Sadolowe opowieści [zbiorczy]

115
Daj piwo
Na wstępie pragnę uprzedzić wszystkich potencjalnych odbiorców mojego tekstu: jeżeli kogoś zniesmacza lub obraża temat prostytucji, płatnego seksu czy seks turystyki proszę o zignorowanie poniższych akapitów bo właśnie o tym będą traktować. Dziękuję i życzę miłej lektury.

Będąc jeszcze w liceum postanowiłem, że będę w życiu dużo podróżował. Wychodzę z założenia, że za krótko żyjemy żeby marnować czas w jednym miejscu więc kiedy tylko zdałem maturę rzuciłem się do przeglądania ofert pracy za granicą. Najpierw wyjechałem do Niemiec na przysłowiowe ogórki, potem do Włoch na truskawki itd. Szybko jednak okazało się, że takie "podróże" mnie nie kręcą. Tyranie w polu za 5 euro za godzinę dostarczyło mi mniej więcej tyle samo przygód i emocji co grzybobranie. Miałem trochę większe ambicje w tym temacie, jednak wyprawa do bardziej egzotycznych krajów pozostawała poza moim zasięgiem finansowym. I miała pozostać tak jeszcze na długo gdyż postanowiłem odłożyć marzenia o wielkich podróżach i skończyć studia, które umożliwiłyby mi znalezienie przyzwoitej pracy, a co za tym idzie zdobycie środków potrzebnych do dalekich wypraw. Niestety, ale mamona rządzi światem (co jeszcze nie raz zostanie udowodnione w tym tekście). Mała rada dla ludzi marzących o dalekich podróżach: możecie mieć do tego wielki zapał i serce, ale przede wszystkim musicie mieć pieniądze.

Po kilku latach intensywnej nauki stałem się posiadaczem tytułu magistra. Potem udało mi się znaleźć pracę, która wiązała się z wyjazdami. I tak oto zaczęło się moje podróżowanie. Charakter mojej pracy pozwalał mi na samotne zwiedzanie świata. Najpierw były to krótkie, dwutygodniowe wypady, z biegiem czasu jednak okresy "delegacji" wydłużały się. I tak wylądowałem jako młody i wolny chłopak na półtorarocznym kontrakcie w Argentynie. Zdarzały się też czasem wypady do Chile i Boliwii. Poznawanie obcego kraju i jego kultury to niesamowite doświadczenie, ale po pewnym czasie zaczyna doskwierać samotność, a każdy mężczyzna ma swoje potrzeby. Więc zacząłem rozglądać się za dziewczynami. I tutaj przechodzimy do sedna sprawy :)

Argentyna

Zdecydowana większość natywnych samic to rozlazłe grubaski z dupą szerszą niż trzydrzwiowa szafa. Są ładne dziewczyny, ale nie jest to tak powszechny widok na ulicy jak w Europie. Inaczej sprawa ma się w przypadku prostytutek bo ten interes tam kwitnie i laski w nim są naprawdę ostre. Operacje plastyczne w Ameryce Południowej są jednymi z tańszych na świecie. Większość dziewczyn pracujących w seks branży ma wygląd modelki.

Ciekawe jest też to, że tam burdele fundowane są z pieniędzy lokalnych społeczności. Trochę mieszkałem w Viedmie i tam mieszkańcy (oczywiście głównie mężczyźni) płacili dobrowolny podatek od usług seksualnych dzięki czemu władze miasta budowały nowe burdele. Warto zapamiętać, że większość lokali z płatnymi dziewczynami jest żółta i ten kolor jest tam kojarzony z prostytucją. Jednorazowy wypad do takiego żółtego przybytku jest najtańszy na północy kraju. Za prostytutkę pokroju Evy Mendes czy Evy Longorii zapłaciłoby się jakieś 330 peso czyli ze 120 złotych. Tylko, że tam nie bierze się laski na czas, ale do wytrysku. Nie ma znaczenia czy dojdziesz z nią po pięciu minutach czy po pięciu godzinach bzykania, po wytrysku usługa zostaje uznana za zakończoną. Osobiście uważam, że najlepsze burdele (biorąc pod uwagę stosunek jakości do ceny) są w Quilmes na północy.

Dobry (czytaj: bezpieczny) zamtuz w Argentynie ocenia się po dwóch rzeczach, po pierwsze powinien być widoczny i respektowany zakaz używania narkotyków, jeżeli wchodzimy do burdelu w którym od wejścia czuć palone opium, marihuanę czy cokolwiek innego należy odwrócić się i wyjść, na 90% dziewczyny w takim salonie będą podziurawione igłami jak durszlak. Higiena i bezpieczeństwo zawsze powinno stać na pierwszym miejscu. Pod drugie: należy wybierać lokal w publicznym miejscu, dobrze oświetlony z wyraźnie widocznym wejściem, z dużą ilością klientów. Szczególnie odradzam zapuszczanie się na obrzeża miast, znajdują się tam głównie dzielnice biedoty gdzie handlarze rozprowadzający "paco" (skrót od pasta de cocaina) polują na zabłąkanych turystów, których okradają nawet z ubrań. Absolutnie podstawowa zasada dla obcokrajowca: unikać villas miserias, czyli slumsów. Nie polecam również samego Buenos Aires, typowy kurort z cenami ustawionymi pod turystów, za wszystko się tam przepłaca pięciokrotnie, za bzykanie też. Podczas wizyty w domu rozkoszy lepiej nie popisywać się biegłą znajomością języka angielskiego, a jeśli już zdecydujemy się na prowadzenie rozmowy w języku królów to dobrze jest zaznaczyć mocny, słowiański akcent ponieważ dla turystów z USA wszystko jest liczone podwójnie (dla nich lokalne ceny to i tak są grosze).

Dobrze jest wystrzegać się ostentacyjnych oznak zamożności. Kiedy idziecie na dziewczyny nie noście przy sobie dużo gotówki, złotych zegarków, drogich aparatów fotograficznych itd. Niemalże w każdym hotelu są specjalne sejfy dla gości w których można przechowywać cenne rzeczy. Jeżeli jednak po zakończonej usłudze zorientujecie się, że zniknął wam zegarek czy złoty łańcuszek lepiej odpuścić i spisać go na straty, jeśli coś zginęło w argentyńskim burdelu to już tam zostanie. Praktycznie nie macie szans na odzyskanie swojej zguby, a można narazić się panom z ochrony, których najlżejszym argumentem w rozmowie z niezadowolonym klientem jest maczeta. Nigdzie nie uświadczymy cenników, ceny są podawane na oko i należy się mocno targować (czasem targowanie trwa dłużej niż sama usługa), muszę jednak przyznać, że stali klienci są bardzo dobrze traktowani. Dla takich osób zdarzają się spore upusty, darmowe drinki, jedzenie i inne mniejsze lub większe przywileje.

Po Ameryce Północnej miałem przyjemność udać się do miejsca największej rozpusty na świecie, Tajlandii.

Tajlandia.

W Tajlandii mieszkałem nieco dłużej, ponad dwa lata. Podobnie jak w przypadku Argentyny, zwyczajne, lokalne kobiety mają specyficzną urodę, raczej zbyt egzotyczną jak dla europejczyków. Oczywiście w przypadku prostytutek sprawa ma się całkowicie odwrotnie. Zdecydowana większość tych dziewczyn wygląda jak modelki. I nie ma się co dziwić, roczny zysk z seks turystyki w Tajlandii to średnio 1 BILION dolarów.
Przez kilka pierwszych miesięcy mieszkałem w Lampang. I tam w zasadzie nie działo się nic specjalnego. Mniej więcej 150 tysięczne miasto gdzie rzadko docierają turyści. Wszystko uległo zmianie gdy przeprowadziłem się w okolice Bangkoku. Pierwszą niespodzianką był fakt, że to wcale nie stolica Tajlandii jest najbardziej wyuzdanym miastem kraju tylko oddalona od niej o jakieś 150 kilometrów Pattaya. Kiedyś mała wioska rybacka, teraz największy burdel świata.

Prostytucja i narkotyki w Tajlandii są formalnie zakazane. Kary za narkotyki są straszliwe. Za śladowe ilości marihuany tajska policja wystawia mandaty na bajońskie sumy, za posiadanie twardszych narkotyków idzie się do więzienia albo dostaje wyrok śmierci, więc lepiej się w to nie bawić. Co innego prostytucja. W całym kraju przymyka się na nią oko. Dziewczyny siedzą w barach i zwyczajnie sprzedają piwo jak przeciętne kelnerki. Turysta wchodzi do takiego przybytku i jeżeli jakaś Tajka mu się spodoba podchodzi do niej, płaci właścicielowi baru jakąś drobną kwotę odstępnego (za to, że dana "kelnerka" nie przyniesie mu już tego wieczoru zysków) umawia się z dziewczyną na stawkę po czym idzie z nią do dyskretnego pokoiku położonego w okolicach baru, do wcześniej wynajętego pokoju w hotelu albo do swojego mieszkania. Brzmi skomplikowanie, ale w praktyce sprawny klient załatwi to wszystko w kilka minut. Trzeba uważać na "lejdibojów", czyli facetów po całkowitej przemianie płci. Takiego gościa bardzo trudno odróżnić od prawdziwej kobiety, w ciemnym klubie jest to prawie niemożliwe. Warto zwracać uwagę na takie szczegóły jak jabłko Adama, dłonie, głos. Większość "dziewczyn", które stoją na ulicy i rzucają się turystom na szyję, łapią ich za tyłki i ogólnie mocno się narzucają to właśnie ladyboys. Jeżeli mamy wątpliwości co do płci jakiejś osoby należy wprost zapytać: are you ladyboy? Nikt w tym temacie raczej nie kłamie, nikomu tam nie zależy na okłamywaniu klienta.

Prostytucja w Tajlandii jest społecznie akceptowana. Często rodzice sami wysyłają swoje dorosłe córki do miasta, żeby zarobiły. A zarobki są niebagatelne, ponieważ w ciągu jednej nocy Tajka może zarobić to co zarabia jej rodzina przez cały miesiąc. Dlatego "lepsze" gospodarstwa na wsi często, choć nie zawsze należą do rodzin, których córki dorabiają sprzedając swoje ciała. Często jedna dziewczyna jedzie na próbę, a później dołączają do niej inne zachwycone koleżanki. "Świeże" dziewczyny najprościej poznać po tym, że nie znają języka angielskiego. Bardziej doświadczone Tajki za dnia uczą się angielskiego, a w nocy pracują.
Seks w Tajlandii jeszcze niedawno był śmiesznie tani nawet dla Polaka. Jednakże popularność tego miejsca spowodowała, że Tajki podbiły stawki. Zresztą apetyt rośnie w miarę jedzenia, tym bardziej kiedy ma się na utrzymaniu całą rodzinę i częstokroć obijającego się faceta Taja. Na chwilę obecną cała noc to koszt od 1000 do 1500 bahtów. W przeliczeniu to jest od 90 złotych w górę. Ceny zależą również od pory roku, im mniej turystów tym niższe stawki. Dodatkowo, stawki drastycznie spadają tuż po północy. Wynika to z tego, że formalnie wszystkie bary muszą być zamknięte o 2. Tak więc wolne dziewczyny mają do wyboru albo wrócić do swojej klitki (najczęściej to mały pokoik wynajmowany z kilkoma koleżankami) albo drastycznie obniżyć stawkę i udać się z turystą do jakiegoś hotelu.

Cały urok seksu w Tajlandii polega na jego naturalności. Oczywiście chodzi o pieniądze, ale całość odbywa się naturalnie. Turysta idzie do baru, może sobie pogadać, może się tylko napić, a jeśli chce może zaprosić dziewczynę do siebie. Może, ale nie musi. Może również umówić się na spędzenie całego pobytu z jedną dziewczyną. Poza czynnikiem finansowym jest prawie, że normalnie. Facetom z Zachodu zdarza się również zakochać w poznanych Tajkach. Wtedy po wyjeździe rozpoczyna się wymiana łzawych listów i bardzo często wyciąganie kasy od naiwniaków. Bo albo policja złapała Tajkę, albo ktoś w jej rodzinie choruje. Dziesiątki listów z prośbą o przesłanie pieniędzy.

Jak już wcześniej wspomniałem higiena i bezpieczeństwo powinno zawsze stać na pierwszym miejscu. Nikt nie chciałby złapać HIV, kiły, wirusowego zapalenia wątroby typu C czy innej choroby. I tutaj seks turystom z pomocą przyszła nauka, albowiem powstały już odpowiednie testy które w ciągu kilku minut, z 99,9% pewnością informują o tym, czy dana osoba jest zarażona czy też nie. W przypadku HIV "swoiste przeciwciała", po obecności których wykrywa się wirusa pojawiają się po 3-8 tygodniach, niekiedy dużo później od czasu zarażenia. Tak czy siak wymyślono już testy praktycznie na wszystko, najtańsze na HIV kosztują od około 15 dolarów i można je kupić w każdej aptece.

Prostytucja jest nielegalna w Tajlandii, jednak jest akceptowalna, gdyż pieniądze stanowią oczywiście ogromne wpływy kraju, powodując milczące przyzwolenie władz, czujących ich udział w lokalnym budżecie. Nieoficjalnie wiadomo, że władze nie mieszają się tak długo, jak nikt nie zgłasza, że jest pokrzywdzony, albo nie ma jakichś rażących zachowań. Normalnym wiekiem przyzwolenia na seks jest ukończone 15 lat. Prostytucja w Tajlandii nie ogranicza się do rejonów turystycznych. Korzystanie z burdeli jest powszechne wśród Tajów. Seks-biznes w Tajlandii zyskał światową sławę w czasie wojny w Wietnamie, kiedy żołnierze amerykańscy jeździli do Pataji na przepustkach.

W programie wielu wycieczek organizowanych przez biura podróży, nawet te renomowane, znajdziemy pozycję: masaż tajski, a gdy się już znajdziemy w salonie masażu zobaczymy cennik - masaż stóp, relaksujący itp. aż wreszcie na końcu pozycję: „special" lub „extra". Nie trzeba zbyt mocno wytężać inteligencji, by wiedzieć, o co chodzi. Do tego turystę cały czas otacza sieć różnych naganiaczy oferujących wszystko co możliwe.

W wielu barach jest muzyka na żywo serwowana przez dość dobrze grające zespoły, często międzynarodowej obsady. Takie miejsca można spotkać w Patpong, czy na Walking Street w Pataji. Tajki witają krzykliwie „handsome man, you welcome”. Musimy mieć jednak świadomość, że drinki są tu droższe, niż gdzie indziej, a dziewczyny mają prowizję od tego co się sprzeda. Nie ma absolutnie żadnego nacisku na dodatkowe usługi, więc jeśli chce się ograniczyć swoją wizytę do spędzenia czasu ze znajomymi czy pogawędki z Tajką, czy jednej z rozmaitych gier w damskim towarzystwie, to miejsce jest doskonałe. Dziewczyna będzie zadowolona, gdy otrzyma drinka, lub dostanie napiwek.

Dziewczyny mają po dwadzieścia kilka lat lub mniej. Dość chętnie opowiadają o swoich sprawach prywatnych i życiu codziennym, choć nie wchodzą w szczegóły. To, czego nie opowiadają, to że wiele z nich posiada dzieci i tajskich chłopaków. W wielu przypadkach Tajki zarabiają w ten sposób na utrzymanie swoich dzieci i rodziców. W rodzinnym stronach jest to powszechnie znana forma zarabiania pieniędzy. To, że córka pracuje w nocnym barze świadczy tylko o tym, że jest ładna i obrotna. Niektóre jej koleżanki nie mają takiego szczęścia i pracują za kilka tysięcy Bahtów miesięcznie, podczas gdy one zarabiają po kilka czy kilkanaście razy więcej więcej. Tak długo, jak pieniądze są przysyłane do domu, znaczy że dobra córka wykonuje swój obowiązek. Szczęśliwie zwykle po kilku latach młoda matka zdoła wystarczająco dużo odłożyć by wrócić do domu lub założyć swój mały biznes. Niektóre dziewczyny znajdują europejskich czy amerykańskich narzeczonych i zmieniają status majątkowy na niewyobrażalny w realiach rodzin z biednych stron. Inna strona tego procederu jest taka, że część z nich nigdy nie opuści seks biznesu. Nie zarobią wystarczająco dużo, albo stracą na narkotyki, hazard, czy inne wydatki. Przypadki są różne w zależności od dziewczyny, dla jednej seks biznes jest upadkiem, dla innych sposobem na poprawę sytuacji materialnej na resztę życia.

W Tajlandii turyści sex turystyki maja do wyboru poznanie Tajki w tradycyjnych barach, w barach a-go-go, są miejsca na ulicach, gdzie Tajki oczekują na swoich klientów, to mogą być promenady nadmorskie, czy okolice parku Lumpini w Bangkoku. Cześć przyjeżdżających osób do Tajlandii trafia do ekskluzywnych salonów masażu, gdzie główną klientelę stanowią Tajowie, często żonaci, szukający rozładowania emocji po pracy. W takich klubach wybiera się kobietę, z szerokiego grona siedzących w specjalnym pokoju wystawowym. Usługa trwa średnio dwie godziny, a ceny są zróżnicowane od określonej przez klub jakości dziewczyn. Przylatując do Kraju Uśmiechu każdy znajdzie tu coś dla siebie, a szukający wrażeń na pewno nie będą rozczarowani, zalecana jest jednak doza rozwagi.

Teraz to co wielu interesuje najbardziej czyli ceny. Jeśli zabieramy dziewczynę z lokalu, to będziemy musieli zapłacić bar fine, czyli opłatę dla właściciela za to, że dziewczyny nie będzie na miejscu. Bar fine nie idzie do kieszeni dziewczyny to ile ona dostanie musicie ustalić między sobą i nie ma tutaj stałego cennika, podobnie jak w Argentynie. Stawki za bar fine wyglądają następująco:

Bary Agogo: 500 - 1000B
"Beer Bar": 200 - 300B
Bary z hostessami: 400 - 500B
Dyskoteka, Na ulicy: 0

Bar Agogo - Zamknięty bar z dziewczynami tańczącymi na scenie. Zazwyczaj są ubrane w bikini, topless albo zupełnie nago.
Beer Bar - Normalny bar, zazwyczaj na świeżym powietrzu, gdzie dziewczyny są w pełni ubrane
Bar z hostessami - Zamknięty bar gdzie nie ma wejściówki i pokazów, a dziewczyny są w pełni ubrane

Jest do wyboru "na krótko" (short time) i "na długo" (long time). Short time oznacza to samo co na Zachodzie, jeden raz i koniec. Long time oznacza całą noc. Przy long time dziewczyna może wyjść bardzo wcześnie np. o 7 czy 8 rano jak tylko się obudzi, albo może zostać na śniadanie czy dłużej. Ceny są następujące:

Short time: od 500B w Beer Bar albo z Freelancerką (czyli dziewczyną stojącą na ulicy), do 1500. 2000B za dziewczynę z lepszego Baru Agogo w Bangkoku.
Long time: od 1000B do 3000B w zależności od dziewczyny/miejsca jak wyżej.

Dlaczego dziewczyny z barów Agogo liczą więcej niż z Beer Bar? Bo zazwyczaj są bardziej atrakcyjne, mówią lepiej po Angielsku, no i są skromnie ubrane/rozebrane. Zazwyczaj zaraz przed zamknięciem lokalu można liczyć na "zniżki", po prostu dlatego, że dziewczyna nie chce wracać do domu z niczym. Należy jednak pamiętać, że "zaraz przed zamknięciem lokalu" oznacza, że najatrakcyjniejszych dziewczyn już nie ma.

Płaci się dziewczynie "po", a nie "przed". Najlepiej zrobić to dyskretnie, a nie ostentacyjnie, ona to doceni. Co prawda rozmawianie o pieniądzach i targowanie się są wyjątkowo mało romantyczne, ale o ile nie zna się jeszcze konkretnej dziewczyny i jest się nowym w Tajlandii, to dużo lepiej mieć jasność i uniknąć potem przykrych niespodzianek i nieporozumień. Nie ma żadnego zakazu, żeby nie rozmawiać konkretnie o cenach, na jak długo i jakie konkretnie usługi sobie życzymy. W końcu klient płaci i klient wymaga. Jeśli szukamy seks usługi to lepiej nie dać się namówić żadnemu naganiaczowi, ani taksówkarzowi (bo wtedy musimy zapłacić też ich prowizję), tylko samemu wybrać lokal.

Nie było na bank. Podobny tekst zamieściłem na kilku forach podróżniczych i tam pojawiło się sporo dodatkowych pytań odnośnie tekstu, jeżeli podobna sytuacja zdarzy się tutaj postaram się utworzyć osobny temat z odpowiedziami na nurtujące was, drodzy Sadole, zagadnienia. Pozdrawiam, Modrzew88.

Taniec węża

1990
Daj piwo
Anonymous @ 2013-12-12, 20:54 [skopiuj link] [zgłoś duplikat]
Akcja cały czas. Z tym, że później bardziej. :amused:

~LegendarnyZiom @ 2013-12-12, 21:19  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (1272 piw)
To też nieźle pasuje. :amused:

you're going down bitch!

382
Daj piwo
-=coma=- @ 2014-01-16, 22:11 [skopiuj link] [zgłoś duplikat]
Nowy przeciwnik Artura "Wizy" Szpilki pokaże wam parę "myczków" :amused:

review831 @ 2015-08-21, 14:42  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (1183 piw)
Uważajcie, bo was też trafi :roll:

Piwnica

1602
Daj piwo
BongMan @ 2015-01-12, 13:49 [skopiuj link] [zgłoś duplikat]
Ojciec ostrzegał, żebym pod żadnym pozorem nie otwierał drzwi do piwnicy. Jednak dziecięca ciekawość zwyciężyła. Otworzyłem i zobaczyłem rzeczy, których nigdy wcześniej nie widziałem.
Trawę, niebo, słońce, drzewa…
BongMan @ 2015-01-12, 14:14  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (1028 piw)
santaxl napisał/a:
i kraby też zobaczyłeś?

No, jeden stał zaraz za drzwiami. Machał szczypcami i mówił "chodź, powiem ci coś, tylko na ucho bo to tajemnica!". No to nachyliłem się, a on mi mówi:
spoiler

Greentext [zbiorczy]

380
Daj piwo
Kolejna z radosnych historyjek, krótsza niż poprzednia ale lecę chronologicznie aniżeli według obszerności:

> ja, 19 lat, ostatni rok szkoły
> jestem jedynym bogatym dzieciakiem w klasie pełnej ludzi z klasy średniej, ale się tym nie obnoszę
> mam jednego gościa w klasie, z którym chodzę do szkoły od 1 klasy podstawówki
> nienawidzimy się od samego początku, często ze sobą walczymy
> dorastając, robiliśmy sobie coraz gorsze rzeczy
> w 3 klasie wrzuciłem jego nowiutki rower do rzeki
> on w 5 klasie pocałował moją pierwszą "dziewczynę" (byłem wtedy o to wk***iony)
> w 1 liceum przeleciałem jego siostrę dla zabawy, rozsiałem jej nagie fotki po szkole
> w 2 liceum rzucił we mnie cegłą dosłownie znikąd, zostawił mnie przy drodze krwiwącego i z wstrząsem mózgu
> w ostatnim roku szkoły byli razem ze swoją dziewczyną już przez 3,5 roku
> samo pisanie tego sprawia, że szczery szeroki uśmiech przyozdabia moje diabelskie lico
> pewnego dnia po szkole owy "kolega" podchodzi do mnie gdy szedłem do auta
> podejrzewam, że będziemy się napie**alać więc wyciągam ręce z kieszeni
> on mówi, że chce tylko pogadać
> potrzebuje pieniędzy na operację dla swojego psa
> o ironio
> mówi, że pracował kiedy tylko mógł, jego kumple są spłukani i nie mogą mu nic pożyczyć
> operacja wyniesie go jakieś 1500zł
> niezbyt dużo dla mnie, fortuna dla niego
> wiem, że kocha swojego psa (chyba jego jedyna zaleta)
> mówi, że spłaci wszystko od razu kiedy będzie mógł, oferuje mi cokolwiek pod zastaw
> po szybkiej analizie stwierdzam, że nie posiada nic co mnie zainteresuje
> "dam ci pieniądze jeśli mi possiesz z połykiem"
> nie jestem gejem ani bi, powiedziałem to dla beki
> spodziewałem się, że się wkurzy
> ku mojemu zdziwieniu zastanawia się nad tym
> "nie nagram tego, spokojnie"
> patrzy mi w oczy nadal niepewnie
> zanim cokolwiek może powiedzieć, dodaję "ale twoja dziewczyna musi patrzeć"
> jego twarz, musielibyście to zobaczyć, jeden z lepszych momentów w moim życiu
> prosi żebym chwilę zaczekał, musi zadzwonić
> odchodzi, czekam z 15 minut śmiejąc się
> wraca, ma zaczerwienione oczy prawdopodobnie od płakania
> zgadza się
> następnego dnia u niego
> wchodzę bez pukania
> dziewczyna patrzy na mnie pełna nienawiści
> pokazuję mu pieniądze
> siadam wygodnie na krześle
> jego dziewczyna siada obok
> każę mu ściągnąć moje spodnie
> przypominam, że dobry lodzik wymaga głębokiego gardła
> on się trochę waha, może dlatego że zapomniałem wziąć prysznica tego dnia
> zaczyna mi ssać
> dziewczyna odwraca wzrok zniesmaczona
> każę jej patrzeć albo w przeciwnym wypadku zabiorę połowę pieniędzy
> ogląda nadal, zaczyna płakać
> on ssie całkim nieźle, zaczynam się zastanawiać czy trenował
> kiedy zaczął robić głębokie gardło prawie się porzygał
> łzy spływają mu po policzku
> to sprawia, że mi trochę więdnie
> mija chyba z 45 minut zanim dochodzę
> każę mu połknąć
> połyka, wymiotuje
> daję mu pieniądze mówiąc, że mam nadzieję, że jego pies wkrótce wyzdrowieje
> wychodzę, obydwoje płaczą
> następnego dnia nie ma go w szkole
> i kolejnego
> nie ma go przez 3 tygodnie
> w końcu wraca, bardzo cichy, nawet nie patrzy w moim kierunku tylko ciągle w ziemię
> po szkole podchodzę do niego
> pytam co jest nie tak
> ten wzrok
> mówi, że dziewczyna z nim zerwała po tym "incydencie"
> mówi, że pies nie przeżył operacji
> odpieram, że przykro mi z powodu psa (naprawdę, kocham zwierzęta)
> on wk***ia się niemiłosiernie
> rzuca się na mnie z pięściami, dosiada mnie
> napie**ala mnie po twarzy
> moi kumple przybiegają i go odciągają
> ktoś dzwoni na policję bo jestem cały rozj***ny i krwawię
> aresztują go
> sąd każe mu wypłacić mi 1000 zł, 250zł miesięcznie
> jest od teraz karany
> wywalony ze szkoły
> stracił dziewczynę
> stracił psa
> stracił kupę kasy (jak na jego standardy)
> ja mam tylko parę blizn
> no cóż, wygrałem
Mostu @ 2015-11-13, 02:01  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (930 piw)
Dostałem dość sporo prywatnych wiadomości z prośbą o kontynuowanie wrzucania greentextów więc proszę bardzo, od razu mówię że "jest pisana głupim gimnazjalnym stylem i nie ma sensu czytać" więc hejterzy scrollować dalej ;>

Jedna z ciekawszych historii, choć troszkę smutna.





Gdy byłem młodszy, miałem kumpla Irlandczyka który dołączył do naszej szkoły gdy miałem jakoś 17 lat. Niedawno zmarł, a poniżej zostawiam wam balladę tego

fenomenalnego drania.

> byłem 17letnim, przeciętnym brytyjczykiem
> gówiana szkoła publiczna
> jakiś obcy koleś niedawno dołączył, jego rodzina się tu wprowadziła
> pochodzą z jakiegoś miasta nazwanego Derry w Irlandii
> wprowadził się tu z jego ojcem i młodszą siostrą, jego matka zmarła gdy był młodszy
> przypisują go do mojej klasy i przysiada się do mnie
> w ten sposób poznałem Ośmiobrowarowego McGee, Irlandzkiego Drania
> od tego miejsca będę go nazywać OB (Osiem Browarów) by zaoszczędzić trochę klawiatury
> siedzimy koło Grega, hipopotama z łagodym autyzmem
> nazywam go hipopotamem ze względu na przej***nie wielkie przednie zęby i usta
> Greg używa swojego autyzmu żeby wydostawać się z kłopotów i mówić co mu się żywnie podoba
> zaczął irytować OB pie**oleniem typu "Myjecie się w Irlandii?" czy "Macie szkoły w Irlandii?"
> ławka Grega jest szczególnie zaaranżowana, długopisy po jeden stronie w prostej linii, ołówki po drugiej
> gość ma OCD (zaburzenia kompulsywno-obsesyjne) do potęgi n-tej
> dostaje szału gdy cokolwiek zostanie przesunięte, więc jego ławka jest ciut oddalona od wszystkich innych
> autystyczny hipopotam próbuje wymusić jakąkolwiek reakcję na OB przed całą klasą
> ni stąd ni zowąd OB nonszalancko podnosi stopę i przewraca ławkę Grega mocnym pchnięciem nogą
> długopisy i ołówki rozlatują się po całej podłodze
> totalny chaos, krew autystów zapełnia pokój
> nauczyciel podbiega i próbuje wyjaśnić OB o autyzmie Grega, podczas gdy Greg odpie**ala manianę w swoim krześle, oddycha głęboko i sapie wyraźnie urażony

zniewagą OB
> OB rzuca spojrzenie na Grega i mówi do nauczyciela "Oh przepraszam, nie mamy autyzmu w Irlandii"


> Stołówka 3 dni później
> OB poznał już parę osób ale głównie spędza czas ze mną
> jest spoko gościem, lubi te same gry i filmy co ja i jest wielkim fanem Rugby, był kapitanem swojej drużyny w Irlandii
> mówię mu, że nasza szkoła ma drużynę rugby, mówi, że chciałby dołączyć
> nie jestem w drużynie bo jestem słaby i chuderlawy
> OB idzie to ogarnąć, niedługo potem zaczyna grać w gorszej drużynie bo jest nowy
> gorsza drużyna składa się z grubasów, którzy myślą, że są silni i może z dwóch szybko biegających kolesi
> OB zdobywa piłkę i niszczy wszystkich doszczętnie
> przebiega przez drużynę przeciwną jak pie**olony pociąg
> zdobywa gola
> j***ny grubas Thomas mówi, że w następnej połowie "on go weźmie"
> ustawiają się do wykopania
> Thomas ustawia się naprzeciwko OB
> biegnie na niego gdy piłka jest wolna
> skacze na niego, łapie go za szyję żeby sprowadzić go na dół i dosłownie przetacza się po nim jak kula do kręgli
> OB nawet nie miał piłki
> "Co Ty k***a robisz synu, nie miałem nawet piłki, czy Ty wiesz jak k***a w to grać chłopcze?"
> Thomas zaczyna się chichrać i wyśmiewa akcent OB
> OB się uśmiecha i przytakuje
> "Wiesz, w Irlandii trzeba być wysportowanym żeby uprawiać sporty, grubaski zostają na linii bocznej"
> trener przyglądał się całej sytuacji
> Thomas podchodzi i próbuje popchnąć OB
> OB łapie jego ramię i przewraca go na ziemię, grubas skręca kostkę i zaczyna skamleć jak mały słonik z parkinsonem
> OB zostaje przeniesiony do topowej drużyny

> mija parę miesięcy
> większość ludzi już na niego nie patrzy odmiennie, głównie ze względu na to ze jest miłym kolesiem dopóki Ty jesteś miły dla niego
> żadnych przypałów nie licząc paru spięć z Gregiem, Lekko Autystycznym Hipopotamem
> ja i OB jesteśmy całkiem blisko, opowiadał mi to całe gówno o tym jak jego kumple z Irlandii byli zamieszani w jakieś paramilitarne rzeczy
> wygląda na to, że w Irlandii nie ma gangów, mają nieoficjalne paramilitarne organizacje walczące między sobą
> jedni z nich twierdzą, że północna Irlandia jest brytyjska, drudzy, że irlandzka
> niechętnie o tym mówi, zdążyłem wywnioskować że musiało się coś stać bo zawsze zmieniał temat gdy robiłem się nadzwyczaj dociekliwy
> cwe* Luke wraca do szkoły
> Luke'a nie było w szkole od długiego czasu, ze względu na jakąś chorobę czy coś takiego
> on i OB nigdy właściwie nie zamienili słowa
> Luke trzyma z grupką murzynów, którzy najwyraźniej są w gangu, lubi udawać, że jest częścią tego "gangu" i nosi przy sobie pie**olony nóż marki Stanley

który pomalował na czerwony i niebieski z jakiegoś powodu
> jednego dnia Luke podchodzi do OB i zaczyna go pytać czy jego ojciec jest alkoholikiem
> "nie, czemu?"
> "oh, myślałem że każdy z Irlandii jest"
> Luke się rozgląda żeby dostrzec choć jedną osobę która się zaśmieje
> nikt się nie zaśmiał
> nagle OB mówi "Zgaduję, że twoja matka walnęła sobie kilka piwek na porodówce"
> "Co?"
> "Cóż, chciałbym sobie trochę wypić wiedząc, że będę musiał niedługo z siebie wypchnąć takiego drania jak ty. sp***alaj"
> zaśmiałem się, oh OB
> Luke nagle wyciąga swoją żałosną kosę
> "Chcesz zadrzeć z niewłaściwą osobą irlandczyku?
> OB zaczyna się śmiać, dosłownie wpada w głupawkę widząc tego małego cwe*a w prochowcu z nożem marki Stanley
> Luke'owi się to nie podoba
> czas pokazać kto tu rządzi
> szybkim ruchem przyciska nóż to ramienia OB
> OB łapie jego nadgarstek, drugą ręką wyciąga ząbkowane narzędzie z rąk wybrańca, wyrzuca je za siatkę i wali go prosto w pysk
> zostaje za to zawieszony ale odchodzi śmiejąc się
> Straszny Luke również zostaje zawieszony za posiadanie noża w szkole

> OB zaczyna spędzać z nami czas poza szkołą
> byliśmy na piwie, ja byłem z laską 7/10 która podobała mi się od kilku dobrych miesięcy
> OB wie, że ona mi się podoba i ona też to wie
> tej nocy wszyscy jesteśmy pijani, ja i laseczka kończymy w łóżku
> odpuszczę szczegółów bo to ballada o Ośmiobrowarowym McGee, nie o mnie
> sporo czasu spędzam rozmawiając z ową laską, wychodzi na to, że ja też jej się podobam
> schodzę na dół żeby zobaczyć się z OB
> mówię mu o wszystkim, powiedział że jest "kurewsko zachwycony"
> braterska sesja z browarkami
> OB idzie do łóżka, ja zostaję z innymi kumplami żeby pooglądać TV, laska już spała gdy zszedłem na dół
> około godziny później słyszę hałas i krzyk z góry
> dziewczyna zbiega na dół owinięta ręcznikiem, mokra, wybiega frontowymi drzwiami
> OB zbiega na dół
> nago
> pytam co się k***a stało
> mówi mi, że ta laska weszła do jego pokoju gdy spał
> OB sypia nago, nie byłem zaskoczony bo raz go już znalazłem nagiego po nocy picia
> pytam co sprawiło, że tak wybiegła
> on zaczyna się śmiać, mówi że wziął puszkę piwa do łóżka, leżała na stoliku obok
> szmata zaczęła się do niego dobierać, on od razu wziął puszkę, wylał na nią całą jej zawartość
> wyj***ł jej ciuchy przez okno na deszcz i kazał jej aportować
> było mi przykro bo mnie okłamała
> OB powiedział, żebym się nie martwił
> dwa tygodnie później zabiera mnie do baru i poznaje z 9/10

> OB i ja jesteśmy totalnymi braćmi po kilkuletniej przyjaźni
> posiadanie go jako najlepszego przyjaciela to coś niesamowitego
> mój młodszy brat zachorował na raka jąder gdy miałem około 20 lat
> sytuacja stała się dość ciężka
> mój brat i OB byli ze sobą dość blisko, głównie ze względu na to, że OB kupował mu gry i udawał super zainteresowanego anime które oglądał mój brat, tylko

dlatego, że nikt inny na świecie oprócz mnie by tego nie zrobił
> brat traci włosy po chemioterapii
> planuję go odwiedzić, OB ma mnie podwieźć
> puka do drzwi, otwieram i widzę go trzymającego maszynkę i miskę
> "Dawaj, będzie śmiesznie nie?"
> golimy głowy i brwi
> idziemy odwiedzić młodszego brata
> mówi, że to świetne i robimy sobie zdjęcie, w trójkę, bez włosów
> OB pozwala mu rysować wszelkiego rodzaju głupoty na jego łysej głowie, pozwala mu tez narysować wąsy
> na mnie rysuje brwi
> spędzamy sporo czasu wygłupiając się z dzieciakiem
> gdy wychodzimy OB zabiera mnie na browara do baru żeby pogadać o stanie brata
> jak na irlandczyka z wielkim ku*asem jest całkiem wrażliwy
> sk***ysyn Luke siedzi po drugiej stronie baru w tym samym prochowcu co w szkole
> zmienił się, jest dziwny i super cichy
> OB mówi cześć, zaczyna z nim gadać jak gdyby nigdy nic
> obserwuję jak się godzą i sobie rozmawiają tak jakby nic się nie stało
> udajemy się do domu i OB spędza u mnie całą noc grając w Battlefronta na moim starym PS2 i pijąc, tylko żeby mnie pocieszyć
> brat umiera parę miesięcy później
> OB chodził ze mną na cmentarz za każdym razem

Wybaczcie za smutny post, później będzie miał sens.

> mija parę lat, ja mam 24, OB 23
> mieszkamy razem w mieszkaniu z pewną laską i jej chłopakiem
> urodziny OB się zbliżają
> urządza sporą imprezę
> jedna z piosenek jaką zapamiętałem to "Uncle Tommy" Rumjacksów, bo leciała w tle gdy zaczęła się rozpie**ol
> paru sk***iałych skinheadów pojawiło się na imprezie
> "imigrant sk***iel irlandczyk", odzywki tego typu bez jakiegokolwiek powodu
> OB mówi im "nie szukam kłopotów, niech wezmą sobie po browarku i będzie spoczko"
> nie
> 4 z nich skacze na niego, zaczynają go napie**alać
> dwóch stoi powstrzymując wszystkich którzy chcieli mu pomóc
> wbijam się w jednego z nich próbując mu pomóc, dostaję ostro wpie**ol ale OB tam leży
> nagle znikąd rozlega się krzyk
> ludzie się odsuwają, włącznie ze skinami
> oprócz jednego, który siedzi skulony trzymając się za rękę
> OB złamał j***ną rękę temu gościowi
> wstaje krwawiąc z każdego otworu tego pięknego irlandzkiego ciała
> chwieje się trzymając pięści w górze, wygląda jakby miał zaraz latać po pokoju, tak bardzo się chwiał
> skiny nadal na niego napierają ale odsuwają się za każdym razem gdy on wyprowadza cios, wygląda jakby mógł nim zburzyć jakiś budynek
> mamrocze jakieś niezrozumiałe gówno w irlandzkim szale, nikt nic nie rozumie ale każdy wie o co mu chodzi
> skiny pakują rzeczy i wychodzą
> "Uncle Tommy" gra w tle, wygląda to jak scena z filmu
> gdy skiny wychodzą wszyscy milczą, OB się odwraca
> na podłodze leży kilka potłuczonych butelek
> "Osiem j***nych browarów! Potłukliście mi 8 j***nych piw wy łyse mongoły!"
> OB krzyczy w stronę kolesi którzy na niego naskoczyli
> patrzy na mnie
> "Osiem piw stary, osiem j***nych piw. Co za pie**olona tragedia."

> OB wraca do Irlandii żeby odwiedzić swoją babcię, bardzo się rozchorowała
> zabiera mnie ze sobą, chce mi pokazać ojczyznę
> lądujemy w Belfaście, zdaje mi się że to stolica północy ale nie stolica Irlandii, nie wiem jak to działa bo OB nigdy mi tego nie wyjaśnił, mówił że to popie**olona polityka
> odwiedzamy jego babcię z ojcem i siostrą OB, zapoznaje mnie z nią (babcią)
> najmilsza stara kobieta na świecie, mówi że OB "zawsze był roztrzepany ale nie skrzywdziłby nawet muchy"
> "no chyba, że wylaliby mu piwo", dodaje
> ta kobieta jest jasno najbardziej wpływową kobietą w całej jego rodzinie
> mówi, żebyśmy nie marnowali czasu siedząc z nią, każe OB pokazać mi najlepsze miejsca w Irlandii
> OB pokazuje mi Derry, opowiada jak jest podzielone religijnie i pokazuje mi wielki mur
> całkiem fajne miejsce
> zabiera mnie znów do Belfastu i pokazuje miejsce w którym powstał Titanic
> Irlandia jest w ch*j spoko
> docieramy do miejsca która nazywa się The Crown Bar
> sk***iliśmy się dość mocno
> pochodziliśmy po Belfaście, poopowiadał mi trochę historii miasta itd
> przyznam, że mnie to zaciekawiło
> spędzamy tam parę nocy, jest zajebiście ale w końcu trzeba wrócić, nie chcę się narzucać biorąc pod uwagę całą sytuację z babcią
> OB odmawia i nalega żebym został
> "Stary, jesteś jak moja rodzina, nie narzucasz się"
> mówi, że będzie spoko i wypijemy jeszcze trochę

Zbliżam się do końca, ciężko to pisać bo tęsknię za tym sukinsynem.

> życie trochę się komplikuje
> teraz jest dobra chwila na to, żeby wspomnieć coś o czym OB mi powiedział mi jak byliśmy młodsi
> pewien pedofil który nazywa się William Wright zgwałcił OB gdy ten był dzieckiem
> Wright przeniósł się do Anglii i został policyjnym oficerem zanim został złapany
> rzeczy które mu zrobił zostawiły kurewsko duże blizny na wewnętrznych częściach jego nóg
> OB powiedział, że jestem jedynym który wie
> siostra OB ma w tym miejscu 19 lat, mieszka z tatą
> jego ojciec jest stary i ma opiekunkę, OB i ja wpadliśmy w odwiedziny by dotrzymać towarzystwa jego siostrze, nie jest zbyt socjalna
> OB broni młodszą siostrę całym swoim życiem, jest dla niego najważniejsza na świecie
> miała jednego chłopaka którego OB lubił, ale gdy ją zdradził OB poszedł do jego domu i zabronił mu się do niej odzywać
> zagroził że połamie jego pie**olone nogi jeśli się do niej zbliży
> jego siostra była smutna ale zawsze doceniała starania OB
> tato OB wrócił do Irlandii, zamieszkał w starym domu rodzinnym
> pewnej nocy jakiś sk***iel włamuje się do domu siostry OB, niszczy sporo rzeczy, gwałci ją i bije do nieprzytomności
> trafia do szpitala, poważnie poturbowana
> OB spędza przy niej całą noc, prawie staje się agresywny gdy pielęgniarki proszą go o wyjście żeby lekarze mogli ogarnąć papiery
> uspokajam go i czekamy w szpitalu przez długi czas
> siostrze OB się polepsza, ale jest zniszczona na całe życie, nic nie mówi, nie wychodzi z domu, jest praktycznie warzywem
> OB spędza cały swój wolny czas z nią, przestaje wychodzić i tylko z nią siedzi
> czasem wpadamy z kumplami na piwo czy dwa ale zawsze odmawia wyjścia z domu
> pewnej nocy gdy OB śpi, jego siostra przedawkowuje
> zostawia notkę, zapewniając OB, że to nie jego wina, taki jest praktycznie główny wątek tej notki, nie mam pojęcia czemu miałaby mu to uświadamiać
> OB jest wrakiem człowieka, jest inny

> OB nie rozmawia z nikim poza mną
> mówi mi, że nigdy nie był blisko z rodziną, że jego tato jest zły i wszystko się sypie
> nie chce wracać do domu bo wszystko mu tam przypomina o jego siostrze, nie chce też zostać tu bo tutaj doszło do incydentu
> stara się być tym spoko kolesiem z wielkim ku*asem jakim zawsze był, stara się chodzić z odważną miną ale jeśli tylko złapałem go gdy był sam był kurewsko przygnębiony
> wdaje się w parę bójek gdy wychodzimy pić, każdy kto cokolwiek do niego mówi zostaje zanihilowany, nie ma już żadnych "wyluzuj stary", które kiedyś zwykł mawiać
> pewnej nocy jest u mnie, kurewsko wcięty
> powstrzymuje łzy
> zdążyłem zgadnąć, zaczyna mi mówić o tym jak obwinia siebie o to co stało się z jego siostrą
> "Przydarzyło mi się to samo gdy byłem gówniarzem, powinienem był ją chronić"
> dosłownie nie mogę mu przemówić do rozsądku, wygląda jakby był całkowicie przekonany, że to jego wina
> bierze się w garść
> gadamy o starych czasach, trochę się śmiejemy, rzeczy wyglądają normalnie przez chwilę
> wyciąga parę browców z lodówki
> "Okej stary. Wypijmy jednego za stare czasy, co?"
> uśmiecham się i piję
> sączył to piwo dobrą godzinę, zazwyczaj zajmuje mu to parę minut
> siedzimy w ciszy długi czas
> w końcu zbiera się do wyjścia ale zanim wychodzi mówi mi "Byłeś dobrym kumplem od pierwszego dnia stary. Szczerze mówiąc, zrobiłbym dla ciebie wszystko. Trzymaj się."
> nie pojawia się w pracy następnego dnia

> OB nie odpisuje na smsy ani nie odbiera telefonu
> udaję się do jego mieszkania i używam mojego dorobionego klucza bo nie otwiera
> przechodząc do sedna, OB się k***a powiesił poprzedniej nocy
> miał na sobie tylko parę jeansów, zobaczyłem też że coś się zmieniło na jego tatuażu rodzinnym, wygląda na świeże
> zawsze miał tatuaż lilii, i imiona jego siostry, taty i babci były wytatuowane na łodydze
> pod lilią miał kilka korzeni prowadzących do nowego imienia
> mojego imienia
> spanikowałem, zadzwoniłem po karetkę i policję itd
> znalazłem notkę, przede wszystkim obwiniał siebie o to, że nie wiedział jak chronić swoją siostrę i był zbyt przybity żeby dalej to ciągnąć
> przeprasza za bycie cipą
> dziękuje mi za multum rzeczy którym nie należą się podziękowania
> mówi, że wpadł na grób mojego brata po drodze do domu (i zostawił bukiet lilii)
> każe mi iść i wypić za niego

Minęło parę miesięcy, Andy. Kupuję piwo za ciebie za każdym razem. Tęsknię, sk***ysynu.
   Popularne tagi
wjeżdżam  styl jazdy  hutniczy  romero  kobieta-diabeł  mozazaur  lesdebiles  maca  laskę  92 lata  a haunted house  zombie family  biden  ostatnie namaszczenie  wysikałbyś  choroba wściekłych diesli  złodziej idiota  upadek z konia  złoty wózek
[ KWEJK ] [ JEB Z DZIDY ] [ WĄCHAM KSIĄŻKI ]
X