Znalezionych wyników: 50

Posty z miesiąca:
Autor Wiadomość
  Temat: Dlaczego mężczyźni są potrzebni dziś bardziej niż kiedykolwi
jubbaday

Odpowiedzi: 22
Wyświetleń:

PostForum: Czarne filmiki   Wysłany: 2017-02-05, 12:44   Temat: Dlaczego mężczyźni są potrzebni dziś bardziej niż kiedykolwi
Eh ta projekcja:
54% ogląda pornografię co drugi mężczyzna jest uzależniony od porno.
Jest diametralna różnica między używać a być uzależnionym.

90% pornografii opiera się na przemocy kobiet <- bełkot kobiety zarabiają w porno ok. 5 razy więcej
a fantazje są przeróżne i to głównie fantazją kobiet jest dominacja.

No i przez cały ten "wykład" to zawsze wina chłopaków, że nie ma w szkole nic męskiego teraz,
że bóg piorunów stał się kobietą, że to wstyd i "gwałcą" kobiety gdy im się ktoś spodoba.
A wszystkie panny które się przez młodość kurwią i ciągle przebierają w facetach jak rękawiczkach
nagle nie mają mężów. Te piękne i grzeczne kobiety już dawno mają dom i dzieci ale nie są modne
i zdominowane przez patriarchat. Na prawdę młodzi chłopcy mają przesrane. :(
  Temat: ruski czołg stary ale jary
nano50

Odpowiedzi: 4
Wyświetleń:

PostForum: Suchary   Wysłany: 2017-01-04, 17:59   Temat: ruski czołg stary ale jary
Nowe pokolenie jest znowu na sadolu. Niestety Druga Wojna Światowa jest w 3 klasie gimnazjum, więc jeszcze nie omawiał, a koledze nie chciało się sprawdzić kiedy to było.

A tak w ogóle to użytkownik dołączył do społeczności w ostatnich tygodniach, a rocznik wpisany 78..
Naprawdę te wszystkie dzieci rejestrują się na sadolu tylko dla porno w dziale hard? :shock: :-/
  Temat: Pokazali gimnazjalistom film o porno!
SkaczacaMałpka

Odpowiedzi: 12
Wyświetleń:

PostForum: Suchary   Wysłany: 2016-12-01, 13:27   Temat: Pokazali gimnazjalistom film o porno!
Podczas festiwalu na który została zaproszona młodzież m.in. z gimnazjum został puszczony film m.in. o uzależnieniu od pornografii. Pierwsza scena przedstawiała nastolatków rozmawiających o kategorii stron pornograficznych.
Czy jest on na tyle szokujący, żeby wyprowadzać dzieci z takiego dokumentu?

Zobacz więcej na ten temat.
  Temat: Tatuaż, który robi wrażenie
SłodkiMarcel

Odpowiedzi: 51
Wyświetleń:

PostForum: Czarne filmiki   Wysłany: 2016-09-23, 19:45   Temat: Tatuaż, który robi wrażenie
Ale o co wam wszystkim chodzi? Kobieta jest kurwą bo... zrobiła sobie tatuaż na łonie? Równie dobrze mozna powiedzieć że mężczyźni robiący sobie dziary na na karku, albo koło kutasa są kurwiarzami. Bo przed obcym się rozebrała? A co on miał jej to przez majtki tatuować? Dzieci kiedy się nauczycie że nie możecie dyktować kobietom co im wolno a co nie, czego mają chcieć a czego nie itd. Ona nie wiła się z podniecenia tylko bardziej z bólu, ja też czasem jak mi robią zastrzyki (np, w kręgosłup - znieczulenie) czy jakiś bolesny zabieg, czy też uderzę się mocno w jakieś miejsce to wiję się i wzdycham z bólu jak podczas miłosnych uniesień. Ale jak wy widzicie we wszystkim seks, i upadek moralny to macie jakąś już chorobę umysłową, a to trzeba leczyć

garber napisał/a:
Szmata, szmata. To, że ty tego nie widzisz, to nie znaczy, że inni też są ślepi. Rozumiem, że koszulkę też podnosi sobie dla sportu? Mało by brakło i by pewnie stanik też ściągała aby się tylko wymacać podczas dziargania.

Każdy normalny człowiek jest w stanie zapanować nad popędem seksualnym, więc nie pierdolcie już.

każdy z wyjątkiem wszystkich użytkowników sadola, którzy pod każdym filmem lub zdjęciem z kobietą piszą"ruchałbym, jebałbym" i inne prymitywne odzywki a w realu nawet do takiej nie podejdą bo są jebanymi introwertykami i się ludzi boją, albo naiwnie myślą że mogą w kobietach przebierać i liczą że sama podejdzie i zaoferuje wielką przyjaźń i seks

kalijanek napisał/a:
i to dowodzi, że kobiety mają tylko ciała, nic więcej

Stwierdziłeś to po jednej kobiecie? Ty w ogóle znasz jakieś kobiety osobiście że uznajesz że to prawda?

lapps napisał/a:


to ze siedzi rozkraczona bez majtek przed jakims grubasem, ktory dziarga jej krocze znaczy, ze jest zeszmacona... a fakt, ze jeczy jak slaba gwiazdka porno i udaje orgazm do kamery bo ja boli jak ja igla kluje, wcale nie pomaga w szukaniu u niej jakiejkolwiek godnosci osobistej...

jak kiedys bedziesz wsrod takich dziewczyn zony szukal to powodzenia

Czyli Twoja matka jest kurwą i szmatą, bo jej poród odbierał jakiś grubas (lekarz)?
  Temat: Sexfactor
TB303

Odpowiedzi: 31
Wyświetleń:

PostForum: Czarne filmiki   Wysłany: 2016-05-06, 16:16   Temat: Sexfactor
KrisCFC napisał/a:
Z Kurew i dziwkarzy robić gwiazdy show... :facepalm: I jak te dzieci mają być normalne...

Uważaj, bo ja za takie "marudzenie" zostawałem zjebywany przez bandę gimbusiarskich, spierdolonych masturbatorów.
W ogóle nie rozumiem masturbowania się do "profesjonalnego" porno z "profesjonalnymi" aktorkami... przecież te kurwy są obleśne i obrzydliwe.
  Temat: Gra o tron, drugi zwiastun 6 sezonu.
pietras_ja

Odpowiedzi: 35
Wyświetleń:

PostForum: Inne czarności   Wysłany: 2016-04-13, 12:16   Temat: Gra o tron, drugi zwiastun 6 sezonu.
Dorośnijcie wreszcie dzieci i włączcie sobie normalne porno, zamiast mamy oszukiwać że to tylko serial oglądacie. Tak, lubię czasem skomentować coś co mam gdzieś.
  Temat: Kolejny filmik o imigrantach
Policeman

Odpowiedzi: 3
Wyświetleń:

PostForum: Czarne filmiki   Wysłany: 2016-02-05, 00:52   Temat: Kolejny filmik o imigrantach
SnieznyWilq napisał/a:
Mam już dość tych imigrantów! Cały czas wszyscy mówią tylko o imigrantach. To jest już nudne! Tęsknie za czasami gdy na sadistic.pl można było się pośmiać z żydów, cyganów, murzynów, niepełnosprawnych, kobiet itp.


No pewnie, chuj, że kończy się cywilizacja Europy, to już jest nudne: "no gwałcą baby, no palą samochody i rozkradają kasę z budżetu, ale pośmiejmy się."

Idź ty kurwa lemingu pierdolony. 6 lutego demonstracje w całej Polsce, pewnie będziesz walił konia oglądając porno gdzie blondyny pierdolą się z murzynami, a jak kiedyś kilku akbarów ci wjedzie do chaty, zerżnie hipopotamia który cię wymęży, tobie wybije zęby i okradnie cię z tych 2000 zł które zbierałeś całe życie to zaczniesz pluć obitą mordą, że skandal.

Nigdy za mało o imigrantach, o islamskiej dziczy, o łamaniu przez nich prawa. To jest właśnie to co zabija Europę: "ojeju już z tym kościołem, może jakaś baba z wąsem, co? Dajmy jakichś murzynów by było inaczej, kolorowo, weźmy multi-kulti, nieznane, może spróbujmy gejostwa, uczmy dzieci seksu".

Jutro [sobota] widzimy się na demonstracjach koledzy i koleżanki, a jeśli postanowicie paść kałdun i uznacie, że to was nie dotyczy, nie zasługujecie na to państwo i wolność, którą się jeszcze jako tako cieszycie.
  Temat: Kilka słów o dzisiejszym świecie
Sert93

Odpowiedzi: 0
Wyświetleń:

PostForum: Klop [Hyde Park]   Wysłany: 2015-09-13, 23:51   Temat: Kilka słów o dzisiejszym świecie
Wrzucam ciekawy tekst/analizę/przemyślenia na temat tego co dzisiaj dzieje się i dlaczego dzieje się w Europie oraz to co może nas w przyszłości czekać.

Tekst nie jest idealny, autor ma skłonności do przewaloryzowania i typowo romantycznych przemyśleń, jednak uważam, że jest godny polecenia... w pewien sposób czytając go, trudno nie uderzyć się w pierś, że dzisiejsza Europa, kierowana przez lewicowo-liberalne ścierwa nie zasługuje na nic innego, niż to co dzisiaj obserwujemy. Polecam.

Autorem tekstu jest z jeden z adminów na profilu "Gówno Prawda" na FaceBook'u, czasami można tam znaleźć ciekawe przemyślenia.


Cytat:
"Wielka Brytania zmaga się z chyba największą lądową inwazją od czasu Wikingów. I znów chodzi o gwałty, rozboje, grabieże, palenie. Tak... Mamy do czynienia być może nawet z nową erą barbarzyńców. Pamiętajmy, że inwazja wikingów skończyła się zdobyciem Anglii której ród królewski i arystokracja do dziś wywodzą się od Normanów.
Dzisiejsza imigracja nie ma wiele wspólnego z sytuacją polityczną zagrażającą życiu uciekinierów. Jest to imigracja którą ja nazywam.. POPKULTUROWĄ.
Tak jak wyobraźnia wikingów rozpalona była wizjami bogactw i ziem do podbicia, tak wyobraźnia kolorowych barbarzyńców rozpalona jest kinem hollywood, teledyskami muzycznymi oraz... przemysłem porno.
Taki prymitywny murzyn z Afryki który nie opanował innej wiedzy jak lepienie domków z gówna obecnie w tym gównianym domku ma telewizor, ma też jakiś smartfon z 3 obiegu, całymi dniami ogląda przekoloryzowane życie kolorowych piłkarzy, kolorowych gangsterów w MTV i... marzy.
Marzy o sportowych samochodach, modnych ubraniach, złocie na szyi, blond kobietach z którymi skrzyżuje swe geny dając potomstwu szansę na awans cywilizacyjny.
Po spędzeniu tysięcy godzin, lat na oglądaniu MTV, topowych amerykańskich filmów i nagrań porno z działu interracial jest już zdeterminowany by zaryzykować życie dostając się do raju.
Zresztą mechanizm ten działa nie tylko na kolorowy motłoch.
Od lat już i u nas trwa wyniszczająca kraj emigracja nie tylko przecież ojców rodzin chcących utrzymać swoje rodziny na godnym poziomie ale po prostu wielu młodych ludzi w tym ładnych młodych dziewczyn i zdolnych młodych chłopców żeby było stać na modne i wystawne życie.
Biały człowiek, często - nazwijmy rzeczy po imieniu - pod żydowskim przewodnictwem eksportuje nie wiedzę cywilizacyjną, nie mądrości wynikłe z setek lat rozwoju, nie dobroć, a czysty konsumpcjonizm. I jeżeli wartością całego świata staje się nic nie robić, żyć z socjalu i dorabiać narkotykami, bzykać białe kobiety, wozić się drogimi furami zamiast osłem to dlatego mamy te ruchy barbarzyńskich ludów, które po przybyciu DOMAGAJĄ SIĘ wszystkiego co biali ciężko wypracowywali przez pokolenia. Domów, pieniędzy, basenu w ogrodzie, itd.
Można doszukiwać się w tych procesach nawet tzw. kary boskiej, jeżeli ktoś postrzega świat duchowo.
No bo czy w kategoriach człowieczeństwa, ludzkiej godności, cywilizacja niemodnych nakryć ciała, zakrytych kobiet i gotowości zabicia w obronie tak czy inaczej pojmowanego (nawet jeśli głupio) honoru jest cywilizacją gorszą niż cywilizacja zachodnia wyuzdanych nastolatek robiących loda za wejście do klubu?
Sprzedających swoje ciało za nową paskudną torebkę Luis Vitton?
Czy kobieta w burce czy hidżabie, która została wydana za obcego mężczyznę przez ojca, ale która zazwyczaj ma jednego mężczyznę całe życie, gromadkę dzieci, ma bezpieczeństwo, stabilizację i rodzinę na pewno jest mniej szczęśliwa niż piękna, wyzwolona 30latka zajeżdżająca się w korpo, która miała 30 facetów gdzie każdy zapewniał ją jak jest cudowna do pierwszego pójścia do łóżka? Przechodzona, bezdzietna, przelewająca swoje wypaczone matczyne instynkty na kotki i pieski?
Nie mam najmniejszych wątpliwości, że Bóg jeden, jedyny istnieje.
I że trafiają do niego modły wszystkich religii świata.
Sęk w tym, że ze strony białych ludzi zachodu nie trafia do Niego nic.
Może więc rzeczywiście okazać się że przyszłością Europy jest islam. Każda religia jest o wiele silniejsza niż każdy ateizm. Choćby z powodu takiego, że w podejściu duchowym nie ma czegoś takiego jak śmierć. Jest tylko śmierć ciała. Dusza żyje dalej, zależnie od zasług, poświęcenia za życia.
Do jakich poświęceń zdolnych jest ateista dla którego jedynym wymiarem jest jego jedyne tu i teraz? Czy ktoś taki stanie w szranki z rozszalałym muzułmaninem uzbrojonym w maczetę marzącym by zginąć za allaha? Ryzykując swoje tu i teraz?
W markecie IKEA w Szwecji lub Londynie?
Potrzeba nam natychmiast opamiętania się i zamknięcia granic Europy. Szczelnego i bezwzględnego, takiego jak w Berlinie zimnej wojny, gdzie za przekroczenie płotu czeka seria z karabinu.
Bo jeśli nie, to potem już tylko potrzeba nam będzie Krzyżowców. Marzących by zginąć dla Boga by chronić Europę przed półksiężycem. Jeśli zbraknie jednego, a potem drugiego.. kto chce żyć niech kupuje koran."


Może mi ktoś wytłumaczyć, czemu zostało to przeniesione do jakiegoś hyde parku, gdzie zobaczy to 5% tego co w poczekalni, czy na głownej?
  Temat: Poradnik - "Zanim zniszczy cię żona"
Extraordinary_Gentleman

Odpowiedzi: 94
Wyświetleń:

PostForum: Absurdy dnia codziennego   Wysłany: 2015-03-11, 15:29   Temat: Poradnik - "Zanim zniszczy cię żona"
Czyli jak nie spierdolić sobie życia. Albo uratować to co nam z niego zostało.

"Rady doświadczonego w sprawach rozwodowych prawnika, oraz moje do nich komentarze (pochylone).

Zacznę od tego, że 95% mężczyzn przychodząc na rozmowę ze mną robiło to z przymusu. Nie otwierali się, nie uzewnętrzniali. Robili to niechętnie, jako ostateczność - coś jak wizyta u dentysty na wyrwanie bolącego zęba. Uczestnicząc w procesie przygotowawczym sprawiali nieodparte wrażenie, że chcą to załatwić jak najszybciej i po najmniejszej linii oporu. Byli gotowi do daleko posuniętych ustępstw na rzecz żon, byle tylko sprawa się zakończyła. Do rzadkości należało myślenie o zabezpieczeniu swoich praw i przyszłości.

Chęć do zamknięcia za wszelką cenę rozdziału swego życia, trzeba krwawo stłumić. Na takie rozwiązanie może pozwolić sobie jedynie milioner, a nie zwykły facet, który straci dobytek swój i rodziców (np. mieszkanie czy dom). Teraz chcesz się panicznie wyrwać od wrzasków i pretensji żony, oraz związanego z tym dyskomfortu, a później do końca życia będzie żal i rozpacz za straconym majątkiem, zwłaszcza gdy się nie "odkujesz", i będziesz "dziadował".

Dużo bardziej "życiowo" podchodzą kobiety - jak wspomniałem we wcześniejszym wpisie - to one inicjują lwią część spraw rozwodowych. W większości są skłonne przedstawić całość spraw małżeńskich, łącznie z intymnymi, jeśli liczą że powołanie się na nie przyniesie im określoną korzyść. Są bardziej wyrachowane i jeśli tak to mogę ująć - bezwzględne. W 4 przypadkach na 5 bezpośrednio zainteresowane zachowaniem praw do zgromadzonego majątku.

Gdy kobieta mówi że najważniejsze jest wnętrze i miłość, wiedz że mówi to albo z niewiedzy (jest zakochana i młoda, na utrzymaniu rodziców, minie jej), albo kłamie by nie być uznaną za materialistkę. Dla kobiety gniazdo i dzieci są najważniejsze, a bez Twoich zasobów i pracy nie spełni swoich największych marzeń. Jeśli nawet kobieta była z Tobą pół roku, uważa że należy się jej wszystko, ponieważ Cię "inspirowała" i poświęciła swój bezcenny czas. Twój czas i inspiracje, a zwłaszcza pieniądze, kompletnie się nie liczą.

Nigdy nie spotkałem się, by kobieta zrezygnowała z nieobciążonego hipotecznie mieszkania/domu - przy obciążonych już chętniej, ale pod warunkiem, że były mąż będzie również zobowiązanym do spłacenia kredytu a one zwolnione. Kobiety często natomiast rezygnują z samochodu, taka ciekawostka.
Marek - samochód do podwózek ma mieć kolejny facet, własny to niekoniecznie potrzebny rarytas, generujący spore koszty. Trzeba też umieć prowadzić.

Kobieta składając pozew rozwodowy NIGDY nie robi tego pod wpływem impulsu. Jest to STARANNIE PRZEMYŚLANA decyzja, będąca wynikiem WIELOMIESIĘCZNYCH a nawet WIELOLETNICH przygotowań. Najsmutniejsze jest to, że mężczyźni bardzo często nie są świadomi, że ich żona już dąży do rozwodu. Owszem, zdarzają się zgrzyty, iskrzenia, ale gro mężczyzn nie przeczuwa jaki jest tego finał.

_Nie przeczuwa, ponieważ nie ma odpowiedniej wiedzy na temat psychiki kobiety. To na czym się opiera, to "nauki" z seriali, od mamusi, babć i ciotek, dla których miły, ciepły, siedzący w domu facet ze stałą pensją, to marzenie każdej kobiety. Gdyby znali prawdę, wiedzieliby że kobieta kojarzy "nawalenie hormonalne" z zakochaniem, tzw. "chemią", a żeby ją w kobiecie wytworzyć i utrzymać, trzeba wiedzieć jak się to robi. Taka wiedza jest śmiesznie prosta, i polega na zrozumieniu, że każda kobieta czci siłę, która w dzisiejszych czasach nie oznacza mięśni, ale psychikę, umiejętność postawienia granic, traktowanie jej jak dziecka (nie przejmowanie się tym co mówi, cierpliwe prowadzenie jej), i nie pozwolenie na to, by była nas pewna, co najczęściej oznacza koniec pożądania.

Ta wiedza jednak jest wyszydzana i wyśmiewana, najczęściej przez kobiety (ku swej zgubie, ale świadomość tego przychodzi po latach, jeśli w ogóle) i nieszczęśliwych w małżeństwie mężczyzn, którzy wstydzą się przyznać że spieprzyli sobie życie, oraz czują się tak bezwartościowi, że dowartościowują się posiadaniem żony i dzieci. Czy facet który bierze kredyt na samochód, na który go nie stać - by zaimponować sąsiadowi, przyzna się że był głupi? Nigdy w życiu. Pozostanie aktorstwo i udawanie szczęścia. A młodzi się uczą na złych przykładach i wpadają w tę samą pułapkę. Żeby tak się nie stało, możesz być największym tumanem, ale o podświadomości (czyli strukturze psychiki która podejmuje za nas decyzje) musisz wiedzieć - najlepiej z mojej książki "Stosunkowo dobry"._

Co bardziej wyrachowane i "nowoczesne" kobiety przygotowują się do rozwodu "fabrykując dowody" dla sądu. Poprzez fabrykację uznaję wyrachowane, prowokowane zachowanie naginające rzeczywistość i nie mające nic wspólnego z obiektywnie pojętą prawdą WYDARZENIA O KONSEKWENCJACH PRAWNYCH, które inicjują kobiety. Oto niepełna ich wyliczanka:

1) NA NIEBIESKĄ KARTĘ czyli przemoc w rodzinie.

Hit w środowiskach patologicznych i tych raczej z nizin społecznych. Polega na prowokowaniu mężczyzny do użycia przemocy domowej. Uwaga - nie tylko fizycznej! Również słownej (głośna kłótnia, trzaskanie drzwiami itd.). W większości przypadków tak, by byli postronni świadkowie wśród sąsiadów, np. demonstracyjne głośne wybiegnięcie z płaczem z mieszkania na korytarz. Po jakimś czasie niczego nieświadomy mąż ma wyrobioną opinię "okrutnika" i wzywa się policję. Ta robi m.in. rozeznanie wśród sąsiadów i zakłada słynną niebieską kartę. Dowód koronny dla sądu, właściwie nie do obalenia! Gość który dał się w to wrobić - umarł w butach. Dodatkową atrakcją jest możliwość pobytu na koszt skarbu państwa w Białołęce, lub innych ośrodkach all inclusive. Rozwód z orzeczeniem winy męża - 100% w bonusie.

Metoda doskonała, gdyż mężczyźnie nie wypada wybiec z mieszkania płacząc, stałby się pośmiewiskiem, a z czasem prawdopodobnie obiektem agresji. Ludzie widząc słabego psychicznie faceta, mogą poczuć że można się na nim wyżyć, rozładować frustrację, nie ponosząc z tego powodu konsekwencji (nie da po gębie). Jedyne co w tej sytuacji można zrobić, to zainwestować w kamery, by nagrywać każde takie wydarzenie, oraz modlić się by sąd chciał nas wysłuchać, gdy będziemy tłumaczyć że zła opinia o nas jest wynikiem manipulacji.

2) Programowanie wybuchów GNIEWU w miejscach publicznych / przy świadkach.

Prywatnie w domu żona nachalnie, uporczywie "truje" mężowi z byle powodu. Większość po jakimś czasie nie wytrzymuje i zaczyna reagować wybuchami gniewu, podniesionym głosem itp. Kolejnym krokiem żony jest delikatne "trucie" w towarzystwie rodziny i przyjaciół. Reakcją męża jest wybuch gniewu, podniesiony głos, krzyk - generalnie awantura. Dla osób postronnych - kobieta coś spokojnie powiedziała, maż-cham indyczy się i awanturuje. Nie mają pojęcia, że męża odpowiednio przez długi czas zaprogramowano jak psa Pawłowa na taką reakcję. Mamy więc świadków, którzy w najlepszej wierze potwierdzą wersję żony w sądzie. Miłe, nieprawdaż ?

Jeśli spadnie na Ciebie kropla wody, możliwe że tego nawet nie zauważysz. Jednak istnieje bestialska "Chińska tortura wodna", gdzie krople lecą całymi dniami, doprowadzając człowieka do szaleństwa. Powiedzenie "kropla drąży skałę" musiał wymyślić nie geolog, a człowiek znający życie z kobietami. Delikatna, szydercza uwaga kierowana do nas po raz tysięczny, potrafi wyprowadzić człowieka kompletnie z równowagi - a otoczenie się dziwi: Jak to? Dlaczego on tak reaguje? Ludzie widzą tylko wierzchołek góry lodowej, a tego co pod spodem absolutnie nie, gdyż jest to ukrywane w domowych pieleszach i mrocznych sercach uciśnionych i cierpiących matek Polek.

Jeśli więc widzimy takie zachowania, nie chowajmy głowy w piasek w nadziei że miną - podejmijmy działanie. Po pierwsze szczera, serdeczna rozmowa (trzeba się zmusić, warto dla diagnostyki intencji naszej żony), która w przypadku zaplanowanej przez kobietę akcji nic nie da - jeśli tak się stanie, szykujmy się na rozwód, zajmijmy finansami i papierami. Nagrywajmy wszystko co kobieta powie, przy czym doskonale by było doprowadzić do awantury, w której straci nad sobą panowanie, i wywrzeszczy że nas zniszczy, "zapie..." - taki dowód do sądu może nas uratować nawet przed więzieniem, pałkami klawisza i penisami współwięźniów. Przypomina mi się tu Jerzy Kulej, którego małżonka mając już kochanka, z całych sił prowokowała do uderzenia - gdyby tak zrobił, przegrałby w sądzie wszystko.


3) Prowokowanie sytuacji konfliktowych z rodziną małżonka.

Prowokacyjne, tendencyjne i długotrwałe psucie relacji z rodziną męża, najczęściej z teściową i teściem. O cokolwiek. Po eskalacji konfliktu - histeryczne żądania poparcia własnego stanowiska od męża. Późniejsze żalenie się koleżankom i przyjaciółkom o problemie. One będą później świadczyć, również w dobrej wierze ... Bardzo często spotykana sytuacja.

Sytuacja katastrofalna, ponieważ niewiele da się udowodnić, nawet nagraniami, gdy kłótnie nie są drastyczne i pełne przemocy - kłótnie z teściami są niemal normą w większości rodzin (odwieczna walka o władzę nad zasobami mężczyzny, między żoną a matką). Warto poprosić rodziców o miesiąc braku kontaktu, by zobaczyć czy małżonka polepsza wtedy zachowanie (może faktycznie rodzice są toksyczni?), czy też nasila objawy ataku, nie mogąc znieść spokoju - wtedy możemy mieć pewność, że szuka "guza", ale u Ciebie. I jeśli nie ewakuujesz się z tej relacji, na pewno go znajdzie, możliwe że niejednego.

4) Przeinaczanie faktów / odkręcanie kota ogonem.

Kupiłeś laptopa a ona chciała przystroić mieszkanie. Masz hobby/pasję która wymaga wydatków a ona chciała jechać na wycieczkę do Egiptu? Chomikujesz na koncie a ona chciała kupić komplet mebli w stylu Ludwika XVI? Wiedz przyjacielu, że właśnie 'rujnujesz życie rodziny i przekreślasz jej przyszłość poprzez egoistyczne skupienie się na własnych zachciankach, zamiast na łożenie pieniędzy na rodzinę. Zabawne że "cel rodzinny", w tym przypadku oznacza "egoistyczną zachciankę kobiety". Te wakacje w Egipcie to przecież dla cementowania wspólnych więzów ;) Skutek - rozkład pożycia i brak widoków na harmonijny rozwój małżeństwa do którego się przykładasz, ergo - twoja wina...

Wielu mężczyzn którzy odnieśli sukces, nie za duży, nie za mały - żyją zamożnie, ale ukrywają swoje dochody przed małżonką. Wiem o tym, ponieważ z nimi pracuję jako doradca, a ja podziwiam ich za to - jednak tę wiedzę zdobywa się najczęściej po koszmarnych stratach, bankructwie, wieloletnim sporze sądowym. Mądrzy faceci wiedzą, że ujawnienie pieniędzy spowodowałoby lawinę żądań. Kobiety w większości nie rozumieją natury inwestycji, oszczędzania, liczy się tylko błysk i "ładne". Niedoświadczony, otępiały serialowo - rodzinną propagandą mężczyzna wydaje wszystko co ma, by zaimponować małżonce. Gdy nie ma już nic, ona ma już nawyk dostawania wartościowych prezentów - potrzeby rosną, możliwości ich spełniania maleją. Samo to potrafi rozbić związek, zrobić z niego piekło. Kobietę zdobywać trzeba znajomością jej psychiki, byciem silnym, czułym i serdecznym oraz stawianiem granic, czyli imponowaniem swą siłą (wartością samego siebie) a nie kupowaniem jej. Kupują ci, którzy uważają się za nic nie wartych, a później dziwią się że właśnie tak zostali potraktowani.

5) embargo na seks

Klasyk. Z byle powodu. Cel jest jasny - skocz w bok do agencji, zakręć się za koleżanką z pracy etc. Przyłapany - wykopałeś sobie grób. Wysokie prawdopodobieństwo, że masz już na sobie prywatnego detektywa bądź w pracy są usłużni znajomi żony, którzy doniosą szybko o twoim wymuszonym romansie. Jedna pani była tak urocza, że do zdrady zaliczyła oglądanie przez męża porno i domniemane onanizowanie się. I uwaga - dowód ten również miał swoją wagę w orzeczeniu winy małżonka (utrata więzi emocjonalnych prowadząca do rozkładu pożycia!).

I gwóźdź tematu. Znany Wam pewnie ale tego nigdy dość. Na te statystyczne 20 kobiet tylko jedna, powtarzam jedna!, nie miała już nowego, czekającego na nią partnera. Pozostałych 19 kręciło już sobie nowe lokum u boku kolejnego faceta, ciągle będąc w pierwszym związku małżeńskim. Tzw. syndrom miękkiego lądowania albo małpy, która nie puści z ręki gałęzi dopóki nie trzyma pewnie w łapie drugiej. Tu widzę belkę w męskim oku - kręcąc z taką "małżonką", nieświadomie pomagamy jej w udupieniu innego, takiego samego jak my faceta. Naiwnie wierzymy w jej opowieści 'że łajdak, cham, pijak i szuja' a tak naprawdę...

_Małżeństwo to wzajemne zaspokajanie swoich potrzeb. Jeśli jedna strona notorycznie nie może zaspokoić bardzo ważnej potrzeby, a druga nie jest chora, to mamy do czynienia z wykorzystywaniem. Kiedyś zawsze potępiałem zdradę, teraz nie jestem taki szybki do osądzania - a co jeśli ktoś ma duży popęd, a żona odmawia seksu? Jednocześnie jest zgrabna, ociera się w koszuli nocnej o małżonka, a gdy ten chce seksu, krzyczy że jest zwierzęciem, egoistą, któremu zależy na jej ciele a nie duszy? Czy nie jest to sadyzm, brak szacunku? A może jak mówią znający życie prawnicy, typowo kobieca gra by dręczyć i pastwić się nad mężczyzną, w ściśle określonym celu?

W niektórych przypadkach skutecznie działa metoda "oko za oko..". Mąż ogranicza pieniądze, nie naprawia auta, nie daje na kosmetyczkę. Po serii awantur kobieta zaczyna rozumieć o co chodzi, przy czym cudownie mijają nocne migreny i pojawia się seks. Jeśli jednak taka metoda nie działa, mamy do czynienia nie z towarzyszką życia, a wrogiem - nazywajmy sprawy po imieniu. Co dręczenie drugiego człowieka ma wspólnego z miłością? Nie każdą filiżankę można z powrotem skleić. Od wroga trzeba się oddalić - niech truje kogoś innego. Moje życie i mijający czas są zbyt cenne, by tracić je na kogoś kto mnie traktuje jak szmatę. Ile można się poświęcać w imię strachu przed oskarżeniami o egoizm osobie, która dba tylko o własną wygodę? Niech wrzeszczą, niech potępiają - ja mam prawo do szczęścia._

6) Na WABIK tzw. ustawka.

Pewna historyjka z życia wzięta. Babka wynajęła ze specjalnej agencji dziewczynę, która miała uwieść męża + detektywa, który miał to wszystko udokumentować dla potrzeb rozwodu. Sprawa wymagała sporych pieniędzy, bo taki proces uwodzenia trwa wiele, wiele miesięcy. Uwodzicielka - agentka potrafi wynająć mieszkania blisko "celu", prowokować wpadanie na siebie, nawet stłuczkę samochodową - by później robiąc maślane oczy w ramach rekompensaty zapraszać na kawę itd. Wciela się w dowolną, fikcyjną postać oczywiście w granicach możliwości odegrania show. Fabrykowanie dowodów na WABIK wymaga dużych środków - konieczności opłacenia i utrzymania przez wiele miesięcy "agentki", oraz opłacenia detektywa. Rzecz nie może się wydać, bo sądy ignorują aż tak spreparowane dowody, więc całość musi być utrzymywana w kompletnej tajemnicy.

W wersji podstawowej "biednej", metoda "na wabik" polega na testowanie męża poprzez dalsze koleżanki i znajome żony. Gdy dochodzi do jakiejś chemii, wówczas na sygnał zatrudniany jest detektyw i on dokumentuje "dowody zdrady".

Sprawa jest prosta. Jeśli nie ma seksu i tego braku nie tłumaczy siła wyższa (choroba, stan psychiczny po gwałcie), to rozmawiamy, proponujemy terapię. Jeśli żona nie chce, rezygnujemy z relacji, która jest dla nas krzywdząca. Szkoda poświęcać życia na egoistkę, która swoje chcenie stawia ponad dobro ukochanej osoby. Poświęcanie ma sens, jeśli druga strona próbuje nam skompensować w inny sposób nasze cierpienie. Podam brutalny przykład - gdy Twoją żonę boli głowa, nie może tego zrobić dłonią? W czym tkwi problem? Powiem Ci w czym - jeśli kobieta kocha, nigdy nie boli jej głowa. Jeśli kocha i szanuje, nie pozwoli by facet który się o nią troszczy, czuł się niespełniony, rozżalony. Jeśli boli ją głowa i nie chce, reaguje agresją, to po prostu CIĘ NIE SZANUJE. Wbij to sobie do głowy i nie wierz w żadne inne tłumaczenia. Kiedyś, w grzesznej młodości, znałem osobiście mężatki, które katowały męża latami bólem głowy, a wyprawiały takie harce że wstyd pisać. A może mam jakieś tajemne moce, likwidujące bóle?"

Źródło: http://www.wykop.pl/ramka...a-cie-zniszczy/
  Temat: Zakłopotany ojciec
~Popiół

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń:

PostForum: Czarne filmiki   Wysłany: 2014-10-03, 20:51   Temat: Zakłopotany ojciec


Co tam się dzieje z tyłu aby to wyłączyć :maja: Biedne dzieci są przymuszone wysłuchiwać stękań pani w porno :emo:
  Temat: Analiza programu KNP
Imie_jego_44

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń:

PostForum: Polityka i religia   Wysłany: 2014-05-20, 17:56   Temat: Analiza programu KNP
LEGALNOŚĆ ZABIJANIA DZIECI NIENARODZONYCH

JKM od wielu lat powtarza, iż jest za utrzymaniem obecnego kompromisu aborcyjnego. Jeśli chodzi zaś o środowisko zgrupowane w jego partii to owszem są tam osoby, które choćby przez swą postawę sygnalizują, iż opowiadają się za poszerzeniem prawnej ochrony życia nienarodzonych. Czy taka sytuacja czyni stanowisko JKM i KNP wyraźnie lepszym od innych centroprawicowych i prawicowych ugrupowań? Szczerze i mocno w to wątpię. Jeśli porównamy JKM -KNP z podejściem PiS i "Polski Razem" (dalej PR) do legalności aborcji to wyjdzie nam mniej więcej podobny obraz. Otóż Jarosław Kaczyński oraz Jarosław Gowin (liderzy PiS i "Polski Razem") podobnie jak JKM wypowiadali się za utrzymaniem obecnego prawa w kwestii aborcji, deklarując swój sceptycyzm wobec poszerzania prawnej ochrony nienarodzonych dzieci. Podobnie jak w KNP również w PiS, jak i "Polsce Razem" są mniej lub bardziej mocne środowiska, które chciałby rozszerzyć zakaz aborcji (szczególnie dużo jest takich osób w PiS).

Nie można zaś mieć mocniejszych wątpliwości co do większej zgodności z nauczaniem katolickim w owej sprawie, środowisk skupionych wokół dwóch pozostałych ugrupowań sytuujących się po prawej stronie sceny politycznej, a więc "Solidarnej Polski" (daje SP)oraz "Ruchu Narodowego". Pierwsza z tych partii wnosiła wszak pod obrady Sejmu projekt ustawy poszerzającej zakaz zabijania dzieci nienarodzonych. Z kolei żaden z liderów Ruchu Narodowego (dalej RN) nie opowiadał się za utrzymaniem obecnego "prawnego status quo", za to bardzo często słychać tam deklaracje o tym, iż zakaz aborcji powinien być poszerzony.

Podsumowując: nie ma większych różnic w podejściu do kwestii aborcji pp. JKM, Jarosława Kaczyńskiego i Jarosława Gowina, za to wyraźną wyższość w tym względzie widać w podejściu Solidarnej Polski i Ruchu Narodowego.

LEGALNOŚĆ PORNOGRAFII

JKM w wyraźny sposób deklarował się, iż jest za legalnością rozprzestrzeniania pornografii o ile jest to czynione w sposób, który nie narzuca tego osobom nie chcącym mieć z nią styczności. Z przeprowadzanych przeze mnie rozmów ze zwolennikami JKM i KNP oraz uważnej lektury ich publicystyki stawiam też "dolary przeciw orzechom", iż to stanowisko jest w tym środowisku powszechne, a zakaz pornografii, jeśli w ogóle to jest tam popierany przez rzadkie wyjątki. Co więcej, takie, a nie inne stanowisko JKM i jego zwolenników jest tu podyktowane nie tyle względami czasowej roztropności (czyli np. myśleniem: "Zasadniczo należy zakazać całkowicie pornografii, ale w obecnej sytuacji nie da się tego zrobić, więc dążmy przynajmniej do jej ograniczenia") ale wypływa z ich głęboko libertariańskiego przekonania, iż władze cywilne po prostu nie mają prawa zakazywać czegoś co jest prawdzie bardzo niemoralne i ohydne, ale co bezpośrednio nie narusza wolności innych osób (innymi słowy: "Jeśli chcesz handlować porno to twoja sprawa, ale rób to tak, byś nie zmuszał innych do obcowania z nią").

Jak to wygląda w porównaniu z PiS, PR, SP i RN? Nie udało mi się dotrzeć do wypowiedzi i deklaracji w tej sprawie liderów "Polski Razem". Co do PiS, to wiem, iż wielu z jego działaczy opowiada się za całkowitym zakazem rozpowszechniania materiałów pornograficznych (wynikało to jasno choćby z deklaracji, jakie składali oni w tej sprawie przy okazji wyborów parlamentarnych w 2005 roku). Owszem, jeśli chodzi o praktykę, to tu było nieco gorzej, gdyż wówczas, gdy 23 posłów PiS próbowało wnosić pod obrady Sejmu ustawę zakazującą pornografii zostało to zastopowane przez nieżyjącego już dziś Maka Gosiewskiego (wówczas tzw. prawą rękę Jarosława Kaczyńskiego). Ale przynajmniej w tym wypadku argumentacja p. Gosiewskiego szła bardziej po linii "roztropnościowej" (czyli: "Jeszcze nie nadszedł czas na całkowity zakaz pornografii, próbujmy ją ograniczyć"), a nie po stricte ideowej, jak to ma miejsce w wypadku JKM-KNP ("Państwo z zasady nie ma prawa zakazywać takich rzeczy"). Jeśli więc już porównując stosunek JKM-KNP i PiS do pornografii to w przypadku tego pierwszego mamy jednoznaczne wypowiedzi opowiadające się za jej legalnością, a jeśli chodzi o to drugie ugrupowanie można jak już mówić o pewnej dwuznaczności.

Jeśli zaś chodzi o wypowiedzi działaczy SP i RN w tej kwestii, to nigdy nie słyszałem, by ktokolwiek z tego środowiska opowiadał się za legalnością pornografii, nierzadko zaś czytałem i słuchałem z tej strony głosów opowiadających za jej zdecydowanym zakazem.

Podsumowując: w kwestii zakazu pornografii, w mniejszym bądź większym zakresie to PiS, SP i RN, mają bliższe lub tożsame z nauczaniem katolickim stanowisko niż JKM-KNP.


CUDZOŁÓSTWO I HOMOSEKSUALIZM

Jak wiemy nauczanie katolickie zdecydowanie popiera delegalizację oraz penalizację niewierności małżeńskiej oraz czynów homoseksualnych. Trzeba jednak powiedzieć, iż - zapewne w dużej mierze ze względu na nieznajomość tego nauczania, a po części też, z powodów roztropnościowych - chyba żadne z ugrupowań znajdujących się na prawo od centrum nie podnosi tych postulatów (no może poza wypowiedziami niektórych działaczy RN sugerującymi, iż homoseksualizm powinien być przymusowo leczony). W pewien sposób na nauczanie katolickie w tej kwestii wskazują niektóre wypowiedzi startującego w wyborach z list PiS Marka Jurka, który sugerował, iż przynajmniej pewne formy propagowania czy pochwalania cudzołóstwa powinny być prawnie zakazane. Jednak poza takimi wyjątkami, wspomniane wyżej środowiska nie tylko, że nie podnoszą postulatu zakazu takich obrzydliwości (co ze względu na roztropność można uznać za usprawiedliwione), ale jeszcze dodatkowo powtarzają liberalną mantrę, iż "Sprawą państwa nie jest zaglądanie nikomu do łóżka". Można więc powiedzieć, że w tym aspekcie liberalne poglądy JKM nie są niczym szczególnym na "prawo od centrum".

Nie da się jednak powiedzieć tego o innej niż ściśle prawna ocena cudzołóstwa w wykonaniu JKM. Kiedy bowiem przyglądamy się temu jak człowiek ten patrzy na ów występek na płaszczyźnie stricte moralnej to uderza nas wręcz jego szokująco libertyńskie spojrzenie na tą kwestię. Jakoś bowiem nie kojarzę, by panowie Kaczyński, Gowin, Ziobro czy Bosak wygłaszali tyrady o tym, że cudzołóstwo jest dowodem prawdziwej męskości, a zdradzana żona powinna być raczej z tego powodu dumna, bo stanowi to wszak oznakę, że "chłop ma ikrę". Nie przypominam też sobie, by politycy ci twierdzili, że "kretynizmem są wszystkie paragrafy skierowane przeciwko molestowaniu seksualnemu w pracy". Owszem, tak w PiS, PR, SP czy RN na eksponowanych stanowiskach były lub są osoby, który prowadziły się na tej płaszczyźnie niemoralnie lub przynajmniej bardzo podejrzenie, ale w ich przypadku można mówić jeszcze o tolerancji wobec ich występków, nie zaś o otwartym pochwalaniu takowych. Ostatecznie rzecz biorąc to kiedy np. Adam Hofmann chwalił się w obecności niewiast rozmiarem swego przyrodzenia (co uściślijmy choć naganne, to nie jest jeszcze tym samym co cudzołóstwo), Jarosław Kaczyński nie pochwalił go za to słowami: "Czego chcecie, przecież chłop ma ikrę". Trudno też stawiać znak równości pomiędzy publicznie obściskującym się na parkiecie tanecznym Krzysztofem Bosakiem a pochwalaniem niewierności małżeńskiej (jakby nie patrzeć to są jednak dwa odrębne kategorie występków).

WOLNOŚĆ UMÓW

Kolejną fałszywą ideą JKM i KNP jest potępianie wszelkiej ingerencji państwa w wolność gospodarczą oraz swobodę zapisów w zawieranych przez pracodawcę i pracobiorców umowach. Coś takiego byłoby jednak faktyczną legalizacją ucisku, nadużyć i niesprawiedliwości dokonywanych przez silniejszych względem słabszych. O jakiej równej płaszczyźnie w swobodzie podejmowania decyzji może wszak mówić samotna, bezrobotna matka czworga dzieci, której zostanie zaoferowana umowa typu: "Pracujesz za 1000 złotych miesięcznie, przez 6 dni w tygodniu po 12 godzin dziennie, a dodatkowo raz w tygodniu godzisz się na seks oralny z szefem". W wymarzonym przez JKM państwie takie treści w umowie o pracę byłyby legalne, wszak "nikt nikogo tu nie zmusza do pracy, a kobieta może odmówić podjęcia zatrudnienia na takich zasadach" - mimo jednak braku bezpośredniego naruszenia wolności którejkolwiek ze stron, byłoby to całkowicie niesprawiedliwe i godne surowego ukarania ze strony władz cywilnych.

Dzięki Bogu, żadne z pozostałych ugrupowań "na prawo od centrum" nie popierają od aż tak daleko idącej "wolności gospodarczej i swobody umów". Nawet te z nich, które mają - moim zdaniem słusznie - bardziej liberalne podejście to tych kwestii, a więc Polska Razem i Ruch Narodowy, a więc wspierają np. znaczne obniżanie podatków, ograniczanie ilości przepisów dotyczących działalności gospodarczej, likwidację ZUS czy deregulację dostępu do części zawodów, nie twierdzą, że zniesiona powinna być płaca minimalna, Kodeks Pracy i przepisy przeciwko molestowaniu seksualnemu w miejscu zatrudnienia.




NIE DLA LIBERTARIAŃSKIEJ HEREZJI

Jak zatem widać nie jest tak, jakoby JKM-KNP "nie były idealne, ale że są one jednak najbliższe nauczaniu katolickiemu i chrześcijańskiemu konserwatyzmowi". Jest niemal dokładnie odwrotnie - na "prawo od centrum" to JKM-KNP w niejednej kwestii prezentuje najbardziej zepsute i zdegenerowane stanowisko. I nawet jeśli w pewnych szczegółach ma on rację (np. w kwestii ukraińskiego kryzysu, kary śmierci i chłosty, karcenia dzieci czy pozostania kobiet w domu) to w żaden sposób nie niweluje to faktu, iż heretycki jest sam libertariański fundament jego poglądów. NA KNP zagłosowałbym tylko wtedy, gdyby nie było już innych partii niż te w rodzaju Twojego Ruchu, SLD, Zielonych oraz PO. Wszystkie inne partie obecnie startujące w wyborach są lepsze ideowo od KNP.

źródło: http://www.fronda.pl/blog...mowi,39080.html
  Temat: TVN ukarany grzywną za... szerzenie pornografii
mateuszmatel

Odpowiedzi: 33
Wyświetleń:

PostForum: Inne czarności   Wysłany: 2014-03-21, 17:42   Temat: TVN ukarany grzywną za... szerzenie pornografii
To jest film dla feministek.
Cytat:
KRRiT nie zgodziła się z przesłanym przez TVN wyjaśnieniem, że film "Siła pożądania" to nowoczesne, erotyczne kino dla kobiet. Warto przy okazji podkreślić, że produkcja ta otrzymała w 2012 roku feministyczną nagrodę dla filmu pornograficznego w Toronto.


Zastanawia mnie jedno, zadyma na meczu legia Jagiellonia, kara dla klubu 100tyś zł, puszczenie lekkiego porno po godzinie 23 na tvn style kara 200tyś zł. Od kiedy nie można pokazywac porno w tv. Z tego co pamiętam kiedyś na polsacie co weekend były pornole a na polonii 1 są do teraz. Co jest złego w emisji tego filmu w stacji dla kobiet po godzinie 23? Zamiast zajmować się takimi pierdołami niech wezmą się za bajki i seriale dla dzieci i młodzieży. Większy problem widzę w ramówce cartoon network czy disney channel a nie lekkim porno dla pań.
  Temat: W Kujawsko-pomorskiem 14-latek zgwałcił 3-latkę.
wiesiors4

Odpowiedzi: 51
Wyświetleń:

PostForum: Inne czarności   Wysłany: 2014-03-07, 13:13   Temat: W Kujawsko-pomorskiem 14-latek zgwałcił 3-latkę.
Captain's Burger, gra nie steruje przecież ludzkim umysłem. To że pogram sobie w CODa nie znaczy, że wyjdę na ulicę i zacznę zabijać... gra była tylko zapalnikiem, ten instynkt musiał w nim już być. Zresztą w grze raczej nie zobaczył scen seksu, gwałtu. Zdecydowana większość dzieci o seksie dowiaduje się z wdż (reszta z porno), przecież musiał wiedzieć co gdzie wsadzić i co zrobić.

Zresztą cała ta bajeczka z tym, że "gra mu kazała" to tylko kiepska linia obrony.
  Temat: Masturbacja dzieci do 4 lat
Nihil

Odpowiedzi: 36
Wyświetleń:

PostForum: Absurdy dnia codziennego   Wysłany: 2014-02-18, 20:44   Temat: Masturbacja dzieci do 4 lat
Ci wielcy psychologowie i guru wychowania seksualnego chyba zapomnieli, że dziecko zaczyna samo interesować się seksualnością dopiero w wieku 10-12 lat. Pod koniec podstawówki.
Żadne pobudki do wcześniejszej edukacji nie mają jakiekolwiek podstawy i sensu. Rodzice mają za zadanie wychować dzieci tak by były normalne. Jeżeli rodzice tego nie zrobili to szkoła tym bardziej nie pomoże a w tym przypadku może zaszkodzić.
Nauka, żeby dzieci nie oglądały porno i nie próbowały naśladować (bez żadnego zrozumienia przyczynowo-skutkowego takich zachowań) należy do rodziców, jako ludzi którzy mają konstytucyjne prawo wychować dzieci tak, jak oni tego chcą. W tym przypadku tak, aby znały swoją intymność i nie naruszały intymności innych i odnosiły się do swoich ciał z szacunkiem. Takie jest moje zdanie.

Wzywam panią Agnieszkę Kozłowską-Rajewicz do wycofania się z życia publicznego kraju i zrzeknięcia się wszystkich tytułów naukowych i kwalifikacji związanych z wychowaniem seksualnym i psychologią w imię dobra ogółu i zachowania intymności człowieka i prawa dzieci do odkrywania samemu w ich czasie swojej seksualności.
  Temat: Polowania na czarownice dawniej i dziś
pietras_ja

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń:

PostForum: Historia i dokument   Wysłany: 2014-02-18, 19:34   Temat: Polowania na czarownice dawniej i dziś
Bardzo ciekawy materiał(uwaga długi) na znany i lubiany temat, ku uciesze przeglądających dokument wstawiam.
Dowiemy się z niego np. że
- kojarzenie palenia czarownic z epoką średniowiecza jest błędne
- protestanci bywali bardziej ciemni i fanatyczni niż katolicy
- I Rzeczpospolita będąc państwem bez stosów dla heretyków była jednak miejscem stosów dla czarownic
- znana księga "Młot na czarownice" figurowała w indeksie ksiąg zakazanych
- związek zawodowy rumuńskich czarownic przeklął tamtejszy rząd
- Arabia Saudyjska do dziś ma paragraf na używanie czarów
- oraz jak w służbie prawa praktykowano sobie hard porno(próby na czarownictwo kobiece)

Taki tam obrazek tytułowy

Jak zwalczano czarownice, czyli wyciąg z dziejów guślarstwa
Wiara w gusła, czary i moce nadprzyrodzone czarownic i czarowników, jest tak stara jak ludzkość, a jej formy przetrwały do dzisiaj. Jeszcze kilka lat przed ostatnią wojną w Warszawie odbył się proces czarownika, który okaleczył młodą dziewczynę w celu utoczenia z niej krwi, potrzebnej mu do jego magicznych praktyk lekarskich.

W czasach dzisiejszych wystarczy otworzyć gazetę lub włączyć telewizor by zauważyć całą masę ogłoszeń wróżek, wróżbitów i innych chiromantów, którym naiwni czy głupi ludzie skłonni są płacić dużo pieniędzy za ich usługi. Jest to lukratywny biznes przynoszący duże dochody, świadczy to zatem o skali zapotrzebowania w społeczeństwie. W Rumunii istnieje nawet związek zawodowy czarownic. Kiedy rząd rumuński zmusił czarownice do zarejestrowania biznesu i płacenia podatków od swego procederu i fiskalizowania usług, te najpierw rzuciły na rząd klątwę i urok, a kiedy to oczywiście nie podziałało wytoczyły rządowi proces sądowy.

Jakkolwiek wiara w czary, czarownice i ich moce w dzisiejszych czasach jest po prostu absurdalna i zasługuje na wyśmianie i potępienie, jako niegodne nowoczesnego człowieka. Nie powinniśmy jednak oceniać wieków dawnych przez pryzmat dzisiejszych standardów i wiedzy jaką posiadamy obecnie. Pamiętajmy, że ludzie w starożytności i średniowieczu nie mieli pojęcia o wielu naturalnych procesach fizycznych czy chemicznych zachodzących w środowisku i oddziałujących na ich życie czasem w sposób szkodliwy i niszczący. Stąd rodziły się podejrzenia i oskarżenia wobec osób które podejrzewano o kontakty z siłami zła, któremu osoby te miały zawdzięczać swe zdolności.

Jak już wspomniałem na wstępie wiara w czarownice i czary jest tak stara jak rodzaj ludzki. Pierwsze odnotowane wzmianki o wrogim czarostwie znajdują się w najstarszych zachowanych kodeksach prawnych starożytnego Egiptu i Babilonu (Kodeks Hammurabiego). Także w Starym Testamencie (Księga Powtórzonego Prawa) można odnaleźć wzmianki co zrobić z osobą praktykującą magie i czary.

W czasach rzymskich prześladowania czarownic przybierają na sile. W roku 331 p.n.e zabito 170 kobiet oskarżonych o sprowadzenie epidemii, w roku 184 p.n.e. zabito 2000 kobiet za czarostwo (veneficium) a w latach 182-180 p.n.e. 3000 kobiet zabito w związku z plagą pustoszącą imperium. Prześladowania czarownic trwały w Rzymie aż do IV w n.e. kiedy to wprowadzenie chrześcijaństwa, jako religii państwowej zahamowało tymczasowo ten obłęd. Jordanes kronikarz bizantyjski wspomina w swym dziele „Getica” o prześladowaniach czarownic u Gotów.

Wczesne chrześcijaństwo ostro potępiało i zwalczało polowania na czarownice. Dla przykładu można wspomnieć o soborze w Paderborn z 785 r. zakazującego procesów o czary i nakładającego karę śmierci na osoby łamiące to prawo, prawa te potwierdził następnie Karol Wielki na soborze w Frankfurcie w 794r. Także kodeks Lombardzki z 643 r. zakazuje i potępia wiarę w czarownice i czary. W roku 1100 r. król Węgier Koloman wydał dekret zakazujący w całym swym królestwie ścigania czarownic „gdyż te nie istnieją”. Biskup Wormacji Burchard w swym dekrecie z około 1020 r. ostro potępia prześladowania niewinnych kobiet oskarżonych o czarostwo. Papież Grzegorz VII w swym liście z 1080r do króla Danii zakazuje procesów o czary.

Sądy kościelne pozostawały bardzo sceptyczne w stosunku do procesów o czary i zajmowały się nimi niechętnie. W średniowieczu procesy o czary były domeną sądów świeckich. Jeśli już dochodziło do procesu o czary przed trybunałem inkwizycyjnym było to tylko dodatkiem do oskarżenia o herezje, które było bardzo poważnym zarzutem. Jak np. w czasie procesów sekty Katarów, w których nauczaniu dopatrzono się elementów czarnej magii.

Większość inkwizytorów po prostu nie wierzyła w czary. Tak było w przypadku słynnego procesu Madonna Oriente w 1384 r. kiedy dwie kobiety przywiedzione do sądu zeznawały, że praktykują magie i należą do grupy religijnej zbierającej się w domu pewnego bogatego Mediolańczyka w celu czczenia Madonny Oriente. Kobiety zostały zwolnione i pouczone by trzymały się z dala od tego typu spraw. W drugim procesie, 1390 r. nie miały już tyle szczęścia i zostały skazane na stos. Ważną osobą kościoła nauczającą przeciw procesom o czary był święty Bernard ze Sieny, który wypowiadał się także na problemy trapiące społeczeństwo jak hazard , sodomia i rujnująca ludzi lichwa praktykowana przez Żydów.

Prześladowania czarownic wzmagają się w późnym średniowieczu, by przybrać formę masowego obłędu w renesansie, absurdalnie raczej przeciwstawianego „barbarzyńskim” wiekom średnim, jako czas oświecenia. Do największych prześladowań dochodziło w protestanckich landach Niemiec oraz w Szwajcarii i Niderlandach. Wielki wpływ na wywołanie histerii miała publikacja w 1478r książki Malleus Meleficarum (Młot na czarownice) autorstwa Heinricha Kramera i Jacoba Sprengera, mnichów dominikańskich. Oraz bulla papieża Innocentego VII (sankcjonująca polowania na czarownice) wydana na prośbę Kramera i Sprengera, którym lokalni biskupi odmówili pomocy w tępieniu czarownic.

Wart wspomnieć, że to właśnie Innocenty VII bardzo źle zapisał się w historii kościoła zezwalając na handlowanie odpustami. Był to tylko jeden z sygnałów alarmujących kościół o pogłębiającym się na wielu płaszczyznach kryzysie. Książka ta została szybko zakazana przez kościół w 1490 r. Ale dzięki wynalezieniu prasy drukarskiej szybko się rozpowszechniła ( 14 wydań do 1520 roku) i stała się wpływowym podręcznikiem dla wielu pokoleń sędziów i prokuratorów. Wskazując jak wykryć, rozpoznać i ukarać czarownice. W 1538 r. Hiszpańska Inkwizycja instruowała swych inkwizytorów by nie wierzyli w to, co jest napisane w Malleus Maleficarum. Na język polski przetłumaczył ją w 1614 r. niejaki Ząbkowic.

W Polsce gdzie procesy o herezje i kacerstwo były stosunkowo rzadkie, procesy o czary były powszechne i na porządku dziennym. Te morderstwa sądowe nie przybrały jednak takich rozmiarów jak w Niemczech. Z Niemiec szaleństwo to rozłaziło się po całym kontynencie. Fakultet prawniczy w Getyndze wydał orzeczenie, że dopóki czarownica ma włosy na ciele dopóty diabeł ma nad nią moc, a w momencie, kiedy się czarownice „odwłosi” diabeł traci moc.

Fakultety filozoficzne prowadziły rozprawy na temat ile diabłów może się zmieścić na czubku szpilki a matematycy układali tablice statystyczne „zadiablenia” Niemiec przez różne rodzaje diabłów. Członkowie miejskich sądów „prawa magdeburskiego” albo patrymonialne sądy dziedzica czy też wiejskie sądy ławnicze. Szczerze wierzyły, że czarownice odpowiedzialne są za klęski takie jak posuchy, gradobicia czy choroby zwierząt i ludzi. Wierzono, że czarownica nabiał umie zepsuć albo dzieci morduje by z nich maść czarodziejską zrobić. Na podstawie takich oto niedorzecznych „dowodów” sądy poddawały niewinnych ludzi najokrutniejszym torturom i wyrokom. Prawo niemieckie przyjęte i zwane u nas „Saksonem” w artykule 13 postanawia.

„ Każdy chrześcijanin, który jest heretykiem lub trudni czarostwem lub truciem, ma być na stosie spalony”

Wzorując się na niemieckiej ustawie Constitutio Criminalis Carolina zwaną potocznie „Karoliną” sejm uchwalił w 1543 r. ustawę, która przekazywała sprawy o czary przeciw czarownicom sądom duchownym. A w tych przypadkach gdy w wyniku czarów powstała strata majątkowa lub na zdrowiu sprawę przejmował sąd świecki. Jako, że czary prawie zawsze wyrządzały jakaś stratę utrwaliła się w tych sprawach jurysdykcja świeckich sądów miejskich i wiejskich. W sądzie wiejskim we wsiach królewskich lub kościelnych proces przeprowadzała władza gromadzka w postaci wójta i siedmiu przysiężnych urzędujących przy uczestnictwie zastępcy dworu. W dobrach szlacheckich dominium sprawował pan na włościach. Często taki wypożyczał sobie sędziego z pobliskiego miasteczka razem z katem zwanym też „mistrzem” oraz pomocnikami zwanymi „hyclami”. Sądów takich było w Polsce kilkanaście tysięcy, czyli tyle ile miast i „państewek” szlacheckich.

Trzy rodzaje czarowników rozróżniano, pierwszy nazywał się species devinatoria i zajmował się wróżeniem o rzeczach przeszłych i przyszłych, drugi zwano species amatoria bo działali dla amorów lubieżnych nakłaniając kobiety i mężczyzn do lubieżności i ostatni species venefica lub malefica, najbardziej niebezpieczny bo z ich działalności wynikały nieszczęścia, śmierć i choroby. Nie dużo trzeba było by wdrożono postępowanie przeciw osobie podejrzanej o czary. Wystarczył donos skonfliktowanego lub zawistnego sąsiada, lub wskazanie kogoś jako wspólnika w diabelskich sztuczkach. Najlepszym jednak dowodem na czarostwo było przyznanie się osoby oskarżonej. W celu wydobycia obciążającego zeznania poddawano oskarżoną osobę torturom.

Zanim jednak przystępowano do tortur, czarownice „próbowano”. Praktyka sądowa znała pięć sposobów na rozpoznanie czarownicy. Stosowano próbę łez, próbę szpilkową, próbę ogniową, próbę wodna i próbę wagową. Próba łez polegała na tym, że sędzia zaklinał podejrzaną na łzy Jezusa Chrystusa, który krew swą na krzyżu przelał by łzy roniła jeśli jest niewinna jeśli winna aby łez nie roniła. Nawet jeśli sparaliżowanej ze strachu, przerażonej ofierze udało się zapłakać na rozkaz to nie zawsze ją to ratowało. Gdyż sędzia mógł to przypisać sztuczkom czartowskim. Stosowano więc następną próbę szpilkową po uprzednim wygoleniu wszystkich włosów na ciele czarownicy.

Próba szpilkowa polegała na kłuciu brodawek, znamion czy innych plam na ciele, które uważano za diabelską pieczęć. Miejsce takie miało odznaczać się tym, że krew z niego nie leci. Najczęściej stosowano próbę wody, zabierano wtedy oskarżoną nad jezioro lub rzekę. Wiązano jej prawą dłoń z lewą stopą i lewą dłoń z prawą stopą i wrzucano na linie do wody. Jeśli wrzucona tonęła natychmiast był to dowód na niewinność jeśli zaś unosiła się na wodzie był to znak, że jest czarownicą. W niektórych miastach stosowano próbę ważenia. Utarł się pogląd, że czarownica za sprawką szatana jest lżejsza od pierza. Jeśli kobieta ważyła mniej niż określał przepis stanowiło to dowód jej winny jeśli ważenie dało wynik korzystny uzyskiwała certyfikat wagi i mogła odejść.

Przebieg procesów i tortur znamy z zachowanych do dziś akt sądowych. Prym w paleniu czarownic w Polsce wiodło miasto Poznań. W roku 1544 spalono tam Dorotę Gnieczkowską za trudnienie się wróżeniem. Także w Poznaniu uwięziono pod zarzutem uprawiania czarów Katarzynę z Nowca , nie przetrzymała ona procesu i zmarła w więzieniu. Jej zwłoki kat spalił pod szubienicą.

Zachował się protokół procesu o czary we wsi Wierzbocice z 1699 r . Szlachcic Jaroszewski oskarżył Annę Ratajkę, chłopkę o czary i szkodzenie jego gospodarstwu. Na pierwszych torturach Anna Ratajka nic nie zeznała wzywała tylko do pomocy Najświętszą Pannę Marie i Najświętszy Sakrament oraz ludzi błagała o zmiłowanie. Wieczorem tego samego dnia wieczorem zabrano ją na drugie tortury, na których w mękach, oszalała z bólu zaczęła zeznawać nonsensy. Zeznała, że czarować nauczyła ją Jagna Łakomianka z Wierzbocic, że „przykrasiła” jej diabła, z którym „wesele miała”, że na sabacie na Łysej Górze bywała.

Wymieniła też kobiety z sąsiednich wsi Chwalibogowa, Skarboszewa, Ciążenia, z którymi razem na sabat latała. Wszystkie choroby bydła w oborze Jaroszewskiego przypisywała czarom także nieurodzaj. Agatę Korfankę oskarżyła o to, że ukradła Pana Jezusa na odpuście i na Łysej Górze smagała aż krew popłynęła. Siebie oskarżyła o to, że dziecko zatruła i oddała diabłu na Łysej Górze. Zeznała też, że deszcz zatrzymała i proszki trujące sporządzała z trupich koszul i żab parszywych. Odprzysięgła się i innymi Boga Stwórcy i Matki Chrystusowej. Sąd skazał na stos Annę Ratajkę i cztery obciążone przez nią kobiety. Karę obostrzono dla Agaty Korfanki, która ważyła się zbezcześcić Najświętszy Sakrament. Skazano ją dodatkowo na to by „ręce obiedwie jej po kikut smołą i siarką polane w górę wyniesione i tak gorzały za to. iż się ona ważyła dotykać Najświętszego Sakramentu, a to na ukazanie wszystkich ludzi, aby się złego wystrzegali, a do dobrego pobudkę mieli.”

W Krowodrzy w roku 1698 sąd gromadzki sądził sprawę Stanisława Dutki. Opowiadał on brednie o tym, że Regina Budzynka jest czarownicą, bo na jego miedzy gałązką kropiła, wierzbą trzęsła, bez opasywała powrósłami i garnki napełnione „czarostwem” na jego ziemi zostawiła. W tym przypadku sąd wykazał się rozsądkiem i po przysiędze złożonej przez Budzynkę, że czarownicą nie jest ukarał oszczercę.

W Siarach w roku 1610 pokłóciła się Szczęsna Szczepanka ze Stanisławem Kołodziejem i pomówiła jego żonę o czary. I tym razem sąd nie dał wiary oskarżeniom i po przysiędze żony Kołodzieja, że czarownicą nie jest, zwaśnione strony musiały przyrzec, że więcej nie będą sobie takich zbrodni „wymiatać”

W Jadownikach 30 kwietnia 1698 roku rozpoczął się proces Reginy Białej oskarżonej o czary. Zwyczajowo zastosowano prawo magdeburskie, po torturach, na których się przyznała do bycia czarownicą skazano Reginę na stos. Widocznie sąd gromadzki przestraszył się konsekwencji własnej głupoty, bo „sam nisko do nóg upadłszy Wielmożnej Dobrodziejce” błagał o darowanie Reginie życia. Dobrodziejka darowała życie oskarżonej, ale zasądziła ją na zapłacenie „ekspensów prawnych” i „mistrzowskich”, kar pieniężnych dla dworu i danie wosku dla kościoła. Kara nie ominęła oskarżycieli, którymi byli Duda, Gąsior i Kurowski, którzy ja oskarżyli „ a na żadnym pewnym uczynku doskonałym nie dociekli”. Musieli zapłacić grzywny dworowi, sądowi i dać wosk dla kościoła, ponadto trzy razy musieli leżeć krzyżem w kościele w czasie nabożeństwa. Łagodna to kara za to, że narazili inną osobę na groźbę utraty życia.

Sąd miejski w Kozienicach w 1625 roku spalił siedem kobiet przypisując ich czarom posuchę. Sąd w Turku spalił Annę Jedynaczkę i Annę Bogdankę, bo były „w przymierzu z diabłem do złych uczynków”. W roku 1664 spalono Agnieszkę Podolankę, bo „ z diabłami konferencje odbywała i ludziom szkodziła na zdrowiu”.

W roku 1645 spalono Reginę Boroszkę ze Stęszewa, bo zeznała, że spółkowała z czterema diabłami: Rokickim, Tchórzem, Trzcinką i Rogalińskim.

Dorotę Pilecką, żonę szewca spalono w Kęcicach. Po tym jak znaleziono u niej martwego nietoperza, co było wystarczającym dowodem jej winy i „ kaci ją na stos przyprawili i takowy zażegli, aż dymy srogie buchnęły, z których niegodna przykład zacny a ustraszenie białym głowom czyniąc, głosy żałośnie strzeliste często puszczała, aż zasię w dymach zdławiona, nad zachodem zgorzała. Lud zasię sławiąc sprawiedliwość a mądrość sądu, do domiech z ukontentowaniem szedł.”

Przytoczone tu przykłady są tylko kroplą w morzu, tysięcy znanych przypadków procesów o czary. Ciężko to sobie wyobrazić, ale polowania na czarownice przeciągnęły się na cały XVIII w. Ostatnim odnotowanym procesem o czary na ziemiach polskich była sprawa dwóch kobiet spalonych na stosie w jakimś miasteczku na granicy z Prusami. Kobiety owe miały rzekomo czerwone, zapalone oczy (infekcja?), a bydło ich sąsiada chorowało(niefortunny przypadek?). Władze Poznania dowiedziawszy się o tej sprawie natychmiast wysłały zakaz wykonania wyroku.

Jednak zanim zakaz doszedł z czarownic został tylko popiół, był to rok 1793! Nawet w XIX w zdarzały się przypadki pławienia i topienia kobiet oskarżonych o czary tak jak w Chałupach koło Wejherowa w 1836 r. czy Dżurkowie koło Stanisławowa w 1872 r. A w roku 1874 powieszono na drzewie czarownika w Bysinie w powiecie myślenickim. Były to jednak akty samosądu, zabobonnego ciemnego tłumu. Władze w tym udziału już nie brały i pociągały do odpowiedzialności osoby popełniające te zbrodnie. Sejm w roku 1776 podjął uchwałę zabraniającą sądom stosowania tortur i rozpatrywania spraw o czary. Dyskusję w sejmie sprowokowały wydarzenia z Doruchowa gdzie w 1775 roku zamordowano 14 kobiet.

Ale żeby nie było tak przerażająco przytoczę dwie raczej zabawne historyjki. Mianowicie w roku 1789 ofiarą własnej głupoty i cwanej baby, padła grupa niemieckich kolonistów, osiedlonych w Mierzwicy obok Kulikowa. Koloniści ci przetracili rządowe dotacje na hodowle rabarbaru i postanowili uciec do rodzinnego Palatynatu. Wiedząc jednak, że granice są dobrze strzeżone poprosili o pomoc czarownice niejaką Jędrzejową ze Skwarzawy. Ta cwana kobieta obiecała naiwnym Niemcom po uprzednim zabraniu resztek pieniędzy jakie posiadali. Że przy pomocy bajkowego króla Mikity przeniesie ich w jedną noc do Niemiec i tam obdaruje złotem. Gdy pomoc Mikity zawiodła spróbowali normalnej ucieczki, lecz zostali złapani i postawieni przed sąd, którego tak się obawiali. W trakcie procesu zostało ujawnione oszustwo czarownicy.

W roku 1783 chłopi pławili konowała by się przekonać czy jest czarownikiem. Nieborak szedł na dno jak kamień, więc go z wody wyciągnięto i orzeczono, że jest niewinny. Gdyby wartki nurt rzeki zniósł go, tłum mógł go pobić a nawet zabić. Zadowoleni z wyniku próby chłopi zrobili na konowała składkę i tryumfalnie zanieśli do gospody.

Prawdziwa liczba ofiar polowań na czarownice jest nieznana. Wiemy na pewno na podstawie zachowanych dokumentów sądowych z całej Europy i Ameryki, że 12 000 procesów zakończyło się egzekucją. Badacze tematu są podzieleni co do liczby ofiar jednak uznaje się, że w okresie od 1450 r. do 1750 r. zamordowano nawet 80.000 ludzi, z czego 75%-80% to kobiety.

Wiek XXI nie jest wolny od polowań na czarownice. Do wypadków palenia ludzi na stosie regularnie dochodzi w wielu krajach afrykańskich. Czasem przy wsparciu władz, tak jak w Gambii gdzie nagonka na czarownice została zainicjowana przez prezydenta Yahya Jammeh. Do oskarżeń kobiet o czary dochodzi w Indiach i Papui Nowej Gwinei.

W Indiach często używa się tego typu oskarżeń w celu wyrugowania kobiet z ziemi lub domu zmuszając je w ten sposób do opuszczenia wioski, częstym powodem pomówień jest odrzucenie przez kobietę seksualnych propozycji mężczyzn. Szacuje się, że tylko 2% takich przypadków zostaje zgłoszona na policję.

Arabia Saudyjska jest krajem gdzie zgodnie z kodeksem karnym, paranie się magią i czarami pozostaje przestępstwem kryminalnym karanym śmiercią. Każdego roku dochodzi tam do egzekucji osób uznanych za czarownice i czarowników. 12 grudnia 2011 r. Amina bint Abdulhalim Nassar została ścięta w prowincji Al Jawf. 19 czerwca 2012 roku ten sam los spotkał Muree bin Ali bin Issa al-Asiri w prowincji Najran.
http://tojuzbylo.pl/wiado...no-je-zwalczano

Na koniec coś ode mnie, czego tu nie ma. Hiszpańska inkwizycja najwcześniej, gdy reszta Europy jeszcze wariowała, zwalczyła paranoję polowań na czarownice. Specjalny zjazd, roku nie pamiętam :-( , ustalił ponownie, że wiara w czary jest tworem chorej imaginacji. Od tej pory w Hiszpanii nie ścigało się za czary a donosy o tym były karane, Inkwizycja zaś ścigała realnych wrogów- agentów reformacji. Wyczytane w "Historii Hiszpanii".
 
   Popularne tagi
stream
[ KWEJK ] [ JEB Z DZIDY ] [ WĄCHAM KSIĄŻKI ]