To dlatego Wehrmacht był taki okrutny

el...........iz • 2013-03-15, 14:39
11
Zerżnięte z WP ale co tam ;)
(Dziś już wiemy że to nie były żadne medykamenty żołnierzom podawano szczaw i mirabelki ;) )

"Siedemdziesiąt lat temu hitlerowcy prawie opanowali Europę. Jednak dopiero niedawno wyszło na jaw, że ich ówczesna potęga była oparta nie tylko na nowoczesnym sprzęcie, wielkiej dyscyplinie i mobilizującej ideologii. W grę wchodził też nielegalny doping...

Adolf Hitler głosił ideę o wyższości aryjskiej rasy panów. W jego mniemaniu rośli błękitnoocy nordycy, byli jedyną czystą rasą, godną stąpania po globie i zdolną do nadludzkich wyczynów. Teraz okazuje się, że faktycznie niemieccy żołnierze w czasie II wojny światowej mogli wyróżniać się osiągami wykraczającymi poza ograniczenia ludzkiego ciała: byli nadnaturalnie szybcy, silni i odporni. Jednak ich wyjątkowe możliwości wcale nie brały się z "boskiego" genotypu, a ze środków farmakologicznych, którymi szprycowano ich przez niemal całą wojnę.

Za tym wszystkim stał przede wszystkim jeden człowiek - lekarz wojskowy Otto Ranke, dyrektor Instytutu Fizjologii Ogólnej i Obronnej na Berlińskiej Akademii Medycyny Wojennej. Postanowił on, na polecenie najwyższych notabli NSDAP, zmienić "zwykłych niemieckich żołnierzy, marynarzy i lotników w bitewne automaty o nadludzkich cechach", w taki sposób, by ich potęga dorównała ideologicznym wyobrażeniom szerzonym przez Fuhrera.

Na pierwszy ogień poszli żołnierze piechoty, którym zaczęto podawać... metamfetaminę w postaci środka o nazwie Pervitin. Szybko okazało się, że ci, do niedawna jeszcze nieopierzeni szeregowcy, zyskali nagle niespożyte siły i stali się żądni walki. Ale przecież każdy medal ma dwie strony. Jakiś czas temu pisaliśmy o tym, co metamfetamina robi z jej użytkownikami.

Owszem ma ona silne działanie pobudzające, ogranicza odczuwanie bólu i niweluje opory moralne, ale jednocześnie jej zażywanie jest bardzo wyniszczające dla organizmu, a sam narkotyk bardzo silnie uzależniający (w niektórych przypadkach już jednokrotne zażycie może prowadzić do uzależnienia)

"Podrasowani" w ten sposób Aryjczycy mieli zawojować całą Europę, jednocześnie zmiatając z powierzchni ziemi wszystkich "untermenschów", na co są twarde dowody w postaci odnalezionej niedawno dokumentacji medycznej z czasów II wojny światowej, która wskazuje, że w latach 1939-1945 wydano niemieckim żołnierzom ponad 200 milionów tabletek Pervitinu!
Dodatkowo, badacze natrafili na dziennik pewnego pracownika medycznego, który w styczniu 1942 roku wspierał 500-osobowy oddział niemiecki na froncie wschodnim. Mężczyzna pisał, że zdziesiątkowani przez żołnierzy sowieckich Niemcy po prostu stracili wolę życia. Medyk tłumaczył w swoim dzienniku: - Postanowiłem dać im Pervitin, ponieważ zaczęli się kłaść na śniegu, pragnęli umrzeć. Niespodziewanie, po trzydziestu minutach od zażycia leku, żołnierze zaczęli raportować, że czują się znacznie lepiej. Wstąpiła w nich nowa energia, stali się bardziej czujni i gotowi do działania.

Trudno jednak wyobrazić sobie tych samych żołnierzy, powiedzmy dwa lata później - szczególnie, jeśli Pervitin podawano im wielokrotnie. Odpadająca skóra, owrzodzenia, halucynacje i omamy, potężne braki w uzębieniu i kompletny rozkład osobowości - to tylko, niektóre z możliwych skutków.

Jednak metamfetamina to nie jedyny "rewelacyjny" cudowny sposób na zwiększenie możliwości żołnierzy i wygranie wojny. Okazuje się bowiem, że tajną bronią Hitlera były nie tylko samoloty przypominające latające spodki i rakiety V3, a... kokaina.

Środek o nazwie D-IX testowany był m.in. w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen, gdzie podawano go wychudzonym więźniom, którzy za sprawą pojedynczej pigułki byli w stanie bez odpoczynku przemierzyć ponad 100 km z obciążeniem 20 kg na plecach.

Szczęśliwie, naukowcy Hitlera nie zdążyli rzucić D-IX na front, ponieważ szyki pokrzyżowało im lądowanie aliantów w Normandii w 1944...

W świetle tych informacji (o ile się one definitywnie potwierdzą) nie można wykluczyć, że gdyby uczeni Hitlera mieli odrobinę więcej czasu na badania, ofensywa w Ardenach, wyglądałaby inaczej, a "kokainowi naziści" zdołaliby dokonać jeszcze wielu "cudów militarnych". - D-IX było ostatnią tajną bronią Hitlera, tylko dzięki niej mógł wygrać już przegraną wojnę. - uważa kryminolog Wolf Kemper, autor publikacji "Nazis on Speed. "

1000-lecie Polski

azerbejdzanification • 2013-03-14, 11:54
39
Dokument z obchodów 1000-lecia Państwa Polskiego.
Szkoda że 1000 naszego państwa musieliśmy obchodzić za czerwonych czasów :(


5 najgorszych eksperymentów na ludziach

Człowiek Skurwiel • 2013-03-13, 15:28
44
Eksperyment w parku Robbers Cave


Zapewne każdy z was słyszał o stanfordzkim eksperymencie więziennym, w którym studenci zostali podzieleni na dwie grupy – więźniów i strażników więziennych. Wtedy bardzo szybko okazało się, że w odpowiednich warunkach zdrowi psychicznie ludzie mogą posunąć się do zupełnie niespodziewanych czynów, a wrogość między grupami może powstać bardzo łatwo. Mało kto jednak słyszał o tym, że podobny eksperyment przeprowadzono na grupie 12-letnich dzieci, które nawet nie wiedziały, że są królikami doświadczalnymi psychologów!

W 1954 roku grupa naukowców pod przewodnictwem Carolyn Wood Sherif zorganizowała obóz dla dzieci w parku Robbers Cave w stanie Oklahoma. Wzięło w nim udział 24 chłopców w wieku 12 lat, którzy nie mieli najmniejszego pojęcia o tym, że uczestniczą w eksperymencie. Naukowcy podzielili uczestników obozu na dwie równe grupy, które dotarły na miejsce osobnymi autobusami. Upewniono się wcześniej, że obie grupy nie łączą żadne więzy sympatii.

Pierwszą fazą eksperymentu było umocnienie więzów przyjaźni w obu grupach. Chłopcy m.in. wymyślali nazwy dla swoich grup (Orły i Grzechotniki) i tworzyli własne sztandary, z którymi się uosabiali. W drugiej części eksperymentu naukowcy pozwolili wreszcie spotkać się obu grupom i zachęcić je do rywalizacji, która szybko przerodziła się we wrogość. Chłopcy obrzucali się wyzwiskami, robili żarty, podkradali sobie różne rzeczy. W efekcie obie grupy nie chciały nawet jeść razem w jednym pomieszczeniu.



Ostatnią fazą eksperymentu było budowanie relacji pomiędzy grupami. Początkowo próbowano złagodzić wrogość poprzez np. wspólne oglądanie filmów, albo odpalanie petard, ale to nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Naukowcy zdecydowali zamiast tego postawić przed chłopcami problemy, do których rozwiązania potrzebna była współpraca. Obie grupy musiały poradzić sobie z brakiem wody pitnej, albo uzbierać pieniądze na film oraz wspólnie zadecydować co będą oglądać. Nastawienie na realizowanie wspólnych celów dało efekty – obie grupy postanowiły, że będą wracać z obozu jednym autobusem.

Najlepsze jest jednak to, że eksperyment zakończony happy endem był trzecim spośród zorganizowanych przez Sherif. Poprzednie dwa zakończyły się buntem podopiecznych przeciwko naukowcom, odgrywającym role opiekunów, jednak o nich już oficjalnych publikacji nie można znaleźć. Doczekał się tego jedynie ostatni eksperyment. Swoją drogą nikt nie zajmował się również badaniem chłopców po przeprowadzeniu eksperymentu, więc nie można z całą pewnością stwierdzić, że nie było skutków ubocznych całego przedsięwzięcia.



“Potworny eksperyment”



Jeśli uważacie, że poprzedni eksperyment wcale nie był taki straszny, czas na coś mocniejszego. Nazwa tego eksperymentu już wskazuje, że nie będzie tak miło jak poprzednim razem. Dr Wendell Johnson był amerykańskim psychologiem i logopedą, który chciał jedynie odkryć co powoduje nawyk jąkania się. Jednak w sposób jaki tego dokonał rzeczywiście zasługuje na miano potwornego.



W 1939 w Davenport w stanie Iowa doktor zaczął przygotowywanie do eksperymentu. Wybrano 22 dzieci z sierocińców (żaden rodzic nie chciał oddać swoich pociech naukowcom), które podzielono na dwie grupy. Opiekowała się nimi asystentka Johnsona – Mary Tudor. Jedną grupę cały czas chwaliła w czasie “lekcji wymowy” za ich piękną dykcję. Natomiast przy drugiej grupie zachowywała się odwrotnie – zwracała uwagę na każde, nawet najmniejsze potknięcie i błąd w wymowie wmawiając im, że się jąkają. Po prawie 6 miesiącach dzieci, które miały świetną wymowę zaczęły mieć z nią problemy.

Jedynym celem przyświecającym Wendellowi Johnsonowi było udowodnienie, że jąkanie ma podłoże psychologiczne. W efekcie dzieci poddane eksperymentowi przeżyły traumę, która odbiła się na ich dalszym życiu. Depresja, utrata pewności siebie i niskie poczucie własnej wartości były częstymi objawami. Po wielu latach, w wyniku procesu sądowego Uniwersytet stanu Iowa przeprosił uczestników i wręczył spore pieniężne zadośćuczynienie (925 tys. dolarów) dla tych uczestników eksperymentu, którzy jeszcze żyli.



Mały Albert


Poprzedni przykład nie był jednym eksperymentem, do którego tak bezwzględnie wykorzystano dzieci. Znany psycholog John B. Watson, twórca behawioryzmu, zyskał sobie złą sławę dzięki 11-miesięcznemu chłopcu nazwanemu “Little Albert”. Przeprowadzając na nim w 1920 roku eksperyment Watson chciał udowodnić, że w określonych okolicznościach dziecko może nabawić się irracjonalnego strachu.



Żeby tego dokonać Watson pokazywał niemowlakowi szczura, królika i jeszcze kilka innych włochatych zwierząt i przedmiotów. Po tym jak dziecko się z nimi oswoiło naukowiec przeszedł do drugiej fazy eksperymentu – za każdym razem kiedy mały Albert próbował się bawić ze zwierzętami, za jego plecami uderzano w głośny gong, którego dźwięk straszył malca. Już po krótkim czasie, ten strach został przez Alberta przeniesiony na przedmioty i zwierzęta, które z nim kojarzył. Wkrótce wszelkie białe i włochate rzeczy (jak np. kocyk, czy broda) wywoływały u niego irracjonalne uczucie przerażenia. Święty Mikołaj też był dla niemowlaka przerażający.



Watson chciał przeprowadzić kolejny eksperyment, w którym mógłby udowodnić jak można wygasić powstały lęk, jednak chłopiec musiał zostać oddany matce i psycholog nie miał szansy wprowadzić swojego planu w życie. Po wielu latach udało się ustalić, że “little Albert” to tak naprawdę Douglas Merritte. Niestety malec nie miał szczęścia – zdiagnozowano u niego wodogłowie, przez które zmarł w wieku 6 lat.




Poniżej możecie zobaczyć oryginalne nagranie, zrobione podczas eksperymentów:






Eksperyment MK-Ultra



Zostawmy naukowców, którzy nienawidzili dzieci – teraz czas na CIA i jej sławny eksperyment z narkotykami przeprowadzony w latach 50. i 60. Ten okres cechowała ogólna paranoja związana z Zimną Wojną i infiltracją amerykańskiego społeczeństwa przez sowieckich szpiegów. Żeby więc bronić Stany Zjednoczone przed wrogiem CIA postanowiła testować LSD na nieświadomych obywatelach. Brzmi kompletnie bez sensu, prawda?

Początkowo przeprowadzano testy na własnych agentach, sprawdzając, czy różne substancje chemiczne – w tym narkotyki – pozwolą na łatwiejsze wyciągniecie z nich tajnych informacji. Można powiedzieć, że CIA torturowała własnych ludzi, żeby sprawdzić, czy nie złamią się pod wpływem presji.




Po zebraniu odpowiedniej ilości danych na tym etapie, agencja przeniosła eksperymenty na szerszą grupę ludności. Płacono kobietom w nocnych klubach, aby dosypywały narkotyków do drinków i korzystano nawet z usług domów publicznych, żeby rozszerzyć spektrum badania na różne miejsca i sytuacje.

Niestety większość dokumentów została zniszczona na początku lat 70., jeszcze przed tym jak sprawa wyszła na jaw. Odkrycie projektu MKULTRA odbiło się szerokim echem w mediach, po których wytoczono wiele spraw sądowych, a teorie spiskowe związane z eksperymentami są żywe do dziś.



Grom dźwiękowy z Oklahoma City




Na koniec jeszcze jeden z eksperymentów przeprowadzanych przez rząd Stanów Zjednoczonych na nieświadomych niczego obywatelach. Eksperyment znany jako grom dźwiękowy z Oklahomy polegał na sprawdzeniu jak dużą ilość głośnego dźwięku mieszkańcy miasta będą mogli znieść nim pojawią się u nich problemy psychologiczne. Testy przeprowadzono w 1964 roku na mieszkańcach Oklahoma City.

To nie pierwszy raz, kiedy rząd wysyłał samoloty, żeby nękać mieszkańców. W przypadku Oklahoma City był to pierwszy raz kiedy przeprowadzono długotrwały test tego typu, chcąc zbadać wpływ na społeczeństwo i ekonomie całego miasta. Badanie rozpoczęto 2 lutego 1964 roku i trwało przez 6 miesięcy. W tym czasie nad miastem huk gromu dźwiękowego rozległ się 1253 razy.

Organizatorzy eksperymentu (NASA, FAA i USAF) stworzyli nawet specjalną, fałszywą linię telefoniczną, za pośrednictwem której można było składać zażalenia. W czasie jego trwania ucierpiało kilkadziesiąt szyb w najwyższych budynkach miasta. Kolejne protesty i nagłośnienie sprawy w mediach zmusiły do przerwania eksperymentu.

Poniżej możecie usłyszeć jak brzmi myśliwiec pędzący szybciej niż dźwięk.


11
Ostatni lot B-17F ,,Memphis Belle". Zapewne większość sadolowych fanów filmów wojennych słyszała o filmie ,,Memphis Belle", w polskiej wersji ,,Ślicznotka z Memphis". Tutaj wersja nagrana jeszcze w czasie wojny, prawdziwa historia, bez przekłamań typu ,,Lecimy na Bremę"





Wszystkie ujęcia nagrane w czasie prawdziwych lotów bojowych

Napie**alanka w afganistanie[funker530]

azerbejdzanification • 2013-03-12, 16:41
18
Napie**alanka w afganistanie w formie FPP,martwych talibów nie widać,ale chłopaki ładnie ich orają.

Call of Duty live:D



Kanał typka na którym jest więcej takich akcji:)
FUNKER530

Egzoszkielet wspomagany.

Debal • 2013-03-12, 15:38
21

Sztuczny egzoszkielet lub pancerz wspomagany – mocowana na zewnątrz ciała powłoka, której celem jest wzmocnienie siły mięśni użytkownika. Egzoszkielet może wzmacniać wszystkie partie mięśni lub tylko niektóre (np. sztuczne ramię).

Sterowanie egzoszkieletem odbywać się może na 4 sposoby:

1) Sterowanie mechaniczne – osoba jest częściowo sprawna i ma możliwość kontrolowania egzoszkieletu manualnie np. rękami za pomocą joysticka.

2) Sterowanie głosem – osoba nie ma możliwości ruchowych, ma jednak możliwość wypowiadania komend głosowych, które są przesyłane poprzez mikrofon do komputera,
a w nim odpowiednio interpretowane na odpowiadającą danemu zwrotowi funkcję egzoszkieletu (czynność), po czym z komputera wysyłana jest do sterownika egzoszkieletu odpowiednia seria instrukcji do wykonania (zadziałania odpowiednich siłowników) – np. odpowiadających czynności podnieś rękę, wstań, idź itp.

3) Sterowanie czujnikami naskórnymi lub podskórnymi (implantami) – metoda polegająca na założeniu pacjentowi serii implantów, które wzmacniając impulsy nerwowe, odczytują na ich podstawie intencje ruchowe osoby, a następnie przekazują te „intencje” (wzmocnione impulsy) do komputera sterującego.
W przypadku tej metody wymagana jest częściowa sprawność układu nerwowego.





Teoretycznie sterowanie egzoszkieletem mogłoby się odbywać bezpośrednio z użyciem fal mózgowych – po podłączeniu do głowy osoby serii elektrod, odpowiednie rodzaje impulsów przekazywane byłyby do komputera, który na tej podstawie ur*chamiałby odpowiednie funkcje egzoszkieletu.

Jednak obecnie nie istnieją jeszcze prototypy działające w ten sposób.

Więcej informacji pod linkiem: http://pl.wikipedia.org/wiki/Egzoszkielet_wspomagany

Violet Constance Jessop

Mikrofalówka • 2013-03-12, 14:55
12
Violet Constance Jessop (ur. 2 października 1887, zm. 5 maja 1971) - angielska stewardesa pracująca na parowych statkach transatlantyckich "Olympic", "Titanic" i "Britannic" należących do White Star Line. Każdy z tych statków uległ katastrofie, które ona przeżyła.

Urodziła się w pobliżu Bahia Blanca w Argentynie. Była najstarszym dzieckiem irlandzkich emigrantów Katherine i Williama Jessop. William Jessop wyemigrował z Dublina w połowie 1880 roku, aby spróbować swoich sił w hodowli owiec w Argentynie. Jego narzeczona Katherine Kelly dołączyła do niego w 1886 roku. Violet była pierwszym z dziewięciorga dzieci, tylko sześć z nich przeżyło. Violet chorowała w młodości na gruźlicę i pomimo złych prognoz lekarskich przeżyła. Po śmierci ojca, Violet przeniosła się z rodziną do Wielkiej Brytanii gdzie uczęszczała do szkoły zakonnej. Po chorobie jej matki opuściła szkołę i zaczęła pracę na wysokiej klasy liniowcach. Pracowała na RMS "Olympic" jako stewardesa. 20 września 1911 roku, wypływając w swoją piątą podróż z Southampton do Nowego Jorku, "Olympic" został uderzony przez krążownik marynarki wojennej HMS "Hawke". Uszkodzenia obu jednostek były dość poważne, ale nikt z pasażerów nie odniósł obrażeń.
Pracowała, również jako stewardessa, na pokładzie RMS "Titanic" podczas dziewiczego rejsu. Czwartego dnia rejsu "Titanic" zderzył się z górą lodową i zaczął tonąć. Violet została wezwana na pokład i przyglądała się załadunkowi szalup. Uratowała się w łodzi nr 16. W trakcie opuszczania łodzi, jeden z oficerów podał jej dziecko. Następnego ranka rozbitkowie zostali uratowani przez RMS "Carpathia". Na "Carpathii" jakaś kobieta wzięła dziecko uratowane przez Violet i pobiegła z nim bez słowa.
Podczas I wojny światowej służyła jako pielęgniarka Brytyjskiego Czerwonego Krzyża. W 1916 roku znajdowała się na pokładzie HMHS "Britannic", bliźniaczego statku "Titanica", gdy wszedł na minę i zatonął na Morzu Egejskim. Kiedy "Britannic" tonął, wyskoczyła z łodzi ratunkowej, aby uniknąć wciągnięcia przez śruby. Została zassana pod wodę uderzając o stępkę, zanim wyciągnęła ją inna szalupa. Później stwierdziła, że zawdzięcza życie swoim grubym, kasztanowym włosom, które zamortyzowały uderzenie. Przed opuszczeniem "Britannica" zabrała z kabiny swoją szczoteczkę do zębów. Powiedziała później, że szczoteczka była jedną z rzeczy, których najbardziej brakowało po katastrofie Titanica.
Po wojnie pracowała najpierw w White Star Line, Red Star Line, a następnie w Royal Mail Line. Podczas swojej kariery w Red Star odbyła dwa rejsy dookoła świata. W latach trzydziestych była przez krótki czas zamężna, w 1950 roku zamieszkała w Great Ashfield w Suffolk. Po przejściu na emeryturę dostała telefon od osoby podającej się za dziecko uratowane przez nią z Titanica.
Violet Jessop zmarła na niewydolność serca 5 maja 1971 roku.



źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Violet_Jessop

Lądowanie na Tytanie

BluntedAstronaut • 2013-03-11, 20:58
121
Czego to nie znajdziemy w internecie pełnym wszelkiego rodzaju gówna wymieszanego z naprawdę zajebistymi materiałami (ze zdecydowaną przewagą gówna). Dzisiaj wyławiam z tego gówna zajebiste wizje artystyczne i zdjęcia z lądowania na Tytanie (Cassini-Huygens). Znowu jest na co popatrzeć i poczytacie przy okazji parę ciekawostek jakie dodaję do niektórych zdjęć:

Na początek z Saturnem w tle
LINK


Ewentualne jezioro metanu - jedyny pozaziemski zbiornik z cieczą jaki istnieje w Układzie Słonecznym
LINK


Lądownik w górnych warstwach atmosfery Tytana


Znowu jeziora metanu
LINK


LINK


Balon jako ewentualny sposób na podróżowanie po Tytanie. Atmosfera Tytana może mieć nawet około 900 km grubości
LINK


Kolory jeziora metanu i nieba powinny być inne a kwiatki to już zupełnie nierealna sprawa na Tytanie ale poza tym to zajebista wizja
LINK


Kolejna wizja lądowania
LINK


Znane już wszystkim jeziora
LINK


Saturn w nienaturalnych kolorach
LINK


Prawdziwe zdjęcie z lądowania na Tytanie próbnika Huygens
LINK


Kolejne z lądowania Huygensa, zwróćcie uwagę na wysokości podane z boku i NSWE u góry
LINK


Mozaika zdjęć powierzchni Tytana zrobionych przez Huygensa
LINK


Ponownie z lądującego Huygensa


Kolejna zajebista wizja artystyczna
LINK


Renderowana przez NASA ale i tak świetny widok
LINK


Kolejna przezajebista wizja...
LINK


...i następna


Tytan widziany przez Huygensa z kosmosu


Reszta w komentarzach wieczorem późnym, nocną późną albo porankiem wczesnym.
teken • 2013-03-11, 22:08  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (16 piw)
Cytat:

Kolory jeziora metanu i nieba powinny być inne a kwiatki to już zupełnie nierealna sprawa na Tytanie ale poza tym to zajebista wizja

Wiesz, teoria ziemskiego życia jest dosyć ograniczona do granic naszej atmosfery. Nie można zakładać, że gdzie indziej nie ma żcyia, bo nie ma dogodnych warunków. Nie ma warunków dla życia ziemskiego, dlaczego zakładać, że nie ma zycia w -180*C, którego podstawowym źródłem pożywienia jest płynny metan.
Nie można ograniczać definicji życia do tej, jaką sami znamy.

Mermaids - the Body Found (HD) (sadistic uczy i bawi)

In...........eo • 2013-03-11, 16:50
23
Mermaids - the Body Found, bo taki jest tytuł dokumentalnego filmu który opowiada grupie naukowców badających dziwne zwłoki znajdowane na wybrzeżach na całym świecie. Szybko okazuje się, że mają doczynienia z Człowiekiem-Rybą, Wodną Małpą czy mówiąc prościej Syreną.
Film produkcji Animal Planet.






Niestety film jest po angielsku,szukałem ale nie ma w sieci polskie wersji. Trwa około półtorej godziny. Czasem puszczają na święta z polskim lektorem na Animal Planet.


Wiem, że nie każdemu chce się oglądać cały film więc przedstawie argumenty podane w filmie fraz z jego fragmentami oraz ogółem go streszcze. Między innymi takie jak hipoteza wodnych małp.

Fragment filmu:




UWAGA SPOJLER!


Film jest rekonstrukcją pracy grupki naukowców którzy znajdują dziwne ciało na plaży. Wkrótce zdają sobie sprawę, że są ta legendarne syreny, przedstawiają multum racjonalnych dowodów na ich istnienie niestety, rząd USA który testuje nową broń na nieznanych wodach (i jest bezpośrednio związany z śmiercią zwierząt wywalanych na plaże, nie tylko dziwnych zwłok), nie może dopuścić aby ludzie poznali prawdę. Konfiskuje wszystko wraz z ciałem. Gdzie znajdą nowe ciało, oni tam już są. Wk***ieni i pozbawieni nadziei na lepsze jutro, niespodziewanym trafem dowiadują się o 2 chłopcach którzy gdy bawili się na plaży znaleźli zwłoki syreny i zrobili wideło kamerą z telefonu komórkowego, zanim źli amerykanie przyszli i zabrali im zabawki. Film zawiera też animacje w której autor przedstawia swoją wizje rozwoju naszych małpich wodnych kuzynów.

Jak chcecie znać szczegóły to obejrzyjcie film.


UWAGA! KONIEC SPOJLERA!


Niektóre argumenty przedstawione w filmie:

- Filmiki z sieci oraz oczywiście ich relacje słowne z przebiegu polowania na łososia, przedstawiające rybaków którzy wyławiali/ją (do tej pory) dziwne, agresywne, defliniczłowiekowate stworzenia.

Są też filmiki i relacje żołnierzy piechoty morskiej stacjonujących w łodziach podwodnych



Akurat fragment z filmu, ale w ch*j trudno to znaleść bo zwykle są kasowane od razu.

- Groty, różnego rodzaju narzędzia i broń wyławiane wraz z rybami na całym świecie.




- Pradawne rysunki na ścianach w jaskiniach.



- Analiza dźwięku bloop , i jemu podobnych, których nie da się utożsamić z żadnym stworzeniem ani machiną czy wybuchem znanym człowiekowi. Podają jako miał by to być przykład komunikowania się miedzy syrenami.

- Istnienie mitu syreny jako człowieka-rybę we wszystkich kulturach i starożytnych państwach żyjących blisko morza, rozwijających się niezależnie od siebie.




Na końcu tego fragmentu pokazano średniowieczną rycinę która miała by jakoby przedstawiać człowieka z licznymi mutacjami. Przynajmniej tak do niedawna sądzono. (Opis, i rysunki idealnie pasują do znaleziska i badań naukowców od wodnych małp.)

- I ostatni argument, Teoria Wodnej Małpy, która jest przeciwstawną teorią do teorii sawanny (tak o tej co mówi, że człowiek zeszedł z drzewa)

cytat z wikipedii:

Cytat:

Hipoteza wywodząca pochodzenie gatunków z rodzaju Homo ze środowiska wodnego, w którym miały wyewoluować fizyczne cechy odróżniające ludzi od innych człowiekowatych.



Teoria ta mówi o tym, że człowiek w pewnym momencie rozwoju prowadził wodno-lądowy lub wodny tryb życia. Dzięki czemu rozwinął duży mózg itd. (Wszystkie ssaki wodne, w tym wieloryby, delfiny, orki mają bardzo duże i bardzo dobrze rozwinięte mózgi, potrafią być mądrzejsze od niektórych ludzi, np. od gimbusów. Woda i dieta rybna sprzyja rozwijaniu dużej głowy, i dużego ciała, a zauważcie iż nasi przodkowie są dużo więksi i wyżsi od nas). W pewnym momencie nasi przodkowie przodkowie opuścili wodny dom. Ale niektórzy z ówczesnych człekokształtnych mogli pozostać w wodzie i przystosować się do całodobowego życia w środowisku wodnym.

Argumenty za teorią przybrzeża:

- skóra – brak owłosienia, sposób pocenia się oraz rozmieszczenie i grubość komórek tłuszczowych (dziesięć razy więcej tych komórek niż u innych małp) tkanki podskórnej podobne do spotykanego u ssaków wodnych wskazują na lepsze przystosowanie do przebywania i poruszania się w wodzie niż na lądzie.

- dwunożność – częste pływanie sprzyjało wyprostowaniu kręgosłupa, a brodzenie w płytkiej wodzie - przyjęciu pionowej postawy i poruszaniu się na dwóch nogach.

- oddychanie – człowiek potrafi kontrolować swój oddech (np. wstrzymanie oddechu przy nurkowaniu), oddychać nosem i ustami (obniżona krtań), cechy te są charakterystyczne dla ssaków wodnych i wodno-lądowych, Morgan uważa, że ta zdolność przyczyniła się do rozwoju ludzkiej mowy . Drugim ewenementem jest to, że potrafimy jednocześnie pić i oddychać.

- poród – stosunkowo duża czaszka płodu przy wąskim kanale dróg rodnych kobiety niesie duże ryzyko powikłań w czasie porodu, środowisko wodne ułatwia poród i zmniejsza ryzyko matki i dziecka.

- zdolność pływania - Noworodki potrafią wstrzymywać oddech w wodzie i bez lęku pływać delikatnie zanurzone w pozycji brzuchem do dołu. Na jednej z wysp Oceanu Indyjskiego odkryto kamienne narzędzia datowane na 900 tys. lat i wykonane przez przedstawiciela gatunku Homo erectus. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że aby się dostać na wyspę, trzeba pokonać liczący 19 km szerokości bardzo głęboki rów morski. Mało prawdopodobne, aby pitekantrop potrafił konstruować tratwy i w ten sposób pokonać przeszkodę wodną. Musiał więc ją przepłynąć wpław, a to z kolei wymagało bardzo dobrych umiejętności poruszania się w wodzie. Nie umieją tego inne małpy człekokształtne.

- odżywianie – organizm człowieka jest lepiej przystosowany do spożywania pokarmów obecnych w wodzie niż mięsa zwierząt lądowych (zapotrzebowanie na egzogenne kwasy tłuszczowe oraz brak obserwowanych u innych lądowych mięsożerców enzymów neutralizujących działanie cholesterolu). Śledząc ewolucję człowieka, można zauważyć, że 200 tys. lat temu nastąpił nagły wzrost wielkości mózgu u pierwszych przedstawicieli gatunku Homo sapiens (jest on większy o ponad 50 proc. niż u Homo erectus). Taka radykalna zmiana, zdaniem brytyjskich naukowców, mogła nastąpić tylko w środowisku bogatym w dwa specyficzne kwasy tłuszczowe - DHA i AA. Odgrywają one bardzo ważną rolę w tworzeniu błon komórkowych neuronów i ścian naczyń krwionośnych. Odpowiednią ilość DHA i AA mogła dostarczyć wyłącznie dieta obfita w ryby i owoce morza.

- zęby – Marc Verhaegen z Centrum Studiów Antropologicznych w Putte w Belgii twierdzi, że budowa zębów hominidów, a dokładnie ich szkliwa, wykazuje zdumiewające podobieństwo do zębów ssaków przystosowanych do życia w środowisku bagien i nadbrzeżnej roślinności.

Dodatkowo można wymienić posiadanie szczątkowej błony pławnej między palcami rąk i nóg (założe się, że patrzycie się na swoje ręce) , płakanie łzami oraz odmienne od współczesnych małp wzory owłosienia (u człowieka opływowe).

Przeciw:

Brak możliwości jej udokumentowania. Ewentualne ślady kopalne znajdowałyby się na terenach obecnie pokrytych wodą.

Pragnę zauważyć, że według teorii sawanny wiele małp zeszło z drzewa a tylko ludzie mają postawę dwunożną.

_____________________________________________________________________________
VvVvVvVvVvVvVvVvVvVvVvVvVvVvVvVvVvVvVvVvVvVvVvVvVv


Strona na której możecie sprawdzić więcej na temat syren.

http://www.believeinmermaids.com/

Tak, tak została zablokowana przez rząd USA (Ciekawe dlaczego? Hmm, może zapomnieli płacić abonament.) ale może ją przywrócą więc warto mieć link.



I tak prywatnie to myślę, że biali ludzie mogą pochodzić od wodnych małp. (Wszystkie delfiny są szare lub białe.)

A murzyni czy tam afroamerykanie to hybrydy małpy drzewnej z wodną małpą, lub pochodzą od małpy z sawanny która przystosowała się do życia wśród białych małp. To tłumaczyło by dlaczego plemiona afrykańskie które nie miały kontaktu z białym człowiekiem (spółkowały), mają małpią czaszkę oraz rysy twarzy podobne do małp.

Ale to tylko moje prywatne zdanie.

Ostatnie walki wermachtu

LegendarnyZiom • 2013-03-11, 10:19
36
Kilka ciekawych ujęć w kolorze.

X