69
Podejście Hitlera do Polaków w kwestii rasowej.

Warte przypomnienia dla wszystkich polskich wielbicieli "wujka Adolfa"

Obowiązki robotników i robotnic cywilnych narodowości polskiej podczas ich pobytu w Rzeszy.
(pisownia oryginalna - 1940)
(...)
Pkt. 6
Każde obcowanie z ludnością niemiecką, szczególnie odwiedzanie teatrów, kin, zabaw tanecznych, restauracji i kościołów
razem z ludnością niemiecką jest zakazane.
Tańczenie i zażywanie alkoholu jest polskim robotnikom tylko pozwolono w oberżach spechalnie dla nich przeznaczonych.

Pkt. 7
Spółkowanie z kobietą niemiecką lub z mężczyzną niemiecką, względnie zbliżenie niemoralne do nich będzie karane śmiercią.



Eisenach, 15. November 1940
Hedwig H. und der polnische Zwangsarbeiter Eduard P. müssen auf dem Marktplatz Schilder mit der Aufschrift „Ich habe mich mit einem Polen eingelassen“ und „Ich bin ein Rasseschänder

Hedwig H. i polski robotnik przymusowy Eward P. zmuszeni do trzymania plakatów informujących: "Byłam w związku z Polakiem" oraz "Jestem profanatorem rasy"


Polak winny "hańby rasowej" bardzo często był przewożony w pobliże miejsca w którym wcześniej pracował. Tu też czekała prowizoryczna szubienica. Na miejsce egzekucji spędzano wszystkich polskich robotników przymusowych z okolicy. Mieli przekonać się na własne oczy, co czeka każdego, kto ośmieli się nawiązać romans z Niemką

Także los kobiet, które przyłapano na romansie z Polakiem, miał być przestrogą dla miejscowej ludności. Winne "hańby rasowej" były napiętnowane jako "polskie dz**ki". Zdarzało się, że obcinano im włosy (...) Zwykle trafiały do zakładu poprawczego, więzienia lub obozu koncentracyjnego.

Źródło: Focus Historia, ausstellung-zwangsarbeit.org

Wiem, z Hitlerem miało być pięknie i wspaniale, ale wyszło jak wyszło. Mało istotne jest co miało wyjść, co kto obiecywał i jak słodko pierdział zapewniając o przyjaźni.

Polska Broń pancerna 1939

Anonymous • 2012-11-05, 02:59
126
Jako, że zbliża się 11 listopada postanowiłem wstawić tutaj coś o czołgach RP. Mimo, że nie ma się czym chwalić, to jak na 1939 rok mieliśmy jednak parę modeli które mogły coś zrobić.

Temat zaczniemy. Od najgorszego czołgu jaki mieliśmy na składzie.
Dzisiejszy odcinek czołgi lekkie.

miejsce 3 - Renault FT-17
Francuski lekki czołg wsparcia piechoty Renault FT-17 (Renault FT M1917) był prawdopodobnie najbardziej rewolucyjnym projektem czołgu w historii rozwoju tej broni. Był on pierwszym czołgiem z uzbrojeniem umieszczonym w wieży obrotowej, a jego układ konstrukcyjny stał się klasycznym. FT-17 był szeroko używany w bitwach końca I Wojny Światowej, począwszy od 31 maja 1918. Po wojnie były one szeroko eksportowane - używane były w większości państw posiadających wojska pancerne, zwykle jako ich pierwsze czołgi. Większość z wyprodukowanych czołgów znajdowała się wciąż w służbie jeszcze w chwili wybuchu II Wojny Światowej, chociaż wówczas były one już całkowicie przestarzałe.
czołgów FT-17 nie powiodła się, więc zostały one porzucone.
Brak informacji o jakichkolwiek zniszczeniach dokonanych przez FT-17 niemieckim czołgom.

Uzbrojenie i opancerzenie:
działko 37mm Puteaux wz.18 (SA-18) L/21 lub karabin maszynowy 8mm Hotchkiss wz.14 (Mle.14)

Kadłub - nitowany z walcowanych płyt pancernych. Grubość - przód: 16mm (pionowe) - 8mm (poziome), boki i tył - 16mm, góra - 8mm, dno - 6mm.

Silnik - Renault: 39 KM przy 1500 obr/min; 4480 cm3; rzędowy, 4-cylindrowy, 4-suwowy, chłodzony cieczą.

Załoga - 2 (kierowca i dowódca / strzelec). Czołg nie był wyposażony w radio. Komunikacja za pomocą kolorowych flag.

miejsce 2 - Czołg lekki Vickers Mk. E (6-Ton)

Jednym z bardziej znaczących czołgów w historii rozwoju broni pancernej był brytyjski czołg lekki Vickers 6-Ton (Six-Ton), znany też jako: Vickers Mark E (Mk. E). Niedoceniony przez Armię Brytyjską Vickers 6-Ton zrobił jednak prawdziwą międzynarodową karierę. Pomimo, że był wyprodukowany w stosunkowo niewielkiej liczbie, lecz przed drugą wojną światową był chyba najszerzej rozpowszechnionym typem czołgu na świecie, po czołgu Renault FT-17. Jego licencja z kolei dała początek wielkiej serii radzieckich czołgów rodziny T-26 (ponad 12.000 sztuk) oraz polskiemu czołgowi 7TP.

Czołgi Vickers Mark E mogły różnić się uzbrojeniem w zależności od wymagań odbiorcy. Typowym uzbrojeniem wersji dwuwieżowej (Typ A) były dwa karabiny maszynowe chłodzone wodą Vickers 7,7mm, umieszczone w osobnych wieżyczkach. Chłodnice karabinów były chronione pancernymi osłonami. W wersjach eksportowych stosowano różne karabiny maszynowe. Zapas amunicji - ok.6000 nabojów.
- zobacz zmiany uzbrojenia polskich czołgów Vickers E Typ A

Zasadniczym uzbrojeniem wersji jednowieżowej Typ B było krótkolufowe działko czołgowe 47mm Vickers QF (Quick Firing) sprzężone z chłodzonym wodą karabinem maszynowym Vickers 7,7mm. Po lewej stronie działka znajdował się celownik teleskopowy. Zapas amunicji do działka - 49 - 50 nabojów ppanc i burzących oraz ok.4000-6000 nabojów do km.
- fińskie czołgi były dostarczone bez uzbrojenia
- polskie czołgi miały sprzężony karabin maszynowy 7,92mm wz.30.
Pancerz czołgu zbudowany był z walcowanych płyt pancernych, łączonych nitami. Grubość:
- kadłub: przód i boki - 13mm, tył - 8mm
- wieże (zarówno wariant dwuwieżowy i jednowieżowy) - 13mm dookoła
- góra i dno: 5mm
Pomimo pojawiania się nowszych konstrukcji czołgów, czołg Vickers Mk. E pozostał pełnowartościowym czołgiem lekkim aż do początku II wojny światowej, a jego działko, pomimo słabych parametrów, wciąż było zdatne do walki z większością czołgów tego okresu na bliskich, lub nawet na średnich dystansach. Jedynie opancerzenie czołgu Vickers okazało się zupełnie niewystarczające w miarę rozwoju środków przeciwpancernych.

miejsce 1 - 7TP
7TP (skrót od siedmiotonowy, polski) – polski czołg lekki skonstruowany przed II wojną światową. Obok tankietek TK-3 i TKS był podstawową bronią polskich sił pancernych podczas kampanKonstrukcja czołgu 7TP była polskim rozwinięciem brytyjskiego czołgu Vickers E, którego licencję zakupiła Polska. Czołg został zatwierdzony do produkcji wiosną 1935 roku. W chwili wybuchu wojny polski czołg 7TP stanowił jedną z najbardziej udanych konstrukcji w zakresie broni pancernej. Posiadał on szereg rozwiązań niespotykanych w innych wozach tej klasy w tamtym okresie, jak peryskop odwracalny konstrukcji Rudolfa Gundlacha umożliwiający załodze obserwację pola bitwy w zakresie 360 stopni czy wysokoprężny silnika Diesla.
7TP ustępował wyraźnie pod względem opancerzenia oraz kalibru działa jedynie niemieckiemu czołgowi PzKpfw IV. Czołgi 7TP były lepsze od niemieckich czołgów lekkich (PzKpfw I i II). Mogły również skutecznie zwalczać ówczesne niemieckie czołgi średnie (PzKpfw III i IV). W ZSRR produkowano brata bliźniaka 7TP jakim był T-26.
Pancerz z płyt pancernych, nitowany, utwardzany powierzchniowo o grubości: 5 mm (góra tył)
9,5 mm (dół)
10 (góra przód, góra część środkowa)
13 mm (boki, tył)
17 mm (pionowe przednie płyty pancerne)

wieża 15 mm (boki, tył)
10 mm (góra)


szału nie ma, nie wyciągneliśmy wniosków z II wojny światowej i aktualnie na składzie mamy znowu przestarzałe czołgi, nie licząc leopardów w średnim wieku.

Stanisław Sosabowski

kufel01 • 2012-11-04, 23:45
92
45 lat temu zmarł w Londynie Stanisław Sosabowski, generał WP, organizator i dowódca słynnej 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej, na czele której walczył w 1944 r. pod Arnhem.



Stanisław Sosabowski urodził się 8 maja 1892 r. w Stanisławowie w rodzinie kolejarskiej. W 1910 r. rozpoczął studia ekonomiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, lecz śmierć ojca i konieczność utrzymania rodziny zmusiły go do powrotu do rodzinnego miasta. Tam wstąpił do Drużyn Strzeleckich.

W 1913 r. został powołany do armii austro-węgierskiej; uczestniczył w walkach 58. pułku piechoty. W listopadzie 1918 r. zgłosił się do Wojska Polskiego. Ze względu na stan zdrowia objął funkcję oficera do specjalnych poruczeń w Ministerstwie Spraw Wojskowych i nie brał udziału w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r.
W 1922 r. rozpoczął studia w Wyższej Szkole Wojennej w Warszawie. Po ich ukończeniu skierowano go do Sztabu Generalnego. W latach 1928-1939 pełnił funkcje dowódcze w 75. pułku piechoty, pułku Strzelców Podhalańskich, 9. Pułku Piechoty Legionów i 21. Pułku Piechoty Dzieci Warszawy.

Kampania wrześniowa

Podczas kampanii polskiej 1939 r. 21. Pułk został przydzielony do 8. Dywizji Piechoty, będącej odwodem Armii Modlin. Brał udział w walkach w rejonie Mławy.

15 września 1939 r. pułk wraz z Grupą Operacyjną wycofał się do Warszawy, gdzie obsadził odcinek obronny na Grochowie. Sosabowskiemu udało się utrzymać pozycje przy niewielkich stratach własnych. Dwa dni po podpisano aktu kapitulacji stolicy, 29 września, przed wymarszem do niewoli, 21. Pułk i jego dowódca zostali odznaczeni przez gen. Juliusza Rómmla orderami Virtuti Militari III klasy.

Walki na Zachodzie

Po zakończeniu walk Sosabowski przeszedł do konspiracji i wstąpił do Służby Zwycięstwu Polski. Tam otrzymał zadanie przedarcia się przez Węgry do Francji, by przekazać meldunki o sytuacji w kraju rządowi na wychodźstwie. Pod fałszywym nazwiskiem Emil Helm, Sosabowski dotarł do Paryża, gdzie otrzymał przydział na dowódcę piechoty dywizyjnej w odtwarzanej 4. Dywizji Piechoty, która stacjonowała w obozie w Parthenay. 19 czerwca 1940 r. Sosabowski dotarł do portu w La Pallice, skąd wraz z 6 tys. żołnierzy został ewakuowany do Wielkiej Brytanii. Tam zgłosił się do polskiego sztabu, gdzie otrzymał przydział na dowódcę formującej się 4. Kadrowej Brygady Strzelców.

Spadochroniarz

Sosabowski postanowił ze swej brygady stworzyć pierwszą w historii Wojska Polskiego jednostkę spadochronową. Szkolenia odbywały się w ośrodku w Largo House, zaś skoki spadochronowe na lotnisku Ringway.

Brygada wzięła udział w największej w II wojnie światowej operacji powietrzno-desantowej sprzymierzonych, której celem było opanowanie mostów na Renie w pobliżu holenderskiego Arnhem. Straty Brygady sięgnęły blisko 40 proc. walczących oddziałów, a cała operacja zakończyła się porażką. Za jednego z winnych uznano Sosabowskiego, któremu zarzucono niedopuszczalną krytykę brytyjskiego dowództwa.

Na żądanie Brytyjczyków rozkazem z 27 grudnia 1944 r. Pierwsza Brygada Spadochronowa została odebrana jej twórcy i dowódcy, a Sosabowskiego mianowano inspektorem Jednostek Etapowych i Wartowniczych.

Robotnik

Po II wojnie światowej Sosabowski pracował w Wielkiej Brytanii jako robotnik magazynowy w fabryce silników elektrycznych, a następnie telewizorów.

Gen. Stanisław Sosabowski zmarł na zawał 25 września 1967 r. w Londynie. W 1969 r. spadochroniarze przywieźli jego prochy do Polski, gdzie spoczęły - zgodnie z wolą Sosabowskiego - na warszawskim cmentarzu Wojskowym na Powązkach.
Pater patriae • 2013-01-05, 13:04  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (278 piw)


Witam, chciałbym dzisiaj przedstawić postać wielkiego Polaka, o którym mało kto dzisiaj pamięta, mianowicie gen. Stanisława Sosabowskiego.

Stanisław Sosabowski to jeden z najbardziej znanych generałów Wojska Polskiego podczas II wojny światowej. To on stworzył, a następnie dowodził pierwszą polską jednostką powietrzno-desantową - 1. Samodzielną Brygadą Spadochronową, słynną z walk pod Arnhem w ramach operacji Market-Garden. Po wojnie, odarty z honoru i zaszczuty przez brytyjczyków, pracował w Anglii jako zwykły robotnik.





Stanisław Sosabowski urodził się 8 maja 1892 roku w Stanisławowie w rodzinie kolejarza. Lata szkolne spędził w rodzinnym mieście. Następnie po zdaniu matury rozpoczął naukę w Akademii Handlowej w Krakowie, która prowadziła kursy o profilu ekonomicznym dla absolwentów szkół średnich ogólnokształcących. W 1912 roku rezygnuje z nauki i poświęca się militariom. Jego wysiłki zostają docenione, gdy otrzymuje samodzielne dowództwo 24. polskiej Drużyny Strzeleckiej na terenie Stanisławowa i stopień podchorążego, w międzyczasie też organizuje oraz kieruje stanisławowskim skautingiem.

Sosabowski swoją karierę wojskową rozpoczął w 1913 r., gdy został powołany do odbycia obowiązkowej służby w Armii Austrowęgierskiej. Po wybuchu w I wojny światowej Sosabowski wyruszył na front jako żołnierz 58. pułku piechoty i przeszedł swój chrzest bojowy w październiku 1914 r. pod Przemyślem. Następnie bił się na przełęczy Dukielskiej. Karierę liniową st. sierż. Sosabowskiego zakończyła ciężka rana, jaką odniósł 15 września 1915 roku nad rzeką Leśną. Podczas pobytu w szpitalu w Ołomuńcu dostał awans na podporucznika ze starszeństwem z 1 stycznia 1916 roku i zawarł związek małżeński. Rekonwalescencja nie trwała długo bo w marcu 1917 r. został przeniesiony do sztabu Grupy Frontu Południowo-Tyrolskiego, a w styczniu 1918 r. do Generalnego Gubernatorstwa w Lublinie, gdzie zastała go wolna Polska.

1 listopada 1918 roku wstąpił do organizującego się Wojska Polskiego. Jednak z powodów zdrowotnych nie otrzymał przydziału bojowego. Najpierw powierzono mu szefostwo Komisji Likwidacyjnej byłego Generalnego Gubernatorstwa w Lublinie - w tym samym czasie otrzymał awans na kapitana. W sierpniu 1919 roku został przeniesiony do Ministerstwa Spraw Wojskowych w Warszawie. Z powodu kontuzji kolana nie brał bezpośredniego udziału w wojnie polsko-bolszewickiej i wojnie polsko-ukraińskiej. Od 1 marca 1920 r. do 15 marca 1921 r. pełnił służbę w Oddziale IV Zaopatrzenia i Komunikacji Sztabu Ministerstwa Spraw Wojskowych, kierowanym przez płk Jana Niesiołowskiego.

8 października 1922 r. jako major WP rozpoczął edukację w Wyższej Szkole Wojennej. Po jej zakończeniu Sosabowski z powrotem znalazł się w Sztabie Generalnym na stanowisku szefa wydziału zaopatrzenia. W 1928 r. został mianowany podpułkownikiem i rozpoczął pracę na stanowisku dowódcy batalionu 75. pułku piechoty. Rok później został zastępcą dowódcy 3. pułku strzelców podhalańskich, a od 1930 r. pracował w Wyższej Szkole Wojennej w charakterze wykładowcy. W 1936 r. objął dowodzenie nad 9. pułkiem piechoty legionów w Zamościu - w międzyczasie w 1937 r. uzyskał stopień pułkownika. Z powodu kłopotów osobistych Sosabowskiego przeniesiono go w 1939 roku do Warszawy, gdzie został dowódcą 21. pułku piechoty "Dzieci Warszawy".


Gen. Stanisław Sosabowski - fotografia portretowa (1944 r.) / Źródło: NAC, sygn. 37-560-2


Gen. dyw. Stanisław Wróblewski w otoczeniu wyższych oficerów / Źródło: NAC, sygn. 1-W-683


Zmobilizowany w sierpniu 1939 roku 21. pp (w składzie 8. Dywizji Piechoty) został przydzielony do Armii „Modlin”. 3 września 8. Dywizja otrzymała rozkaz kontruderzenia na zgrupowanie niemieckie, które przerwało polski front pod Mławą. Starcie pod Gruduskiem zakończyło się klęską. Jedynie 21. pułk piechoty wykonał swe zadania zaczepne i zachowując zwartość wycofał się. Płk Sosabowski poprowadził swych żołnierzy do Modlina i Warszawy, zbierając po drodze niedobitki innych oddziałów. 14 września powierzono mu dowództwo odcinka obrony stolicy „Grochów”. Za wybitne dowodzenie oraz bohaterstwo na polu walki gen. Juliusz Rómmel, dowódca Armii „Warszawa”, odznaczył go Krzyżem Virtuti Militari V klasy.

Po kapitulacji Warszawy i ucieczce z niewoli w październiku 1939 r. płk Stanisław Sosabowski wstąpił do konspiracyjnej organizacji Służba Zwycięstwu Polski. 21 listopada komendant SZP gen. Tokarzewski-Karaszewicz wysłał go do Lwowa, w celu odbudowy organizacji, a następnie do Francji z meldunkami dla władz emigracyjnych. Występując jako Emil Heim Sosabowski dotarł do Paryża i 21 grudnia zameldował się w u naczelnego wodza gen. Władysława Sikorskiego. We Francji został odkomenderowany do Komendy Głównej Związku Walki Zbrojnej, a następnie do służby liniowej jako dowódca piechoty dywizyjnej w 1 Dywizji Grenadierów, a później w 4 Dywizji Piechoty.

W obliczu nadchodzącej klęski Francji, 21 czerwca 1940 roku, po pospiesznej ewakuacji Sosabowski wraz ze swoimi żołnierzami znalazł się w Wielkiej Brytanii, gdzie z własnej inicjatywy utworzył 4. Kadrową Brygadę Strzelców. Jego żołnierze zostali zakwaterowani w hrabstiwe Dumfries, gdzie od października 1940 r. bronili brytyjskiego wybrzeża na Półwsypie Fife.

Pobyt gen. Władysława Sikorskiego w 4 Kadrowej Brygadzie Strzelców / Źródło: NAC, sygn. 37-565-1
Pobyt gen. Władysława Sikorskiego w 4 Kadrowej Brygadzie Strzelców / Źródło: NAC, sygn. 37-565-1


Szczęśliwym trafem okazało się, że na terenie gdzie stacjonowała 4. Kadrowa Brygada Strzelców znajdowały się brytyjskie obozy treningowe dla spadochroniarzy. Związku z tym, płk Sosabowski, aby urozmaicić monotonną służbę żołnierzy, zaczął ich wysyłać na szkolenie spadochronowe. Efekty był znakomite i zimą 1940 r.zrodził się pomysł stworzenia elitarnej jednostki powietrzno-desantowej. Dowódca sam dał przykład żołnierzom i w wieku 49 lat wykonał pierwszy w życiu skok ze spadochronem. 23 września 1941 roku w rejonie Leven odbyło się „Święto Spadochronowe” 4. KBS – pierwsze pokazowe ćwiczenia polskich spadochroniarzy. Obecny na pokazie gen. Sikorski wręczył grupie żołnierzy brygady odznaki spadochronowe. Próba generalna wypadła wzorowo i naczelny wódz 9 października nadał brygadzie nową nazwę: 1 Samodzielna Brygada Spadochronowa. Oficjalny stan brygady zatwierdzony we wrześniu 1942 r. przez brytyjskie War Office wynosił 179 oficerów i 2644 podoficerów oraz szeregowych.

Prezydent RP Władysław Raczkiewicz wręcza sztandar 1. SBS gen. Sosabowskiemu / Źródło: NAC, sygn. 18-329-22
Wizyta brytyjskiego gen. Bernarda Montgomery`ego w 1 Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej / Źródło: NAC, sygn. 37-570-1-329-22


Zarówno generałowie Sikorski oraz Sosnkowski, jak i płk Sosabowski zakładali, że brygada zostanie użyta do wsparcia powstania powszechnego w kraju. Oficerowie i żołnierze wierzyli, że pierwsi powrócą do Polski na spadochronach - dlatego hasło jednostki brzmiało: "Najkrótszą drogą". Jednak wiosną 1943 r. dowództwo brytyjskie, wiedząc, że nie zdoła zorganizować do czasu inwazji kontynentu odpowiedniej liczby własnych jednostek, rozpoczęło starania o przejęcie 1 SBS pod swoje rozkazy. Po raz pierwszy z taką sugestią wobec płk Sosabowskiego wystąpił w maju dowódca brytyjskich wojsk powietrzno-desantowych gen. Browning. W celu pozyskania Polaka zaproponował mu objęcie dowództwa polsko-brytyjskiej dywizji spadochroniarzy. Oferta była kusząca, ale płk Sosabowski odmówił. Brytyjczycy wiosną 1944 r. ponownie zażądali przekazania brygady do ich dyspozycji grożąc wstrzymaniem dostaw sprzętu. 6 czerwca 1. Samodzielna Brygada Spadochronowa przeszła pod rozkazy gen. Browninga. Natomiast 15 czerwca 1944 płk Sosabowski awansował do stopnia generała brygady.

Ćwiczenia 1 SBS z udziałem dowódcy płk. Stanisława Sosabowskiego /

Źródło: NAC, sygn. 37-580-1



Według brytyjskiego planu polska 1. Samodzielna Brygada Spadochronowa miała zostać użyta w największej operacji powietrzno-desantowej II wojny światowej. Celem operacji miało być szybkie dojście do Renu przez Holandię i rozwinięcie ofensywy na Trzecią Rzeszę. W tym celu należało opanować mosty na dolnym Renie (najważniejszy był most w Arnhem) i jego dopływach oraz utrzymać je do czasu nadejścia wojsk lądowych. To zadanie powierzono brytyjskim i amerykańskim jednostkom powietrzno-desantowym oraz polskiej 1 SBS. Plan nakreślony przez marszałka Montgomery’ego był bardzo śmiały i wielu dowódców alianckich powątpiewało w jego realność. Niestety, poza gen. Sosabowskim, który głośno wyrażał swe wątpliwości, nikt nie ośmielił się przeciwstawić sławnemu pogromcy Rommla spod El Alamein. Nie doceniono też przeciwnika, który ściągnął w rejon operacji jednostki pancerne. Operacje zaplanowano na 8 września jednak ze względu na wątpliwości gen. Sosabowskiego przekładano ja dwukrotnie. Operacja rozpoczęła się 17 września lądowaniem wojsk amerykańskich i brytyjskich, natomiast Polacy weszli do boju 21 września.

Z powodu fatalnej pogody 21 września 1944 r. pod Driel skakała tylko część brygady z gen. Sosabowskim na czele (warto wspomnieć że miał już wtedy 51 lat), bo reszta nadleciała dopiero za trzy dni i lądowała w dość odległym Grave. Polscy spadochroniarze zdani byli tylko na broń osobistą, okrążeni pod Driel, odpierali niemieckie ataki i jedynie talentom dowódczym generała i wielkiej bitności żołnierzy zawdzięczać można, iż polskie kompanie jeszcze dwukrotnie forsowały Ren na zaimprowizowanych łódkach. W ostatniej fazie bitwy czyli nocą z 25 na 26 września Polacy osłaniali odwrót niedobitków brytyjskich spadochroniarzy z 1. Dywizji Powietrzno-Desantowej. Straty 1. SBS sięgnęły blisko 40% stanów osobowych tych oddziałów, które walczyły pod Arnhem i Driel.

1. SBS podczas walk w Driel /

Źródło: NAC, sygn. 37-585-19


Gen. Stanisław Sosabowski w samochodzie Jeep podczas operacji "Market-Garden" /

Źródło: NAC, sygn. 37-586-2



Po powrocie do Anglii, 2 grudnia, gen. Sosabowski spotkał się z szefem Sztabu Generalnego gen. Kopańskim, który przekazał mu, iż zostanie zdymisjonowany na prośbę Brytyjczyków. Rozkazem z 27 grudnia 1944 1. Samodzielna Brygada Spadochronowa została odebrana jej twórcy i dowódcy, a gen. Sosabowskiego mianowano inspektorem Jednostek Etapowych i Wartowniczych. Natomiast za bitwę pod Arnhem został odznaczony jedynie Krzyżem Walecznyc,h chociaż należał mu się order Virtuti Militari.

Przez kolejne trzy lata był inspektorem w Polskim Korpusie Przysposobienia i Rozmieszczenia. Po rozwiązaniu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie pozostał w Londynie, gdzie podjął się pracy w warsztacie stolarskim i tapicerskim, który założył wspólnie z kolegą. Następnie był magazynierem w fabryce urządzeń elektrycznych. Nigdy nie powrócił do Polski. Co więcej, został przez władze ludowe uznany za zdrajcę i pozbawiony polskiego obywatelstwa. Zmarł 25 września 1967 roku w Wielkiej Brytanii. Jego ciało sprowadzono do Polski i pochowano na cmentarzu na warszawskich Powązkach.

Generał Sosabowski, mimo upokorzeń i pomówień za klęskę pod Arnhem, nie dał się złamać. Aktywnie działał w organizacjach polonijnych, interesował się tym, co działo się w kraju pod rządami komunistów i pisał wspomnienia. Spisał m.in. swoje wspomnienia z bojowej działalności zatytułowane "Droga wiodła ugorem", a był autorem prac "Wychowanie żołnierza-obywatela", "Najkrótszą drogą" i "Freely I served".

Dopiero po latach nastąpiła rehabilitacja dzielnego generała. Brytyjczycy przyznali się do błędów i zwrócili honor Sosabowskiemu. Chociaż nastapiło to w pełni dopiero w 2006 r.. Warto równeż podkreślić, że oczyszczenie generała nastąpiło wyłącznie dzięki konsekwencji i działaniu kilku Holendrów w tym rodziny królewskiej, bo Ani Brytyjczycy, ani Amerykanie, ani tym bardziej polskie władze państwowe, nie interesowały się tym ważnym dla polskiej historii zagadnieniem. Dlatego teraz musimy pamiętać o zasłużonym choć niepokornym generale.

Cześć i chwała bohaterom!

źródło

Jak się spodoba, to postaram się coś jeszcze wrzucić.
9 zdjęć więcej, kliknij tutaj aby je zobaczyć...

Roman Dmowski - Trochę historii

Patryk_JB • 2012-11-04, 14:07
149
W szkole dużo mówi się o Józefie Piłsudskim, mało kto słyszał o Romanie Dmowskim o którym powinno się mówić dużo więcej na lekcjach historii.



Roman Dmowski urodził się 9 sierpnia 1864 roku na Kamionku w Warszawie, z ojca Walentego i matki Józefy z Lenarskich. Ukończył III gimnazjum warszawskie w 1886 r. i wstąpił na wydział fizyczno-matematyczny Uniwersytetu Warszawskiego, na sekcję nauk przyrodniczych. W maju 1891 r., po złożeniu rozprawy Przyczynek do morfologii wymoczków włoskowatych otrzymał stopień kandydata nauk przyrodniczych (dziś odpowiednik doktoratu). W listopadzie 1881 r. założył tajną organizację uczniowską „Strażnica”. W 1888 roku został członkiem, a potem „starszym” warszawskiego koła organizacji młodzieży patriotycznej „ZET”. W grudniu 1889 roku został przyjęty do Ligi Polskiej, skupiającej działaczy zarówno na ziemiach polskich, jak i na emigracji.. Od listopada 1891 do sierpnia 1892 studiował w Paryżu. l kwietnia 1893 dokonał przewrotu w Lidze Polskiej i stworzył Ligę Narodową, stając na jej czele. W lutym 1895 wyjechał do Lwowa i objął redakcję dwutygodnika Przegląd Wszechpolski. W roku 1903 wydał książkę Myśli nowoczesnego Polaka, będącą - jak sam po latach stwierdził – „wyznaniem wiary narodowej”. W 1904 odbył podróż do Japonii, aby przekonać tamtejszy rząd, że polskie powstanie antyrosyjskie (propagowane przez Piłsudskiego) w Kongresówce byłoby dla Polaków szkodliwe, a Japończykom nic by nie dało. l grudnia 1906 r. objął redakcję Gazety Polskiej. W lutym następnego roku został wybrany posłem do II Dumy (rosyjski sejm) i napisał książkę Niemcy, Rosja i kwestia polska, w której przedstawił położenie polityczne Polski i jej zaborców. Wybrany następnie do III Dumy. W lutym 1909 r. złożył mandat. Gdy wybuchła wojna w 1914 r. przebywał za granicą, następnie przez Szwajcarię i Finlandię wrócił do Warszawy. W listopadzie 1915 r. wyjechał na Zachód - najpierw do Londynu (do 5 sierpnia 1917 r.), a potem do Paryża, jako prezes Komitetu Narodowego Polskiego. 11 sierpnia 1916 roku otrzymał doktorat honoris causa na Uniwersytecie w Cambridge. 23 lutego 1918 r. utworzył Armię Polską we Francji. W tym samym roku odbył też podróż do USA. 28 czerwca 1919 r. podpisał w imieniu Polski Traktat Wersalski, uznający prawo Polaków do niepodległego państwa. Po wojnie mieszkał w Poznaniu, potem w Warszawie, a wreszcie na stałe w Chludowie (od r. 1922) pod Poznaniem. W roku 1934 sprzedał Chludowo i zamieszkał ponownie w Warszawie na ul. Smolnej 14. 11 czerwca 1923 r. otrzymał doktorat honoris causa Uniwersytetu Poznańskiego. Od 28 października do 15 listopada 1923 był ministrem spraw zagranicznych w rządzie Chjeno-Piasta. W 1925 wydał książkę Polityka polska i odbudowanie państwa, w której opisał swoje życiowe zmagania o odbudowanie państwa polskiego. 4 grudnia 1926 powołał w Poznaniu Obóz Wielkiej Polski, organizację endecką, która w czasie jej rozwiązania przez sanację na początku 1933 r. liczyła ok. 250 tys. członków. W 1927 napisał broszurę Kościół, naród i państwo. Od czerwca do października 1928 tworzył Stronnictwo Narodowe. W 1931 wydał Świat powojenny i Polska. W 1933 wydał Przewrót. Roman Dmowski zmarł 2 stycznia 1939 r. w Drozdowie pod Łomżą. Pogrzeb odbył się w sobotę po święcie Trzech Króli. Pochowany został w grobie rodzinnym na Bródnie.

W dniu 8 stycznia 1999 r., w sześćdziesiątą rocznicę śmierci Roman Dmowskiego, Sejm RP docenił jego zasługi następującą uchwałą:

„W związku z 60 rocznicą śmierci Romana Dmowskiego Sejm Rzeczypospolitej Polskiej wyraża uznanie dla walki i pracy wielkiego męża stanu na rzecz odbudowania niepodległości państwa polskiego i stwierdza, że dobrze przysłużył się Ojczyźnie. W swojej działalności Roman Dmowski kładł nacisk na związek pomiędzy rozwojem Narodu i posiadaniem własnego państwa formułując pojęcie narodowego interesu. Oznaczało to zjednoczenie wszystkich ziem dawnej Rzeczypospolitej zamieszkałych przez polską większość, a także podniesienie świadomości narodowej wszystkich warstw i grup społecznych. Stworzył szkołę politycznego realizmu i odpowiedzialności. Jako reprezentant zmartwychwstałej Rzeczypospolitej na Konferencji w Wersalu przyczynił się w stopniu decydującym do ukształtowania naszych granic, a zwłaszcza granicy zachodniej. Szczególna jest rola Romana Dmowskiego w podkreślaniu ścisłego związku katolicyzmu z polskością dla przetrwania Narodu i odbudowania państwa.


Roman Dmowski - Współtwórca Niepodległości cz.1
[video]
Roman Dmowski - Współtwórca Niepodległości cz.2
[/video]
Hauer88 • 2013-01-02, 17:29  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (143 piw)
Dziś przypada 74 rocznica śmierci

Józef Kuraś „Ogień"

kufel01 • 2012-11-02, 23:43
110
Józef Kuraś "Ogień" 1915-1947




65 lat temu zmarł Józef Kuraś „Ogień". W latach 1945-1947 dowodził oddziałem walczącym z komunistycznymi władzami. Sam określał swój oddział jako podziemne wojsko walczące o niepodległość, jako oddział AK.

Urodził się w 1915 roku w Waksmundzie koło Nowego Targu. Od najmłodszych lat wychowywany był w duchu patriotyzmu. W 1934 roku zapisał się do Stronnictwa Ludowego. Służył w 2 pułku strzelców podhalańskich, a potem w wileńskiej brygadzie Korpusu Ochrony Pogranicza. We wrześniu 1939 roku walczył w 1 pułku strzelców podhalańskich. Od listopada był w konspiracji. W 1940 roku został członkiem Związku Walki Zbrojnej. Jeszcze w tym samym roku został aresztowany przez Niemców, ale uciekł z aresztu i wstąpił do Konfederacji Tatrzańskiej. W marcu 1942 roku po likwidacji przez Niemców Konfederacji Tatrzańskiej, Kuraś wstąpił do oddziału AK „Wilk”. W czerwcu 1943 roku Niemcy w odwecie za egzekucję na dwóch policjantach - agentach Gestapo dokonaną przez oddział Kurasia, zamordowali jego żonę, małego synka i ojca. Zamordowanych i dom Kurasia spalono. Wówczas Józef Kuraś przyjął nowy pseudonim: „Ogień”.

Na początku 1944 roku doszło do konfliktu Kurasia z dowódcą oddziału AK „Wilk”. Według niektórych źródeł, „Ogień” został oskarżony o samowolne opuszczenie posterunku w wyniku czego zginęło dwóch partyzantów. Za ten czyn Kuraś został skazany na śmierć. Uniknął jej jednak opuszczając szeregi AK i tworząc własny oddział Ludowej Straży Bezpieczeństwa, zwany oddziałem „Ognia”. Był to oddział egzekucyjny Powiatowej Delegatury Rządu RP w Nowym Targu. Ludzie Kurasia wykonywali m.in. wyroki na konfidentach zatwierdzone przez konspiracyjne cywilne sądy wojskowe. Jesienią 1944 roku Kuraś nawiązał współpracę z Armią Ludową i partyzantką sowiecką. W ramach tej współpracy, „Ogień” prowadził działania propagandowe skierowane m.in. przeciwko AK oskarżając ją o współpracę z okupantem hitlerowskim na szkodę partyzantki komunistycznej. Kuraś uznał KRN i PKWN podporządkowując swój oddział komunistom.

W styczniu 1945 roku oddział „Ognia” razem z Armią Czerwoną brał udział w wyzwalaniu Nowego Targu. Kuraś po zdobyciu miasta został pracownikiem Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Przez trzy miesiące był komendantem Milicji Obywatelskiej w Nowym Targu i w Urzędzie Bezpieczeństwa w Zakopanem. Otrzymał nawet nominację na szefa PUBP w Nowym Targu, ale nominacja ta została cofnięta i nakazano aresztowanie Kurasia (stał za tym WUBP w Krakowie). „Ogień” został jednak o wszystkim poinformowany. Okazało się, że współdziałanie z komunistami jest niemożliwe. W kwietniu 1945 roku, Kuraś powrócił do partyzantki. Utworzył ugrupowanie partyzanckie „Błyskawica” i w latach 1945-1947 walczył przeciwko władzy komunistycznej na terenie Podhala i w województwie krakowskim. W tym czasie jego oddział nie był podporządkowany żadnej politycznej, czy militarnej władzy konspiracyjnej działającej w Polsce. W walce z oddziałem „Ognia” do 1947 roku zginęło ponad 125 funkcjonariuszy UB, MO i NKWD. Zginęło też z ręki „Ognia” kilkudziesięciu Żydów i mieszkańców Podhala.

21 lutego 1947 roku oddział Kurasia „Ognia” został otoczony przez wojska UB i KBW we wsi Ostrowsko pod Nowym Targiem. Kuraś próbował popełnić samobójstwo. Śmiertelnie ranny zmarł następnego dnia w szpitalu w Nowym Targu. Nigdy nie odnaleziono miejsca jego pochówku.
stalowyszczur • 2012-11-03, 02:02  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (20 piw)
Zabijal zydow, komuchow, konfidentow i kolaborantow. I jeszcze chcial sie zastrzelic jak go zlapali. Moj nowy bohater.

Mieczysław Słowikowski (superszpieg z Polski)

kufel01 • 2012-11-01, 21:29
117
Chciałem wam przedstawić historię Mieczysława Słowikowskiego , superszpiega zwanego (człowiekiem z Algieru). Historia godna uwagi lecz ze smutnym końcem!

Mieczysław Słowikowski
(człowiek z Algieru)
– superszpieg z Polski

Algier, 21 lipca 1941
Śpiew muezina wzywającego wiernych na modlitwę zagłuszył na chwilę sapanie starego frachtowca, który wpływał do portu. Łysiejący mężczyzna w średnim wieku stał na pokładzie oparty o barierkę i przyglądał się jak krypa powoli dobija do nabrzeża. Mrugnął do stojącej obok kobiety i poszedł do skromnej kabiny. Wszystko było już spakowane od kilku godzin. Jeszcze raz przejrzał dokumenty i otworzył walizkę, w której podwójnym dnie ukrył listę zadań, księgę szyfrów i pokaźną sumę pieniędzy. Sprawdził, czy wszystko jest na swoim miejscu, po czym zamknął walizkę i wyszedł z kabiny. Powoli zszedł po trapie na ląd.

Mieczysław Zygfryd Słowik vel Słowikowski ps. Rygor urodził się 25 lutego 1896 w Jazgarzewie k. Piaseczna. Całe swoje dorosłe życie związał z wojskiem. Podczas studiów handlowych w Warszawie wstąpił do tajnej Polskiej Organizacji Wojskowej założonej przez Józefa Piłsudskiego.

Zaraz po odzyskaniu niepodległości wstąpił do Wojska Polskiego i zaczął powoli piąć się po szczeblach kariery. Jako porucznik piechoty walczył w wojnie polsko-bolszewickiej. Po ukończeniu Wyższej Szkoły Wojennej został przydzielony do Oddziału IV Sztabu Generalnego.

W 1934 już w stopniu kapitana został przeniesiony do Korpusu Ochrony Pogranicza, gdzie objął stanowisko szefa sztabu Brygady KOP „Wilno”. 1 stycznia 1937 został awansowany do stopnia majora.

W 1937 rozpoczął pracę dla Oddziału II Sztabu Generalnego – słynnej „Dwójki” zajmującej się wywiadem zagranicznym. Pod przykrywką dyplomaty został wysłany na swoją pierwszą placówkę do Kijowa. Tam zastał go wybuch wojny.

Udało mu się ewakuować do Francji, gdzie wstąpił do odradzającej się po wrześniowej klęsce polskiej armii. Po upokarzającej kapitulacji Francji i utworzeniu kolaboracyjnego rządu Vichy zajął się przerzutem polskich żołnierzy do Wielkiej Brytanii.

Francuzi utrudniali to jak mogli – wydali przepis na mocy którego wizy otrzymywali wyłącznie mężczyźni powyżej 45 roku życia. Słowikowski fałszował więc dokumenty wpisując fikcyjne daty urodzenia. Jeśli to nie pomogło – przekupywał urzędników.

Francuzi wkrótce w ogóle zaprzestali wydawania Polakom wiz wyjazdowych. Major wywiadu znalazł więc przemytników, którzy przeprowadzali polskich żołnierzy przez Pireneje do neutralnej Hiszpanii oraz opłacił właścicieli kutrów, którzy pod pokładami swoich łajb transportowali uciekinierów z portów południowej Francji.

Dzięki Słowikowskiemu kilka tysięcy polskich żołnierzy przedostało się do Wielkiej Brytanii i mogło kontynuować walkę.



Major Mieczysław Słowikowski
(na marginesie)
W ciągu pierwszych kilku miesięcy wojny brytyjski wywiad poniósł ogromne straty i został całkowicie sparaliżowany. Zamknięto brytyjskie placówki dyplomatyczne w krajach okupowanych przez Niemców oraz na administrowanych przez rząd Vichy francuskich terytoriach zależnych w Afryce Północnej. Specjalista i wieloletni badacz tajnych służb Jean Medrala podkreślił, iż w 1940 w okupowanej Europie Brytyjczycy nie mieli politycznych i wojskowych struktur, które mogłyby wesprzeć pracę ich tajnych służb. W tym czasie wywiad brytyjski był dosłownie głuchy i ślepy.

Profesor Jan Ciechanowski, członek polsko-angielskiej komisji historycznej, stwierdził, że do końca 1940 Brytyjczycy nie mieli na terenie Belgii, Francji i Holandii ani jednego czynnego agenta. W takich warunkach coraz większego znaczenia nabierała współpraca z polskimi służbami wywiadowczymi, podległymi emigracyjnym władzom w Londynie. Polacy dysponowali rozwiniętą siecią agenturalną nie tylko na terenie okupowanej Polski, ale także we Francji, a nawet w III Rzeszy. Profesor Keith Jeffery, wspierając się dokumentami SIS (Secret Intelligence Service), stwierdził, że w czasie wojny polski wywiad dysponował ponad 30 siatkami szpiegowskimi rozsianymi po całej Europie i liczącymi około 300 osób.
Wróćmy do tematu, w tym samym czasie w północnej Afryce miały miejsce niezwykle ważne wydarzenia. W grudniu 1940 wojska brytyjskie pod dowództwem gen. Archibalda Wavella rozpoczęły operację „Kompas” mającą na celu wyparcie wojsk włoskich z Libii.

Był to prawdziwy Blitzkrieg w wykonaniu Brytyjczyków – w trzy miesiące oczyścili zachodni Egipt, zdobyli Cyrenajkę, unicestwili włoskie lotnictwo i wzięli do niewoli 130 tys. jeńców.

No cóż... Makaroniarze nigdy nie słynęli z waleczności...

Hitler postanowił wysłać na pomoc Włochom słynny Afrika Corps po dowództwem znakomitego stratega generała Erwina Rommla.

Przed wyjazdem do Afryki korpus ćwiczył na naszej Pustyni Błędowskiej. Warto w tym miejscu wspomnieć, że Afrika Corps był jedyną dużą jednostką hitlerowskich sił zbrojnych, na której nie ciążą żadne oskarżenia o zbrodnie wojenne. Generał Rommel był zaś poważany i szanowany przez aliantów.

Świetnie wyszkolony Afrika Corps wyparł Brytyjczyków z Cyrenajki. Groźba kontrolowania przez Niemców Kanału Sueskiego stała się bardzo realna.

Major Mieczysław Słowikowski otrzymał polecenie udania się do Algierii podlegającej pod kolaboracyjny rząd Vichy (będącej ich kolonią) i zorganizowania siatki wywiadowczej.

Alianci nie posiadali w północno-zachodniej Afryce ani jednego czynnego agenta (wówczas Amerykanie wogóle nie mieli swojej agencji wywiadu, tworzyli ją od wybuchu wojny z Japonią, byli dopiero w trakcie budowania swoich struktur i wciąż nie mieli zawodowych oficerów wywiadu. W Afryce Północnej polegali na informacjach od Anglików, a ci mieli je od Polaków). Na tym terenie aktywnie działali za to szpiedzy niemieccy i włoscy.

Słowikowski nigdy nie był w Afryce, ale natychmiast odnalazł się w nowej rzeczywistości. Za przemycone z Francji pieniądze założył Floc-Av Company – fabrykę produkującą płatki owsiane. W kraju, gdzie żywność była reglamentowana to przedsięwzięcie okazało się olbrzymim sukcesem. Kolejne fabryki zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu od Tunisu po Casablankę w Maroco.

Słowikowski zyskuje znakomity pretekst do podróży służbowych po całej północno-zachodniej Afryce. Firma przynosi ogromne zyski, które służą finansowaniu działalności wywiadowczej. Polski oficer werbuje do współpracy dziesiątki ludzi – jednych przekupuje, innych zastrasza, jeszcze inni z własnej woli zaczynają zbierać dla niego bezcenne informacje.

Miał wszystkie cechy doskonałego agenta – doświadczenie, inteligencję, spryt, stanowczość i umiejętność manipulowania ludźmi.

Przez tajną radiostację płyną do Londynu dane o dyslokacji i liczebności wojsk, r*chach okrętów, bazach wojskowych, lotniskach, umocnieniach nabrzeżnych, składach amunicji, węzłach kolejowych i nastrojach ludności.

Do Algieru przyjeżdżają dwaj oficerowie polskiego wywiadu oddelegowani do pomocy Słowikowskiemu – podpułkownik Gwido Langer i major Maksymilian Ciężki.

Obydwaj byli kryptologami i wnieśli olbrzymi wkład w złamanie kodu Enigmy.

Polscy oficerowie zostają dyrektorami największych fabryk w koncernie Słowikowskiego i rozwijają własne siatki wywiadowcze.

Cała organizacja była zbudowana na zasadzie piramidy, na szczycie której stał Słowikowski, używający pseudonimu „Rygor”. Tylko on kontaktował się z podwładnymi kierującymi osobnymi siatkami agentów i nie znającymi się nawzajem.

Ważną rolę w działalności Słowikowskiego odgrywała także jego żona Maria, którą m.in. odbierała meldunki ze skrzynek kontaktowych, ukrywała kompromitujące materiały w wypadku kontroli i przekupywała urzędników. Była bardzo inteligentną i opanowaną kobietą.

W szczytowym okresie dla polskiego superszpiega pracowało kilka tysięcy ludzi o skrajnie odmiennych pozycjach – byli wśród nich zarówno szefowie dużych firm, jak i sklepikarze i pracownicy portowi. Większość nie miała najmniejszego pojęcia dla kogo pracują i czemu służą przekazywane przez nich informacje, które pozwoliły na kontrolę większości dziedzin życia kolonii Vichi - z Algieru płynęły bezcenne dane przekazywane przez majora do Londynu.

Stworzona przez niego siatka szpiegowska funkcjonowała w brytyjskim sztabie generalnym pod kryptonimem „Agencja Afryka”.

Polski agent był jak złowrogi pająk, który oplótł swoją siecią całą północno-zachodnią Afrykę od Dakaru po Tunis. Wiedział o każdym okręcie wojennym, samolocie, oddziale wojska, składzie paliwa, bunkrze i baterii nabrzeżnej na tym terenie. Znał nastroje ludności i morale francuskich żołnierzy wiernych rządowi Vichy. Wszystkie informacje przekazywał do Londynu, gdzie powstawały plany operacji desantowej „Torch” (Pochodnia).

8 listopada 1942 na plażach Maroka i Algierii wylądowali brytyjscy i amerykańscy żołnierze pod dowództwem generała Dwighta Eisenhowera. Operacja „Torch” okazała się olbrzymim sukcesem. Po krótkich walkach jankesi pokonali broniące się na nim oddziały francuskie. Dzięki informacjom polskiego superszpiega alianci zajęli cała francuską Afrykę Północną w ciągu 8 dni tracąc przy tym zaledwie około 500 żołnierzy. Zniszczenie niemieckiej Afrika Corps było już tylko kwestią czasu.

Generał Władysław Sikorski nie musiał udawać zdziwienia, kiedy w lutym 1943 prezydent Roosevelt podziękował mu za polski wkład w operację aliantów w Afryce Północnej. Po prostu nie miał bladego pojęcia o istnieniu głęboko zakonspirowanego Słowikowskiego.

Major Mieczysław Słowikowski pozostał na swoim posterunku w Algierze do września 1944, do chwili oddelegowano go na stanowisko szefa Oddziału II Inspektoratu Zarządu Wojskowego w Londynie. Następnie przez dwa lata pracował w Centrum Wyszkolenia Piechoty w Szkocji.

Brytyjczycy nagrodzili go Orderem Imperium Brytyjskiego, a od Amerykanów otrzymał Legię Zasługi.



Mieczysław Słowikowski


Zarówno jedni, jak i drudzy nie mieli jednak później najmniejszych skrupułów, by zasługi polskiego agenta przypisać własnym wyimaginowanym siatkom wywiadowczym w Afryce. Komunistyczne władze PRL nie ujęły się za majorem Słowikowskim (co w owych czasach było normą). Został uznany za zdrajcę i pozbawiony obywatelstwa polskiego.

Umarł w zapomnieniu jako zwykły, szary emigrant w skromnym mieszkaniu w południowo-wschodnim Londynie 29 lipca 1989.

:jezdziec:

Hitler, Lebensraum i Słowianie

hogg • 2012-10-30, 10:47
113
Lekcja podstaw historii w wielkim skrócie.

1 września 1939 r. wojska niemieckie przekroczyły granice Polski, rozpoczynając II wojnę światową.


Lebensraum – przestrzeń życiowa - doktryna miała zapewnić rosnącemu liczebnie narodowi niemieckiemu odpowiednie warunki życia. Miała być uzasadnieniem masowej eksterminacji ludności zamieszkującej tereny niemieckiej ekspansji. Przestrzeń życiową Niemców zajmowali głównie Słowianie (Polacy, Czesi, Słowacy, Ukraińcy, Białorusini, Rosjanie)

Generalny Plan Wschodni - nazistowski plan osiedleńczy i germanizacyjny terytoriów Europy Środkowo-Wschodniej i Wschodniej. Plan zakładał wysiedlenie na Syberię lub wyniszczenie 51 milionów Słowian (w tym 80-85% Polaków, 50% Czechów i Morawian, 65% Ukraińców i 75% Białorusinów a także bliżej nieokreśloną liczbę Rosjan i Tatarów Krymskich)

Untermensch – podczłowiek – nazistowskie określenie Polaka, Rosjanina, Żyda, Cygana, grup etnicznych uznanych za nie-germańskie
Dyrektywa nr 1306 Ministerstwa Propagandy III Rzeszy z dnia 24 października 1939 „w sprawie traktowania ludności polskiej jako podludzi (Untermenschen)"

Adolf Hitler o Polsce i Słowianach.

„Pochłoniemy albo usuniemy śmieszne sto milionów Słowian. Kto mówi o opiece, tego trzeba od razu wsadzić do kacetu".

„Jeśli dojdzie do choćby jednego incydentu, zmiażdżę Polaków tak doszczętnie, że po Polsce nie zostanie nawet ślad”

"Zniszczenie Polski jest naszym pierwszym zadaniem. Celem musi być nie dotarcie do jakiejś oznaczonej linii, lecz zniszczenie żywej siły. Nawet gdyby wojna miała wybuchnąć na Zachodzie, zniszczenie Polski musi być pierwszym naszym zadaniem. Decyzja musi być natychmiastowa ze względu na porę roku. Podam dla celów propagandowych jakąś przyczynę wybuchu wojny. Mniejsza z tym, czy będzie ona wiarygodna, czy nie. Zwycięzcy nikt nie pyta, czy powiedział prawdę, czy też nie. W sprawach związanych z rozpoczęciem i prowadzeniem wojny nie decyduje prawo, lecz zwycięstwo. Bądźcie bez litości, bądźcie brutalni"


„A zatem (...) wydałem rozkaz zabicia bez litości wszystkich mężczyzn, kobiet i dzieci polskiej rasy i języka. Tylko w ten sposób zyskamy przestrzeń życiową, której tak nam trzeba.”

A zatem, jeśli nie lubisz Żydów, Cyganów, Murzynów, pedałów itp. - twoja brocha. Zastanów się jednak 6 razy zanim napiszesz, że ten pomiot austriacki miał dobre plany i pomysły w czasie wojny.
Dymekx • 2012-10-30, 13:26  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (39 piw)
Jest jedno ale Hitler na początku bardzo szanował naród Polski ale Polacy "sprowokowali" Hitlera odmawiając oddania wolnego miasta Gdańsk i utworzeniu linii kolejowej ciągnącej się z Niemiec zachodnich do odizolowanych Niemiec wschodnich (Polacy mieli zakaz prześwietlania transportu jadących tą linią kolejową). Dopiero po tej odmowie Hitler zmienił diametralnie swoje postrzeganie Polaków. Gdyby Piłsudski żył pewnie byśmy z Wehrmacht defilowali po Moskwie. A Polscy Żydzi byli by traktowani tak jak ci we Włoszech przez Mussoliniego (brak jakichkolwiek prześladowań żydów ze strony państwa Włoskiego)

Bitwa pod Staszowem 12 sierpnia 1944

Anonymous • 2012-10-30, 02:59
209
Bitwa o której zapewne mało kto słyszał. A brały w niej udział czołgi którymi teraz każdy zapaleniec się jara. Mowa o PzKpfw VI Tiger Ausf. B (tygrys II) była to jedna z pierwszych bitew w których użyty został ten czołg (zaraz po starciach w normandii)... czyli impreza miała miejsce w Polsce. jeden z tygrysów królewskich zdobytych podczas bitwy pod Staszowem numer boczny 502 (dokładnie walki toczyły się o przyczółek baranowsko-sandomierski)

W rejonie Staszowa pozycje zajmowały oddziały sowieckiego 6. Korpusu Pancernego Gwardii. Składał się on z trzech brygad pancernych gwardii których siły dalekie jednak były od etatowych. Rosjanie dysponowali czołgami w liczbie: 28 T-34 i T-34/85. Mogły one liczyć na wsparcie 11 ciężkich ISów-2 oraz korpusu artylerii. Sowieci przygotowali się do obrony maskując i okopując czołgi. Kilka wozów zostało wysuniętych na przedpole, a do ich zamaskowania wykorzystano m.in. stogi siana. Rankiem 12 sierpnia 501. niemiecki batalion przystąpił do uderzenia. Tygrysy wspierane były przez grenadierów na kilku transporterach opancerzonych, podążających nieco z tyłu. Niemcy nie wiedzieli, jak przebiegają pozycje przeciwnika, nie znali też jego sił. Wspierający ich ogień artylerii w większości przenosił nad sowieckimi pozycjami. Według rosyjskich sprawozdań czołgi niemieckie poruszały się z trudem zrywami, buksując w piaszczystym podłożu. Nacierając podeszły w pobliże zamaskowanych pozycji Sowietów wystawiając się na boczny ogień z zasadzki. W rezultacie trafień w boczny pancerz wieży w dwóch czołgach wybuchła amunicja, trzeci czołg został najpierw unieruchomiony strzałem w gąsienicę, a następnie dobity ogniem dział czołgowych. Intensywny ogień artyleryjski oraz przewaga ilościowa dobrze rozmieszczonych oddziałów rosyjskich zmusiła resztę czołgów do odwrotu. W ciągu dwóch dni walk 3 wozy zostały przez Rosjan zdobyte: dwa z niewielkimi uszkodzeniami, a jeden (Pz.Bef.Wg., nr boczny 502) był w pełni sprawny (został porzucony przez załogę)

Przyczyny niepowodzenia niemieckiego ataku pod Staszowem były dwojakiego rodzaju. Przede wszystkim nie spełniono wielu taktycznych warunków, takich jak rozpoznanie pozycji nieprzyjaciela, odpowiednie skoordynowanie współdziałania z piechotą i artylerią, które we wcześniejszym okresie wojny wielokrotnie zapewniały Niemcom powodzenie. Pomijając wymóg zmiany gąsienic transportowych na bojowe po dotarciu w rejon Kielc, wprowadzenie Tygrysów II do walki utrudniała konieczność wzmocnienia mostów na trasie marszu oraz wyjątkowa awaryjność niedawno wyprodukowanych pojazdów, która od początku przyczyniła się do zmniejszenia siły uderzeniowej batalionu.

To na tyle. Staszów to miasto mojego dziadka... jego opowieści nie miały sobie rownych. Opowiadał o tym jak 2 dni po bitwie wyszli na pole żeby obejrzeć czołgi z bliska. Jeden z tygrysow nadal jeszcze się dymił a obok niego leżał zabity niemiec, czołg ten podobno gnił tam aż do lat 50. Nigdzie niestety nie mogę się doszukać informacji o stratach rosyjskich... ale z opowieści "naocznego rodzinnego świadka" wynika, że rosjanie stracili jakieś 3-4 czołgi które zostały dosłownie rozerwane na kawałki. Nic nie wiem o reszcie sprzętu ;-)

Z ciekawostek powiem tyle. W lasach pod staszowem, szczególnie we wsi Bogoria można natknąć się na pozostałości okopów, lejów po bombach, i na inne cuda. Menaszki, bagnety, magazynki i mnóstwo amunicji. Sam mam bagnet który tam znalazłem. Jeśli chcecie to jutro zrobię mu zdjęcie i tu wstawię. Może jakiś ekspert od bagnetów powie mi czy to ruski czy niemiecki. :roll:
Jest tam także wiele ciał pogrzebanych w lesnych mokradłach. Jak nie zna się terenu to lepiej nie łazić po zmroku po lesie bo można tam już zostać, dość podmokły teren. Są tam nawet pozostałości po partyzanckich bazach... okopy obite mocno podgniłym i zdefragmentowanym drewnem, ale po to trzeba się zapuścić trochę głębiej. Rośnie tam sporo borowików :D

Jeśli chodzi o zakończenie w stylu creepy pasty. Niektórzy mieszkańcy nadal twierdzą, że nocą w lesie słychać różne niewyjaśnione odgłosy jak np. odgłosy wystrzałów, dziwne rozbłyski światła... i przechadzających się żołnierzy w niemieckich mundurach. Czasem tam bywam na wakacjach i słucham opowiesci "starszyzny" ja niczego jescze tam nie słyszałem ale nie jestem aż taki kozak żeby po tylu opowieściach włazić do tego lasu po zmroku :krejzi: . Walki w Bogorii były dosyć zaciekłe ponieważ przebiegał tam front. To na tyle jeśli chodzi o temat. Sporo czytania mniej obrazków dzisiaj. Jak ktoś chce wiedzieć coś więcej to pytać :-)
Breakdrowser • 2012-10-30, 03:03  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (15 piw)
Jakim cudem przeszedłeś z opowiadania o Tygrysach II do borowików w dość krótkim tekście?

SdKfz 173 8,8cm Jagdpanzer V "Jagdpanther"

Anonymous • 2012-10-29, 17:09
137
Krótko i zwięźle:


Samobieżny niszczyciel czołgów na bazie czołgu PzKpfw V Panther opracowany w zakładach Krupp i Daimler-Benz. Uzbrojenie wozu stanowił czołgowy wariant armaty przeciwpancernej Pak 43 kalibru 88 mm. Opancerzenie przedziału bojowego miało wynosić od 40 do 80 mm, W Jagdpanthery uzbrajane byty samodzielne bataliony niszczycieli czołgów podległe OKH (Oberkommando des Heeres niemieckie Naczelne Dowództwo Wojsk Lądowych) chrzest bojowy przeszły w Normandii. Jesienią 1944 r. zastosowano je także na froncie wschodnim, gdzie z powodzeniem zwalczały ciężkie czołgi IS-2 . Do końca wojny byty najlepszymi niemieckimi niszczycielami czołgów perfekcyjnie łączącymi doskonałą manewrowość i dobre opancerzenie z potężną armatą nie mającą odpowiedników w uzbrojeniu pojazdów alianckich.

30 lipca 1944 trzy Jagdpanthery zniszczyly caly szwadron Churchili 10-12 czołgów.

Co jest faktem w starciach II wojny światowej.
Niemcy posiadali działa mniejszego kalibru od ruskich, tyle, że ruskie działa to były w większości przypadków straszaki, aby wyrządzić jakąś krzywde niemieckim wozom musiałby walić z bardzo bliska lub w słabiej opancerzone miejsca na pojeździe.
Dla przykładu... ruskie działa 122mm miały pie**olnięcie ale ich penetracja była na poziomie niemieckiej 75tki. Także celność pozostawiała wiele do życzenia.
Ruskie działa skuteczniej zwalczały niemieckie pojazdy pancerne pod koniec wojny, kiedy to jakość opancerzenia strasznie zmalała ze względu na braki surowców.
Co jest mitem. W filmie 4 pancerni i pies widać jak t-34 rozpieprza na kawałki tygrysy oraz pantery to jest kompletna bujda. Na początku filmu (przynajmniej z założenia) wersja czołgu rudy to t-34 z armatą kalibru 76,2 mm. Praktycznie niemożliwe aby przebić niemiecki pancerz frontalnie. Wprowadzenie wariantu t-34/85 rozwiązało problemy penetracji. (1944) (nie zmiania to i tak faktu, że uwielbiam ten serial :D )
25
Gwałty:

Zgwałcenia są najczęściej spotykaną formą przestępczości seksualnej podlegającej karze. Art. 197 polskiego kodeksu karnego charakteryzuje to przestępstwo jako: doprowadzenie innej osoby przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem do obcowania płciowego, a także doprowadzanie innej osoby do poddania się innej czynności seksualnej albo wykonania takiej czynności .


Ustawa rozumie obcowanie płciowe jako kontakt genitanlo-genitalny, genitalno-oralny, genitalno-analny, a inne czynności seksualne jako obmacywanie, zmuszanie do masturbacji itd.
Ofiarami tak rozumianego zgwałcenia mogą więc być zarówno kobiety jak i mężczyźni
Z ciekawostek, w Katowicach długo wspominano sprawę, w której żona zgwałciła męża analnie za pomocą kombinerek (cóż, najwyraźniej sobie zasłużył, a żona dostała wyrok)

Jak pokazują statystyki policyjne z ostatnich lat, liczba zgwałceń jest wysoka i przedstawiała się następująco: 2011 – 1498, 2010 - 1567, 2009 – 1530.
Wydaje się, iż ma to związek z rosnącą świadomością społeczną, wiarą w schwytanie przestępcy, poprawą wykrywalności czy nieco surowszymi karami orzekanymi przez sądy.


Gwałt i napaść na tle seksualnym z perspektywy psychologiczno-seksuologicznej
Uwarunkowania gwałtów można rozpatrywać z różnych perspektyw teoretycznych.
Teorie psychodynamiczne wiążą przyczyny gwałtów z aktem agresji. Przedstawiciele tego nurtu twierdzą, że gwałt motywowany jest przyjemnością seksualną, ponieważ jest skutkiem chęci zadawania bólu i wymuszenia uległości na drugiej osobie.
W ujęciu behawiorystycznym przyczyną gwałtu są wypaczone odruchy seksualne. U podłoża zjawiska leży mechanizm warunkowania. Ma on wpływ na dalsze realne działania w sferze aktywności seksualnej, np. skojarzenie aktywności seksualnej z przemocą.
Gwałty można podzielić według typologii Godlewskiego na:

1. Gwałty motywowane głównie pozaseksualnie:
a) władcze, gdzie sprawca oczekuje na okazanie uznania, szacunku przez ofiarę. Celem gwałtu jest uspokojenie własnej niepewności, niezaradności, to rodzaj wyładowania frustracji, podniesienia samooceny, upewnienia się, że wciąż ma się władzę.

b) gniewne – motywacją jest odwet za krzywdy doznane od innej kobiety. Czyli gościa wkurzy żona, więc idzie wk***iony na miasto, nienawidząc wszystkich bab dookoła i postanawia swoje wkurzenie przeobrazić w gwałt, coby pokazać jaki to jest silny i jak bardzo ma na kobiety wyj***ne, taki tam rodzaj zemsty na całym kobiecym rodzie.


c) represyjne – motywacją jest potrzeba ukarania ofiary. Takie gwałty zdarzają się często w małżeństwach i długotrwałych związkach, gdy partner dowiaduje się o zdradzie, lub czuje się upokorzony i przez gwałt upokorzyć partnerkę.


2. Gwałty motywowane seksualnie niespecyficzne bądź kombinowane, gdzie motywacją jest uzyskanie satysfakcji seksualnej:

3. Gwałty motywowane seksualnie:
a) sytuacyjne – motywacją jest zaspokojenie popędu seksualnego przy błędnej interpretacji zachowania ofiary. Typowe sytuacje dyskotekowe, gdzie kobiety flirtują, nie chcąc jednak stosunku, a tu psikus.

b) instrumentalne, wiążące się z innymi dewiacjami. Pole do popisu dla zwyroli, gwałt jest często jedyną formą stosunku seksualnego dającego pełną satysfakcję.

c) sadystyczne – motywacją jest zaspokojenie potrzeby seksualnej, poczucie władania i dysponowania ciałem ofiary. Kiedy role play przestaje się sprawdzać i tylko autentyczny strach ofiary i uległość są w stanie zaspokoić sadystę.

4. Gwałty dewiacyjne – aktywność seksualna sprawcy wynika z zaburzonej seksualności.
Wśród sprawców gwałtów dominują osoby z wykształceniem podstawowym (ok. 70%), w wieku średnio 22-40 lat (ok. 70%), bezrobotni lub pracujący incydentalnie (63%), stanu wolnego (50%), uprzednio karani (58%), w tym za przestępstwa seksualne (30%), z problemem alkoholowym i innymi uzależnieniami (60%) oraz z zaburzeniami osobowości (głównie antysocjalna) – 77% (Lew-Starowicz, 2002).

Znaczący odsetek gwałtów ma miejsce w stałych związkach. W badaniach Butin i wsp. (2004) za Bancroft, 2011, przeprowadzonych w USA (Chicago) odpowiednio 29% kobiet i 22% mężczyzn informowało o znacznej lub umiarkowanej agresji w bliskim związku. Bancroft (2011) wysuwa przypuszczenie, że w określonej grupie mężczyzn łatwiej przychodzi wyrażenie złości poprzez wymuszenie współżycia, aniżeli w sposób nieseksualny. Problematyka przemocy seksualnej w bliskich związkach jest niezwykle złożona, obarczona wieloma stereotypami (min. poczucie własności partnera, ukrywanie problemów związku przed otoczeniem, a także opór otoczenia przed zgłaszaniem do organów ścigania zauważonych sytuacji przemocowych).
Ofiary gwałtu
Następstwa gwałtu u ofiar są różnorodne – od zaburzeń w relacjach interpersonalnych, trwałego upośledzenia funkcjonowania psychicznego do postrzegania gwałtu jako mało istotnego epizodu nie niosącego żadnych odległych skutków. Zależy to od osobowości, charakterystyki czynu, reakcji ofiary w jego trakcie, czy poziomu wsparcia otoczenia po zdarzeniu. Niezmiernie istotnym czynnikiem jest również wpływ procedur prawnych (ściganie przestępstwa z urzędu czy na wniosek ofiary). Ofiara w chwili zgłoszenia gwałtu (jeżeli ma to miejsce w krótkim czasie po zdarzeniu) jest w trakcie przeżywania silnego stresu lub wstrząsu. Stan ten uniemożliwia jej często zadbanie o siebie, właściwą ocenę sytuacji, w jakiej się znalazła. Ofiara najczęściej chce jak najszybciej odciąć się od zdarzenia, zapomnieć. To może skutkować decyzją o nie wnoszeniu wniosku o wszczęcie postępowania. W takim przypadku uruchomienie procedur prawnych z urzędu (w kontekście proponowanych zmian), zważywszy na stan psychiczny, w jakim znajduje się ofiara, jest najbardziej zasadne.
Silna reakcja psychologiczna typowa dla ofiar gwałtów może trwać kilka miesięcy. U części kobiet rozwija się zespół stresu pourazowego, różnie długo utrzymująca się postawa lękowa wobec mężczyzn, depresja, utrata poczucia własnej wartości, zaburzenia w życiu seksualnym oraz relacjach partnerskich.
Zespół stresu pourazowego lub depresja pojawiają się u 94% ofiar po tygodniu od zdarzenia, po trzech miesiącach spada on do 47% (Rothbaum i wsp. 1992 za: Bancroft, 2011). Z innych badań wynika, że zespół stresu pourazowego u większości ofiar utrzymuje się rok i dłużej (Van Berlo, 2000 za: Bancroft, 2011).


Cech*je się on następującymi objawami:

a) nawracające, uporczywie przykre wspomnienia wydarzeń, sny wiążące się z urazem;

b) uczucie nawracania urazowego wydarzenia (czasem ze złudzeniami, omamami);

c) usiłowanie unikania wspomnień;

d) znacznie zmniejszone zainteresowanie ważnymi zadaniami życia codziennego;

e) uczucie oddalenia i wyobcowania w relacjach interpersonalnych;

f) ograniczenie zakresu uczuć (np. niezdolność do miłości);

g) poczucie braku perspektyw w przyszłości;

h) bezsenność, drażliwość lub wybuchy gniewu;

i) trudności w koncentracji uwagi;

j) nadmierna czujność;

k) występowanie objawów wegetatywnych (związane ze wspomnieniami).


U ok. 10% ofiar gwałtów występuje „syndrom urazu po gwałcie”, którego głównymi objawami są: dolegliwości związane z urazem fizycznym, bóle głowy, zmęczenie, bezsenność, nadwrażliwość na bodźce, reagowanie nieadekwatnie na sytuacje lękowe (płacz, śmiech), uczucie wstydu, poniżenia, samoobwinianie się, potrzeba ucieczki (podróżowanie), bierność, izolowanie się, szukanie wsparcia w rodzinie, koszmary nocne i lęki, fobie, depresje, zaburzenia psychiczne, zaburzenia seksualne, uzależnienia. U wielu ofiar nawet po 2. latach od gwałtu nadal występują: poczucie lęku, zaburzenia nerwicowe i emocjonalne. Natomiast u części ofiar nie pojawiają się wyraźne reakcje w odpowiedzi na gwałt (tzw. utajona reakcja na zgwałcenie), a ukryta depresja lub zaburzenia osobowości ujawniają się dopiero po wielu miesiącach (Lew-Starowicz, 2001)
Jednym z częstszych objawów u ofiar gwałtów są problemy seksualne. W obrazie klinicznym dominują zaburzenia pożądania (unikanie aktywności seksualnej, obniżenie poziomu podniecenia podczas aktywności seksualnej).
Pomoc ofiarom gwałtu może mieć miejsce na trzech etapach:


1. Natychmiast po gwałcie. Podczas wszczęcia procedury śledczej niezbędne jest natychmiastowe udzielenie wsparcia adekwatnego do potrzeb osoby pokrzywdzonej. Często na tym etapie osoba pokrzywdzona może zostać wtórnie zraniona, gdy podczas zebrania dowodów czy obdukcji pojawia się nietaktowne, przedmiotowe traktowanie ofiary.


2. Podczas następnych dni, tygodni. Bezpośrednie następstwa. Opieka może polegać na monitorowaniu sytuacji osoby pokrzywdzonej. Zdarza się, że wstrząs jest tak silny, że osoba nie może samodzielne zadbać o siebie. Złość i rozpacz to typowe reakcje emocjonalne u ofiar. Celem interwencji jest przywrócenie równowagi emocjonalnej, nabranie dystansu do wydarzenia, który umożliwi dalszą pracę terapeutyczną. Reakcja psychologiczna, która pojawia się u ofiary gwałtu przypomina często kryzys wynikający z utraty bliskiej osoby opisany prze Kubler- Ross. Fazy radzenia sobie z utratą, czyli: zaprzeczenie, złość, targowanie się, depresja, akceptacja, mogą stanowić punkt odniesienia w pracy z ofiarą. Na tym etapie występują także kryzys zaufania, wolności i tożsamości. Ten ostatni, najbardziej dotkliwy, przejawia się min. poczuciem utraty atrakcyjności, zbezczeszczania, poczuciem bycia niegodnym miłości, uczuć pozytywnych. Najważniejsze wyzwanie, przed jakim stoi psycholog, to towarzyszenie przeżyciu reakcji emocjonalnych i uczucia utraty. Ważnym elementem pomocy jest również praca z najbliższymi ofiary.


3. Gdy upłyną miesiące od zdarzenia. Może rozwinąć się Zespół Stresu Pourazowego, wtedy niezbędne jest ponowne przyjrzenie się zdarzeniu i zastosowanie procedur terapeutycznych.
Literatura dotycząca tematyki przemocy seksualnej jest niezwykle szeroka. Pojawiają się teorie wyjaśniające zjawisko, które często są ze sobą sprzeczne. Interpretacje teoretyczne są niezwykle ważnym elementem stanowiącym bazę do tworzenia programów prewencyjnych, czy wypracowaniu standardów pomocy ofiarom. Jednak empatyczne, pełne zrozumienia wsparcie, pozbawione ocen jest najważniejszym elementem pomocy ofiarom krzywdzenia.

Literatura:
Bancroft J.: Seksualność człowieka. Elsevier Urban & Partner, Wrocław 2011.
Beisert M.: Kazirodztwo. Rodzice w roli sprawców. Wydawnictwo naukowe Scholar, Warszawa 2004.
Drosdzol A., Kamiński R., Kowalczyk R. i in.: Wybrane zagadnienia seksuologii sądowej [w] Skrzypulec V. [red.] Wstęp do seksuologii. Wydawnictwo Kwieciński, Katowice 2005.
Godlewski J.: Typologia zgwałceń. Psychiatria Polska. 1987, 21(4), 296-301.
Lew-Starowicz Z.: Seksuologia sądowa. PZWL, Warszawa 2002.
Pospiszyl K.: Przestępstwa seksualne. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005.
X