Znalezionych wyników: 50

Posty z miesiąca:
Autor Wiadomość
  Temat: MMA vs złodzieje
PoloniaJuby

Odpowiedzi: 36
Wyświetleń:

PostForum: Czarne fotki   Wysłany: Wczoraj 16:54   Temat: MMA vs złodzieje
zgonex napisał/a:
rzeczywiście kurwa, straszni napastnicy - 170cm, 60 kg wagi :facepalm: jedną ręką bym ich poskładał. jakby zaatakowało ją dwóch facetów a nie dzieciaków dostałaby taki wpierdol, że nie wiedziałaby którędy do kuchni, jeszcze by jej dupsko zerżnęli.




Kolejny frajer z problemami z erekcją który myśli że jest samcem alfa... :facepalm: Trenowałeś kiedyś coś? Trenowałeś kiedyś z laskami? Nie? To skończ pierdolić. Bo jestem święcie przekonany że 50 kg laska by Ci bez problemu założyła trójkąt czy kimure i połamała by Ci te twoje przeszczepy i byś płakał jak pizda samcu alfa.

Jak Mnie wkurwiają takie życiowe cipy co to myślą że są kurwa panami i władcami bo w domu bije 6 letniego brata i kurwa ura bura król podwóra.

Zanim zaczniesz pierdolić jakieś głupoty najpierw polecam iść na trening i zmierzyć się z jakaś laską..z chęcią to nagram żeby wszyscy mieli z Ciebie beke kozaku.
  Temat: Sprawdź czy jesteś gejem.
qwerty1234567890

Odpowiedzi: 34
Wyświetleń:

PostForum: Inne czarności   Wysłany: 2015-06-30, 23:40   Temat: Sprawdź czy jesteś gejem.
A na koniec facetowi z ryjem uciapkanym z oleju z żeberek, żałobą za paznokciami z bebechem od piwa, cyckami w rozmiarze B lub C i szczynami w butelce pod biurkiem zostaje walenie konia do zdjęć fejsie, pierdolenia baby do kuchni i miecza oraz rozgłaszanie wymogu, że laska ma być cycatą żyletą, kiedy żadna na owego grubasa nie spojrzy, chyba tylko przez przypadek :-)
  Temat: Córeczka tatusia
Peter-Norivotset

Odpowiedzi: 31
Wyświetleń:

PostForum: Czarne filmiki   Wysłany: 2015-04-12, 09:33   Temat: Córeczka tatusia
enavax napisał/a:
Ja to ją podziwiam że ona mimo najebania nadal ma na nogach szpilki.
I zamknijcie japy, bo kurwa dżentelmeni z was tacy że nic tylko iść się najebać. Czepiacie się że laska ma być damą, bo kiedyś kobiety się szanowały? A co to kiedyś dziwek nie było? Ludzie się nie zdradzali i nie puszczali na prawo i lewo? Było dokładnie to samo o ile nie gorzej, ale kiedyś nie było internetu i jak się kobita najebała to nikt jej nie nagrywał, tylko ludzie starali się takie incydenty ukrywać.
Jak kobieta może się doprowadzić do takiego stanu? A facet może?
Ruszcie dupska sprzed komputerów i zobaczcie jak wygląda rzeczywistość, bo tacy jesteście kurwa fajni i jeździcie po dziewczynie która za dużo wypiła? Jakbyście ją spotkali na imprezie to który koniobijca by się rzucił pierwszy do ruchania? Kobiety się staczają do takiego poziomu, bo facetom w inny sposób już się nie chce ich zdobywać. Dla obydwu stron to najłatwiejsza opcja do zabawienia się i tyle.

Wypierdalaj dziwko do kuchni i zamknij tą mordę kurwo
  Temat: Laska zaatakowała kierowcę nożem w szyje
~Byt

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń:

PostForum: Czarne filmiki   Wysłany: 2015-03-02, 09:13   Temat: Re: Laska zaatakowała kierowcę nożem w szyje
Sanjizz napisał/a:
wyszła z kuchni i takie czary


Kurwa jego w mandoline, ile można.. :-/
  Temat: Laska zaatakowała kierowcę nożem w szyje
Sanjizz

Odpowiedzi: 14
Wyświetleń:

PostForum: Czarne filmiki   Wysłany: 2015-03-02, 08:28   Temat: Laska zaatakowała kierowcę nożem w szyje
wyszła z kuchni i takie czary :jezdziec:
Pewnie coś na gazie zostawiła :-|
  Temat: Weź Ada wypierdalaj :]
Stnq

Odpowiedzi: 61
Wyświetleń:

PostForum: Czarne filmiki   Wysłany: 2015-01-16, 16:20   Temat: Weź Ada wypierdalaj :]
@Preliator chyba Cię nieźle popierdoliło :D Jak przyjdzie mi bachor i będzie deptał po butach, pluł i kopał, to go złapię za fraki, wykręcę łapska i zawołam rodzica. Jak jakaś laska będzie mnie próbowała walnąć, spoko, raz mnie walnie bo przecież nie trzymam gardy w domu, ale niech spróbuje kurwa drugi raz. Oboje jesteśmy ludźmi i jeśli ja nie trzaskam jej po pysku jak się na nią wkurwię, to tego samego oczekuję od innych (nie tylko od niej). Jakiś poziom rozmowy musi być zachowany.

Ady nawet nie trzeba pierdolnąć, przewrócić (ale z impetem, żeby ją szoczek jeszcze trzepnął), obrócić na brzuch wykręcić łapska siąść i tak jak koledzy wyżej powiedzieli, poprosić drugiego gentelmana co tam stał o browara. I chuj, siedzieć i czekać i słuchać jak wkurwiona jak osa bzyczy ci pod dupą, aż się uspokoi.

Opcja druga, dla mniej cierpliwych i bardziej bezpośrednich - wyjebać plaskacza. Z samego szoku pójdzie do kuchni i zrobi schabowego.
  Temat: WoT a życie rodzinne
Matilo

Odpowiedzi: 33
Wyświetleń:

PostForum: Czarne kawały   Wysłany: 2015-01-09, 23:07   Temat: Re: WoT a życie rodzinne
Faper Noster napisał/a:
Gram sobie w WoT, narzeczona obok ogląda jakiś serial.
Idzie mi całkiem nieźle, celownik właśnie "zbiera się" na kolejnym ciężkim czołgu (gram artylerią, więc trochę to trwa - kto grał ten wie o co chodzi).
W tym momencie narzeczona wstaje i zaczyna kierować się do kuchni (a jak!)
I nagle, mój cel postanawia odjechać - na co ja, mimowolnie, do siebie:

- A dokąd to, GRUBASIE?


niestety dla graczy WoT gra artą w tej grze to największy lemingrad jaki istnieje...

a tak poza tym to mam nadzieje że laska długo się nie fochała ;p
  Temat: Małżeństwo zaatakowane gazem na skrzyżowaniu
Zenon997

Odpowiedzi: 51
Wyświetleń:

PostForum: Czarne filmiki   Wysłany: 2014-10-15, 13:09   Temat: Małżeństwo zaatakowane gazem na skrzyżowaniu
baby:

baba nie dość że nie rozumiała kompletnie o co chodzi - kto komu zajechał drogę, to oczywiście zachowała sie jak idiotka - co robi matka z dzieckiem siedząca w samochodzi kiedy widzi wkurwionego faceta na ulicy? Oczywiście wysiada sobie z samochodu żeby się z nim użerać. Jest kurwa równouprawnienie, wiec albo laska chodzi na jakieś sztuki walki, ewentualnie sama ma gaz i wie że może coś zdziałąć albo wylatuje stylem "klasycznym" - Z MORDĄ po czym w te mordę dostaje i jest lament.
Po co ona wogole tam szła i jeszcze do bólu wkurwiający opis " Z samochodu wysiadła moja żona, która chciała opanować sytuację." Wiadomo, że wysiadła z mordą, bo sie kobietom wydaje że jak jest facet obnok to on zawsze je obroni, karku nadstawi. A chłop sie do niczego nie nadawał, coś o psiarni krzyczał, ale żonyu nie obronił przed jakims starym dziadem. Też dziwne siedziec sobie w środku i patrzyc jak zona sie użera z dziadem

Kobieta się powinna spytac czy może wysiąść z samochodu, i nie powinna wysioadać dopoki nie będzie w kuchni, a tam na spokojnie by jej maż wytłumaczył kto komu zajechał droge itp

a nie wkurwiona baba biega po ulicach i dziadów atakuje
  Temat: Tak się kończy dawanie dupy
metal_hammer

Odpowiedzi: 64
Wyświetleń:

PostForum: Czarne filmiki   Wysłany: 2014-10-01, 00:43   Temat: Tak się kończy dawanie dupy
Aasiia napisał/a:
Boże, jak widzę takich ziomów, pseudosamców alfa co piszą "jak suka nie da to pies nie weźmie" to aż mi się łapy trzęsą. Typ JEST w związku, a typiarka która do niego podbija NIE. Czy Wy kiedykolwiek tępaki zrozumiecie, że wina jest zawsze po stronie zdradzającego? To on/ona musi trzymać kutasa/cipę na wodzy, bo ma kogoś kto na niego czeka i darzy go zaufaniem. Nawet jesli typiarka podbija do faceta z cyckami na wierzchu to ma sobie zawiązać chuja na węzeł jeśli ma laskę, a nie jej wkładać, bo przeciez chciała i on nic złego, kurwa, nie robi.

Wychodzi na to, że faceci to zwierzęta i prymitywy, nie myślą o konsekwencjach i o tym, że mogą kogoś zranić. Piszą tu takie ohoho kozaki, że dziwki zdradzają, że ola boga, do pieca z nimi, ale wychodzi na to, że jak oni zdradzą to wszystko ok, bo przecież laska chciała się jebać.

Wyszłam aż z kuchni, bo nie mogę patrzeć na takie komentarze. Wielcy, kurwa, napinacze. Nauczcie się dzieci, że pilnować musi się ten i pretensje trzeba mieć do tej osoby która zdradza (chyba, że robi to przyjaciel, ktoś z rodziny - wtedy to cios poniżej pasa, chociaż i tak nie powinno się z tego powodu robić takiego cyrku jak na tym filmiku).

W życiu nie chciałabym mieć chłopa z takim poglądem na związek - jeśli ja zdradzę to jestem kurwą i trzeba mnie przypalać żywcem, ale jesli on? No co on biedaczek, kurwa, miał zrobić jak mu laska cycka pokazała.

Pozdrawiam facetów myślących :*



nein, nein, nein. Tutaj jest rój sfrustrowanych prawicowych hipokrytów, którzy chcą zaistnieć na takim sadolu, tworzą sobie iluzję małego światka i w jego obrębie udają bogów. nigdzie indziej nie mogą, bo są chuja warci. zły adres.
  Temat: Tak się kończy dawanie dupy
Aasiia

Odpowiedzi: 64
Wyświetleń:

PostForum: Czarne filmiki   Wysłany: 2014-10-01, 00:35   Temat: Tak się kończy dawanie dupy
Boże, jak widzę takich ziomów, pseudosamców alfa co piszą "jak suka nie da to pies nie weźmie" to aż mi się łapy trzęsą. Typ JEST w związku, a typiarka która do niego podbija NIE. Czy Wy kiedykolwiek tępaki zrozumiecie, że wina jest zawsze po stronie zdradzającego? To on/ona musi trzymać kutasa/cipę na wodzy, bo ma kogoś kto na niego czeka i darzy go zaufaniem. Nawet jesli typiarka podbija do faceta z cyckami na wierzchu to ma sobie zawiązać chuja na węzeł jeśli ma laskę, a nie jej wkładać, bo przeciez chciała i on nic złego, kurwa, nie robi.

Wychodzi na to, że faceci to zwierzęta i prymitywy, nie myślą o konsekwencjach i o tym, że mogą kogoś zranić. Piszą tu takie ohoho kozaki, że dziwki zdradzają, że ola boga, do pieca z nimi, ale wychodzi na to, że jak oni zdradzą to wszystko ok, bo przecież laska chciała się jebać.

Wyszłam aż z kuchni, bo nie mogę patrzeć na takie komentarze. Wielcy, kurwa, napinacze. Nauczcie się dzieci, że pilnować musi się ten i pretensje trzeba mieć do tej osoby która zdradza (chyba, że robi to przyjaciel, ktoś z rodziny - wtedy to cios poniżej pasa, chociaż i tak nie powinno się z tego powodu robić takiego cyrku jak na tym filmiku).

W życiu nie chciałabym mieć chłopa z takim poglądem na związek - jeśli ja zdradzę to jestem kurwą i trzeba mnie przypalać żywcem, ale jesli on? No co on biedaczek, kurwa, miał zrobić jak mu laska cycka pokazała.

Pozdrawiam facetów myślących :*
  Temat: Reakcja dziewczyny ( zawód gracz )
OperatorSMG

Odpowiedzi: 40
Wyświetleń:

PostForum: Czarne filmiki   Wysłany: 2014-09-09, 03:19   Temat: Reakcja dziewczyny ( zawód gracz )
Ale wy głupoty piszecie, nie wiem czy zżera was popularna ostatnio u nas cebuloza, albo poprostu macie jakiś uraz , ale jakbym dostał nowego poskładanego za chuj wi ile kasy, kompa i do tego serie orginalnych gier, całą z tego roku i uprzedniego to też chyba bym sie posrał, że szczęścia, poza tym jakby spędzała tez troche czasu w kuchni to laska idealna ;d
  Temat: kobieta
KlinikaAborcyjna

Odpowiedzi: 26
Wyświetleń:

PostForum: Czarne kawały   Wysłany: 2014-08-07, 08:17   Temat: kobieta
oczami30latki napisał/a:


:mrgreen: się uśmiałam :mrgreen:

ale to jakoś takie znaczące, że jak brakuje argumentów to jest akcja: pokaż cycki albo wróć do kuchni :mrgreen:


To nie tak że brakuje mi argumentów gdyż kawały pedofilskie mnie nie śmieszą.
Patrzę i widzę nowa laska na forum więc pytanie jak najbardziej na miejscu.
A na cycki każdy sadol chętnie popatrzy, no ale jeśli się wstydzisz to przecież na fotce nie będzie widać Twej twarzy.

Podsumowując wrzucaj fotki mała :P
  Temat: Pamiętnik przedszkola
korskidegenerat

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń:

PostForum: Czarne kawały   Wysłany: 2014-07-01, 18:42   Temat: Pamiętnik przedszkola
Witam.
Czytając dzisiaj "dziennik ochroniarza Piotrka" umieszczony na sadolu przypomniałem sobie zbiór wesołych opowieści, które kiedyś kiedyś znalazłem na płycie CD Action albo w jakichś plikach od kumpla (który miał internet!SZOK!).
Wiadomo że skopiowane, nie znalazłem przy szukaniu, a chuj - wstawię.
Może ktoś się uśmiechnie.

Cytat:
Dzień I
...dzisiaj znów mama zaprowadziła mnie do przedszkola, chociaż całą drogę musiała mnie ciągnąć. Czy ci dorośli naprawdę nie mogą zrozumieć, że człowiek czasami pragnie odpocząć od tego wrzasku i ciężkiej harówki. Na przykład wczoraj przez cały dzień robiliśmy błoto na podwórku, przez co dzisiaj czułem się wykończony. Ba, ale co to kogo obchodzi. Jak się ma prawie pięć lat to już się jest poważnym człowiekiem, a starzy traktują mnie ciągle jak dzieciaka. Jak sikam w majtki to wcale nie znaczy że jestem dziecko! Po prostu czasami nie zdążę dobiec do kibla. No ale dosyć tych narzekań. Nie było ostatecznie tak źle, najpierw z młodym Gałązką rzucaliśmy klockami w dziewczyny. Ten kto trafił w głowę dostawał premię. Wygrałbym, ale te głupie dziewuchy wogóle nie znają się na sporcie: od razu poleciały na skargę do pani. Całe szczęście że zaraz szliśmy na obiad, bo w tym kącie chybabym z nudów umarł. Po obiedzie pani pokazała nam alfabet. No kurewsko zajebista sprawa. Można sobie wszystko zapisać i potem nic nie trzeba pamiętać. W praktyce jednak okazało się że wcale nie jest to takie genialne. Pani pokazała nam literę to ją sobie zapisałem, no a skoro zapisałem to mogłem ją zapomnieć, tyle tylko że jak już zapomniałem to nie wiedziałem co zapisałem. Popieprzone to wszystko...

Dzień II
..wczoraj mama znów zawiozła mnie w wózku do przedszkola.Dobra by z niej była baba,tylko ma słabe przyspieszenie pod górke.Młody gałązka się chwali,że jego mama jak się spieszy , to wyprzedza nawet rowerowców.Co tam.Gruby Artur ma jeszcze gorzej.On już musi chodzić do przedszkola piechotą.Gruby Artur jest zresztą całkiem głupi.Przez całe dnie nic nie robi ,tylko zagląda dziewczynom pod sukienki.Naprawdę nie wiem ,co w tym ciekawego.Jak kiedyś zajrzałem cioci Basi to zobaczyłem tylko majtki.,a pod nie już nie zaglądałem.Zresztą jak kiedyś wujek Boguś próbował zajrzeć to dostał od cioci po pysku.Tata mówi że jak się ludzie biją to zawsze chodzi o pieniądze. Dziwne miejsce na przechowywanie portfela . No dobra , muszę kończyć bo idzie pani,żeby zabrać mnie z kąta......

Dzień III
...i znowu siedzę w przedszkolu jak ten palant, a za oknem śliczna pogoda. Już bym tak nie narzekał, żeby chociaż pani pozwoliła nam na 5 minut wyjść, ale NIE!Wykrzyknik Na podwórku jest błoto i się utaplamy. Mnie się do tej pory zdawało że to zaleta. Mieszać błoto mogę godzinami, chyba politykiem zostanę bo ostatnio słyszałem jak ktoś mówil że cała ta polityka to niezłe błoto. Politykiem to bym chciał zostać jeszcze z jednego powodu. Mama mówiła, że oni cały dzień nic nie robią tylko pierdzą w stołek, a mają z tego kupę forsy. Jako że ostatnio moje kieszonkowe uległo nadspodziewanemu zamrożeniu z okazji wylania do kibla mamy perfum żeby z butelki zrobić psiukawkę, postanowiłem z chłopakami trochę podreperować swój budżet. Młody Gałązka przyniósł stołek, Gruby Artur i ja objedliśmy się fasolówy i umówiliśmy się u Grzesia Klapidupy. Pierdzieliśmy w ten stołek cały dzień, a jedyne cośmy zarobili, to Gruby Artur w tyłek od swojej mamy bo tak się nadął że walnął bąka z kleksem. Forsy też żadnej nie dostaliśmy, tylko Grzesio przez tydzień musiał wietrzyć pokój bo się tam wejść nie dało. To chyba jednak tylko politycy tak potrafią. My mamy jeszcze za mało wprawy. Swoją drogą to w tym sejmie musi być niezły smród, jak tyle polityków w jednym miejscu. Zresztą co jakiś czas słychać że jest jakaś śmierdząca sprawa i że rozszedł się smród. Sie chłopaki poświęcają.... No dobra, dość tego leżakowania, trzeba się trochę pobawić...

Dzień IV
Życie młodego człowieka jest naprawdę ciężkie. Zawsze można dostać w tyłek, nawet jak się jest niewinnym. Inna sprawa że trochę winny byłem, ale to był nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Było to tak: tata był w pracy a mama wyszła gdzieś po zakupy. Przyszedł do mnie młody Gałązka, Gruby Artur i Maniek zwany Letkim (zupełnie nie wiem dlaczego). Bawiliśmy się w kuchni w faraona, i mieliśmy zrobić mumię. Nikt nie chciał się zgłosić więc wybraliśmy na mumię Mańka. Maniek nie protestował, bo on jeszcze nie bardzo umie mówić. Owijaliśmy go taśmą samoprzylepną, aż tu nagle, gdy już byliśmy w połowie Maniek zaczął się drzeć "mamatijakupaja". Mówił to zawsze wtedy kiedy chciał kupę, no to go zaczęliśmy rozwijać. Tyle że ta taśma jakoś nie bardzo chciała go puścić. Gałązka wymyślił, że skoro nie możemy uwolnić go całego to chociaż rozkleimy mu spodnie i zaniesiemy do kibla żeby zrobił swoje. Tyle, że jak już zdjąłem Mańkowi gacie to on nagle zaczął. Nie zdążylibyśmy go donieść do kibla więc wstawiliśmy go do zlewu. Ja złapałem za szklankę i podstawiłem ją przed niego żeby nie zasikał mamie garnków a Gruby Artur łapał klocki. No i pech chciał, że jeden mu wypadł i wleciał wprost do grochówki która stała na kuchni. Próbowaliśmy go wyłowić sitkiem do herbaty, ale się nie udało, chyba sie rozpuścił. Myślałem że to będzie najgorsze, ale nie, tata zjadł i nawet się nie skrzywił. Wkurzył się o co innego: Artur po wszystkim wytarł ręce w ścierkę. Nie wiedziałem co z nią zrobić więc wrzuciłem ją do kibla i spuściłem wodę. W tym momencie sedes zamienił się w wulkan. Chciałem go trochę przetkać, najpierw ręką, potem szczoteczką do zębów mamy, ale nic nie pomogło. No to nawrzucaliśmy tam papieru żeby nie było widać ścierki i wróciliśmy do kuchni pełni nadziei że tata i mama nic nie zauważą. Niestety, cud się nie zdarzył. Następnym razem zacznę od pochowania mamie i tacie wszystkich pasków do spodni...

Dzień V
Dziś od samego rana postanowiłem być dobrym człowiekiem. Chciałem zrobić coś dla ludzkości. Jako że najbliższa ludzkość to moja mama i tata, postanowiłem im zrobić śniadanie. Kroić chleba jeszcze nie umiem, do patelni nie dosięgam, ale coś jednak zrobić trzeba. Pogrzebałem w szafkach i znalazłem kisiel malinowy. Nie bardzo wiedziałem jak się to robi więc poleciałem do młodego Gałązki, bo ten kujon już się trochę nauczył czytać i mógł przeczytać instrukcję. Okazało się że wystarczy do kubka wsypać trzy czubate łyżki cukru i to co jest w torebce, a potem zalać wrzącą wodą. Z wodą bym sobie poradził, ale przekopałem cały dom i okazało się że nigdzie nie ma ani jednej czubatej łyżki. Inna sprawa że ja nawet nie wiem jak taka czubata łyżka wygląda, więc dałem sobie spokój. Swoją dobroć przeniosłem na obiad. Chciałem trochę pomóc mamie. Mama powiedziała że na obiad będą ryby i mogę jej pomagać obtaczać te ryby w mące. Wszystko szło super dopóki nie wrócił z pracy tata. Strasznie się gdzieś spieszył i powiedział że jeść nie będzie. To po to ja się tak dla tej ludzkości męczę? Ze złości aż mi łzy napłynęły do oczu i zakręciło mnie w nosie. Tata właśnie podszedł w swoim nowym garniturze żeby pożegnać się z mamą, a ja w tym momencie kichnąłem: prosto w talerz z mąką! Chyba pobiłem rekord szybkości w zamykaniu się w łazience, bo tato ostatnio to coś nerwowy, a jak się zdenerwuje to bardzo szybko biega. No cóż, nie opłaca się poświęcać, nikt tego nie ceni...

Dzień VI
Chyba muszę zmienić swój stosunek do Grubego Artura. Okazał się bardzo mądrym człowiekiem. Zaczęło się od tego jak młodemu Gałązce zaklinowało się gówno w tyłku. Siedział w kiblu z pół godziny i gdyby mu mama nie pomogła widelcem to chyba by tam siedział do śmierci. No właśnie, teraz już wiem jak wygląda usrana śmierć o której tyle się słyszy od dorosłych. Tak mi się wydaje że to musi być straszna choroba i dużo ludzi na nią zapada. Kiedyś jak mi się udało spinaczem otworzyć taty biurko to nawet widziałem kasetę na której chyba były sfilmowane przypadki tej choroby, bo na okładce były jakieś panie z tak porozciąganymi otworami w tyłkach, że to co Gałązka zrobił to był mały pikuś w porównaniu z tym co one musiały przejść. Nawet pamiętam nazwę łacińską tej choroby, bo była nadrukowana na kasecie: Anale Perwersjum czy jakoś tak. Co jeszcze zauważyłem na tej kasecie to to, że tym paniom poodpadały siurki. Jak powiedziałem o tym Gałązce to się trochę przestraszył, ale kolektywnie sprawdziliśmy czy jemu to grozi i okazało się że jemu trzyma się dosyć mocno. W każdym razie mieliśmy go co tydzień kontrolować. To była tajemnica, ale w jakiś sposób dowiedział się o tym Gruby Artur. Zaczął się z nas śmiać świnia jedna, i powiedział że dziewczyny bez siurków się RODZĄWykrzyknik! Zaczęliśmy mu tłumaczyć że jest głupi, bo jakby miały wtedy sikać, ale potem przypomniałem sobie że i Baśka Smalec i Jolka z jednym zębem i nawet ta ruda Mariola jak sikają do piaskownicy to kucają. Kurde frans, faktycznie z nimi coś jest nie tak. Poszliśmy z młodym Gałązką do Baśki Smalec i kategorycznie zażądaliśmy żeby pokazała nam siurka. Faktycznie, zamiast niego miała tylko jakąś szparkę. No proszę, człowiek całe życie się uczy, a głupi umiera...

Dzień VII
Dzis dowiedziaiłem się o sobie bardzo niemiłej rzeczy. A wszystko przez Grzesia Klapidupę, Grubego Artura i mojego tatę, ale od początku. Dziś po obiedzie przyleciał do mnie Grzesio i zaczął mi opowiadać co mu się przytrafiło. Bawił się z chłopakami w chowanego i w nagłym przypływie geniuszu schował sie do skrzynki na piasek przed klatką, wtedy zobaczył przez szparę jak do skrzynki podeszło trzech panów w dresach, wygodnie sobie na niej usiedli i zaczęli coś popijać. Grzesio przez nich przesiedział w skrzyni trzy godziny, ale nie żałuje, bo dowiedział się bardzo ciekawych rzeczy i poznał parę fajnych przekleństw. Opowiedział mi wszystko i muszę przyznać że jedna rzecz mnie bardzo zainteresowała. Podobno każda dziewczyna ma przy sobie kakao tylko nie każdemu daje. Być może Grzesio coś przekręcił, ale jak się go dopytywałem to przysięgał że tak właśnie powiedzieli. A faceci byli na pewno bardzo mądrzy bo byli całkiem łysi, a mama mówi że jak komuś wychodzą włosy to musi być bardzo mądry. Interesowało mnie to dlatego że strasznie lubię kakao, więc jakbym je od jakiejś dziewczyny wycyganił to by było fajnie. Tyle że najwyraźniej te dziewuchy to straszne sknery. Myślałem, myślałem, aż w końcu wymyśliłem, że spytam o radę Grubego Artura. On z wszystkich chłopaków najlepiej zna się na kobietach. Gruby Artur powiedział mi, że jak chcę coś od dziewczyny to muszę być kurtularny i powiedzieć jej jakiś kontplement. Nie bardzo wiedziałem co to znaczy więc Arturo wyjaśnił że po prostu trzeba je prosić i zawsze mówić że coś mają ładne. Nie bardzo mi to pasowało, ale w końcu Gruby Artur to fachowiec; to on pierwszy odkrył że dziewczyny nie mają siurków. Pamiętając o wskazówkach przystąpiłem do działania. Akurat w pobliżu nie było żadnej innej dziewczyny jak tylko siostra młodego Gałązki. Wprawdzie jest już stara bo kończy gimnazjum, ale kiedy była młoda to była z niej całkiem niezła laska, widziałem ją na zdjęciach. Ułożyłem sobie przemowę i podszedłem do niej. Pamiętając nauki Grubego Artura powiedziałem, że słyszałem że ma ładne kakao i czy mogłaby mnie poczęstować. No i klops, nie podzieliła się, franca jedna. Jeszcze mnie tak zwymyślała, że gdybym to powtórzył to do końca życia nie obejrzałbym dobranocki. No i na koniec powiedziała że jestem zboczony: to już mnie trochę ubodło! Jak poszedłem z reklamacjami do Artura, to on stwierdził że miała rację, przecież kakao jest mdłe, jest na nim korzuch no i wogóle jest do kitu. Wtedy sobie uświadomiłem że nie znam nikogo kto lubiłby kakao. No i masz. Faktycznie jestem zboczony. Słyszałem że to można leczyć, tylko nie wiem gdzie. Postanowiłem porozmawiać z tatą: w końcu jest lekarzem i powinien wiedzieć takie rzeczy. Tyle, że jak spytałem go gdzie mogę się wyleczyć ze zboczenia, to najpierw zrobił oczy wielkie jak cycki cioci Basi, a potem posadził na stole i zaczął opowiadać jakieś koszmarne bzdety o pszczółkach i kwiatkach, o tym że jak się ludzie całują to się kochają i odwrotnie i tym podobne świństwa których aż się słuchać nie dało. Doszedłem do wniosku że tata jest bardziej zboczony niż ja, a skoro on się z tego nie leczy, a wręcz przeciwnie, jeszcze leczy innych, to i ja nie muszę się martwić. Chociaż, jeśli to dziedziczne, a tata o tym nie wie to może muszę go uświadomić? Nie wiem, muszę to sobie jeszcze przemyśleć...

Dzień VIII
...jak to na wojence ładnie gdy przedszkolak w dziurę wpadnie. Tak sobie dziś śpiewałem cały dzień bo dzisiaj bawiliśmy się w wojnę. Zebrała się cała paczka: ja, młody Gałązka, Grzesiu Klapidupa, Gruby Artur, Letki Maniek i na dokładkę parę dziewczyn. Podzieliliśmy się sprawiedliwie na dwie drużyny tzn. chłopaki kontra dziewczyny plus Letki Maniek i przystąpiliśmy do działań zaczepno obronnych. Naszą kwaterę ulokowaliśmy w garażu Grubego Artura i na początek się okopaliśmy. Okop nie był głęboki, ale w kucki można było tam się nieźle bronić. Potem przygotowaliśmy amunicję: Gruby Artur proponował kamienie, ale doszedłem do wniosku że konwencje międzynarodowe nie dopuszczają tego typu amunicji do wojen podwórkowych, więc stanęło na kulkach z błota. Następnie przygotowaliśmy broń osłonową, czyli wiaderka z suchym piachem i czekaliśmy na nieprzyjaciela. Nieprzyjaciel jak to nieprzyjaciel zjawił się niespodzianie i wcale nie w przyjacielskich zamiarach: mianowicie przyleciał tata Grubego Artura i zaczął wrzeszczeć że mamy natychmiast zasypać nasz okop, bo on nie będzie mógł wyjechać z garażu. Nie zdążyliśmy mu wytłumaczyć że wojna wymaga poświęceń bo w biegu ciężko się mówi i można sobie język przyciąć. Całe szczęście że tata Artura jest trzy razy grubszy niź Artur, więc nas nie dogonił. Tym razem okopaliśmy się w piaskownicy. Na atak nieprzyjaciela nie trzeba było długo czekać, dziewczyny wyskoczyły z wrzaskiem z pobliskich krzaków i zaczęły nas obrzucać grudkami ziemi. Pierwszy atak odparliśmy bez problemów, ale okazało się że nasze kulki błota wyschły i ciężko je rzucać rękami; potrzebowaliśmy jakiejś wyrzutni. Gruby Artur wpadł na pomysł i za chwilę przybiegł z biustonoszem swojej mamy. W tym momencie nasze szanse wzrosły niepomiernie, bo mama Artura ma taki kaliber że można strzelać nawet arbuzami. Oddział Letkiego Mańka doszedł do wniosku że frontalnym atakiem nic nie wskóra i zaczął uciekać się do podstępów. Broniliśmy się dzielnie dopóki do naszych okopów nie wpadły skarpetki taty Letkiego Mańka. Wtedy wysłaliśmy lampamentariusza w osobie Grzesia Klapidupy żeby podpisać pakt o zakazie używania broni chemicznej. Przy okazji podpisał też pakt o zakazie używania broni biologicznej (dziewczyny miały cały słoik mrówek) jak i atomowej (Baśka Smalec wyciągnęła ze śmietnika pieluchy swojej młodszej siostry). Grzesio podpisałby pewnie jeszcze parę paktów bo jako jedyny z nas umie coś napisać, ale niestety wichry dziejowe w osobie mojej mamy zadecydowały inaczej tzn. zawołały mnie na obiad. Na wojnie to się ma apetyt....

Dzień IX
...kto by pomyślał że w przedszkolu można się dowiedzieć czegoś ciekawego!?! Dziś nasza pani przyprowadziła jakiegoś pana który zaczął nam opowiadać o nauce. Wprawdzie dużo nie skorzystałem, ale między jednym a drugim staniem w kącie usłyszałem że nauka ma męczenników. I to że oni są bardzo sławni i wszyscy o nich mówią z szacunkiem i za to że się tak męczą dla tej nauki to potem wszyscy są im wdzięczni. Jak tak patrzę na swojego brata to on też jest męczennik, bo tak się codziennie męczy nad lekcjami, ale niedoczekanie jego żebym zaczął o nim mówić z szacunkiem. Podzieliłem się swoimi przemyśleniami z tatą, a on mi wytłumaczył że to nie do końca tak. Męczennik to taki który cierpi za pokazywanie swojej wiedzy. No to też mam kandydata. Kiedyś Grzesiu Klapidupa chciał pokazać że już umie pisać, więc napisał mazakiem na szafie DUPA, męczennikiem okazał się chwilę potem, bo mazak okazał się niezmywalny. Niestety znowu coś źle zrozumiałem bo mama omal nie padła na zawał ze śmiechu jak usłyszała że mówię do Grzesia "proszę pana Klapidupy". Okazało się że męczennikiem można też zostać kiedy poświęca się swoje zdrowie lub życie dla eksperymentu. No to zaraz przypomniało mi się jak młody Gałązka poświęcił się dla dla sprawdzenia czy kotu jest przyjemnie na karuzeli. Jego poświęcenie się polegało na tym, że dostał od ojca pasem kiedy ten wszedł do kuchni i zobaczył kota w mikrofalówce. Ale kot był wniebowzięty bo jeszcze przez jakiś czas miałczał i skakał z radości jak głupi. W każdym razie eksperyment się powiódł. Tyle że tata mówi że to też nie wystarczyło żeby zostać męczennikiem. Kurde frans, czy wszystko co ci dorośli robią i mówią musi być takie skomplikowane. Mam nadzieję nie dorosnę zbyt szybko...

Dzień X
Ale numer! W zyciu nie myślałem że w przedszkolu może być tak ciekawie! Ale po kolei. Dziś jak tylko mama przyciągnęła mnie do przedszkola, pani ogłosiła że zabiera nas na wycieczkę. I to żeby było jeszcze straszniej ta wycieczka miała być na wieś do jakiegoś gospodarstwa, żebyśmy sobie pooglądali jak wyglądają żywe zwierzęta. To już nie można było iść do zoo? Tam jest znacznie bezpieczniej bo te zwierzaki stoją w klatkach, a nie łażą po łące bez żadnego nadzoru. No ale skoro to pani decyzja to trudno. Wsiedliśmy do pociągu i po godzinie byliśmy na miejscu. No kto by się spodziewał że ta wieś jest aż tak daleko za miastem. No ale do rzeczy. My ustawiliśmy się w parach na łące a pani poleciała porozmawiać z szefem tego całego bałaganu który nazywał się pan Rolnik. Na odchodne powiedziała że możemy podejść pooglądać sobie krówki. Podeszliśmy, i zamarliśmy z przerażenia - tam nie było ani jednej krowy, same byki, a co gorsza prawie każdy z nas miał na sobie coś czerwonego. Szybko zaczęliśmy zdejmować wszystkie czerwone rzeczy: skarpetki, koszulki i tak dalej. W końcu co niektórzy nie bardzo już mieli co zdjąć, bo okazało się że Baśka Smalec wszystko ma czerwone, łącznie z majtkami. Był jeszcze jeden problem z Grubym Arturem, bo jemu było gorąco, a jak jest mu gorąco to ma całą czerwoną gębę. Na szczęście Grzesio znalazł jakiś kubełek który założyliśmy Arturowi na głowę i poczuliśmy się trochę bezpieczniej. Po chwili wróciła pani i oczywiście zaczęła wrzeszczeć że mamy się ubierać z powrotem. Po naszych gorących protestach wyszło na jaw, że nie tylko byki mają rogi, krowy też. Trochę się uspokoiliśmy, ale dla pewności puściliśmy Kaśkę przodem, a Grubego Artura nie czyściliśmy zbyt mocno (ten kubełek był po węglu). Mimo wszystko te krowy tak się dziwnie na nas spod byka patrzyły. Po tej przygodzie przeszliśmy sobie do mieszkania z krowami które nazywało się obora. Tam dowiedzieliśmy się mnóstwa pożytecznych rzeczy: po pierwsze, że krowa nie daje mleka jak się ją pompuje za ogon, po drugie że to co wtedy ta krowa daje to wcale nie jest mleko, po trzecie, że tego co ta krowa wtedy daje nie powinno się pić bo się potem strasznie nieprzyjemnie odbija, i po czwarte że jak już krowa skończy dawać to coś to trzeba się szybko odsunąć i nie zaglądać pod ogon bo się będzie, jak Gruby Artur, cały dzień śmierdziało krowią kupą. Przy okazji dowiedzieliśmy się że świnie jedzą wszystko, łącznie z moim workiem na kapcie, i że krowy na łące zostawiają miny poślizgowe (Mariolka nawet na jedną trafiła). Dowiedzielibyśmy się pewnie znacznie więcej, ale najpierw pani zabroniła nam szukać gdzie w kurze siedzą jajka, a potem przyleciała pani Rolnikowa i zaczęła krzyczeć że ją w oborze jakieś demony atakują. Na szczęście nie były to demony, tylko Letki Maniek wlazł w bańkę po mleku i krzyczał że nie może się wydostać, a że pani Rolnikowa nie zna tego narzecza to myślała że to diabeł. Trzeba było zabrać bańkę z Mańkiem do warsztatu mechanicznego, żeby ją porozcinali, a my wrociliśmy do przedszkola. Jednak na wsi nie jest tak strasznie. Nikt nie zginął.

Dzień XI
...jak ciężko człowiekowi w wieku przedszkolnym rozwijać swój talent. Wczoraj naprzykład wymyśliliśmy że założymy zespół. Jeszcze nie bardzo wiedzieliśmy kto na czym będzie grał, ale to ustali się później. Największy problem był z nazwą. Za żadne skarby świata nic nie przychodziło nam do głowy. W końcu Grzesiu Klapidupa stwierdził że pamiętał jakąś fajną nazwę, ale właśnie uciekła mu z głowy. Domyśliliśmy się że daleko uciec nie mogła, więc powiesiliśmy Grzesia za nogi na wieszaku żeby mu wróciła. Niestety natychmiast zalał go taki tłok uciekniętych wcześniej myśli, że aż poszła mu krew z nosa. Kiedy już wróciła mu przytomność powiedział że sobie przypomniał: mieliśmy się nazwać NECROCANIBALISTIC VOMITORIUM *). Nazwa była bardzo fajna, ale okazało się że Grześ przeczytał ją w jakimś komiksie, i że taki zespół już był. No to klapa, wymyślamy coś innego. Ja wymyśliłem KARTOFEL BOFEL ale chłopaki powiedzieli że to głupia nazwa. W końcu pomogła nam siostra Gałązki: od tej pory naszą oficjalną nazwą było FAT ARTURUM AND LIGHT MANIECK. Zupełnie nie wiem co to znaczy, bo to po jakiemuś murzyńsku, ale bardzo fajnie brzmi. Potem zaczęliśmy przydzielać sobie instrumenty. Gruby Artur wziął perkusję, ja cymbałki, Gałązka gitarę swojej siostry a Letkiego Mańka daliśmy na wokal, bo jak śpiewał to brzmiało to mniej więcej tak jak te zagraniczne zespoły. Natychmiast zaczęliśmy nagrywać kasetę demo i pewnie nasza piosenka pod tytułem "zjedz swojego jeża" stałaby się przebojem, ale przyleciała sąsiadka i zaczęła opierniczać mamę że u nas jest taki hałas że jej mąż nie słyszy własnej wiertarki. No to mama zabrała nam perkusję, magnetofon i jeszcze nas ochrzaniła za pogięte garnki bo Artur strasznie mocno uderzał. Ciekaw jestem co powie siostra Gałązki jak zobaczy że została jej tylko jedna struna w gitarze. I miej tu człowieku talent....
--------------------------------------------------------------------------------
*) komiks nazywał się "Wilq" - polecam

Dzień XII
Ale jaja, niech ja skonam! Gruby Artur się zakochał. I to w kim, w tej rudej Marioli! Muszę przyznać że na początku to mieliśmy z niego niezłą nabitkę, ale później zaczęliśmy chłopakowi współczuć, chodził smętny, nie bawił się, nie mieszał z nami błota, no po prostu cień człowieka (dosyć duży cień zresztą). W końcu postanowiliśmy chłopakowi pomóc! Najpierw staraliśmy się go uzdrowić: tłumaczyliśmy jak komu dobremu, że dziewczyny są głupie, nie umieją się bawić a co gorsza jak się takiej spodobasz to bedziesz się musiał z nią ożenić i całować, normalnie ohyda. A do tego jeszcze dziewczyny są takie że chcą mieć dzieci. Ale Artur powiedział że ożenić się może, całować się nie zamierza, bo to facet rządzi w domu, a do roli rodzica jest już gotowy. No trudno jego problem. No to zaczęliśmy myśleć co zrobić żeby Mariola chociaż na niego popatrzyła. A jak na złość to jej chyba okulary bardzo zmętniały bo patrzyła i rozmawiała ze wszystkimi, tylko nie z Arturem chociaż to zawsze jego najbardziej widać. Zamontowaliśmy mu nawet żarówkę na czapce, ale to nic nie pomogło, Mariola zawsze patrzyła się w inną stronę. Jak już zawiodły wszystkie sposoby, to poszliśmy po poradę do starszych. Najpierw siostra młodego Gałązki tłumaczyła nam że jak chce się poderwać dziewczynę to trzeba być Romanem Tycznym, kupować kwiatki i chodzić do kina. Do kina to Artur jeszcze by poszedł, ale kupować kwiatki? Jakby na klombach mało tego sadzili. A już zmiana nazwiska i imienia zupełnie nie wchodzi w grę. No cóż, tym razem poszliśmy do dużego Freda żeby nam coś poradził. On powiedział że po primo trza mieć gadkie, po sekundo fulkasy, a po tercjo to trza sie myć bo jak spod napleta jedzie to żadna laska pały nie wymlaska. Zupełnie nie wiedzieliśmy co to znaczy, ale na wszelki wypadek umyliśmy Artura bardzo dokładnie. Potem mieliśmy problem z gadką, bo Artur jakoś dziwnie się przy Marioli zapowietrzał, więc wymyśliliśmy że weźmiemy Grzesia, zapakujemy do torby i to on będzie mówił a Gruby Artur tylko ruszał ustami, a w tej torbie niby będą te fulkasy. Potem daliśmy mu swoje kieszonkowe żeby mógł iść do kina i pomogliśmy zanieść torbę z Grzesiem pod drzwi Marioli. Zadzwoniliśmy i szybko uciekliśmy. Potem się okazało, że Artur przeżarł całą naszą kasę na lodach i się od tego rozchorował, a Mariola nie wiedzieć czemu lata teraz cały czas za Grzesiem Klapidupą i biedny Grzesio boi się wyjść z domu. Ach ta miłość to niebezpieczna rzecz...
  Temat: Przeglądam sobie facebooka gdy nagle...
wodzu11

Odpowiedzi: 57
Wyświetleń:

PostForum: Czarne fotki   Wysłany: 2014-06-11, 09:51   Temat: Przeglądam sobie facebooka gdy nagle...
@up

Jeśli laska narzeka i nie radzi sobie z takim AutoCAD'em to na 2 roku ETA albo Mechana ją zabije ;/

Dobra rada niech jednak wraca do kuchni albo się ogarnie bo szkoda lat :(
  Temat: No kurwa
Antalor

Odpowiedzi: 74
Wyświetleń:

PostForum: Inne czarności   Wysłany: 2014-04-17, 16:05   Temat: No kurwa
katrina_messalina napisał/a:
"Tylu fajnych chłopaków zmarnowało się przez kobiety..."
@up - mnie nie jest głupio, bo wiem, że większość to idiotki ;)
.
bezczelny_analityk napisał/a:
Dobra, panowie... Nie każda kobieta to kurwa. Jestem kobietą i nigdy w życiu nie przyjdzie mi na myśl zdradzić swojego mężczyzny. Wiem, że to sadistic i wiem jak wiele kurew jest w tym świecie, ale lepiej wrzucajcie nas do kuchni, niż do jednego wora z kurwami. ;)


Jakie wy wszystkie jesteście porządne w tych internetach. Żadna nie zdradzi, nie da dupy jakiemukolwiek ciapatemu, nie leci na kasę i chce wszystko sama w życiu osiągnąć.

Gdzie się te wszytskie kurwy pochowały, bo z pewnością :roll: nie ma ich na sadolu :samoboj:

Tak nawiasem mówiąc to zauważyłem ciekawą zależność(patrząc po znajomych),że im bardziej laska jest "porządna*" to tym bardziej ma najebane we łbie**.

*Porządna czyli nie daje dupy na lewo/prawo etc.
**Czyli kłótliwa,strzela fochy o gówna, wymaga w pizdę od kogoś a nie od siebie, na sobie nic nie widzie a na innych tony brudu etc.

ps:Wiem,że nie wszystkie są pojebane tylko większość ale z facetami jest podobnie więc jeden chuj.
 
   Popularne tagi
dilerzy  pechowy sztangista  polana śmierci  sejma  kabrio  internety  desperado
[ KWEJK ] [ JEB Z DZIDY ] [ WĄCHAM KSIĄŻKI ]