Znalezionych wyników: 32

Posty z miesiąca:
Autor Wiadomość
  Temat: Wojna nuklearna p.n.e cz. II
nickname010

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń:

PostForum: Historia i dokument   Wysłany: 2014-12-10, 21:20   Temat: Wojna nuklearna p.n.e cz. II
Przedstawiam kolejną część ciekawej opowieści o pewnej teorii pochodzenia człowieka i jego religii.
oto link do części I:

http://www.sadistic.pl/wo...ne-vt331076.htm

Zapraszam

CZ II / IX

" Indie nie są jedynym krajem, gdzie istnieją legendy i zapisy dotyczące pradawnej katastrofy atomowej na Ziemi. Występują one także w Chinach. Raymond W. Drake twierdzi, że w "Fengshen-yen-i" znajdują się opisy zdarzeń bardzo podobne do tych, jakie są w sanskryckiej "Mahabharacie". Przeciwstawne elementy walczyły o panowanie nad Chinami. Wspomagane były one przez pozaziemskich przybyszów, używających broni przypominających najstraszniejsze spośród obecnie nam znanych. Wojna była prowadzona przy pomocy oślepiających promieni, ognistych smoków, płomiennych kul, lśniących żądeł i błyskawic. Jak wynika z opisów, walczące strony wydawały się posiadać urządzenie podobne dzisiejszemu radarowi, który pozwalał im na słyszenie i obserwowanie wizualne obiektów oddalonych na odległość kilkuset kilometrów.
Amerykański etnogrf, Baker, odnalazł wśród kanadyjskich indian legendy mówiące, że kiedyś tam na południu istniały wielkie lasy i łąki, a wśród nich wielkie oświetlone miasta, zamieszkiwane przez ludzi, którzy latali do nieba na spotkanie piorunom. Później jednak pojawiły się demony i wszystkie miasta zostały zniszczone. Pozostały po nich tylko istniejące do dnia dzisiejszego ruiny. Legendy te wywodzą się z objętych wieczną zmarzliną rejonów kanadyjskiej tundry, położonych na dalekiej północy. Odnoszą się one do dawnych epok, kiedy kiedy klimat obecnych obszarów biegunoych odbiegał znacznie od dzisiejszego. Tradycja indian kanadyjskich przypomina istniejące wśród Majów i Azteków legendy, mówiące o miastach, w których ani w dzień ani w nocy nie gasły światła. Majowie mówili:
Ta ziemia (obecnie południowo zachodnia część Stanów Zjednoczonych) stanowi Królestwo Śmierci. Przebywają tam tylko dusze, które nigdy nie będą poddane reinkarnacji (...), ale dawno temu była ona zamieszkana przez starożytne rasy ludzkie.
Istnieje wielkie podobieństwo pochodzących z różnych części globu ziemskiego legend mówiących o masakrach i zniszczeniach. Przypomnijmy tylko z mitologii greckiej postać Zeusa miotającego gromami i błyskawicami, czy też postać Thora z mitologii nordyckiej, władającego młotem i błyskawicami.
Jeżeli w zamierzchłej preszłości zaistniał klonfilkt na skalę światową, o zakresie większym nawet niż drura wojna światowa i znacznie bardziej niszczycielski, to właśnie można by oczekiwać tego rodzaju ech w pamięci narodów świata.
Podobnie i równie szeroko rozpowszecnione są legendy mówiące o złotym wieku ludzkości. Ci wszyscy, którzy szukają cudownej i zdumiewającej Atlantydy, w jakimś jednym i określonym miejscu na ziemi, skazani są, jak się wydaje, na rozczarowanie. Jeśli bowiem cały obszar kuli ziemskiej w pewnym okresie zamierzchłej przeszłości osiągnął wysoki poziom cywilizacji, to legendy o jej istnieniu mieć będą charakter globalny. Sam fakt, że różne przekazy, pochodzące z różnych części ziemskiego globu, umiejscawiały położenie Atlantydy na Morzu Śródziemnym, Atlantyku, w Hiszpanii, Grenlandii, Islandii, Ameryce lub Tybecie, a nawet że istniało podobne do Atlantydy królestwo Lemuria na Pacyfiku, wskazuje jedynie na to, że ówczesna miała zasięg światowy, iż cywilizacja ta nie ograniczała się do jednej tajemniczej wyspy lub kontynetnu, który następnie zatonął w morzu. Tylko istnienie cywilizacji o zasięgu globalnym może wyjaśnić podobieństwa występujące pomiędzy poszczególnymi cywilizacjami i kulturami zamierzchłej przeszłości, a także i różnice.
Istnieje bardzo wiele punktów zbieżnych pomiędzy cywilizacjami Egiptu i Sumeru; również między cywilizacjami rozwiniętymi w dolinie Indusu i cywilizacjami środkowej i południowej Ameryki, szczególnie w ichlegendach. Istnieją także duże różnice, choć dotyczą głównie szczegółów, jak to, że na obszarze Europy, Azji i Afryki Połnocnej koło było w powszechnym użytku, podczas gdy na obszaże Ameryki urządzenie to nie było znane.
Ci, którzy całkowicie odrzucają idee, że kiedyś musiał istnieć kontakt pomiędzy wszystkimi cywilizacjami, zarówno europejskimi, azjatyckimi, afrykańskimi, jak i amerykańskimi, wydają się nie brać pod uwagę istotnych czynników. Tym bardziej, że, jak dotąd na próżno poszukujemy jednego wyróżnionego obszaru, na którym powstałaby pierwotna kkultura-matka, źródło wszystkich innych cywilizacji. Wiele wskazuje na to, iż źródłem tym jest cały glob ziemski. Że istniał nie jeden, lecz wiele ośrodków rozwiniętej kulrury i cywilizacji.
Warto także zwrócić uwagę na inną osobliwość. Sporo legend mówiących o istnieniu wielkiego i katastrofalnego konfliktu w zamierzchłej przeszłości, wskazuje obszary, gdzie zdarzenia te miały miejsce. Okazuje się, że w większości chodzi tu o dzisiejsze pustynie.
Szreg takich przekazów pochodzi z terytorium dzisiejszych Chin. Tam też znajduje się część niezbadanej dotychczas w pełni pustyni Gobi, która ukrywa pod swymi piaskami wiele tajemnic. Podobnie w Indiach, w dolinie Indusu, gdzie niegdyś kwitła wspaniała cywilizacja - dziś jest pustynia. Pustynią jest także znaczny obszar połudnowo zachodniej części Stanów Zjednoczonych, który Majowie nazywali właśnie Królestwem Śmierci. W Egipcie Horus przeklął ziemie Seta na tysiące lat - Ogromne obszary Afryki Północnej wraz z Saharą są pustynne. To samo dotyczy także większości terenów na Środkowym Wschodzie - wielkie miasta Babilonii i Sumeru, zruinowane, spoczywają teraz pod ruchomymi piaskami.
Większa część Australii to także pustynia - rdzenni mieszkańcy wydają się być potomkami ludów niegdyś cywilizowanych. Na niektórych obszarach tejpustyni, gdy w górach zdarzy się ulewny deszcz, woda i szlam przewalają się i dochodzą aż do brzegów płytkiego jeziora Eyre. Przypomina to okres, gdy okolice te były zasobniejsze w wilgoć, gdy żyły tam olbrzymie kangury i diprodonty wielkości nosorożca, jak o tym wspominają legendy tubylców - pisze prof. Alfons Gabriel, znany badacz obszarów pustynnych. Jednak nawet tubylcy zdają się obawiać tych terenów a ich prejście połączone jest z ogromnymi trudnościami, jest tam bowiem strefa, która w języku krajowym nosi nazwę "Narikalinanni", co oznacza "miejsce śmierci i zmiszczenia".
Legendy i mity mówią o antycznych środkach rażenia, które żywo przypominają współczesne pociski nuklearne; inne przekazy przypominają obliczenia matematyczne dotyczące zagadnień fizyki jądrowej. Ale nie tylko przekazy ustne, zapisy w świętych księgach czy inskrypcje w świątyniach i miejscach starożytnego kultu są intrgujące i zmuszają do porównań; odkrywa się także coraz więcej zadziwiających faktów i śladów materialnych.
Podczas prób nuklearnych, przeprowadzonych ws?ółcześnie na pustyni Gobi w pobliżu Lop Not oraz na pustynnych obszarach Nowego Meksyku, w wyniku powstania bardzo wysokich temperatur wywołanych wybuchem jądrowym - piasek pustyni ulegał zeszkleniu. Do wywołania procesu witryfikacji piasku potrzebne są tak wysokie temperatury, że ich uzyskanie niemożliwe jest zarówno w procesach eksplozji konwencjonalnych materiałów wybuchowych czy palnych, ani też w procesach wulkanicznych. Takie temperatury otrzymać można natomiast w procesach termonuklearnych. Tymczasem na pustyni Gobi odkryto obszary zeszklonego piasku, znajdujące się tam od tysięcy lat. Obszary takie istnieją również na kalifornijskiej, zaś tajemnicze szkliste tektyty, znalezione w piaskach pustyń północnej Afryki i Środkowego Wschodu, uważa się za powstałe w procesach radioaktywcych. Skały w Peru i Boliwii także noszą wyraźne znamiona witryfikacji, zaś obszary, na których one występują, wykazują cechy pustynne.
Powstaje pytanie, jak te pustynie utworzyły się? Jak mogły wytworzyć się i trwać, otoczone ze wszech stron ogromnymi obszarami bujnej wegetacji? A może powstały one w wyniku eksplozji pocisków nuklearnych wielkiej mocy, które zniszczyły nie tylko ludność ten obszar zamieszkującą, lecz także wszystkie przejawy życia zwierzęcego i roślinnego, zaś substancje radioaktywne powstałe w tym procesie, swoim promieniowaniem wysterylizowały te tereny na okres tysięcy lat? Niewiele bowiem przejawów życia obserwuje się i dziś na tych pustyniach, a to, co tam rośnie i żyje, przeżywa z wielkim trudem pomimo wytworzenia szeregu cech adaptacyjnych. Być może istnieje ziarno prawdy w legendzie o Horusie, zaś przekleństwo zesłane na ziemie seta było przekleństwem radioaktywnego skażenia.
MOżna by mniemać, że przedstawione tutaj przypuszczenia są bezpodstawne lub zgoła fantastyczne, gdyby na tych jałowych teraz obszarach nie było śladów cywilizowanego życia ludzkiego. Można by stwoerdzić, że od niepamiętnych czasów ziemie te wrogie były człowiekowi i ludzkiemu na nich osadnictwu. Ale tak nie jest. Na pustyni Gobi odkryto bowiem ruiny bardzo starych miast, prawie już bezkształtne, ale wszystkie one noszą na sobie ślady działania bardzo wysokich temperaur, pokryte bąblami tego samego rodzaju i postaci, co zaobserwowane w Hiroszimie po wybuchu amerykańskiej bomby atomowej.
Wielu geologów utrzymuje, że szereg obecnie występujących w południowo zachodniej części Stanów Zjednoczonych obszarów pustynnych (obejmujących część Kalifornii i Arizony, tzw. Pustynię Sonora, tereny Wielkiej Kotliny między Sierra Nevada a górami Wasath oraz na południu pustynie Mojave, Gila i Yuma z budzącą grozę Doliną Śmierci) nie powstało w wyniku działania naturalnych sił przyrody. Tym bardziej, że, jak podaje prasa amerykańska, suche stany, a zwłaszcza Arizona, budują na rzece Colorado jedną zaporę po drugiej, aby zagospodarować te tereny. Urządzenia nawadniające opierają się głownie na dawnych urządzeniach indian (!?), o czym świadczą resztki starożytnych budowli na rzece Gila.
A oto co na temat Sahary pisze znawca problemu, prof. Alfons Gabriel: Na pustyni znaleźć można studnie, istniejące od niepamiętnych czasów. Często szyby są zdumiewająco głębokie, w niektórych przypadkach przewyższają 100 m. - i trudno zrozumieć, jak ludzie swymi prymitywnymi narzędziami zdołali je zbudować. (...) Od czasu, gdy w Górnym Egipcie odkryto wiele miejsc, na których rozrzucone były resztki narzędzi wszczęto rówinież poszukiwania na różnych pustyniach Ziemi. Poszukiwania te zostały uwieńczone powodzeniem. Sahara okazała się specjalnie bogatą skarbnicą znalezisk; podobnie pewne części pustyni Gobi. Jest jednak zdumiewające, że te stare ślady ludzkiej kultury występują w takiej obfitości właśnie na pustyniach, a więc na obszarach, gdzie na przestrzeni setek kilometrów nie ma kropli wody, żadnego pastwiska, żadnych warunków do życia. Jak mogło dojść do tego? Jak dostali się ludzie do tego świata będącego zaprzeczeniemżycia? Dziś już wiemy, że na tych obszarach pracowali nie przygodni węfrowcy, lecz orzedstawiciele osiadłej ludności. Ale w jaki sposób można było żyć na pustyni? W ostatnich dziesięcioleciach poczynione zostały poważne postępy w badaniach nad przeszłością wielu suchych obszarów.poznaliśmy nieco nieznanych dotąd szczegółów, wiążących się z pojawieniem się człowieka na pustyni. Stosunkowo najlepiej udało się odtworzyć obraz prehistorii Sahary. W okresie przedlodowcowym i lodowcowym ten wypalony szmat ziemi porośnięty był lasami i stepami typu sawanny. Powiązany system rzeczny sprawiał, że mogło tu rozwijać się życie. Tam, gdzie teraz hulają burze nad gorącą pustynią żwirową, miotając ziarna kwarcu i sprawiając, że wielbłądy już na trzeci dzień wędrówki są głodne i spragnione, istniały przed 50 lub 100 tysiącami lat jeziora, wokół których szumiały trzciny i harcowały zwierzęta. Żyła tu ludność (...) Rozwijała się też sztuka. Artyści ryli na skałach piękne obrazy, a kamienie pokrywali farbami. Na obszarach Afryki Północnej roi się od obrazów. Wiele ścian wąwozów i zboczy górskich to prawdziwe "księgi z obrazkami". Niektóre malowidła pociemniały, tracąc wyrazistość, inne są ciągle jeszcze świeże. Wiele z nich to dzieła sztuki, są też niektóre robiące wrażenie dziecinnych igraszek. Nieraz jednak trudno uwierzyć, że ludzie, którzy znali tylko narzędzia kamienne, umieli tworzyć tak żywe postacie.
Ignatius Donelly podaje, że podczas kopania studni w miejscowości Lawa Ridge, Marshall Country w stanie Illinois (USA) na głębokości ponad 40 m. wykopano monetę wykonaną z brązu. Duży nacisk warstw ziemi i warunki w jakich przez długi czas ta moneta przebywała, spowodowały, że większość napisów i rysunków na obu jej powierzchniach uległa prawie całkowitemu zatarciu. Stwierdzono jednak, że zarówno na rewersie jak i awersie znajdowały się niewyraźne zarysy jakiejś postaci, zaś wzdłuż krawędzi po obu stronach biegły jakieś napisy, ściśle mówiąc, ciągi hieroglifów nie do odcyfrowania. Jak wykazały badania, moneta ta w trakcie procesu produkcji była walcowana, jej krawędzie obcięte maszynowo, zaś napisy wytrawiane kwasem.
W roku 1851 w tej samej okolicy stanu Illinois, na głebokości ponad 35 metrów odkopano dwa pierścienie miedziane. W czerwcu tego samego roku w miejscowości Dorchester stanu Massachusets odkopano naczynie pokryte skamieniałą zaprawą murarską. Był to dzban w kształcie dzwonu, wykonany z nieznanego metalu, którego powierzchnia onkructowana była srebrnym wzorem o charakterze roślinnym.
Pewien lekarz z Kalifornii znalazła wewnątrz bryły złotonośnego kwarcu niewielki złoty przedmiot, kształtem przypominający uchwyt do wiadra. Podobny uchwyt odkryto w jaskini w Kinngoodie w północnej Anglii w bliku skalnym. Jego wiek oceniona na przynajmniej 8500 lat. Można więc przyjąć, że przedmiot na który natrafiono w kalifornii, poczhodzi z tego samego mniej więcej okresu.
W roku 1969, węwnątrz bryły skalnej, znalezionej w pobliżu miejscowości Treasure City w stanie Nevada odkryto ślady śruby o długości 5 cm. Sama śruba już dawno uległa korozji, ale przestrzeń, którą kiedyś zajmowała, pozostawiła w skale ślad w kształcie spirali. Wiek tego znaleziska ocenia się na ok. 10000 lat.
Tom Kenny, farmer amerykański zamieszkujący w Plateau Valley, odkrył na swoim polu, na głębokości 3 metrów, odcinek miejskiego chodnika, wykonanego z gładkich, symetrycnych płyt kamiennych. Analiza materiału i zaprawy murarskiej wykazała, że kamień nie pochodzi z surowców lokalnych, związanych z okolicą, w której został wykonany chodnik.
Wszystkie te znaleziska wskazują na możliwość, której w zasadzie dotychczas nie brano poważnie pod uwagę, że odnajdywane ślady, ukryte czasami głeboko pod ziemią, świadczą, iż na terenie dzisiejszej Ameryki Północnej przed wieloma tysiącami lat istniała wysoka cywilizacja. Wydaje się, że cywilizacja ta uległa gwałtownej zagładzie w wyniku kolosalnej katastrofy, związanej z wystąpieniami tak wysokich temperatur, jakie pojawiają się wyłącznie w procesach nuklearnych. "

CZ III / IX

"Jak już wspomniano, zarówno w Chinach, jak i na terenie obydwu Ameruk, a przede wszystkim w Indiach istnieją legendy o kolosalnym konflikcie, który zdarzył się w dalekiej głębi wieków. Na tych obszarach powinny więc także znajdować się dowody materialne tego kataklizmu.
Jeszcze w początkach ubiegłego stulecia znaleziono pierwsze ślady protoindyjskiej kultury, kiedy podczas budowy kolei w pobliżu osady Harappa napotkano na zwęglone ruiny jakiegoś starożytnego miasta. O mieście tym wspomina znany badacz De Camp, pisząc, że musiało być poddane działaniu bardzo wysokich temperatur. Ruiny te obejmują bowiem olbrzymie stopione razem, jakby wydrążone w środku bryły niczym sterta blaszanych puszek rażona strumieniem stopionej stali.
Na południe od tego miejsca urzędnik brytyjski J. Campbel odkrył podobne ruiny. Szereg innych podróżników opisywało pozostałości budynków wzniesionych z niezwykłych materiałów, przypominających grube płyty kryształu. I one również, podziurawione i potrzaskane, nosiły na sobie ślady wysokich energii termicznych.
Jednak dopiero po upływie stu lat, w roku 1921, podjęto systematyczne badania tajemniczych ruin. prace wykopaliskowe odkryły duże miasto, dobrze rozplanowane, z szerokimi ulicami i doskonałą siecią kanalizacyjną. Późniejsze badania pozwoliły na stwierdzenie, że według podobnego planu budowano i inne odkryte przez archeologów starożytne miasta na obszarze doliny Indusu: Mohendżo-Daro (co oznacza "Osiedle Martwych"), Czanhu-Daro, Amri Lothal i szereg innych. W wykopaliskach archeologicznych znajdowano szkielety ludzkie noszące znamiona gwałtownej śmierci. Szkielety te są najbardziej radioaktywnymi ludzkimi szczątkami, jakie kiedykolwiek znaleziono i przebadano przed tragedią Hiroszimy. A. Gorbowskij ("Zagadki historii starożytnej", Moskwa 1968) podaje, że radioaktywność znalezionych szkieletów przekraczała 50-krotnie poziom normalny.
Z pewnością pod ruchomymi piaskami pustyń ukrywać się musi wiele rzeczy, których istnienia do niedawna nie podejrzewaliśmy. Użyteczne, być może, okazałoby się, przebadanie tych obszarów, chociażby tylko z punktu widzenia promieniowania radioaktywnrgo. Nie ulega wątpliwości, że natężenie to mogło obniyć się po upływie wielu tysięcy lat do poziomu tła, istnieją jenak szanse znalezienia pewnych śladów pochodzących od izotopów o najdłuższym okresie życia. Podobnie dżungle Indii oraz centralnej i południowej Ameryki ciągle stanowią obszar nieprzebadany, istnieje tam szereg regionów, na których nie stanęła jeszcze stopa białego człowieka. A przecież te tajemnicze tereny zawierać mogą klucz do rozwiązania zagadki naszej przeszłości.
A może piramidy egipskie ukrywają w sobie rozwiązanie problemu jądrowego konfliktu zamierzchłej przeszłości? Ekipa uczonych kairskiego Unowersytetu Ein Shams, pracująca pod kierunkiem dr Luisa Alvareza - zdobywcy nagrodu Nobla w dziedzinie fizyki - umieściła detektor promieniowania kosmicznego we wnętrzu piramidy Chefrena, u jej podstawy, aby sprawdzić, czy w piramidzie znajdują się jeszcze jakieś nieznane komnaty. Całość przedsięwzięcia odbywała się pod auspicjami Uniwersytetu Ein Shams w Kairze, amerykańskiej Komisji do spraw Energii Atomowej, oraz Smithsonian Institute. Pomiary prowadzono przy załozeniu, że jednorodny strumień promieniowania kosmicznego, przenikając przez piramidę i natrawiając w jej wnętrzu na puste przestrzenie, przechodzić będzie przez nie z większą łatwością, co zostanie zarejestrowane przez detektor.
Badania trwały ponad rok, przy czym aparatura pracowała bez przerwy, rejestrując rejestrując promieniowanie przez 24 godziny na dobę, wyniki natomiast przekazywane były bezpośrednio do uniwersyteckiego komputera IBM 1120. Kiedy komputer podał dane końcowe, zdumienie ogarnęło uczonych. Okazało się, że zapisy natężenia promieniowania kosmicznego, pochodzące z kolejnych dni pomiaru, wykazywały zupełnie inny charakter i były kompletnie ze sobą nieporównywalne. Dr Amr Gobed, odpowiedzialny za funkcjonowanie całej instalacji elektronicznej, oświadczył: Z naukowego punktu widzenia jest to niemożliwe. Musi tu istnieć jakaś tajemnica, której nie jesteśmy w stanie wyjaśnić (...), istnieje jakaś tajemnicza siła w piramidach, która przeciwstawia się znanym prawom nauki.
Dla starożytnych Egipcjan piramidy także stanowiły zagadkę, dlatego opierając się na legendach, przypuszczać można, że nie są one grobami, lecz miejscem schronienia skonstruowanym na wypadek wielkiej katastrofy. I to niekoniecznie dla ludzi, chociaż niektórzy ludzie mogliby się tam schronić, ale służącym najprawdopodobniej przede wszystkim zachowaniu i zabezpieczeniu wiedzy i informacji. Jeśli katastrofa przybrała formę kataklizmu wywołanego przez człowieka, z użyciem broni jądrowej włącznie, wówczas ta hipoteza zyskuje na znaczeniu, ponieważ wyjaśniałaby ona przedziwne wyniki uzyskane podczas badań promieniowania kosmicznego wewnątrz i w pobliżu piramid.
Istnieje przecież możliwość, że piramidy, będąc schronami i dysponując wszelkimi cechami, których wymaga się od tego typu budowli, są także zabezpieczone przed promieniowaniem. Wydaje się również, że niezależnie od tego, jakich środków użyto do zapewnienia piramidom tej własności, środki te czy mechanizmy funkcjonują w dalszym ciągu w chwili obecnej. Czyżby więc działał i istniał ciągle jeszcze, sugerowany przez Andrew Thomasa w jego książce pt. "Nie jesteśmy pierwsi", jakiś generator umieszczony gdzieś pod piramidami? Takie urządzenie zapewne musiałoby znajdować się bardzo głęboko pod piramidą, znacznie głębij, niż sięgały dotychczas prowadzone prace wykopaliskowe. Trudno powiedzieć, jaki ono mogłoby mieć kształt, czy też jak możnaby je wykryć, ponieważ urządzenie takie przekracza jeszcze możliwościnaszej współczesnej technologii.
Piramidy ciąle kryją w sobie niewyjaśnione tajemnice i przejawiają zagadkowe cechy, a pomimo tego istnieją ludzie, którzy twierdza, że są one jedynie grobowcami faraonów. Nie oznacza to, że zgodzić się należy z wymyślnymi historyjkami, które opowiada się na temat ich budowy. Na przykład, że wielkość wielkiej piramidy Cheopsa, pomnożona przez milion, daje nam w wyniku odległość ziemi od słońca. Podaje się także cały szereg innych liczb, które wskazywać mają rozmaite wielkości charakterystyczne, takie jak długość roku, wielkość miesiąca księżycowego czy wagę kuli ziemskiej. Wysuwa się również przypuszczenia, że piramidy zbudowane były przez Noego po potopie, że zbudowali je kosmici lub że zbudowane zostały według instrukcji kosmitów, albo też, że stanowią one punkty orientacyjne lub drogowskazy dla astronautów przybywających na Ziemię z innych planet.
Pogląd, iż cała ludzka wiedza ukryta jest gdzieś w piramidach, nie musi zupełnie dziwaczny, chyba jednak słuszniej będzie powiedzieć, że choć wiedza starożytnego świata została tam umieszczona, to jednak już jej tam nie ma. Wiele hipotez i interpretacji narosło wokół piramid egipskich w ciągu ostatnich 100 lat, zaś prawda leży prawdopodobnie gdzieś pośrodku, pomiędzy przypuszczeniami zupełnie fantastycznymi, a całkowicie prozaicznymi.
Zdecydowanie odrzucić trzeba teorie i sugestie pozbawione podstaw, nie można się jednak także zgodzić z absurdalnym poglądem, że te kolosalne konstrukcje postawione zostały przez grupę ludzi zaopatrzonych jedynie w prymitywne narzędzia, bez transportu kołowego, dźwigów, wyciągów, kołowrotów i innych urządzeń. Że zbudowano je w kraju, który w okresie budowy piramid był prawie niezamieszkany (całkowitą populację szacuje się na około 2 miliony ludzi), nie posiadał miast i z rzadka tylko pokryty był niewielkimi wioskami.
Znacznie bardziej uzasadniony wydaje się pogląd, że piramidy, a szczególnie rozległa ixh grupa umiejscowiona na płaskowyżu w Gizeh, pochodzą z okresu przedegipskiego. Zbudowane został nie jako budowle o przeznaczeniu sakralnym lub po to, aby przechowywać czcigodne zwłoki wielkich przywódców, lecz stanowiły urządzenia ochronne przeznaczone właśnie do zabezpieczenia zdobyczy wiedzy. Wiele spośród tych urządzeń mogło zostać zużytych przez... "nosicieli kultury", którzy pojawili się, aby z powrotem do cywilizacji doprowadzić prymitywnych potomków tych, którzy pozostali przy życiu po katastrofie.
Wśród wszystkich piramid egipskich - a znamy ich około 70 - nie stwierdzono ani jedna, w której stwierdzono by bez żadnej wątpliwości, że odbył się w niej pochówek. Wszyscy faraonowie, a szczególnie najwięksi i najpotęniejsi władcy jak Ramzes II i Thutmozis III, pochowani byli w sławnej Dolinie Królów. Zadziwiające, jak wielu jest przekonanych, że zmumifikowane zwłoki faraonów zostały odkryte w obrębbie piramid. Przekonanie to opiera się prawdopodobnie na pewności, z jaką niektórzy archeologowie wypowiadają opinie, iż piramidy są grobami władców Egiptu.
Jeśli najwięksi i najsławniejsi władcy Egiptu zostali pochowani w skalnych grobowcach w Dolinie Królów, to dlaczego przyjmuje się, że mniej znani i nie zawsze realnie istniejący (starożytna lista panujących Manetho nie zawiera imienia Cheops) pochowani zostali w tych ogromnych budowlach, rzekomo wzniesionych tak ogromnym wysiłkiem i znojem ludzkim?
Egiptolodzy wydają się znajdować pod przemożnym wpływem przekazów dostarczonych przez przez wielkiego podróżnika starożytności - Herodota. Ale Herodot opisuje to, co powiedzieli mu uczeni i kapłani, jakich napotykał na trasach swych wędrówek. Piramidy już wówczas liczyły sobie kilka tysięcy lat i stanowiły dla Egipcjan zagadkę w nie mniejszym stopniu niż są nią dla nas dzisiaj."

źródło:
http://historyk.republika.pl/arty/awb2.htm
  Temat: Wypadek Krzysztofa Kasprzaka
niedzielny_stefan

Odpowiedzi: 26
Wyświetleń:

PostForum: Czarne filmiki   Wysłany: 2014-09-29, 13:09   Temat: Wypadek Krzysztofa Kasprzaka
SkipiBoom napisał/a:
@up
Ten "niby sport" ma zawodników którzy robią to co lubią i nie "umierają" jak twoje ukochane piłkarzyki amatorzyki po tym jak ich nawet nie dotykając lecą na murawę ciężko pobici i umierający zapewne z barhu*ony. Więc jeśli już mowa o "niby sporcie" to to w 200% jest tzw "piłka nożna" a raczej szopka i teatr w który debile ładują grube miliony. Coś mi się zdaje że jak by żużlowcy zagrali meczyk vs piłkarzyki to by sromotnie to WYGRALI bo aktorki z stadionów piłkarskich by umierały i symulowały a żużlowcy by po prostu grali, nie symulowali i wygrywali... bo ni szukali by np karnego w banalnych sytuacjach jak to robią aktorki...


Chłopcze (?), nie jestem adwokatem,ale czy kolega, którego cytujesz zachwala piłkę? Z jego równie gównianego co Twój wpisu można pojąć, że fanem piłki też nie jest. A Ty się podjarałeś i piszesz.
Co do meritum...Piłka nożna to nie jest żaden teatr i nie porównuj mi tu sportów motorowych do sportów zespołowych, to po pierwsze. Po drugie grube miliony ładują tam ludzie, którzy mają łeb na karku, a Ty zostaniesz z tymi swoimi motorynkami w warsztacie na stare lata.
  Temat: Cygan - stereotyp złodzieja czy rzeczywistość
denardes

Odpowiedzi: 29
Wyświetleń:

PostForum: Inne czarności   Wysłany: 2014-09-27, 23:48   Temat: Cygan - stereotyp złodzieja czy rzeczywistość
Witam. Od kilku lat jestem tutaj zarejestrowanym użytkownikiem i niemalże codziennie odwiedzam sadola widząc narastającą wrogość oraz nienawiść do społeczności romskiej. Dzisiaj postanowiłem i ja wypowiedzieć się w tym temacie ponieważ na co dzień mam z nimi do czynienia. Temat pt. " Zakazane słowo Cygan " który pojawił się wczoraj i otrzymał ponad 1500! piw ostatecznie zmotywował mnie do tego by napisać ten wątek. ;-)

Jestem detektywem sklepowym, od 3 lat miałem dziesiątki ujęć kradzieży z uczestnictwem romów.

Nie będę opisywał Wam tutaj schematów oraz sposobów w jaki sposób kradną "cyganie" ponieważ byłoby tego zbyt wiele.
Wypiszę jedynie ich cechy wspólne które zaobserwowałem przez lata pracy jako detektyw. Otóż " cygan " :

- Zawsze kradnie na sklepie ( nigdy w przymierzalni )

- Nigdy nie robi tego sam ( zawsze z jakąś kuzynką lub kuzynem - tak się wzajemnie nazywają, nigdy nie kradną ze swoimi rodzicami lub rodzeństwem.

- Kradzież zajmuje maksymalnie 3 minuty ( od wejścia do wyjścia )

- Podczas zatrzymywania KAŻDY się przyznaje do kradzieży i nie kręci że nie wziął, że nie wie o co chodzi i nigdy nie każą się wylegitymować.

- Po zatrzymaniu i prowadzeniu na zaplecze KAŻDY oferuje jakąś formę łapówki, 50 zł, 100 zł, lub najczęściej seks z jakąś super cyganką :oops:

- Połowa z nich chce współpracować z detektywem w przyszłości w zamian za różne dobra.

- Zawsze zdają sobie sprawe z tego kim są i w jaki sposób są postrzegani przez Polaków. Wiele razy miałem pytania czy łapie " dużo brudasów ", albo " ilu takich jak my " łapiesz ?

Moi drodzy. Cygan to cygan. Wśród złodziei na pierwszym miejscu są stare, grube kobiety ok. 40 - 60 a na drugim cyganie.
Dla ciekawostki dodam że złapanie afroamerykanina mi, ani moim kolegom po fachu nie zdarzyło się NIGDY. :shock:

Peuntując. Cygan jest cygan a nie jakiś wędrowiec niemający ojczyzny. Tyle w temacie. :mrgreen:

  Temat: Dobra historia
Wiswer

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń:

PostForum: Suchary   Wysłany: 2014-08-26, 05:42   Temat: Dobra historia
Cześć wszystkim, chciałem się podzielić z wami fajną historią z bloga który znalazłem, mnie osobiście rozbawiła do łez:

"Na Krakowskim rynku pracuję już przeszło 4 lata. Można zatem wnioskować że niejedno na nim przeżyłem; niejedno widziałem i niejedno już słyszałem.
Wniosek ten jest trafny.
Moja praca polega na tym że sprowadzam do niego klientów i ogólnie zajmuje się reklamą tego przybytku w którym cnota i tani alkohol to słowa rzadko wymawiane.
Wcale niezła robota powiem wam.
Z racji tego że dużo rozmawiam z ludźmi z obcych krajów, którego przeciętny przedstawiciel (wybaczcie ale to prawda) jest o wiele ciekawszym człowiekiem niż przeciętny przedstawiciel naszego przeciętnego kraju, to zdarza mi się usłyszeć niejedną ciekawą historię.
Tak też się stało i dzisiaj.
Podchodzę do trzech jegomości i pytam uprzejmie, wcześniej przedstawiając się, czy nie zechcieliby wejść do naszego prześwietnego klubu aby raczyć się wyśmienitym napitkiem, podziwiając przy okazji walory skąpo odzianych dam tenże klub obsługujących.
Panowie na to przystali z połowicznym zachwytem, aczkolwiek podczas naszej niecodziennej konwersacji, jeden z jej uczestników stwierdził że ma już 52 lata i niejeden Strip Club widział więc opowie mi pewną historie, a potem mnie o coś zapyta.
Przystałem na tą propozycję bez bicia:
52 letni Pan był marynarzem z Finlandii czy Norwegii i pewnego razu razem z załogą podróżowali przez morza i oceany całe 21 dni.
Po tym ciężkim i owocnym we wrażenia rejsie przybili do portu w Indiach.
Jak można się domyśleć, wygłodzone, wyposzczone i spragnione cipek chłopy pomaszerowali na miasto w poszukiwaniu świeżego mięsa w które mogliby wetknąć to i owo.
Tak więc mój rozmówca i trzech jego kolegów wsiadło do najbliżej taksówki i opowiedzieli kierowcy że byli 21 dni na morzu, po czym z nieukrywaną chęcią zapytali grzecznie gdzie znajdą najbliższy burdel lub klub ze striptizem (w tamtych krajach to praktycznie to samo, u nas w sumie też).
Kierowca odpowiedział na to „I know what you need maaaan”, tak, z akcentem na „aan”.
I pojechali.
Jadą, jadą aż wjechali w dżungle. Ciemno, parno, drzewa, moskity, krzewy, ubita droga tak że auto skacze jak na trampolinie, prawdziwa kurwa dżungla jak z obrazka w podręczniku.
Jadą, jadą i się zatrzymali. Patrzą, a tu wokoło jakieś rozbite auta, kawałki domów, dachów, chuj wie co.
Jak tylko to zobaczyli to zamknęli drzwi przyciskając te przyciski (nie pamiętam jak to się nazywa) aby nikt nie mógł otworzyć auta z zewnątrz i hyc za fraki tego taksówkarza.
Mój rozmówca mówi do niego że nie jest durny i wie że to jest rabunek bo to wygląda jak rabunek i że go zabiją zaraz jeśli ich stąd nie zabierze, a przypominam że to był środek jakiejś dżungli, więc groźba miała wydźwięk bardzo emocjonalny i skłaniała do natychmiastowej refleksji.
Jednak taksówkarz mówi że nie, wszystko jest ok i że to nie żaden rabunek, że niech popatrzą przez okna (wskazał im palcem kierunek) i że tam jest klub i że mają wejście za darmo i że są tam dziewczyny i można się fajnie pobawić i on ich zaprowadzi.
Chłopaki patrzą: no rzeczywiście coś się świeci w oddali.
Mój rozmówca, niewiele myśląc, wziął taksówkarza pod pachę i idą w tamtą stronę.
Podchodzą, rudera, no ale rzeczywiście pisze „STRIP CLUB”. Weszli.
W środku patrzą, a tam dwie stare i zardzewiałe rury do pool-danceu, takie że jakbyś to palcem dotknął to sepsa lub inny hiv murowany, a na tych rurach dwie, ogromne, spasione, spocone i grube murzynki. Największe i najbrzydsze kobiety jakie w życiu widziałeś, dramat na żywo z miejscami w pierwszych rzędach.
No ale cóż, podeszli do baru.
Stojąc przy barze kilka chwil zobaczyli że w klubie ze 100 osób, a jedynymi białymi ludźmi byli towarzysze mojego rozmówcy i on sam. No.
Nagle podchodzi do nich jedna z tych murzynek, ściąga majtki, ociera się o kolano jednego z przyjaciół mojego rozmówcy, wsadza mu rękę do środka rybaczek które miał na sobie, łapie go za fiuta i pyta się: „WHAT IS WRONG WITH YOU MAAAN” (czy oni wszyscy muszą mieć ten sam akcent?)
Złapany pan powiedział do mojego rózmówcy żeby powiedział jej że się boi..
Na tym mój rozmówca skończył opowiadanie i spytał się mnie z wielką powagą:
„Po wysłuchaniu mojej opowieści, powiedz mi, czy myślisz że w Twoim klubie jest coś co będzie mnie w stanie poruszyć?”
Z racji tego że jestem profesjonalistą, a przynajmniej staram się być we wszystkim co robię, zebrałem się w sobie i powiedziałem mu z całą stanowczością:
„Yes”
Dzięki temu zyskałem nowych klientów. Panowie gdy usłyszeli moją odpowiedź zaczęli się śmiać i żartować, dzięki czemu koniec końców poszli, a ja zarobiłem kilka złotych.

Tak, uwielbiam tą pracę.

Pozdrawiam, wasz W."

a tu macie linkacz:
http://jestemwilkiemstepowym.blog.pl/
(Zbieżność W z moim W przypadkowa!)
  Temat: Dziewczyny z COMIC CON
Zakazszczerosci

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń:

PostForum: Czarne filmiki   Wysłany: 2014-08-03, 19:48   Temat: Dziewczyny z COMIC CON
Mrok wieczorny, babcia siwa,
Przy kominku głową kiwa,
Nos jak haczyk, okulary,
Coś pierdoli babsztyl stary.
Snuje bajdy niestworzone.
O królewnie Pizdolonie.
O trzech braciach, jak niewielu.
O matuli ich z burdelu.
Opowiada stare dzieje.
A na dworze wicher wieje.
Siądźcie społem panny, smyki,
Młodojebce, stare pryki.
I nadstawcie dobrze uszy,
Chodź na polu śnieżek prószy,
W domu ciepło i wygodnie.
Zostaw pan w spokoju spodnie,
Bo się wnet zawoła mamy.
Cyt! Uwaga! Zaczynamy.
Za lasami, za górami,
za morzami, za rzekami,
żył przed bardzo wielu laty
król potężny i bogaty.
Dobrotliwy, szczodrobliwy,
Lecz niezmiernie rozżalony,
Z racji córki, Pizdolony,
Która chociaż dobra, miła,
Niepomiernie się kurwiła,
A dawała bez wyboru
I rycerzom, panom dworu,
I kucharzom i stolarzom,
Czasem, nawet i malarzom.
W każdej chwili, w każdym czasie,
Wciąż myślała o kutasie.
Próżno mówił jej król stary
Że we wszystkim trzeba miary,
Nie wypada bowiem pannie
Tak się dupcyć nieustannie.
Na nic się to wszystko zdało,
Bo królewnie wciąż za mało.
Wszyscy byli wyjebani,
Nawet księża. Kapelani!
Raz ją tak swędziała dupa,
Że zgwałciła i biskupa,
A że ten ją zerżnął marnie,
Poszła dawać pod latarnie.
Aż z burdelów wszystkich w mieście,
Do samego króla wreszcie,
Od kurewskiej całej nacji,
Przyszły kurwy w delegacji.
Ta najbardziej rozjebana,
Padłszy przed nim na kolana,
Z trudem wielkim tłumiąc łkanie,
Rzecze: „Królu nasz i panie
Ty panując od lat wielu
Byłeś ojcem dla burdelu.
Padają obyczaje,
Twoja córka dupy daje
Na ulicy bez pieniędzy,
Przez co wpycha nas do nędzy.
Nikt nas dziś już nie pierdoli,
Bo darmochę każdy woli."
Król, na łzy kurewskie czuły,
Kazał dać ze swej szkatuły
Każdej kurwie po dukacie,
Po czym zamknął się w komnacie
I tam siedział przez dzień cały,
Aż mu jaja posiwiały.
Król choć płakał ze zmartwienia
Zamknął córkę do więzienia
By się więcej nie puszczała.
Tam codziennie dostawała,
Prócz świetnego utrzymania,
Tysiąc świec do brandzlowania,
Wazeliny beczkę całą,
Lecz jej tego było mało.
Ciągle płacze, ciągle krzyczy,
„To za mało dla mej piczy!"
W nocy zaś przywołał swego
Astrologa nadwornego,
By ten patrząc w gwiezdne szlaki
Znalazł wreszcie sposób jaki
By królewnę można było,
Dobrowolnie czy też siłą,
Wrócić znów do cnoty granic,
Lub, gdy to się nie zda na nic,
Niech przynajmniej w swojej sferze,
Obłapników sobie bierze.
Więc astrolog, wziąwszy lupę,
Zajrzał raz królewnie w dupę.
Wielkim cyrklem pizdę zmierzył,
Po czym zamknął się na wieży.
Tak był w pracy pogrążony,
Taki przy tym roztargniony,
Że szukając gwiazd na niebie,
W roztargnieniu srał pod siebie.
Kręcił, wiercił teleskopem,
Wreszcie wrócił z horoskopem.
I rzekł: „Smutną wieść niestety,
Objawiły mi planety,
Że królewny nic nie wstrzyma,
Na jej szał lekarstwa ni ma.
Chyba że się znajdzie jaki
Tęgi jebak nad jebaki,
Który tak ją zerżnie pięknie,
Że królewnie pizda pęknie,
Na kawały się rozwali,
Żywym ogniem się zapali.
Wówczas będzie Pizdolona
Z czaru swego wyzwolona
I stanie się znów prawiczką
Z malusieńką, ciasną piczką."
Wszystkim było ogłoszone,
Że kto zbawi Pizdolone,
Ten otrzyma za podziękę
Pół królestwa i jej rękę.
Więc zjeżdżają się jebacze,
Czarodzieje, zaklinacze,
Rycerze i królewicze,
By królewnie zerżnąć picze.
Każdy sił swoich próbuje
I choć tęgie mieli chuje,
Na nic się to wszystko zdało,
Bo jej ciągle było mało.
A tym czasem heroldowie,
W całym kraju w piśmie, w mowie,
Wieści dziwne rozgłaszali
Coraz dalej, dalej, dalej,
Aż dotarły hen daleko,
Gdzie za siódmą górą, rzeką,
Stała sobie mała chatka,
W niej mieszkała stara matka,
Ze synami swymi trzema,
Którym równych w świecie nie ma.
Każdy dzielny, tęgi, zwinny,
Ale każdy z nich był inny
I w tym nie ma nic dziwnego,
Każdy z ojca był innego,
Bo w młodości swojej czasie
Matka strasznie puszczała się.
Syn najstarszy, miał chuj długi
I gruby na kształt maczugi,
A po bokach jego były
Jak postronki grube żyły,
Jakieś węzły, jakieś guzy,
Jaja miał jak dwa arbuzy.
A że ciągle mu bez mała
Ta ogromna pyta stała
Chujogromem go nazwano.
Pizdoliza nosił miano
Syn następny, bo lizanie
Stawiał wyżej nad jebanie.
I nie było mistrza w świecie
By prześcignął go w minecie.
Cieszą matkę takie dzieci,
Lecz niestety smuci trzeci,
Który rodu był zakałą,
Bo miał kuśkę całkiem małą,
Cienką, krótką, na kształt glizdy
I nie palił się do pizdy.
Dobrze, że z matczynej woli
Raz na miesiąc popierdoli,
A że mało tak obłapia
Bracia mieli go za gapia
No i matka nawet z czasem
nazywała go głuptasem.
Tak im słodko życie idzie,
Ani w zbytku, ani w bidzie,
Starsze bowiem dwa chłopaki
Zarabiały w sposób taki,
Że cnotliwe starsze panie
Brały ich na utrzymanie.
A i matka, chociaż stara
Dała dupy za talara
Na stojaka gdzieś w klozecie.
Lecz najmłodszy, głupek przecie
Choć podobał się niewiastom
Dawał dupy pederastom
I ku matki wielkiej złości
Nie brał nic od swoich gości.
Aż dotarła i w ich strony
Wieść o losie Pizdolony.
Na pieniądze wnet łakoma
Woła matka Chujogroma
I tak rzecze: „Ty, mój synu
Idź, dokonaj tego czynu."
Olbrzym wnet posłuchał matki,
Zaraz włożył czyste gatki,
Wymył chuja i bez zwłoki
Raźno ruszył w świat szeroki.
A gdy przybył do stolicy
Zaraz ruszył do ciemnicy,
Gdzie się świecą rozkraczona
Brandzlowała Pizdolona.
Pyta dawno mu stanęła,
Więc się ostro wziął do dzieła
I za pierwszym sztosem leci
Błyskawicznie drugi, trzeci
Czwarty, piąty, aż nareszcie
Wyrżnął sztosów tysiąc dwieście.
I utracił siłę całą,
A królewnie wciąż za mało.
Tak był przy tym osłabiony
Że zleźć nie mógł z Pizdolony
I musiały dworskie ciury
Ściągnąć go za dupę z dziury
I zanieśli omdlałego
Do szpitala zamkowego.
A królewna ciągle krzyczy:
„To za mało dla mej piczy!"
Prędko, prędko baśń się baje,
Nie tak prędko kutas staje,
Baśń się baje, czas ucieka,
Chujogroma matka czeka
I już martwić się zaczyna
„Coś nie widać skurwysyna."
Aż ją doszły straszne wieści.
Powstrzymując łzy boleści
Pizdoliza matka wzywa
I w te słowa się odzywa:
„Bratu, rzecz to nie do wiary,
nie udały się zamiary.
Kutas zmarniał mu, niestety,
Idź więc ty, spróbuj minety."
I Pizdoliz wnet, bez zwłoki
Ruszył prędko w świat szeroki.
W końcu zaszedł do stolicy,
Tam się udał do ciemnicy,
Gdzie się świecą rozkraczona
Brandzlowała Pizdolona.
Zaraz się za dupę łapie
I minetę tęgo chlapie.
Język jego na kształt węża
To się spręża, to rozpręża,
To się wije jak sprężyna
W pizdę wwiercać się zaczyna.
Kręci na kształt kołowrotka
To od zewnątrz, to od środka.
Doba wciąż za dobą mija
On jęzorem wciąż wywija,
Aż utracił siłę całą,
A królewnie wciąż za mało.
Tak był przy tym osłabiony,
Że zleźć nie mógł z Pizdolony,
Więc i jego dworskie ciury
Ściągnęły za dupę z dziury
I wyniosły omdlałego
do szpitala zamkowego.
A królewna ciągle krzyczy:
„To za mało dla mej piczy!"
Prędko, prędko baśń się baje,
Nie tak prędko kutas staje,
Baśń się baje, czas ucieka,
Pizdoliza matka czeka
I już martwić się zaczyna
Bo nie widać skurwysyna.
Ze złości zaciska zęby,
Że dwóch synów, niby dęby
Losy wzięły jej zdradziecko.
„Jedno mi zostało dziecko
i do tego całkiem głupie."
Głuptak miał to wszystko w dupie.
Raz w niedziele po jedzeniu
Chciał pochrapać sobie w cieniu.
Coś mu jednak spać nie daje.
Coś go ciągle gryzie w jaje.
Patrzy, a tu mała menda,
Co po jajach mu się szwenda.
Głuptak już rozpinał gacie,
By ją otruć w sublimacie
Gdy wtem menda nieszczęśliwa
Ludzkim głosem się odzywa:
„Czemu pragniesz mojej zguby?
Nie zabijaj, chłopcze luby.
Menda też stworzenie boże,
Że inaczej żyć nie może.
I że czasem w jajo utnie,
Nie gub że jej tak okrutnie."
Głuptak myśli :"Cóż to złego,
Przecież nie zje mnie całego.
Nie potrzebna mi twa zguba
Idź więc z bogiem, mendo luba."
A tu nagle menda znika
I zmienia się w czarownika.
Czarownika czarodzieja
I do swego dobrodzieja
Ci się w strachu z miejsca zrywa
W takie słowa się odzywa:
„Że litości miałeś względy
Dla bezbronnej, słabej mendy,
I żeś jej darował życie,
Wynagrodzę cię sowicie.
Dam ja ci wskazówki pewne,
Jak spierdolić masz królewnę.
Sił twych mało tu potrzeba.
Dam kondoma, Samojeba.
Który ma tę dziwną siłę,
Że gdy włożysz na swą żyłę,
I rozkażesz, on za ciebie
Sztos za sztosem ciągle jebie
Czarodziejską mocą cudną.
Ale zdobyć go jest trudno.
Dupa strzeże go zaklęta
Na przechodniów wciąż wypięta,
Z której mocą złego ducha
Ustawicznie ogień bucha.
I czy z bliska, czy z daleka,
Żarem swoim wszystko spieka.
I w tym mocnym, wielkim żarze
Dupa się całować karze.
Lecz gdy powiesz do niej słowa
„Niech się ogień w dupie schowa,
Sama się pocałuj właśnie."
Wtedy ogień w dupie zgaśnie.
I powoli z dobrej woli
Kondom zabrać ci pozwoli.
Za twą dobroć ja ci mogę
Do tej dupy wskazać drogę.
Weź ten kłębek z sobą razem,
On ci będzie drogowskazem.
Rzuć na ziemie i idź wszędzie,
Gdzie się kłębek toczyć będzie.
Lecz pamiętaj zawsze święcie
Czarodziejskie to zaklęcie."
Tu, czarownik niby mara
Zniknął, rozwiał się jak para.
Głuptak wstaje ucieszony,
Bierze kłębek rozbawiony
I nie mówiąc nic nikomu
Po kryjomu znika z domu.
Prędko, prędko baśń się baje,
Nie tak prędko kutas staje,
Głuptak idzie, nie ustaje
Coraz nowe mija kraje.
Gdy stu granic minął słupy
Zaszedł wreszcie aż do dupy,
Z której ogień wieczny tryska,
A podszedłszy do niej z bliska,
Rozżarzonej nad pojęcie
Czarodziejskie swe zaklęcie
Głuptak z całej siły wrzaśnie
„Sama się pocałuj właśnie!"
Wtedy dupa zawstydzona
Puściła go do kondoma.
Więc z kondomem ucieszony
Pędzi wnet do Pizdolony,
A gdy przyszedł do stolicy
Zaraz poszedł do ciemnicy
Gdzie się świecą rozkraczona
Brandzlowała Pizdolona.
Wkłada kondom niecierpliwy,
A tu patrzcie, czary, dziwy,
Chuj, co zawsze był jak z ciasta
Na sto chujów się rozrasta.
Każdy gruby jak ta bela.
Każdy picze jej rozdziera.
Każdy twardy jak ze stali.
Każdy długi na sto cali.
Wszystkie chuje, z całej siły
Na królewnę uderzyły.
Każdy jej się w pizdę wwierca.
Każdy końcem sięga serca.
Każdy jej się w piczy grzebie.
Każdy jebie, jebie, jebie!
Aż królewna Pizdolona
Rozjebana, spierdolona,
Od jebania ledwie żywa
Krzyczy: „Cipa się rozrywa!"
Takie przy tym tarcie było,
Że się w dupie zapaliło.
By ugasić pożar ciała
Straż zamkowa przyjechała.
Z toporami, bosakami,
Sikawkami i kubłami.
Słowem, z całym inwentarzem
Używanym przy pożarze.
I po długiej ciężkiej pracy
Ugasili ją strażacy.
Tak została Pizdolona
Z czaru swego wybawiona
I znów stała się prawiczką
Z malusieńką, ciasną piczką.
Głuptas dostał zaś w podzięce
Pół królestwa i jej ręce.
Król był taki ucieszony
Ze zbawienia Pizdolony,
Że pomimo swej starości
Kapucyna ciął z radości
Bez ustanku tydzień cały,
Aż mu jaja odsiwiały,
Mimo, że już nie był młody.
Potem zaraz sprawił gody
Głuptakowi z Pizdoloną.
Mnie na gody zaproszono,
Więc jak mówię też tam byłem,
Jadłem, piłem, pierdoliłem,
Bawiłem się z nimi społem,
Aż zasnąłem gdzieś pod stołem.
Oto, co sprawiła menda.
Na tym kończy się legenda.
  Temat: Astronomowie odkryli nowy typ Planet: Mega-Ziemie
Xpalx

Odpowiedzi: 43
Wyświetleń:

PostForum: Historia i dokument   Wysłany: 2014-07-27, 17:37   Temat: Astronomowie odkryli nowy typ Planet: Mega-Ziemie

Zaciekawił was temat o kosmosie, lecz zauważyłem, iż niektórzy zechcieli dłuższego tematu. Na razie natknąłem się na temat o planecie, który ukarze się poniżej, aczkolwiek poszukam dla was dłuższych i ciekawszych tematów.


2.06.2014 roku astronomowie poinformowali o odkryciu nowego typu planety - skalistego świata ważącego ponad 17 razy więcej niż Ziemia. Teoretycznie do tej pory nie dawano wiary w podobny twór, gdyż nie sądzono, że mogą istnieć twory o tak silnej grawitacji by zatrzymać przy sobie wodór i jednocześnie być rozmiarów naszego gazowego olbrzyma - Jowisza. Ale Kepler-10c to jednak stałe ciało i znacznie większe niż wcześniej odkryte super-Ziemie. Obecnie mamy do czynienia z mega-Ziemią.

"Byliśmy bardzo zaskoczeni, gdy zdaliśmy sobie sprawę, co odkryliśmy," mówi astronom Xavier Dumusque z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CFA), który prowadził analizę danych i jest jednym z odkrywców.

"To jest prawdziwa ziemska Godzilla!" dodaje badacz Dimitar Sasselov, dyrektor Harvard Origins of Life Initiative. "Ale w przeciwieństwie do sławnego potwora z filmu, Kepler-10c jest pozytywne nastawiony do żywych istot."

Cytat:

Układ Kepler-10c przedstawiony w artystycznej koncepcji z dwoma skalistymi planetami. Na pierwszym planie widoczny jest Kepler-10c planeta, która waży 17 razy więcej niż Ziemia i jest ponad dwa razy większa. Teoretycy powstawania planet zastanawiają się w jaki sposób tak ogromny świat mógł wogóle się uformować.

Foto: © NASA, www.jpl.nasa.gov


Odkrycie zespołu zostało przedstawione podczas konferencji prasowej, na spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego (AAS). Nowo odkryta mega-Ziemia - Kepler-10c, okrąża swoją gwiazdę raz na 45 dni. Znajduje się około 560 lat świetlnych od Ziemi w gwiazdozbiorze Draco i jak na swoją wielkość Kepler-10b obraca się dosyć szybko, bo w zaledwie 20 godzin.

Planeta została zauważona przez misję NASA o nazwie Kepler. Teleskop wypatruje planet metodą tranzytów, spoglądając na gwiazdy, których światło zostaje przyciemnione w momencie przejścia planety przed gwiazdą. Poprzez pomiar ilości ściemniania, astronomowie są w stanie obliczyć fizyczną wielkość planety lub jej średnicę. Jednak metoda ta nie daje odpowiedzi na pytanie czy Kepler jest tworem skalistym czy może gazowym.

Średnica Keplera-10c jest około 2,3 razy większa od ziemi (wynosi 18000 mil). Sugeruje to, że można ją zaliczyć do kategorii planet zwanych mini Neptuny czyli takie, które posiadają grube powłoki gazowe.

Zespół Xaviera Dumusque wykorzystał instrument o nazwie HARPS-North w Telescopio Nazionale Galileo (TNG) na Wyspach Kanaryjskich, gdzie dokonał pomiaru masy Keplera-10c. Okazało się, że waży on 17 razy więcej ziemi - znacznie więcej niż oczekiwano. To pokazało, że Kepler-10c musi składać się z gęstej powłoki skał i innych ciał stałych.

Zgodnie z wyjaśnieniami Dumusque, "Kepler-10c jest tak ciężki, że nie traci atmosfery w miarę upływu czasu i jeśli jakiś obiekt znajdzie się w jego atmosferze, to jest w stanie go zatrzymać".

Teorie na temat powstawania planet mają obecnie kłopot z wyjaśnieniem, w jaki sposób tak duże skaliste światy mogą się rozwijać. Ale najnowsze obserwacyjne i badania wskazują, że Kepler-10b nie jest sam.

Astronom Lars A. Buchhave z Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego Center for Astrophysics (CFA) zaprezentował znalezioną niedawno korelację między okresem życia planety (czyli jak długo krąży po orbicie wokół swojej gwiazdy) a rozmiarem czyli stanem kiedy planeta skalista przechodzi od gazowej. Zwiążek ten sugeruje, że zostanie odkrytych więcej podobych mega-Ziem.

Odkrycie Keplera-10c jako mega-Ziemi ma także poważne konsekwencje patrząc na historię wszechświata i możliwości występowania w nim życia. Wiek systemu Kepler-10 wynosi około 11 miliardów lat co oznacza, że powstał mniej niż 3 miliardy lat po Wielkim Wybuchu. Wczesny Wszechświat zawierał tylko wodór i hel. Cięższe elementy potrzebne do budowy skalistych planet, takie jak krzem i żelazo, musiały być tworzone dopiero w pierwszych pokoleniach gwiazd. Kiedy gwiazdy zakończyły swój żywot i eksplodowały, te kluczowe składniki rozproszyły się w przestrzeni i następnie zostały włączone do budowy późniejszych pokoleń gwiazd i planet.

Szacuje się, że proces ten powinien trwać miliardy lat. Tymczasem Kepler-10c jest przykładem, że wszechświat był w stanie stworzyć tak ogromne masy skał w czasie, gdy jego ciężkie elementy występowały w skąpych ilościach.

Cytat:

Kolejna artystyczna wizja stworzona zaraz po odkryciu Keplera-10b w styczniu 2011 roku znajdującego się około 560 lat świetlnych od nas, w pobliżu gwiazdozbiorów Łabędzia i Lutni. Sonda misji Kepler odkryła dwie planety wokół tej gwiazdy. Kepler-10b widoczny powyżej jest jak do tej pory najmniejszą znaną skalistą egzoplanetą (widoczny również jako mały punkt na pierwszej grafice). Natomiast Kepler-10c jest większy niż 10b a jego promień jest większy od ziemskiego 2,2 razy i okrąża swoją macierzystą gwiazdę co 45 dni.

Foto: © AFP Photo NASA


"Znalezienie Kepler-10c dowodzi, że skaliste planety mogły powstać o wiele wcześniej, niż myśleliśmy. A jeśli mogły powstać skały, mogło powstać życie", mówi Sasselov.

Te badania sugerują, że astronomowie nie wykluczają starych gwiazd we wszechświecie, by szukać planet podobnych do Ziemi. A jeśli stare gwiazdy mogą też być "słońcami" dla skalistych Ziem, to mamy większe szanse na odnalezienie potencjalnie nadających się do zamieszkania światów w naszym kosmicznym sąsiedztwie.

Projekt HARPS-N jest prowadzony przez Obserwatorium Astronomiczne Uniwersytetu w Genewie (Szwajcaria). Przy projekcie współpracują również Narodowy Instytut Astrofizyki (INAF, Włochy) oraz partnerzy z USA Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics oraz Harvard University Origins of Life Initiative a także partnerzy z Anglii - Uniwersytety z St Andrews i Edynburga i Queens University Belfast.

Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics (CFA) z siedzibą w Cambridge w stanie Massachusetts współpracuje również z Smithsonian Astrophysical Observatory i Harvard College Observatory. Naukowcy z CFA podzieleni są na sześć rejonów, gdzie prowadzą badania na temat pochodzenia, ewolucji i rozwoju wszechświata.

Mam nadzieję, że moje tematy o kosmosie się wam podobają, chcę przeprosić za wszelkie błędy oraz nieprawidłowe dane, jeśli takie się ukazały tutaj.
Tematy będę wrzucał, chyba że zaczną się ukazywać komentarze typu:
Cytat:
Jezu skończ już z tym. Nie wrzucaj tego na sadistic.
Nie rób już tematów o tym kosmosie.
Są to tylko przykłady.

Myślę, że nie było.
  Temat: Brytyjka na wakacjach w Magaluf
TomasX

Odpowiedzi: 54
Wyświetleń:

PostForum: Czarne filmiki   Wysłany: 2014-07-05, 01:01   Temat: Brytyjka na wakacjach w Magaluf
Kurwa człowiek jedzie na wakacje to same stare grube baby na plaży....a tu pojedzie typ na wakacje pójdzie do klubu i jakaś blondyna mu opierdoli kiełbache
  Temat: Ciapaki na wakacjach
hogg

Odpowiedzi: 23
Wyświetleń:

PostForum: Czarne fotki   Wysłany: 2014-06-26, 00:27   Temat: Ciapaki na wakacjach
Na jednym z warszawskich basenów wisiał plakat na którym były rysunki i taki napis:

"Strój obowiązujący na pływalni to:

Męski - czepek oraz (rysunek klasycznych kąpielówek takich jajościsków i drugi takie a'la obcisłe bokserki)
Damski - czepek oraz (rysunek klasycznego stroju jednoczęściowego, takiego jaki noszą grube lub stare baby, drugi rysunek zwykłe bikini sportowe, stanik i majty)

Inne stroje są niedopuszczalne, osoby nieprzestrzegające regulaminu będą usunięte z pływalni.
Przed wejściem do basenu należy wziąć prysznic w stroju kąpielowym obowiązującym na terenie pływalni
"

Nie wiem do kogo to było adresowane ;) ale patrząc na to zdjęcie od razu mi się to przypomniało.
  Temat: Wkurwiające dźwięki
MadDave

Odpowiedzi: 51
Wyświetleń:

PostForum: Absurdy dnia codziennego   Wysłany: 2014-06-20, 11:15   Temat: Wkurwiające dźwięki
Dorzucę coś od siebie -
1. Łyse łepki w grupie, bez znaczenia w jakim miejscu, zauważyliście że grupa społeczna "białe czapeczki" i inne JP ma zjebany rodzaj śmiechu przypominający czkanie ? e,e,e,e,e,e,e,,e,e- odnoszę wrażenie że to jakaś forma upośledzenia. Do tego dochodzi puszczanie jakiegoś chujowego hiphopu o nędzy i blokowiskach.
Poziom wkurwienia - Brevik

2. Stare kurwy - starzy ludzie którym się zdaje że im się wszystko należy - pierdolą o tym ile on/ona ma lat i że jej się za to należy - swoim skrzeczącym głosem kurwa jako bronią. Młodzi to nie majo szacunku... na szacunek trzeba sobie kurwa zasłużyć
Poziom wkurwienia - Charles Manson

3. Dźwięki jedzenia, dźwięk drapiącego widelca o talerz/ mlaskania/ jedzenia szeleszczących produktów lub opakowanych w coś szeleszczącego w miejscu publicznym np kinie. Za każdym razem mam ochotę wstać i wsadzić to coś w gardło przy pomocy obuwia.
Poziom wkurwienia - Vlad Tepes

4. Golf z przerobionym układem wydechowym- na ciężką kurwę - nich mi ktoś wyjaśni co w tym jest takiego zajebistego!!! poziom decybeli jest tak wysoki że potrafi rozpierdolić mózg ! właścicielowi to chyba nie przeszkadza bo tego organu widocznie albo nie posiada albo jest w zaawansowanym stopniu upośledzony. Wyznacznikiem statusu tych zjebów jest liczba uruchomionych alarmów o 3 nad ranem piłując te gówno którego miejscem jest poligon.
Poziom wkurwienia - Pol Pot

5. Kibice - najczęściej ci najebani, drący ryja w nocy lub nad - często w grupie.
Poziom wkurwa - hitler

6. Imprezka u sąsiadów - masz jutro ciężki dzień? a może miałeś ciężki dzień? Chcesz odpocząć ? nic z tego imprezka u sąsiadów skutecznie odpędzi myśli o relaksie i zmusi nad rozważaniem gdzie i jak uderzyć aby wymordować jak największą liczbę uczestników imprezki jak najkrwawszą metodą.
Najczęsciej jedyną reakcja na ostrzeżenia jest chwilowa cisza a po 15 minutach wszystko wraca do poprzedniego stanu.
Poziom kurwicy - Iwan IV Groźny

7. Dzieci - bez znaczenia małe czy większe, grube czy chude ich piskliwe dźwięki i cały hałas jaki wokół siebie robią sprawiają że zaczynam zazdrościć ludziom głuchym. Bez znaczenia czy jest to lament o coś ze sklepu, czy darcie mordy bo upadło, bo komar ukąsił, wkurwia tak samo, szczególnie w nocy
Bonus
Pojebani rodzice - szczególnie matka która sobie nie radzi - również zaczyna drzeć się na dziecko które i tak jest za głupie by zrozumieć więc zaczyna piłować jeszcze bardziej. Mamy kakofonie której skutkiem są kolejne dawki środków uspokajających w łapie.
Poziom wkurwa - Mengele

8.remont . Wiertarka udarowa napierdalająca o 7 czy 8 rano to jest dopiero jazda!!! szczególnie gdy mieszkasz w bloku i zaczyna się sezon remontowy. Chuj jeśli nakurwianie zaczyna się w godzinach 10-18- o tej godzinie na ogół ludzie są albo na uczelni albo w pracy albo da radę gdzieś się ulotnić ale do ciężkiej kurwy! napierdalanie o godzinie 8 do 9 na 2 boshe to jest kurwa przegięcie, ja wiem że inaczej się nie da ale dlaczego musi być to jak najwcześniej !! i kończyć się po kurwa po godzinie?! miałem sąsiada który taki trik stosował od 3 lat - dzień w dzień, ze znajomymi doszliśmy do wniosku że jebaniec musi sobie robić widocznie ściankę wspinaczkową bo na zwykły remont to nie wyglądało.
Poziom wkurwa - maniacy z dniepropietrwoska

9 Dźwięk błędu krytycznego, podczas pracy przy długim i ciężkim projekcie lub po zakończeniu edycji pracy licencjackiej/magisterskiej - gdy wszystko idzie wpizdu ten niepozorny dźwięk budzi w człowieku chęć otworzenia bram piekieł i ściągnięcia zagłady na świat
Poziom wkurwa - Szatan

10. Jakaś niedokręcona rzecz w aucie na trasie, no kurwa brzęczenie albo stukanie jakiegoś jebanego elementu potrafią doprowadzić krew do wrzenia, szczególnie na długiej trasie gdzie nie ma się gdzie zatrzymać i sprawdzić co tak napierdala.
Poziom wkurwa - Cała al kaida
  Temat: Ćma na szybie
MadDave

Odpowiedzi: 11
Wyświetleń:

PostForum: Czarne filmiki   Wysłany: 2014-06-17, 15:17   Temat: Ćma na szybie
heh typowa jankeska reakcja, reakcja polaków wyglądała by tak
- o ty patrz Andrzej jaka wielka franca, matko bosko! pierdolona jaka - do światła leci głupia kurwa.
- O Kurwa !! kurwa żaba ją opierdoliłą! ale cyrk Andrzej!! Andrzej masz tu szmatę zabij to pieruństwo

Żarty żartami ale będąc co jakiś czas na wakacjach/rekreacyjnie w okolicy basenu morza czerwonego (fantastyczne rafy- polecam ) ludźmi najczęściej i najchętniej mordującymi wszelkie formy życia są właśnie polacy... Nie wiem czemu ale najczęściej są to albo grube stare baby albo łyse łepki. Jak widziałem kurwę co klapkiem ganiała za ok 5-7 centymetrowymi gekonami( taka mała jaszczurka) to mało mi mowy nie odjęło. Na pytanie co do chuja pani odpierdala ta mi wypala że dzieci się bojo, to cholerstwo w nocy po mordzie chodzi i ikre składa, bo to gady!! one z brudu lezo! Kurwa mać co takiego siedzi w tym narodzie że jak coś jest małe to można zapierdolić od razu, podobna sytuacja w lesie - ide sobie idę i widzę jak dobra babcia napierdala kijem w małego zaskrońca - czemu, bo się wnusio przestraszył, węże fe! FE !! potem rośnie kolejne pokolenie takich wykolejeńców nie mających szacunku do niczego.

Ale się wkurwiłem.
  Temat: Takie z poniedziałku
zjemcichlep

Odpowiedzi: 27
Wyświetleń:

PostForum: Czarne kawały   Wysłany: 2014-04-22, 15:32   Temat: Takie z poniedziałku
Po dwóch lat związku z pewna samiczką zauważyłem że mam na nią spory wpływ. Nasza ostatnia rozmowa jadąc przez miasto.

Ja: Popatrz. Dlaczego stare cygany zawsze są grube? Przecież kradzione nie tuczy.
Ona: Widocznie to tyczy się tylko ludzi...

…………………………………………….

Ona: Wiesz, wymyśliłam kawał może byś go wrzucił na sadola:
Co to jest mulat? Hybryda międzygatunkowa człowieka i czarnucha.
Ja: Dobre, ale chyba będzie to za hermetyczne (jako że mamy specyficzne wykształcenie i pasje, taka gra słów nas śmieszy) normalni ludzie nie zrozumieją sedna żartu. Powiedzą że to suche.
Ona: SUCHE? Jestem kobietą. Dla nas wymyślenie tego to szczyt możliwości intelektualnej więc więcej wyrozumiałości.

Uwielbiam jej antyfeminizm ;-)
  Temat: Debile niszczą Meganke.
Ethas

Odpowiedzi: 80
Wyświetleń:

PostForum: Czarne filmiki   Wysłany: 2014-01-22, 22:58   Temat: Debile niszczą Meganke.
Bogatemu ? Chyba jebanemu debilowi,przez takich idiotów wszystkie stare samochody które były robione porządnie i miały z założenia działać minimum 20 lat zostają niszczone,najlepiej jeszcze kupić sobie poldka katać go w zime i driftem po miescie a potem na złom,gdzie naprawde ludzie dali by grube pieniądze żeby takie auto dostać,zadbać o nie wlozyc wysilek,serce i pieniądze. No bo faktycznie w dziesiejszych czasach lepiej jest kupić auto z ogranicznikami na każdym podzespole które pojezdzi 7 lat na gwarancji i dalej nie ruszy. BRAWO.

Uf..odrazu mi lżej.
  Temat: Mistrz klawiatury
Masterpiece

Odpowiedzi: 27
Wyświetleń:

PostForum: Czarne filmiki   Wysłany: 2013-05-25, 12:10   Temat: Mistrz klawiatury
I tak się zapierdala w urzędzie, a nie stare grube kurwy tylko w pasjansa chciałyby grać...
  Temat: Wódka
DonCzarnulesko

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń:

PostForum: Czarne kawały   Wysłany: 2013-04-27, 14:17   Temat: Wódka
Generalnie to każde dobrze się komponują: młode, stare, grube, chude, brzydkie, ładne, niskie, wysokie... Gorzej jak się potem koło jakiejś obudzisz i masz dylemat, obudzić Ją czy odgryźć sobie rękę :)
  Temat: Polujący kot
pika

Odpowiedzi: 21
Wyświetleń:

PostForum: Czarne filmiki   Wysłany: 2013-02-18, 21:27   Temat: Polujący kot
u nas w polszy nie musza polować na gołębie bo stare babki dokarmiają. U mnie w sopocie sa tak grube koty ze nawet mewy im zabierają jedzenie z misek.
 
   Popularne tagi
false  billego  lib tyler  fatima  film krótkometrazowy  rosyjskiej  skrzydełko  co zrobisz  notre dame  mad  zeznanie  onward  pożarty
[ KWEJK ] [ JEB Z DZIDY ] [ WĄCHAM KSIĄŻKI ]