Tag: bimber

Orlando Bloom pobił Justina Biebera

6
Daj piwo
Japoniec @ 2014-07-30, 17:10 [skopiuj link] [zgłoś duplikat]
Legolas się wk***ił :D





Cytat:
Jak donosi serwis TMZ, 37-letni Orlando Bloom zaatakował o 17 lat młodszego Justina Biebera. Incydent miał miejsce we wczesnych godzinach porannych w środę (30 lipca) przed restauracją Cipriani na Ibizie.
Na filmie opublikowanym w portalu widać dwóch krzyczących na siebie mężczyzn. Jednym z nich jest Orlando Bloom, a drugim Justin Bieber. Wideo zostało zarejestrowane na telefonie komórkowym przez jednego ze świadków zdarzenia.

Dalszej bójce zapobiegli ochroniarze gwiazdorów oraz pracownicy restauracji Cipriani.

Co sprowokowała bójkę? Justin Bieber miał obrazić Orlando Blooma słowami: "Kim jest ta k***a?".

W czasie bójki w restauracji obecne były takie gwiazdy, jak raper Sean 'Diddy' Combs, celebrytka Paris Hilton czy aktorka Lindsay Lohan.

Po tym, jak w wyniku bójki z Orlando Bloomem Justin Bieber opuścił w pośpiechu lokal, klienci restauracji zaczęli bić brawo - podaje TMZ.

Serwis doszukuje się przyczyny kłótni w fakcie, że Orlando Bloom widziany był niedawno w towarzystwie piosenkarki Seleny Gomez, która przez długi czas związana była z Justinem Bieberem. Ten natomiast swego czasu przechwalał się imprezowaniem u boku modelki Mirandy Kerr, byłej żony aktora.







Gdyby nie ochroniarze Justin miałby przej***ne. :-)

Śmierć Matki

325
Daj piwo
Na wsi u mojej babci jednemu z meneli spod sklepu zmarła matka.
Zebrała się grupa pijaczków by pocieszyć menela sierotę. A on sam całą sytuacje skomentował tak:

ch*j z babką, renty szkoda.







Tu już dochodzą absurdy i konsekwencje polityki socjalnej ale cała sytuacja mnie rozśmieszyła.

Nie było bo zasłyszane ze sklepu na wsi :D
Blutok @ 2014-05-01, 21:55  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (22 piw)
U mnie kiedyś menele puste mieszkanie zajmowali, raz tak popili że na drugi dzień menelica była trupem :amused: menel się z martwą menelicą obudził

Bimber

304
Daj piwo
sopi112 @ 2013-12-30, 16:48 [skopiuj link] [zgłoś duplikat]
Koleś biegnie po schodach na złamanie karku po klatce schodowej, mknie, przeskakuje po 3 stopnie, potyka się... Sąsiad otwiera drzwi, patrzy i pyta:
- Panie, gdzie pan pędzisz?
- W piwnicy!

:idzwch*j:

Pierwsza misja

2
Daj piwo
penny21 @ 2013-10-10, 22:42 [skopiuj link] [zgłoś duplikat]
Dowiedziałem się ostatnio, że wyszedł remake mojej ulubionej gry z młodości. Włączyłem „pożyczanie od wielu kolegów na raz” i czekając aż owi koledzy „pożyczą” wygrzebałem ze starego dysku oryginał. Zacząłem grać i w trakcie zabawy naszła mnie wena.
Celowo nie piszę tytułu – niech się pojawi się w komentarzach.
Zakładam, że starsi Sadole załapią klimat i przypomną sobie tą kultową gierkę.

Przed chwilą dostaliśmy informację, że nasz myśliwiec wraca po udanej akcji zestrzelenia pierwszego statku Obcych. Spodek rozbił się gdzieś na farmie w Szkocji. Za godzinę mamy tam polecieć i przeszukać miejsce katastrofy. Gdyby to była zwykła misja bojowa, jak wszystkie w moim życiu, to bym czuł lekki lęk i podniecenie ale my lecimy przeszukać strefę katastrofy Obcego spodka więc boję się jak ch*j! Nie pokazuję jednak tego kolegom. Pakujemy karabiny, magazynki, granaty, bierzemy też nowiuśki wykrywacz ruchu który w zeszłym tygodniu opracowali nasi naukowcy. Mark twierdzi, że bez ciężkiego działka w ogóle nie wychodzi ze Skyrangera. Silny wielki chłop – niczego się nie boi. Na treningach biegał z tym działkiem w rękach jakby miał zwykłe M-16.

W samolocie siedzę obok Andrieja. Były Specnaz. Ze stresem radzi sobie typowo po rosyjsku. Częstuje też mnie. Mówię mu, że ja tylko whiskey ale nalega. Łykam spory haust - ogień w gardle! Wdech – lepiej. Z czego oni robią ten bimber?

Lądujemy o 2:30 w nocy.
Otwiera się właz w tyle transportowca. Ciemno jak w dupie. Niebo czyste - widać z 10 razy więcej gwiazd niż z bazy. Księżyca jak na złość nie ma. Andriej odpala racę świetlną. Gwiazdy znikają. Błyskawicznie wyskakujemy i szukamy osłony za podwoziem głównym Skyrangera. Słychać szum kukurydzy kołyszącej się na lekkim wietrze. Pierwsza grupa wpada do pobliskiej stodoły ale żadnych strzałów nie słychać. Mimo to mam złe przeczucie – otwarte drzwi w stodole o trzeciej nad ranem? Może farmer nie zamknął?

Mark stoi na trapie i odpala fajkę tępo patrząc przed siebie. Pokazuje żeby iść w stronę pola kukurydzy. Wykonujemy rozkaz. Mark dalej stoi jakby nigdy nic. Patrzy w pole nie wyciągając fajki z gęby. Na skraju pola słyszymy jakieś szmery w kukurydzy. Andriej wyjmuje detektor ruchu. Jakieś 20-30 metrów przed nami ewidentnie coś jest. Puszczam w tym kierunku dwie serie. Mark ani drgnął. Fajka się skończyła a ten dalej patrzy w jeden punkt. Dziwne... Nagle strzały! Skąd? Kto? k***a! Mark napie**ala z działka w stodołe, wali na oślep we wszystkich kierunkach! Co się k***a dzieje? Zaczyna kierować ogień w naszą stronę – sp***alamy w pole. Poj***ło go czy jak? Kończy mu się magazynek. Widzimy między krzakami, że sięga po Desert Eagle'a i strzela opróżniając cały magazynek. Nie! Zostawia ostatnią kulę... Wkłada lufę do gęby! JEB! Turla się po trapie... Co się k***a mać dzieje???!!!

Siedzimy w kukurydzy sparaliżowani strachem zastanawiając się co się właściwie stało. Znów szum. Obracam się i widzę zarys niskiej postaci z wielka głową i refleksami flary w olbrzymich czarnych oczach. Patrzy na mnie. Fala gorąca. Panikuję! Nie potrafię się poruszyć. Czuję, że on nie chce mi nic zrobić. Jest tak samo wystraszony jak ja. Widzę, że nie ma żadnej broni. JEB! Leży. Mogę się ruszać.
Adin! – rzuca z wymuszonym uśmiechem Andriej.
Podchodzimy do obcego. Andriej trąca go karabinem. Nie rusza się. Trup jak nic.
Patrząc tak na zwłoki próbuję pozbierać myśli. Chyba wiem co się stało z Markiem... Ale czemu On a nie ja? Za dużo myśli. Nie teraz...
Andriej wyjmuje worek z bocznej kieszeni pasa i pakuje obcego do środka. Laboranci będą mieli co badać jeśli uda nam się wrócić.

Idziemy w stronę stodoły. Drzwi nadal otwarte. Zaglądamy.
Trzech naszych leży bez znaku życia. Ostrożnie podchodzimy. Żadnych ran postrzałowych, żadnej krwi, żadnych śladów walki. Nie ma też ich broni. Tylko trzy ludzkie trupy.
Wychodzimy drugą stroną.
Przy kamiennym ogrodzeniu leży długi na jakieś 7 metrów i wysoki na 2 srebrzysty spodek.
Widać nawet jakiś właz na jednej ze ścian. Skradamy się wzdłuż ogrodzenia. Nagle drzwi otwierają się unosząc do góry. Padamy na ziemię. Przez szczeliny w murku widzę taką samą postać jak poprzednio. Tym razem nie patrzy na mnie. Wydaje jakieś ciche dźwięki podobne to tych, które można usłyszeć z umywalki po wyjęciu korka. Trzyma jakiś niewielki przedmiot wyglądający na broń. Powoli kładę karabin na murku i przykładam do policzka. JEB! Oberwał! Wpadł z powrotem do pojazdu. Czekam czy wyjdą z niego inni. Nic się nie dzieje. Pokazuję Andriejowi palcami „dwa”. Przez otwarte drzwi widać jakieś fotele i czerwony, świecący pręt na środku pojazdu. Ostrożnie wchodzę do środka. Andriej ubezpiecza.
Wewnątrz znajduję jeszcze trzy trupy obcych. Wygląda na to, że nie przeżyli katastrofy.
Zabieramy ich ścierwa do worka i kierujemy się w stronę Skyrangera.
Będziemy musieli przeszkolić więcej żołnierzy.
I będziemy musieli mieć więcej tego bimbru od Andrieja.


Dla ciekawych – wnętrze UFO:




Jeśli są błędy to sorry.
Jak ktoś będzie chciał to wkleję własny opis gry, który napisałem niedawno.

Bimber

412
Daj piwo
bohdan_lazuka @ 2013-09-14, 00:03 [skopiuj link] [zgłoś duplikat]
Bimber, kap...kap...
repowski @ 2013-09-14, 00:40  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (45 piw)
czasem z kuzynem pędzimy sobie bimberek, to jak się ze 3 razy przepuści przez aparaturkę to pazury wypie**ala na lewą stronę :pijaki: :ok***a:
poza tym po tym destylacie nie mam head fucka na następny dzień :megalol:
   Popularne tagi
dorabiać  przemienienie  bestseller  prezentow  soulja boy  bixler  pillow fight day  różne typy  brak mamy  strongmeni  suchar codzienny  polak w kanadzie  pacjenct  utkneła  tabletki nasenne
[ KWEJK ] [ JEB Z DZIDY ] [ WĄCHAM KSIĄŻKI ]