Wiara w ludzkość przywrócona

250
Daj piwo
klimexo @ Wczoraj 19:55 [skopiuj link] [zgłoś duplikat]
Tak jak w temacie

maksymilian45 @ Wczoraj 20:06  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (37 piw)
Jachu94 napisał/a:
Reżyserka jak na moje oko.

Zamknij ryj i nie psuj atmosfery.


Nie mam nic do tych pranksterów tak długo jak dzieki ich pomysłom jakiś bezdomny otrzyma jakąkolwiek pomoc.

Gdybym był miliarderem pomagałbym bezdomnym. Zawsze marzyło mi się chodzenie z walizkami wypchanymi po milionie dolarów i odmienianie życia bezdomnych. Nie wnikam dlaczego są bezdomni. Niestety taki widok nie jest przyjemny. Tyle na świecie jest bogatych ludzi, którzy kiszą kase na kontach bankowych, kupili sobie wszystko co tylko można było i nie mają już co robić z kasą, ale nie podzielą się... co to dla miliardera milion w tą czy tamtą, dziwny ten świat. Smutny widok osób żebrzących po śmietnikach, zbierających puszki, błagających o jedzenie. Szczerze mówię wam, że gdybym miał kilku cyfrowe sumy na koncie, odmieniałbym życie tych ludzi.

Tajemniczy gość

235
Daj piwo
Witam,
ostatnio miałem okazję gościć w rodzinnych stronach swojej kobiety ( rejony Ostrowa, ok. 120 km od Wrocławia ) i mieć okazję poznać jej najbliższą rodzinę. Miałem okazję rozmawiać z jej dziadkiem i opowiedział mi dosyć ciekawą historię z ich rejonu, która miała miejsce zaraz po wojnie, w latach 50 ubiegłego wieku. No to lecimy -->

pierwsza sytuacja
na początku lat 50'-tych zaginęła mała dziewczynka. Oczywiście poszukiwania pobliskich lasów, pól, rzek etc. przez rodzinę, sąsiadów i oczywiście milicję. Po 3-4 dniach dziewczynka miała jak gdyby nic przyjść normalnie do domu. Była czysta, uśmiechnięta, najedzona. Nie miała żadnych znamion na ciele, że coś jej się stało złego. Oczywiście została przesłuchana jeśli można tak powiedzieć. Miała przekazać, ze gdy się bawiła podszedł do niej jakiś człowiek, rozmawiał z nią, bawił się itp. Dziewczynka miała obudzić się na skraju lasu, wstała i przyszła do domu. Była nie świadoma, że nie było jej kilka dni.

druga sytuacja miała miejsce około 2 lata później od powyżej akcji. Podobny schemat, tylko, że tym razem zaginęła młoda, 15 letnia dziewczyna. Oczywiście jak wyżej - szerokie poszukiwania, milicja oczywiście połączyła obie te sprawy. Za dużo podobnych faktów.
Dziewczyna również odnalazła się po kilku dniach cała i zdrowa ale tym razem tak miło nie było. Również rzekomo gdy pracowała na polu podszedł do niej tajemniczy mężczyzna ale mimo wszystko nie czuła strachu ani zagrożenia. Również miała z nim dłużej rozmawiać, mężczyzna miał się trochę nietypowo zachowywać, zadawać dziwne pytania, czy jest szczęśliwa, czy jej rodzice walczyli na wojnie, czy żyją, czym się zajmuje. Tematy niby normalne, ale forma pytań była nietypowa, mężczyzna miał się posługiwać innym dialektem polski. Używał innych sformułowań. Oczywiście tutaj policja się nie szczypała i dziewczynę przemaglowała mocniej jak dziewczynkę. Stworzono coś na wzór psychologiczny "porywacza". Aha - dziewczyna również nie miała pojęcia, że upłynęło kilka dni - nie pamięta, że zachodziło słońce i nastawała noc. Po prostu miała z nim rozmawiać i tyle.

trzecia sytuacja -

trzecia sytuacja miała miejsce dokładnie w kwietniu roku 1956. I podobnie - znowu zaginięcie ale tym razem dorosły mężczyzna. Poszukiwania, przesłuchania etc. - facet odnalazł się po ok. 2 tyg. Znaleziono go ok. 25 km od miejsca rzekomego uprowadzenia, był nie przytomny. Oczywiście gdy sytuacja zdrowotna umożliwiła by go przesłuchać, policja to uczyniła. Wynikało jedno - Jakiś mężczyzna podszedł do uprowadzonego. Był nie swoi, agresywny i nie tutejszy. Miał mieć trochę ciemniejszą karnację, mocny zarost, generalnie brunet/czarne włosy ( nie znam się k***a, szatyn ? ) coś takiego. Tajemniczy spotkany podobnie tylko rozmawiał z poszkodowanym, ale tematy tyczyły się tylko niedawno odbytej wojny. Brunet ( tak go nazwijmy ) miał nie polskie podejście do tematu, nie obwiniał tylko jednej rasy ( miał użyć takiego sformułowania - RASY ), że to ludzie generalnie stoją za tym co się wydarzyło itp. Gdy mężczyzna z wioski oburzył się i miał ochotę po prostu jebnąć gościa, nagle ocucił się właśnie w szpitalu. Nic nie pamiętał więcej, nic nie wiedział etc.

czwarta i ostania sytuacja, miała spotkać samego dziadka/człowieka z którym rozmawiałem.
Człowiek ma swój las, pola i jak to zimą chodził rąbać drewno na opał. Któregoś razu, właśnie już pod koniec lat 50 ( miał wtedy właśnie około 25 lat ). Wracają z drewnem miał spotkać na leśnej ścieżce człowieka, który po prostu opierał się o drzewo. Podszedł, zapytał czy coś mu się stało ( bo miało strasznie pizgać - zima ). Tajemniczy facet nie reagował. "Dziadek" nie chcąc się narażać bo nie wiedział co to za typ, wolał wrócić do domu ( był sam ). Odchodząc od gościa parę metrów nagle zorientował się, że ten idzie obok niego a co najlepsze wg nie słyszał. Facet miał poprosić o szluga, po prostu. "Dziadek" się zatrzymał wyjął paczkę i ogień i dał gościowi. Ten oczywiście zajarał, podziękował i poszedł w swoją stronę. Gdy gość był z 2-3 metry od "dziadka" krzyknął czy mu nie zimno bo zauważył, że facet nie ma butów. Gość miał się uśmiechnąć ze szlugiem w mordzie, podniósł lekko nogę wyciągając ją ze śniegu, machnął w stronę dziadka i gość miał k***a zobaczyć kopyto. Normalne k***a kopyto. Tajemniczy nieznajomy jeszcze raz się miał uśmiechnąć i odszedł.
Dziadek podobno stanął jak wryty, zamurowało go i dopiero po kilku minutach był wstanie z stamtąd sp***alać, drewno miał zostawić.
Nazajutrz poszedł rano z bratem i ojcem, oczywiście z siekierami w razie W, ale nikogo na miejscu nie było. Drewno leżało jak porzucił, a obok nich były ślady kopyt byczych.

Od tamtej pory nic więcej się nie wydarzyło w tym miejscu tajemniczych poza normalnymi problemami życiowymi.
Tyle.

Mówiąc szczerze jak gość to opowiadał widziałem miny jego rodziny itp. i nie wskazywały mi na to, że robią sobie jaj itp. Była cisza, powaga. Jak gość skończył polano wódką i więcej o tym nie rozmawiano, przy najmniej przy mnie. Laska mi tylko o tym powiedziała, że słyszała już tę historię ale pobieżnie.

p.s - pewnie jest w ch*j/h*j błędów - jebie mnie to, stylistyka pewnie tez nie powala - trudno - nie jestem polonistą ;)
pozdro
level1989 @ Wczoraj 17:36  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (54 piw)
Stara legenda słowiańska...typek to Borowy, Leszy, Dziad Leśny albo jak zwał tak zwał, różne źródła podają, że można go spotkać pod postacią niedźwiedzi, wilka, człowieka z kopytami, drzewa... generalnie polecam się zagłębić, nie tylko w ta legende ale we wszystkie :)

a dorzuce jeszcze coś takiego:

Leszy (Leśny) - pan lasów i zwierzyny w nich zamieszkującej. Najczęściej duch pustelnika lub zmarłego nagle w lesie. Widywany jako mężczyzna w stroju leśniczego albo pod postacią zwierzęcia, np. wilka czy dzika. Lasy przemierzał pogwizdując lub śmiejąc się; poszukując ludzi i plącząc im ścieżki. Gdzieniegdzie przypisywano mu żonę Lesowicę albo Babę Jagę. Aby uniknąć spotkania z Leszym należało założyć ubranie na lewą stronę albo tył na przód, a jeśli się go spotkało to rozśmieszyć. Składano też mu ofiary z chleba, soli, kaszy, słodyczy.

PS. Podobno ch*jek wysypuje jagody i grzyby z koszyczków...taki żartowniś

Rosyjscy VIP'owie

328
Daj piwo
AlexDrake @ Wczoraj 14:52 [skopiuj link] [zgłoś duplikat]
W Rosji każdy może być VIPem :lol:




Jak było to spalić, po tagach i linku nie znalazłem.
mmaakkss @ Wczoraj 16:20  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (39 piw)
[up] Nie być smutas, niezłą bym miał bekę jakbym podczas jazdy zobaczył takie coś. Przynajmniej chwilowe oderwanie od tej szarości ulic i korków.

Żywiec miasto bez Żydów

233
Daj piwo
Większość sadoli Żywiec kojarzy pewnie z marką "piwa" ale z owym miastem wiąże się ciekawa historia, o której pewnie większość nie ma pojęcia.


Żywiec jako jedno z nielicznych miast w Polsce aż do końca II wojny światowej, zachował przywilej „De non tolerandis Judaeis”. Ordynacja ta nakazuje, że „Żydów (...) z państwa żywieckiego wyganiać potrzeba” . Od tego też czasu żaden Żyd nie mógł osiedlić się w granicach administracyjnych tzw. miasta. Podczas zaborów zaistniało zagrożenie, że przywilej ten nie zostanie zachowany. Wobec tego mieszczanie żywieccy postarali się u zaborcy, Cesarza Franciszka II, o odnowienie lub nadanie nowego prawa w tym zakresie, co zakończyło się sukcesem w 1797 r., aczkolwiek połowicznym. Cesarz zgodził się z tym, aby w granicach administracyjnych miasta nie mógł zamieszkać żaden Żyd, ale w ramach swej „łaskawości” nakazał, że gdyby zdarzyło się urodzić jakiemuś Żydowi na terenie miasta, to miałby prawo do zamieszkania w nim.

Od tego czasu mieszczanie szczególnie dbali o to, aby nie dopuścić do urodzenia się jakiegoś Żyda w mieście, nawet będącego tu przejazdem. Dlatego stacja kolejowa Żywiec Główny została tak naprawdę ulokowana w graniczącej z Żywcem wsi Zabłocie.

Do dziś szeptem opowiadana jest charakterystyczna historia, sprzed chyba pierwszej wojny, jak to ratowano honor grodu, wynosząc rodzącą Żydówkę, z hotelu "Polonia", poza "obręb" miasta.


A było to tak;

"wtedy po ulicach uśpionego miasta, zatłoczonego taborami i maruderami cofających się dywizyj austro węgierskich oraz przepełnionego tłumami uchodźców, rozeszła się trwożna wieść, ważniejsza aniżeli zbliżanie się krociowych zastępów nieprzyjacielskich (podkreślenia moje I.J.); Żydówka rodzi w mieście!… Pierwszy stary Koleta, jako że mieszkał najbliżej hoteliku, mieszczącego się na pierwszym piętrze nad restauracją mieszczańską, wpadł w samych gaciach na ulicę i nie zważając na kąsający mróz popędził jak szalony w stronę ratusza. Ogłuszający werbel magistrackiego bębna wyrwał ludzi z pod ciepłych pierzyn i wnet spora gromada, złożona z zuchwałych i na wszystko gotowych wyrostków oraz gawiedzi ulicznej różnego autoramentu, pod wodzą kilkunastu rozjuszonych mieszczan wdarła się przemocą do pokoju hotelowego, gdzie chwilowo zatrzymał się z chorą żoną jakiś oficer prowiantowy. Zanim zdążył sięgnąć po rewolwer, by odeprzeć napastników, już wydarto mu broń ze skórzanej kabury. Na zaimprowizowanych z materacy noszach wyniesiono położnicę. Truchtem przebiegli ulicę Kościuszki i odetchnęli z ulgą: niemowlę żydowskie przyszło na świat, ale już po drugiej stronie mostu, w Zabłociu.


Średniowieczny honor miasta został uratowany!"

Spiddy @ Wczoraj 17:58  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (40 piw)
I to są prawdziwi bohaterowie swojego miasta!

Właściciel internetowej kafejki zaatakowany maczetami

229
Daj piwo
13pc10 @ Wczoraj 15:14 [skopiuj link] [zgłoś duplikat]
Jak w temacie, akcja niczym z Krakowa

Radbug @ Wczoraj 15:37  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (84 piw)
a pro gamerzy nawet nie drgną - bo stracą wieżyczkę w LoL-u :szczerbaty:
Minimalna ilość piw: 100 200 300 400 500 600 700 800 900 1000
   Popularne tagi
łuka  słoniowacizna  inwencja  bark ops  argentina  żydo  blend  skillsy  rezygnacja  dzien mamy  usnął  tire  obcięty
[ KWEJK ] [ JEB Z DZIDY ] [ WĄCHAM KSIĄŻKI ]