnego w Zakopanem, którą przemianowano na Państwową Szkołę Zawodową Góralskiej Sztuki Ludowej. Przymiotnik „państwowe” otrzymało także Muzeum Tatrzańskie – w zamierzeniach kolaborantów miało to stanowić namiastkę podhalańskiej suwerenności. W Zakopanem otwarta została szkoła powszechna, w której językiem wykładowym był góralski (równolegle uczono także niemieckiego). Miała ona na celu propagowanie lokalnej kultury, a także stanowić narzędzie germanizacyjne. Uczęszczało do niej około szesnastu procent dzieci z Zakopanego.



Działacze góralscy próbowali też zdobyć poparcie dzięki działalności społecznej. Przydzielali zasiłki, organizowali kuchnie ludowe i rozdawnictwo żywności, a w czasie epidemii tyfusu starali się we współpracy z Niemcami udzielać pomocy lekarskiej najbiedniejszym. Istnieją także relacje ustne mówiące o tym, jak Krzeptowski pomagał w wyciągnięciu konkretnych osób z aresztu czy też w uniknięciu wywózki na roboty przymusowe.

Bezskuteczne były natomiast próby ograniczania przymusowych dostaw na rzecz okupanta – kontyngenty egzekwowano często od całej wsi, łącznie z działaczami Komitetu Góralskiego.
Funkcjonariusze NSDAP podczas szkolenia na Gubałówce, 1939-1945 r. (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-4839)

Mimo wszystko Goralenvolk nie cieszył się wśród mieszkańców Podhala popularnością. Ambitny Krzeptowski chętnie stroił się w piórka góralskiego księcia – Goralenfürsta. Ludową odpowiedzią na to była szydercza przyśpiewka Wacuś, bedzies wisioł za cosik. Warto wspomnieć, że prezes Komitetu Góralskiego miał jedyny w Zakopanem sklep tytoniowy, który przynosił mu przyzwoite dochody. Podobnie dobrze wiodło się jego kuzynowi Andrzejowi Krzeptowskiemu, Henrykowi Szatkowskiemu czy Witalisowi Wiederowi.

Żołnierze niemieccy podczas wypoczynku w Tatrach, październik 1940 r. (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-4241)


Ostatnią zorganizowaną akcją góralskich separatystów była próba utworzenia podhalańskiej jednostki Waffen-SS. Wysłanie żołnierzy na wojnę z bolszewizmem miało być dowodem skuteczności Komitetu Góralskiego. W styczniu 1943 roku udało się zgromadzić około trzystu ochotników, w dużej części chorych na syfilis i gruźlicę. Dość liberalne badania lekarskie przeszła połowa z nich. Kompletnie pijanych przyszłych góralskich SS-manów wysłano do obozu szkoleniowego w Trawnikach na Lubelszczyźnie. Początkowo Niemcy chcieli wykorzystać ich do pełnienia służby wartowniczej, jednak fatalny stan zdrowia tych żołnierzy zniweczył wszelkie plany w tym względzie. „Na Pańskie pytanie, w jakim stopniu ci górale potrafią porozumiewać się po niemiecku, mogę odpowiedzieć jedynie posługując się słowem „Vodka”. Tym samym można powiedzieć o tej narodowości wszystko” – pisał do Berlina Friedrich Wilhelm Krüger, Dowódca SS i Policji w Generalnym Gubernatorstwie. „Jestem stanowczo przekonany, iż potrafimy wojnę tę wygrać bez nich” – skomentowano sprawę w stolicy III Rzeszy. Część ochotników zdezerterowała, innych zwolniono bądź wywieziono na roboty przymusowe do Rzeszy. Ostatecznie w SS pozostało dwunastu góralskich żołnierzy.

Gmach NSDAP w Zakopanem, październik 1941 r. (fot. zakład fotograficzny Otto Rosnera, obecnie w zbiorach Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-4837)

Smutny koniec

o klęsce idei Legionu Góralskiego działalność Goralenvolku załamała się. W 1944 roku nie udało się nawet zebrać delegacji góralskiej na organizowane przez rząd Generalnego Gubernatorstwa dożynki. Kilku działaczy Komitetu Góralskiego zginęło z rąk AK-owców i partyzantów Józefa Kurasia „Ognia”. Ostatniej jesieni wojny spisany przez Niemców na straty Krzeptowski postanowił uciec w góry. Czasowo przebywał na Słowacji, gdzie kontaktował się z partyzantami radzieckimi, udając przedwojennego lewicowca.

Gubernator Hans Frank (z lewej) podczas rozmowy z Wacławem Krzeptowskim (w stroju ludowym), kwiecień 1940 r. (fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, sygn. 2-3076)


20 stycznia 1945 roku byłego Goralenfürsta dopadł przybyły na Podhale oddział AK „Kurniawa”. Wiele było w tym przypadku, okazji do wykonania wiszącego na zdrajcy wyroku Państwa Podziemnego nie można było jednak zmarnować. Góral sporządził przed śmiercią testament, w którym cały swój majątek przekazał Armii Krajowej „z własnej i nieprzymuszonej woli jako jedyne zadośćuczynienie dla Narodu Polskiego za błędy i winy popełnione w okresie okupacji niemieckiej”. Na Podhalu mówiło się, że swoją ostatnią wolę spisał Krzeptowski własną krwią. Następnie partyzanci powiesili go na jednym ze świerków na Krzeptówkach. Rodzina dopiero po wielu godzinach pochowała ciało kolaboranta w niewiadomym miejscu.

Witalis Wieder i Henryk Szatkowski uciekli do Niemiec jeszcze przed wyzwoleniem Zakopanego. Słuch po nich zaginął, po wojnie skazano ich zaocznie na karę śmierci. Józef Cukier, zastępca Krzeptowskiego w Komitecie Góralskim, został w 1946 roku skazany na piętnaście lat więzienia – na jego korzyść zeznawali mieszkańcy Podhala, w tym Żydzi. Po odsiedzeniu wyroku spokojnie dożył swoich dni pod Tatrami.
Dlaczego Niemcy podjęli się wspierania Goralenvolku? Bez wątpienia ich głównym celem było rozbicie jedności społeczeństwa polskiego, a separatyzm góralski miał być do tego środkiem. Liczyli też na skuteczną germanizację części ludności podhalańskiej. Dlaczego z kolei niektórzy górale poszli na układy z okupantem? Wielka w tym zasługa inteligentów z zewnątrz (Wiedera i Szatkowskiego), którzy pośredniczyli w kontaktach z nazistami. Ludzie tacy jak Krzeptowski, Szatkowski czy Cukier byli osobami znanymi w Zakopanem przed wojną, dzięki czemu firmowana przez nich inicjatywa mogła początkowo budzić zaufanie. Bez wątpienia dużą rolę grały też motywy osobiste: ambicja, chęć zyskania prestiżu czy też korzyści materialnych. Czy obok tych pobudek występowały też względy pragmatyczne i prospołeczne? Tego już nie wiemy.
Odzew, z jakim spotkał się Goralenvolk wśród Podhalan miał podłoże społeczno-gospodarcze. Żyjący z turystyki, ubodzy górale stracili po wybuchu wojny znaczną część środków do życia. W układach z Niemcami widzieli sposób przetrwania ciężkich okupacyjnych lat. Działalność społeczna Komitetu Góralskiego dawała mu częściowe poparcie. Choć zakres kolaboracji był pod Tatrami największy w kraju, nie miała ona jednak dużej skali, Krzeptowski na długo przed końcem wojny stracił swoją pozycję, a Podhale oprócz współpracy z nazistami zapisało piękną kartę działalności podziemnej.


Redakcja: Roman Sidorski
Zredagowane dla Sadistic.pl: kustoszpan
Pozdrawiam!

Troszkę się napracowałem do zredagowania tego tekstu...Ale ku chwale Ojczyzny ;-)

Lądowanie Apollo 11 na księżycu

worldoko • 2013-04-06, 22:29
23
Witajcie,

Znalazłem ciekawą rzecz w internetowej czasoprzestrzeni.

http://www.firstmenonthemoon.com/

Jest to prezentacja z lądowania Apollo 11 na księżycu.
Przedstawione jest w niej owe lądowanie w ciekawy sposób.

Zsynchronizowano dźwięk, obraz, zapisy rozmów i parę innych rzeczy, tak, że wszystko się bardzo ciekawie ogląda. Trzyma w napięciu.

Największe bitwy pancerne

Dz...........ak • 2013-04-06, 21:11
7
Cykl dokumentów.

Bitwa pod Arracourt



Bitwa o Belgię



Bitwa na Łuku Kurskim Front Południowy


Kursk. Front Północny



Bitwa na Wzgórzach Golan


Ofensywa w Ardenach


Hochwald Gap


Janusz Żurakowski - polski as lotnictwa

Dz...........ak • 2013-04-06, 19:53
17


Janusz Żurakowski herbu Sas (ur. 12 września 1914 w Ryżawce na Ukrainie Naddnieprzańskiej, zm. 9 lutego 2004 w Barry's Bay, Ontario, Kanada) – podpułkownik pilot Wojska Polskiego II RP, pilot doświadczalny, brat konstruktora lotniczego i pilota, mgr inż. Bronisława Żurakowskiego.
Jan Żurakowski siadł za sterami samolotu w wieku piętnastu lat. W 1935 ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy Lotnictwa, a dwa lata później Szkołę Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie (X promocja, 12 lokata). Po promocji przydzielony został do 161 Eskadry Myśliwskiej 6 Pułku Lotniczego we Lwowie. W marcu 1939 przeniesiony został do Ułęża, na stanowisko instruktora. Był honorowym członkiem Klubu Pilotów Doświadczalnych w Polsce, z legitymacją nr 2. Brał udział w kampanii wrześniowej 1939, następnie przedostał się do Wielkiej Brytanii i służył w RAF. Od 5 czerwca do 28 grudnia 1942 dowodził 316 Dywizjonem Myśliwskim Warszawskim. W 1943 awansowany na kapitana, przydzielono mu funkcję zastępcy dowódcy skrzydła w Northolt. Otrzymał wiele odznaczeń bojowych za udział w misjach na terenie Niemiec oraz w Bitwie o Anglię, m.in. Virtuti Militari i Krzyż Walecznych (trzykrotnie).



Końcowy okres wojny spędził w Imperialnej Szkole Pilotów Doświadczalnych w Boscombe Dawn (Anglia). Był oblatywaczem większości typów myśliwców RAF oraz samolotów brytyjskiej i amerykańskiej marynarki wojennej. Znany z umiejętności wykonywania akrobacji powietrznych, opracował i wykonał nowe figury – Zurabathic Cartwheel i Falling Leaf, wcześniej w oczach fachowców uchodzące za niemożliwe do wykonania. Jego pokazy akrobacji w Farnborough przeszły do legendy. Pobił także rekord szybkości przelotu na trasie Londyn-Kopenhaga-Londyn. Oblatał blisko sto nowych konstrukcji lotniczych.
Wojnę zakończył mając na koncie 3 zwycięstwa pewne, 1 prawdopodobne oraz 1 samolot uszkodzony, co dało mu 75. miejsce na Liście Bajana.
Od 1952 mieszkał w Kanadzie. Pracował jako pilot doświadczalny w zakładach Avro Canada, był pierwszym pilotem testującym pierwszy kanadyjski myśliwiec przechwytujący CF-100 Canuck, uchodzący za jeden z najnowocześniejszych w latach 50., na którym jako pierwszy lotnik w Kanadzie pokonał barierę prędkości dźwięku oraz osiągnął prędkość 1000 mil na godzinę. W marcu 1958 rozpoczął testowanie myśliwca przechwytującego CF-105 Arrow. W zgodnej opinii fachowców był to najlepszy ponaddźwiękowy samolot myśliwski tego czasu, wyposażony w najnowocześniejszą aparaturę nawigacyjną i łącznościową oraz elektroniczne kierowanie ogniem.




W lutym 1959 roku zapadła niewyjaśniona ostatecznie do dnia dzisiejszego decyzja o wstrzymaniu programu budowy CF-105 Arrow. 13 tysięcy pracowników Avro i Orenda Engines zostało zwolnionych z pracy. Zniszczono dziesiątki tysięcy rysunków konstrukcyjnych i planów samolotu. Samolot, który miał szanse zmienić stan wyposażenia lotnictwa myśliwskiego państw NATO w okresie zimnej wojny – przestał istnieć, a Żurakowski odszedł od pracy w lotnictwie, prowadził popularny wśród Polonii ośrodek wypoczynkowy Kartuzy Lodge w Barry's Bay.


Odznaczenia (lista niepełna)

Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari
Krzyż Komandorski Orderu Zasługi RP
– 1999
Krzyż Walecznych – trzykrotnie Wyróżnienia

Wyróżniony m.in. członkostwem honorowym Międzynarodowego Stowarzyszenia Pilotów Doświadczalnych w Los Angeles, które umieściło jego imię na liście najwybitniejszych lotników wszech czasów.
Wyróżniony tytułem "Pioniera lotnictwa kanadyjskiego" i członkostwem lotniczego "Hall of Fame" w Kanadzie. Za zasługi otrzymał niezwykle cenny puchar McKee Trophy.
Odznaczony Honorową Odznaką Nr 2 Klubu Pilotów Doświadczalnych w Polsce.
Miasto Edmonton nadało mu swoje odznaczenie Order Lotu.
Jego imieniem nazwano jeden z budynków lotniczego ośrodka doświadczalnego w Albercie.
Miasto Barry’s Bay otworzyło park im. Żurakowskiego wraz z jego pomnikiem i modelem samolotu CF-105 Arrow.
W 1996 wydano srebrną monetę o nominale 20 dolarów kanadyjskich z jego wizerunkiem.
Wiele drużyn harcerskich nosi imię Żurakowskiego.










Na polskim rynku wydana została biografia Żurakowskiego: Janusz Żurakowski. Legenda przestworzy

Zeitgeist

Bazyliszek • 2013-04-06, 17:32
10
No witam Sadole.
Dłuższy czas przeglądam portal, ale do tej pory jako gość.
Z uwagi na pewien dokument postanowiłem się zarejestrować
No i też dlatego, ze czasami mam chęć się wypowiedzieć :-)
Dokument taki jak Zeitgeist, jest dla wielu znany w internecie miał miliony odtworzeń.
Ale są też tacy, którzy tej serii nie widzieli.
Nie jest to teoria spiskowa, typu..."odległość pomiędzy księżycem a słońcem pomnożona przez 5 i podzielona przez 20000 i wyciągnięty pierwiastek oraz podniesienie do 3 potegi daje rok urodzin Hitlera...przypadek, nie sądzę"
Patrzyłem po tagach, już ten dokument był wrzucany, ale teraz kanał Planete, daje trzy części:
Zeitgeist. Spisek rządzi światem”
Niedziela, 7 kwietnia 2013, godz. 11.20 (powtórka)
Bo była emisja 1 Kwietnia
„Zeitgeist. Pieniądz rządzi światem”
Poniedziałek, 8 kwietnia 2013, godz. 20.45
„Zeitgeist. Świat jutra”
Poniedziałek, 15 kwietnia 2013, godz. 20.50
[/size]
Dokument wart obejrzenia, pokazuje w jakim świecie żyjemy, jak jesteśmy dymani, jakimi prawami się kierują "wielcy" tego świata
Jak ktoś kto jeszcze tego nie widział znajdzie czas, to będzie super, ważne by na świecie było jak najmniej obślinionych bezmózgich robotów a jak najwięcej ludzi świadomych
Pozdrawiam[/size]

Terror Bird - Titanis

Dz...........ak • 2013-04-06, 16:30
5
Wymarły struś morderca. :-)


Cytat:

Titanis – rodzaj olbrzymiego, nielotnego wymarłego ptaka występującego od wczesnego do późnego pliocenu w Ameryce Północnej.



Nazwa rodzajowa odnosi się do dużych rozmiarów tego ptaka, zaś epitet gatunkowy gatunku typowego, Titanis walleri, honoruje Benjamina I. Wallera – osobę, która odkryła pierwsze szczątki tego ptaka. Skamieliny titanisa są datowane na 5 do 2 milionów lat. W Teksasie i na Florydzie odkryto szczątki przedstawicieli tego gatunku pochodzące z osadów, których wiek oszacowano na 15 000 lat, co sugeruje, że Titanis przetrwał dłużej niż wcześniej uważano, jednak późniejsze, dokładniejsze ich datowania, przeprowadzone przez McFaddena i innych, zanegowały poprzednie szacunki. Titanis był jednym z przedstawicieli Phorusrhacidae – rodziny wielkich nielotnych ptaków drapieżnych, które wyewoluowały w Ameryce Południowej, a później przedostały się do Ameryki Północnej. Był to jeden z ich ostatnich przedstawicieli.



Budowa
Titanis mógł osiągać 2,5 m wzrostu i ok. 150 kg masy. Niektóre szczątki przypisane do tego zwierzęcia są znacznie mniejsze niż inne, co może świadczyć o występowaniu dymorfizmu płciowego. Mimo iż nie znaleziono do tej pory czaszki titanisa, prawdopodobnie była ona wielka i ciężka, zakończona ostrym dziobem – jak u innych fororaków. Skrzydła tego ptaka były stosunkowo niewielkie. To, oraz duża masa powodowały, że nie mógł on latać. Skrzydła były również bardzo giętkie i być może – podobnie jak u niektórych fororaków – zakończone trzema pazurami, choć nie ma na to bezpośrednich dowodów. Ogólnie Titanis był bardzo podobny do swoich najbliższych krewnych – południowoamerykańskich rodzajów Phorusrhacos i Devincenzia. Niewiele wiadomo o budowie ciała titanisa, jednak wydaje się, że miał smuklejsze stopy niż Devincenzia oraz proporcjonalnie znacznie silniejszy środkowy palec. Titanis żył na trawiastych równinach Ameryki Północnej, gdzie najprawdopodobniej pożywiał się padliną i niewielkimi ssakami.



Jurassic Fight Club

Dz...........ak • 2013-04-06, 16:23
2
Konfrontacje wymarłych drapieżników.

T-rex vs. Raptory





Lew vs Niedźwiedź




Armagedon

Betar - czy wszyscy Żydzi są szechteriadą?

Nocturno19 • 2013-04-06, 13:35
17
Nie jestem historykiem. Prosty chłop ze mnie z Opolszczyzny. Jednak pojawiają się tutaj nieraz treści antysemickie, np publikacja użytkownika @simpekaes ,który odniósł się do wypowiedzi prof. PAN Krzysztofa Jasiewicza, która pojawiła się w formie wywiadu w wydaniu "Focus Historia ekstra", dodatku z okazji 70. rocznicy powstania w warszawskim getcie. Często też się przewijają tutaj teksty o żydokomunie, że trzeba Żydów wytępić etc. Uważam takie zachowanie za naganne - ale nie dlatego, że się nie zgadzam z profesorem Jasiewiczem, lub użytkownikiem simpekaes. Przeciwnie - oboje mają dużo racji. Chodzi o coś innego.

Jako, że pisuję do różnych takich narodowo katolickich portali, to z gruntu rzeczy się nauczyłem, że jak mam być rzetelny i mówić cokolwiek o kimkolwiek, to dopytuję i doczytuję dokładnie na ten temat. Dlatego czytam i Newsweeka i GP, i GW i FiM, i Zadrę i Frondę. Wszystko, co wpadnie mi w ręce. Nieraz wypytuję ludzi zaangażowanych w działania, politykę i znających historię i socjotechnikę. I wiele książek i publikacji źródłowych przewinęło się przez moje ręce (w tym Mein Kampf, Czarna Biblia, Wywiad z Jaruzelskim, a także podręczniki do historii z okresu okupacji ruskich na naszym terenie po '45 i wiele, wiele innych)..

Stąd uważam, że opinia profesora i owego użytkownika jest jednostronna, błędna - a promowana na głównej, rujnuje trochę prestiż tej strony (są tutaj przecież i debile, i gimby i ludzie oczytani). Dlaczego?


Posłuchajcie...



Czy Żydzi zapracowali sobie na to, żeby ich różne kraje nie lubiły? Temat jest prosty - Polska. Kraj, który po 123 latach nie istnienia budzi się niepodległy. Chce być wolny od obcych wpływów. I co się okazuje? Że większość banków, co większych firm i kamienic, posiada obcy naród - Żydzi. W tamtym okresie tępiono nie tylko Żydów, ale i inne narody, jakie próbowały w Polsce cokolwiek wykupywać. Temat dotyczy jednak Żydów, więc ich się będę trzymał. Czy więc Żydzi zapracowali sobie na holocaust?
Odpowiedź brzmi: tak, ale nie wszyscy Żydzi. Przypominam wam historię Bejtaru, prawicowej organizacji żydowskiej, która była właśnie przeciwko tym złym, lewicowym Żydom, którzy zakłamują historię. Założył je w 1923 roku Władimir Żabotyński.

W porównaniu z lewakami - prawicowy Bejtar chciał, by ich naród wrócił na ich tereny rodzime i tam budował silne państwo. Lewica tamtejsza (jak i dzisiejsza) żydowska natomiast, chciała judeizacji terenów, na których ich naród się ukrył. Robili z lewicowych bojówkarzy bohaterów (wmówili np. że to oni przeprowadzili wybuch powstania w gettcie warszawskim, co jest mitem - Bejtar był o niebo lepiej wtedy zaopatrzony i to on robił największe spustoszenie wśród Niemców), tępili Bejtarowców, pluli na nasze flagi, a dziś robią z nas antysemitów. A tymczasem..

Bejtar miał poparcie Wojska Polskiego, w tym Piłsudskiego, a nawet współpracowali z ONR (szkolenia wojskowe, kursy dla młodzieży, wyjazdy i kolonie rekrutacyjne) - do którego niektórzy dołączyli po upadku III Rzeszy.
Ruchy narodowe w Polsce były przeciwko tym lewackim sk***ysynom, które lewacko dążyły do dominacji żydowskiej na terenie Europy. O Bejtarze mało kto mówi, a to on był między innymi odpowiedzialny za powstanie w getcie warszawskim (zaś jest tam tylko pomnik lewackiego działacza komunistycznego Żyda), a potem w czasie powstania warszawskiego niedobitki z Bejtaru wywieszały flagi polskie i żydowskie, na znak solidarności z narodem polskim. (Polska wtedy strasznie ryzykowała utratą kontaktów z Anglią - jak się okazało po sprzedaniu nas Stalinowi: niepotrzebnie - zaś tereny Izraela były pod władzą Brytyjczyków właśnie) Pomija się mówienie o nim, zaś historię się zakłamuje.

Wmawia się na przykład, że Bejtar miał powiązania z faszyzmem Mussoliniego - gdy tymczasem fakt, że podobał się Bejtarowi sposób myślenia (a nie działania i głoszone poglądy) włoskich faszystów, umyka jakoś lewicowej propagandzie. Kolejną ciekawostką jest to, że Bejtar przed Hitlerem posiadał piaskowe koszule i ogólnie ich strój miał wiele wspólnego ze strojami nazistów - jednakże Bejtar wcześniej wpadł na pomysł takiego munduru. Tutaj zdjęcie:
http://www.irekw.internetdsl.pl/betar1.jpg

Dlatego kończąc już ten temat, skwituję to słowami prof.Wolniewicza:
"Kto jest odpowiedzialny za problemy w Polsce? Żydzi! ALE NIE WSZYSCY! Nie wolno uogólniać - NIGDY!"

I choć Wikipedia też nie jest dobrym źródłem - tutaj trochę więcej na ten temat:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Bejtar

A tutaj film dokumentalny o Bejtarze:
http://www.filmy.134.pl/o...9083,betar.html

Zbrodnia katyńska

sebekmlody • 2013-04-06, 12:08
26
W związku z tym, że 73 lata temu miały miejsce rozstrzeliwania polskich żołnierzy przez NKWD, chciałbym przedstawić zeznania Dymitra Tokariewa, szefa Zarządu NKWD w Kalininie z dnia 20 marca 1991 r.
Kalinin (obecna nazwa Twer) był miejscem kaźni dla 6311 polskich obywateli.

Oto w/w zeznania D. Tokiewa:

"Tokariew: Łącznie około trzydziestu osób uczestniczyło w rozstrzeliwaniach. (...)
Do celi gdzie odbyło się rozstrzeliwanie nie wchodziłem. Tam technologia była wypracowana przez Wasilija Błochina, tak, i komendanta naszego Zarządu Andrieja Rubanowa. Obili oni wojłokiem drzwi wychodzące na korytarz, żeby nie było słychać strzałów w celach. Następnie wyprowadzali skazanych - tak będziemy o nich mówić - przez korytarz, skręcali w lewo, gdzie była czerwona świetlica (...). W czerwonej świetlicy sprawdzają się dane, dane personalne, czy nie ma jakiegoś błędu, tak..., a następnie gdy przekonywali się, że to ten człowiek, który ma być rozstrzelany, niezwłocznie zakładali mu kajdanki i wprowadzali do celi, gdzie dokonywano rozstrzelania. Ściany celi były również materiałem dźwiękochłonnym. (...)

Jabłokow: A w jaki sposób odbywało się rozstrzeliwanie? (...)

Tokariew: (...) to było okropnie nieprzyjemne. (...) zobaczyłem całą tę grozę. (...) Błochin włożył swoją odzież specjalną: brązową skórzaną czapkę, długi skórzany brązowy fartuch, skórzane brązowe rękawice z mankietami powyżej łokci. Na mnie wywarło to ogromne wrażenie - zobaczyłem kata! (...) jednego chłopaka spytałem: "Ile masz lat?". Powiedział - 18. "Gdzie pełniłeś służbę?" W straży granicznej. Czym się zajmował? Był telefonistą. (...) Wszedł i uśmiechał się, tak chłopiec, zupełny chłopiec, 18 lat, a ile pracował? Zaczął liczyć po polsku - 6 miesięcy. (...)

Jabłokow: A cela śmierci - jak była urządzona? (...)

Tokariew: (...) No cóż, niewielki pokój, nie większy niż ten, może nawet mniejszy. (...) Z tej celi było wyjście na podwórko. (...) Tamtędy wyciągali trupy, ładowali na samochód i jechali. (...)"

Wasilij Błochin za udział w akcji rozstrzeliwania polskich żołnierzy został nagrodzony premią w wysokości jednego uposażenia.

A oto sam Błochin




Na koniec wrzucam zdjęcie własne mapy przedstawiające miejsca rozstrzeliwań i pochówku.


X