topic

Bycie mechanikiem w USA Part III

StaryKotletBoliBrzuch • 2019-01-10, 04:46
Na razie jest to ostatnia część - bo nie mam już więcej zdjęć. Jak uzbieram więcej to wrzucę.

Linki do poprzednich części:
Part I
Part II


Zacznijmy od tego, że większość samochodów jest tak brudna w środku, że siedzenie wyścielam folią dla wlasnej ochrony, a nie siedzenia. W tamtym tygodniu w jednym samochodzie tak capiło że aż musiałem okna w nim zamknąć jak był w warsztacie. Rozlana kawa czy cola to normalka, ale czasami trafia się takie coś:

Tylne siedzienie też było kompletnie załadowane. Nie wiedziałem że wstrzymywanie oddechu na długi czas będzie wymogiem przy tej pracy. Smutne jest to że takim samochodem jeździ normalnie wyglądająca babka około 40 lat. Aż się boję jak jej mieszkanie wygląda.



Tutaj komuś nie chciało się zaczekać na lawetę lub założyć koła zapasowego. "Ja nie dojade?"



O feldze i oponie nie mówię. Zerwało też przewód hamulcowy i kabel od sensora ABS. Więc zamiast zapłacić tylko za oponę i montowanie... klient musi zapłacić trochę więcej. Lenistwo nie popłaca.




Tutaj trochę smutno:

Starsza osoba. Nie pytałem ale pewnie nie ma pieniędzy i próbuje uratować ten samochód za wszelką cenę. Emerytury i służba zdrowia w Ameryce jest po prostu zj***na. Nawet posiadając dobre ubezpieczenie płacisz tyle... że lepiej nie chorować. Dodatkowo, może nie wszyscy to wiedzą, ale komunikacja (autobusy i pociąg) w USA są na prawdę słabe. Bez samochodu to z domu nie ma po co wychodzić. To nie jak w Polsce gdzie mogłem się przejść do sklepu kupić coś do jedzenia.




Znowu hamulce. Problem polega na tym że jeden klocek się zupełnie starł, i została tylko ta metalowa płyta (nie wiem jak się na to mówi). Oczywiście to robi taki hałas cały czas, że nie da się tego nie usłyszeć. Ale ludzie wszystko ignorują, a potem płaczą że zamiast tylko tarcz i klocków to jeszcze aparaty hamulcowe trzeba wymienić (bo część aparatu też się starła).


Tutaj dla porównania nowy i zużyty klocek jak ktoś nie wie o co chodzi. Tylko że w tym przypadku ta okładzina się zupełnie skoczyła i ten metal co ją trzyma zaczął trzeć. A jak się ten metal wystarczająco zetrze, to wypada z tej "ramki" i aparat hamulcowy trze. A jak aparat potrze wystarczająco długo to tłok wypada i dzieje się coś takiego jak w tym Lexusie z pierwszej części.


O a tutaj ktoś jest mądry i postanowił tarcz nie wymianiać. Nowe klocki powinny wystarczyć, nie?



No tylko że takie coś zupełnie nie hamuje i jeszcze niszczy nowe klocki. A jak ktoś nie wie, to tarcze w tym miejscu gdzie dotyka do nich klocek powinny być gładkie i czyste:

Trochę rdzy jak samochód stoi to nie problem, no ale nie takie coś.



Luźna śruba od dolnego wachacza. Normalnie jest tutaj okrągła dziura, ale że zawieszenie się cały czas rusza, wyrobiła się taka szczelina. Jak by dużą podkładkę dać po obu stronach, i może jeszcze ją przyspawać, to by było cacy.

Albo gość chciał mieć regulowane pochylenie koła i to tak na prawdę było planowane. W każdym razie gość pojechał. Jak się wyrobi na wylot to koło się zawinie pod samochód.



Tutaj nie znam histori. Samochód trafił do warsztatu bo klient chciał żeby wymienić hamulce. Oczywiście tarcza powinna być w jednej części.





Przez tą rdzę ta środkowa część była "utknięta" do piasty (czyli reszty samochodu). Tarcza miała ślady po młotku, więc pewnie ktoś próbował ją wcześniej zdjąc. Mechanik rozgrzał tę środkową część palnikiem i po kilku uderzeniach młotka odpadła. Pewnie w niedalekiej przyszłości będzie trzeba też wymienić to łożysko (bo rozgrzanie go zniszczyło smar). Interesujące jest to że samochód przyjechał w takim stanie a nie widać żadnych zniszczeń.






Tutaj klient przyjechał żeby mu założyć cztery opony. Robota zrobiona, klient zapłacił i pojechał. Dalej ktoś narzeka na wymagane inspekcje w Polsce?




Pamiętam że o ten samochód niezła kłótnia była. Auto miało złą baterię więc przyjechało na lawecie - co jest absurdem samym w sobie. A że kierowca lawety zarobi więcej jeśli musi "wciągnąć" samochód na naczepe, niż jak samochód sam wjedzie, to ten postanowił tak sobie dorobić (tak przynajmniej mi się wydaje). Tylko że hak zaczepił o zły element.

No się nazywa "tie rod" (outter and inner). Nie mogę znaleźć jak to Polsku się nazywa, może ktoś mnie poprawi.

Jest to część która skręca koło. Problem był w tym że zniszczyło to maglownicę (nie pamiętam jak - nie ja pracowałem na tym samochodzie). Klient musiał się dogadać z firmą która holuje i to ta firma zapłaciła za naprawę.



O a tutaj kolejny mądry co ani zapasu nie założy, ani po lawetę nie zadzwoni. Głupie bo zdobycie felgi kosztuje więcej czasu i pieniędzy niż przyjazd lawety, no ale to wolny kraj. Możesz robić co chcesz.




No i na koniec, ja i przyroda:

Zacząłem podnosić samochód i coś się zaczeło na pace ruszać. Czasami ludzie potrafią zapomnieć że z dzieckiem lub psem przyjechali. W tym przypadku były to szkodniki. Jak by to jakaś peta czy inna organizacja zobaczyła to by koniec świata był.




W każdym razie, 2 lata zdjęć się skończyły.
Pozdrawiam!

alexandrus

2019-01-12, 13:44
StaryKotletBoliBrzuch napisał/a:



Dzięki za info. Nigdy przy samochodach nie robiłem w Polsce i kojarzę tylko tyle co z ojcem rozmawiam.

Starzy ludzie to lubią Snap-On lub Mac Tools, tylko że one są tak absurdalnie drogie że ja to od nich się z daleka trzymam (np. $150 za taki młotek z piaskiem, który w normalnym sklepie kupisz za $15). Ja kupuję online, głównie na Amazon. Moje narzędzia są marek jak Tekton, GearWrench, Olsa, Powerbuild, Ares, Neiko itd. Może jakość nie taka sama, ale jak się coś zepsuje to wysyłają nowe za free. Jest też sklep "Harbor Freight" który sprzedaje najtańszą Chińszczyznę, ale też wymieniają bez pytania. Na przykład rok temu kupiłem taki fajny klucz pneumatyczny za $110 (nie mogę linku dać, ale jak poszukasz "harbor freight stubby impact" to pewnie znajdziesz. Ciągle działa i rzadko którą śróbę nie odkręci a mały i lekki. Są też takie małe szlifierki, ("harbor freight die grinder 1/4") . Za $15 to ciężko tego nie pobić, a wystarczy trochę smaru i oleju temu dać i śmiga aż miło.






Nie. Chciałbym ale obecnie nawet garażu nie mam. W każdym razie jeżdzę Acura TL 2008. To taka ładniejsza Honda Accord. (działa to coś jak Toyota i Lexus, lub Nissan i Infinity, jeśli jakakolwiek z tych marek jest dostępna w Polsce).




Trudno jest mi trochę porównać, bo w Polsce nigdy nie pracowałem, więc nie wiem ile idiotów chodzi po ulicy. W USA w każdym razie jest ich dość dużo. Jak jeździsz samochodem, to 1/4 osób albo nie ma świateł włączonych w nocy, albo jeździ na długich. Czasami to nawet w okularach przeciwsłonecznych trzeba jeździć - w nocy. Nikt nie używa kierunkowskazów, a jak jakimś cudem natrafisz na rondo to nikt nie wie co trzeba zrobić.

Poza tym ludzie przeważnie znają się tylko na jednej rzeczy. Na przykład u nas jest kilka mechaników, i silnik to oni potrafią rozebrać z zamkniętymi oczami. Ale jak trafi się jakaś usterka elektryczna, i trzeba schemat przeczytać, to dają mi. Jak trzeba było taką tablicę powiesić, to nikt nie wie że trzeba kołki, i wiertarkę z udarem, i takie wiertło do betonu - w zakładzie mechanicznym. Próbowali to przymocować taką śrubą samowiercącą. No normalnie to czasami ręce opadają.

No i jest pełno ludzi co nie potrafi sprawdzić oleju, ciśnienia w kołach, czy chociaż dolać płynu do spryskiwaczy. W końcu to z Ameriki jest film gdzie jakaś babka próbuję zatankować Teslę.




Jak jest coś naprawdę sp***olone, to nasz warsztat wymaga podpisu od klienta że poinformowaliśmy o usterce. Jest to głównie dla tego, że jak by późnej koło odpadło czy coś, to by klient chciał nas do sądu pozwać.



Akurat czasami to mają tyle szajsu w tych samochodach że aż szkoda słów. Detektory radarów, kamery, takie dziadostwa co wyświetlają na szybie prędkość i obroty (coś jak to co nowe samochody mają, tylko ch*jowsze), k***a ledy które się świecą na różne kolory cały czas. Czasami to potrafią wrzucić inverter (co zmienia 12V DC do 120AC) i kino domowe na siedzenie jak radio nie działa (w sumie szkoda że nie mam zdjęcia.

Ja też mam taką malutką kamerę (co nawet nie ma wyświetlacza) bo czasami taką ch*jnię ludzie odwalają na drodzę, że jak coś się stanie to nie chce mi się tłumaczyć. A to że prawo zabrania... to co innego.

A jako bonus - tak podnosi samochody jeden z pracowników (Amerykanin). Ponoć pracował przy autach 7 lat i wie wszystko. U nas pracuje tylko od tygodnia a już raz filtr oleju założył na starą uszczelkę (uszczelka ze starego filtra przykleiła się do samochodu, a on nowy filtr z nową uszczelką założył). Klient wrócił 5 minut później, pytając czy to normalne że mu się taka "oliwierka" świeci na czerwono. Szefo (manager) to aż się czerwony zrobił.


Obrazek

Obrazek



Siema! Dzięki za odpowiedź. My (na Islandii) głównie używamy Toptul, Kreator z narzędzi ręcznych w warsztacie i głównie jeśli chodzi o impact tool to góruje Einhell. Ja natomiast nie byłbym sobą gdybym nie testował narzędzi chińskich marek, które są stosunkowo tanie i wytrzymałe. A używacie chińskich narzędzi diagnostycznych np. Autel, Launch,Xtool? Pozdro!

Edit: Jakbyś był głodny wiedzy to na YT jest taki Profesor Chris, polecam :)

StaryKotletBoliBrzuch

2019-01-13, 02:32
Słyszałem o Autel, ale poza tym nic. My mamy taki dość fajny skaner Snap-On Verus Pro. On jest razem z oscyloskopem.

W ogólne nie słyszałem o tych markach. Widocznie USA to zupełnie inny rynek. O i zapomniałem o Milwaukee. Mam od nich taki mały klucz udeżeniowy (m12 impact hex driver), małą wiertarkę, i elektryczny klucz z grzechotką (m12 3/8 ratchet).

A z YT to znam ChrisFix (takie dość proste naprawy "zrób to sam"), Ave (gość rozbiera narzędzia na części), i South Main Auto Repair LLC (nieźle tłumaczy jak przeprowadzić diagnozę). Ale to wszystko po Angielsku.

Zobaczę tego Profesor Chris, dzieki za info!

Taz

2019-01-14, 04:22
Profesora Chrissa polecam :D gość jest mistrzem jeśli chodzi o podejście na luzie.

Btw. Używacie tam Ryobi? Bo ostatnio zrobił sie boom, a akurat niedługo bede wyposażał sobie warsztat i zastanawiam sie nad zakupem tego... niby to takie DIY, ale gwarancja jest, a wole potem wymienić na nowe niz kupic cholernie drogie niebieskie Bosche czy inne tego typu...

StaryKotletBoliBrzuch

2019-01-14, 04:49
Mam gdzieś jeszcze starą wkrętarkę Ryobi która jeszcze używa baterii NiMh? (w każdym razie nie Lipo/Li-ion). Dostałem ją od znajomego taty który dużo pracuje przy drewnie więc łatwego życia nie miała. Teraz jedynym problemem jest fakt że bateria nie trzyma zbyt długo. Ale te nowe to nie wiem jak z jakością.

W każdym razie tutaj popularne są Makita, Dewalt, i Milwaukee. Słyszałem jeszcze o Hilti. Ponoć najlepsze jakie możesz kupić, ale drogie więc tylko słyszałem.

W każdym razie to jest zupełnie inny rynek, więc nie mam pojęcia czy to ten sam Ryobi. Na przykład Bosh tutaj to taki raczej słaby jest. I mówię tutaj o wszystkim na co Bosh drukuję swoją nazwę (sensory, baterie, narzędzia, etc.).

AdamBrown

2019-01-14, 20:21
masz piwo dobrze się ubawiłem , amerykanie też za mądrzy nie są jak widać. :-)