Znalezionych wyników: 25

Posty z miesiąca:
Autor Wiadomość
  Temat: Brutalny gwałt na 19-latce
Kolek9191

Odpowiedzi: 33
Wyświetleń:

PostForum: Klop [Hyde Park]   Wysłany: 2014-11-26, 17:14   Temat: Zabójstwo 18latki
Jest to mój pierwszy temat, więc proszę o wyrozumiałość ;)

W pobliskiej małej miejscowości(10km) Środzie Śląskiej 6 dni temu znaleziono ciało 18letniej dziewczyny. Napastnik zadał 20 ciosów nożem. Nie znano motywu. - Tyle wiadomo z oficjalnej wersji.

Jeśli chodzi o prawdziwą wersję, którą usłyszałem od znajomego Policjanta to dziewczyna została zepchnięta z drogi i brutalnie zgwałcona(Analnie). Napastnik okazał się na tyle sadolem, że znęcał się nad dziewczyną, zadał 23 rany kłute, rozciął brzuch i próbował wyciągnąć część flaków. Na koniec w celu zatarcia śladów rozebrał ją do naga, i uwaga wyrwał cześć jelita aby nie zostawić spermy...

Policja znalazła dotychczas torebkę i telefon dziewczyny. Niestety ślad za przestępcą się urwał, osobiście gdybym dorwał takiego to :samoboj:

Link do oficjalnej informacji LINK
  Temat: udawanie kobiety i rozgrzanie zapalenca- przykry koniec
benny10

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń:

PostForum: Suchary   Wysłany: 2014-09-12, 08:22   Temat: udawanie kobiety i rozgrzanie zapalenca- przykry koniec
hej

Obcy: m19 zb

Ty: ta

Ty: ale mocniej

Ty: niz ty

Ty: napewno

Ty: ;d

Ty: spanking

Ty: lubie

Ty: do czerwonosci

Ty: i pregi

Ty: hmmmm :*

Obcy: ok

Ty: wole kablem niz paskiem

Ty: az sie cala trzese

Ty: i nei mowie dosc D

Ty: :D

Obcy: fajnie :)

Ty: no zaj*biscie

Ty: mi to sprawia przyjemnosc

Ty: jak ktos mi przejedzie kablem az pregi zostaja

Ty: a ja krzycze

Ty: w stringach i ponczoszkach

Ty: :*

Obcy: lubisz ostro to dobrze bo ja też lubie

Ty: no napewni nie tak jak ja ;d

Ty: ja to wgl zb

Ty: cipka czerwona juz dzisiaj

Ty: cala

Obcy: a skąd?

Ty: co sakd

Ty: skad?

Obcy: skąd jesteś?

Ty: z bdg

Obcy: ja warszawa

Ty: tez jt

Ty: w warszawie

Ty: czesto

Ty: 23 lata mam

Ty: ;d

Obcy: opiszesz mi się

Ty: bys chcial pewno z taka dojrzala sie przeleciec na ostro z sikaniem na siebie :D

Obcy: tak

Ty: no chyba sie opisalam nie ? co lubie nie bd ci mowic jak wyglkadam moja

Ty: sprawa

Obcy: ok spoko

Ty: jestem

Ty: czerwona

Ty: ;d

Ty: az mnie szczypie

Ty: po dzisiaj

Ty: poszlam do piwnicy sie lac

Ty: tylko cicho bo sasiedzi

Ty: ;d

Obcy: a ja chętny, to ciekawie

Ty: za daleko jestes

Ty: a ja na uslugach

Ty: nie jestem

Ty: ;]

Ty: sama

Ty: lubie

Ty: sobie

Ty: wkladac

Obcy: a ja walić sobie też wale

Ty: no waidomo jak

Ty: kazdyh

Ty: ale spanking

Ty: sporobuj

Ty: to jest cos

Ty: ;d

Ty: walisz sobie

Ty: korek analny w dupce

Ty: i bol

Ty: ;d

Ty: a ja soczki na ciebie wylewam

Ty: z cipeczki

Ty: bo strasznie mokra

Ty: zawsze

Ty: jestem

Ty: ;lp

Obcy: to fajnie by było. aż mi stanął

Ty: hehe

Ty: ;d

Ty: lubisz

Ty: mnie

Ty: ?

Obcy: jak piszesz tak

Ty: ja tez sie mokra

Ty: zrobilam

Ty: ;d

Ty: musze majteczki

Ty: zmienic

Ty: ja to juz nawet squirtu

Obcy: oj nie zmieniaj siedz bez nich

Ty: probowalam

Ty: niee cale mokre

Ty: niewygodnie

Ty: bys poczul

Ty: jak byc przy mnie byl nawet

Obcy: ale bym wylizał cipke

Ty: lizales

Ty: kiedys

Ty: ?

Ty: juz

Ty: ?

Obcy: jeszcze nie

Ty: a ile masz

Ty: lat

Obcy: 19

Ty: oO lubie takich

Ty: mlodych

Ty: bys mnie wyjechal

Ty: w dupke

Ty: nawet ;p

Obcy: tak

Ty: bys sie spuscil po w 5 s na poczatku jak nie ruchales

Ty: ;d

Ty: jak moj chlopak kiedys

Obcy: może tak

Ty: ale tak mnie otryskal wtedy i mowil ze najlepszy

Ty: orgasm

Ty: w zyciu

Ty: mial ;d

Ty: cale majteczki zalal

Ty: co ty tak

Ty: i malomowny

Ty: nie lubisz o tym

Ty: gadac?

Obcy: lubie

Obcy: tylko siedze na tel

Ty: wlasnie paluszek mokry od sluzu sie smaruje

Ty: ja sie wstydze

Ty: jak taka morka

Ty: sie robie

Obcy: to fajnie posmaruj cycki

Ty: poslinione

Ty: ;d

Ty: ja mam rozne fetysze

Ty: bym mogla ci wybratorem

Ty: dupke

Ty: przejechac

Ty: :}

Ty: lubisz

Ty: ?

Obcy: tak

Ty: takim mokrym

Ty: od sluzu

Ty: calym

Ty: mow cos wiecej

Ty: co lubisz

Ty: co bys

Ty: chcial

Ty: robic

Obcy: zrobić ten 1 raz

Ty: ci faceci tacy malomowni

Ty: sa

Ty: no to super kiedys bd mial

Ty: :d

Ty: dziewczyna ci sie rozbierze do naga od razu

Ty: to ci jak drag

Ty: stanie

Ty: ;d

Ty: sztywny jak pal

Ty: ;d

Obcy: oj wiem kiedyś to będzie przygoda

Ty: ciemno w pokoju a ty tylko slyszysz jeki

Ty: i stukowanie

Ty: o scianki

Ty: pochwy

Obcy: to dobiero będzie uczucie

Ty: i tylko klap klap klap a ty dochodzisz

Ty: w srodku

Ty: a tam

Ty: cieplo

Ty: wilgotno

Ty: czlonek w sosie

Ty: wlasnym

Ty: ;p

Obcy: oj tak a potem wylizuje jej cipke

Ty: no jesli ja tak zaspokoisz

Ty: ze bd

Ty: z czego

Ty: dziewczyny wymagajace

Ty: sa

Ty: ostro musisz j*bac

Obcy: zgadzam się

Ty: i mowisz

Ty: ty ku**o najelpiej jak sie zgadza na takie

Ty: rzeczy

Ty: ;d

Ty: troche wulganie

Ty: musi byc

Ty: dziewczyny nie mowia

Ty: ale lubia tak

Obcy: ok zapamiętam

Ty: one tylko

Ty: czekaja

Ty: na to

Ty: tylko nei chca

Ty: powedziec

Ty: ty masz sie dmyslec

Ty: a wtedy jest w niebie

Ty: mozesz robic z nia co chcesz

Ty: do gardla mocno

Ty: nawet

Ty: raz mi chlopak tak sie napalil

Ty: ze nie chcial mi z buzi wyjac

Ty: a wytrysk mial ;d

Obcy: oj tak ostro i brutalnie

Ty: ja sie dusilam

Ty: i wypluwalam ssperme tylko

Ty: stoi ci ?

Obcy: stoi i to jak

Ty: to pomysl ze biore go do samego konca i nie chce juz nic wiecej

Ty: a ty sie spuszczasz do buzi

Ty: zwal sobie

Ty: i trzymasz mi glowe az wytrysniesz

Obcy: oj poszło

Ty: duzop

Ty: ?

Ty: lubie

Ty: sperme

Ty: zlizywac

Ty: albo jak mi po wardze

Ty: cieknie

Ty: i co koniec juz ? wszystkeigo

Ty: ?

Ty: tylko dziwczyn sie nei zostawia jak trysniesz

Ty: dalej potrzebuja

Ty: wspolczucia

Ty: chca dalej

Ty: sie ruchac

Ty: nie jak facet

Obcy: ok

Ty: musisz miecsile

Ty: dalej

Ty: :D

Ty: ja z chlopakiem

Ty: 8 g

Ty: 8h sie jechalismty

Ty: non stop

Ty: az odpadl

Ty: nie mial sily

Ty: a ja chcialam dalej zeby mi do buzi wkladal

Ty: ale nie mial juz czym

Ty: az

Ty: mu zmiekl

Ty: ;d

Ty: a ja taka mokra

Ty: ze zasnac

Ty: nie mogl

Ty: ;d

Obcy: to ładnie się bawiliście, naprawde fajnie by się patrzyło na was

Ty: patrzylo haha

Ty: co ty bys w trojkacik

Ty: polecial

Ty: na zywiol

Ty: ;d

Ty: a nie patrzal

Ty: co ty

Obcy: żartuje z trójkątem

Ty: nie lubisz?

Ty: tzn nie mogl bys?

Obcy: mógłbym

Ty: co czemu

Ty: zartujesz

Ty: tak napisales

Ty: co?

Obcy: bo jakby ktoś was obserwował obok to by szybko sam się podniecił i chciał to robić

Ty: szybko bo spadam zaraz

Ty: no to tez fajne

Ty: jest

Ty: bys tak stal i patrzal ale nie mogl

Obcy: to bym przyprowadz

Obcy: ił jakąś inną i to robił

Ty: a bys wolal trojkacik czy jakbym ci w stringach usiadla na twarzy i bys sie dusil?

Obcy: obie wole

Ty: za pieerwszym razem

Ty: to bys nocy

Ty: nie przesla

Ty: takie emocje

Ty: bys mial

Ty: ;d

Ty: caigle bys chcial mnie j*baxc

Ty: kazdy facet taki jest

Obcy: domyślam się ale co się nie robi dla emocji

Obcy: i 1 razu

Ty: a ja niestety cie musze zmartwic bo mam siostre i wyobraznie i nie gadasz z kobieta hahahahahahahhhaahahah

Ty: dobre nie

Ty: wkrety

Ty: akurat na noc

Ty: kiedy wyobraznia pracuje

Ty: wierzysz

Ty: mi

Ty: ?

Ty: oj ci faceci sa nawini

Ty: naiwni*

Ty: nie poznales?

Ty: widze zamurowalo cie

Ty: hehe

Ty: i o to chodzilo

Obcy się rozłączył
  Temat: Sadol..
_ARBUZ_

Odpowiedzi: 4
Wyświetleń:

PostForum: Suchary   Wysłany: 2014-04-14, 20:25   Temat: Sadol..
Ostatnio moja dziewczyna zorientowala sie ze Cos ze mna jest Nie tak . Wiec zaczela sie mnie wypytwyac
Ona) Cos sie stalo?
(ja) no nic nie jest poprostu na hardzie czegos Brakuje
no i poszla do pokoju a za mniej wiecej 3 h (ja sie zdrzemalem)
Budzi mnie jakies koskanie w Plecy i slysze szept.
(ona) - Kochanie znalazlam To czego Ci brakuje .
odwrocilem sie do niej i pytam Co a ona Wtedy wstaje naga od pasa w Dol z jakims kurwa Kutasem i mowi ze Dzis To ja Spie od Sciany..
:goatse: :goatse: :okurwa:
  Temat: Zapłakana prostytutka
hajen

Odpowiedzi: 17
Wyświetleń:

PostForum: Czarne kawały   Wysłany: 2014-02-26, 14:45   Temat: Zapłakana prostytutka
Stwierdziłem, że Sadistic potrzebuje więcej adekwatnego dla tej strony humoru. Dowcip przeczytałem w języku angielskim. Przepisałem historię po swojemu. Więc jak było, to nie szukałem.

_______________________________________________________


Bohater naszej opowieści to Józek, 50 letni pryk, który całe swoje życie spędził na chlaniu, podróżowaniu, jebaniu i innych przyjemnościach. Dzień, który nastąpił w dniu jego urodzin był taki sam jak wszystkie poprzednie. Józek spacerował po mieście w jedynym celu - najebać się gdziekolwiek, najlepiej za darmo z uwagi na owe urodziny. Tyle słowem wstępu.

Po 5 godzinach tułactwa po Sosnowcu Józek najebał się totalnie. W pewnym momencie Józek zatrzymał się i powiedział sam do siebie "Poruchałbym". W tym momencie oczom Józka ukazał się neon agencji towarzyskiej. Nie zastanawiając się poszedł do końca ulicy, wszedł do przybytku i zagaja do Burdel Mamy:

- Wie pani, mam taki problem, że mam w kieszeni tylko 20zł, a mam dzisiaj urodziny i chciałbym nieco zaszaleć.

Mamuśka po kilku minutach zbywania najebanego Józka w końcu się zgodziła:

- Dobrze, zapraszam na drugie piętro, drugie drzwi po lewej.

Józek podekscytowany poleciał na pięterko, otwiera drzwi, patrzy - na łóżku leży całkiem naga, młodziutka, czarnowłosa dziewczyna. Dobna postura, ładne cycki, nogi złączone w kolanach. Patrzy się w ścianę. Nie odezwała się ani słowem, nie wykonała nawet najmniejszego ruchu. "Może jest nieśmiała" - pomyślał Józek. "aaa jebać..." - powiedział do siebie rozgrzeszając się. W końcu zapłacił to mu się należy.

Zdjął spodnie do kolan i zaczął działać. Jak to z seksem po pijaku, długo to nie trwało, Józek skończył, wstał i podciągnął spodnie. W tym momencie zobaczył na twarzy dziewczyny wielkie rzęsiste łzy... Poczuł się głupio. Pomyślał: "Może ona jest tu wbrew swojej woli? Taka młoda dziewczyna? Tak nie może być". W Józku odezwał się instynkt bohatera.

Zbiegł na dół i leci z krzykiem prosto do Burdel Mamy:
- Ta dziewczyna na górze popłakała się po seksie! Nie odezwała się do mnie ani słowem! Czy to moralne, żeby wykorzystywać do nierządu takie dziewczyny?

Burdel Mama tylko ciężko westchnęła, po czym krzyknęła do ochroniarza:
- Zenek, ta martwa prostytutka spod czwórki znów jest pełna!




:amused:
  Temat: Algida
kasztaniuk

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń:

PostForum: Suchary   Wysłany: 2014-02-02, 11:33   Temat: Algida
Witajcie Sadole w ten jakże piękny niedzielny dzionek.

Historia opowiedziana przez mojego kolegę. Warto by było żebyście i Wy poznali tą ciekawą opowieść.

Rzecz działa się na imprezie pracowniczej pewnej znanej sieci fast foodów. Impreza odbywała się w jednym z lokali w mieście. Na imprezie były prowadzone różne konkursy za które można było wygrać flaszkę. Konkurs prowadził znany muzyk Skiba. Zadaniem konkursowym było rozebranie się do naga i zatańczenie. Do konkursu zgłosiła się pewna dziewczyna (pracownica owego lokalu). Nie miała żadnych oporów żeby się rozebrać przed licznie zgromadzoną publicznością. Może miała taka naturę. Nawet Skiba stwierdził, że dziewczyna pewnie nie jedno przeżyła i powiedział, że ta dziewczyna zrobiła więcej lodów niż Algida. Dzięki temu dostała nową ksywke - Algida. :D

A teraz hit imprezy.

Kolega siedział sobie ze swoim kumplem przy stole. Coś tam jedli i jednemu spadła łyżka więc się schylił by ją podnieść. Po tym zagadał do kompana:
- Stary zajrzyj pod stół.
+ Ale po co?
- No zajrzyj to zobaczysz.

Pod stołem była Algida. Robiła laskę jakiemuś gościowi, a on najzwyczajniej w świecie jadł bigos. Bigos kurwa... :D

Pełne współczucie dla przyszłego partnera owej dziewczyny. Oby tylko się nie dowiedziała jakie wspaniałe chwile miała jego dziewczyna.
  Temat: Czytajcie
Sawatari

Odpowiedzi: 24
Wyświetleń:

PostForum: Czarne kawały   Wysłany: 2014-01-15, 18:34   Temat: Czytajcie
Radzimierz napisał/a:
Agnes
Twoim imieniem się pieszczę,
Gdyby tak tobą jeszcze?

Reszta:
spoiler


chuju. oddajesz mi za myszkę. rozwinąłem to i przez Ciebie spaliłem scrolla
  Temat: Czytajcie
Radzimierz

Odpowiedzi: 24
Wyświetleń:

PostForum: Czarne kawały   Wysłany: 2014-01-14, 19:41   Temat: Czytajcie
Agnes
Twoim imieniem się pieszczę,
Gdyby tak tobą jeszcze?

Reszta:
spoiler
  Temat: Męczennica z Lebanon
Kasienkaa

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń:

PostForum: Historia i dokument   Wysłany: 2013-12-29, 20:33   Temat: Męczennica z Lebanon



Sylvia Likens przyszła na świat 10 stycznia 1949 roku w niewielkim, amerykańskim miasteczku Lebanon w stanie Indiana.
...
26 października 1965 roku bardzo zdenerwowany chłopiec powiadomił posterunek policji w Indianapolis o śmierci młodej dziewczyny. Dzwonił z budki telefonicznej na stacji Shell, znajdującej się w biednej dzielnicy miasta. Powiedział, że w domu przy 3850 East New York Street policja znajdzie ciało młodej kobiety.

Gdy policjanci dotarli pod wskazany adres, ich oczom ukazał się obskurny, zaniedbany dom. W piwnicy znaleźli wychudzone zwłoki 16-letniej dziewczyny, Sylvii Marii Likens. Jej cialo pokrywała duża ilość siniaków i ponad 100 małych ran, które później zidentyfikowano jako ślady po przypalaniu papierosem. Funkcjonariusze zauważyli też miejsca zupełnie pozbawione skóry. Sylvia miała wyciętą na piersi dużą liczbę 3, jednak bardziej wstrząsający okazał się napis na brzuchu, wypalony drukowanymi literami:

JESTEM PROSTYTUTKĄ I JESTEM Z TEGO DUMNA!



Tego niebywale brutalnego morderstwa dokonały dzieci w wieku 11-12 lat. Przewodziła im 37-letnia Gertrude Baniszewski, która opiekowała się Sylvią i jej 15-letnią niepełnosprawną siostrą Jenny Fay od początku lipca 1965 roku. Jenny Fay była lekko sparaliżowana i nosiła na nodze wspomagającą klamrę. Rodzice dziewczynek oddali je pod opiekę pani Baniszewski, by móc spokojnie podróżować po kraju z grupą cyrkowców.


Gertrude van Fossan była doświadczoną przez los kobietą. Odwieczny konflikt z matką oraz problemy w szkole zakończyła w wieku 16 lat poślubiając 18-letniego Johna Baniszewski. Szybko zaszła w ciąże, co do momentu poznania Sylvii zdarzyło jej się aż trzynastokrotnie - z czego tylko siedmiorgu dzieci udało się przeżyć. Gertrude rozstała się z nadużywającym alkoholu i przemocy Johnem, który był policjantem. Ostatecznie wróciła do niego po drugim nieudanym związku aby po kilku latach ponownie się z nim rozwieść. Kolejny związek, tym razem z młodszym mężczyzną, był następną porażką która ostatecznie zakończyła kontakty Gertrude z mężczyznami. Samotna kobieta opiekująca się siódemką dzieci nie miała stałego zajęcia. Na domowy budżet składały się sporadyczne alimenty, niewielka pomoc społeczna oraz prace dorywcze.


Kiedy Paula (córka Gertrude) przyprowadziła do zaniedbanego domu dwie nowo poznane koleżanki, Gertrude jeszcze nie zdawała sobie sprawy z tego jak bardzo ta wizyta odmieni jej życie. Zaniepokojony zniknięciem córek Lester Likens, odnalazł w końcu dziewczynki w domu pani Baniszewski. 37-letnia kobieta odbyła z ojcem dziewczynek kurtuazyjną rozmowę. Para wzajemnie oszukiwała się i przeinaczała fakty ze swojego życia, co pozwoliło na nawiązanie nici porozumienia. W pewnym momencie rozmowy Lester, sugerując się gromadką dzieci Gertrude, zaproponował kobiecie rolę opiekunki nad jego najmłodszymi córkami. Baniszewski miała zapewnić Sylvii oraz Jenny dach nad głową oraz wyżywienie za opłatę 20 dolarów tygodniowo. Kobieta ochoczo przystała na taką propozycję przyrzekając sprawować należytą opiekę nad jego córkami. Na odchodnym Lester Likens miał powiedzieć do Gertrude, że dziewczynki muszą być trzymane krótko. Baniszewski gorliwie zapewniła go że tak właśnie będzie...

Pierwszy tydzień spędzony w domu pani Baniszewski upłynął dziewczynom spokojnie. Poznały resztę dzieci i nową szkołę. W drugim tygodniu zaczęły pojawiać się problemy. Gertrude nie dostała w terminie obiecanych 20 $ za opiekę nad dziewczynkami. Nie omieszkała się im o tym powiedzieć w typowy dla siebie sposób: Zajmuję się wami, wy dwie suki i nic z tego nie mam! Siostry zostały za to ukarane - leżały na łóżku i dostawały klapsy na gołe pośladki. Zapłata przyszła następnego dnia.

Kilka dni później Betty i Lester mieli kilka dni wolnych od pracy i przyjechali odwiedzić córki. Ani podczas tych, ani w czasie kolejnych spotkań z rodzicami dziewczynki nie powiedziały słowa o tym, jak są traktowane w tym domu.

Następny tydzień przyniósł kolejną awanturę i karę. Pani Baniszewski uznała, że Sylvia namawia inne dzieci do drobnych kradzieży. Przy okazji oskarżyła ją o trzy inne rzeczy - nieuczciwość, brak dbałości o czystość i - wreszcie - rozwiązłość.

Na ile te oskarżenia były spójne z rzeczywistością? Betty oskarżono kiedyś o kradzież ze sklepu, ale to Sylvia przyznała się do tego. Gertrude uważała jednak, że podopieczna nadal kradnie i trzeba ją za to karać. Nie była to prawda. Czasami cała rodzina Sylvii zajmowała się zbieraniem butelek, by oddać je do skupu. Jednak pani Baniszewski uparcie twierdziła, że dziewczyna kradła te butelki. Kwestia dbania o higienę również wydawała się sporna. Sylvia dbała o siebie, a jeśli nie zawsze była czysta i pachnąca, wynikało to raczej z warunków, w jakich przebywała. Prawdopodobnie była też dziewicą, co nie znaczyło, że nie flirtowała z chłopcami, ale trudno określać ją jako rozwiązłą. Gertrude Baniszewski prawdopodobnie oskarżała dziewczynę o to, czego sama najbardziej się obawiała i co potępiała. Nie ma żadnych dowodów na to, by cokolwiek ukradła, ale z pewnością myślała o tym bardzo często. Jej higiena osobista, jak i całego jej domu, była na niskim poziomie. Ciągle chora, musiała radzić sobie sama z gromadką dzieci. Bardzo obawiała się również o reputację swoją i córek. Dwa razy zaszła w ciążę, będąc w związku pozamałżeńskim. Natomiast jedna z jej córek, 17-letnia Paula, "wpadła" z żonatym mężczyzną.

Na początku swojego pobytu u pani Baniszewski Sylvia co niedzielę chodziła do kościoła razem z dziećmi Gertrude. Pewnego razu Paula naskarżyła na Sylvię matce. Nastolatka rzekomo strasznie obżerała się podczas posiłków podawanych w kościele. Pani Baniszewski razem z dziećmi wymyśliła za to specjalną karę, która - tak jak i wszystkie inne - miała ścisły związek z rodzajem przewinienia. Podczas kolacji kiełbaska Sylvii powędrowała z rąk do rąk dookoła stołu i została nafaszerowana różnymi przyprawami. Gdy wróciła do dziewczyny, ta oczywiście musiała ją zjeść. Kiełbaska była tak okropna, że Sylvia natychmiast wszystko zwymiotowała.Zmuszono ją więc do zjedzenia własnych wymiocin.

Gdy przerażająca zbrodnia z października 1965 roku wyszła na jaw, prawie we wszystkich gazetach zadawano pytanie: dlaczego Sylvia nie uciekła z tego domu? Może była masochistką?
Postawę dziewczyny może wyjaśnić przyglądając się jej rodzinie. Sylvia nie widziała w niej zbyt wielu przykładów odpowiedniego zachowania. W pewnym sensie została wychowana w przyzwyczajeniu do ciągłego ponoszenia kar. Pierwsze nie były może sprawiedliwe, ale też trudno nazwać je drastycznymi. Młodość ma swoje prawa, robi się różne rzeczy i ponoszenie za to konsekwencji jest, według dorosłych, normalne i akceptowane. Jednak ten rodzaj myślenie boleśnie odbił się na Sylvii. W 1965 roku w sąsiedztwie pani Baniszewski zamieszkali państwo Vermillion. Phyllis Vermillion pracowała na nocna zmianę i potrzebowała opiekunki do swoich dzieci. Wpadła na pomysł, by zatrudnić do tego panią Baniszewski. Zauważyła, że kobieta zajmuje się gromadką swoich dziećmi i dwiema obcymi dziewczynami. Mogłaby zatem zająć się i dzieciakami Phyllis. Postanowiła odwiedzić sąsiadkę wraz z mężem.

Państwo Vermillion usiedli przy stole i pili kawę, gdy naglę dzieci Gertrude zaczęły się sprzeczać. Mały Dennis wybuchnął płaczem. Phyllis zauważyła młodą, ładną, nieco nieśmiałą dziewczynę z podbitym okiem.. Gertrude przedstawiła ją jako Sylvię, a Paula dodała, że to ona podbiła jej oko. Chwilę wcześniej Paula nalała do szklanki gorącej wody i rzuciła nią w dziewczynę. Po tej wizycie Phyllis postanowiła znaleźć inną opiekunkę. Jednocześnie kobieta nie widziała w postępowaniu Gertrude i Pauli niczego, o czym mogłaby powiadomić policję.

Na początku października pani Vermillion po raz kolejny spotkała się z rodziną Baniszewskich. Widziała też Sylvię. Dziewczyna nadal wyglądała okropnie. Tym razem miała podbite drugie oko i rozcięte usta. Obok niej stała Paula, która od razu pochwaliła się, że to ona tak urządziła koleżankę. Po tych słowach znów zaczęła bić bezbronną dziewczynę pasem. A Phyllis po raz kolejny nie zareagowała.

Sylvia prawdopodobnie w ogóle nie myślała o ucieczce. Bo niby dokąd? Uciec, by spać na ulicy? Równie dobrze mogła zostać w tym domu, nawet związana i zamknięta w piwnicy, co nastąpiło w niedalekiej przyszłości. Był też moment, w którym Sylvia i jej siostra skarżyły się na swój los. Jednak nikt nie wziął ich słów poważnie. Wtedy zamilkły. Warto wspomnieć również o częstym pytaniu, jakie zadawała sobie Sylvia - czemu ludzie jej nie lubią? Nie znała odpowiedzi. Wiedziała natomiast, że gdyby się poskarżyła, to - o ile ktoś by jej wreszcie uwierzył - musiałby opowiedzieć przez co przeszła. Traktowano ją coraz gorzej, a wstyd i strach powstrzymywały ją coraz silniej przed wyjawieniem prawdy. Siostry panicznie bały się gniewu Gertrude. Doszła do tego również obawa Sylvii, że jeśli piśnie komuś choć słowo, pani Baniszewski zemści się na jej młodszej niepełnosprawnej siostrze.

Trzeba pamiętać, że na początku Sylvia nie była bita i karana w okrutny sposób. W lipcu zdarzało się to okazjonalne, pewną regularność osiągnęło na przełomie sierpnia i września, by w końcu powtarzać się codziennie przez długie godziny pod koniec października.

Pierwsze tygodnie pobytu u Gertrude mijały w miarę spokojnie - podopieczna chodziła z dziećmi do kościoła, słuchała z nimi muzyki, oglądała telewizję. Spotykała się ze znajomymi. Chodziła też do tej samej szkoły, co Stephanie i Paula. Razem z całą rodziną jadła posiłki - przeważnie krakersy lub kanapki. Czasem Gertrude przygotowała zupę, a wówczas każdy musiał czekać na swoją kolej (w domu był tylko trzy łyżki, później jedna). Wyglądało to tak, że kiedy jedna osoba skończyła posiłek, myła łyżkę i wręczała ją kolejnej osobie.

Prawdopodobnie pod koniec sierpnia pani Baniszewski nakryła Sylvię śpiącą w jednym łóżku z chłopcem. Wybuchła awantura, że nastolatka będzie w ciąży. Żeby temu zapobiec, Gertrude kilkakrotnie kopnęła dziewczynę w krocze. Późniejsza autopsja ujawniła przerażające okaleczenia organów płciowych Sylvii.

Informacja o rzekomej ciąży koleżanki bardzo zdenerwowała Paulę - przewróciła ją na podłogę i zabroniła kiedykolwiek siadać na krześle. W ramach rewanżu Sylvia rozpowiedziała w szkole, że Stephanie i Paula są prostytutkami. Kiedy dowiedział się o tym chłopak Stephanie, pobił Sylvię. 15-letni Coy Hubbard, ładny chłopiec o ciemnych kręconych włosach, był nad wiek rozwinięty i często miał problemy w szkole. Po odpłaceniu dziewczynie za „krzywdę” Stephanie, później często trenował na niej chwyty judo. Rzucał nią o ściany, a Gertrude karała za to...Sylvię.

Pani Baniszewski opowiadała dzieciom sąsiadów, że jej podopieczna jest zła i namawiała je do zemsty. Wynikiem tych działań było wiele bójek, jak choćby ta z 13-letnią Annie Siscoe, jedną z niewielu koleżanek Sylvii. Gertrude doniosła, jakoby dziewczyna źle wyrażała się o pani Siscoe, nazywając ją dziwką itp. Anna uwierzyła i w złości zaatakowała starszą koleżankę. Podczas szamotaniny Sylvia chwyciła się za brzuch i krzyknęła: "Och, moje dziecko!" Mimo że nadal była dziewicą, uwierzyła, że jest w ciąży. Jak widać, nie miała zbyt dużego pojęcia o tym, skąd się biorą dzieci.

Nastolatka czuła się napiętnowana krążącymi na jej temat plotkami, zwłaszcza tymi dotyczącymi rozwiązłości. Żeby odreagować, mogła rozsiewać podobne plotki o innych dziewczynach, choć z drugiej strony bardziej prawdopodobne jest to, że stała za tym Gertrude, która chciała jak najbardziej zniechęcić ludzi do Sylvii.

W tym samym czasie Paula znalazła sobie nową zabawę. Wielką przyjemność sprawiało jej wciskanie czym popadnie w głowę współlokatorki - nożami, talerzami, puszkami... Wszystkim, co było pod ręką. Pani Baniszewski zmuszała również Jenny, siostrę Sylvii, do zadawania jej ciosów. Gdy za pierwszym razem dziewczynka odmówiła, Gertrude z całej siły uderzyła ją w twarz. Później praworęczna Jenny "biła" siostrę lewą ręką, żeby nie zrobić jej krzywdy.

Na początku października Sylvia przestała chodzić do szkoły. Nie miała stroju na zajęcia w-f, a Gertrude nie chciała jej dać na niego pieniędzy. Pewnego dnia nastolatka wróciła ze szkoły, przynosząc ze sobą strój gimnastyczny. Powiedziała, że go znalazła, ale opiekunka uznała, że dziewczyna kłamie i go ukradła. Prawdopodobnie miała rację. W czasie awantury Sylvia przyznała się do kradzieży. Pani Baniszewski uderzyła ją, a gdy Sylvia upadła na podłogę, zaczęła kopać i bić pasem. Po chwili zmieniła rodzaj kary. Przypomniała sobie o rozwiązłości dziewczyny, więc kolejne ciosy spadły na jej krocze. Później Gertrude wróciła pamięcią do kradzieży, co zaowocowało przypalaniem "lepkich palców" dziewczyny. Na koniec po raz kolejny wychłostała ją pasem.

Przypalanie i używanie ognia stało się ulubionym sposobem karania dziewczyny. Gertrude i jej dzieci zaczęli przypalać Sylvię papierosami i zapałkami. Paula tak mocno biła dziewczynę, że w końcu złamała sobie rękę - później biła więc ręką w gipsie. Torturowanie Sylvii - bicie, przypalanie, kopanie, trenowanie ciosów - upowszechniło się jako najlepszy sposób spędzania czasu dla dzieciaków z okolicy. Wkrótce dziewczyna miała połamane wszystkie paznokcie, a także prawie odgryzła sobie dolną wargę.

Zastanawiające, że Gertrude i dzieci robili z tą dziewczyną wszystko, co tylko przychodziło im do głowy, ale powstrzymywali się przed wykorzystywaniem seksualnym. Choć pani Baniszewski kopała dziewczynę w kroczę, nie dotykała Sylvii w sposób sugerujący, że jest lesbijką. Żaden z chłopców, jakkolwiek podnieconych torturowaniem dziewczyny, nigdy jej nie zgwałcił ani nie zmuszał do seksu oralnego. Autopsja ujawniła rany narządów płciowych ofiary, ale spowodowały je uderzenia, a nie gwałt. W jej ciele nie znaleziono śladów nasienia. Być może odpowiedzią na to jest autentyczna wiara oprawców w rozwiązłość Sylwii, a co za tym idzie - obawa przed chorobami, jakimi mogłaby ich zarazić.

Pewnego dnia pani Baniszewski bardzo zdenerwowała się na Sylwię, ponieważ dowiedziała się, że dziewczyna ma przy sobie większą sumę pieniędzy. Założyła, że pieniądze pochodzą z kradzieży lub prostytucji, bo przecież Sylvia nie mogła ich zdobyć dzięki oddaniu do skupu uzbieranych butelek. Gdy w domu zebrała się grupka dzieci, Gertrude zmusiła podopieczną do zdjęcia wszystkich ubrań. Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie i naga stanęła przed rodziną.Wtedy pani domu brutalnie wsadziła jej pustą butelkę do pochwy. W tym momencie do domu weszła Stephanie. Kiedy zobaczyła rozebraną Sylvię z wystającą spomiędzy nóg butelką, podbiegła do niej i zaczęła bić. Nie wiedziała, że to przedstawienie zaaranżowała matka.

Pewnej październikowej nocy Sylvia zmoczyła łóżko, prawdopodobnie z powodu ciągłego strachu, w jakim żyła albo jej podbrzusze było już tak zmasakrowane, że nie była w stanie utrzymać moczu. Tak czy inaczej, od tej pory Sylvia miała mieszkać w piwnicy, ponieważ nie nadawała się do życia z ludźmi. Paula zakazała jej też korzystać z łazienki.

W tym samym czasie oprawcy wymyślili nową zabawę. Wiązali dziewczynę, napełniali starą wannę wrzątkiem i wrzucali do niej brudasa. Często uczestniczył w tym 14-letni Richard "Ricky" Hobbs. Gertrude i Paula czasem wrzucały związaną Sylvię do pustej wanny, gdzie rówieśniczka wcierała sól w jej ciągle otwarte rany.



Od tej pory ofiara prawie ciągle była naga. Dzieci wymyśliły kolejną torturę. Oprócz rutynowego już bicia, kopania, podpalania i kłucia nagiej dziewczyny zaczęły jeszcze spychać ją ze schodów. Gdy Sylvia spadła, musiała wejść na górę i ponownie ją spychano.



Od czasu do czasu nastolatka mogła wyjść z piwnicy i dostać coś do jedzenia, najczęściej zupę, którą musiała jeść rękoma. Gdy tylko zaczynała posiłek, John zabierał jej talerz.Z jedzeniem łączy się tez kolejna zabawa - John i Gertrude zmuszali Sylwię, by zjadała odchody i piła mocz.

Weekend rozpoczął się dla Sylvii mniej okrutnie niż zazwyczaj. Gertrude pozwoliła jej spać na górze, w "normalnym łóżku", ale pod warunkiem, że John, Coy i Stephanie przywiążą ją do niego. Dziewczyna nie mogła więc wyjść do łazienki.



- Nie pójdziesz do łazienki dopóki nie oduczysz się sikania do łóżka - powiedziała na dobranoc Gertrude. Groźba nie poskutkowała - w nocy Sylvia zmoczyła łóżko.

Sobotni poranek rozpoczął przymusowy striptiz. Nastolatka musiała znów wsadzać sobie do pochwy butelkę. Opiekunka postanowiła zemścić się na dziewczynie za to, że szkalowała jej dzieci w szkole. - Oczerniałaś moje dzieci, teraz ja napiętnuję ciebie - powiedziała.

Kazała Ricky'emu zrobić Sylvii "tatuaż". Chłopiec chętnie wykonał zadanie. Rozebrali, związali i zakneblowali ofiarę. Potem Gertrude rozgrzała igłę i wypaliła na skórze dziewczyny litery "I'm" (jestem). Oddała igłę Ricky'emu, by dokończył dzieła. Chłopiec z wielkim przejęciem zaczął wypalać kolejne litery na brzuchu Sylvii. W pewnym momencie przerwał i spytał pani Baniszewski, jak się pisze "prostitute" (prostytutka). Gospodyni napisała ten wyraz na kartce i Ricky wrócił do pracy. Kilka minut później Ricky, Paula i dziesięcioletnia Shirley postanowili wypalić jeszcze jedną literę na ciele Sylwii - "S". Nie do końca wiadomo, co miała ona oznaczać - S jak Sylvia lub S jak slave (niewolnik). Chłopiec wypalił połowę litery na piersi ofiary. Zawołali Jenny, by dokończyła. Siostra Sylvii była przerażona. Gdy próbowała odmówić, została uderzona. Dzieci straszyły ją, że jeśli tego nie zrobi, sama też zostanie przypalona. Mimo to odmówiła. Literę "S" dokończyła Shirley. Zrobiła to jednak tak niefortunnie, że zamiast "S" wyszło "3".


(Igła, którą tatuowano Sylvie)

Gertrude zawołała resztę dzieci i zaczęła szydzić z Sylvii.

- I co teraz zrobisz? Nie wyjdziesz za mąż, nigdy się nie rozbierzesz. Co teraz zrobisz? - pytała złośliwie.

- Teraz już nic nie mogę zrobić. To już tam jest - odpowiedziała Sylvia płacząc i dławiąc się. Wieczorem wróciła do piwnicy. Tam Coy Hubbard znów trenował na niej karate. Później przyszła Jenny. Sylvia powiedziała jej, że umiera i jest tego pewna.

Tej nocy zmaltretowana nastolatka również spała na górze. Następnego dnia, po południu, Gertrude i Stephanie wykąpały dziewczynę. Tym razem woda była ciepła, nie wrząca.

Po kąpieli pani Baniszewski zmusiła Sylvię by napisała list do rodziców. Dziewczyna chciała zacząć jak zwykle słowami "Kochana Mamo i Tato", ale Gertrude kazała jej napisać bardziej oficjalnie: "Do Pana i Pani Likens". Po śmierci Sylvii opiekunka przekazała ten list policji. Zeznała też, że dziewczyna zniknęła kilka dni wcześniej, a na podwórku znaleźli tylko ten list.
Brzmiał on mniej więcej tak:

Do Pana i Pani Likens,
W środku nocy byłam z grupą chłopców. Powiedzieli, że mi zapłacą, jeśli przyniosę rzeczy, które miałam w samochodzie. Dostali to, co chcieli... i pobili mnie, zostawiając na twarzy i całym ciele blizny.
Na brzuchu wycieli mi napis: Jestem prostytutką i jestem z tego dumna.
Zrobiłam wszystko, co mogłam zrobić, by Gertrude była na mnie wściekła i wydała więcej pieniędzy niż miała. Zniszczyłam nowy materac. Gertrude musiała też zapłacić za lekarza, na którego nie było jej stać. Przyprawiłam ją i jej dzieci o chorobę nerwową...

Kobieta wpadła na pomysł, by wywieźć dziewczynę na wysypisko. Mieli to zrobić John i Jenny. Ale wcześniej Sylvia spróbowała uciec z domu. Osłabiona i przeraźliwie okaleczona zaczęła biec w stronę drzwi wejściowych. Pani Baniszewski złapała ją, gdy dziewczyna już miała wybiec na ganek.
Zaciągnęła ją do kuchni i zaproponowała tosta. Sylvia odmówiła, nie mogła nic przełknąć. Rozwścieczona Gertrude zaczęła ją bić po twarzy metalowym prętem.

Sylvia znów trafiła do piwnicy. Została związana, a opiekunka przyniosła jej paczkę krakersów. Być może nie chciała by dziewczyna umarła, przynajmniej nie w domu. Sylvia powiedziała, żeby Gertrude dała to psu, który jest bardziej głodny niż ona. Prawdopodobnie ofiara wiedziała, że nie ma już nic do stracenia i dlatego odważyła się na bunt. W odpowiedzi kobieta kilka razu uderzyła ją w brzuch. Następny dzień, niedziela 24 października, zaczął się od bicia. Pani Baniszewski bujała się na krześle, siedząc nad Sylvią. Krzesło złamało się zanim dosięgnęło dziewczyny. Zdenerwowana kobieta chciała uderzyć Sylvię łopatą, jednak biorąc zamach trafiła w siebie, fundując sobie potężnego siniaka pod okiem. Wtedy do piwnicy zszedł Coy Hubbard i uderzył nastolatkę w głowę kijem od szczotki. Dziewczyna straciła przytomność. Oprawcy stracili nią zainteresowanie i wyszli z piwnicy. W nocy Sylvia robiła dużo hałasu. Uderzała szuflą od węgla o podłogę. Sąsiedzi się obudzili, narzekali na hałasy, jednak nie wezwali policji.

Następnego dnia zabrano dziewczynę na górę. Wzięła kolejną normalną kąpiel. Gdy Stephanie i Ricky wyciągnęli ją z wody, zauważyli, że nie oddycha. Stephanie próbowała ratować nastolatkę metodą usta-usta. Na próżno. Sylvia nie żyła.



Gertrude kazała Ricky'emu wezwać policję. Gdy policjanci przybyli na miejsce, pani Baniszewski wręczyła im list, który wcześniej napisała Sylvia. Kobieta miała nadzieję, że to oczyści ją z jakichkolwiek podejrzeń. Zanim funkcjonaiusze spojrzeli na kartkę papieru, podbiegła do nich wystraszona i przerażona Jenny i wyszeptała: Zabierzcie mnie stąd, to opowiem wam o wszystkim.
  Temat: Wizyta u ginekologa
Fiszu92

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń:

PostForum: Czarne kawały   Wysłany: 2013-12-04, 22:52   Temat: Wizyta u ginekologa
Do ginekologa przychodzi piękna dziewczyna. Jest tak piękna, że lekarz całkiem zapomina o swoim profesjonaliźmie i nie zadając ani jednego pytania każe się jej rozebrać. Kiedy dziewczyna staje przed nim naga, podniecony lekarz zaczyna dotykać wewnętrznej strony jej ud i cichym, lekko drżącym głosem pyta:
- Czy wie pani co robię?
- Tak - odpowiada dziewczyna. - Sprawdza pan czy nie mam żadnych podrażnień naskórka lub zmian dermatologicznych...
- Słusznie - odpowiada lekarz, zaczynając pieścić jej piersi. - A teraz? Wie pani co robię?
- Tak. Sprawdza pan czy nie mam wewnętrznych zgrubień lub guzków.
- Ma pani rację - odpowiada podniecony do granic ginekolog i rozpoczyna z dziewczyną regularny stosunek.
- A czy wie pani, co teraz robię? – pyta.
- Tak - odpowiada niespeszona dziewczyna - łapie pan rzeżączkę.
  Temat: jebut niech brzdeknie
Janóż

Odpowiedzi: 108
Wyświetleń:

PostForum: Czarne filmiki   Wysłany: 2013-10-26, 15:54   Temat: jebut niech brzdeknie
ahahaha jakiś atak gimbazy dzisiaj co na sadola trafili przypadkowo. Fakt koleś jechał pewnie z 80 i powinien przyhamować przed pasami i skrzyżowaniem, no ale kurwa. Kto z nas od czasu do czasu nie zapierdala w zabudowanym? Czasem jest się gdzieś spóźnionym, wkurwionym, albo po prostu naga dziewczyna czeka na nas w łóżku, a ty wracasz z roboty i wtedy się nie jeździ 50 ( no chyba że jest się lewakiem ruchającym kolegów)
  Temat: Lolita Slave Toys
achujciwcycki

Odpowiedzi: 64
Wyświetleń:

PostForum: Inne czarności   Wysłany: 2013-04-07, 14:59   Temat: Lolita Slave Toys
gdzieś po ciemnej stronie internetu kiedyś ktoś napisał coś takiego:

zoom

Tłumaczenie (nie sprawdzałem za mocno bo trochę tego tekstu było):

Lolity-niewolnice-zabawki
Tworzę Lolita Slave Toys. Jeśli zastanawiacie się, co mam na myśli; to bardzo proste: Przeistaczam młode dziewczynki w łatwe w utrzymaniu seks-zabawki. Dziewczynki nie mogą odejść, oprzeć się, nie mogą nic powiedzieć; są tu tylko by zaspokoić Twojege sadystyczne potrzeby.

Jestem chirurgiem mieszkającym w jednym z tych państw na peryferiach wschodniej europy. To wciąż szorstkie społeczeństwo, bieda jest olbrzymia i masz przejebane dopóki nie masz pieniędzy i kontaktów. Nie warto wspominać, mam i te i te. Poza tym mamy tu piękne dziewczyny, kraje wschodniej europy są z tego dobrze znane. Na szczęście (dla mnie), niektóre z tych dziewczyn nie mają już rodziców czy krewnych i mieszkają w sierocińcach. Choć nie nazwałbym tego życiem, to niewiarygodne co je tam spotyka. Niektóre bardzo młode dziewczyny mają szansę zostać adoptowane , ale w wieku 8 czy 9 lat są już za stare. Niektóre z nich są sprzedawane aby stać się prostytutkami i to też możnaby uznać za szczęście dla nich; zamiast powolnego konania w brudzie i biedzie. Niektóre kupuję ja. Z reguły wybieram atrakcyjne dziewczynki w wieku 9 lub 10 lat, zanim zaczną dojrzewać. Sierociniec współpracuje, są szczęśliwi że mają jedną twarz mniej do wykarmienia, jedno puste miejsce, które można znowu zapełnić. Ponadto chętnie akceptują moje datki na dziewczynki.
Nigdy nie pytają i nigdy nic nie mówią. Wiedzą że jestem chirurgiem; pewnie myślą że przeprowadzam na dziewczynkach jakieś eksperymenty albo wycinam i sprzedaję ich organy. Ale nie, znalazłem dużo bardziej dochodowy biznes; przekształcam dziewczynki w seks-zabawki.
Możesz zamówić swoją Lolita Slave Toy jeśli chcesz. Nie są tanie; kasuję między 30.000 a 40.000 dolarów za zabawkę. Bez kosztów transportu. Ale: będziesz miał Lolita Slave Sex Toy która da Ci satysfakcję na wiele lat, jest jak lalka, za to żywa lalka!

Pozwólcie że opowiem wam jak przekształcam dziewczynkę z sierocińca w żyjącą lalkę. Kiedy znajduję nową, odpowiadającą mi dziewczynę, proszę sierociniec o dostarczenie jej do mojej willi. Przyjedzie naga, związana a jej oczy będą przewiązane. Po ogólnej inspekcji i krótkim badaniu biorę ją do specjalnej kliniki w mojej willi. Po pierwsze dokładnie ją umyję. Naprawdę śmierdzą i są brudne; nie widziały kąpieli od wieków i są bardzo zaniedbane. Kiedy jest już czysta kładę ją na łóżko szpitalne i daję jej zastrzyk który ją uśpi.

Stworzę jej nową tożsamość i dam jej nowe imię - nie znam prawdziwych imion tych dziewczynek, znam tylko wiek; to wszystko co potrzebuję wiedzieć. W sierocińcu wszyskie akta dziewczynki zostaną zniszczone. Nigdy nie istniała. Od teraz istnieje tylko jako zabawka. Sam mam ich kilka; Dashę która ma 11 lat i jest w końcowym stadium transformacji, Tanyę która ma 12 lat; przed dwoma laty stworzyłem ją i Ludę, która ma teraz 14 lat i jest w 4 miesiącu ciąży.

Nadchodzący poranek jest dniem ważnej operacji. Dziewczynka będzie spała po wczorajszej narkozie. Kładę ją na stole i podaję narkozę pod nadchodzącą operację. Więc jeśli zastanawialiście się dlaczego moja niewolnicza zabawka nie może uciec; to bardzo proste: amputuję jej ręce i nogi! Amputuję jej ręce zaraz nad łokciami a nogi tuż nad kolanami. Proste, prawda? Nigdy nie uciekną...

Dla dziewczynek to bardzo ciężka operacja i jest to prawdopodobnie najbardziej krytyczny krok w procesie transformacji. Ale w większości przypadków przeżywają.
Nie zostawiam ich jednak z takimi kikutami zamiast rąk i nóg. Przymocuję pięciocentymetrowe pręty do rąk i nóg zanim zszyję rany. Wystający kawałek metalu ma gwint, do którego mogę przymocować o-rings (no takie kurwa kółka żeby ją można było do czegoś przypiąć). Kiedy będzie gotowa możesz ją łatwo zaparkować ją przy użyciu łańcucha bądź kłódki. Moje Tanya i Luda zazwyczaj mają łańcuch przyczepiony do obu rąk za plecami. W ten sposób jej ręce ułożą się zgrabnie wzdłuż ciała.
Na początku musisz naprawdę dobrze zajmować się ranami i kikutami by zapobiec infekcjom. Kiedy rana się już w pełni zagoi, założę na nią sikilonową nakładką. Z zewnątrz nakładka jest z białego jedwabiu, więc wygląda to nawet całkiem słodko, w przeciwieństwie do raczej okrutnych zaczepów (o-rings) na końcu tego co zostało jej z rąk i nóg. Po kilku miesiącach, kiedy jej ręce i nogi będą całkiem zdrowe, możesz zwiększyć obciążenie zaczepów (o-rings). Ja rok temu zacząłem wieszać Tanyę i Ludę za nogi i ręce pod sufitem. To bardzo interesująca forma dekoracji twojego pokoju, kiedy masz nagą lolitę zwisającą z sufitu. Bardzo miło jest też kiedy korzystasz z jej cipki czy ust kiedy tak wisi.

Ale przed tym czeka ją jeszcze długa droga. Operacja nie skończyła się na odcinaniu jej rąk i nóg. Później podetnę jej struny głosowe, aby nie mogła więcej mówić czy w ogóle wydawać odgłosów i wyjmuję jej zęby z dziąseł. Kiedy już pozbawię ją zębów, zamontuję jej na szczękach miękkie silikonowe wkładki. Wciąż będzie mogła ssać, ale nie będzie cię już mogła ugryźć. To całkiem miłe kiedy tak mniej więcej żuje trochę twojego kutasa; miękka nakładka jakby cię masuje.
Silikonowy implant jest jednak absolutnie obowiązkowy; gdyby nie on, jej twarz wyglądałaby jak bezzębnej babci. To pomoże jej zachować urodę. Żeby dodatkowo zadbać o dobrą formę jej otworu gębowego, będzie nosiła kulkę (taką jak Willis z murzynem mieli w Pulp Fiction) przez większość czasu. Brzmi to może trochę niepotrzebnie bo przecież podciąłem jej struny głosowe i tak czy siak nie może mówić, ale robię to tylko ze względów estetycznych. Zakneblowana dziewczyna wygląda po prostu lepiej i poza karmieniem, jedzeniem i ruchaniem nie potrzebuje więcej używać twarzy.

Kiedy operacja się kończy, dam jej tydzień albo dwa na pozbieranie się i gojenie ran. Później zaczyna się trening.

Nie jest już zwykłą dziewczyną a lalką, jest wiele rzeczy których musi się nauczyć. Od kiedy nie ma zębów, nie może jeść. Musi być znów karmiona jak dziecko. Karmię ją raz dziennie butelką z żarciem dla dzieci, bo zawiera wszystkie minerały i witaminy. Nie daję jej więcej; nie chcę żeby zrobiła się gruba, bo później nie będzie się ruszać. Trzeba z tym uważać.
Dostaje dziecięcą butelkę z wodą, herbatą bądź lemoniadą trzy bądź cztery razy dziennie, więc dostaje co najmniej 2 litry płynów dziennie. To wystarczy żeby była zdrowa. Na początku to ja będę wkładał jej butelkę do ust, ale wkrótce będę już tylko kładł butelkę obok niej tak, że musi sama włożyć ją sobie do ust. Musi trochę poćwiczyć zanim uda jej się wetknąć butelkę do ust bez rąk, ale w końcu udaje jej się złapać butelkę ustami, przewrócić się na plecy i napić się. Kiedy już nauczy się tego, zawiążę jej oczy zanim dostanie butelkę; zanim trening dobiegnie końca, musi potrafić znaleźć butelkę i pić nie będąc w stanie widzieć.
Jedzenie i picie muszą się też wydostać, więc trzeba posadzić ją na kiblu kilka razy dziennie. Od kiedy nie może się ruszać, trzeba ją podnieść i zanieść do ubikacji. Kiedy wyjeżdżam w interesach wtykam jej cewnik. Nie je zbyt wiele, więc srać też dużo nie będzie.

Mimo tego że nie potrafi mówić, wciąż komunikuję się z nią by nauczyć ją podstawowych rzeczy. Nauczę ją robić porządnie loda, nauczę ją jak lubić seks kiedy jej łechtaczka w srom będzie stymulowany przez wibrator. Nauczę ją także, jak to jest być niewolnikiem. Codziennie wychłostam jej cipę, zazwyczaj w połączeniu z wibratorem, żeby w pewnym momencie nie mogła już odróżnić bólu i przyjemności. Założę klamry i zaciski na sutki, rozciągnę wargi sromowe. Zintensyfikuję trening traktując jej cipę coraz to większą ilością igieł. Jej cipa zostanie potraktowana gorącym woskiem, łechtaczka będzie torturowana igłami, popieszczona prądem i zaszyta. Będzie musiała przetrwać wszelkie możliwe formy tortur zanim dotrze do następnego stadium swojej transformacji. W tej fazie zazwyczaj będzie miała zawiązane oczy, ale zajmę się tym żeby właściwie widziała jak ją torturuję. Przez większość czasu będę miał włączoną kamerę i będzie musiała oglądać tortury na samej sobie plus naprawdę hardkorowe filmy z torturami co najmniej godzinę dziennie.

Po jakimś czasie nie jest już niewolnikiem tylko fizycznie, a i psychicznie. Jej umysł nie stawia oporu i staje się całkowicie poddana. Wtedy dokonuję ostatnich modyfikacji by przekształcić ją w niewolniczą zabawkę. Jest już unieruchomiona i nie potrafi się komunikować, bo nie potrafi już mówić. Do tego momentu potrafiła jeszcze widzieć i słyszeć, nie była kompletnie pozbawiona zmysłów. Prawdziwy niewolnik nie może się już ruszać, mówić, widzieć i słyszeć, tylko czuć.
Zanim pozbawię ją ostatnich zmysłów podam jej lekkie znieczulenie. Później zakładam jej słuchawki i przez kilka godzin puszczam ekstremalnie głośne dźwięki. To wystarczy aby poważnie uszkodzić jej słuch, nie będzie już w stanie słyszeć. Ostatni sznyt będzie potraktowanie jej oczu laserem. Nie będzie kompletnie ślepa. Moje Tanya i Luda wciąż reagują na mocne światło i domyślam się że widzą jakieś nieostre cienie, ale nie potrafią niczego rozpoznać i są prawie głuche. Pomimo tego zazwyczaj przewiązuję im oczy bo lubię dziewczyny z przewiązanymi oczami. Są kompletnie nieczułe, nie wydają nawet dźwięków kiedy je torturuję. To że cierpią wnioskuję tylko po reakcjach ich ciał, przyspieszonym oddechu i wyrazie twarzy.

Kiedy się z tego wyliże będzie zmieniona w małą zabawkę gotową do sprzedaży. Są łatwe w utrzymaniu; z niewielką ilością jedzenia, wymagają mało opieki (codzienne mycie). Są unieruchomione, możesz przyczepić je do czegokolwiek czy choćby zrobić z nich dekorację. Nie mówią, nie słyszą, nie widzą. Są kompletnie pozbawione zmysłów. Zabawki które są na sprzedaż to wciąż dziewice zaczynające dojrzewanie. Mimo tego są dobrze wyszkolone w seksie oralnym, były ciężko torturowane i wykorzystywane. Mogą zajść w ciążę, więc antykoncepcja jest wskazana, no chyba, że lubisz takie ciężarne małe zabawki. Daj znać jeśli chciałbyś taką zamówić.

Jak było to chuj mi w dupę i na imię bo poświęciłem na to trochę czasu
  Temat: Opowiadanie
koc

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń:

PostForum: Suchary   Wysłany: 2013-01-20, 13:41   Temat: Opowiadanie
Nasty Scat Story Znalezione w necie czytacie na własną odpowiedzialność :terror:





Moja macocha nienawidziła mnie chyba najbardziej ze wszystkich osób na świecie i wreszcie znalazła sposób żeby to mi okazać w całej rozciągłości. Po śmierci mojego ojca zostałam zupełnie sama. Pozostała mi tylko ona i jej rodzina. Zaraz po pogrzebie kiedy przyszliśmy do domu zawołała mnie do pokoju na piętrze i tam oznajmiła że wie o wszystkim.
- Widzę że masz w swoim komputerze niezłą kolekcję zboczeństw i perwersji! - powiedziała z dziwnym uśmieszkiem i zaprezentowała zawartość całego mojego dysku u siebie na komputerze.
- Chciałabyś żeby twój chłopak i koleżanki dowiedziały się jaka z ciebie szmata ? - zapytała dalej się uśmiechając. Byłam przerażona i nie wiedziałam co powiedzieć.
- Nie chcę - odpowiedziałam a głos wiązł mi w gardle. Ze wstydu moją twarz zalała purpura. To jeszcze bardziej ucieszyło moją macochę i jej oblicze rozjaśnił szeroki uśmiech.
- Więc od dzisiaj będziesz moją niewolnicą, dobrze wiesz że jestem lesbijką i że byłam z twoim ojcem wyłącznie dla pieniędzy a teraz skoro już ją mam i jego mam z głowy, muszę coś zrobić z tobą. Wiem że masz masochistyczne hmm.. skłonności dlatego daję ci wybór albo zostaniesz moją niewolnicą albo won z mojego domu !!! - Zdziwiłam się, ba byłam zszokowana ale chyba właśnie o tym zawsze marzyłam więc powiedziałam: Chcę zostać twoją niewolnicą - i dostałam w twarz.
- Jeśli masz być moja niewolnicą zwracaj się do mnie PANI !! Pamiętaj że nienawidzę cię bardziej niż tego twojego głupiego ojca i i będę cię traktować gorzej niż ktokolwiek kiedykolwiek traktował jakiekolwiek zwierzę. Dalej tego chcesz ? - zapytała z drwiną w głosie.
- Tak PANI - odpowiedziałam bo właśnie o tym zawsze marzyłam. Poza tym moja macocha była tylko o rok starsza odemnie. Jej 22 letnie ciało było cudowne i marzyłam że skoro jest lesbijką może oprócz wyzwisk i bicia pozwoli mi całować to cudowne ciało. Byłam przerażona, szczęśliwa i podniecona.
- W takim razie zaczniemy od tresury żebyś suko wiedziała dokładnie gdzie twoje miejsce. Ponieważ ostatnio przez prawie tydzień nie miałam na nic czasu przez ten cholerny pogrzeb nie miałam kiedy się umyć teraz wyliżesz mi dokładnie cipkę potem wyliżesz mnie pod pachami moją dupę i na końcu stopy. I zrobisz to możliwie szybko bo chyba chce mi się srać a mam zrobić to prosto w twoje zasmarkane usta i dopilnować że wszystko grzecznie zjesz. Rozumiesz ?
- Tak PANI - mimo iż druga część zadania wydawała mi się obrzydliwa to ta pierwsza była czymś cudownym. Najpierw lizałam jej szparkę. Śmierdziała strasznie i cała się kleiła. Kiedy skończyłam mogłam się zabrać za jej pachy. Śmierdziały jeszcze gorzej. Dość obfite owłosienie było pozlepiane kilkudniowym potem. Kiedy zlizałam cały cierpki smak musiałam wylizać jej dupę. Moja macocha niestety chyba się niedokładnie podcierała a może nawet wo gole tego nie robiła bo nie dość że cała skóra i oczko były brązowe to jeszcze we włosach były kawałki zaschniętego kału. Było to naprawdę obrzydliwe. Kiedy jej odbyt odzyskał swą różowiutką barwę zabrałam się za stopy. Nie sądziłam że to będzie najgorsze. Cóż mogłoby być gorsze od zlizywania zaschniętego gówna? Okazało się że stopy mojej Pani miały najokropniejszy smród jaki kiedykolwiek czół am. Mieszanina zgniłych jaj z serem i potem uderzyła w mój nos przyprawiając o zawrót głowy. Smak stóp był nieporównywalny z niczym. Ochy da.
- Tylko dobrze mi wyssij paluszki żeby wszystko się ładnie pod paznokietkami wyczyściło. - aż się wzdrygnęłam na to co powiedziała, ale wykonałam polecenie. Lizanie, ssanie i całowanie stóp mojej macochy trwało około 40 minut. Kiedy skończyłam byłam zadowolona ze swojej pracy - ale ona nie.
- Byłaś za wolna suko i całą mnie wyświniłaś. Za to zostaniesz ukarana. Teraz rozbierz się, staniesz na czworakach, wypniesz dupę do góry i poczekasz w tej pozycji aż wrócę z pasem. - powiedziała i wyszła. A ja rozebrałam się i stanęłam jak mi poleciła. Czekałam dobrych kilka minut zanim wróciła.
- Niestety nie znalazłam pasa, więc zleję Cię kablem od żelazka. Dostaniesz 20 razów. Masz liczyć głośno jeśli się pomylisz, albo opuścisz dupsko na dół, albo się przewrócisz dostaniesz dodatkowe 20 razów w dupę.- Myślałam że wytrzymam. Ale już po trzecim uderzeniu moje ciało przechodziły dreszcze a z oczy płynęły łzy. Nie miałam siły utrzymać się w tej pozycji i nie mogłam z siebie wyrzucić żadnego słowa. Mimowolnie zrobiłam unik i kolejne uderzenie kablem ominęło mój tyłek.
- Sama tego chciałaś dotaniesz za to dodatkowe 20. I spróbuj jeszcze raz się przesunąć to pożałujesz!! - Krzyknęła rozgniewana macocha i z całej siły uderzyła mnie drugim końcem kabla - tym z wtyczką tak że ta wylądowała z impetem na moim policzku. Odrazu połowa mojej twarzy zapiekła żywym ogniem i poczułam jak rośnie opuchlizna. Teraz naprawdę zaczęłam się bać. Macocha przez chwilę łapała oddech i zabrała się do kolejnych uderzeń po każdym krzyczała do mnie: LICZ!! a ja posłusznie wypowiadałam koleją liczbę. Przy dwudziestym ósmym uderzeniu pociemniało mi w oczach i upadłam ale twarda wtyczka uderzająca mnie po twarzy, piersiach, brzuchu i udach szybko przywróciła mi przytomność.
- Licz głupia ****o bo cię zatłukę!! - krzyczała macocha i była naprawdę wściekła. Jestem pewna że gdyby miała więcej siły to by mnie zatłukła na śmierć. Na szczęście nie miała. O ileż ciekawsze i milsze było fantazjowanie o niewolnictwie. Teraz przeżywałam horror. I liczyłam kolejne razy aż do 40.
- A teraz ****na suko zeżresz moje gówno. Bo coś czuję że do niczego innego się nie nadajesz. Jesteś zwykłą szmatą wo czyszczenia kibli i podcierania dupy i do tego mi posłużysz. Będę srała prosto w twój pysk a ty wszystko grzecznie zjesz. Jeśli cokolwiek zwymiotujesz, wyplujesz, zachlapiesz albo jeśli mnie czymkolwiek zdenerwujesz lub jeśli będę miała taki kaprys to cię ukarzę. Mogę cię karać za co chcę i kiedy mi przyjdzie na to ochota a ty masz mi dziękować. A teraz włóż języczek do mojego kakaowego oczka i czekaj na posiłek. - Pani przygniotła mnie swoim nagim tyłkiem. Opuchlizna na twarzy zaczęła pulsować tempym bólem pod naporem macochy. Najpierw puściła bąka i po kilku sekundach wepchnęła we mnie całe gówno prosto z odbytu. Nie mogłam nic zrobić tylko pozwolić by wsunęło się do moich ust i przełyku. Moja macocha wysrała wszystko za jednym razem co wcale nie znaczy że było tego mało. Jej gówno siłą wdarło się do mojego żołądka. Czułam jak mnie wypełnia i nie miałam możliwości ani pogryźć, ani przełknąć, po prostu wciskało się samo. Przez moment miałam wrażenie że się przez to uduszę. Ale na szczęście macocha skończyła, a mi udało się złapać jakimś cudem oddech, wypluwając jej gówno na ziemię. Musiałam to zrobić bo bym się udusiła. Ale moją macochę gówno to obchodziło.
- Coś ty zrobiła szmato !! - ryknęła na mnie i kopnęła z całej siły w brzuch aż się posikałam. - No nie głupia ****o jeszcze mi tu szczać na parkiet będziesz? - uderzyła mnie w twarz i wyszła. Nie wiedziałam po co i bałam się. Wróciła w białym stylonowym fartuchu przez który prześwitywało jej cudne ciało do tego przyniosła jakieś naczynia z wodą rzuciła mi też stylonowy fartuch tyle że granatowy z długi, prawie do ziemi z długimi rękawami i kołnieżykiem wykończonym falbanką.
- Zliż teraz wszystko z podłogi a potem zetrzyj fartuchem. Poztem go założysz więc lepiej zrób to dokładnie i pośpiesz się bo muszę Ci zrobić lewatywę. Powiedziała moja macocha która już wydawała się troszkę zmęczona znęcaniem się nademną. Zjdałam i wylizałam do czysta pakiet poczym wytarłam fartuchem i założyłam go na siebie.
- Stań i odwróć się, tak żebym miała twój odbyt na widoku. Pochyl się trochę żebym ci szmato mogła lewatywę zrobić. Lubisz lewatywę prawda ? Widziałam że masz takie zdjęcia w komputerze. Perwersyjna dziewucho - od dzisiaj nie będziesz potrzebować zdjęć bo będę ci robiła lewatywę kiedy tylko mi przyjdzie na to ochota i oczywiście zeżresz wszystko co wyleci. - to mówiąc założyła gumowe rękawiczki i wepchnęła mi palec w odbyt. Zaczęła poruszać nim coraz szybciej i szybciej aż straciłam tam czucie, zwieracz puścił i zesrałam się chlapiąc na podłogę i oba fartuchy. Pani kazała mi to natychmiast zjeść - więc zjadłam. Potem moja macocha zaczęła wlewać wodę i robić porządną lewatywę. Kiedy skończyła kazała mi wypić wszystko co wydaliłam i wziąć sie do roboty.
- Teraz umyjesz w całym domu podłogi, dokładnie je wyszorujesz, potem wyszorujesz garnki, pościerasz kurze, zrobisz pranie i wytrzepiesz dywany. Kolacja ma być gotowa na 20:00. Dzisiaj przychodzi moja mamusia z moimi siostrami i zostaną na noc - dlatego przygotuj jedzenia dla wszystkich. Od dzisiaj nie masz też swojego pokoju - teraz zamieszka w nim moja mamusia. Twoje rzeczy część się wyrzuci a część wezmę sobie ja albo moja rodzina. Ty niczego nie będziesz potrzebować oprócz tego roboczego fartucha który ci dałam. - roześmiała się - Nie stój tak tylko zabieraj się do roboty - kolejny raz uderzyła mnie.
Wieczór nadszedł nadzwyczaj szybko. Nie wiem jakim cudem udało mi się wykonać wszystkie polecenia macochy. Bałam się strasznie jak zareaguje na tą sytuację jej matka i siostry... Zresztą jej matka nie kryła się z tym że nas nienawidzi, jej siostry również. Nie lubiły ani mnie ani mojego ojca i dawały to nam do zrozumienia przy każdej okazji. Bałam się. Kobiety przyszły punktualnie o 20:00. Macocha kazała mi otworzyć drzwi.
- No wreszcie zajęłaś odpowiednią pozycję w tym domu szmato - odezwała się do mnie matka mojej macochy. Gruba 38 letnia kobieta. - Zejdź mi z oczu bo nie mogę na ciebie patrzeć, wyglądasz jak gówno w tym fartuchu - Uderzyła mnie w opuchniętą twarz i wyszłam do kuchni. Panie się rozebrały i poszły do jadalni. Czekałam.
- Przynieś nam wino i przystawki suko - krzyknęła macocha a jej siostry zachichotały. Podałam wino. I przyniosłam przystawki. Matka mojej macochy pani krysia splunęła mi w twarz kiedy stawiałam przed nią ostatni talerzyk mówiąc - WON !! Jej gęsta ślina spływała wolno po twarzy i szyji brudząc fartuch. Wyszłam upokorzona i czerwona ze wstydu. Znowu czekałam. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Słyszałam jak kobiety w jadalni śmieją się, rozmawiają mają dobrą zabawę.
- Teraz danie główne - krzyknęła macocha - i przynieś jeszcze piwo! Przyniosłam wszystko. Kiedy stawiałam szklankę przy macosze ta przez półprzezroczystą tkaninę fartuszka chwyciła palcami mojego sutka i wykręciła bardzo mocno - Z której strony suko podaje się napoje ? - syknęła. Przeprawszam PANI - odpowiedziałam i kiedy mnie uwolniła szybko wyszłam z pokoju. Dalej czekałam i słyszałam że kobiety mają już wyraźnie w czubie. W końcu mnie zawołały.
- Rozepnij fartuch i włóż sobie palec w cipę - powiedziała siostra macochy. Stałam tylko i patrzyłam, nie wiedziałam co robić.
- Słyszałaś co ci powiedziała moja siostra, wkładaj palec w cipę szmato. - zrobiłam co kazała a one w tym czasie śmiały się ze mnie. Mówiły że mam owłosioną i rozjechaną ****ę którą trzeba porządnie wyruchać. Ich śmiech był wulgarny i obsceniczny, powodował że czułam się strasznie.
- A teraz włóż całą rękę aż po nadgarstek - rozkazującym tonem powiedziała matka mojej macochy. Próbowałam to zrobić ale nie bradzo mi to wychodziło, moja cipka była bardzo ciasa i wpychanie wszystkich palców sprawiało mi ból.
- Ha ha ha - śmiały się kobiety - ale z niej głupia ****a. Może ci pomóc ?? - spytała pani Krystyna. Nic nie odpowiedziałam. Po kilku minutach udało mi się i całą dłoń miałam w swojej szparce. Jedna z sióstr stwierdziła że chce jej się siusiu.
- No to teraz suko połóż się na podłogę bo bedziemy sikać. - zachichotały widząc jak się męczę prubując się położyć z ręką w cipce.
- Otwórz szeroko i łykaj wszyściutko do ostatniej kropelki - rozkazała kobieta i siadając mi na twarzy zaczęła sikać. Wypiłam wszystko. Potem nasikała jeszcze macocha jej mocz był bardziej skondensowany, słony i śmiedzący. Ale również wypiłam. Panie wróciły na fotele a ja tak leżałam jak kretynka w rozpiętym fartuchu i z ręką w cipie. Ciekawe co jeszcze wymyślą - byłam pewna że wymyślą bo chumory im dopisywały. Pani Krystyna wstała po chwili od stołu i najpierw mnie z całej siły kopnęła w brzuch a potem wyszarpnęła mi rękę z cipy. Bolało niesmowicie - krzyknęłam - za co mnie jeszcze raz kopnęła. Reszta kobiet obserwujac co ze mną robi chichotała do rozpuku - tak że i pani Krystyna usmiechnęła się i wróciła do nich na kanapę.
- Wstań i zdejmij fartuch - powiedziała macocha a reszta pań spojrzała na nią pytająco - i wsadź cały fartuch sobie w odbyt - powiedziała i ryknęła śmiechem i trzy panie zawtórowały jej. Zdjęłam więc granatowy fartuch i stałam tylko patrząc na nie - niby jak mam go sobie wsadzić w dupę - myślałam - może to tylko żart. Ale pani Krystyna zastygła nagle i z ogromną nienawiścią w głosie rozkazała:
- Wkładaj ten fartuch w dupę, nie słyszałaś co powiedziała twoja PANI ?? Jeśli chcesz to ci w tym pomożemy, chcesz?? - wzrok Krystyny był surowy i nie znoszący sprzeciwu.
- Tak Pani odpowiedziałam - i zaczęłam gnieść fartuch.
- Zacznij od kołnierzyka - dodała Pani Krysia na co reszta kobiet znowu ryknęła śmiechem. A ja posłusznie kucnęłam i wepchnęłam kołnierzyk fartuszka w tyłek. Wchodził ciasno i z bólem, odbyt miałam już podrażniony i opuchnięty od dzisiejszej lewatywy. Byłam zmęczona i cała drżałam. Ze strachu, ze wstydu i z bólu. Ale uparcie wykonywałam polecenie. Kiedy wepchnęłam fartuszek do połowy poczółam że dajej już nie wejdzie.
- Pani wybacz mi, ale fartuch jest za duży i już nie się nie mieści. - powiedziałam z pokorą i nadzieją w głosie. Wtedy matka macochy wstała, i podeszła do mnie.
- Wypnij dupsko! Skoro nie możesz sama go włożyć to ja ci pomogę. - I zaczęła wpychać fartuch coraz głębiej. Bolało potwornie, zaczęłam jęczeć i płakać. Macocha widząc to wzięła sznur i śmignęła mnie nim kilka razy karząc być cicho. Po chwili fartuch zniknął w moim odbycie wraz z ręką mojej oprawczyni. Nie mogłam uwierzyć że tak dużo się we mnie zmieści. Pani wyszła do łazienki umyć ręce, a macocha usiadła z powrotem na łóżku obok chichoczących sióstr. Ja leżałam na podłodze i drżałam z bólu. Fartuch nieubłaganie rozpychał mój odbyt. Chciało mi się potwornie kupę i nie mogłam się nawet poruszyć. Kobiety siedziały teraz na łóżku i rozmawiały o czymś. Otworzyły kolejne puszki i kompletnie przestały się mną interesować. Ucieszyłam się. Niestety jak się okazało zbyt wcześnie gdyż zaraz nadciągnęły kolejne tortury.
-Moja najmłodsza siostra Ania chce się trochę pobawić twoją cipą suko, dlatego leż spokojnie i nie wydawaj żadnych dźwięków. - rozkazała macocha. Ania kucnęła przed moją cipką i delikatnie zaczęła ją dotykac paluszkami. Po chwili byłam cała wilgotna. Wtedy Ania uszczypnęła mnie - całe ciało przeszła fala ogromnego bólu. Zrobiło mi się gorąco i krzyknęłam. Ania uśmiechnęła się triumfalnie i znowu mnie uszczypnęła. Ponownie ryknęłam z bólu.
- Mówiłam ci że masz być cicho suko - powiedziała macocha i przejechała mnie kilka razy kablem. Przy każdym uderzeniu dozwałam takiego bólu że powietrze więzło mi w gardle i nawet nie mogłam krzyknąć.
- Nie przeszkadzaj sobie Aniu, baw się dalej, w razie czego ją ucziszę - zaśmiała się macocha. Ania więc zaczęła teraz szarpać moje wargi sromowe, myślałam że je powyrywa. Pozostałe panie przyglądały się temu jakby oglądały jakiś film. Popijały spokojnie piwo i przypatrywały się akcji. Dobry humor ich nie opuszczał.
- Dobra, zmęczyło już mnie grzebanie w twojej cipie - powiedziała Ania i wstając kopnęła mnie jeszcze w krocze - a teraz chyba chce mi się sikać i srać więc użyję cię jak kibla. Otwórz szeroko usta i zjadaj wszystko co ci zaserwuję. Nie srałam już 4 dni i coś czuję że to wino i piwo ruszyło mnie w rzołądku. - Ania kucnęła nad moją twarzą i pierdnęła. Bąk był jełczący i śmierdzący. W ślad za nim z jej odbytu wyślizgnął się gruby twardy stolec. Powoli opadł w moje usta i jeszcze nie zdążyłam pogryźć a już nadchodził kolejny. Nie nadążałam z przełykaniem, słyszałam tylko jak moja pani stęka nademną.
- Dobre gówienko ma moja siostra ? - spytała macocha - smakuje ci prawda ? - zachichotała. Kolejne pierdnięcia zapowiadały więcej rzadszego kału. Ania siknęła mi na pieirsi i jeszcze silniej stęknęla a z jej odbytu trysnęła teraz półpłynna kupa.
- Troszkę sobie dzisiaj pojjesz szmato - skomentowała macocha - posmakujesz kilku rodzajów gówna - od twardego do "kefirku". Mam nadzieję że moja kupa była równie smaczna jak ten kefirek od Ani który teraz żresz.



- Żryj szybciej - krzyknęła druga siostra podnosząc się z kanapy - ja też muszę się wysrać. Jakby na potwierdzenie tych słów puściła głośnego bąka. Macocha zaśmiała się - Moje siostry to nic w porównaniu z moją mamusią. Mamcia potrafi nie srać przez dwa tygodnie, a jaj już sie wypróżnia wychodzą ogromne ilości bardzo zróżnicowanego kału. W domu często mamusia zapychała swoim gównem toaletę, tyle tego było. Jak zeżresz jej gówno i wypiesz jej siki będzesz mogła iść spać. - Tymczasem Ania skończyła i jej miejsce zajęła druga siostra macochy. Podwinęła seksowną spódniczkę i odrazu wystrzeliła głównym ładunkiem wprost w me usta. Jej gówno miało paskudny gorzki smak i w sumie niewiele różniło się od tych które już zjadłam. Nie wiem ja mi się udało to wszystko przełknąć. Ale jakoś się udało. Ania z macochą widząc jak połykam kolejne kawałki śmiały się.
- Od dzisiaj będziesz żreć tylko nasze gówna i naszych koleżanek więc się przyzwyczajaj. - powiedziała macocha - a my będziemy cię chłostać jak chłostano ladacznice w średniowieczu. Będziemy na ciebie pluć i rzygać, będziemy cię kopać i bić, będziemy z tobą robiły na co tylko przyjdzie nam ochota a ty z oddaniem będziesz wylizywała nasze odbyty i żarła nasze gówienka. Twoim jedynym napojem będzie nasz mocz, a jedynym ubraniem fartuch który akurat masz w dupie - wszystkie panie zaśmiały się. Siostra macochy skończyła srać i kazała sobie wylizać odbyt co zrobiłam z oddaniem.
- Mamo - zwróciła się macochy do swojej matki - zechciałabys użyć mojego kibelka ?
- Oczywiście skarbie z miłą chęcią, od pierwszego dnia gdy zobaczyłam tą szmatę chciałam jej nasrać do ust. I teraz moja kochana córeczka pozwala mi spełnić moje drobne pragnienie. Z miłą chęcią będę srała w jej usta wywalę w nią z dziesięć kilo kału, nie srałam trzy tygodnie i to piwo naprawdę mnie ruszyło. A ty córuchno przypilnuj żeby ta szmata wszystko odrazu zjadała bo nie chcę żeby mnie ubrudziła.
- Dobrze mamusiu - odpowiedziała moja macocha i niewiadomo za co śmignęła mnie sznurem od żelazka. Jej matka rozłożyła nademną swoje ogromne tłuste posladki. Z jej szparki o odbytu odrazu buchnął straszny smród - musiała nie tylko przez 3 tygodnie nie srać ale i się nie myć a może i nie zdejmować majtek.
- Najpierw wypijesz moje siki!! - rozkazała. A ja posłusznie otworzyłam usta i piłam. Było obrzydliwe, nie wiedziałam jak to wszystko zmieszczę w sobie. Czułam się cała wypełnoina ich fekaliami a ciągle musiałam przełykac kolejne porcje. Na dodatek mój odbyt rozpierał fartuch.
- A teraz szmato, przygotuj się na główny posiłek dnia. Mam zamiar się wysrać prosto w twoje usta , najpierw poliż moją dziurkę żeby gładko wychodziło. - powiedziała pani Krystyna przyciskacjąc odbyt do moich ust. Pozsłusznie lizałam jej nieumytą pupę. Po chwili zauważyłam jak jej odbyt lekko pulsuje a potem z wielkim ciśnieniem ruszyła z niego półpłynna masa kału. Otworzyłam szerzej usta by móc objąć ogrom jej wydalin.
- Szybko połykaj bo nie mogę tego powstrzymywać - odezwała się pani Krystyna - żryj wszystko i niczego nie wypluj bo przez całą noc na zmianę będziemy cię torturować ! - zakomunikowała i zarechotała ochydnie. Starałam się najlepiej jak mogłam. Ale gówna ciągle przybywało, nie wiedziałam czy dam radę to wszystko zmieścić. Mniej więcej w połowie kał zmienił smak. W życiu nie jadłam niczego równie obrzydliwego, nawet gówna poprzednich kobiet wydały mi się teraz lepsze niż to co musiałam teraz przełykać.
- I jak tam córuś ? - Pani krystyna zapytała moją macochę - wszystko grzecznie połyka ?
- Tak mamusiu, żre aż jej się uszy trzęsą - roześmiała się macocha.
- Śmigniją ją po nogach sznurem odemnie żeby wiedziała kto tu rządzi - poprosiła pani Krystyna a machocha przeleciała sznurem po moich nogach, aż się zakrztusiłam. Kobieta srała dalej.
- Smakuje ci szmato ? - pytała - cieszysz się że możesz nam służyć prawda ? Ty perwersyjna dziewucho. Głupia dziwko jeszcze sobie trochę posram w twoje zasrane usteczka a ty żryj wszystko! Zjesz tyle gówna że zaraz zacznie się przesączać przez fartuch w twojej dupie. Zeżresz wszystkie nasze gówna i będziesz to robić codziennie. Córuś uderz ją jeszcze odemnie - i macocha kopnęła mnie w krocze, gdyby nie ciśnienie z jakim ciągle wciskała się we mnie kupa zwymiotowałabym - Będziesz naszym kibelkiem. Będziesz naszym przenośmym sraczem, do którego będziemy się wypróżniać kiedy przyjdzie nam na to ochota. Będziemy pluć i żygać prosto w twoje usta. Cieszysz się ? - Teraz pani krysia uniosła się troszkę nie przerwając fajdania i uderzyła mnie pęścią w brzuch. Myśłałam że mnie rozerwie. - I będziemy cię karać za wszystko a przede wszystkim za to że musimy patrzeć na twój paskudny ryj. Będziesz latała ze szmatą całymi dniami i sprzątała mieszkanie. Będziesz dla nas gotować, prać, prasować a w nagrodę damy ci trochę gówna. Od dzisiaj będziesz miała tyle gówna co w szalecie miejskim suko! - a gówno caly czas z niej wychodziło i powoli zaczęłam myśleć że nigdy się ni skończy. Na szczęście powoli matka mojej macochy skończyła. Podtarała się moją piersią, wstała i piętą wymierzyła kopniaka w brzuch. Zwymiotowałam, a wszystkie kobiety zaniosły się szalonym śmiechem.
- Teraz wyliżesz podłogę - powiedziała macocha i znowu wszystkie panie zaśmiały się. Kiedy lizałam one pluły na mnie i rzucały wyzwiskami.
- Wiesz co córeczko - odezwała się pani Krysia do mojej macochy - od dzisiaj możemy jej kazać wylizywać wszystkie podłogi w całym mieszkaniu.
- Słyszałaś szmato co powiedziała mamusia ? Od dzisiaj podłogi czyścisz swoim parszywym jęzorem. - Kobiety śmiały się.
- Oczywiście nie tylko podłogi, tak samo toalety, umywalki, wannę, prysznic i zlewozmywak. Będziemy cię używać jak szmatę i zamiast szmaty, no i oczywiście jako kibelka. Pośpiesz się z tym lizaniem podłogi ścierko !! - Pani krysia znowu mnie kopnęła, ale tym razem nie mocno i mogłam dalej zlizywać swoje rzygowiny zmieszane z ich kałem. Wreszcie skończyłam. Ania w tym czasie przyniosła do pokoju krzesło i panie owinęły je foją.
- Siadaj teraz tutaj, ręce połóż z tyłu za oparciem. - Zakomenderowała macocha. - Teraz cię zwiążemy a potem... potem zobaczymy co będziemy robić - uśmiechcęła się i spoliczkowała mnie. Kiedy byłam już przywiązana do krzesła panie usiadły na przeciwko na kanapie i powoli popijały piwo, patrząc na mnie i komentując mój wygląd.
- Zobaczcie jakie ma brudne śmierdzące włosy, a tam na cycku zostało jeszcze trochę gówna naszej mamusi. - powiedziała jedna z córek.
- To teraz powiedz czy podoba ci się sposób w jaki cię traktujemy ? - spytała macocha.
- Tak pani odpowiedziałam - i pani uniosła się z kanapy uderzając mnie pięścią w policzek.
- Za co ? - spytałam zaskoczona.
- Za nic, miałam ochotę dać ci po prostu w ryja - kobiety zaśmiały się. Jesteś naszą własnością i będziemy robiły z tobą co tyl
- Za co ? - spytałam zaskoczona.
- Za nic, miałam ochotę dać ci po prostu w ryja - kobiety zaśmiały się. Jesteś naszą własnością i będziemy robiły z tobą na co tylko przyjdzie nam ochota Rozumiesz ?
- Tak pani - odpowiedziałam.
- Chodźcie zlejemy ją jeszcze trochę sznurem niech wie jak bardzo ją kochamy - i śmiały się.
- Dobra, pobawimy się w 100 pytań, za każdą dobrą odpowiedź będę ją lała ja albo któraś z was, a za każdą złą będzie ją śmigała sznurem nasza mamusia. Co o tym myślicie ?? - spytała macocha i wszystkim się ten pomysł spodobał, oprócz mnie.
- To ja zaczynam - macocha więła duży łyk piwa, aż w oczach pojawiły się łzy, wstała i z całej siły śmignęła mnie kablem - jak źle odpowiesz to tak odemnie dostaniesz - kobiety zaśmiały się - Czyje gówno najbardziej ci smakowało ? - spytała a ja nie bardzo mogłam się zdecydować więc dostałam kolejny raz za opieszałość - Odpowiadaj suko jak cię twoja PANI pyta !! - ryknęła macocha.
- Twoje PANI - odopowiedziałam.
- Mów pełnym zdaniem suko !! - padło kolejne uderzenie.
- Pani, twoje gówno mi najbardziej smakowało.
- Ha ha ha - zaśmiały się kobiety - Zła odpowiedź, teraz mamusia cię ukarze za to że nie smakowała ci jej kupka. - pani Krystyna wzięła kabel zamachnęła się i z impetem wymierzyła karę. Pani krystyna okazała się dużo silniejsza niż moja macocha, skóra w tym miejscu nie zaczerwieniła się a dosłownie zsiniała.
- No więc ? Czyje gówienko ci smakowało najbardziej ? - znowu zapytała macocha.
- Wszystkie mi bardzo smakowały - odpowiedziałam i tym razem uderzyła mnie macocha.
- A jak bardzo ci smakowały ? Coś mało rozmowna jesteś. Mam ci pomóc ?
- Wasze kupki były bardzo smaczne, były cudowne i wyśmienite, chciałabym je jeść na okrągło i popijać moczem moich cudownych pań. - padło kolejne uderzenie z ręki mojej macochy.
- Wygodnie ci ? - zała pani Krysia
- Nie bardzo... ten fartuch - Pani Krysia odwinęła się i uderzyła w twarz tak mocno że zobaczyłam błysk przed oczami.
- Jaki fartuch ? - zapytała z udawany zdziwieniem - Widzicie tu jakiś fartuch ? Nie dość że jej przygotowaliśmy krzesło to jeszcze suka twierdzi ze jej nie wygodnie - otrzymałam kolejne uderzenie. Jeszcze nigdy w życiu nie byłam nawet w połowie tak mocno pobita jak teraz.
- Przepraszam pani - odpowiedziałam - Chciałam powiedzieć że jest mi bardzo wygodnie i bardzo pani dziękuję że włożyłaś mi fartuch w w...
- Gówno mnie obchodzi co chciałaś! - krzyknęła macocha i mnie zdzieliła sznurem. - Wiesz kim dla nas jesteś ? ODPOWIADAJ !!!
- Tak, jestem niczym, jestem zwykłą szmatą do wycierania, jestem suką i gównojadką, jestem tu tylko po to żeby żreć gówno swoich pań i pić ich siki. Moje panie mogą ze mną zrobić wszystko na co mają ochotę a ja jestem im za to wdzięczna. Jestem wdzięczna za karzdego śmierdzącego bęka który mi puszczą w twarz bo sama jestem zwykłym śmieciem.
- OOO - odezwała się pani krysia - Widzę że nasza suczka się powoli uczy. Zostawimy ją dzisiaj na noc na tym krześle. A rano posłuży nam jako kibelek, a potem się zobaczy. Chodźmy spać bo chyba za dużo wypiłyśmy, przecież jutro też jest dzień.
- Dobry pomysł mamusiu, możemy sobie jeszcze pokopać ? - zapytały siostry macochy.
- Oczywiście - zaśmiała się Pani Krysia i macocha patrząc jak jej 2 młodsze siostry z radością kopią mnie i biją.
- Uwielbiam patrzeć jak puchniesz suko od moich uderzeń - zańsmiała się Ania. - Ja też - dodała jej młodsza siostra i kolejne uderrzenia spadły na moją twarz, piersi i całe ciało.
Wreszczie panie się zmęczyły i wszystkie poszły spać a ja zostałam sama przywiązana do krzesła z rozciętą wargą i zasychającą krwią pod nosem.

Obudziło mnie nagłe uderzenie, nie wiedziałam co się dzieje, nagle cały świat zawirował. To zeszła macocha i przewróciła krzesło żeby jej było wygodnie nasikać w moje usta. Kucnęła i bez słowa oddała mocz. Później po kolei każda z pań się wysikała a pani Krystyna dodatkowo narzygała mi do buzi bo było jej niedobrze po wczorajszsym piwie i winie.
- Strasznie boli mnie głowa - skarżyła się pani Krystyna - To wszystko twoja ina szmato i jeszcze za to zapłacisz jak się tylko lepiej poczuję. A na dodatek to chyba mam sraczkę, również przez ciebie więc otwórz szeroko usta i zjadaj przysmak od twojej pani. - Usiadła na mych ustach całym ciężarem, myślałam że wyłamie mi szczęki i mnie udusi. Siedziała tak około dwóch minut a w me usta wlewała się jej sraczka. W końcu wstała i sikneła jeszcze na moją twarz i oczy i zadowolona z siebie wyszła. Po pół gdzinie wróciła macocha.
- Szmato!! nie przygotowałaś nam śniadania !! - ryknęła i kopnęła mnie piętą w podbrzusze że aż się zsusiałam.
- Przepraszam PANI.
- Nie przepraszaj suko tylko bierz się do roboty. - oswobodziła mnie ale nie mogłam się podnieść, oczywiście macocha pomogła mi kopniakami.
- Pani czy mogę wyjąc fartuszek z odbytu ? - zapytałam.
- Najpierw weźmiesz prysznic i przygotujesz nam śniadanie a kiedy będziemy jadły będziesz mogła go wyjąć - macocha uśmiechnęła się do mnie czule.
- Dziękuję Pani - odpowiedziałam i dostałam w twarz.
- Jestem głodna! Marsz do roboty.
Cały czas naga ale już czysta przygotowałam śniadanie, naj szybciej jak mogłam żeby się móc pozbyć fartucha. Panie kazały mi stanąć obok i czekać na polecenia podczas gdy same zajadały śniadanie. Pani Krystyna jadła jajka na miękko. Reszta jajecznicę i grzanki. Po kilku minutach macocha z pełną buzią rozkazała mi wyjąć fartuch z odbytu. Powolutku zaczęłam go wyciągać na początku nic nie czułam a potem coraz większą ulgę. Na koniec kiedy już prawie cały był na wierzchu ciśnienie samo wyrzuciło go na zewnątrz wraz z rzadkim kałem który zdążył sie uzbierać przez wczorajsze jedzenie ogromnych ilości kupy moich pań.
- O kur** - powiedziała pani Krystyna i zwymiotowała na ten widok. Macocha bez słowa wstała od stołu, podeszła do mnie i chwyciła za włosy sprowadzając do pionu. Najpierw włóż fartuch a potem zliż to co narobiłaś. Oczywiście włącznie z rzygami mojej mamusi która dzisiaj pokaże ci czym jest cierpienie za to wszytsko co jej zrobiłaś. Włożyłam więc brudny lepiący się od fekaliów fartuch na swoje poobijane ciało i na kolanach zlizywałam podłogę.
- Ależ ona paskudnie wygląda - powiedziała Ania z niesmakiem - fartuch jej śmierdzi jakby ktoś go uprał w gnojowicy. Wyglądasz suko gorzej niż szmata do podłóg - zachichotała a pani Krystyna ponownie zwymiostowała, tym razem na moją glowę.
- Teraz wygląda paskudnie, zkwitowała macocha - i wszystkie się zaczęły śmiać nawet pani Krysia.
- Twoje obowiązki na dzisiaj to: Służyć mojej mamusi jako splujka i kibel bo munia nie czuje się najlepiej. Służyć nam jako kibel i bez ociągania wszystko zjadać. Do jedenastej wszystkie podłogi mają być wylizane. O 11:00 zrobimy ci lewatywę. Potem zrobisz pranie i prasowanie i obiecuję ci że twoje życie zamieni się w piekło jeśli cokolwiek pobrudzisz brudasie albo nie zdążysz tego wykonać do 12:30. O 14:00 jjemy obiad. Jeśli cokolwiek nam nie zasmakuje dostaniesz 20 batów. Podczas obiadu będziesz robiła dla nas różne sztuczki np. stała na głowie albo się onanizowała albo wkładała fartuch raz w dupę a raz w ****ę, zobaczymy - uśmiechneła się - po objedzie pozmywasz naczynia a potem zrobimy ci lewatywę z pomyj. Później zetrzesz kurze w całym mieszkaniu i przygotujesz kolację. W trakcie kolacji będziesz nas tak samo zabawiać jak wczoraj wieczorem. Potem już tylko lewatywa i sen na twoim krzesełku związana i z fartuchem w dupie. Tak będzie teraz wyglądało twoje życie. W dzień będziesz chodzić w fartuchu który całą noc będziesz trzymała w odbycie. Cieszysz się ? - spytała macocha
- Tak Pani - odpowiedziałam. I tak zaczęło się moje nowe życie.

I tak mijały mi kolejne dni. Zdążyłam się już przyzwyczaić do fartucha rozpierajacego moje wnętrzności co noc i do chodzenia w nim za dnia. Jedynym problemem stało się uważanie żeby czegoś nie pobrudzić a było to dość trudne bo z fartucha prawie na okrągło dosłownie kapały nieczysości. A co spadło na podłogę musiałam oczywiście wylizać. Od tego całego lizania bolał mnie już język, myślałam że, moje Panie nie wymyślą już nic nowego. Niestety nadszedł taki dzień że mnie zaskoczyły. Wszystkie cztery dostały grypy i ja też. Było to koszmarne. Musiałam co chwilę przerywać swoją codzienną pracę jak pranie, gotowanie, czy lizanie podłóg i chodzić do każdej żeby zanieść cherbatę zjeść ich smarki, wypić wymiociny, mocz i sraczkę bo niestety grypa obiawiała się silnymi wymiotami i rozwolnieniem. Czasem kiedy przychodziłam załatwiały swoje potrzeby prosto w moje usta a czasem do wiadra jakie każda z nich miała przy łóżku. Każdego ranka kiedy się wykompałam a mój fartuch był ciągle w odbycie musiałam wylizywać swoje panie bo żadna z nich się nie myła. Najbardziej pociła się Pani Krystyna ale i reszta pań strasznie śmierdziała. Niestety nic nie mogłam na to poradzić byłam ich niewolnicą więc robiłam to czego chciały. Panie zabroniły mi korzystać z toalety tylko dły mi takie samo wiadro i do niego musiałam załawiać swoje potrzeby, a potem patrzyły jak wszystko zjadam albo wlewały mi zawartość całego wiadra do odbytu, zatykały fartuchem i zostawiały tak na noc związaną na krześle. Ale rano kiedy wyciągałam fartuch wszystko wypłwało i tak musiałam wszystko zjeść z podłogi. Całymi dniami chodziłam pół przytomna i bardzo podniecona i kiedy żadna z nich nie widziała onanizowałam się i to czasem kilkanaście razy dziennie. Oczywiście któregoś dnia moja macocha to odkryła i była bardzo niezadowolona.
- Ty szmato *******ona !! - krzyknęła - jak śmiesz sobie robić dobrze kiedy wszystkie twoje panie leżą chore ? Ty ****na suko tak cię za to ukarzę że popamiętasz! Poczekasz chwilkę aż włożę korzuszek i pójdziemy sobie do szopy za domem, weźmiesz ze sobą swoje krzesło, fartuch... o i dam ci jeszcze swój biały fartuch, tam będziesz miała dużo czasu na zastanowienie się co zrobiłaś. - macocha uśmiechnęła się upiornie.
- Pani co chcesz ze mną zrobić ? - Dostałam w twarz za to że się odezwałam ale tak mi się jakoś wymsknęło.
- Włożysz sobie fartuch w dupę, a drugi wypłuczesz w wiadrze z naszymi fekaljami. Najpierw poprzelewasz dotychczas zebrane nieczystości z wszystkich wiader i zaniesiesz też do szopy. Jak myslisz ile tam może być stopni ? 5? 10? - Hahaha - to ostudzi twój temperament. - Poszłyśmy do szopy.
- No to wkładaj fartuch w dupę. Tylko szybko bo mi zimno. - powiedziała macocha a ja posłusznie zaczęłam się męczyć - Daj, pomogę ci - i wepchnęła mi rękę z fartuchem prawie do gardła, macocha wytarła dłonie w drugi fartuch i kazała go wypłukac w wiadrze. Włożyłam ręce w fekalaia, były bardzo zimne.
- A teraz załóż fartuszek na siebie i siadaj na krześle szmato! - rozkazała macocha - Od czasu do czasu ktoś przyjdze żeby się polać resztami z tego wiadra żeby przypadkiem nie wysechł i żeby ci się za ciepło nie zrobiło bo znowu zachce ci się onanizować. - zaśmiała się macocha
- Jak długo będę tu misiała siedzieć? - spytałam.
- Jeszcze nie wiem - uśmiechnęła się macocha - myślę że kilka dni jakoś się bez ciebie i twojego smrodu obędziemy. Bedziesz siedziała sobie wygodnie na krzesełku i będziesz miała dużo czasu żeby się nauczyć porządnie zachowywać w moim domu. A jak już z tąd wyjdziesz to mam dla ciebie niespodziankę za kilka dni przyjdzie do nas dziewczyna twojego byłego chłopaka myślę że chciała z tobą powarznie porozmawiać na temat sexu i że przez niego twój były ciągle ciebie wspomina a jej się to bardzo nie podoba. Tak więc pomyśl sobie o czym porozmawiacie a teraz już lecę do domu bo strasznie zmarzłam. O tu jest termometr - 7 stopni to całkiem przyzwoicie, ciekawe jak będzie w nocy. Baw się dobrze szmato. - powiedziała macocha i wyszła zostawiając mnie ubraną w mokry zimny i śmierdzący fartuch na nie wiadomo jak długo.
Macocha wróciała do domu, wzięła leki, wyznaczyła dyżury dla siebie i sióstr kto kiedy robi posiłki, sprząta i znęca się nad pasierbicą. Krystynie nie przydzieliła żadnych obowiązków bo czuła się najgorzej. Potem wlazła pod kołderkę, podwinęła satynową koszulkę i onanizowała się kilka godzin aż zasnęła w rozkoszy i z błogim uśmiechem na twarzy. Rankiem następnego dnia pni Krysia poczuła się dużo lepiej i wszystkie cztery spokały się w jej łóżku, a raczej łożu i kochały się kilka godzin liżąc sobie na wzajem cipki. Po porannym sexie troszkę żałowały że nikt nie przygotował jedzenia i nie posprzątał ale bardzo podniecała je myśl że pasierbica siedzi zmarźnięta w brudnym mokrym fartuchu i cierpi. Koło południa przyszła Jola - dziewczyna mojego byłego chłopaka. Panie się ucieszyły i zaproponowały jej spędzenie z nimi kilku dni a ona się zgodziła. Wieczorem urządziły sobie popijawę co słyszałam aż w szopie i zasnęły nad ranem. Przestałam już czuć zimno, całe ciało miałam zdrętwiałe i czasem miałam chyba jakieś halucynacje. Jednak o wiele dłużej byłam zupełnie świadoma i przytomna niż bym sobie mogła życzyć. Godziny upływały przeraźliwie powoli. Czasem, ale żadko przychodziła któraś z pań i moczyła mój fartuch. Ale po pierwszym dniu przestały przychodzić. Nik już nie przychodził po nic i to mnie przerażało bo nie mogłam się uwolnić i zaczęłam się bać że którejś nocy po prostu zamarznę. Nie wiem ile czasu spędziłam w szopie bo straciłam poczucie czasu, ale w końcu przyszła po mnie pani Krystyna i pozwoliła mni z niej wyjść.
- O widzę że masz już dwa fartuchy - powiedziała pani Krystyna - to dobrze, granatowy będziesz miała w dzień na sobie a biały w dupie a w nocy odwrotnie. Dzięki temu twoja dupa będzie cały czas odpowiednio roz****na - Roześmiała się okrutnie. - Idź na górę nasza przyjaciółka bardzo chce cię poznać a czekała na to spotkanie z nami już kilka dni. Aha nie chciało nam się wynosić wiader i są prawie pełne więc przy okazji zjedz z nich wszystko bo chyba po tej głodówce masz na nie ochotę prawda ? Odpowiadaj jak cię pytam !
- Tak pani, jestem bardzo głodna i nie mogę się doczekać waszych cieplutkich kupek, sraczki i cudowneg moczu.
- To dobrze. Jola napewno wymyśliła sobie jakieś zabawy z tobą dlatego idź i przywitaj się i spytaj czy nie ma na coś chocty. Zapytaj ją czy nie zechciałaby kopnąć cię kilka razy z całej siły w krocze i brzuch. Hahaha - potem się dowiem czy pytałaś i jeśli się dowiem że nie, to ja cię kopnę i to kilkadziesiąt albo kilkaset razy suko!. A teraz spier***** mi z oczu! - krzyknęła a ja pomknełam do domu. Pech chciał że tego właśnie dnia chciała mnie odwiedzić moja przyjaciółka właśnie przchodziła przez ogród kiedy ja biegłam w brudnym łopoczącym na zimnym wietrze fartuchu przez który prześwitywało moje nagie ciało. Zdziwiła się na ten widok i zaintrygowana ale i z pewną obawą zapukała do drzwi. Otworzyła macocha.
- Czego ? - zapytała oschle wyginając się w progu i poprawiajac satynowy szlafrok.
- Dzień dobry, czy jest ????? - spytała moja koleżanka Kasia.
- Nie ma! - odburknęła macocha.
- Przecierz widziałam jak tu wchodzi przed sekundą.
- To jak widziałaś to po co się pytasz czy jest ?
- Chciałabym się z nią zobaczyć.
- Teraz jest zajęta.
- A kiedy będzie wolna? - Kasia nie dawała za wygraną.
- Nigdy - odpowiedziała macocha i chciała zatrzasnąć drzwi przed nosem dziewczyny, ale ta przytrzymała je nogą.
- Chcę ją zobaczyć, wydaje mi się że coś z nią nie tak.
- Gówno mnie obchodzi co ci się wydaje. spier***** albo pożałujesz.
- Nigdzie się z tąd nie ruszę, dopóki się z nią nie spotkam.
- A ja ci mówię że jeśli tu wejdziesz to już nigdzie się z tąd nie ruszysz - macocha była z jednej strony wściekła a z drugiej zaczynała ją bawić ta rozmowa.
- Nie rozumiem o co pani chodzi. Po prostu chcłałabym się zobaczyć z..... .
- Wejdź - z rezygnacją wpuściła ją macocha.
Dziewczyna weszła i już od progu zobaczyła Jolkę. Niecierpiała jej bo była wredną suką która wszystkich miała za nic i czuła się jak pępek swiata.
- O Kasia, jak miło że wpadłaś - rzuciła Jola.
- Co ty tu robisz ? - spytała zdziwiona Kasia - Zaprzyjaźniłaś się z .....?????
- To raczej ona zaprzyjaźni się za chwilę z moim gówienkiem - odpowiedziała ze śmiechem Jolka.
Słyszałam tą rozmowę pijac resztki nieczystości z wiader. Byłam tak głodna że poczułam ulgę kiedy mój żołądek wreszcie coś wypełniło. Pamiętałam co mi poleciła Pani Krystyna i musiałam iść do Joli. W końcu zebrałam się w sobie i wyszłam do kobiet.
- Dzień dobry pani Jolu. Czy nie zechciałaby pani kopnąć mnie kilka razy w krocze i w brzóch? - spytałam płonąc ze wstydu.
- Ale potwonie śmierdzisz szmato, a ten twój fartuch wygląda gorzej niż moja sraczka którą zaraz wypijesz. - powiedziała Jola a Kasia patrzyła na sytuację z roznącym zdziwieniem.
- Podobno od kilku dni nie wyjmowałaś fartucha z dupy pokarz naprawdę go tam masz ? - wysunęłam kawałek uważając by się nie zfajdać - O fuuu obrzydliwe. Włóż go z powrotem bo się porzygam. I połóż się na posadzce bo chcę ci nasrać do buzi. - Jola usadowiła się nad moją twarzą i zaczęla srać. A Kasia stała przerażona i zdziwoina nie wiedząc co się dzieje.
- A ty co się tak gapisz Kasiu ? - syknęła Jola - kładź się obok niej to ci naszczam do buzi. - Jola odwróciła się i chciała uciec ale przy drzwiach stała macocha i pani Krystyna. Już wiedziałam że zrobią z nią to samo co mi. Dla mnie było to przynajmniej podniecające ale dla niej ? Macocha podeszła i uderzyła kilka razy Kasię aż poleciała jej krew z nosa i kazała się rozerać do naga. Ta zdziwioa i widząc że nie ma wyjścia rozebrała się i stanęła naga zasłaniając jedną ręką piersi a drugą krocze.
- Wstydzisz się ? - spytała Krystyna - to załóż to - i wyrwała fartuch z mojego odbytu tak że z bólu puściły mi zwieracze i rzuciła w nią.
- Ciesz się że jest cieplutki, prosto z dupy twojej kochanej koleżanki. Nosiła go tam kilka dni więc powinien ci się podobać. No już zakładaj! - macocha znowu uderzyła ją kika razy i Kasia założyła brudny fartuch. Cały kołnierz pokrywał galetowaty brunatny śluz. Fartuszek śmierdział ochydnie. I po kilku sekundach Kasia zwymiotowała na siebie. Kobiety tylko się zaśmiały.
- Jak tak dalej pójdzie, będziemy musieli kupić więcej fartuchów. Żeby im odbyty porządnie roz****ć. Za chwilę wpadnie tu Artur i będzie chciał trochę po*******ić kakaowych oczek. - Zaśmiała się macocha.
- No tak, nasza pasierbica jest już przygotowana na jego przyjęcie a ciebie Kasiu trzeba będzie szybko poszerzyć bo Artur uwielbia roz****ne dupy. Aniu, córeczko skocz do schowka na szmaty, powinny tam jeszcze być jakieś fartuchy. - Poprosiła pani Krysia. Po kilku minutach Ania wróciła z trzema dużymi fartuchami.
- To wszystkie co są, chyba bo nie chciało mi się odsuwać wszystkiego i za regałem jeszcze coś może lerzeć.
- Ugh, jakie brudne i zakurzone gdzie to lerzało ? - zpytała Krystyna
- Na podłodze pod kaloryferem, przy tej ścianie którą się ciągle zalewa z łązienki na piętrze.
- Ah. No widzisz mamy dla ciebie Kasiu aż trzy śliczne fartuszki które ci teraz osobiście i własnoręcznie wsadzę w dupę. Cieszysz się ?
- Od*******cie się i natychmiast mnie z tąd wypuście ! - krzyknęła Kasia, ale kobiety już ją złapały i nieruchomiły tak że ich mamusia mogła włożyć fartuszki w odbyt dziewczyny. Ta darła się niemiłosiernie. Jakby ją kto żywcem ze skóry obdzierał.
- Niech któraś wsadzi jej coś do gardła bo mnie zaraz krew zaleje - powiedziała Krystyna. A macocha zebrała szlam zebrany na końcu wiadra z fekaliami i cisnęła dziewczynie w usta. Skutek był natychmiastowy. Tylko ta teraz zaczęła pluć. Ania po chwili przyniosła szmatę i problem z głowy. Pani Krystyna męczyła się ze 20 minut zanim jej się udało wepchnąć wszystkie fartuchy w dupę dziewczyny. Po chwili kasia przestała się zupełnie szamotać i tylko z jej oczy płynęły nieprzerwanym strumieniem łzy. Potem do akcji weszła Jolka i zaczęła kopać kasię w podbrzusze dokłądnie w miejscu w którym "przytyła" od fartuchów. Wiem jak to boli bo ze mną robiły to samo, wrażenie jakby miały zaraz pęknąć jelita - tylko że ja cierpiałam z jednym fartuchem a ona z trzema.
- I jak ? chcesz już wypić mój mocz czy dalej będziesz udawać że nie wiesz o co chodzi ? - zapytała ją Jolka. Kasia kiwnęła twierdąco głową, więc Jola zdjęła jej knebel nasikała slinym strumieniem w drżące usta dziewczyny i założyła ponownie knebel. Potem panie związały nas ze sobą. Kasia leżała podemną i nasze fartuchy skleiły się, resztki nieczystości wycisnęły się po bokach naszych złączonych ciał. Kasia była przyjemnie ciepła. Było mi na niej bardzo wygodnie i cieszyłam się tą chwilą. Teraz nie byłam przynajmniej sama, no i leżałam u góry. Wiedziałam że Kasia przez to bardzo cierpi, ale nic nie mogłam zrobić... a nawet jak bym mogła to moze też bym nic nie zrobiła tak mi było teraz z tym wszystkim dobrze. Do czasu kiedy nie przyszedł Artur. Kawał chłopa z członkiem tak ogromnym że na żadnym pornolu tak wielgo by się nie znalazło zgwałcił mnie kilka razy analnie a moja macocha i jej matka i siostry śmiały się tylko. Bolało strasznie aż się posikałam, zresztą Kasię tak samo musiało boleć bo leżała podemną. Kiedy skończył powiedział że idzie się już umyć i że nie ma ochoty na drugą śmierdzącą dupę i że następnym razem mamy być czyste bo nie zapłaci. Dał pieniądze pani Krystynie i wyszedł.
- Widzisz dziwko, nawet żaden facet nie chce cię wyruchać - powiedziała do Kasi - poleżysz więc tu sobie z trzenma fartuchami w dupie żeby ci się dobrze odbyt uformował z naszą pasierbicą dla towarzystwa a my pójdziemy pooglądać telewizję bo mamy już dość tych smrodów. - i poszły sobie a myśmy zostały. :sraka: :obrzygal: :kupa: :samoboj:
  Temat: No Life
DrFixxxer

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń:

PostForum: Suchary   Wysłany: 2012-11-23, 01:20   Temat: No Life
siedzi sobie typek przed kompem i jest bardzo skupiony na grze...
staje przed nim jego dziewczyna, która ma chcice, rozebrana do naga i czeka. ten na nią spojrzał i rzucił:
-ubierz się bo zmarzniesz... :lodowka:
  Temat: Szpagaty
WhiteAngel

Odpowiedzi: 26
Wyświetleń:

PostForum: Czarne fotki   Wysłany: 2012-11-12, 15:14   Temat: Szpagaty
eee moja dziewczyna jest blondynką :D a tu ekstra dowcip:

Małżeństwo, nowy dom... piękna łazienka z wieloma lustrami.
On poszedł zaprosić na parapetówkę, a ona naga zaczęła tańczyć w łazience patrząc na swoje piękne ciało. Zrobiła szpagat i się przyssała!
Mąż wraca, patrzy, łapie pod pachy, próbuje podnieść.... nic!
Dzwoni po majstra. Ten przyjechał, patrzy i mówi:
- Panie, trzeba kuć!
- Co Pan, kurwa? Gres z Włoch za 4 tys. euro!
- Jest inna metoda, ale może się nie spodobać...
- Panie, wszystko ale nie gres...
Majster ślini palce, łapie ją za sutki i zaczyna delikatnie kręcić...
- Co Pan, kurwa odpierdalasz? - pyta mąż
- Panie...podnieci się, puści soki, przesuniemy do kuchni i oderwie się z gumoleum.
  Temat: Najlepsze cytaty z Radia Maryja II
Maderfakermen

Odpowiedzi: 32
Wyświetleń:

PostForum: Inne czarności   Wysłany: 2012-03-11, 16:22   Temat: Najlepsze cytaty z Radia Maryja II
Zasłyszane na antenie Radia Maryja:

ekspert RM: - Masoni są narzędziem szatana, a ich znakiem jest słońce. Zwróćcie uwagę, że ten znak starają się umieścić wszędzie. Na przykład w Polsacie się ono pojawia i na butelkach wody "Bonaqua", i jako logo partii Unia Wolności. Żebyśmy mieli kilkuset takich ojców Rydzyków w Polsce, to nie musielibyśmy się bać masonerii.

telefon do RM: - Postuluję wyrzucenie z nazwy telewizji Polsat liter: pol. Bo to nie polskie. I co wtedy zostanie? Sat zostanie. I jak dodamy do tego skrót od anteny, zobaczymy całą prawdę Sat-an!

ekspert na antenie RM: - Weźmy słowo "komputer". Wszystkie litery w tym słowie przyporządkujmy kolejnym liczbom w alfabecie, potem dodajmy je do siebie i pomnóżmy przez 6. Co otrzymamy? Otrzymamy 666.A więc i komputer i Internet to narzędzia diabła.

telefon do RM: - Poszłam do księdza i żalę się, że już nie mam siły, bo piętnaście lat żyję pod jednym dachem z pijakiem,
a ksiądz westchnął i powiedział:
- Ty masz jednego pijaka, a ja mam ich całą parafię.

o. Rydzyk: - Polska stała się terenem misyjnym dla pogan. Ich wysłannikami są prostytutki przy drogach. Siać... trzeba siać, siać, siać...

telefon do RM: - Ja sobie taką modlitwę wymyśliłam sama. Mogę powiedzieć?
- Prosimy...
"Jak to dobrze, że jesteś, ojcze Rydzyku, jak to dobrze, że ciebie ta mama urodziła, niepokalana...

ekspert RM: - To tylko ateiści szukają wszędzie spisków, że wszędzie jest spisek, węszą, że wszystko przez ten spisek. A my, katolicy, wiemy, że to nieprawda. Wiemy, że jest tylko jeden spisek, na czele którego stoi szatan. I on upodobał sobie atak na Polskę, bo Polska jest monarchią, bo mamy swoją królową, bo oddaliśmy się w niewolę Matce Bożej.

ekspert RM: - Jest taka książka dla dzieci pod tytułem "Doktor Dolitle". To jest straszna książka i jeszcze na dodatek lektura. Ona równa zwierzęta z człowiekiem, czyli równa człowieka ze zwierzęciem. To jest doktryna masońska: świnia jest taka sama jak i ja.

o. Rydzyk: - Trzeba pić zioła, bo to nie chemia. Ale jak się je pije na przykład o północy, stojąc na jednej nodze, to już wtedy zaczynasię okultyzm i diabeł.

słuchacz RM: - Chciałem pozdrowić moją zmarłą siostrę. Żeby zawsze była zdrowa.

o. Rydzyk: - Popatrzcie na te kobiety na ulicach. Tak chodzą i się ubierają, jak gdyby były prostytutkami. Popatrzcie, ile mamy w Polsce prostytutek. Ulice pełne prostytutek... na każdym kroku...

ekspertka RM: - Telewizja i gry komputerowe mogą być przyczyną masturbacji,która będzie później przeszkadzała w tworzeniu więzi rodzinnych. Badania na całym świecie wskazują, że masturbacja jest główną przyczyną rozwodów na całym świecie.

rozmowa na antenie RM: - Tu Radio Maryja, katolicki głos w twoim domu. Słuchamy, kto się do nas dodzwonił?
- Tu... tu... Włodź...dź... dzi... mieeerz z No... oooo...weg...g...g... Sącz...cz...cza...
- O widzę, że z Panem sobie nie porozmawiamy...

modlitwy na antenie RM: - Słuchamy, Radio Maryja... w czyjej intencji modlitwa?
- Ja bym chciała się pomodlić za wszystkich oszustów, kłamców i złodziei... no i za ojca dyrektora oczywiście.

słuchaczka: - Pojechałam na pielgrzymkę na Węgry i widziałam, że księża, co byli z nami, kupowali w dużych ilościach winiaki...
o. Jacek: - Mówi pani nie na temat dzisiejszej katechezy.

rozmowa na antenie RM: - Jak to jest ojcze? Znajoma chodzila po domach i zbierala pieniądze na RM i wpadła do piwnicy głową w dół i teraz ma wstrząs mózgu i cała poraniona jest... - Może źle zbierała...

Ojciec Rydzyk: Ja już nie mogę się na to wychowanie seksualne patrzeć. I popatrzcie, jak ono jest wprowadzane w Polsce. Rękami katolików jest wprowadzane. To jest normalny instruktaż. Dzieci się instruuje, jak robić samogwałt, jak sobie robić dobrze... bez Boga.

telefon do RM: - Ojciec mówi o pornografii, a może zaczęlibyśmy jej zwalczanie od kościołów, od tych kobiet, które przystępują do komunii w spódniczkach tak krótkich, że im cały interes widać, a kapłan, zamiast to przez mikrofon zganić, to tylko się oblizuje

Ojciec Rydzyk: - Byłem w Białymstoku i widziałem taki perfidny plakat. Taki wielki... niby był przeciwko AIDS. Pisało na nim: Wszyscy to robicie, ale róbcie to z głową - Jakież to wstrętne... wszyscy robicie, a przecież ja tego nie robię.

Słuchacz: - W Oświęcimiu nigdy nie było komór gazowych. Ta propaganda głoszona jest przez lobby homoseksualistów amerykańskich. Ojciec Piotr: - Chyba przez lobby żydowskie. Słuchacz - A to nie na jedno wychodzi?

Słuchaczka RM: - Idę sobie ulicą, patrzę, a tu takie szesnastoletnie ku... wkładają za wycieraczki samochodów ulotki agencji towarzyskich. Patrzę za chwilę, a jedną taką ulotkę wyciąga nasz ksiądz proboszcz. No to pytam się jego, po co mu ona. A ksiądz odpowiedział, że przyda się jako zakładka do książki. Już nie wiem, co o tym myśleć.

Słuchaczka: - Słuchałam pana wypowiedzi i muszę przyznać, że była ona na bardzo niskim poziomie, wręcz na poziomie żenującym. Ojciec Rydzyk - Widzicie... to telefonował do Radia Maryja szatan, choć o niewieścim głosie. A jeśli to nie sam szatan dzwonił, to jego niewolnik o imieniu Urszula.

Słuchaczka: - Papierosy, chłopcy, trochę alkoholu... no puszczam się i jestem szczęśliwa, i jest mi dobrze. Ojciec Piotr - Dziecko... czy ty wykręciłaś właściwy numer telefonu?

Rozmowa na antenie RM: - Wy tak ciągle mówicie, że ona była zawsze dziewica. - Tak, proszę pana. - To ja jej strasznie współczuję

Gość RM: - A co robisz, ojcze Jacku, gdy widzisz, teraz w lecie, piękną, skąpo ubraną dziewczynę? Ojciec Jacek - To rzeczywiście trudne pytanie, ale tylko trudne na oko. Bo ja wtedy natychmiast myślę o wielkości Stwórcy, który był w stanie coś tak doskonałego stworzyć. I jestem dla niego pełen wdzięczności

Słuchaczka: - Ja mieszkam w żarach i poszłam zobaczyć ten Przystanek tego Owsiaka. To jest, proszę ojca, diabelstwo... mówię ojcu: diabelstwo. Tam piwo leje się strumieniami i wszyscy ze wszystkimi się... no nie wiem, jak to powiedzieć, żeby ojca nie obrazić... no, pieprzą się. o. Jacek: - No, teraz to dopiero pani obraziła i mnie, i Pana Boga. Trzeba było powiedzieć: uprawiają deprawację.

Fragmenty bezpośredniej relacji z Przystanku Woodstock: Jest nas tu na Przystanku Jezus bardzo dużo... bardzo dużo katolickiej, pięknej, wspaniałej młodzieży. Rozglądam się i widzę coś około pięćset osób. A dookoła tłum... ze dwieście tysięcy młodych ludzi w rękach szatana. Widziałem dziewczyny, nagie dziewczyny z kartkami: "Oddam się za pięć złotych". Mój Boże... Jak one siebie cenią... za pięć złotych... To jest chyba jakaś gorsza kategoria ludzi. Tu są tysiące smutnej, bardzo smutnej młodzieży. I oni wszyscy się śmieją.

Telefon do RM: - Od trzech miesięcy słucham wyłącznie Radia Maryja. Wyrzuciłem telewizor na śmietnik, a w radiu urwałem gałkę, tak aby nikt z rodziny nie mógł zmienić stacji i teraz jest tylko wasze radio u mnie w domu. I jestem naprawdę wolnym człowiekiem.

Słuchacz: - Polaków to powinno się rozróżniać po nazwiskach. Np. Płotka, Kąkol, Krawiec, Hebel... od razu widać, że to prawdziwi Polacy z dziada pradziada... o. Jacek: - Tak, ma pan rację... Tylko z tym Heblem to ja bym dyskutował...

Ekspert RM: - Muzyka techno w takim samym, a może nawet większym stopniu co narkotyki, uzależnia. Wywołuje bowiem w organizmie podobne reakcje chemiczne. Prowadzi też do rozwiązłości seksualnej.

o. Rydzyk: - Każdy liberał jest durniem, a każdy dureń - liberałem.

Słuchaczka: - Pół emerytury będę oddawać dla mojego ukochanego Radia Maryja. o. Jerzy: - To pięknie. A ile ma pani tej emerytury?

o. Rydzyk w Rozmowach Niedokończonych: - Podchodzi do mnie taka mała dziewczynka... no może miała z dziesięć lat i opowiada, że na początku wakacji przyszli do niej do domu koledzy i koleżanki i zaproponowali: założymy bandę. I założyli... podwórkowe kółko różańcowe. Takie wspaniałe dziecko...

telefon do RM: - Od kilku lat postanowiłam walczyć z tymi wstrętnymi wulgaryzmami w języku polskim. Na przykład idę przez park i słyszę, jak młodzi ludzie - tacy po trzynaście, czternaście lat - co drugie słowo tylko kurwa i kurwa. No to podchodzę do nich i mówię: "Ja wam, gówniarze jedni, zaraz nogi z dupy powyrywam". I wie ksiądz, że to skutkuje...

o. Rydzyk: - Jest takie przysłowie: "Jedno jabłko zjedz dziennie, a lekarz będzie z daleka od ciebie". Żydzi to jabłko zamienili na czosnek i teraz wszyscy porządni ludzie są z daleka od nich.

Słuchaczka: - Skąd się w Polsce bierze ten antysemityzm? Ja jestem właśnie takiego pochodzenia... o. Jacek: - Współczujemy pani wszyscy...

Transmisja mszy z udziałem ojca Rydzyka: - Ile tu dzieci koło mnie! A tu taka mała dziewczynka... Ile masz lat? No co, nie umiesz mówić? Ile masz lat? Nie powiesz księdzu? No, ile masz lat? Głupie jakieś to dziecko, czy co?

Słuchacz: - Jak się do was dzwoni, to trzeba pochwalić Maryję zawsze dziewicę... prawda? o. Jerzy: - Tak jest przyjęte. Słuchacz: - Ale to przecież było dwa tysiące lat temu, to skąd wiadomo, że ona jest nadal dziewicą? o. Jerzy: - No... pan sobie musiał dzisiaj nieźle golnąć.

Słuchacz: - Jedziemy właśnie z pielgrzymką rowerową dookoła Polski, a na koniec do Częstochowy i co pięć kilometrów stajemy i odmawiamy różaniec. o. Rydzyk: - To pięknie, tylko czy w ten sposób dojedziecie do Częstochowy w tym roku?

Słuchacz: - Postanowiłem w następnych wyborach głosować na Platformę Obywatelską. o. Rydzyk: - No to pan cierpi na schizofrenię. Trzeba się przebadać, a ja pana na razie wyłączam.

o. Rydzyk w Rozmowach Niedokończonych: - Ludzie pokazują palcami, jakim ja samochodem jeżdżę. że mercedesem klasy S. A niby czym mam jeździć? Na krowie mam jeździć? Głupoty takie gadają... mogę na krowie, ale gdzie ja bym tę krowę trzymał w Radiu Maryja?

Słuchaczka: - Ja już z nerwów to nie mogę słuchać tych głupot, które wy wygadujecie. Gdybym miała jakąś spluwę, to bym wam wszystkim w łeb wypaliła. o. Rydzyk: - No i widzicie państwo to komunistyczne miłosierdzie, które czasem do nas telefonuje, te esbeckie metody "w łeb bym wam wypaliła". Ech... sam czasem żałuję, że nie mam - jak to ta pani powiedziała? - że nie mam spluwy! Trzeba siać...

Słuchacz: - Ja już pięć godzin do was dzwonię i dopiero teraz się dodzwoniłem. Chciałbym zaprotestować przeciwko temu, że wy tak bez przerwy na tych żydów nadajecie... o. Rydzyk: - No to niech pan sobie następne pięć godzin jeszcze do nas podzwoni.

o. Rydzyk w Rozmowach Niedokończonych: - W Koszalinie podszedł do mnie taki jeden i prosi o pięćdziesiąt groszy, a ja musiałem nos zatykać i uciekać... taki był niemyty. Dlaczego oni się nie myją? Kochani, trzeba się myć i siać, siać, siać... bo tylko jak będziemy siać, to zgasimy płomień nienawiści.

Ekspert RM: - Miłość do Boga można wyrażać w rozmaity sposób. Na przykład można postanowić sobie: dziś nie nażrę się czekolady jak świnia.

Słuchaczka: - Ja się tego nie wstydzę. Mam siedemdziesiąt lat i wszystkim mówię, że jestem dzieckiem Radia Maryja i ojca Rydzyka. o. Jacek: - No, wie pani... To ostatnie stwierdzenie może być ryzykowne...

o. Jerzy: - Ekonomia to jest coś takiego: mam w domu odkurzacz i muszę się zastanowić, czy odkurzać codziennie, czy też sprzedać ten odkurzacz i za te pieniądze wynająć sobie firmę, która będzie mi odkurzała. Słuchacz: - Wie ksiądz co? Ja myślałem, że my rozmawiamy poważnie, a ksiądz tu jakieś brednie opowiada. A ten odkurzacz to niech sobie ksiądz w dupę wsadzi. Szczęść Boże!

o. Rydzyk w Rozmowach Niedokończonych: - Jest taka gazeta "Fakty i Mity" i wszyscy tam pracujący przedtem pracowali w departamencie czwartym UB. A ten ksiądz, który porzucił kapłaństwo... Ja się modlę za niego i to nic nie daje, bo on jest coraz bardziej jakiś pokaleczony. Na niego to już nawet sierpa i młota szkoda używać...

Młoda słuchaczka RM: - Odmawialiśmy koronkę do Najświętszego Serca, a do domu przyszedł pijany tatuś i zaczął kląć. Potem usnął... No to mamusia położyła na nim obrazek z Panem Jezusem. Od tego czasu już nigdy nie widziałam pijanego tatusia. o. Jacek: - Przestał pić? Młoda słuchaczka RM: - Nie wiem, bo w ogóle gdzieś zniknął.

Słuchacz: - Wychowanie do życia w rodzinie. Ja wiem, co to jest... To jest wychowanie w polskich szkołach do życia w burdelach. Niech mi ksiądz nie przerywa. Ja mam osiemdziesiąt lat i już przed wojną bardzo często widziałem takie młode, zdeprawowane dziewczynki w burdelach we Lwowie.

o. Rydzyk w Rozmowach Niedokończonych: - Mam właśnie w ręku program SLD. Nie wiem, czy ja te ręce potem domyję...

Dobranocka w RM: - Masz na imię Wojtuś? Jak pięknie i bardzo ładnie zaśpiewałeś piosenkę, więc mamy dla ciebie nagrodę. Mam w ręku kasetę o podwórkowych kółkach różańcowych. Chcesz taką kasetę? - Nie!

Rozmowa na antenie RM: - Proszę powiedzieć słuchaczom, dlaczego zdecydował się pan kandydować w przyszłych wyborach do Sejmu. - Bo Polska jest sprzedawana i tylko Radio Maryja o tym głośno mówi. Jak będę posłem, to w każdym urzędzie, na ulicach i nawet w restauracjach będą wisieć głośniki nadające tylko audycję ojca dyrektora. Bo jak Polacy nie mają żadnych wartości, to niech chociaż mają wartości chrześcijańskie. Jestem też przeciwko eutanazji nienarodzonych dzieci.

Słuchaczka: - Mąż sprzedał dosłownie wszystko z domu na wódkę. Ale jak chciał już sprzedać radio, na którym słucham Radia Maryja, to się zdenerwowałam.

o. dyrektor: - Pani Agnieszka? Jak miło... Prosimy o pani świadectwo... Słuchaczka: - Trzeba siać, siać, siać, siać, siać... Siać... o. dyrektor: - Zamurowało panią z tym sianiem, czy co?

Ojciec dyrektor w pogadance: - Pojawiły się billboardy reklamujące miesięcznik... tak zwany dla mężczyzn. A na nich była naga kobieta. Wyuzdana, wstrętna, brzydka. Idę i widzę tych wszystkich młodych mężczyzn, którym na jej widok ślina z gąb cieknie. Szatan, mówię wam, szatan.

Słuchaczka: - Tadeusz? Dzień dobry. To ja - Maria... o. Rydzyk: - Dlaczego mi pani mówi po imieniu? Ja nie znam żadnej Marii... To znaczy jedną znam... ale ona by raczej do mnie nie zadzwoniła...

o. Rydzyk: - Rozmawiam kiedys z taka; dziewczyna;. Niby sukienka do ziemii... dobrze, ale patrzę, a tu taki dekolt... rozpruty niemal do pępka. Biedne dziecko... myslę sobie... potem dziwisz się, że mężczyzni patrza na ciebie jak na zwierzę. Kochani, trzeba siać, siać i zbierać ziarno. Jakos dzisiaj nie kontaktuję tak... dobrze.

o. Rydzyk: - Patrzę... leży na ziemi nieprzytomna staruszka. Podchodzę i pytam ja, co się stało? A ona: - A co to pana obchodzi.

telefon do RM: - Człowiek, który nie modli się i nie słucha Radia Maryja, jest jak to bydlę.

telefon do RM: - Ja jestem już babka mam 75 lat. Tyle lat żyłam z alkoholikiem - już zaczynam płakać - i urodziłam z tym alkoholikiem córkę, która wyszła za maż też za alkoholika. Urodzili dziecko, też alkoholika...

słuchaczka RM: - Jak byłam mała, to przychodził do nas taki wysoki ksiądz. Brał mnie na ręce i tak gładził po pupce. Teraz jestem duża, ale czasem tak bardzo chcę, aby tamten ksiądz znów mnie przytulał i głaskał po pupie.

rozmowa na antenie RM: - Niech będzie pochwalona Maryja zawsze dziewica. Czy będę na antenie?
- Już pan jest na antenie.
- A co mi ksiadz za pierdoły opowiada, kiedy mam właczone Radio Maryja i tam teraz słyszę ojca dyrektora!
- Bo jeszcze fale radiowe do pana nie zdażyły dolecieć. I proszę się kulturalnie wysławiać.
- Aha...

rozmowa na antenie RM: Boję się potępienia, boję się diabła, boję się wszystkiego. Wszędzie jest diabeł i mówi do mnie. Już mnie nawet księża nie chcą spowiadać...
No nic. Życie jest piękne, ale trzeba się pchać do przodu. Kulturalnie, ale pchać. Alleluja.

ekspert RM: Byłem na audiencji u ukochanego Ojca Świętego. Patrzę, Polacy, nawet duża grupa. Siedzą sobie na chodniku i czekają na papieża. Patrzę, a oni chleją wódę i cieszą się, że ich nikt nie zaczepia. Prosto z butelek pili. Albo matki katoliczki... jeżdżą do Niemiec na truskawki i zamiast zbierać, to się tam sprzedają, bo to łatwiejszy zarobek. Potem w domu mąż się dziwi: ale ty ciężko pracowałaś, że tyle pieniędzy przywiozłaś. A ona nie truskawki zbierała. Potem do kościoła idzie i się modli... No... wzór do naśladowania. Z dziećmi za rączkę do komunii. Obrzydliwość... Te dzieci są przykrywką dla bydlęcia.

o. Rydzyk: Niektórzy ludzie nie myślą. Tzn. mówią że myślą, myślą że myślą, ale nie myślą!

Ogłoszenie RM: Uwaga, wszyscy chcący wesprzeć Radio Maryja!
1. W urzędach pocztowych znajdują się specjalne druki o następującej treści:
Cel Radio Maryja Dar dla Radia Maryja w Toruniu Bank pocztowy SA pierwszy oddział w Toruniu 131263-61580-27006-100-0/0
My, katolicy, bierzemy taki druk do ręki!
2. Wypełniamy druk i wysyłamy na rzecz Radia Maryja 1 grosz.
W urzędzie mogą nie chcieć przyjąć jednego grosza, ale wtedy trzeba się kłócić, bo pocztowcy nie mają prawa odmówić przyjęcia naszego wsparcia na rzecz naszej ulubionej stacji.
3. Za nami staje nasz kolega i też wpłaca 1 grosz. Uwaga: nie płacimy nic za przekaz, ponieważ płaci za niego odbiorca - taka jest umowa radia z pocztą.
4. Za nim staje nasz trzeci kolega i również wpłaca grosz.
5. Następnie znowu my wpłacamy 1 grosz i tak w kółko.
6. Wysyłamy w sumie 120 groszy, trzy razy (w sumie 360 groszy, czyli 3,6 PLN).
7. Operacja ma sens.
Za każdy z przekazów Radio Maryja płaci poczcie opłatę pocztową (ok. 3,6 zł). 3,6 x 360 to 1296 zł opłaty pocztowej zapłaconej przez radio.
8. 1296 zł odjąć wpłacone przez nas 3,6 zł daje niecałe 1293 zł ujemnego 'wsparcia' dla rozgłośni.
9. UWAGA! Wpłacać pieniądze na rzecz radia mogą również niewierzący."

o. Rydzyk: - Alleluja i do przodu!


Ciemny lud, a nie chce kupić...
 
   Popularne tagi
naftowa  pechowy brian  najlepsze porady  next actor  nie naprawiaj tego  top level  clothes  grand prix wielkiej brytani  ekspozja  zdjęcię  120 lat  czescy nacjonaliści  chłopcem
[ KWEJK ] [ JEB Z DZIDY ] [ WĄCHAM KSIĄŻKI ]