topic

Czołgi i pojazdy z II wojny światowej wydobyte w Polsce

kolkapl • 2019-12-03, 18:00
Czołgi i pojazdy półgąsienicowe wydobyte w Polsce na przestrzeni lat, oczywiście to tylko część, ponieważ jest tego o wiele więcej.


mierzeja

2019-12-03, 18:31
Bez ładu,a można było pokazać na podstawie daty wydobycia.

k***a,od kiedy rakieta V2 była pojazdem, do tego półgąsienicowym!

somet

2019-12-03, 21:04
Chapeau bas Panowie

Tilg_die_Schmach

2019-12-03, 23:10
mierzeja napisał/a:

k***a,od kiedy rakieta V2 była pojazdem, do tego półgąsienicowym!



Odkąd ZSRR uważano za krainę powszechnej szczęśliwości, to na tej sp***olonej planecie wszystko jest już mozliwe :kawa:

glesner1910

2019-12-06, 18:22
Oj widziało się niejeden taki wrak. Mieszkam akurat nad rzeką Pilicą, szła tędy granica zaborów, a potem front II wś. Jak masz wykrywacz metalu to łuski, bomby i inne gadżety możesz z ogródka sobie wykopać :D Dla poszukiwaczy takich skarbów, a w szczególności niewybuchów pełnych prochu polecam wioskę Konewka- największy schron kolejowy III rzeszy, kilka bunkrów, ogólnie ziemia naszpikowana zabawkami z tamtych czasów :)

Salieri16000

2019-12-10, 00:23
Doskonale znam historię wydobycia Pantery z Czarnej Nidy w roku 1990. Wydobycie to było nielegalne- wzięła się za to osoba prywatna, która nie zgłosiła tej operacji nikomu- ani konserwatorowi zabytków, ani policji, ani saperom. Doszło do kradzieży na stratę Skarbu Państwa. Mało z tego- Pantera ta została sprzedana (za Humvee i kasiorę) i wywieziona do Niemiec! Jakby ktoś nie wiedział- nie wolno wywozić tego typu rzeczy wyprodukowanych przed 1945 rokiem z kraju, gdyż są one dobrem kulturowym i historycznym. Następnie Pantera ta została sprzedana kolekcjonerowi z USA , znanemu w kręgach kolekcjonerów, nieżyjącemu już panu o nazwisku Littlefield- obecnie jest ona w pełni odrestaurowana i jest "na chodzie". Możecie jej historię i renowację obejrzeć w programie Overhaul:



W programie tym, o czasie wojny opowiada mieszkaniec wsi Lisów (woj. świętokrzyskie), Pan Edward Trzciński- znam go osobiście. Wiele mi opowiedział, gdy siedzieliśmy przy piwku na jego podwórku- pokazał mi też troszkę zachowanych "pamiątek" z okresu II wojny: łopatki- niemiecką i sowiecką, lufę od FlaK'a, skorupy hełmów sowieckich i koło od wozu drabiniastego- jedyną rzecz jaka została z całego dobytku, gdy obejście jego rodziców spłonęło doszczętnie gdy przetaczał się przez wioskę front... Dokładniej, to było to tak, że niemiecki czołg PzKpfw IV uciekając z pola bitwy, chciał przedrzeć się przez wieś, między domostwami. Przejeżdżał obok zabudowań rodziny Trzcińskich i strzelił w oborę, która stanęła natychmiast w płomieniach. Jak opowiadał mi Pan Edward: "Pomyślałem sobie- żeby cię szlag trafił. I w tym momencie czołg ten eksplodował, wieża wyleciała w powietrze a pancerz rozerwał się na boki". Myślałem, że Pan Edward coś zmyśla, czy "koloryzuje". Widząc moje zdziwienie i niedowierzanie, po chwili dodał: "z tyłu nacierali Rosjanie, a jeden z ich czołgów- IS 2- skutecznie wycelował. Jeden-jedyny pocisk wystarczył, aby przebić tylny pancerz, komorę silnikową i eksplodować wewnątrz przedziału bojowego. Z załogi nie było co zbierać- rozerwało ich na strzępy, wyparowali w jednej chwili..." Okolice wsi Lisów są już mocno "wyeksploatowane" przez poszukiwaczy pamiątek z tamtego okresu, jednak ziemia oddaje jeszcze ciekawe fanty ;) Całkiem niedaleko od miejsca, gdzie z Panem Edwardem piliśmy piwko- na torfowisku, leży jeszcze - mocno pocięty zaraz po wojnie na złom Tygrys Bengalski -nie k***a, nie "tygrys królewski"! (niem. Königstiger), ale to już inna historia...